rozwiń zwiń

Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw

Okładka książki Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw
Scott Anderson Wydawnictwo: Bellona historia
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2025-02-19
Data 1. wyd. pol.:
2014-06-15
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311180031
Tłumacz:
Władysław Jeżewski
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw



książek na półce przeczytane 2336 napisanych opinii 477

Oceny książki Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw

Średnia ocen
8,0 / 10
93 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
0
0

Na półkach:

Na pewno dla fanów dzieła Davida Leana, jednego z najwybitniejszych filmów w historii. Biografia Lawrence'a wytłumaczona, spisana wraz z cytatami z jego książki, Siedmiu filarów mądrości, tylko brać z półki. A potem postawić obok Marco Polo, Opisanie świata ( arabskiego ) oraz wyborem z Baśni 1000 i jednej nocy.

Na pewno dla fanów dzieła Davida Leana, jednego z najwybitniejszych filmów w historii. Biografia Lawrence'a wytłumaczona, spisana wraz z cytatami z jego książki, Siedmiu filarów mądrości, tylko brać z półki. A potem postawić obok Marco Polo, Opisanie świata ( arabskiego ) oraz wyborem z Baśni 1000 i jednej nocy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

492 użytkowników ma tytuł Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw na półkach głównych
  • 380
  • 103
  • 9
78 użytkowników ma tytuł Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw na półkach dodatkowych
  • 49
  • 13
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Scott Anderson
Scott Anderson
Amerykański pisarz, dziennikarz, były korespondent wojenny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Za żelazną kurtyną. Ujarzmienie Europy Wschodniej 1944-1956 Anne Applebaum
Za żelazną kurtyną. Ujarzmienie Europy Wschodniej 1944-1956
Anne Applebaum
📦 Zdejmuję z półki (i z siebie kurz) 💡 🧨 Żelazko idei – Totalitaryzm S.A. wersja eksportowa 🧨 📖 Gdyby istniała instrukcja obsługi do tworzenia totalitaryzmu, Applebaum by ją napisała – i zrobiła to właśnie tutaj. Za żelazną kurtyną to nie historyczna ramotka do zaliczenia na kolokwium. To chirurgiczny reportaż z momentu, gdy społeczeństwa przestają oddychać samodzielnie, a zaczynają „żyć w kłamstwie”, jak pisał Havel. 🚫 Od Łodzi po Lipsk – nie ma tu egzotyki, jest za to znajomy chłód: radio staje się tubą ideologii, kobiety zamieniają chleb z zupą na „uświadamianie kobiet w duchu Planu Sześcioletniego”, harcerze wchodzą w marszowy krok nowego człowieka, a wolne wybory są, dopóki wynik się zgadza. 📦 Applebaum bierze pod lupę trzy kraje – Polskę, NRD i Węgry – ale pisze tak, jakby składała z nich uniwersalny mechanizm. To właśnie w tej różnorodności – religijnej, językowej, ustrojowej – widać najbardziej, jak bardzo sowiecki model był kopiuj–wklej dla każdego. 🎭 Reżim nie potrzebował wierzących. Potrzebował konformistów. Potrzebował tych, co staną w kolejce po bilet na spektakl propagandowy, nawet jeśli wiedzą, że aktor gra źle, a scenariusz jest do kitu. I to właśnie ci ludzie są bohaterami tej książki – ci, którzy musieli udawać, milczeć, patrzeć w bok. 📉 I choć totalitaryzm miał być maszyną idealną, Applebaum pokazuje, że to była maszyna rozpadająca się od początku. Mechanizm działał, bo zastraszał i rozkładał życie społeczne na atomy. Ale nie wytworzył wiary – tylko strach, poczucie absurdu i nieustannego „czy oni to naprawdę tak serio?” 🧪 Autorka nie zostawia złudzeń: to nie była spontaniczna rewolucja ludu. To był eksperyment laboratoryjny z centralnym planowaniem emocji, myśli i lojalności. Nie wyszedł. Ale odcisnął piętno – na strukturach, pamięci i języku. 🔊 I jeszcze jedno: Applebaum nie pisze o przeszłości jak o zamkniętym rozdziale. Każe się przyglądać, jakim językiem dziś mówi władza, kto pisze podręczniki i jak łatwo „dobro ludu” zamienia się w kontrolę, a „wolność słowa” w lojalność wobec linii. 📈 Dla mnie: 9/10 - książka, która pokazuje, że totalitaryzm nie spada z nieba. Wchodzi drzwiami, przez radio, przez szkołę, przez związki zawodowe – a potem siedzi przy twoim stole i pyta: czy jesteś z nami, obywatelu? 👁 Kilka spojrzeń w lekturę 👁 🧵 Społeczeństwo obywatelskie: najpierw Liga Kobiet szyje koce, pięć lat później szyje nowego człowieka. 📻 Media: nie potrzebujesz karabinu, jeśli masz mikrofon. 🔎 Służby bezpieczeństwa: katalogują lojalność szybciej niż dane w Excelu. 👩‍👦 Organizacje młodzieżowe: dzieci przestają się bawić – zaczynają manifestować. 🛠 Rewolucja odgórna: fasadowe wybory, fasadowe partie, prawdziwa kontrola. 🗺 Czystki etniczne: przesuwanie ludzi jak mebli – bo tak wygodniej urzędowi. 🧠 Indoktrynacja: nie chodzi o to, co myślisz. Chodzi o to, żebyś myślał tak, jak trzeba. 🧱 Równanie w dół: Berlin, Warszawa, Budapeszt – szarość ma ten sam odcień, bo projektują ją ci sami architekci w Moskwie.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 9 10 miesięcy temu
Konkwistador Buddy Levy
Konkwistador
Buddy Levy
Życie jest za krótkie, żeby przeczytać wszystkie książki, a oni ciągle piszą nowe. ----- ( niecenzuralne ). Po przeczytaniu książki, parę dni temu, pozostał mi duży niesmak. Autor zebrał, nie przeczę, w sposób przystępny i interesujący, wszystkie dostępne informacje, a dużo ich nie ma, i przepisał to co jest w innych opracowaniach. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że jedynym celem napisania tej książki było szerzenie lewackich teorii na temat odpowiedzialności rdzennych mieszkańców Europy za masakry, zbrodnie, zniszczenie stolicy Azteków i wszystkie inne nieszczęścia spadające na mieszkańców późniejszego obszaru Królestwa Hiszpanii. Gdzie się da, Cortez opisywany jest jako " rzeźnik ", jego wszystkie działania są zbrodnicze, okrutne, nieludzkie itp. Jego dowódcy i żołnierze są naturalnie nie lepsi. Z takim podejściem do tematu, reklamę i promocję, ma autor w lewackich mediach zapewnioną. Prawda jest inna, wszystkie działani Corteza wpisywały się w przeszłe, ówczesne i OBECNE sposoby walki, zastraszanie i terroryzowanie ludności jak również zniszczenia były naturalnym tego następstwem. Cortez ze swoimi 800 żołnierzami, 8 końmi, armatą, kilkoma falkonetami i nawet z nieznanym Meksykanom uzbrojeniem NIGDY nie byłby w stanie zwyciężyć i podbić Azteków. Ich państwo nie było jednorodne, powstało w wyniku podbojów i siłowego uzależnienia wielu plemion płacących wysokie daniny, a nawet dostarczających ludzi na ofiary. Jak Montezuma opowiadał Cortezowi kilka plemion utrzymywało niezależność, potrzebną wojownikom do treningu i jako ciągły zasób ludzkich " konserw ". Wszystkie te podbite plemiona, od razu przyłączyły się do armii Corteza, to były setki tysięcy wojowników i z jego zwycięstwami stale ich przybywało. Przebieg kampanii znamy tylko z opisów hiszpańskich, jest oczywiste, że aby nie ujmować chwały swojego zwycięstwa pisali raczej o swoich, na pewno, bohaterskich czynach, mniej akcentując udział i ilość sprzymierzeńców. Nie ulega jednak wątpliwości, że były to bitwy dwóch indiańskich przeciwników z silnym poparciem Hiszpanów dla jednej ze stron. Autor zarzuca Cortezowi zniszczenie stolicy i wymordowanie ok. 200 tyś ludzi ( co nie jest zgodne z prawdą, 13. 02. 1258 r. wódz Mongołów Hulagu zdobył Bagdad i jak podają dziejopisowie islamscy z tamtych czasów jego armia wybiła 800 tyś. mieszkańców ), ale sam sobie przeczy, dostępne dokumenty świadczą, że wyburzał tylko budynki na drogach swoich ataków, aby zapobiec ostrzałowi z dachów. Stolicę oblegał i zdobył nie sam, dokumenty wspominają o ok. 150 tyś. sprzymierzeńców ( można przyjąć, że było ich dużo więcej, bo pod koniec kampanii dołączały coraz to nowe plemiona ), rządnych krwi i zemsty na swoich dotychczasowych gnębicielach. Oni to właśnie mordowali i niszczyli miasto przez wiele dni na co Cortez nie mógł mieć wpływu, tak jak na wiele wcześniejszych podobnych sytuacji. Po zwycięstwie ostatni władca Azteków przekazał władzę Cortezowi, a wszystkie plemiona na wyścigi poszły za jego przykładem. Był to więc nie podbój, tylko siłowe przejęcie władzy za zgodą wszystkich, albo dużej części mieszkańców tego regionu. Czy wybór zawsze jest słuszny ? Idź zobacz ceny w sklepie. Cortez zrobił to co 200 lat wcześniej Aztekowie !!! Czuję do niego podziw jako dowódcy, stratega, taktyka... a największy jako niespotykanego w historii szczęściarza. Tak nawiasem mówiąc jestem ciekaw, czy autor ( sądząc po nazwisku, Żyd ) jest taki śmiały w opinii o przywódcy państwa izraelskiego i tego co robi z Palestyńczykami ? Czy w ogóle dał głos na ten temat ? Książce daję 8 gwiazdek, bo jak pominąć lewackie wstawki, dobrze się ją czyta. ODPORNYM POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Twierdza Izrael Patrick Tyler
Twierdza Izrael
Patrick Tyler
Ziemia Święta jest miejscem wyjątkowym. Na przełomie lat przechodziła w ręce różnych mocarstw: Rzymian, Arabów, Turków. O panowanie nad Jerozolimą toczyły się średniowieczne krucjaty i zarówno cywilizacja chrześcijańska jak i muzułmańska uważa to miasto za święte. Rywalizacja na tym terenie zaostrzyla się po 2. Wojnie Światowej, gdy państwa zwycieskie postanowiły na terenie Palestyny utworzyć żydowskie państwo Izrael, czym doprowadziły do konfliktu na tym terenie trwającego już niemal 90 lat. To Izrael stał się po wojnie miejscem rywalizacji Stanów Zjednoczonych i ZSRR, a później symbolem dominacji USA w regionie Bliskiego Wschodu. Po odzyskaniu państwowości w 1948 roku Izrael musiał się mierzyć z niezadowoleniem państw ościennych, stąd też postawiono na przemoc jako skuteczny środek odstraszania wrogów, a władzę w państwie przejęła grupa sabrów - wojskowych, która uchwyciła się stołków i nie chce ich oddać po dzień dzisiejszy, trzymając swoich rodaków w wiecznym strachu przed ekstermibacją. Po odejściu jednych, władze przejmują im podobni, aby na końcu przejęli ją ich dzieci. Demokracja w kręgach władzy to pozory, bo pomimo demokratycznie wybieranych władz rządzi tam junta wojskowa, która robi to co chce i nie pyta się nikogo o zdanie. Historia Izraela to historia ciagłych prowokacji, zabójstw, oszustw i korupcji. Mam wrażenie, że to właśnie stamtąd wzięło się powiedzenie " jak cię złapią to mów, że to nie twoja ręka". Na przemoc odpowiada się przemocą, przemoc się prowokuje i przemocą robi się politykę. A jeśli pojawiają się w historii momenty w których można mieć nadzieje na pokój, są one wzorcowo marnotrawione. Patrick Tyler pokazuje jak ksztaltowała się polityka Izraela i jak doszło do tego, że Izrael stał się hegemonem w rejonie i wszedł w posiadanie bomby atomowej. Prześwieta politykę Izraela posiłkując się swoją wiedzą dyplomaty i dzieli się zakulisową wiedzą. Nie szczędzi Izrealowi gorzkich opinii i bardzo wnikliwie analizuje izraelską politykę, skupiając się głównie na nazwiskach izraelskich przywódców, ich rodowodach, decyzjach i sposobie myślenia. Osobiście trochę mnie zmęczyło czytanie wciąż o tym samym, o powtarzających się w kółko kłamstwach, błędach przywódców, prowokacjach i schematach sprawowania władzy. O tym, że większość izraelskich polityków, mimo różnic, jest do siebie bardzo podobna. Izrael to kraj który wybrał przemoc, jako drogę do niepodległości i w imię swojego bezpieczeństwa odmawia prawa do wolności innym. Państwo, który rości sobie prawo do decydowania o tym, kogo należy zamordować, kogo zaatakować i gdzie wysłać swoje wojska. Bez oglądania się na innych, bez zwracania uwagi na organizacje międzynarodowe. Państwo, które pomimo tragedii holokaustu, samo traktuje podobnie Palestyńczyków. To przywódcy którzy uważają że wszystko im wolno i wykorzystują fakt że byli ofiarami nazizmu, aby usprawiedliwiać wszystkie swoje niecne działania. A świat jest zbyt politycznie poprawny, aby na to zareagować. Przynajmniej do tej pory. Autor kończy swoją opowieść w roku 2008, tuż przed drugimi rządami Benjamina Natanjahu, który odchodził za pierwszej swojej kadencji skompromitowany, co nie przeszkodziło mu w tym, aby przejąć władze ponownie i nie oddać jej aż po dzień dzisiejszy. Ale o tym już w książce ani słowa, bo kończy się ona przed ponownym objęcie rządów przez rządzącego po dziś, popularnego "Bibiego".
mika_el - awatar mika_el
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962 Frank Dikötter
Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962
Frank Dikötter
8/2025 Władza komunistyczna pełnię swoich „możliwości” pokazała w latach 1958-1962, kiedy to obłąkańcza polityka rekwizycji zbiorów doprowadziła do największej klęski głodu w dziejach. Mao Zedong chciał, żeby Chiny przeszły od społeczeństwa agrarnego do industrialnego w przeciągu kilkunastu miesięcy. W związku z nakazem przywódcy rolnicy, których własność wcześniej połączono w wielkie kolektywne komuny zostali zapędzeni do produkcji stali. Chiny jeszcze w 1957 roku produkowały 5,7 miliona ton stali, ale na następny rok Mao wyznaczył ilość na 12 milionów ton. Ponad drugie tyle! Jak to już w komunizmie bywa słowo przywódcy w ciało zamieniają jego poddani. Całe terytorium Chin zostało „zawalone” przydomowymi dymarkami. Przetapiano absolutnie wszystko co wpadło ludziom w ręce: maszyny gospodarcze, rowery sztućce. Oczywistym jest, że jakość takiej stali była fatalna i bezużyteczna. Skoro część rolników została zapędzona do wytapiania stali, to pozostała część musiała być o wiele bardziej wystarczalna. W związku z tym postanowiono zastosować nowe typy rolnictwa. Władze nakazywały sadzenie o wiele gęściej roślin, bo przecież skoro gęściej się posadzi, to zbiór będzie o wiele większy, prawda? Dobrym pomysłem wydaje się także sadzenie roślin kilka razy do roku. W końcu co trzy zbiory, to nie jedne... Oczywiście okazało się to być absolutną katastrofą. Niestety władze rejonowe nie chciały skazywać się na ostracyzm ze strony KPCh i przewodniczącego. Dane o zbiorach były o wiele zawyżane. Państwo miało ustalone swoje kontyngenty do zbioru i przez zawyżone statystki najbardziej poszkodowani zostali rolnicy. To rolnicy swoimi zbiorami spłacali dług względem ZSRR, którego spłatę po rozejściu obydwu państw Mao kazał za wszelką przyspieszyć czy sponsorowanie państw trzeciego świata w imię promocji Chin. Oczywiście promowania kosztem życia swoich obywateli, ale to przecież mała przeszkoda na drodze do osiągnięcia społecznej szczęśliwości mas. Klęsce nieurodzaju z pewnością nie pomogła także walka z czterema plagami: muchami, komarami, szczurami i wróblami. O ile zwalczanie pierwszych trzech jest całkiem zrozumiałe, o tyle walka z wróblami, które miały wyjadać ziarna spowodowała, że te ptaki zostały praktycznie wytępione. Tego czego Mao nie wziął pod uwagę jest fakt, że oprócz ziaren ptaki wyjadały insekty. Wytępienie wróbli kosztowało Chińczyków plagi szarańczy, które wyjadały to, co jakimś cudem wyrosło na polach. Ludzie jedli glinę, korę, liście, a nawet członków swojej rodziny. Cokolwiek co mogło być substytutem jedzenia Te komunistyczne utopie Mao kosztowały życie co najmniej 45 milionów Chińczyków skazanych na śmierć w męczarniach. Poza tym walka z naturą spowodowała, że wiele skutków polityki Mao Chiny odczuwają do dziś i będą odczuwać jeszcze bardzo długo. *** Druga część chińskiej trylogii Diköttera jest lekturą wstrząsającą. Pokazuje dobitnie jak szaleństwo jednego człowieka skazuje na śmierć miliony istnień ludzkich w imię chorej utopii. Komunizm to najgorsze, co mogło się przydarzyć ludzkości w historii. Autor trzyma bardzo wysoki poziom merytoryczny i dzięki swojej dociekliwości dociera na tyle blisko prawdy na ile jest to możliwe (a nawet w dzisiejszych chińskich warunkach nie jest to prostą rzeczą). Oprócz wstrząsających relacji z pierwszej linii Wielkiego Skoku Naprzód autor kreśli krajobraz polityczny, co także pomaga zrozumieć genezę wydarzeń. Klęska wizji Mao spowoduje, że jego pozycja będzie najsłabsza w historii i dyktator bojący się o swoją pozycję przyniesie swojemu narodowi następną falę cierpienia w postaci rewolucji kulturalnej.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na 8 1 rok temu
1491. Ameryka przed Kolumbem Charles C. Mann
1491. Ameryka przed Kolumbem
Charles C. Mann
Po przeczytaniu tej pozycji naszła mnie pewna refleksja, zdałem sobie sprawę, jak skostniałe i wymagające progresu są nauki humanistyczne. A szczególnie historia. Taka analogia z naszego podwórka - od kilku lat widzimy progres na polu badań nad religią i mitologią Słowian. Pomijając antynaukowych szurów pokroju Kosińskiego czy Bieszka (dla których narzędzie krytyki źródeł nie istnieje, jeśli tylko pasuje im do tezy wyssanej z d***), udało się wyjść poza sztywny gorset sceptycyzmu narzuconego przed laty przez Łowmiańskiego, przede wszystkim dzięki językoznawcom i etnologom (Łuczyński) oraz archeologom (Szczepanik). Jest tych nazwisk oczywiście więcej, ale konkluzja też jest oczywista - historia MUSI opierać się na interdyscyplinarności! Wszystko co miało zostać poddane analizie, zostało już dawno zweryfikowane po tysiąckroć! Kupując kolejną biografię czy syntezę dziejową nie znajdziemy w niej nic, co nie zostało już wcześniej napisane. Ba! To wszystko bez problemu znajdziemy na Wikipedii lub dowolnej innej stronie internetowej! Postęp jest możliwy tylko dzięki bardziej holistycznemu podejściu do historii jako nauki. Dlatego już na studiach powinny być zajęcia z nauk pomocniczych, a studenci historii bardzo szybko powinni podejmować się konkretnych specjalizacji – historyk ekologii, etnolog-religioznawca itd. I w tej interdyscyplinarności leży siła tej książki. Z jednej strony uczciwie argumentuje źródłami (relacje odkrywców i misjonarzy, bardzo bogata bibliografia i polemika w przypisach), daje dojść do głosu różnym rozbieżnym opcjom naukowym no i posiłkuje się wynikami badań geologów, botaników, chemików, astronomów i jeszcze wielu innych specjalistów. Co z tego wychodzi? Bardzo odważny, bynajmniej nie foliarski, obraz prekolumbijskiej Ameryki. Mann doskonale punktuje, jak bardzo badania nad historią Ameryk „ewoluowały” na przestrzeni wieków. Zadufani konserwatyści swoich szkół musieli ustąpić przed nowoczesną nauką (jak datowanie radiowęglowe) i dziś już prawie nikt nie neguje starszej metryki pierwszych „Amerykanów”, czy osiągnięć agrotechnicznych cywilizacji Nowego Świata. A jednak nadal pozostaje tyle do zbadania! Wzgórza Beni, osady typu Cahokia i kultury Missisipi czy Hopewel, kultury andyjskie i amazońskie… Co jeszcze w tej książce jest fascynujące? Że rozwija horyzonty, że wskazuje nowe ścieżki warte podążenia, daje pole nowym zainteresowaniom i uzmysławia, że nawet przy czterdziestce można się sporo nowego dowiedzieć o świecie. Dowiedziałem się z niej np. że kukurydza to pierwsze GMO w historii i nie chodzi tutaj o jakiś dobór naturalny jak było w przypadku „naszych zbóż”, nie, kukurydza to twór sztuczny! Albo że „wynalazek” Indian jakim jest terra preta (amazoński czarnoziem) może być użyteczny do walki z jałowieniem gleb i zwiększeniem areałów rolniczych na terenach z ich deficytem! I to jest dopiero niezaprzeczalny argument na potrzebę większej interdyscyplinarności nauk historycznych! Na koniec kilka wad (w większości subiektywnych). Czuć amerykański rodowód autora. Przejawia się to w jego sposobie postrzegania świata (rewolucja amerykańska dała ŚWIATU demokrację. CO? XD), ale też w samej formie książki, która jest wzorowana na reportażu. Naprawdę nie interesują mnie anegdotki z podróży autora. Tym bardziej, że większość z nich nic nie wnosi do lektury. Druga wada, to zbytnia apoteoza rdzennych Amerykanów. Ja wiem, że należy rozwiewać mit „dzikusa”, ale żeby od razu popadać w drugą skrajność? Dwa przykłady – autor usprawiedliwia rytualne mordy Azteków tym, że w Europie równie wielu ludzi wieszano lub ścinano toporem za przestępstwa. Znowu – CO XD? Albo, w przypadku wspomnianej już „demokracji” – Mann oczywiście jako „indianofil” - szuka genezy tej demokracji użyczonej światu właśnie w ludach Pn. Ameryki, a dokładnie konfederacji Irokezów. Sek w tym, że podobne, „demokratyczne”, czy protoparlamentarne formy powstawały niezależnie w różnych miejscach świata. Sorry Charles, ale taka na przykład polska demokracja ma swoje korzenie w słowiańskich wiecach i szlacheckim sejmie, a dopiero później w republikańskiej Francji czy amerykańskiej rewolucji.
Radamajkis - awatar Radamajkis
ocenił na 9 3 miesiące temu
Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością Gerald Steinacher
Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością
Gerald Steinacher
Chaos administracyjny, zimnowojenna rywalizacja mocarstw a także istnienie zorganizowanych siatek pomocy zbrodniarzom wojennym sprawiło, że około30 tysięcy nazistów skutecznie uniknęło sprawiedliwości po II wojnie światowej, uciekając m.in. do Ameryki Południowej. Wykorzystując naiwność, korupcję a także obojętność instytucji humanitarnych zdołali oni zniknąć i rozpocząć nowe życie za granicą. Opowiada o tym książka "Zbiegli naziści. Jak hitlerowscy zbrodniarze uciekli przed sprawiedliwością" Geralda Steinachera. Opisuje ona mechanizmy ich ucieczki oraz opowiada o osobach i organizacjach, które im pomagały. Autor, profesor historii i judaistyki, podszedł do tematu z metodyczną precyzją. Niewątpliwie wykonał olbrzymią pracę badawczą i na tych solidnych źródłowych dowodach tłumaczy, jak to się stało, że tysiące zbrodniarzy uniknęło kary. Jednak dla czytelnika, który sięgnął po tę lekturę może okazać się ona żmudna i męcząca. Akademicki styl, drobiazgowe analizy, szczegółowe omówienie ról poszczególnych organizacji wszystko to sprawia, że przez książkę brnie się z mozołem. Zdania są długie, obfitują w fachowe nazewnictwo i miałam wrażenie, że pewne informacje powtarzają się parokrotnie. Gerald Steinacher unika literackich zabiegów i dramatyzacji. Fakty podane są beznamiętne i analitycznie, co sprawia, że trudno czytelnikowi zaangażować się emocjonalnie w lekturę. To czego mi zabrakło to opisu chociażby kilku spektakularnych ucieczek. Nawet Ci, którzy specjalnie nie interesują się tematem słyszeli zapewne o sprawie Josefa Mengele czy Adolfa Eichmanna. W publikacji tej można przeczytać ledwie wzmianki o tych dwóch zbrodniarzach (i kilku innych) Myślę, że taki zabieg uatrakcyjnił by tę publikację i sprawił, że czytelnik dałby się bardziej wciągnąć w tę opowieść. Bez tego ma się przekonanie, że autor pisze dla swoich kolegów po fachu, bądź studentów historii. Mnie ta lektura wymęczyła i mogę ją polecić jedynie znawcom tematu.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 6 4 miesiące temu
Rzym Robert Hughes
Rzym
Robert Hughes
Książka dla wszystkich zafascynowanych Rzymem i Italią – nie jest to klasyczny przewodnik, ale z gorącym sercem mogę polecić przeczytanie tej pozycji każdemu, kto planuje wybrać się do Wiecznego Miasta. Ponieważ publikacja nie jest stricte książką historyczną, warto przygotować się na kilka, a nawet kilkanaście godzin czytania, aby dogłębnie zrozumieć bogatą historię tego miejsca. To zdecydowanie się opłaca, bo wiem, że Rzym skrywa wiele tajemnic, z których większość zapisana jest w przebogatej sztuce – zarówno w formie architektury, urbanistyki, rzeźby, jak i malarstwa. Każdy z tych elementów: budynki, budowle, przedmioty, opowiadają wiele o mieście, jego przeszłości oraz wyjątkowej duszy. Autor, z dużym prawdopodobieństwem historyk sztuki, skupia się w największym stopniu właśnie na tym obszarze. Sam nie jestem wielkim miłośnikiem sztuki, więc niektóre fragmenty czytałem pobieżnie lub przeskakiwałem do kolejnych rozdziałów, choć muszę przyznać, że zostały one napisane z werwą, sprawnie i z ogromną erudycją. Sporo miejsca poświęcono również elitom rzymskim, które przez setki lat władały wielkim imperium. Autor podkreśla, że największą sztuką starożytnego Rzymu nie było ani malarstwo, ani rzeźba czy architektura, lecz właśnie sztuka rządzenia – i ten wątek został zaprezentowany bardzo interesująco. W książce znajdziemy sporo treści poświęconych starożytności – te rozdziały podobały mi się najbardziej. Ciekawie została opisana zależność pomiędzy pogańskim imperium a rodzącym się chrześcijaństwem. Nieco słabiej potraktowane są okresy średniowiecza i początków renesansu, natomiast druga połowa XVI wieku i wiek XVII opisane są już bardzo szczegółowo. Narracja autora prowadzi czytelnika aż do czasów niemal współczesnych; te fragmenty nie wciągnęły mnie już tak bardzo, ale szczególnie interesujący był opis czasów rodzącego się i rozkwitającego faszyzmu. Zdecydowanie polecam lekturę każdemu, kto chce zobaczyć, jak w mikroskali wielkiego miasta ogniskuje się historia naszej zachodniej cywilizacji.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Lawrence z Arabii. Jak powstał dzisiejszy Bliski Wschód. Wojna, zdrada, szaleństwo mocarstw

Ciekawostki historyczne