Złodziej grobów

Okładka książki Złodziej grobów
Tom Lloyd Wydawnictwo: Rebis Cykl: Królestwo Zmierzchu (tom 3) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
568 str. 9 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Królestwo Zmierzchu (tom 3)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
The Grave Thief
Data wydania:
2009-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2009-08-12
Liczba stron:
568
Czas czytania
9 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373019713
Tłumacz:
Agnieszka Jacewicz
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Złodziej grobów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Złodziej grobów

Średnia ocen
7,1 / 10
136 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1105
908

Na półkach: , ,

Bogowie zdenerwowani sytuacją jaka miała miejsce w Scree, rozsyłają swój gniew po krainach. Wszyscy kapłani, zeloci, czy pokutnicy odczuwają niepohamowaną ochotę trzebienia herezji. Najdrobniejsze przewinienie przeciw bogom jest karane. Powstają kasty, sekty i inne ugrupowania, które terroryzują zwykłą ludność. Isak nie może się zgodzić na rozłam wśród Farlan, dlatego politycznymi naciskami i fortelami jakoś sobie radzi.

Cień rośnie w siłę w Miastokrągu. Jego intrygi zbierają żniwo i odnoszą efekty – chociażby arlekini już propagują przekręconą historię Krain, w której to bogowie są sprawcami całego zamieszania.

Lord Styrax cierpliwie prze na północ zajmując miasto za miastem. Ostateczna konfrontacja jest nieunikniona, ale na czyich odbędzie się ona warunkach?

Jak zwykle autor nie zawodzi nas w barwnej kreacji świata. Jest on mroczny, a wręcz przygnębiający. Kiedy bogowie, w których ludzie wierzą zostają brutalnie zamordowani, a stan kapłański już nie ogranicza się do grzmienia z ambony, ale posuwa do cielesnych kar, a nawet morderstw – w kim pokładać zaufanie? Cień podstawia ludziom rozwiązanie…

Isak rozwija się niebywale. Pogodził się ze swoim wewnętrznym ja, wie że Farlanie są najważniejsi, niestety czasami nawet od przyjaciół. Podejmuje trudne decyzje, jest co raz lepszy w politycznych intrygach i co raz mniej przypomina początkowego woźnicę. Umowy zawierane z boskimi aspektami tylko podkreślają to co do tej pory osiągnął.

Przyjaźń i poświęcenie jest również bardzo istotnym wątkiem tego tomu. Isak wie, że gdziekolwiek się nie uda i jakąkolwiek decyzję by nie podjął ma za sobą lojalnych poddanych, a wśród nich godnych zaufania przyjaciół, którzy zrobiliby dla niego wszystko. Niektórzy skłonni są oddać swoją duszę i wytatuować ciało, aby w konieczności lepiej służyć swemu białookiemu.

Nie jest to fantasy dla wszystkich. Mnogość postaci, wielość wątków, malwersacje polityczne i zawirowania w panteonie powodują, że można się pogubić. Jest to lektura, na której trzeba się skupić i której trzeba się w pełni poświęcić, żeby docenić kunszt autora i coś z niej wynieść. Dla fanów wielotomowych cykli, którzy chcą przeczytać coś po czym w ich sercach pozostanie pustka trudna do wypełnienia.

Bogowie zdenerwowani sytuacją jaka miała miejsce w Scree, rozsyłają swój gniew po krainach. Wszyscy kapłani, zeloci, czy pokutnicy odczuwają niepohamowaną ochotę trzebienia herezji. Najdrobniejsze przewinienie przeciw bogom jest karane. Powstają kasty, sekty i inne ugrupowania, które terroryzują zwykłą ludność. Isak nie może się zgodzić na rozłam wśród Farlan, dlatego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

343 użytkowników ma tytuł Złodziej grobów na półkach głównych
  • 189
  • 149
  • 5
83 użytkowników ma tytuł Złodziej grobów na półkach dodatkowych
  • 59
  • 7
  • 7
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Tom Lloyd
Tom Lloyd
Tom Lloyd urodził się w 1979 w Wielkiej Brytanii. Studiował politykę oraz stosunki międzynarodowe na Southampton University. Pisać zaczął niedługo po ukończeniu nauki. Obecnie mieszka w Londynie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Naznaczony przez bogów Tom Lloyd
Naznaczony przez bogów
Tom Lloyd
W tym tomie dowiadujemy się wreszcie czemu Minh zdecydował się wytatuować sobie ciało i oddać część duszy wiedźmie. Otóż Minh, najlojalniejszy sługa i przyjaciel Isaka wyrusza do Ghenny, aby odnaleźć swojego pana. W Ciemnych Miejscach nic nie jest za darmo, ale wymiana dusza za duszę wydaje się być sprawiedliwa – tylko dla kogo? Lord Styraks po zajęciu Miastokręgu zostaje z nie lada kłopotem – świeżo przebudzonym smokiem. Jego suwereni i wasalowie domagają się, żeby coś z tym problemem uczynił – walka będzie epicka. Następne w kolejności do podboju jest królestwo Nakrangu. Jak z najazdem zbrojnym poradzi sobie król Emin i jego wierne Bractwo? Farlanie przeżywają kryzys polityczny. Fernal zostawszy lordem musi zrobić wszystko żeby uspokoić zarówno zwykłych poddanych, jak i kler i możnych. Vesna nie do końca rozumie jego wybory, ale jako śmiertelny aspekt Karkrana musi się zrzec tytułu szlacheckiego i przysługujących mu ziem. Całe szczęście ma przy sobie kobietę, która może zostać powiernikiem jego majątku – czy na długo? Całe Krainy pogrążają się w chaosie. Jedno z Kosiarzy, które Isak wyrwał z rąk Śmierci poszerza swoje wpływy na granicy Lominu i Puszczy Elfów. Czy ujarzmi odpowiednią moc, żeby wejść do Panteonu? Ręce Losu pod wodzą Legany otrzymują zadanie pozbycia się szerzących kłamstwa arlekinów. Historycy Krain przeinaczający prawdę giną w zastraszającym tempie. Azaer w postaci ludzkiego dziecka Ruhena do spółki z Ilumenem dalej knują plan wniebowstąpienia cienia, ale czy przyspieszona ofensywa Styraksa nie zepsuje im tych planów? Bardzo dużo się dzieje w tym tomie, ale czuć nieuchronne zbliżanie się do końca. Autor prowadzi wątki do końca, splata potrzebne, zamyka wątki poboczne. Wszystko jest czynione tak umiejętnie, że już jesteśmy w zasadzie stwierdzić, do jakich wydarzeń dojdzie w ostatnim tomie cyklu. W żaden sposób nie umożliwia nam to domyślenia się zakończenia, ale przynajmniej wiemy, którzy z bohaterów będą mieli w nim swoje pięć minut. Książka jest dopracowana pod każdym detalem. Polityczne intrygi, wojenne manewry, dokładne opisy bitew, zawirowania w Panteonie, to wszystko pokazuje jak wielka była koncepcja autora i jak dobrze przelał ją na papier. Jestem zafascynowany tą kreacją i z wielką niecierpliwością chwytam ostatni piąty tom cyklu.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na 9 4 lata temu
Herold zmierzchu Tom Lloyd
Herold zmierzchu
Tom Lloyd
Drugi tom „Królestwa Zmierzchu” pióra T. Lloyda zapowiada się nad wyraz ciekawie. Isak kontynuuje swoją drogę do Tirahu, aby przyjąć oczekiwaną pozycję księcia Farlan. Towarzyszy mu lojalny Vesna, Tila, Minh oraz raniony Carel. Co spotkają na swojej drodze? Czy wszyscy suzereni przyjmą władzę Isaka? Lord Styrax planuje podbój stolicy Chetse, a jego syn co raz bardziej ulega wpływowi dziwnej zbroi. Jak skończy się ta sytuacja dla dziedzica Lorda Styraxa? Jakie dalsze ruchy planuje Wybrany? Tymczasem w Scree Biały Krąg planuje utwardzić swoją władzę. Zhia (Ostia) powraca z Narkangu i zajmuje swoje miejsce w koterii. Żadna z członkiń Kręgu jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że Scree stało się miejscem kulminacyjnym, które ściągnie do siebie największe osobistości i indywidua Krain. Czy Azaerowi uda się doprowadzić swój niecny plan do końca? Drugi tom na tle pierwszego wypada bardzo dobrze. Autor nie uchyla rąbka tajemnicy aż do końca powieści, budując napięcie. Opisy odwiedzanych miejsc, miast, ludzi, relacji między nimi wyszły pisarzowi niesamowicie. Ot chociażby wampirzyca, która zadurzyła się w członku Bractwa, którzy pomimo strachu, przeciwności losu i różnic między nimi starają się coś między sobą zbudować. Lloyd bardzo sprawnie oddaje nastroje panujące w Scree. Napięcie w mieście rośnie, podkreśla to dodatkowa duchota i żar słoneczny, brak wiatru, wszechobecny smród, brak snu wśród mieszkańców – doznania tak intensywne, że można je kroić nożem. Droga Isaka jaką pokonuje, żeby zostać dobrym władcą jest przedstawiona w świetny sposób. Nie jest on herosem, któremu wszystko się udaje i wszystko dostaje podane na tacy. Jest przedstawiany w odcieniach szarości i potrzeba mu wiele potknięć, albo wypomnień ze strony przyjaciół i lojalnych poddanych, żeby czasami sobie coś uzmysłowił. Jego droga ku lepszemu życiu Krain jest wręcz fenomenalna, a odkrywanie co raz to większych pokładów własnej magii intensyfikuje jego przemianę. Reasumując: Wydarzenia zaczynają się rozkręcać. Do gry wchodzi co raz więcej aktorów (stąd dramatis personae na kilka ładnych stron :) ) i każdy reprezentuje sobą co innego. Jest tu wiele wątków, wszystkie mistrzowsko prowadzone, a ich splot zadziwi wielu. Świetna książka, nie czekając biorę się za trzeci tom.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na 9 4 lata temu
Wojownik-Prorok R. Scott Bakker
Wojownik-Prorok
R. Scott Bakker
Wojska Świętej Wojny, dowodzone przez nowo mianowanych przywódców, rozpoczynają marsz. Oczy całego świata zwrócone są na gigantyczne masy przemierzające pogańskie ziemie. Ich jedynym celem jest dotarcie do świętego miasta Shimeh - za wszelką cenę. Richard Scott Bakker kontynuuje swoją mroczną, epicką opowieść – bez cienia wątpliwości spełnia obietnice złożone w poprzedniej książce. To niezwykłe, że napisanie drugiego tomu zajęło mu zaledwie około 2 lat. Historia jest tak gęsta i wielowątkowa, że ​​z pewnością wymagała skrupulatnej pracy. „Wojownik-Prorok” koncentruje się wokół trzech głównych tematów: Świętej Wojny, ludzi ją tworzących i epickich bitew. Zaczynając od pierwszego aspektu, trudno sobie wyobrazić ogromne armie i tłumy – setki tysięcy ludzi – przemierzające niezmierzone tereny, walczące, plądrujące i mordujące. Wszyscy po obu stronach są więźniami wojny, jej okrucieństwa i bezwzględności. Wydarzenia opisane w tej książce skłaniają do refleksji: czy cokolwiek z tego jest uzasadnione? Co popycha tych ludzi do unicestwiania całych plemion, miast i ich dziedzictwa kulturowego? W książce znajduje się wyraźne odniesienie do krucjat, choć nie mam wiedzy historycznej, która pozwoliłaby mi ocenić, na ile inspiracja pochodzi z prawdziwych wydarzeń, więc mogły mi umknąć pewne szczegóły. Po drugie, R. Scott Bakker ma talent do tworzenia wiarygodnych postaci z krwi i kości. Autor szybko pozbawia nas wszelkich złudzeń – postaci czarno-białe tutaj nie istnieją. Relacje między nimi obarczone są również demonami z przeszłości, ciężarem który los każ im w czasie teraźniejszym dźwigać na swoich barkach. Nie wdając się w spoilery, obserwujemy wzloty i upadki relacji Achamiana i Esmenet, machinacje Kellhusa, by przejąć kontrolę nad Świętą Wojną, szaleństwo Xeriusa, psychologiczne dylematy Cnauira. Wszystko to, otulone refleksjami filozoficznymi, tworzy wyjątkowe doświadczenie czytelnicze. Na koniec - bitwy. Nie byłoby przesadą nazwać tę książkę czystą fantastyką militarną. Bakker przedstawia nam co najmniej trzy główne bitwy, wszystkie szczegółowo opisane, momentami wręcz irytujące swoją przesadną szczegółowością. Książka ma świetne tempo, przeplatając melancholijne sceny z epickimi bitwami - wszystkie te elementy idealnie się ze sobą łączą. Same opisy bitew są zazwyczaj nieco zawiłe i niejasne. Bakker rzuca dziesiątkami różnych nazw plemion, rang itp., które są nieistotne dla samej fabuły. Założę się, że celem jest naśladowanie prawdziwej kroniki historycznej napisanej w anachronistycznym stylu, ale nie pomaga to w lekturze. Mimo to, brutalność samej wojny i wiele jej elementów (ach, oblężenie Caraskand…) zostały ukazane w znakomity sposób, co czyni tę książkę jedną z najlepszych powieści fantasy w historii.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na 9 1 rok temu
Droga Cienia Brent Weeks
Droga Cienia
Brent Weeks
Miałem ochotę na dark fantasy i dostałem dark fantasy. Co prawda poczucie beznadziei nie jest tutaj na jakimś kosmicznym poziomie, koncepcja świata jest całkowicie sztampowa, postacie nie są najwspanialszymi o jakich przeczytałem, ale wszystko jest jak najbardziej poprawne i budujące absolutnie brudny klimat. Miałem okazję zacząć czytać „Czarny Pryzmat” tego samego autora i różnica jest diametralna. Tamtej powieści jest aczytalna, a od tej nie mogłem się oderwać. Jej największą zaletą w moich oczach jest to, jak autor traktuje czytelnika i swoje postacie. To, co dzieje się „poza kardem” dzieje się tam nie bez przyczyny. Nasza wiedza jest kwestionowana na każdym kroku, tak samo jak kwestionowana jest wiedza bohatera, którego aktualnie śledzimy. Plot twist goni plot twist, wszystko to formuje się w jakieś chore szachy 5D, które co najlepsze działają, mając ręce i nogi. Pod koniec książki podważałem już wszystko co się działo, wszędzie widziałem spisek w spisku, w czym swój udział ma też mordownia, jaką pan Brent Weeks funduje swoim postaciom. Wystarczą pierwsze dwa rozdziały, żeby się o tym przekonać. To jest właśnie dark fantasy w pełnej krasie, sprawiające, że ma się ochotę krzyczeć na książkę, jakby można tym próbować powstrzymać bieg fabuły. Nie oznacza to oczywiście, że ta przemoc jest tu ciągle i ciągle konieczna. Z dwa razy miałem poczucie, że można by tę konkretną sytuację rozwiązać trochę inaczej, niekoniecznie doprowadzając do tego, że główny bohater nokautuje bezbronną kobietę i wstrzykuje jej truciznę. Na szczęście w większości przypadków brutalność była uzasadniona antypatycznością bohaterów. Antypatyczność to też duże słowo, bo Durzo Blint jaki by nie był, w całym swoim byciu mentorem/substytutem postaci ojca jest po prostu ciężki do znienawidzenia. Chociaż się stara, przez całą powieść i należy zaznaczyć, że zaledwie garstka jego grzechów na sam koniec otrzymuje wyjaśnienie. Znienawidzić o wiele łatwiej jest głównego antagonistę, który skrupulatnie podąża krokami Ramseya z „Pieśni Lodu i Ognia”, ale na szczęście w mniej graficzny sposób. I właśnie, chociaż nie jest to postać, której jeszcze nie widziałem w żadnej powieści, spełnia swoją rolę w zupełności i jest dokładnie taki, jaki miał być. Pochwalić muszę jeszcze dialogi. Bywają co prawda skrajnie edgy, ale nie widziałem jeszcze powieści, w której aż tak by to pasowało. Durzo straszący innych po prostu działa, już przez samo to co mówi i o czym mówi. Szczególnie w pierwszej połowie powieści niezłe są także wszelkie potyczki słowne, brzmiące tak, że można to kupić. Z nielicznych minusów, chociaż w tym co najważniejsze się nie gubiłem, to jednak momentami powieść staje się niejasna. Opisy tego co się dzieje bywają ciężkie, niestety myliłem też postacie, które naprzemiennie przywoływano z pomocą ich imienia i nazwiska. Dokładając tu ponownie fakt, że dosłownie wszystko mogło się tu zdarzyć z każdym, często musiałem wracać po kilka stron i upewniać się, że czegoś nie pominąłem. Nie wiem też kto wpadł na pomysł, żeby przetłumaczy „wetboy” na „siepacz”. Zupełnie mi nie pasowało, ale na tłumaczenie w żadnym wypadku nie można narzekać, bo naprawdę czytanie „Drogi Cienia” zapewniło mi dużo emocji, nie zawsze pozytywnych, ale w pozytywnym sensie, bo w sumie na to właśnie liczyłem.
Nidhogg - awatar Nidhogg
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Na krawędzi Cienia Brent Weeks
Na krawędzi Cienia
Brent Weeks
Mam bardzo duży problem z uczciwą ocena ksiązki. Z jednej strony zarwalem ze dwie nocki bo za nic nie moglem odmówić sobie poznania historii do końca, z drugiej jednak czułem ten rodzaj zażenowania, gdy oglądasz jakis film niskich lotów i nie chcesz sie przed sobą przyznać, ze Ci sie podoba. 1. Mrok, zepsucie, zgnilizna - niby wszystko tutaj jest, az w nadmiarze, krew sika, gwałty, pogromy, ale w ogole sie tego nie czuje, nie wzbudza to takiej odrazy, jaką teoretycznie powinno. Nie wiem czy to przez indolencje pisarską, czy tak własnie miało być. 2. Postacie - ja rozumiem, ze głowni bohaterowie to wykastrowane emocjonalnie dzieciaki które dopiero uczą sie swoich emocji i uczuć, ale są przy tym tak płytcy, bezmyślni i trywialni, ze usprawiedliwanie tego grupą docelową nastolatków nie usprawiedliwia tego. Dodatkowo poświecono bardzo dużo tuszu na opisywanie ich wewnętrznego życia, ale za duża ilościa słów nie idzie duza ilość treści. Ksiazka moglabyc o połowe krótsza bo w moim odczuciu te wewnętrzne eseje nie wnoszą nic wiecej, ponad to czego nie daloby sie opisać w kilku zdaniach. I tutaj własnie mam dylemat, bo sama historia jest dobrze poprowadzona i trudno oderwać sie od czytania, wiec ksiązka jest chyba dobra, z drugiej strony odczucie po przeczytaniu jest jak po fast foodzie - musi minąc troche czas az zabiore sie za kolejną część. Ale na pewno to zrobie - w końcu musze sie dowiedzieć jak sie skończy wątek romantyczny :-)
CruciSan - awatar CruciSan
ocenił na 6 17 dni temu
Nieświadomy mag Karen Miller
Nieświadomy mag
Karen Miller
Bardzo przyjemnie się to czytało, książka jest lekka i mam wrażenia że się przez nią płynie. Nie jest to typowe zawiłe fantasy w którym musisz się skupić by zrozumieć co się dzieje i na jakiej podstawie działa świat. Nie jest to też książka w której zaciskasz zęby z emocji. Jest fajną odskocznią od cięższych pozycji. Kilka razy nawet mnie rozbawiła. Pióro fajne przystępne, dobrze opisane wydarzenia ich przyczyny oraz skutki. Bardzo podobało mi się to że zmiana perspektywy z bohatera na innego bohatera odbywała się nie co rozdział a jeśli zaszła taka potrzeba to nawet co kilka zdań, dzięki temu unikneło się powtarzania opisu tych samych wydarzeń od nowa ale z innej perspektywy. Po prostu podczas trwania jednego opisu, perspektywa zmieniała się kilka razy dzięki temu od razu znaliśmy odczucia bohaterów czy ich myśli, na szczęście jest to na tyle dobrze zrobione, że szybko idzie się połapać w tym kto mówi. Książka w mojej opinii straciła niestety dwie gwiazdki ze względu na zbytnią idealność przedstawionego świata. Czytając ją odnosiłam trochę wrażenia że jest to utopia, zachowania mieszkańców, decyzje króla czy społeczeństwa są zbyt idealne żeby były prawdziwe. Żadnych spisków, prób zabójstwa rodziny królewskiej czy odebrania korony. Nawet rodzina konkurencyja do aktualnie rządzącej, nigdy przeciwko niej nie spiskowała, a przez myśl im nawet nie przeszło by przypadkiem dodać kropelkę trucizny do herbatki króla. Drugi minus który mi przeszkadzał to objawiający się w niektórych miejscach brak logiki lub logicznej ciągłości wydarzeń lub nawet ich skutków. Jak wcześniej pisałam wszystko jest zbyt idealne i cukierkowe. Ja wiem że to państwo w zamyśle miało być idealnym schronieniem i miejscem do życia chroniącym przed złem całego świata, ale zamysł to tylko zamysł a ludzie to ludzie, nie dogodzisz wszystkim ani wszystkich nie upilnujesz. Podsumowując książka warta przeczytania ale nie polecam jej osobą które lubią bardziej realistyczne podejście do świata.
Nisane - awatar Nisane
ocenił na 8 4 miesiące temu
Smocza droga Daniel Abraham
Smocza droga
Daniel Abraham
Jeśli podobał Wam się klimat Drogi Królów Sandersona, to Smocza droga będzie dla Was świetną rozrywką. Ja uważam, że to dobra, złożona, zaskakująca opowieść o władzy, dojrzewaniu, kształtowaniu postaw i życiowych wyborach. Fabuła osadzona jest w czasach, które możemy określić jako średniowiecze – to fantastyka, a nie powieść historyczna, dlatego nie pokuszę się o stwierdzenie, że to jest w ogóle jakaś konkretna epoka. Mamy więc rycerzy, królów, magów, ciężki sprzęt, prymitywne narzędzia, i wszędzie, gdzie chcemy się dostać, podróżujemy konno (a wędrówki jest tam dużo). Powieść zaczyna się od czwórki bohaterów – na początku nie mających ze sobą nic wspólnego, ale ich losy szybko splata wojna Wolnych Miast z Rozdartym Tronem. Sądzę, że właśnie bohaterowie są siłą tej powieści – oni nadają charakter zdarzeniom. Zatem nie będę się o nich rozwodzić, żebyście mogli sami odkryć ich historię. Powiem kilka zdań o mojej ulubionej bohaterce – Cithrin. Poznajemy ją jako sierotę wplątaną w proceder przemytu skarbu przez strefę działań wojennych, żeby ustrzec je przed grabieżą i pozostawienie krainy bez środków. Cithrin robi to, ponieważ jest własnością banku, opiekują się nią władze głównego skarbca jednego z królestw. W toku całej powieści Cithrin dorasta, napotyka na swej drodze różnych ludzi, z których czerpie życiową naukę i siłę. Oczywiście nie ma ideału – spotyka nie tylko tych dobrych i tylko tych miłych… ale każde z tych spotkań jest ważne i niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo mi się podobało, w jaką stronę ewoluowała dziewczyna i jak autor ją opisał w „dorosłym życiu”. W tle losów Cithrin trwają przygotowania do wojny – chociaż nikt sytuacji nie traktuje jako groźną, mimo że gęsto w powietrzu. Ciekawie Abraham pokazuje nam wymyślony przez siebie świat – widać, że nie poznajemy wszystkich zakamarków, ale to, jak przechadzamy się po tej krainie daje nam spore wyobrażenie z czym mamy do czynienia. Bardzo podobało mi się jak potraktowana jest w powieści smocza droga – jest swoistym jedwabnym szlakiem, który z różnych powodów jest ważny dla fabuły. Technicznie książka jest podzielona na rozdziały, które zatytułowane są imionami bohaterów, których losy w danym momencie śledzimy – raz, że akcja dzieje się w różnych miejscach; dwa, że każdy z bohaterów ma swoją funkcję i znaczenie dla historii. Podobało mi się to, bo dzięki tej różnorodności postaci można łatwo się utożsamić z ich postawami. Książkę czyta się szybko – ilość bohaterów pozwala na swobodne śledzenie akcji bez obaw, że zgubimy się gdzieś po drodze. Wydarzenia nie galopują w zawrotnym tempie, aczkolwiek dzieje się sporo. Świat przedstawiony też nie zabija ilością nazw, krain, etc., do tego dość łatwo poruszać się po mapie umieszczonej na początku książki. Powieść jest godna polecenia, chociaż mistrzostwem świata nie jest – niektóre sceny są przegadane, przekombinowane i trudno mi było przebić się przez nie bez zmęczenia. Jedna z kluczowych postaci z kolei potraktowana jest w zbytnim uproszczeniu – ponieważ od początku widzimy do czego zmierza autor opisując jej losy. Mimo to chciałabym znać koniec całej serii, bo jednak końcówka tego tomu bardzo mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę.
fmds - awatar fmds
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Złodziej grobów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Złodziej grobów