-
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4
Biblioteczka
2026-01-06
2025-03-14
Śmierć i strata. Dwa okrutne słowa, bez których nie ma życia. Czy można przygotować się na ostatnie pożegnanie żony, matki... ojca? Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że czas mamy ograniczony, ale na co dzień o tym nie myślimy. W pewnym sensie to dobrze, bo takie rozmyślania zupełnie przyćmiłyby naszą radość z istnienia. Jednak czasami warto zastanowić się nad tym, co powinno być dla nas priorytetem, a co nim tak naprawdę jest...
„Zadzwoń, jak dojedziesz” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Bączykowskiego. Literatura obyczajowa nie jest mi obca i chociaż zazwyczaj czytuję kryminały, to nie mogłam przejść obojętnie obok książki, która zyskała w lutym aż tak dużą popularność na portalu Lubimy Czytać. Zachęcona popularnością książki i w większości pozytywnymi opiniami, zaczęłam czytać ją w abonamencie Legimi. Swoją drogą mam go od niedawna i mimo, że nadal najbardziej lubię książki papierowe to wygoda i dostępność e-booków w każdym miejscu, okazała się zachwycająca. I to mocno.
Wracając do książki - zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Główny jej wątek dotyczy starości, przemijania czasu i życia oraz odpowiedzialności dorosłych dzieci za starych już, samotnych rodziców. Ryszard musi pogodzić się ze śmiercią żony, a jego trójka dzieci zastanawia się, jak poradzić sobie z opieką nad ojcem. Poznajemy życie polskiej rodziny od jej początku, po tak naprawdę definitywny rozpad. Rodzina spotyka się w dniu rocznicy śmierci żony i matki. Zamiast nostalgicznych wspomnień pojawiają się wzajemne pretensje i przerzucanie odpowiedzialnością za ojca. Czy rodzeństwo zrozumie, co w życiu jest najważniejsze, zanim będzie za późno? Byłam mocno zaciekawiona, jak potoczą się losy staruszka i jego pociech oraz poniekąd zaskoczona zakończeniem.
Bardzo podoba mi się, że autor zdecydował się poruszyć taką tematykę w swojej najnowszej powieści. Poważną, nieuniknioną, smutną konieczność pogodzenia się z nieuchronnością tego, co wszystkich nas czeka. Szczególnie jedna scena poruszyła mnie na tyle mocno, że nie byłam w stanie powstrzymać łez. Czytało się przyjemnie, styl autora uważam za przystępny, choć momentami brakowało jakiegoś zapalnika, który wyzwoliłby we mnie więcej emocji. Wyjątkowości z pewnością nadały mu natomiast listy Ryszarda do żony. Historia ta zachęca do zastanowienia się nad pewnymi istotnymi w życiu sprawami i relacjami, które choć trudne okazują się w pewnym momencie po prostu nie do przeskoczenia.
Nie było tak, że nie mogłam się od niej oderwać, ale trzeba przyznać, że jest to powieść wyjątkowa. Nie pozostaje obojętna. Wyzwala emocje i obnaża brutalną prawdę o życiu.
Głęboko refleksyjna powieść, polecam!
Śmierć i strata. Dwa okrutne słowa, bez których nie ma życia. Czy można przygotować się na ostatnie pożegnanie żony, matki... ojca? Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że czas mamy ograniczony, ale na co dzień o tym nie myślimy. W pewnym sensie to dobrze, bo takie rozmyślania zupełnie przyćmiłyby naszą radość z istnienia. Jednak czasami warto zastanowić się nad tym, co...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-11
Pierwsza część, przyznam szczerze, troszkę mi się dłużyła i momentami nawet zawiewało nudą. Już myślałam, że akcja nie nabierze tempa. Ogólnie to dość ciekawa historia, ale nie na tyle porywająca, abym nie mogła się od niej oderwać. Liczyłam na coś więcej. Jednakże i tak warto przeczytać.
Pierwsza część, przyznam szczerze, troszkę mi się dłużyła i momentami nawet zawiewało nudą. Już myślałam, że akcja nie nabierze tempa. Ogólnie to dość ciekawa historia, ale nie na tyle porywająca, abym nie mogła się od niej oderwać. Liczyłam na coś więcej. Jednakże i tak warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-07
"Stara Słaboniowa i Spiekładuchy" to książka, którą polecono mi na grupie "Książkowzięci" na Facebooku. Zaczęłam jej słuchać na Legimi jako audiobooka, ale ostatecznie większą część przeczytałam.
Autorka roztacza przed nami obraz dawnej polskiej wsi, życia na niej, obyczajów i codziennej ludzkiej doli. Główną bohaterką jest staruszka Teofila Słaboniowa uznawana przez niektórych za wiedźmę. Poznajemy ją gdy, stoi przed płotem i patrzy na wieś oraz jej mieszkańców. Z czasem dowiemy się, że bardzo często zachodzą do niej różni ludzie i donoszą wieści. Przez to i my poznajemy dole i niedole wiejskich rodzin. W życie niewinnych osób wchodzą stworzenia nie z tego świata, zabierają im spokój, dochodzi nawet do opętania i morderstw. Wszystko to jest okraszone momentami rubasznym humorem i znacznie częściej ciętym językiem. To naprawdę oryginalna powieść i muszę przyznać, że dawno na nic podobnego i nietypowego nie trafiłam.
Książka napisana została językiem niedzisiejszym, a przez to jest jeszcze bardziej ciekawsza i bardziej wyjątkowa. Bohaterowie również intrygują i wyróżniają się cechami szczególnymi. Mroczny klimat zaś sprawił, że czułam jakieś dziwne przyciąganie do czytanej powieści. Trzeba mieć bardzo otwarty umysł, żeby przyjąć te wszystkie rewelacje, którymi raczy czytelników autorka. Niestworzone wydarzenia przeplatają się z rzeczywistością i chwilowo ich brutalność oraz ekstremalne oderwanie od realizmu może wzbudzić nieznaczną irytację, czy też konsternację, ale jest to małoznaczne dla ogólnego odbioru powieści.
Stara Słaboniowa to postać, która na długo zapadnie mi w pamięć. Jej postawa, charakter i umiejętności, tak naprawdę cała jej kreacja, od początku do końca to istny majstersztyk. Nie miałabym wątpliwości, gdyby ona kiedyś żyła naprawdę, oczywiście jakby nie jej spotkania z pozaziemskimi istotami. Jej przeszłość też jest trudna i może wzburzyć czytelnika.
Każdy rozdział to tak naprawdę inna historia. Poznajemy tu wielu ludzi, bohaterów, którzy niejednokrotnie mają na swoim sumieniu coś złego. To powieść dla ludzi o mocnych nerwach, którzy konwenanse uważają najczęściej za coś zbytecznego. Joanna Łańcucka idealnie odwzorowuje ludzkie wady, przyzwyczajenia i przekonania. Czas akcji jest nieco wydłużony, możemy zatem zaobserwować, jak nowoczesność wkrada się powoli do polskiej wsi.
To książka dla każdego, kto szuka czegoś naprawdę mocnego i innego w świecie literatury. Połączenie fantasy, historii, obyczaju i grozy. Wyjątkowy miszmasz, który udał się autorce rewelacyjnie. Bądźcie przygotowani na spotkanie ze słowiańskimi demonami. Wkroczycie w świat, w którym stanowią one realne zagrożenie dla społeczności, a może je zobaczyć i ujarzmić tylko jedna osoba. Na pewno docenicie niesamowity i klimatyczny styl tej historii, gdzie granica pomiędzy tym, co prawdziwe a nierealne jest naprawdę cienka.
"Stara Słaboniowa i Spiekładuchy" to książka, którą polecono mi na grupie "Książkowzięci" na Facebooku. Zaczęłam jej słuchać na Legimi jako audiobooka, ale ostatecznie większą część przeczytałam.
Autorka roztacza przed nami obraz dawnej polskiej wsi, życia na niej, obyczajów i codziennej ludzkiej doli. Główną bohaterką jest staruszka Teofila Słaboniowa uznawana przez...
Thriller psychologiczny, który czyta się z dużym zaciekawieniem — nie męczy, a wręcz im dalej go zgłębiamy, tym coraz bardziej zachęca do jak najszybszego poznania finału historii. Może nie ma tu naprawdę mocnego efektu „wow”, ale dla mnie ta książka okazała się nawet lepsza od "Pomocy domowej". Lubię taki styl Freidy McFadden: prosty, lekki i mało wymagający, dzięki czemu czyta się ją bardzo płynnie. Zawiła intryga prowadzi do rozwiązania zagadki, a zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło. Retrospekcje z przeszłości są ciekawym i dobrze dobranym dodatkiem. Nie brakuje tu klimatu strachu i niepewności — na koniec jest nawet brutalnie, w końcu to historia osadzona na fundamentach seryjnego zabójcy.
Thriller psychologiczny, który czyta się z dużym zaciekawieniem — nie męczy, a wręcz im dalej go zgłębiamy, tym coraz bardziej zachęca do jak najszybszego poznania finału historii. Może nie ma tu naprawdę mocnego efektu „wow”, ale dla mnie ta książka okazała się nawet lepsza od "Pomocy domowej". Lubię taki styl Freidy McFadden: prosty, lekki i mało wymagający, dzięki czemu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to