-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2026-03-22
2026-03-19
"Ja pierniczę! Co Ty widzisz w tych książkach"? - słyszę równie często jak "dzień dobry" od osób, które pytają mnie co lubię robić w wolnym czasie. Nie chce mi się tłumaczyć po raz setny w czym tkwi magia książki. W końcu mugole i tak nie pojmą. Na szczęście, mam tę przyjemność obcować w świecie, w którym jest miejsce dla takich jak ja – bookstagram! Zastanawialiście się kiedyś, czy gdzieś, ktoś, w tym samym momencie czyta tę samą książkę?
Takuya Asakura zaprasza do "Znikającej księgarni pod kwitnącą wiśnią", miejsca, które ukazuje się wyłącznie tym, którzy potrzebują schronienia przed żalem, tęsknotą i bólem. Prowadzi je Sakura, tajemnicza kobieta, która przy pomocy swojej kotki Kobako, obdarzona niezwykłym darem, potrafi odnaleźć tę jedną, wyjątkową książkę będącą lekarstwem na wszelki ból. Gdyby Goździkowa wiedziała!
I tak oto stajemy się świadkami czterech różnych hitori. Młodej kobiety zmagającej się ze śmiercią matki, starszego mężczyzny powoli tracącego pamięć, bliźniaczek skrywających sekret i tęskniącej za bliskością córki znanego poety. Czy ich los się odmieni? Czy książki, które odegrały istotną rolę w ich życiu, staną się mostem na końcu, którego odnajdą spokój? Wśród zapachu świeżo parzonej kawy i szelestu przewracanych stron rodzi się nadzieja. Księgarnia, w której łączy się przeszłość z teraźniejszością.
Asakura nie odbiega od tradycyjnej azjatyckiej literatury. Porusza trudne tematy codzienności wprowadzając spokój i ukojenie. Z dużą dozą delikatności, subtelności przeprowadza czytelnika przez meandry własnych słabości i niedoskonałości. Przez życie – po prostu!
"Znikająca księgarnia pod kwitnącą wiśnią" to miejsce, które powinien odwiedzić każdy, kto w książkach upatruje schronienia przed światem. Ja już jestem stałym klientem, ze złotą kartą członkowską. A Ty poddasz się magii? Czy może jesteś mugolem?
"Ja pierniczę! Co Ty widzisz w tych książkach"? - słyszę równie często jak "dzień dobry" od osób, które pytają mnie co lubię robić w wolnym czasie. Nie chce mi się tłumaczyć po raz setny w czym tkwi magia książki. W końcu mugole i tak nie pojmą. Na szczęście, mam tę przyjemność obcować w świecie, w którym jest miejsce dla takich jak ja – bookstagram! Zastanawialiście się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-17
"Keine Grenzen" śpiewał jeden z polskich muzyków, reprezentując nasz kraj w konkursie, którego głównym założeniem jest otwarcie się na inne kraje. Choć nie zwyciężył, pokazał światu, że żadne granice nie są w stanie powstrzymać go przed kolejnym ożenkiem. Cóż, w końcu nie trzeba pracować w Straży Granicznej, aby przekraczać wszelakie "horyzonty". Właśnie! Do czego zdolny jest człowiek pragnący osiągnąć cel? Czy istnieją granice, które go powstrzymują?
Lena Grau, debiutująca w świecie literatury, zabiera czytelnika w podróż, której granice wyznacza tajemnicza przeszłość. Gdy po trzydziestu latach od zaginięcia ojca, chorąży Maciej Zawicki dowiaduje się, że odnalezione zwłoki mogą należeć do jego rodziciela, nic nie wskazuje na to, że to dopiero początek wydarzeń, które na zawsze odmienią jego dotychczasowe życie. Choć prawda może się okazać bolesna, mężczyzna musi zmierzyć się z jej odkryciem. Dlaczego miejscowa społeczność w obliczu tragedii pozostaje być bierna? Co ukrywają przed Maćkiem ludzie, których uważał za przyjaciół? Czy więzy krwi są na tyle silne, by móc doprowadzić go na skraj autodestrukcji.
"Granicznik" to powieść, która ukazuje granice ludzkiej wytrzymałości. To obraz siły i determinacji w drodze do poznania własnej tożsamości. Mimo przeciwności losu, niepowodzeń i poczucia odrzucenia, dająca jednak nadzieję. Może miejscami brakuje napięcia trzymającego czytelnika za gardło, jednak autorka tak komplikuję sytuację głównego bohatera, że finalnie chcemy poznać jej zakończenie. A i ono pozostaje nie znać granic. W końcu Lena nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a jak wiemy wyobraźnia autorów nie ma żadnych barier.
"Keine Grenzen" śpiewał jeden z polskich muzyków, reprezentując nasz kraj w konkursie, którego głównym założeniem jest otwarcie się na inne kraje. Choć nie zwyciężył, pokazał światu, że żadne granice nie są w stanie powstrzymać go przed kolejnym ożenkiem. Cóż, w końcu nie trzeba pracować w Straży Granicznej, aby przekraczać wszelakie "horyzonty". Właśnie! Do czego zdolny...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-11
"A teraz strzepujemy i klaszczemy!" - w latach 90-tych tysiące Polaków zasiadało w niedzielne przedpołudnie przed telewizorami i z wypiekami na twarzach oczekiwało seansu człowieka, który w magiczny sposób elektryzował wodę, po wypiciu której wszelkie dolegliwości zdrowotne ustępowały. Zbyszek Nowak przez jednych nazywany cudotwórcą, zyskał również szerokie grono zagorzałych przeciwników, którzy w osobie poczciwego starszego Pana dopatrywali się oblicza samego Lucyfera. Ehhh... pewnie wysłaliby go do piekła w jednym przedziale z Don Wasylem i liczną jego rodziną. W końcu i im przypisuje się konszachty z samym diabłem. A przecież nie taki Rom straszny, jak go malują.
Waldek Jóźwiak, główny bohater książki Tomasza Betchera pt."Szeptun" od najmłodszych lat zmaga się z brzemieniem swojego rodowodu. Płynąca w nim romska krew wielokrotnie podburzała beskidzką społeczność. Żyjący na uboczu, uważany za tytułowego szeptuna i szarlatana stroni od ludzi, którzy twierdzą, że niczym komornik ściąga wyłącznie kłopoty. Nadciąga kolejna burza, która na zawsze odmieni życie Waldka.
W Beskidy wybiera się Julia, która szukając pomocy dla syna cierpiącego na rzadką chorobę skóry, trafia do domu Jóźwiaka. Zmuszona skorzystać z noclegu pod dachem mężczyzny, odkrywa uroki i dobrodziejstwa natury. Szybko przekonuje się jak uzdrawiająca siła tkwi w bliskości. Czy właśnie odnalazła lekarstwo na samotność, na którą cierpi od dłuższego czasu? A może sprawdzają się miejscowe legendy, którymi owiana jest osoba Waldka?
Tomasz Betcher zabiera nas w sentymentalną podróż przez beskidzkie, wciąż aktualne wierzenia. Odkrywa przed nami realia życia Romów i uzdrowicieli. W tę podróż zabiera również współczesną wizję funkcjonowania dzisiejszej młodzieży. Dwa odmienne światy łączą się ze sobą, tworząc przepiękną historię, opartą na szacunku i zrozumieniu. "Szeptun" to opowieść niczym baśń o kwiecie paproci. W końcu każdy z nas poszukuje w życiu szczęścia. I zapewne nie da Ci go naelektryzowana przez telewizor woda.
"A teraz strzepujemy i klaszczemy!" - w latach 90-tych tysiące Polaków zasiadało w niedzielne przedpołudnie przed telewizorami i z wypiekami na twarzach oczekiwało seansu człowieka, który w magiczny sposób elektryzował wodę, po wypiciu której wszelkie dolegliwości zdrowotne ustępowały. Zbyszek Nowak przez jednych nazywany cudotwórcą, zyskał również szerokie grono...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-08
Obserwowaliście kiedyś z zapartym tchem muchę (nie aktorkę), która wpadła w pajęczą sieć? Ten moment, w którym zbliża się do niej wygłodniały pająk. Ekscytacja rośnie z każdą minutą... Podobnie jest z dobrze napisaną fabułą książki. Wciągająca sieć intryg może czytelnika wręcz pochłonąć i "więzić" do ostatniej strony. Zdarza się jednak, że misternie utkana nić pęka, a pająkowi pozostaje obejść się smakiem...
Diana Rudnicka, bohaterka powieści "Pajęczyca" Mariusza Leszczyńskiego jest profilerką, która zostaje ściągnięta w malownicze Bieszczady, aby rozwikłać zagadkę zaginięcia młodej kobiety. Podejrzanym okazuje się młody mężczyzna, który z racji swojego "upośledzenia" zdaje się być bardziej kozłem ofiarnym niż winnym. W trakcie śledztwa Diana poznaje zrozpaczonego ojca poszukującego córki. Nic tak nie zbliża jak wspólny cel – odkrycie prawdy. Oboje jednak nie wiedzą, że aby tak się stało, muszą zmierzyć się z przeszłością, która wcześniej pozostawiła rany, a teraz postanowiła je rozdrapać na nowo. Czy wplątana w sieć tajemnic, kłamstw i intryg Diana zdoła uchronić życie córki? Tej samej, którą wcześniej porzuciła! Do czego zdolny jest człowiek, aby chronić życie najbliższych?
Mariusz Leszczyński stworzył bohaterkę, która jest połączeniem Bonda, Terminatora i Super Mario Brosa. By dociec prawdy przemierza Bieszczady, Argentynę i Stany Zjednoczone, w każdym z tych miejsc o włos unikając spotkania ze Świętym Piotrem. Nie straszne jej więzienie, pogrzebanie żywcem czy atak bombowy. Z każdej opresji wychodzi jak po wizycie u teściowej – na niezłym wkur... Autor zdaje się wodzić czytelnika za nos wprowadzając nowe postaci, w których dopatrujemy się potencjalnego sprawcy. I kiedy już myślisz sobie "Mam Cię", Leszczyński wykonuje zaczepny gest "figi z makiem". Książkę zdecydowanie trzeba czytać w pełnym skupieniu, w przeciwnym razie zgubisz się jak w Ikei! Owszem, jest sieć intryg, ale w moim odczuciu niezbyt mocna, przerywana przez samego autora. Jakby pająk był wegetarianinem i odpuścił konsumpcję tej muchy. Może się mylę, albo po prostu trzeba zmienić nicie!
Obserwowaliście kiedyś z zapartym tchem muchę (nie aktorkę), która wpadła w pajęczą sieć? Ten moment, w którym zbliża się do niej wygłodniały pająk. Ekscytacja rośnie z każdą minutą... Podobnie jest z dobrze napisaną fabułą książki. Wciągająca sieć intryg może czytelnika wręcz pochłonąć i "więzić" do ostatniej strony. Zdarza się jednak, że misternie utkana nić pęka, a...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-04
Ciekawe, jakiej odpowiedzi najczęściej udzieliliby Polacy na pytanie Strasburgera: "Z kogo przeważnie się śmiejemy?" Blondynka? Jasio? Rudy? Nieeee... no jaha, że z grubego! W sumie to nie wiem, dlaczego tak jest? Bo co? Bo nie mieści się w zasięgu wzroku, więc nie jesteśmy w stanie dostrzec zalet? Bo po krótkiej jeździe tramwajem, stojąc obok grubego jesteśmy poobijani jakby wpierdul spuścił nam sam Mike Tyson? Bez sensu! Wiem, to z zazdrości, że na Festiwalu Pizzy jedynym ograniczeniem dla grubego są godziny otwarcia. Ja tam jestem chudy na tyle, że gdyby charty nosiły ubrania, moglibyśmy sie nimi wymieniać. I szanuję puszystych! Mają do siebie dystans większy niż ten, który muszą przebiec ultra maratończycy. Przykład?
Patryk Gosiński, stand-uper, który debiutuje jako autor książką "Za gruby na okładkę". To historia faceta, który od najmłodszych lat zmaga się z dodatkowym bagażem. Z tą małą różnicą, że dbając o kręgosłup postanowił nosić go z przodu. Książka jest opisem wielokrotnie podejmowanych prób zrzucenia nadmiernych kilogramów z mizernym skutkiem. To dziennik zaokrąglonego mężczyzny, któremu przyszło funkcjonować w świecie, w którym odchudzanie stało się trendem. Lepiej być na topie, czy najedzonym?
Czytając książkę miałem wrażenie jakbym brał udział w stand-upie. Napady śmiechu towarzyszyły mi z częstotliwością porównywalną do cierpiącego na tachykardię. Sytuacje, z którymi przyszło się zmierzyć bohaterowi przerosłyby niejednego. Jednak obiektywizm przyprawiony humorem i zdrowym, choć mocno kalorycznym podejściem pozwoliło autorowi ugryźć (nawet to wszamał) temat z ogromną czułością względem tych "przy kości". Ta lektura to lekkostrawna porcja zmagań z własnym wstydem. To soczysta próba nawiązania pozytywnej relacji z wagą, która nieustępliwie walczy o dominację. I w końcu opowieść o tym, że żaden trener personalny, żadna dieta pudełkowa nie jest w stanie wygrać z suchą krakowską. Ja pochłonąłem ją w całości jak obiad matuli. Nie zmuliło! Patryk, poproszę dokładkę!
Ciekawe, jakiej odpowiedzi najczęściej udzieliliby Polacy na pytanie Strasburgera: "Z kogo przeważnie się śmiejemy?" Blondynka? Jasio? Rudy? Nieeee... no jaha, że z grubego! W sumie to nie wiem, dlaczego tak jest? Bo co? Bo nie mieści się w zasięgu wzroku, więc nie jesteśmy w stanie dostrzec zalet? Bo po krótkiej jeździe tramwajem, stojąc obok grubego jesteśmy poobijani...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-28
"Tylko mnie poproś do tańca (...) zanim wybije mój czas"! Niektórzy boją się śmierci. Nie dopuszczają myśli jakoby mieli nie obejrzeć kolejnego sezonu Stranger Things, czy doczekać spektakularnego awansu polskiej reprezentacji, chociażby do ćwierćfinału jakiegokolwiek turnieju. A umrzeć można pięknie – na własnych zasadach...
Julia, młoda studentka polonistyki szykuje się do jednego z najważniejszych momentów życia. Do tego, po którym przyjdzie jej zmierzyć się z urzędową biurokracją przy wymianie dokumentów – ŚLUBU!
Suknia gotowa, goście zajmują miejsca, kapela stroi instrumenty i ksiądz zaciera ręce na myśl o grubo wypchanej kopercie. Jest tylko jeden mały problem! Pan Młody rezygnuje, znika. Zostawia po sobie krótką wiadomość: "Nie zostanę Twoim mężem". Widzicie minę księdza?
Świat Julii rozpada się na milion kawałków. Porzucona kobieta, z każdym nowym wschodem słońca próbuje zaakceptować nową rzeczywistość. Jednak czy można wrócić do normalności, kiedy każdego dnia zadajesz sobie pytanie: "Dlaczego?" Mijają lata... czas zdaje się leczyć rany. W życiu Julii pojawia się wymarzona praca i mężczyzna, który swoją opiekuńczością jest jak plaster na sączące się rany przeszłości. Jeden niepozorny telefon burzy z trudem odbudowywaną stabilność.
Wraca On - Michał, niedoszły mąż. Do tego, po dziesięciu latach prosi Julię, aby zgodziła się przy nim trwać w jego ostatnich dniach. Umiera.
Rafał Wicijowski napisał ujmującą historię o tym, że to, co najpiękniejsze przychodzi niespodziewanie, mimo przeciwności losu, w momencie gdy uważamy, że oprócz papieru, do dupy jest również życie. "Ostatni taniec" to ukazanie konsekwencji trudnych wyborów, których niekiedy boimy się podjąć. To obraz poświęcenia w imię wartości, którymi warto się w życiu kierować. To historia, która nie kończy się happy endem, ale pomaga zrzucić ciężar, który noszony latami nie pozwala wykonać kroku naprzód. "Świat nie wierzy łzom, szkoda naszych łez" śpiewał Laskowski! Ja płakałem przy tej książce, nie wierzysz – przeczytaj!
"Tylko mnie poproś do tańca (...) zanim wybije mój czas"! Niektórzy boją się śmierci. Nie dopuszczają myśli jakoby mieli nie obejrzeć kolejnego sezonu Stranger Things, czy doczekać spektakularnego awansu polskiej reprezentacji, chociażby do ćwierćfinału jakiegokolwiek turnieju. A umrzeć można pięknie – na własnych zasadach...
Julia, młoda studentka polonistyki szykuje się...
2026-02-26
Nie lubię gór! Nie rajcuje mnie hasanie po szlakach, które oznaczone kolorami wskazują poziom trudności ich pokonania. Zresztą czy kiedykolwiek spotkaliście w górach kogoś, kto radosnym głosem krzyczał: "kupcie, kupcie popcorn z solą, bo mnie z pracy wypier..."? - dlatego wolę nadmorskie klimaty. Zdecydowanie nie czuje ducha gór.
Czuje go natomiast Magdalena Sobota, która swoją najnowszą powieść pt. "Żywok" osadziła właśnie "na wysokościach". Do Paportynek, małej wsi przyjeżdża w odwiedziny do babci, Inka – kobieta, która pragnie wyrwać się spod rodzicielskiej pieczy patologicznej matki. Nie spodziewa się jednak, że staruszka skrywa sekret, a na pozór oczekiwany spokój zamieni się w krwawą walkę o przetrwanie. W górach rozpoczęło się polowanie, a celem stają się mieszkańcy wsi. Zmasakrowane ciała wykluczają udział człowieka. Jaka siła ukryła się u szczytu gór? Wojtek, samotny leśniczy wyrusza na spotkanie ze złem w najczystszej postaci. Czy uda mu się powrócić ze szlaku?
Mieszkańcy wracają pamięcią do czasów gdy ksiądz nawiązał zażyłą relację z młodą kobietą. Ukrywając przed światem łączące ich uczucie, poddają się namiętności w wyniku czego Wanda zachodzi w ciążę. Pod jej sercem dojrzewa owoc zakazanej miłości. Owoc grzechu jak twierdzą niektórzy! Lokalne plotki głoszą, że na świat został wydany potwór, który chroni ciało matki. Potwór, który żywi się zemstą i którego matką chrzestną została klątwa. Grubo... nawet King poczułby się zażenowany!
Magdalena stworzyła swoisty literacki horror – jest potwór, są ciała z flakami na wierzchu, jest grupka ludzi, którzy giną w nieuzasadnionych okolicznościach. Jest duszno, mrocznie. Zarazem przeplatające się linie czasu tworzą zwartą akcję, w której wszystko układa się w logiczną całość. Swojski folklor spowity tajemniczą mgłą gęstnieje z każdą kolejną stroną. Finalnie Sobota przeprowadza nas przez metaforyczny las własnych słabości. To głęboko uśpione w nas lęki powodują, że dokonujemy wyborów, za które przychodzi nam płacić – niekiedy najwyższą cenę. Przeszłości nie pogrzebiesz...
Nie lubię gór! Nie rajcuje mnie hasanie po szlakach, które oznaczone kolorami wskazują poziom trudności ich pokonania. Zresztą czy kiedykolwiek spotkaliście w górach kogoś, kto radosnym głosem krzyczał: "kupcie, kupcie popcorn z solą, bo mnie z pracy wypier..."? - dlatego wolę nadmorskie klimaty. Zdecydowanie nie czuje ducha gór.
Czuje go natomiast Magdalena Sobota, która...
2026-02-18
Co to się nie robiło za młodu... imprezy, koncerty, beztroskie upajanie się chwilą. I ta grzywa, którą zarzucałem i której ułożenia zazdrościły mi koleżanki. A dziś... praca, płacenie rachunków na czas, korzystanie z promek w lokalnych dyskontach i ogólny ferment. Na szczęście są jeszcze książki, które wzniecają w czytelniku żar...
Sosnowiec, lata 90- te przepełnione kapitalizmem, w których przyszło żyć grupie przyjaciół. Zapaleni muzycy stają twarzą w twarz z życiowym etapem zwanym dorosłością: pierwsze miłostki i alkoholowe wojaże w towarzystwie punkrockowych dźwięków. Decyzje podejmowane pod wpływem nasilającego się buntu i wybory, których konsekwencje odczuwać będą przez lata. Czy za błędy młodości przyjdzie im zapłacić w dorosłym życiu? Czy budowana przed laty przyjaźń przetrwa, gdy na jaw wyjdą skrywane sekrety?
Podczas rozbiórki jednego z budynków zostają odnalezione ludzkie szczątki. Sprawę przejmuje podkomisarz Laura Halber, która w wyniku dochodzenia natrafia na fakty, które bezpośrednio łączą się z jej rodziną. Fakty, o których chciałaby zapomnieć. Co wspólnego z postępowaniem ma jej brat? I ciężar czyjego sumienia doprowadził do śmierci członka jej rodziny?
Równolegle Laura zmaga się z tropieniem sprawcy napaści na młode kobiety. Kolejne śledztwo wybudza głęboko uśpione wspomnienia dotyczące przyjaciółki. Policjantkę czeka długa podróż w odmęty własnej przeszłości. Jaki będzie jej finał? I co czeka ją na mecie? Jaką prawdę skrywa jej rodzina?
Przemysław Żarski stworzył wyjątkową fabułę kryminału, który namacalnie oddaje wpływ złych decyzji podjętych przed laty. Historia Miłosza i jego przyjaciół, której początki sięgają wczesnych lat młodzieńczych odbija piętno na współczesnym życiu ich bliskich. W końcu za błędy, prędzej czy później przyjdzie zapłacić. Jednak nie każdego jest stać zapłacić tak wysoką cenę. Tu nie ma taryfy ulgowej, w końcu to nie dyskont. Promocji nie będzie! Żarski zasiał nie lada "Ferment" na polskim rynku czytelniczym. Przekonajcie się sami!
Co to się nie robiło za młodu... imprezy, koncerty, beztroskie upajanie się chwilą. I ta grzywa, którą zarzucałem i której ułożenia zazdrościły mi koleżanki. A dziś... praca, płacenie rachunków na czas, korzystanie z promek w lokalnych dyskontach i ogólny ferment. Na szczęście są jeszcze książki, które wzniecają w czytelniku żar...
Sosnowiec, lata 90- te przepełnione...
2026-02-15
Zaglądacie jeszcze do albumów ze zdjęciami, by przywołać wspomnienia? Rodzinne wakacje, święta i wujek Kazik z dziwną miną, który okazał się być mistrzem drugiego planu. I coś czego na zdjęciach nie widać..., bo w końcu w tle rodzinnych fotografii zawsze skrywa się jakaś tajemnica.
W niewyjaśnionych okolicznościach znika mały chłopiec. Jego siostra Julia, z biegiem lat traci wiarę, że chłopiec się odnajdzie. Do czasu, gdy u progu drzwi stają policjanci z zaginionym u boku. Co działo się z chłopcem przez ponad jedenaście lat? Szczęście wywołane powrotem nie trwa zbyt długo. Jeszcze tej samej nocy w mieszkaniu rodziny, organy ścigania znajdują ciało Julii i jej matki, a Damian ponownie znika? Co wydarzyło się w domu Chodeckich?
Po drugiej stronie jeziora mieszka Angelika i jej młodszy brat zwany Rockym. Wychowywani pod okiem rygorystycznego ojca wiodą życie, na które patrzą przez kolorowe szkiełka witraży, które tworzą. W jakich barwach przyjdzie im żyć, kiedy na jaw wyjdą sekrety strzeżone w czterech ścianach ich domu?
Sprawę zniknięcia Damiana badają śledczy Borys i Elżbieta. Mimo różnicy wieku, zdają się być połączeni nicią porozumienia. Jednak, jedno z nich będzie musiało odpowiedzieć sobie na pytanie: "na ile jest ona trwała?". Czy można odkryć prawdę nie poświęcając ofiary?
Weronika Mathia jak światowej klasy wirtuoz, porusza wewnętrzne struny ludzkiej osobowości. Wraz z bohaterami doświadczamy bólu, cierpienia, tęsknoty. Między kolejnymi stronami, zdaje się przedzierać światło, które wzbudza nadzieję. Chwilową, kruchą jak szkło.
"Rdzeń" to literacka wędrówka w głąb samego siebie, w jądro uśpionych, ukrytych na dnie obaw i lęków. Na szczęście towarzyszy nam ona, Weronika- autorka, jasny punkt na nocnym, kryminalnym niebie.
Zaglądacie jeszcze do albumów ze zdjęciami, by przywołać wspomnienia? Rodzinne wakacje, święta i wujek Kazik z dziwną miną, który okazał się być mistrzem drugiego planu. I coś czego na zdjęciach nie widać..., bo w końcu w tle rodzinnych fotografii zawsze skrywa się jakaś tajemnica.
W niewyjaśnionych okolicznościach znika mały chłopiec. Jego siostra Julia, z biegiem lat...
2026-02-11
"Jest Crunchips, jest impreza"! Do tego kolorowe drinki, kilka wspomagaczy, doborowe towarzystwo i można celebrować okres zwany latem! Na pełnej petardzie, tak by mieć później, co wspominać! Chyba, że petarda okaże się niewypałem...
W gdańskiej dzielnicy pojawia się ciało zaginionej przed miesiącem młodej dziewczyny. Brak śladów jakichkolwiek obrażeń, udziału osób trzecich. Wszystko wskazuje na przedawkowanie. Sprawę bada prokurator Konrad Kroon, niepokorny, uznawany za aroganta śledczy, który mimo wątpliwości bliskich ofiary, kwalifikuje sprawę jako wyjaśnioną. W końcu, on nigdy się nie myli.
Pozostało tylko wpiąć akta i odłożyć je w czeluści zapomnienia. Idealna fucha dla studenta, praktykanta, który rozpoczyna swoją przygodę z prawem karnym. Gustaw Kolasa trafia jednak na ślad, który okazuje się być początkiem niewiarygodnej historii. "Krzycz, jeśli żyjesz" głosi tatuaż na przedramieniu denatki. Wspomnienie wakacji, dzikich imprez, narkotykowych odlotów, seksualnych uniesień i jej... Julii. Tajemniczej kobiety, która ponad wszystko pragnęła śmierci. Co łączy zmarłą z paczką młodych, przebojowych ludzi, którzy postanowili szaleć tak, jakby jutra miało nie być? Jaką rolę w tym szaleństwie odegrała Julia, przypadkowo poznana dziewczyna, której motto życiowe postanowili solidarnie wytatuować? Sprawa nie daje spokoju Gustawowi, który na własną rękę postanawia udowodnić, że ma rację twierdząc, że Julia odpowiedzialna jest za śmierć kobiety. Wątpliwości nachodzą również Konrada. Czy prokuratorowi uda się rozwiązać zagadkę? Czy zaufa swojej intuicji?
"Krzycz, jeśli żyjesz" to debiutancka powieść Cyryla Sone i pierwsze spotkanie z prokuratorem Kronnem, który doczeka się kontynuacji swoich przygód. Warto wspomnieć, że autor sam zawodowo przyodziewa prokuratorską togę. Dlatego opisywane postępowania są wiarygodne, rzetelne i co najważniejsze pozbawione zakrzywienia. Zresztą jak sam język całej powieści, który daleki jest od pompatycznego, co zdecydowanie wpływa na odbiór lektury. Do tego misternie uknuta intryga, której losy śledzi się z zapartym tchem. Zresztą, co ja będę się rozwodził. Sprawdź!
"Jest Crunchips, jest impreza"! Do tego kolorowe drinki, kilka wspomagaczy, doborowe towarzystwo i można celebrować okres zwany latem! Na pełnej petardzie, tak by mieć później, co wspominać! Chyba, że petarda okaże się niewypałem...
W gdańskiej dzielnicy pojawia się ciało zaginionej przed miesiącem młodej dziewczyny. Brak śladów jakichkolwiek obrażeń, udziału osób trzecich....
2026-02-07
Niewątpliwym atutem mieszkania w miejscowościach zwanych pipidówkami jest spokój, który zapewnia brak galerii handlowych i ruchliwych ulic, a jedyne podniesione głosy, dobiegają spod przydrożnych kapliczek i należą do staruszek wznoszących melodyjne modły do kolejnych świętych. No chyba, że mieszka się w miejscowości Czarne, nad którymi co jakiś czas zbierają się chmury, kolorem adekwatne do nazwy.
Agnieszka Olejnik z najnowszą książką "Tak blisko" wraca w dość dobrze znane czytelnikom rejony. Tym razem towarzyszy jej Cezary Osiński, który jako główny bohater powieści, po wielu latach życia na obczyźnie, postanawia odwiedzić rodzinne strony. Próbujący pogodzić się z traumą po śmierci żony, postanawia rozpocząć życie na nowo, wybierając Czarne jako bezpieczny port. Czy w małym miasteczku odnajdzie spokój? Odkurzone z upływu czasu przyjaźnie, pozwalają mu zdobyć pracę, znaleźć mieszkanie i na nowo poczuć się częścią społeczności. Jednak powrót Czarka po latach, nie jest jedyną atrakcją dla okolicznych mieszkańców. Na pobliskich mokradłach znaleziono bowiem ciało. Co wspólnego ze śmiercią lokalnego biznesmena ma niesforna uczennica Cezarego? Co stało się z "prawą ręką" zmarłego? Czaruś postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i dopomóc wymiarowi sprawiedliwości w rozwiązaniu zagadki. Jak to się zwykło mówić: "dobrymi chęciami, piekło...". Czy prywatne śledztwo Osińskiego odbije się na przyjaźni z Wiktorem Gryką, komisarzem prowadzącym sprawę? Co okaże się być ważniejsze? Cudza przeszłość, czy własna przyszłość? Odpowiedź zdaje się być "Tak blisko".
Najnowsza powieść Agnieszki Olejnik to drugi tom serii "Miasteczko". Po spektakularnym sukcesie "Tuż obok", w którym bliżej poznajemy Annę i Wiktora, przyszedł czas na kolejnych mieszkańców Czarne. To mistrzowsko skonstruowana fabuła obyczajowa, z wielobarwnymi postaciami i lekko duszącym, małomiasteczkowym klimatem. To historia rodzących się mimo przeciwności losu więzi: męskiej przyjaźni, miłości i psiej wierności. Do tego zbrodnia, tajemnica.. i to wszystko w jednej książce! Na wyciągnięcie ręki – TAK BLISKO!
Niewątpliwym atutem mieszkania w miejscowościach zwanych pipidówkami jest spokój, który zapewnia brak galerii handlowych i ruchliwych ulic, a jedyne podniesione głosy, dobiegają spod przydrożnych kapliczek i należą do staruszek wznoszących melodyjne modły do kolejnych świętych. No chyba, że mieszka się w miejscowości Czarne, nad którymi co jakiś czas zbierają się chmury,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-04
Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to na dodatek na trzeźwo. Tam może zdarzyć się wszystko...
Genki Kawamura stworzył powieść opartą na popularnej grze komputerowej, która doczekała się również filmowej ekranizacji. "Wyjście nr 8" to historia bezimiennego mężczyzny, który po wyjściu z metra gubi się w podziemnych korytarzach. Poszukując drogi wyjścia szybko odkrywa, że wraca do miejsca, w którym był już wcześniej. Czy tajemnicza tablica informacyjna nakazująca szukać "nieprawidłowości" okaże się być drogowskazem prowadzącym do wyjścia? W trakcie wędrówki po podziemiu napotyka osoby, które zmuszają go do kolejnej podróży – w głąb samego siebie. Jak zakończy się ta podróż?
Warto dodać, że Genki Kawamura jest również odpowiedzialny za scenariusz i reżyserię filmu "Exit 8", który na Festiwalu Cannes otrzymał owację na stojąco. W Japonii film ten uzyskał rekordową sprzedaż biletów w pierwszych dniach jego wyświetlenia. A sama książka? Jak to bywa w przypadku japońskich powieści, panuje w niej subtelny klimat. Akcja nie jest wartka, jednak mocno wciągająca. Ten thriller psychologiczny swoją dusznością przenosi czytelnika w miejsce gdzie odbywa się fabuła. Cierpiący na klaustrofobię mogą czuć niepokój. Problem polega na tym, że jak już zaczniesz czytać, okazuje się, że nie ma wyjścia, musisz dokończyć!
Niechaj pierwszy rzuci kamień ten, który nigdy nie zgubił się w drodze. Szczególnie po imprezie, po której wewnętrzna nawigacja gubi zasięg. Oj... jak my wtedy żałujemy każdego wypitego kieliszka! W myślach przepraszamy wszystkich za wszystko, byle tylko przerwać wędrowne katusze i znaleźć się w przytulnych ścianach własnego domu. No, chyba, że zgubiliśmy się w Japonii i to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-03
"Łamacz kości" wraca do Turynu, gdzie znaleziono ciało Tito Ferrettiego, który przed laty ocalał w trakcie przerażającej zbrodni. Czy grasujący przed trzydziestoma latami "Potwór", powrócił by dokończyć dzieła? Czy kolejne ciała, których łączy dziwne znamię przypominające koronę cierniową są zapowiedzią makabrycznego schematu? Aurola kompletuje części mrocznej układanki przybliżając się do rozwiązania zagadki. Tymczasem dochodzi do porwania dziewczynki. Nowe śledztwo, nowi świadkowe i nowe fakty niespodziewanie zaczynają łączyć się z serią morderstw "łamacza kości". Tropy prowadzą donikąd, a czas ucieka. Scalviati wyrusza w pościg za zbrodniarzem. Niestety na karku czuje oddech przeszłości, która trwale odbija się na współpracy z ekipą śledczą. Czy może zaufać przyjacielowi, z którym przez lata nie utrzymywała kontaktu? I jak na przebieg śledztwa wpłynie autorka "Wiary w czasach mechaniki kwantowej"?
Barbara Baraldi po raz kolejny udowadnia, że włosi potrafią pisać dobre kryminały. Wartka akcja, wciągająca fabuła, napięcie budowane z każdą kolejną stroną. Do tego charyzmatyczni bohaterowie, którzy w pełni oddają włoskie usposobienie. W książce pojawiają się również aspekty naukowe, jednakże są jak przyprawa, która nadaje daniu wyjątkowego smaku. "Łamacz kości" to opowieść, w której granica między katem a ofiarą zatraca się w cieniu skrywanych przez obie strony tajemnic. Tajemnic, które często łamią kręgosłup, szczególnie ten moralny. To jak? Złamiesz się i przeczytasz?
"Łamacz kości" wraca do Turynu, gdzie znaleziono ciało Tito Ferrettiego, który przed laty ocalał w trakcie przerażającej zbrodni. Czy grasujący przed trzydziestoma latami "Potwór", powrócił by dokończyć dzieła? Czy kolejne ciała, których łączy dziwne znamię przypominające koronę cierniową są zapowiedzią makabrycznego schematu? Aurola kompletuje części mrocznej układanki...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-31
"Cztery piweczka i flaszeczka, trzy papieroski, marsz Dąbrowski..." i dopiero wtedy można siadać do interesów. Lata 90- te rządziły się swoimi prawami. Zwieńczeniem wszelakich umów było stuknięcie się kieliszkiem "Wyborowej', po której strony rozchodziły się w pełni zadowolone. A i sprawy kryminalne wyglądały nieco inaczej niż dziś. To co? Po maluchu i do roboty...
Rok 1992, w okolicach Poznania dochodzi do makabrycznego odkrycia. Leśniczy odnajduje zwłoki mężczyzny, który według wstępnych ustaleń, został zastrzelony w trakcie polowania, które odbywało się dzień wcześniej. Czy nieznajomy rzeczywiście znalazł się w nieodpowiednim miejscu i o niewłaściwym czasie?
Policja otrzymuje zgłoszenie o nietypowej przesyłce od niemieckich sąsiadów. I nie chodzi tu o jeansy, pralki czy środki czystości. Do Polski wjeżdżają cysterny po brzegi wypełnione spirytusem. Przelewany, rozcieńczany, a następnie jako tania wódka bez akcyzy, sprzedawany w wiejskich barach. Zbadaniem sprawy zajmuje się komisarz Mariusz Blaszkowski, który do pomocy angażuje Teofila Olkiewicza – miłośnika mocnych trunków. Ten niczym Palikot zaciera ręce! Czy prywatny interes podkomisarza może udaremnić śledztwo nielegalnego obrotu?
Gdyby tego było mało, w Poznaniu znika dziennikarz, którego artykuły dotyczące szemranych interesów prezesa Grubińskiego doczekać się miały kontynuacji. Czy to bankier odpowiedzialny jest za zniknięcie pismaka? Do akcji wkracza komisarz Marjański.
Trzy na pozór różne sprawy, w toku śledztwa zdają się łączyć. Czy prokurator Brygida Bocian ogarnie chaos, który rozpętał się w poznańskim?
Ryszard Ćwirlej wraca z najnowszą książką "Grobowa cisza". W charakterystyczny dla siebie sposób opisuje realia lat 90 -tych, w których mam wrażenie pozostał. Kontynuacja przygód bohaterów, których stali czytelnicy Ćwirleja doskonale znają. Próżno tu szukać wartkiej akcji kryminalnej, dusznej atmosfery pościgów. Jednak ogromnym walorem tej książki jest klimat opisywanych w niej lat. Czuć go w dialogach, fabule, narracji, tworząc tym samym obyczajowy obraz postkomunistycznej Polski. To jeszcze na koniec... po rozchodniaczku ;)
"Cztery piweczka i flaszeczka, trzy papieroski, marsz Dąbrowski..." i dopiero wtedy można siadać do interesów. Lata 90- te rządziły się swoimi prawami. Zwieńczeniem wszelakich umów było stuknięcie się kieliszkiem "Wyborowej', po której strony rozchodziły się w pełni zadowolone. A i sprawy kryminalne wyglądały nieco inaczej niż dziś. To co? Po maluchu i do roboty...
Rok...
2026-01-26
Polski rynek wyczyścił się już z artystów wysokiego formatu i parkiet "Tańca z gwiazdami" zmuszony jest znosić dzikie pląsy osób, których części ciała są bardziej kojarzone niż samo nazwisko! Idolami młodzieży zostają influencerzy, którzy prześcigają się w nagrywaniu coraz to idiotyczniejszych filmików. I tak z małego miasteczka można dostać się prosto na czerwone dywany celebryckich imprez. A tam, wyścig o to, kto okaże się "Numerem 1".
W jednym z warszawskich apartamentowców zostaje znalezione ciało młodej, aczkolwiek mało lubianej influencerki, której ktoś postanowił usunąć implant piersi. Jak się okazuje, osób chcących wysłać ją w podróż na tamten świat, jest wiele. To nie będzie prosta sprawa! Podejmują się jej aspirant Bartosz Bogucki i komisarz Kacper Ziętarski. Kto spośród licznego grona wrogów celebrytki wymierzył jej sprawiedliwość na własnych zasadach? Swoją drogą nie wiedziałem, że trendy kolekcjonerskie uległy zmianom. Otóż oprócz sztucznego cycka, poszukiwany wszedł w posiadanie penisa (tym razem nie sztucznego), należącego do kolejnego patolcelebryty, który przed światem zataił grzechy przeszłości. Co łączy oba napady? Organy ścigania toczą podwójną grę. Z własnymi demonami i presją, która depcze im po piętach oraz szaleńcem, który swój zbiór powiększa o kolejne części ludzkiej anatomii. I w końcu ONA, brakujący element układanki. Ucieka przed policją i samą sobą. Poczucie winy i strach nie pozwalają jej zachować kontroli nad własnym życiem. Czy aby chronić swój sekret, posunie się do ostateczności.
Agnieszka Peszek wraca z czwartą częścią cyklu "Ona". "Numer 1" to powieść podobnie jak poprzednie, trzymająca w napięciu. Fabuła poprowadzona w sposób pozwalający czytelnikowi na wnikliwą analizę zachowań bohaterów. A ci nie są bezpłciowi, wręcz przeciwnie, wnoszą w książkę koloryt. Od fascynacji poprzez irytację – jak to w świecie showbiznesu bywa! Agnieszka Peszek kolejny raz nie zawodzi swoich czytelników, udowadnia, że na literackiej arenie ma szansę być "Numerem 1".
Polski rynek wyczyścił się już z artystów wysokiego formatu i parkiet "Tańca z gwiazdami" zmuszony jest znosić dzikie pląsy osób, których części ciała są bardziej kojarzone niż samo nazwisko! Idolami młodzieży zostają influencerzy, którzy prześcigają się w nagrywaniu coraz to idiotyczniejszych filmików. I tak z małego miasteczka można dostać się prosto na czerwone dywany...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-22
Aplikacje rządzą masową wyobraźnią. Facebook, Instagram i wiele innych kreuje nas na pięknych, uzdolnionych i często próżnych przedstawicieli gatunku ludzkiego. NUDA! W końcu sami decydujemy co zamieszczamy na swoich tablicach, pomijając rysy na krystalicznym wizerunku. No chyba, że pretendujemy do tytułu patocelebryty, który staje się stałym bywalcem pudelkowego serwisu. Tu zaczyna robić się ciekawiej! A gdyby tak grzechy wyznawane w drewnianej budce ujrzały światło dzienne, a o pokucie decydowaliby obserwatorzy?
Adam Bugaj w swojej debiutanckiej książce "Aplikacja CTRL + LIFE" zaprasza czytelnika do "zainstalowania" programu, dzięki któremu użytkownik będzie świadkiem wymierzania sprawiedliwości.
Tymon Moś, obiecujący młody dziennikarz trafia właśnie na trop apki, dzięki której skrzywdzone osoby publicznie ujawniają swoich oprawców. Sędzią wydającym ostateczny wyrok staje się tajemniczy mściciel, który przebieg "procesu" relacjonuje na żywo. Ksiądz pedofil, zakłamana nastolatka, sutener, naćpana laska powodująca wypadek, to tylko nieliczne osoby, których makabryczne tortury śledzić będzie rosnące grono użytkowników aplikacji. Czy doczekaliśmy się nowego trendu w świecie social mediów? Wsiąknięty w sprawę zdemaskowania kata dziennikarz, na swojej drodze napotyka komisarza Jakuba Kowala. Panów oprócz próby dorwania szaleńca połączyła wspólna pościel. I kiedy Ci odkrywają nieznane dotąd rejony seksualnych uniesień, kolejne relacje na żywo podbijają internet. Czy każdy może czuć się bezpieczny?
Adam Bugaj stworzył książkę, która momentami przypomina horror "Piła". I nie chodzi o styl pisania, który w moim odczuciu jest genialny. Lekkie pióro autora, niekonwencjonalny język powoduje, że lekturę wręcz się pożera! Myślę tu o fabule, która wciąga czytelnika jak serial, dla którego zarywamy noce, by doczekać finału. Fabule krwawej, mrocznej! Jako patron tej publikacji, z czystym sumieniem polecam wszystkim odważnym. No.. i liczę na lajki pod recenzją, w przeciwnym razie, to Ty możesz stać się kolejnym bohaterem aplikacji, która jak zapowiada autor, doczeka się aktualizacji.
Aplikacje rządzą masową wyobraźnią. Facebook, Instagram i wiele innych kreuje nas na pięknych, uzdolnionych i często próżnych przedstawicieli gatunku ludzkiego. NUDA! W końcu sami decydujemy co zamieszczamy na swoich tablicach, pomijając rysy na krystalicznym wizerunku. No chyba, że pretendujemy do tytułu patocelebryty, który staje się stałym bywalcem pudelkowego serwisu....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-20
Polityka jaka jest, każdy wie! Przynajmniej powinien! Ot, daleko nie trzeba szukać, w końcu i nasze sejmowe korytarze deptają ministry, których sumienia przypominają mieszkania odwiedzane przez Perfekcyjną Panią Domu. W każdym kącie brud! Szczególnie za uszami! Nic więc dziwnego, że często stają się źródłem weny dla pisarzy.
Alicja Zakliczyńska, główna bohaterka powieści "Prokuratorka" Macieja Klimarczyka na własnej skórze przekona się jak bezkompromisowa potrafi być machina władzy. Kiedy w ramach czynności służbowych zostaje przydzielona do sprawy morderstwa pracownicy wiceministra sprawiedliwości nie spodziewa się, że aby ją rozwiązać, będzie zmuszona zapłacić wysoką cenę. Głównym podejrzanym jest partner ofiary, a zarazem syn wiceministra, który pod wpływem rozwijającej się choroby psychicznej przyznaje się do popełnienia zbrodni. Jednak dziwne zachowanie lekarza osadzonego budzi niepewność Pani prokurator. Niczym pies policyjny zaczyna węszyć, co w konsekwencji prowadzi do zsyłki. Ląduje w Pucku, w którym sprawy karne urastają do rangi rzędu kradzieży orzeszków z batonów Snickers. Czy w odsunięcie od sprawy Alicji zamieszana jest władza państwowa? Jak daleko sięgają wpływy polityków? Przy pomocy zaprzyjaźnionych lekarzy psychiatrów, Zakliczyńska postanawia podjąć walkę o prawdę. Po przeciwnej stronie narożnika stoi jednak wpływowy polityk, który nie cofnie się przed niczym, aby spełnić obsesyjną wizję rządzenia. I kto w końcu wygra tę walkę? Bitwę, w której moralność zostaje poddana próbie.
Maciej Klimarczyk stworzył powieść, która obnaża realia władzy. Pokazuje jak daleko zakorzenione potrafią być wpływy wysoko postawionych urzędników. "Prokuratorka" stawia w kontrze bohaterów, którzy w imię praworządności i ogólnie pojętej prawdy walczą z tymi, którzy, aby utrzymać stanowiska, są w stanie się z nią mijać. To również pytania o istotę człowieczeństwa. W końcu, sumienie ma każdy. Jednak, czy każdego zda test "białej rękawiczki'? Polecam!
Polityka jaka jest, każdy wie! Przynajmniej powinien! Ot, daleko nie trzeba szukać, w końcu i nasze sejmowe korytarze deptają ministry, których sumienia przypominają mieszkania odwiedzane przez Perfekcyjną Panią Domu. W każdym kącie brud! Szczególnie za uszami! Nic więc dziwnego, że często stają się źródłem weny dla pisarzy.
Alicja Zakliczyńska, główna bohaterka powieści...
2026-01-17
"Pijemy za lepszy czas, za każdy dzień, który w życiu trwa..." śpiewał Robert Gawliński, a wtórował mu chór podpitych Januszów podpierających ściany okolicznych Żabek. W każdym przypadku zaczyna się tak samo. Okazja do wypicia znajdzie się zawsze, a jak nie to z pomocą przychodzą imieniny Ani – ani moje ani Twoje – napijmy się! Może obraz faceta, który z butelką ćwiczy do kolejnej edycji "Tańca z gwiazdami" już tak nie rusza, ale kiedy piruety trzaska kobieta, to już włącza się tryb oceny – uwłaczające!
Monika Koszewska w swojej najnowszej książce "Zanurzone w zatraceniu" opowiedziała prawdziwą historię trzech kobiet. Młode, ambitne, z perspektywami przyszłości usłanej różami. Z jednym małym "ale"! Każda z nich wpadła w objęcia niszczycielskiego nałogu! Irena, ceniona lekarka, z każdym kolejnym łykiem traci miłość swojej córki i męża. Czy tragedia w miejscu jej pracy przerwie kilkudniowy okres abstynencji? Czy alkohol zabierze jej rodzinę, o którą w chwili trzeźwości postanowiła zawalczyć? Edyta, przebojowa nauczycielka matematyki, która wdała się w romans z nastoletnim uczniem, towarzystwa do picia doszukuje się w pluszowym Misiu Uszatku. Czy spotkanie tajemniczego Filipa pozwoli jej wyrwać się z alkoholowego cugu? Czy za decyzje podjęte "po pijaku" zapłacą inni? I w końcu Gabriela, farmaceutka oddana swoim klientom, która smutek z powodu odejścia męża, topi w kolejnych butelkach wiśniówki. Czy chwyci pomocną dłoń, którą wyciąga do niej "ciociunia"?
Monika Koszewska napisała książkę, która miejscami może przerażać. To smutny, ale jakże prawdziwy obraz tego co skrywają cztery ściany niektórych domów. Obnaża słabości, które zdają się kryć pod drogimi ciuchami i perfekcyjnym makijażem. To dowód na to, że choroba alkoholowa może dotknąć każdego, nie zależnie od płci czy statusu społecznego. Po jej przeczytaniu, niektórzy mogą czuć moralnego kaca. Może ta lektura przyniesie otrzeźwienie? Oby... polecam!
"Pijemy za lepszy czas, za każdy dzień, który w życiu trwa..." śpiewał Robert Gawliński, a wtórował mu chór podpitych Januszów podpierających ściany okolicznych Żabek. W każdym przypadku zaczyna się tak samo. Okazja do wypicia znajdzie się zawsze, a jak nie to z pomocą przychodzą imieniny Ani – ani moje ani Twoje – napijmy się! Może obraz faceta, który z butelką ćwiczy do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Od pewnego czasu nie myję okien! Dokładnie od ostatniej ulewy, po której na szybie pozostała smuga, przypominająca twarz Edyty Górniak sprzed ingerencji strzykawki wypełnionej środkami konserwującymi. Myślę sobie, zarobię kupę forsy zapraszając jej fanów pod moje okna i pozwalając sobie cykać fotki z obliczem Edzi. No co? Każdy orze jak może... Zresztą Ryszard Ćwirlej myśli podobnie.
Kiedy w małej dolnośląskiej miejscowości, w wyniku wichury i zerwania dachu dochodzi do odnalezienia drogocennego obrazu, oczy całego świata skierowane są w stronę kościółka, którego siły najwyższe wybrały jako gospodarza rzekomego cudu. Nawet tajemnicze zabójstwo kościelnego nie jest w stanie zatrzymać wędrujących pielgrzymek, pragnących ujrzeć zbawienny malunek.
Idealny materiał na szklany ekran! Tego samego zdania jest Marcin i jego ekipa realizująca reportaże śledcze. W towarzystwie Dżesi, gwiazdy reklamy pasty do zębów, która z powodzeniem odnalazłaby się w Hotelu Paradise, swojej dziewczyny Kamy, która w Hotelu przy najbliższej nadarzającej się okazji rzuciłaby kulą w Dżesi oraz Łukiego i Wasyla, niczym wygłodniałe dziennikarskie hieny ruszają tropem "Dobrej nowiny". Zapał szybko gaśnie, gdy okazuje się, że obraz zaginął. Kto i w jakim celu dopuścił się kradzieży cudownego odkrycia? Zagadkę pomóc rozwiązać może tylko ona – babcia Matylda, emerytowana śledcza z Bronkiem i jego bratem Staszkiem u boku. Jaki będzie finał tego dziennikarskiego śledztwa? Czy amatorom kryminalistyki uda się rozwiązać zagadkę zanim ktoś znów padnie trupem?
Ryszard Ćwirlej książką "Dobra nowina" powraca do znanej już serii z Marcinem Engelem w roli głównej. I podobnie jak przy poprzednich powieściach, w tej również nie brakuje zagadki kryminalnej okraszanej dawką humoru. Barwne, nietuzinkowe, lekko karykaturalne postaci nadają książce lekkości. Do tego fabuła – dynamiczna, a zarazem komiczna wpływa na pozytywny odbiór lektury. Także, bierzcie i czytajcie wszyscy – to jest bowiem "Dobra nowina".
Od pewnego czasu nie myję okien! Dokładnie od ostatniej ulewy, po której na szybie pozostała smuga, przypominająca twarz Edyty Górniak sprzed ingerencji strzykawki wypełnionej środkami konserwującymi. Myślę sobie, zarobię kupę forsy zapraszając jej fanów pod moje okna i pozwalając sobie cykać fotki z obliczem Edzi. No co? Każdy orze jak może... Zresztą Ryszard Ćwirlej myśli...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to