-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Biblioteczka
Muszę przyznać, że po przeczytaniu Obsesji w jeden wieczór z przyjemnością ogłaszam, że niepowstrzymana B.A. Paris po raz kolejny udowodniła, dlaczego jest pokazała, że jest prawdziwą mistrzynią budowania napięcia. Jej najnowsza książka z łatwością dorównuje Za zamkniętymi drzwiami pod względem perfekcyjnie zaplanowanego, koszmarnego napięcia i psychologicznego dreszczyku emocji.
To była napięta jak struna, mrożąca krew w żyłach jazda bez trzymanki, od której nie mogłam się oderwać. Rosnące stopniowo poczucie niepokoju i atmosfera szaleńczej obsesji prześladowcy sprawiły, że nawet po sprawdzeniu, czy wszystkie okna i drzwi są zamknięte, wciąż miałam wrażenie, że muszę oglądać się przez ramię. Dzięki rozchwianej psychicznie głównej bohaterce i całej plejady wiarygodnych podejrzanych ani przez chwilę nie wiedziałam, co czai się za kolejnym zakrętem.
Finał całkowicie wywrócił wszystko do góry nogami i zawierał to, co uwielbiam najbardziej: sprytnie zamaskowane niespodzianki, mrożące krew w żyłach sceny oraz kilka skłaniających do refleksji wątków. Poprzez eksplorację obsesji, poczucia winy i miłości powieść naprawdę przyprawiła mnie o dreszcze. Gdy były prześladowca zaczyna obawiać się, że sam jest śledzony, wiedziałam już, że nie mogę ufać żadnej postaci — nawet narratorowi. Jeśli więc jesteś fanem zawiłej fabuły, długo skrywanych tajemnic i mrocznych sekretów z przeszłości, sięgnij po tę książkę. .
Muszę przyznać, że po przeczytaniu Obsesji w jeden wieczór z przyjemnością ogłaszam, że niepowstrzymana B.A. Paris po raz kolejny udowodniła, dlaczego jest pokazała, że jest prawdziwą mistrzynią budowania napięcia. Jej najnowsza książka z łatwością dorównuje Za zamkniętymi drzwiami pod względem perfekcyjnie zaplanowanego, koszmarnego napięcia i psychologicznego dreszczyku...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Sceneria Cape Cod jest bogato narysowana, a jej smagany wiatrem, melancholijny urok idealnie pasuje do przedstawionego w książce smutku i uzdrawiania . Sparks wnosi swój charakterystyczny ciężar emocjonalny do wrażliwości Tate’a. Jednocześnie Shyamalan dodaje subtelną warstwę niepokoju – ciche, upiorne spotkania, które sprawiają, że zastanawiasz się i angażujesz na tyle, że chcesz zobaczyć, jak się sprawy potoczą.
Tate ze swojej strony nie jest typowym bohaterem romantycznym. Troskliwy, zraniony i emocjonalnie otwarty w sposób, który wydaje się odświeżająco prawdziwy. Jego podróż przez żałobę i niepewne kroki, jakie podejmuje w kierunku nadziei, nadają tej historii emocjonalny rdzeń. Tymczasem Wren jest fascynująca, choć tajemnicza.
Pod wieloma względami powieść zasługuje również na uznanie za sposób, w jaki opisuje problemy związane ze zdrowiem psychicznym i stratą. Motywy te z łatwością mogłyby zostać przeniesione do melodramatu, lecz Sparks i Shyamalan traktują je z troską i szczerością w sposób, który sprawia wrażenie szczerego i zapadającego w pamięć.
Klimatyczna, pełna emocji opowieść o duchach, która łączy w sobie romans i zjawiska nadprzyrodzone, dając mieszane, ale zapadające w pamięć rezultaty. Niepodobna do poprzednich autora. Przynajmniej nie, aż tak mocno, ponieważ w „Bezpiecznej przystani” pojawia się postać ducha. Czekam na ekranizację :)
Sceneria Cape Cod jest bogato narysowana, a jej smagany wiatrem, melancholijny urok idealnie pasuje do przedstawionego w książce smutku i uzdrawiania . Sparks wnosi swój charakterystyczny ciężar emocjonalny do wrażliwości Tate’a. Jednocześnie Shyamalan dodaje subtelną warstwę niepokoju – ciche, upiorne spotkania, które sprawiają, że zastanawiasz się i angażujesz na tyle, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Niezwykle wciągająca powieść sensacyjno-przygodowa, która od pierwszych stron buduje napięcie i nie pozwala oderwać się od lektury. Autor przenosi czytelnika w surowy, lodowy świat Arktyki, gdzie tajemnicza opuszczona stacja badawcza skrywa sekret o ogromnym znaczeniu, a każda kolejna scena przynosi nowe zagrożenia i zaskakujące zwroty akcji.
Rollins z dużą swobodą łączy dynamiczną akcję z elementami nauki i thrillera, tworząc historię, która jest jednocześnie efektowna i przemyślana. Bohaterowie są wyraziści i wiarygodni, a ich losy splatają się w sposób, który dodatkowo podsyca ciekawość czytelnika. Klimat nieustannego zagrożenia, mroźne krajobrazy i stopniowo odkrywana tajemnica sprawiają, że książka działa na wyobraźnię i dostarcza solidnej dawki emocji. Doskonała propozycja dla osób szukających intensywnej, pełnej adrenaliny lektury, która gwarantuje doskonałą rozrywkę i pozostaje w pamięci jeszcze długo po zakończeniu czytania.
Niezwykle wciągająca powieść sensacyjno-przygodowa, która od pierwszych stron buduje napięcie i nie pozwala oderwać się od lektury. Autor przenosi czytelnika w surowy, lodowy świat Arktyki, gdzie tajemnicza opuszczona stacja badawcza skrywa sekret o ogromnym znaczeniu, a każda kolejna scena przynosi nowe zagrożenia i zaskakujące zwroty akcji.
Rollins z dużą swobodą łączy...
Dziś chcę Wam pokazać książkę, która od razu skradła nasze serca. „Za dużo orzechów” to ciepła, mądra i pełna humoru historia o wiewiórce Frydze, która bardzo, ale to bardzo kocha swoje orzechy. Zbiera je wszędzie — do kieszeni, do skrzynek, do dziupli… aż zaczyna mieć ich tak dużo, że sama nie wie, co z nimi zrobić. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: czy posiadanie więcej naprawdę daje szczęście?
Wbrew pozorom to nie tylko zabawna opowieść o orzechach i leśnych przygodach, ale piękna lekcja o tym, jak ważne jest dzielenie się. Nie tylko rzeczami, ale też czasem, uwagą i troską. Widzimy, jak Fryga, która na początku chciała wszystko zatrzymać dla siebie, zaczyna odkrywać, że najwięcej radości daje wspólne spędzanie chwil z innymi — śmiech, przyjaźń i bycie razem.
Podczas czytania dużo rozmawialiśmy o tym, co my mamy „za dużo” — zabawek, rzeczy, które przestaliśmy zauważać, a które mogą sprawić radość komuś innemu. I
Ilustracje są przepiękne, pełne kolorów i detali, które przyciągają wzrok najmłodszych. Tekst płynie w przyjemnym rytmie, idealny do czytania na dobranoc, ale też do rozmów w ciągu dnia o emocjach i relacjach.
Dziś chcę Wam pokazać książkę, która od razu skradła nasze serca. „Za dużo orzechów” to ciepła, mądra i pełna humoru historia o wiewiórce Frydze, która bardzo, ale to bardzo kocha swoje orzechy. Zbiera je wszędzie — do kieszeni, do skrzynek, do dziupli… aż zaczyna mieć ich tak dużo, że sama nie wie, co z nimi zrobić. I właśnie wtedy pojawia się pytanie: czy posiadanie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Bądźmy razem. Książka o przyjaźni” stanowi kontynuację popularnej w 22 krajach książki „Dobry, przyjazny świat”. Wyobraź sobie, jak wspaniale byłoby żyć w świecie, gdzie każdy cię lubi. Ta książka zaprasza cię do takiego miejsca, gdzie niezależnie od tego, czy jesteś mały czy duży, silny czy słaby, każdy znajdzie tu swoje miejsce i spotka się z ciepłym przyjęciem. To jest przestrzeń, w której przyjaźń rozkwita.
Zwierzęce postacie w tej książce robią wszystko, co w ich mocy, aby trójka nowych poczuła się mile widziana. Ich intencją jest upewnienie się, że nikt nie zostanie pominięty, ponieważ każdy pomaga stworzyć szczęśliwy świat.
Ilustracje ukazują bardzo różne postacie bawiące się razem, malujące razem, spacerujące razem ręka w rękę, pijące razem herbatę. Książka Axela Schefflera „Dobry, przyjazny świat” jest wielokrotnie wznawiana i zachwyca swoją kolorystyką oraz różnorodnością stylów, dążąc do jednej idei: abyśmy byli dla siebie dobrzy. Wśród dzieł takich jak „Odwagi, zajączku”, „Jak schować Lwa” czy „Żyrafy nie umieją tańczyć”, przekaz jest zawsze ten sam - zachęta do praktykowania dobroci w codziennym życiu.
Bądźmy razem. Książka o przyjaźni” stanowi kontynuację popularnej w 22 krajach książki „Dobry, przyjazny świat”. Wyobraź sobie, jak wspaniale byłoby żyć w świecie, gdzie każdy cię lubi. Ta książka zaprasza cię do takiego miejsca, gdzie niezależnie od tego, czy jesteś mały czy duży, silny czy słaby, każdy znajdzie tu swoje miejsce i spotka się z ciepłym przyjęciem. To jest...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Ta ilustrowana książka opowiada uroczą opowieść w rymach i obrazkach o nieprawdopodobnej przyjaźni między młodą sową a myszką.
SÓWKA HOHO KOCHA SWÓJ DOM. Tylko tu czuje się bezpiecznie. Tu jest przytulnie i ciepło. A Hoho nie lubi ani deszczu, ani burzy. Boi się ciemności, bo tam może czaić się niebezpieczeństwo.
Aż pewnego wieczoru zjawia się niespodziewany gość: mała myszka Momo. Hoho zaprasza ją na herbatkę. Odtąd stają się najlepszymi przyjaciółkami. Ale kiedy Momo proponuje jej spacer, Hoho odmawia, bo nadal boi się wyjść na zewnątrz.
Rymowana opowieść pokazuje, jak ważna przyjaźń może napędzać wzmocnienie i wewnętrzną siłę, czyniąc kogoś odważniejszym niż kiedykolwiek, gdy uderza niebezpieczeństwo.
Książka zwraca uwagę, aby nie bać się nieznanego, aby być osobą podejmującą ryzyko: nowe doświadczenia, poszerzają horyzonty danej osoby. W ilustracjach Lucy Fleming jest kilka zachwycających szczegółów, małe dzieci bez wątpienia znajdą inne rzeczy, które szczególnie im się podobają. Śliczne wydanie, które zachwyci każdego :)
Ta ilustrowana książka opowiada uroczą opowieść w rymach i obrazkach o nieprawdopodobnej przyjaźni między młodą sową a myszką.
SÓWKA HOHO KOCHA SWÓJ DOM. Tylko tu czuje się bezpiecznie. Tu jest przytulnie i ciepło. A Hoho nie lubi ani deszczu, ani burzy. Boi się ciemności, bo tam może czaić się niebezpieczeństwo.
Aż pewnego wieczoru zjawia się niespodziewany gość: mała...
„Poezje” Tuwima to dla mnie książka, która od pierwszego kontaktu działa jak magnes — najpierw tym swoim przepięknym wydaniem, barwionymi brzegami, które od razu robią wrażenie, a potem tym, co najważniejsze: treścią.
Tuwim w tym wyborze pokazuje się taki, jakiego kocham najbardziej — żywy, niepokorny, czasem wzruszający, czasem zabawny, a chwilami tak trafiający w sedno, że trzeba odłożyć książkę i chwilę odpocząć od własnych myśli. Czyta się jak podróż przez jego życie i emocje, od zachwytu nad światem po bunt, ironię i subtelną melancholię.
Wiele wierszy znałam, ale w tym wydaniu odkryłam je na nowo — jakby miały świeższy puls, brzmiały głośniej, intensywniej. Są też teksty bardziej wymagające, zawiłe w formie, ale właśnie za to lubię Tuwima: nie podaje wszystkiego na tacy, zmusza do zatrzymania się.
To takie wydanie, które chce się mieć na półce i do którego się wraca — niekoniecznie po to, żeby przeczytać cały tom naraz, ale żeby otworzyć na chybił trafił i dać się ponieść jednemu wierszowi. Jeśli ktoś kocha poezję, albo chce ją dla siebie odczarować — ta książka naprawdę potrafi zrobić swoje.
Wydanie to spowodowało, że zakręciła się łezka w oku. Któż nie lubi wierszy Tuwima ? Dla fanów twórczości pozycja obowiązkowa . Zdjęcia absolutnie nie oddają piękna tej książki.
.
„Poezje” Tuwima to dla mnie książka, która od pierwszego kontaktu działa jak magnes — najpierw tym swoim przepięknym wydaniem, barwionymi brzegami, które od razu robią wrażenie, a potem tym, co najważniejsze: treścią.
Tuwim w tym wyborze pokazuje się taki, jakiego kocham najbardziej — żywy, niepokorny, czasem wzruszający, czasem zabawny, a chwilami tak trafiający w sedno,...
Historia rozpoczyna się w 2010 roku, kiedy główna bohaterka, Agnes, zmaga się z osobistymi problemami po rozstaniu z mężem, który odszedł do młodszej partnerki. W emocjonalnym chaosie, Agn?s otrzymuje niepokojący telefon z burgundzkiego miasteczka Gueugnon, informujący o śmierci jej ciotki, Colette Septembre. Zaskoczeniem jest fakt, że kobieta zmarła trzy lata wcześniej, a tajemnice jej życia czekają na odkrycie.
„Colette” Valerie Perrin to powieść o miłości i przyjaźni – rodzinny fresk nasycony ogromną wrażliwością, w którym muzyka i kino odgrywają wyjątkową rolę. Autorka porusza wiele ważnych tematów, takich jak dzieciństwo, adopcja czy więzi serca i krwi, czyniąc to w sposób pełen delikatności i autentycznych emocji. Liczne zwroty akcji sprawiają, że książkę czyta się z rosnącym napięciem i prawdziwą przyjemnością.
Największym atutem Valerie Perrin jest jej niezwykły talent w kreśleniu portretów postaci – pełnych życia, światłocieni i głębi. Potrafi oddać głos tym, których codzienność często pozostaje w cieniu.
Historia pełna jest zaskoczeń, ale to właśnie dodaje jej uroku i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Dokładność i subtelność stylu autorki, połączone z życzliwością, czułością i humanizmem, czynią tę powieść niezwykle przejmującą, poruszającą i uzależniającą. „Colette” to książka, która zostaje w sercu na długo.”
Historia rozpoczyna się w 2010 roku, kiedy główna bohaterka, Agnes, zmaga się z osobistymi problemami po rozstaniu z mężem, który odszedł do młodszej partnerki. W emocjonalnym chaosie, Agn?s otrzymuje niepokojący telefon z burgundzkiego miasteczka Gueugnon, informujący o śmierci jej ciotki, Colette Septembre. Zaskoczeniem jest fakt, że kobieta zmarła trzy lata wcześniej, a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Bohaterem powieści jest nie tylko Arnau Estanyol, ale też kościół Santa María del Mar. Historia jego życia splata się z budową świątyni, która staje się dla niego miejscem duchowego zakorzenienia i symbolem drogi, jaką przeszedł – od niewolnika do człowieka o zupełnie innej pozycji. Falcones podzielił powieść na cztery części i każda jest jak osobny rozdział życia, ale dopiero wszystkie razem tworzą pełny obraz człowieka kształtowanego przez czas i doświadczenia.
To, co w „Katedrze w Barcelonie” zachwyca, to tło historyczne. Autor oddaje realia średniowiecznej Barcelony z ogromną dbałością o szczegóły. Czuć klimat miasta, jego mieszkańców i wydarzeń, które kształtowały codzienność. Wojny, inkwizycja, stosy – wszystko to nie jest tylko tłem, ale elementem, który wciąga czytelnika w tamtą epokę.
Nie dziwi fakt, że Falcones pisał tę książkę aż pięć lat – czuć solidne przygotowanie i ogrom pracy włożonej w oddanie realiów.
Za to ogromnym plusem jest wątek przyjaźni – dla mnie jedną z najpiękniejszych relacji w tej powieści jest ta między Arnauem a jego przyjacielem i niewolnikiem Guillemen. To właśnie Guillem stał się moją ulubioną postacią – pełną lojalności, dobra i siły płynącej z prostoty serca.
„Katedra w Barcelonie” to nie tylko historia o walce o wolność i miłość. To też książka o przyjaźni, o granicach, które można przekroczyć dzięki szczerym uczuciom, i o tym, że nawet w podzielonym świecie da się żyć według własnych wartości.Polecam ją każdemu, kto interesuje się Barceloną – zwłaszcza jej średniowiecznym obliczem. To powieść, która zabiera w podróż w czasie i pozwala spojrzeć na historię przez pryzmat zwykłych ludzi.
Bohaterem powieści jest nie tylko Arnau Estanyol, ale też kościół Santa María del Mar. Historia jego życia splata się z budową świątyni, która staje się dla niego miejscem duchowego zakorzenienia i symbolem drogi, jaką przeszedł – od niewolnika do człowieka o zupełnie innej pozycji. Falcones podzielił powieść na cztery części i każda jest jak osobny rozdział życia, ale...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Dean Koontz to pisarz, który od dekad balansuje na granicy thrillera, grozy i fantastyki. W Quicksilver znów podejmuje próbę zmieszania gatunków, a efekt jest… dość osobliwy.
Quinn Quicksilver miał zaledwie trzy dni, kiedy porzucono go na autostradzie przecinającej pustynię w Arizonie. Wychowywał się w sierocińcu i nigdy nie poznał rodziców, ale miał szczęśliwe, choć zupełnie zwyczajne życie. Aż do dnia, w którym ujawniły się jego nieprawdopodobne magnetyczne zdolności, co zmusiło go do wyjazdu na odludzie i szalonej ucieczki przed dybiącymi na jego życie agentami rządowymi, a może także czymś znacznie bardziej od nich niebezpiecznym i groźnym.
Koontz prowadzi historię w pierwszej osobie, co pozwala nam zajrzeć głębiej w psychikę Quinna. Koontz wie, jak pisać thrillery i potrafi sprawić, że czytelnik przewraca strony z ciekawością, chcąc dowiedzieć się, co dalej. Autor sięga po elementy science fiction, paranormalne i sensacyjne, co tworzy nietypowy klimat.
Dla fanów Koontza może być ciekawą lekturą – autor pozostaje wierny swojemu zamiłowaniu do tajemnic, metafizycznych pytań i wartkiej akcji.
Dean Koontz to pisarz, który od dekad balansuje na granicy thrillera, grozy i fantastyki. W Quicksilver znów podejmuje próbę zmieszania gatunków, a efekt jest… dość osobliwy.
Quinn Quicksilver miał zaledwie trzy dni, kiedy porzucono go na autostradzie przecinającej pustynię w Arizonie. Wychowywał się w sierocińcu i nigdy nie poznał rodziców, ale miał szczęśliwe, choć...
W tej pięknie ilustrowanej i bardzo zabawnej nowej książce autorstwa ilustratorki Lorny Scobie dołączamy znów do najlepszych przyjaciół Wiewiórki i Niedźwiedzia, którzy próbują się razem bawić, ale odkrywają, że mają bardzo różne zainteresowania.
Tak jak Wiewiórka ma zamiar zasugerować coś, co para mogłaby zrobić, aby zabić czas, Miś przerywa i w swoim entuzjazmie dla własnych pomysłów, ciągnie ze sobą swojego małego przyjaciela, aby wziął udział w serii zajęć, do których Wiewiórka po prostu nie może i nie chce dołączyć. Wiewiórka zemści się, robiąc to samo Misiowi, przez co będą czuć się ogromnie sfrustrowani i zdenerwowani na siebie.
Zdając sobie sprawę, że żaden z nich nie był sprawiedliwy wobec drugiego i że naprawdę tęskniliby za sobą, gdyby mieli się pokłócić, l postanawiają pójść na kompromis i na zmianę wybrać, w co grać - rozwiązanie, które jest absolutnie sprawiedliwe dla każdego z nich.
Kompromis jest trudny, a zwłaszcza dla małych dzieci i przedszkolaków, którzy muszą jeszcze rozwinąć empatię wobec innych, która pozwala nam zrozumieć punkty widzenia innych ludzi i spotkać się z nimi w połowie drogi, gdy się nie zgadzamy. Tutaj maluchy będą mogły dostrzec niesprawiedliwość w zachowaniu każdego zwierzęcia i zastanowić się nad zmianą.
Po historii znajduje się krótka sekcja o wielkich uczuciach, która pomoże młodszym czytelnikom rozpoznać własne emocje i która zachęci ich do zrozumienia, że będą chwile, kiedy doświadczą różnych uczuć, ale to jest w porządku, i daje kilka praktycznych, delikatnych sugestii dotyczących radzenia sobie z tymi, które są mniej przyjemne, co sprawia, że jest to genialna lekturami
Uzupełnieniem jej historii są jasne i kolorowe ilustracje, które zachwycą dzieci, a także świetnie odzwierciedlą, jak przyjaciele czują się przez całą historię, gwarantując, że będzie wielokrotnie czytana. Bardzo nam się podobało i to już korona książka autorki, którą spokojnie możemy polecić.
.
W tej pięknie ilustrowanej i bardzo zabawnej nowej książce autorstwa ilustratorki Lorny Scobie dołączamy znów do najlepszych przyjaciół Wiewiórki i Niedźwiedzia, którzy próbują się razem bawić, ale odkrywają, że mają bardzo różne zainteresowania.
Tak jak Wiewiórka ma zamiar zasugerować coś, co para mogłaby zrobić, aby zabić czas, Miś przerywa i w swoim entuzjazmie dla...
2020-02-27
2020-02-27
2020-02-27
2020-02-02
2020-02-01
2020-01-22
Sięgnęłam po „Podróż na wyspę szczęścia” You Yeong-Gwanga bez większych oczekiwań, a dostałam historię, która naprawdę mnie poruszyła. To jedna z tych książek, które czyta się dla emocji i przesłania, a nie dla skomplikowanej fabuły – i właśnie w tej prostocie tkwi jej największa siła.
Od początku wciągnął mnie baśniowy klimat i motyw podróży w poszukiwaniu szczęścia. Historia niewidomego chłopca i jego towarzyszy wydała mi się niezwykle ciepła i symboliczna. Podobało mi się, że każdy etap tej wyprawy niesie ze sobą jakąś refleksję – o nadziei, relacjach i tym, co tak naprawdę w życiu jest ważne.
Stylu ł ekki, przystępny, a jednocześnie pełen emocji. Dzięki temu książkę czytało mi się szybko i z przyjemnością, a jednocześnie co jakiś czas zatrzymywałam się, żeby pomyśleć nad tym, co właśnie przeczytałam. To taka historia, która daje chwilę oddechu i pozwala spojrzeć na własne życie z innej perspektywy.
Najbardziej urzekło mnie przesłanie, że szczęście nie jest czymś odległym czy nieosiągalnym, tylko czymś, co często mamy bliżej, niż nam się wydaje. Ta książka przypomniała mi, jak ważne są drobne rzeczy, bliskość innych ludzi i wiara w siebie.
To dla mnie bardzo kojąca, ciepła i podnosząca na duchu lektura. Idealna na moment, kiedy potrzebuje się czegoś lekkiego, ale jednocześnie wartościowego. Zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej.
Na szczególną uwagę zasługuje również unikalne wydanie tej książki. Ilustrowane krawędzie w eleganckim biało-czarnym wzorze to detal, który nie tylko podkreśla wyjątkowy charakter powieści, ale także czyni ją prawdziwą ozdobą każdej biblioteczki.
Sięgnęłam po „Podróż na wyspę szczęścia” You Yeong-Gwanga bez większych oczekiwań, a dostałam historię, która naprawdę mnie poruszyła. To jedna z tych książek, które czyta się dla emocji i przesłania, a nie dla skomplikowanej fabuły – i właśnie w tej prostocie tkwi jej największa siła.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd początku wciągnął mnie baśniowy klimat i motyw podróży w poszukiwaniu szczęścia....