Ze świętej góry

Okładka książki Ze świętej góry
William Dalrymple Wydawnictwo: Noir sur Blanc reportaż
608 str. 10 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
From the Holy Mountain
Data wydania:
2017-01-18
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-18
Liczba stron:
608
Czas czytania
10 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365613059
Tłumacz:
Krzysztof Obłucki
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ze świętej góry w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Ze świętej góry i



Przeczytane 1955 Opinie 14 Oficjalne recenzje 299

Opinia społeczności książki  Ze świętej góry i



Książki 3009 Opinie 1264

Oceny książki Ze świętej góry

Średnia ocen
7,9 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
521
21

Na półkach: , ,

W 1994 roku autor wyrusza śladami podróżnika z VI wieku przez Turcję, Syrię, Liban, Izrael i Egipt, odkrywając historię pierwszych chrześcijan na Bliskim Wschodzie oraz ich obecną sytuację.

Dowiadujemy się wiele o przeszłości, ale także o współczesnym świecie.

Poznajemy mechanizmy powstawania nowych religii i sekt, próbując zrozumieć, dlaczego islam ostatecznie wyparł chrześcijaństwo na tych terenach i jak niewiele różniły się te religie w swoich początkach.

Poznajemy miedzy innymi dzieje Prawoslawia, Kurdow, Ormian, Maronitow, Nestorian.

Ksiazka dluga, szczegolowa ale dobrze napisana.

W 1994 roku autor wyrusza śladami podróżnika z VI wieku przez Turcję, Syrię, Liban, Izrael i Egipt, odkrywając historię pierwszych chrześcijan na Bliskim Wschodzie oraz ich obecną sytuację.

Dowiadujemy się wiele o przeszłości, ale także o współczesnym świecie.

Poznajemy mechanizmy powstawania nowych religii i sekt, próbując zrozumieć, dlaczego islam ostatecznie wyparł...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

301 użytkowników ma tytuł Ze świętej góry na półkach głównych
  • 222
  • 76
  • 3
40 użytkowników ma tytuł Ze świętej góry na półkach dodatkowych
  • 28
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

William Dalrymple
William Dalrymple
Pisarz, historyk i krytyk literacki. Od 2004 roku korespondent "New Statesman" w Azji Południowej. Opublikował osiem książek doskonale przyjętych przez krytykę i obsypanych nagrodami. Otrzymał m.in. Nagrodę im. Thomasa Cooka za City of Djinns: A Year in Delhi (1994), Prix d'Astrolabe za The Age of Kali (1998), Nagrodę Wolfsona i tytuł najlepszej szkockiej książki roku dla White Mughals: Love and Betrayal in Eighteenth-Century India (2001), Nagrodę im. Duffa Coopera dla The Last Mughal: The Fall of Delhi 1857 (2006) oraz został dwukrotnie wyróżniony przez Szkocki Instytut Sztuki. Wydane w 2009 roku Dziewięć żywotów. Na tropie świętości we współczesnych Indiach zdobyło nagrodę literacką Brytyjskiego Towarzystwa Azjatyckiego, a także było nominowane do Nagrody im. Samuela Johnsona. Wiliam Dalrymple jest członkiem Królewskiego Towarzystwa Literackiego, Królewskiego Towarzystwa Geograficznego oraz Królewskiego Towarzystwa Azjatyckiego. Jest również jednym z fundatorów i organizatorów Festiwalu Literackiego w Dźajpurze. Pisze także scenariusze do audycji i filmów dokumentalnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Marsz Radetzky'ego Joseph Roth
Marsz Radetzky'ego
Joseph Roth
A jeśli znowu stoimy u progu wielkiej masakry, która zaleje rzekami krwi gnijący Stary Kontynent, a jeśli teraz do gardeł rzucimy się sobie, kierując się nie tylko kryteriami narodowymi i klasowymi, lecz także płciowymi i metrykalnymi? Oczyma wyobraźni widzę już siebie jako zniedołężniałego starca, czyli lada moment, kąsającego w desperacji młodzianków, którzy siłowo chcą przeprowadzić na mnie dobrowolną eutanazję. Jeśli istotnie dojdzie do takich drastycznych scen, których efektem będą stosy ciał, to z pewnością Unia Europejska dorobi się swojej rzewnej apologii na miarę monarchii austro-węgierskiej w „Marszu Radetzky'ego”. Rzewnej, bo odwołującej się do symbolicznych czy też niematerialnych wartości, np. utraconego ładu (nie zielonego, tylko takiego ogólnego). Oczywiście banalna apologia, podyktowana wdzięcznością za finansowanie ze środków unijnych, jest na porządku dziennym od lat, a Polacy są w niej szczególnie biegli, nie ma w tym jednak jeszcze sentymentu, tej melancholijnej aury, która spowija powieść Józefa Rotha. To się dopiero pojawi po tej wielkiej masakrze, która nas czeka i która brutalnie oddzieli jedną epokę od drugiej – epokę bezmyślnej niewinności od epoki bezmyślnej drapieżności. Straszny czas, przez który nieliczni przejdą, skłoni ich do idealizacji nieodległej przeszłości, ociepli w ich pamięci unijnych biurokratów i ich beztroskie, ideologiczne zacietrzewienie, może jakiś nowy Robert Makłowicz powiesi sobie nawet na ścianie portret Ursuli von der Jelen. Może nawet ja to zrobię, jeśli, rzecz jasna, nie będę jedną z ofiar masakry. Przegiolem co? To się jeszcze okaże. --- Książka może przypaść do gustu ludziom, których wyobraźnię nader mocno zajmują umieranie, rozpad, upadek, rozkład, odchodzenie, znikanie, zanikanie, dezintegracja, staczanie się itd., tyle że bez turpizmu i naturalizmu. Jako że należę do grupy osób, którym zjawiska tej natury są istotnie bliskie, przyjąłem powieść Rotha z otwartym sercem, i to mimo tego, że autor raczył był obdarzyć naiwnym sentymentem twór cokolwiek sztuczny i o krótkim terminie ważności – monarchię austro-węgierską.
Bezecny_pełzacz - awatar Bezecny_pełzacz
ocenił na 9 3 miesiące temu
Krypta kapucynów Joseph Roth
Krypta kapucynów
Joseph Roth
Znakomita powieść, opowiadająca o końcu monarchii Habsburgów. Autor, w usta Polaka, wkłada podsumowanie przyczyn upadku C.K monarchii: ,,Oczywiście, że tylko Słoweńcy oraz galicyjscy Polacy i Rusini, tylko chałaciarze z Borysławia i handlarze koni z Baczki, tylko muzułmanie z Sarajewa i sprzedawcy pieczonych kasztanów śpiewają jeszcze Boże, wspieraj. Bo niemieccy studenci z Brna i Chebu, dentyści, aptekarze, czeladnicy fryzjerscy i artyści-fotografowie z Linzu, Grazu i Knittelfeldu, wszyscy ci wołowaci Alpejczycy śpiewają Wacht am Rhein. Zobaczycie, moi panowie, że ta wierność Nibelungów zgubi Austrię! Istotę Austrii stanowią jej peryferie, a nie centrum. Nie znajdziecie Austrii w Alpach! Tam znajdują się kozice, szarotki i krokusy, lecz ani śladu podwójnego orła. Substancję Austrii żywią i zasilają jedynie kraje koronne!'' Powieść przenika przeczucie nadciągającej katastrofy cywilizacji, jak mówi bohater utworu: ,,Zgodziłem się też natychmiast, że smak artystyczny Europejczyka jest spaczony. Nie mogłem tylko pojąć, dlaczego ten spaczony smak miał być powodem upadku świata, skoro był raczej konsekwencją tego upadku, a z pewnością – jednym z symptomatów.'' Pod niektórymi stwierdzeniami, głównej postaci, mogę się podpisać: ,,Nie wstydzę się romantyzmu i dziś jeszcze twierdzę z uporem, iż romantycznym wyobrażeniom zawdzięczam więcej prawdziwej wiedzy o rzeczywistości niż realnym, które po większej części narzuciłem sobie gwałtem. '' ,,Nie jestem dziecięciem obecnych czasów. O, nie! Powiem więcej: trudno mi nie deklarować siebie wprost jako wroga obecnych czasów. Nie dlatego, iżbym epoki naszej nie rozumiał, chociaż niejednokrotnie to mówię. To tylko wymówka. Ot tak – dla wygody, żeby nie uważano mnie za człowieka napastliwego, za złośliwca, zwykłem utrzymywać, iż nie rozumiem tego wszystkiego, czym gardzę i czego nienawidzę.'' Pod pewnymi względami powieść, to czysty neoromantyzm, np. jeśli idzie o stosunek do wiary: ,,Kościół rzymski – mawiał Chojnicki – jest w tym próchniejącym świecie jedynym twórcą i zachowawcą form. Co więcej: można powiedzieć, że kościół obdarza nas formami. Zamyka on tradycję wszystkiego, co jak to powiadają – przekazują nam wieki, zamyka w swej dogmatyce, niby w świętym jakimś zamczysku z lodu. Kościół pozwala swym dzieciom bawić się na szerokim, rozległym dziedzińcu, rozciągającym się dokoła tego pałacu lodowego. '' Autor, został w końcu katolikiem, choć bywa nieco uszczypliwym, jak wtedy, gdy nieco ironizuje: ,,Kościół posiada moc przebaczania wszystkich wykroczeń. Kościół darowuje nam grzechy już przez to samo, że je ustanowił. Kościół po prostu nie toleruje człowieka bez skazy i to jest w nim najbardziej ludzkie. Swe najmarnotrawniejsze dzieci podnosi Kościół do godności świętych. Przez to implicite pozwala ludziom błądzić. Kościół aż tak dalece pozwala ludziom grzeszyć, iż istoty bezgrzeszne przestaje uważać za ludzi. Istoty bezgrzeszne dostępują łaski błogosławionych lub świętych. Tym sposobem Kościół rzymski daje świadectwo swej szlachetnej skłonności do przebaczania.'' Pisarz, uchwycił dwudziestowieczny kryzys wiary: ,,,Nie przeczuwaliśmy śmierci. Nie czuliśmy jej obecności, albowiem nie czuliśmy Boga. Jedynym z nas, który jeszcze szanował formy wiary, był hrabia Chojnicki. Ale nie czynił tego z wewnętrznej potrzeby, czynił to z przeświadczenia, iż tak przystoi człowiekowi należącemu do arystokracji. Nas, którzyśmy tych form nie przestrzegali, uważał niemalże za anarchistów. '' Ostatnia scena, gdy bohater, traci swoje państwo, wobec zdobycia władzy przez nazistów, też jest, symboliczna: ,,Krypta kapucynów, gdzie w kamiennych sarkofagach spoczywają moi cesarze, była zamknięta. Braciszek kapucyn wyszedł mi naprzeciw i zapytał: – Czego pan sobie życzy? – Chciałbym zobaczyć trumnę mego cesarza Franciszka Józefa. – Bóg z tobą! – rzeki kapucyn i przeżegnał mnie znakiem krzyża. – Boże wspieraj! – zawołałem.'' Książka warta przeczytania.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 8 1 rok temu
O północy w Pera Palace. Narodziny współczesnego Stambułu Charles King
O północy w Pera Palace. Narodziny współczesnego Stambułu
Charles King
Wiedziałam, że nie będzie to lektura na jeden wieczór. Zaczęłam ją dawkować przed wyjazdem do Stambułu z początkiem roku i dopiero teraz dobrnęłam do końca. Osią fabuły jest legendarny hotel, który służy bardziej jako brama, która otwiera fascynujące wrota do historii całej Turcji na przełomie wieków. Autor dba o faktograficzną solidność (sama bibliografia to ponad 50 stron, więc żałuję, że nie miałam jej pod ręką przy pisaniu magisterki!) przy kreśleniu obrazu Stambułu. W tej mozaice historycznej odnajdujemy mnóstwo znanych i mniej znanych postaci oraz wydarzeń. Mnie osobiście wciągnął szczególnie rozdział o Alija Bet i emigracji Żydów do Palestyny, a także dogłębne omówienie historii Hagii Sophii. Z ulgą przyjęłam też obalenie mitu, że Christie napisała "Morderstwo w Orient Expressie" w Pera Palace (choć inspiracja miastem, Sirkeci i zaśnieżonym pociągiem w Çerkezköy jest niepodważalna). Były tu też fakty, które już dobrze znam, jak tragiczny los statku Struma czy historia poety Nâzıma Hikmeta, ale zawsze coś zaskoczyło - bo jak ślady Jamesa Baldwina po stambulskich ulicach znam, to trudno mi było sobie wyobrazić, że Trocki miło spędzał czas nad Bosforem. Ta książka bywa wymagająca. Nie czyta się jej lekko, ale otrzymujemy olbrzymią wiedzę. King daje czytelnikowi poczucie, że stoi na progu burzliwych przemian. Czuć w niej klimat orientalizmu, ale nie tego z bajek, lecz zderzonego z nacjonalizmem i realiami politycznymi. Ubolewam jedynie nad tym, że kwestia Ormiańska (choć dotyczyła głównie Anatolii, a nie samego Stambułu) została potraktowana nieco błaho w kontekście tak monumentalnej pracy o historii regionu. Szkoda też, że książka zamyka się na antygreckim pogromie, a późniejsza historia jest omówiona już tylko szczątkowo. Jeśli chcecie poczuć i poznać Stambuł z innej strony, to zdecydowanie jest to pozycja do zapoznania. To doskonała, rzetelna książka historyczna, która pozwala zrozumieć, dlaczego to miasto jest tak fascynującym skrzyżowaniem światów.
Babi - awatar Babi
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów Tom Clavin
Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów
Tom Clavin Bob Drury
„Czerwona Chmura prawdopodobnie nigdy nie był w stanie zrozumieć o co tym białym chodziło: nie rozumiał ich motywów, chciwości, nienasyconych pragnień. Gdyby umiał czytać, może uzyskałby jakąś odpowiedź, ale nie jest powiedziane, że by go przekonała.” Zachwycający reportaż i jego tytuł „Serce wszystkiego co istnieje” odnosi się do pasma górskiego na pograniczu stanów Dakota Południowa i Wyoming w USA, zwanego po angielsku Black Hills, po polsku Góry Czarne, a przez Indian północnoamerykańskich przez wieki uważanego za święte Paha Sapa. Na okładce widnieje postać nieprzypadkowego, dumnego wodza plemienia Oglalów z ludu Lakota należącego do Siuksów – Czerwonej Chmury. Ta historia jest o nim i o jego niestrudzonej próbie, walce, aby zrozumieć, przejrzeć, pokonać, a później aby żyć obok białego człowieka w rezerwacie Pine Ridge. Życie Czerwonej Chmury rozpoczęło się w 1822 roku i trwało 88 lat. Przez ten czas m.in. przeminęła tzw. Mała Epoka Lodowcowa związana z ociepleniem i osuszaniem się klimatu na Wielkich Równinach, wyginęły – zgładzone przez ludzi - ostatnie bizony, wybudowano wielką trasę kolejową Union Pacific, a Indianie zostali zmuszeni do zamieszkania w rezerwatach. Książka traktuje o tych wszystkich wydarzeniach, a także o ważnych potyczkach o panowanie nad regionem Gór Czarnych. Jak zauważają autorzy, starcia z Indianami, biali przybysze ze wschodu zwykli nazywać bitwami lub masakrami, w zależności od tego czy były dla nich zwycięskie czy przegrane. Amerykańscy przywódcy walk na Wielkich Równinach przez dekady kreowali i narzucali opinii publicznej swój obraz tamtych wydarzeń. Wodzowie rdzennych ludów nie mieli na to szansy chociażby z tego względu, że byli niepiśmienni. Ze stron reportażu wyłania się nadzwyczajne źródło wiedzy o życiu i obyczajach Indian, jak się okazuje pod koniec, w dużym stopniu pochodzące z bezpośredniego przekazu słownego wodza Czerwonej Chmury.
bookovsky2020 - awatar bookovsky2020
ocenił na 8 8 miesięcy temu
Miasto dżinów. Rok w Delhi William Dalrymple
Miasto dżinów. Rok w Delhi
William Dalrymple
Delhi ma długą i bogatą historię. Miasto było świadkiem wielu cywilizacji, imperiów, inwazji i rewolucji, które pozostawiły swoje ślady w architekturze, kulturze i religii. Delhi jest miastem kontrastów i zaskoczeń, które sprawiają, że jest ono niezwykle fascynujące i tajemnicze. Miasto łączy w sobie nowoczesność i tradycję, bogactwo i ubóstwo, piękno i brzydotę, harmonię i chaos. Delhi jest miastem pełnym życia i kolorów, ale też cierpienia i przemocy. Miasto to wywiera silne wrażenie na każdym, kto je odwiedza lub zamieszkuje. Delhi jest więc miastem warstw, w którym każda epoka ma swoje własne duchy i opowieści. Jest miastem legend i mitów, które łączą się z rzeczywistością. Jedną z takich legend jest ta o dżinach, czyli ognistych duchach, które według islamu zamieszkują świat równoległy do ludzkiego. Dżiny mogą być dobre lub złe, a niektóre z nich są czczone przez mieszkańców Delhi jako opiekunowie miasta. Według legendy, Delhi jest chronione przez 124 tysiące dżinów, które zapewniają jego odrodzenie się po każdej katastrofie. Książka Williama Dalrymple to połączenie dziennika i reportażu.. Autor z pasją i erudycją opisuje stolicę Indii. Dalrymple odkrywa warstwy historii Delhi, od czasów starożytnych po współczesne, odwiedza ruiny, pałace, świątynie i bazar. Spotyka się z różnymi ludźmi, od ostatniej mogolskiej księżniczki po eunuchów i medyków. Przedstawia bogactwo kultur, religii i języków, które współistnieją w Delhi.
Krystian Ozon - awatar Krystian Ozon
ocenił na 6 2 lata temu
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy Peter H. Wilson
Wojna trzydziestoletnia 1618-1648. Tragedia Europy
Peter H. Wilson
Po czterokrotnym przeczytaniu tej pozycji w ciągu ostatnich 5 lat, w końcu czuję się na siłach by wystawić jej ocenę. Obszerna tematycznie - dająca znakomite podstawy. Należy podkreślić, że mimo wszystko pozostaje to dziełem absolutnie bazowym i w p r o w a d z a j ą c y m do tematu wojny trzydziestoletniej. Brak rozwinięcia wielu tematów nadrabia naprawdę mistrzowskimi wskazówkami bibliograficznymi zamieszczonymi w przypisach. Podnoszono kilkukrotnie, że Wilson zdaje się faworyzować stronę habsburską i bawarską. W kilku miejscach jest to rzeczywiście widoczne, ale autor zdaje się raczej po prostu zlikwidować istniejące w historiografii mity stworzone przez hagiografów czy to Gustawa Adolfa (demitologizacja bitwy pod Lutzen jako wielkiej wygranej szwedzkiej) czy d'Enghiena (Rocroi w wydaniu Wilsona nie jest wcale jakieś bardzo zatrważające). Wykorzystuje też okazje by podnieść z błota zapomnienia kilku wybitnych dowódców wojny (e.g. Mercy czy Guebriant), dotychczas ocenianych jako średnich lub niewspominanych. Nie boi się krytykować spostrzeżeń wcześniejszych autorów (lady Wedgewood czy też samego wielkiego Parkera) - plus za odwagę. Wilson również bardzo bezkompromisowo rozlicza czarną legendę Wallensteina jako rzekomego zdrajcy. Pod względem sposobu napisania, rozmiaru i doboru treści - dzieło doskonałe. Ma oczywiście również (co prawda nieliczne) błędy merytoryczne - te drobne, niewielkie literówki (e.g. pomyłka przy dacie ordynacji Reichskammergericht wprowadzającej procedurę wizytacji), ale również nieco większe - co prawda obecne właściwie we wszystkich większych opracowaniach dotyczących omawianego tematu (S. Murdoch parę lat temu już wykazał, że opis bitwy pod Lemgo, który znajdujemy m.in. u Wilsona to absolutna bzdura, niemająca pokrycia w źródłach). Mimo wszystko jest to absolutnie najlepsza dostępna na rynku pozycja wprowadzająca do tematyki wojny trzydziestoletniej - przez wiele lat będzie najpewniej stanowić podstawową literaturę w temacie największego konfliktu nowożytnej Europy.
Meribbaal - awatar Meribbaal
ocenił na 9 1 rok temu
Konkwistador Buddy Levy
Konkwistador
Buddy Levy
Życie jest za krótkie, żeby przeczytać wszystkie książki, a oni ciągle piszą nowe. ----- ( niecenzuralne ). Po przeczytaniu książki, parę dni temu, pozostał mi duży niesmak. Autor zebrał, nie przeczę, w sposób przystępny i interesujący, wszystkie dostępne informacje, a dużo ich nie ma, i przepisał to co jest w innych opracowaniach. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że jedynym celem napisania tej książki było szerzenie lewackich teorii na temat odpowiedzialności rdzennych mieszkańców Europy za masakry, zbrodnie, zniszczenie stolicy Azteków i wszystkie inne nieszczęścia spadające na mieszkańców późniejszego obszaru Królestwa Hiszpanii. Gdzie się da, Cortez opisywany jest jako " rzeźnik ", jego wszystkie działania są zbrodnicze, okrutne, nieludzkie itp. Jego dowódcy i żołnierze są naturalnie nie lepsi. Z takim podejściem do tematu, reklamę i promocję, ma autor w lewackich mediach zapewnioną. Prawda jest inna, wszystkie działani Corteza wpisywały się w przeszłe, ówczesne i OBECNE sposoby walki, zastraszanie i terroryzowanie ludności jak również zniszczenia były naturalnym tego następstwem. Cortez ze swoimi 800 żołnierzami, 8 końmi, armatą, kilkoma falkonetami i nawet z nieznanym Meksykanom uzbrojeniem NIGDY nie byłby w stanie zwyciężyć i podbić Azteków. Ich państwo nie było jednorodne, powstało w wyniku podbojów i siłowego uzależnienia wielu plemion płacących wysokie daniny, a nawet dostarczających ludzi na ofiary. Jak Montezuma opowiadał Cortezowi kilka plemion utrzymywało niezależność, potrzebną wojownikom do treningu i jako ciągły zasób ludzkich " konserw ". Wszystkie te podbite plemiona, od razu przyłączyły się do armii Corteza, to były setki tysięcy wojowników i z jego zwycięstwami stale ich przybywało. Przebieg kampanii znamy tylko z opisów hiszpańskich, jest oczywiste, że aby nie ujmować chwały swojego zwycięstwa pisali raczej o swoich, na pewno, bohaterskich czynach, mniej akcentując udział i ilość sprzymierzeńców. Nie ulega jednak wątpliwości, że były to bitwy dwóch indiańskich przeciwników z silnym poparciem Hiszpanów dla jednej ze stron. Autor zarzuca Cortezowi zniszczenie stolicy i wymordowanie ok. 200 tyś ludzi ( co nie jest zgodne z prawdą, 13. 02. 1258 r. wódz Mongołów Hulagu zdobył Bagdad i jak podają dziejopisowie islamscy z tamtych czasów jego armia wybiła 800 tyś. mieszkańców ), ale sam sobie przeczy, dostępne dokumenty świadczą, że wyburzał tylko budynki na drogach swoich ataków, aby zapobiec ostrzałowi z dachów. Stolicę oblegał i zdobył nie sam, dokumenty wspominają o ok. 150 tyś. sprzymierzeńców ( można przyjąć, że było ich dużo więcej, bo pod koniec kampanii dołączały coraz to nowe plemiona ), rządnych krwi i zemsty na swoich dotychczasowych gnębicielach. Oni to właśnie mordowali i niszczyli miasto przez wiele dni na co Cortez nie mógł mieć wpływu, tak jak na wiele wcześniejszych podobnych sytuacji. Po zwycięstwie ostatni władca Azteków przekazał władzę Cortezowi, a wszystkie plemiona na wyścigi poszły za jego przykładem. Był to więc nie podbój, tylko siłowe przejęcie władzy za zgodą wszystkich, albo dużej części mieszkańców tego regionu. Czy wybór zawsze jest słuszny ? Idź zobacz ceny w sklepie. Cortez zrobił to co 200 lat wcześniej Aztekowie !!! Czuję do niego podziw jako dowódcy, stratega, taktyka... a największy jako niespotykanego w historii szczęściarza. Tak nawiasem mówiąc jestem ciekaw, czy autor ( sądząc po nazwisku, Żyd ) jest taki śmiały w opinii o przywódcy państwa izraelskiego i tego co robi z Palestyńczykami ? Czy w ogóle dał głos na ten temat ? Książce daję 8 gwiazdek, bo jak pominąć lewackie wstawki, dobrze się ją czyta. ODPORNYM POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 8 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Ze świętej góry

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ze świętej góry