rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Nieironicznie dobry. Szybko się czyta, mógłby być jeszcze bardziej skrócony. Nie wniósł za dużo do mojego stanu wiedzy o radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych, większość tekstu to były dla mnie takie oczywiste oczywistości – ale dobrze, jeżeli komuś innemu faktycznie się przyda i pomoże.

Nieironicznie dobry. Szybko się czyta, mógłby być jeszcze bardziej skrócony. Nie wniósł za dużo do mojego stanu wiedzy o radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych, większość tekstu to były dla mnie takie oczywiste oczywistości – ale dobrze, jeżeli komuś innemu faktycznie się przyda i pomoże.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Świetna książka! Czytałam pierwsze sześć stron w jednym z wydań Pro Arte i to dodatkowo podsycało charakter utworu – widok tych pożółkłych kartek. Dzięki ebookowi doczytałam "Kochankę Szamoty" do końca. Czy spodziewałam się co nastąpi w historii? Tak, ale mimo to jestem zachwycona. Połączenie erotyku z elementami horroru było wspaniałym pomysłem.

Świetna książka! Czytałam pierwsze sześć stron w jednym z wydań Pro Arte i to dodatkowo podsycało charakter utworu – widok tych pożółkłych kartek. Dzięki ebookowi doczytałam "Kochankę Szamoty" do końca. Czy spodziewałam się co nastąpi w historii? Tak, ale mimo to jestem zachwycona. Połączenie erotyku z elementami horroru było wspaniałym pomysłem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Jeden z moich ulubionych dramatów, do którego kocham wracać. Jestem pod wrażeniem postaci Gustawa, bardzo podobają mi się opisy wspomnianych obrządków, tekst pobudza moją wyobraźnię i uczucia, niejednokrotnie byłam głęboko wzruszona. Uwielbiam mieszanie wątków fantastycznych z bardzo przyziemnymi, zahaczającymi o martyrologię narodu. Każdy fragment dramatu jest tu dla mnie szczególny, wyjątkowo przyjemny do czytania. Nie jest to moje pierwsze zetknięcie z “Dziadami” i na pewno nie ostatnie, bo po takie książki, uważam, warto sięgnąć ponownie. Jestem zakochana w okładce z mojego wydania i bardzo podoba mi się posłowie zawarte na samym końcu, a z jego autorem (Maciej Krassowski) bardzo się zgadzam.

Jeden z moich ulubionych dramatów, do którego kocham wracać. Jestem pod wrażeniem postaci Gustawa, bardzo podobają mi się opisy wspomnianych obrządków, tekst pobudza moją wyobraźnię i uczucia, niejednokrotnie byłam głęboko wzruszona. Uwielbiam mieszanie wątków fantastycznych z bardzo przyziemnymi, zahaczającymi o martyrologię narodu. Każdy fragment dramatu jest tu dla mnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Pro Arte : PISMO MŁODZIEŻY LITERACKIEJ Julian Tuwim, praca zbiorowa
Ocena 8,0
Pro Arte : PISMO MŁODZIEŻY LITERACKIEJ Julian Tuwim, praca zbiorowa

Na półkach: , ,

Czytając to czasopismo można przenieść się w czasie. Zbiór bardzo interesujących tekstów, który postanowiłam przeczytać za sprawą wiersza, który chciałam sobie odświeżyć – “Do krytyków” – Julian Tuwim. Możliwość oglądania tak starych kartek, nawet w formie cyfrowej, jest czymś niezwykłym. Z całości moje ulubione dzieła to “Do krytyków” (od razu działa wyobraźnia, uwielbiam maj, a tu jest o nim mowa, dodatkowo wątek z tramwajem), “Kochanka Szamoty” (zdecydowanie ten fragment nakłonił do przeczytania całości!), “Poeta dnia powszedniego”, “Jako Hiszpan…” (Balmont, przekład J. Tuwim), “Hunny przyszłości” (Briusow, przekład J. Tuwim).

Czytając to czasopismo można przenieść się w czasie. Zbiór bardzo interesujących tekstów, który postanowiłam przeczytać za sprawą wiersza, który chciałam sobie odświeżyć – “Do krytyków” – Julian Tuwim. Możliwość oglądania tak starych kartek, nawet w formie cyfrowej, jest czymś niezwykłym. Z całości moje ulubione dzieła to “Do krytyków” (od razu działa wyobraźnia, uwielbiam...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Bardzo interesująca historia, długość idealna do ilości stron. Nie należy do moich ulubionych z serii "z krasnalem", ale jest dobra.

Bardzo interesująca historia, długość idealna do ilości stron. Nie należy do moich ulubionych z serii "z krasnalem", ale jest dobra.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kiedy dowiedziałam się, że Lewis wydał książkę, byłam bardzo zaskoczona, bo myślałam, że tworzy jedynie yt shorts.
Zdecydowanie pozytywne odczucia, super przyjemnie się czytało. Chociaż temat tranzycji bezpośrednio mnie nie dotyczy, to z ogromnym zaangażowaniem czytałam drogę Lewisa od wczesnego dzieciństwa do obecnego wieku.
Nawet nie wiem kiedy skończyłam czytać ten komiks, bo to było tak płynne i przyjemne.
Styl poniekąd kojarzy mi się z Dziennikiem Cwaniaczka, za co ogromny plus.
Polecam!

Pisząc tę recenzję w marcu 2025r; byłam po lekturze w formie cyfrowej (w języku angielskim), kiedy to przypadkiem znalazłam pdf całej książki. Nie wystawiłam wtedy oceny w żadnej skali, czego teraz żałuję, bo po tych kilku miesiącach nie pamiętam wszystkich detali. Na ten moment, bazując na tym, co jednak zostało w głowie, mogę śmiało przyznać mocną ósemkę.

Kiedy dowiedziałam się, że Lewis wydał książkę, byłam bardzo zaskoczona, bo myślałam, że tworzy jedynie yt shorts.
Zdecydowanie pozytywne odczucia, super przyjemnie się czytało. Chociaż temat tranzycji bezpośrednio mnie nie dotyczy, to z ogromnym zaangażowaniem czytałam drogę Lewisa od wczesnego dzieciństwa do obecnego wieku.
Nawet nie wiem kiedy skończyłam czytać ten...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Bardzo krótka baśń, natomiast napisana tak, że jej długość w pełni wystarcza, żeby opowiedzieć całą historię, bez wrażenia pośpiechu. Książka, którą bardzo lubiłam w dzieciństwie ze względu na ilustracje (Szymon Koprowski) oraz treść. Obecnie nadal wciąga, podoba mi się prosty pomysł na poprowadzenie akcji.

Bardzo krótka baśń, natomiast napisana tak, że jej długość w pełni wystarcza, żeby opowiedzieć całą historię, bez wrażenia pośpiechu. Książka, którą bardzo lubiłam w dzieciństwie ze względu na ilustracje (Szymon Koprowski) oraz treść. Obecnie nadal wciąga, podoba mi się prosty pomysł na poprowadzenie akcji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Uwielbiam elementy grozy, niepokoju w tej bajce. Mocno fantastyczna, ale miła do czytania opowieść. Ilustracje Pana Tomasza Wiśniewskiego oddają świetny, momentami przerażający klimat.

Uwielbiam elementy grozy, niepokoju w tej bajce. Mocno fantastyczna, ale miła do czytania opowieść. Ilustracje Pana Tomasza Wiśniewskiego oddają świetny, momentami przerażający klimat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Chyba pierwszy raz czytałam baśń wietnamską. Przyjemne legendy, szczególnie spodobała mi się ta o Królu Tuku.

Chyba pierwszy raz czytałam baśń wietnamską. Przyjemne legendy, szczególnie spodobała mi się ta o Królu Tuku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Zamek Soria Moria Peter Christen Asbjørnsen, Jørgen Moe
Ocena 6,5
Zamek Soria Moria Peter Christen Asbjørnsen, Jørgen Moe

Na półkach: ,

Ciekawa bajka, ale raczej taka, o której szybko zapomnę. Nie była zła, ale nie była też wyśmienita. Przez formułę i ograniczoną liczbę stron akcja bardzo gna do przodu.

Ciekawa bajka, ale raczej taka, o której szybko zapomnę. Nie była zła, ale nie była też wyśmienita. Przez formułę i ograniczoną liczbę stron akcja bardzo gna do przodu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Bardzo doceniam inicjatywę wydania takiego tomiku i zachęcania młodzieży do twórczości poetyckiej (jak można przeczytać wewnątrz tomiku, wiersze ukazywały się na łamach gazetki szkolnej, a dopiero później zostały zebrane w całość). Jest to praca zbiorowa uczniów, nie mamy w niej do czynienia z zawodowymi pisarzami, więc jakość tekstów jest różna. Moja ocena wynika głównie z nostalgii, ponieważ Szkoła Podstawowa w Krzcięcicach im. Jana Pawła II była moją szkołą. Część wierszy uruchamia mi wyobraźnię i przenosi w zupełnie inne miejsce. Czymś bardzo ciekawym było czytanie poezji stworzonej przez osoby, które znam, opisującej moje bliskie strony.

Bardzo doceniam inicjatywę wydania takiego tomiku i zachęcania młodzieży do twórczości poetyckiej (jak można przeczytać wewnątrz tomiku, wiersze ukazywały się na łamach gazetki szkolnej, a dopiero później zostały zebrane w całość). Jest to praca zbiorowa uczniów, nie mamy w niej do czynienia z zawodowymi pisarzami, więc jakość tekstów jest różna. Moja ocena wynika głównie z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach Małgorzata Węglarz, Mateusz Węgorowski
Ocena 6,8
Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach Małgorzata Węglarz, Mateusz Węgorowski

Na półkach: , ,

“Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach” to książka po prostu okej. Oczekiwałam sporo, dostałam wywiadzik rodem z TikToka albo jakiegoś artykułu czytanego do śniadania, opublikowanego w lokalnej gazecie.
Ale od początku. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest OGROMNA czcionka, która, gdyby została zmniejszona, sprawiłaby, że książka miałaby może o połowę mniej stron. Naprawdę nie rozumiem tego zabiegu stylistycznego, to wizualnie upodabnia “Wujka” do książki dla dzieci. Trochę odniosłam wrażenie, jakby było to celowe, żeby książka wyglądała “mądrzej” i “profesjonalniej”, właśnie ze względu na swoją obiętość. Okładka jest mi kompletnie obojętna, nie mogę natomiast przejść obok umieszczenia much na prawie każdej stronie. Tak, ROZUMIEM sens książki, rozumiem, że to o zwłokach, robalach. Naprawdę nie muszę dostawać przypomnienia za każdym razem, kiedy przerzucę kartkę. Znowu – to tak udziecinnia. Już mogli te muchy zostawić tylko na planszach z rozdziałami, to naprawdę byłoby lepsze. A skoro o tym mowa… ta książka marnuje papier. Dawno nie spotkałam się z takimi dziurami w tekście, z tyloma prawie pustymi stronami. Czytając i widząc kartki wypełnione niczym innym, oprócz jakiegoś cytatu z tego, co przed chwilą przeczytałam, przychodziły mi na myśl gazety z opowieściami o duchach, czy innych plotkach z życia gwiazd, gdzie właśnie coś takiego występowało. To takie typowe “hej, weź zwróć uwagę o czym tu piszemy!”. Tylko w środku książki to po prostu nie działa. Podobnie wyglądają miejsca z nowymi rozdziałami, to tylko nazwa i obrazki much, rzecz jasna zajmujące calusieńką stronę. Czytało się to bardzo szybko przez powyższe luki i znacznie powiększony tekst.
Treść jest momentami ciekawa, ale nie powala na kolana. Znacznie bardziej interesująco czytało się wypowiedzi ekip lub innych osób, a słowa samej autorki niejednokrotnie wywoływały we mnie myśl, że mało ma ona do powiedzenia w temacie. Nie znam jej, to pierwsza książka jej autorstwa, którą czytałam, nie śledzę jej social mediów – a mimo to miałam w głowie ją, opowiadającą tą książkę w formie TikToka. Czemu? Bo narracja wyglądała jak scenariusz do filmiku o true crime, wrzuconego gdzieś na sociale. Znalazło się trochę powtórzeń, pomylone kolory owada, o którym wypowiadał się specjalista (kowal bezskrzydły nie ma w sobie nic białego, gdzie była korekta?), zdjęcia słabej jakości, a one chyba głównie miały szokować w całym “Jak usunąć wujka z podłogi? [...]”. Na początku sporo czarnego humoru i gier słownych o śmierci, powiedziałabym, że za dużo. Były też odstępstwa od tematyki sprzątania po zwłokach, nieco zawodzące, bo spodziewałam się tylko i wyłącznie tematu usuwania nieczystości. Gdyby tytuł był inny, bez problemu przyjęłabym taką treść.

“Jak usunąć wujka z podłogi? Zawód: sprzątanie po zgonach” to książka po prostu okej. Oczekiwałam sporo, dostałam wywiadzik rodem z TikToka albo jakiegoś artykułu czytanego do śniadania, opublikowanego w lokalnej gazecie.
Ale od początku. Pierwszym, co rzuca się w oczy jest OGROMNA czcionka, która, gdyby została zmniejszona, sprawiłaby, że książka miałaby może o połowę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nostalgia sprawiła, że ponownie wróciłam do tego komiksu. Po latach wywołuje we mnie mniejsze wrażenie niż za dzieciaka, ale nadal uważam, że jest dobry. Bardzo ładne ilustracje, przyjemnie uzupełnione chmurki z tekstem, chociaż czasem zdarzało mi się mylić "A" z "R".
W krótkiej formie zmieszczono całkiem długą historię.

edit: czytałam wydanie z 1988, nie zauważyłam, że to nie to na stronie, ups

Nostalgia sprawiła, że ponownie wróciłam do tego komiksu. Po latach wywołuje we mnie mniejsze wrażenie niż za dzieciaka, ale nadal uważam, że jest dobry. Bardzo ładne ilustracje, przyjemnie uzupełnione chmurki z tekstem, chociaż czasem zdarzało mi się mylić "A" z "R".
W krótkiej formie zmieszczono całkiem długą historię.

edit: czytałam wydanie z 1988, nie zauważyłam, że to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Legendy świętokrzyskie. Przewodnik rodzinny Tatiana Banaś, Ryszard Garus
Ocena 4,5
Legendy świętokrzyskie. Przewodnik rodzinny Tatiana Banaś, Ryszard Garus

Na półkach: , , ,

Książkę ciężko mi sprawiedliwie ocenić, ponieważ składa się ona z legend oraz opisów dojść w dane, wspomniane miejsca – ja już po pierwszych przeczytanych historiach wiedziałam, że czytanie wskazówek dostania się w lokalizacje z legend jest jest dla mnie zbędne – dlatego też nie mogę rzetelnie ocenić "całości".
Legendy same w sobie są skierowane raczej do najmłodszych, sporo w nich zbędnych opisów, mało konkretów. Dobrym tego przykładem są chociażby legendy o Dębie Bartku czy Jaskini Raj. Czasami odnosiłam wrażenie, że pewne zdania napisano tylko po to, żeby opowieść miała więcej, niż kilka krótkich sentencji. Bardzo złym wyborem stylistycznym było użycie fontu, który ma imitować pismo odręczne. Rozumiem zamysł, aczkolwiek przez to wzrok okropnie skacze po linijkach i wszystko się rozmywa.
Fragmenty przewodnikowe są, uważam, niewarte czytania, chyba, że faktycznie planuje się wycieczkę. Im dalej, tym krótsze.
Pojawia się w tym wydaniu kilka błędów w druku, dziwnie ustawiony tekst albo brak nagłówków.
Gdyby wydano tę książkę jako sam zbiór legend, to byłaby to całkiem przyjemna pozycja dla dzieci, pod warunkiem, że zmianie uległby wygląd tekstu.

Książkę ciężko mi sprawiedliwie ocenić, ponieważ składa się ona z legend oraz opisów dojść w dane, wspomniane miejsca – ja już po pierwszych przeczytanych historiach wiedziałam, że czytanie wskazówek dostania się w lokalizacje z legend jest jest dla mnie zbędne – dlatego też nie mogę rzetelnie ocenić "całości".
Legendy same w sobie są skierowane raczej do najmłodszych,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Moje pierwsze zetknięcie z komiksami o Tytusie, Romku i A'Tomku, wcześniej oczywiście wiedziałam kim są wspomniane postacie, ale nie czytałam jeszcze żadnej książeczki – aż do teraz. Uważam, że był to bardzo miło spędzony czas. Ładne ilustracje, charyzmatyczne postacie, zabawne teksty. Polecam, mimo tego, że cała seria jest oddalona od mojego gustu. Chociaż wolę literaturę innego typu, to nadal nie mogę powiedzieć złego słowa o Tytusie i jego przygodach!

Moje pierwsze zetknięcie z komiksami o Tytusie, Romku i A'Tomku, wcześniej oczywiście wiedziałam kim są wspomniane postacie, ale nie czytałam jeszcze żadnej książeczki – aż do teraz. Uważam, że był to bardzo miło spędzony czas. Ładne ilustracje, charyzmatyczne postacie, zabawne teksty. Polecam, mimo tego, że cała seria jest oddalona od mojego gustu. Chociaż wolę literaturę...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Dla mnie, niestety, książka zupełnie bezwartościowa, ponieważ znam wszystkie opisane rośliny. Nie mogę ocenić jej z perspektywy dziecka/ucznia, więc moja ocena jest bardziej surowa. Przyjemne ilustracje.

Dla mnie, niestety, książka zupełnie bezwartościowa, ponieważ znam wszystkie opisane rośliny. Nie mogę ocenić jej z perspektywy dziecka/ucznia, więc moja ocena jest bardziej surowa. Przyjemne ilustracje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Mikołajek Rene Goscinny, Jean-Jacques Sempé
Ocena 7,7
Mikołajek Rene Goscinny, Jean-Jacques Sempé

Na półkach: ,

Miły powrót do dzieciństwa. Kiedyś szkolna lektura, którą zapamiętałam dzięki bohaterom – dzisiaj przypomnienie sobie tamtych lat. Bardzo urocza książka, zabawna, dużym plusem jest narracja prowadzona przez dziecko (napisana w realistyczny sposób, rzeczywiście oddaje to, jak wyrażał by się ktoś młodszy). Czytało się ekspresowo.
W tym konkretnym wydaniu znalazło się kilka literówek, ale nie przeszkadza to w odbiorze.

Miły powrót do dzieciństwa. Kiedyś szkolna lektura, którą zapamiętałam dzięki bohaterom – dzisiaj przypomnienie sobie tamtych lat. Bardzo urocza książka, zabawna, dużym plusem jest narracja prowadzona przez dziecko (napisana w realistyczny sposób, rzeczywiście oddaje to, jak wyrażał by się ktoś młodszy). Czytało się ekspresowo.
W tym konkretnym wydaniu znalazło się kilka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo toporny zbiór poezji, a tłumaczenie Pana Bohdana Wydżgi, niestety, mocno archaiczne, ciężkie. Wiersze w większości przepełnione dawnymi słowami, przenośniami, a to wszystko sprawiało, że były trudniejsze do płynnego przeczytania. Moimi faworytami są "Flakon", "Słońce" oraz "Padlina" i to właśnie za sprawą tego ostatniego chciałam przeczytać "Kwiaty Zła", ponieważ oczekiwałam, że reszta dzieł będzie zachowana w tym samym, odrażająco-naturalistycznym klimacie, okazało się jednak inaczej. Z każdą kolejną stroną ocena, którą chciałam dać tej książce spadała. Byłam nastawiona bardzo entuzjastycznie, a ostatecznie z trudem dotrwałam do końca. Gdybym mogła ocenić konkretne wiersze, część z nich dostałaby znacznie wyższą ocenę, niż ta, którą wystawiłam całemu zbiorowi.

Bardzo toporny zbiór poezji, a tłumaczenie Pana Bohdana Wydżgi, niestety, mocno archaiczne, ciężkie. Wiersze w większości przepełnione dawnymi słowami, przenośniami, a to wszystko sprawiało, że były trudniejsze do płynnego przeczytania. Moimi faworytami są "Flakon", "Słońce" oraz "Padlina" i to właśnie za sprawą tego ostatniego chciałam przeczytać "Kwiaty Zła",...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , , , ,

Przepiękne wiersze, pobudzające wyobraźnię, napisane bardzo przystępnym, swojskim językiem. Ciężko mi zwykłymi słowami opisać co czułam podczas czytania, bo było to na swój sposób magiczne i mocno uderzające w moje wnętrze. Zdecydowanie polecam każdemu.

Przepiękne wiersze, pobudzające wyobraźnię, napisane bardzo przystępnym, swojskim językiem. Ciężko mi zwykłymi słowami opisać co czułam podczas czytania, bo było to na swój sposób magiczne i mocno uderzające w moje wnętrze. Zdecydowanie polecam każdemu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , , ,

Książka przyciągnęła moją uwagę za sprawą strony wizualnej – okładki. Do tego ciekawy tytuł, interesujący opis z tyłu. Ponieważ interesują mnie wierzenia ludowe, skusiłam się na jej zakup.
Spodziewałam się, że dostanę porządną lekturę dotyczącą wampirów, wyjaśniającą źródła mitu, ale też opowiadającą o współczesnym postrzeganiu tych potworów. Bardzo się zawiodłam, kiedy okazało się, że faktyczna treść jest mocno uszczuplona, a w dodatku nudna i chaotyczna.
"Tajemnicza historia wampirów" to wspaniała reklama "Drakuli", ponieważ "połowa" zapisanego tekstu to cytaty z tej powieści. Gdybym chciała poczytać Brama Stokera, to po prostu wzięłabym do ręki "Drakulę". Mało jest tutaj treści od autora, większość stanowią cytaty i z jednej strony dobrze, że takie wstawki się trafiają, ale trzeba znać umiar. Przyznam, że te cytowane fragmenty są o niebo ciekawsze... To, o czym pisze autor ma poziom lania wody na rozprawce z polskiego, napisanej przez jakiegoś ucznia na kolanie, żeby tylko dostać trójkę. W książce jest też dużo powtórzeń, o niektórych rzeczach wspominane jest kilkukrotnie. Do bólu nudzi czytanie któryś raz z kolei o tej samej historii albo tym samym bycie.
Moja wiedza o wampirach opierała się głównie na popkulturze, a stereotypowego archetypu wampira raczej nie muszę tu opisywać. Dodatkowo wiedziałam co nieco na temat wampirów istniejących w polskich wierzeniach. Chociaż przeczytałam całość, nie mogę powiedzieć, że moja wiedza o dużo się zwiększyła. Czasami odnosiłam wrażenie, że dałoby się zawrzeć tę treść nawet w formie listy z ciekawostkami i z tych około stu pięćdziesięciu stron zrobić dwadzieścia.
Nazwy rozdziałów są dziwnie skomponowane, mało konkretne, a mi osobiście ciężko przez to było znaleźć coś ponownie w tekście, kiedy chciałam wrócić do jakiejś informacji. A może problemem nie jest nazwa, tylko to, co w danej sekcji zostało umieszczone? Często czytając zastanawiałam się dlaczego zawartość tak różni się od tego, co powinno być (według tytułu) w samym rozdziale. Mogę jeszcze dodać, że czytanie bardzo ułatwiło by, gdyby opisy konkretnych wierzeń były podzielone państwami. W chwili obecnej, kiedy wszystko jest razem wymieszane, tym bardziej zatraca się cel książki – bo naprawdę nie chcę czytać, że wampir to jest taki i taki, a w tym kraju to potrafi to i tamto, ale w tym przeciwnie i jeszcze tutaj to... [...].
Przebrnęłam przez to z trudem, okropnie się wynudziłam i jestem szczerze zdziwiona, że tak ciekawy temat został upchnięty w tak toporny tekst.

Książka przyciągnęła moją uwagę za sprawą strony wizualnej – okładki. Do tego ciekawy tytuł, interesujący opis z tyłu. Ponieważ interesują mnie wierzenia ludowe, skusiłam się na jej zakup.
Spodziewałam się, że dostanę porządną lekturę dotyczącą wampirów, wyjaśniającą źródła mitu, ale też opowiadającą o współczesnym postrzeganiu tych potworów. Bardzo się zawiodłam, kiedy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to