Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy

Okładka książki Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy
Leszek Kołakowski Wydawnictwo: Znak publicystyka literacka, eseje
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2017-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-16
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324049813
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy

Średnia ocen
6,7 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
668
663

Na półkach:

Zaskoczony jestem... Kojarzyłem nazwisko autora z pracami filozoficznymi i na pewno słusznie. A ta książka zawiera różne teksty, które... no może w dużym stopniu zajmują się filozofowaniem ale i tak jestem zaskoczony.
Wierszyki i tłumaczenia to takie bardziej wygłupy. niektóre z tekstów prasowe również są frywolne ale niektóre...

"Przegląd prasy krajowej - czerwiec 1972" wydrukowany w "Kulturze" w roku... 1970 robi wrażenie! Wizja roli teatru i kultury w ogólności jaką jej wyznaczają władze państwowe jest wspaniała! I - niestety - w pewnym zakresie coraz bardziej pasująca do czasów dzisiejszych.

"30-ta rocznica Nowego Ładu w Europie" to najbardziej skondensowana wizja alternatywnej przeszłości z jaką się spotkałem. Mało faktów, ale wszystko sobie można dopowiedzieć. I nagle patrzy się inaczej na historię najnowszą... Znów "Kultura", tym razem 1976 rok.

A czapki z głów trzeba zdjąć przed zamieszczonymi tu sztukami teatralnymi i scenariuszami filmowymi. Trochę Monty Python, trochę Kabaret Starszych Panów, trochę Mark Twain, trochę Stanisław Lem. Genialne. Chyba Kołakowski wart jest poznania.

Zaskoczony jestem... Kojarzyłem nazwisko autora z pracami filozoficznymi i na pewno słusznie. A ta książka zawiera różne teksty, które... no może w dużym stopniu zajmują się filozofowaniem ale i tak jestem zaskoczony.
Wierszyki i tłumaczenia to takie bardziej wygłupy. niektóre z tekstów prasowe również są frywolne ale niektóre...

"Przegląd prasy krajowej - czerwiec 1972"...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

100 użytkowników ma tytuł Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy na półkach głównych
  • 63
  • 36
  • 1
39 użytkowników ma tytuł Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy na półkach dodatkowych
  • 30
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy

Inne książki autora

Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski
Leszek Kołakowski - filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Do 1966 roku był jednym z najbardziej znanych ideologów marksizmu, członkiem PZPR od 1947 do 1966 roku, współtwórcą warszawskiej szkoły historyków idei. W 1966 roku odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu (m.in. za wystąpienie z okazji 10. rocznicy „Październikowej Odwilży”). W 1968, za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji. Po krótkim pobycie w Paryżu Profesor Kołakowski osiadł ostatecznie w Anglii, gdzie zmarł w lipcu 2009 r. Jego słynny esej "Tezy o nadziei i beznadziejności", opublikowany w paryskiej „Kulturze” w 1971, stworzył intelektualny fundament dla strategii opozycji antykomunistycznej, inspirując powstanie KOR-u i Uniwersytetu Latającego. W latach 1977-1980 Profesor był oficjalnym przedstawicielem KOR-u za granicą i odpowiadał za kontakty między środowiskiem KOR-u i emigracją. W Anglii Profesor Kołakowski na stałe związał się z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie w latach 1972–1991 był wykładowcą w All Souls College, a po przejściu na emeryturę przyznano mu tytuł Honorary Member of Staff. Oprócz tego wykładał m.in. w Yale University, Univeristy of New Heaven, Berkeley University, oraz Chicago University, gdzie otrzymał oficjalną pozycję visiting profesor. W 1991 został członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. Był członkiem Fundacji im. Stefana Batorego oraz Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Profesor Leszek Kołakowski został pierwszym laureatem nagrody im. Johna Klugego, przyznawanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Nagroda, nazywana amerykańskim Noblem, jest przyznawana za osiągnięcia w naukach humanistycznych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Piękno Roger Scruton
Piękno
Roger Scruton
Piękno oddziałuje na czlowieka, może przynosić ukojenie lub wytrącać z równowagi, może być święte i bluźniercze, może cieszyć, pociągać, inspirować, mrozić krew w żyłach. Można zadać sobie pytanie, czy piękno może być amoralne? Czy moda decyduje o tym kto ma być nagrodzony? Piękno jest realną i uniwersalną wartością, zakorzenione w rozumnej naturze. Poczucie piękna odgrywa ważną rolę w kształtowaniu ludzkiego świata. Gdzie jest piękno? W konkretnych przedmiotach, abstrakcyjnych ideach, w wytworach przyrody, w dziełach sztuki, w rzechach, zwierzętach, ludziach, w obiektach, właściwościach i działaniach. Piękno jest wartością ostateczną. Piękno jest prawdziwe i dobre. „Dobro i prawda, (…) nie konkurują ze sobą, a poszukiwanie jednego z nich daje się zawsze pogodzić z respektem dla tego drugiego.” „W przypadku planowania urbanistycznego celem jest w pierwszym rzędzie poczucie dopasowania, a nie sytuacja, w której coś się wyróżnia. Kiedy chcesz się wyróżniać, powinieneś być godzien uwagi, której się domagasz, tak jak to czyni kościół Longheny.” „Piękno nie jest źródłem bezinteresownej przyjemności, lecz przedmiotem uniwersalnego zainteresowania – tego, jakie znajdujemy w pięknie, i zainteresowania przyjemnością, jakiej ono dostarcza.” „Jeśli wszystko może być sztuką, jaki jest zatem cel i wartość w zabieganiu o miano sztuki?” Jak autor zauważa, że istnieje różnica pomiędzy artystycznym traktowaniem przedmiotu a jedynie poszukiwaniem efektu. „Sztuka odpowiada na zagadkę istnienia: wyjaśnia, dlaczego istniejemy, napełniając nasze życie poczuciem zgodności. W najwyższej formie piękna życie staje się swoim własnym uzasadnieniem, odkupionym dzięki logice, która łączy początki i końce rzeczy (…). W tym tkwi prawdziwa podstawa wartości sztuki, ponieważ właśnie sztuka, i tylko ona, może nam to podarować.” Ta książka jest napisana z perspektywy filozoficznej na temat piękna, to nie jest historia. Zawiera wiele otwartych pytań i zachęca do zbadania tematu głębiej. Bardzo inspirująca książka.
lenonek - awatar lenonek
ocenił na 8 3 miesiące temu
Niemieccy słuchacze! Przemówienia radiowe z lat 1940–1945 Thomas Mann
Niemieccy słuchacze! Przemówienia radiowe z lat 1940–1945
Thomas Mann
Głos wołającego na puszczy. W roku 1940 Tomasz Mann otrzymał propozycję wygłaszania krótkich przemówień radiowych do swych rodaków w Niemczech. Robił to co miesiąc przez 5 następnych lat. Przemówienia te miały za zadanie zachęcać Niemców do oporu, dodawać otuchy przeciwnikom reżimu, w pewnym stopniu dostarczać informacji o istotnych wydarzeniach związanych z wojną. Mann bez przerwy zmaga się w tych tekstach z pytaniem: jak to możliwe, że naród niemiecki dał się omamić takiej kanalii jak Hitler i popchnąć do zbrodni. W próbach zrozumienia tego fenomenu pojawia się rozpacz, bezradność, gniew, ale też nadzieja, że jakaś część narodu zachowała resztki człowieczeństwa, dzięki którym uda mu się odrodzić po wojnie. „Przyznaję, że to, co zowie się narodowym socjalizmem, jest głęboko zakorzenione w niemieckim życiu. Jest to wybujała, zdegenerowana forma idei, które zawsze zawierały w sobie pierwiastek zabójczego zepsucia i bynajmniej nie były obce tym dawnym, dobrym Niemcom, kulturalnym i ogładzonym. Żyły tam sobie wykwintnie, zwały się „romantyzmem” i dla świata miały wiele uroków. Można by rzec, że zeszły na psy i że takie było ich przeznaczenie, skoro ostatecznie doszły do Hitlera. Wespół z wyborną adaptacją Niemiec do wieku techniki stanowią dziś wybuchową mieszankę, groźną dla całej cywilizacji. Tak, dzieje niemieckiego nacjonalizmu i rasizmu, których kulminacyjnym punktem był narodowy socjalizm, to długa, ponura historia; sięga daleko w przeszłość, zrazu jest interesująca, potem robi się coraz bardziej podła i szkaradna. Ale mylić te dzieje z dziejami samego ducha niemieckiego i utożsamiać je z nimi to jaskrawy pesymizm i błąd, który mógłby zagrażać pokojowi. Obcym powiadam: mam w sobie dość ufności i patriotyzmu, by Niemcom – tym, których oni kochają, Niemcom Dürera, Bacha, Goethego, Beethovena – przypisywać dłuższy oddech historyczny”. Czy Mann kogoś w Niemczech przekonał? Czy do kogoś dotarł? Jaki był odzew na jego audycje? Nie wiadomo. Dziś jest to przede wszystkim dokument epoki, lecz pod pewnymi względami zaskakująco mało się niestety zestarzał.
jasberin - awatar jasberin
ocenił na 8 4 lata temu
Nowy autorytaryzm Maciej Gdula
Nowy autorytaryzm
Maciej Gdula
Książka Macieja Gduli nie jest prostą wykładnią rzeczywistości społeczno-politycznej ani zbiorem recept na przyszłość. Jeśli ktoś oczekiwał krótkich, oczywistych przepisów, to nie trafił pod właściwy adres. Stąd pewnie zaniżone oceny, z którymi ta książka się spotyka. Ja oceniam ją bardzo wysoko za szeroką perspektywę oglądu świata, konkretne przykłady i sprawne przechodzenie od szczegółu do ogółu i na odwrót. Przyczyn sukcesu PIS autor upatruje m. in. w fakcie, że ta partia dała poczucie wspólnoty tym, którzy z różnych względów czuli się wyrzuceni poza nawias, w rosnącym populizmie, w oddzieleniu kultury od ekonomii, w zmianie medialnego opisu rzeczywistości - od pogłębionej analizy w prasie, przez pobieżne dyskusje telewizyjne do internetowej powierzchowności i walki o czytalność/oglądalność, w wysokiej pozycji liderów, a słabości partii, w mocy ruchów społecznych, które skupiają ludzi wokół zdarzeń, ale nie są w stanie zbudować programu i zgromadzić dla niego poparcia. Jakie autor podrzuca sugestie do rozważenia? Proponuje odbudowanie myślenia o klasach społecznych, bo one jednak istnieją (to myślenie o klasie ludowej, średniej i elicie pomoże nam zrozumieć rzeczywistość) z jednoczesnym umiejętnym zmniejszaniem różnic między nimi. Najważniejsze byłoby zbudowanie otwartego sojuszu, który brałby pod uwagę potrzeby i interesy każdej z klas, a także zaangażowanie wszystkich stron tego sojuszu do korygowania kapitalizmu, ale także do konfrontacji z wyzwaniami etycznymi, wokół których koncentruje się konflikt polityczny. Uważam, że to książka warta analizy. I wydaje się, że Tusk korzysta - być może zupełnie przypadkowo - z nawoływań autora, by nie odwracać się tchórzliwie od konfrontacji z wyzwaniami etycznymi. Tak widzę deklarację Tuska, że na listach wyborczych nie będzie miejsca dla przeciwników zmiany przepisu na temat aborcji. Oczywiście konfrontacja z wyzwaniami etycznymi, przegranymi sprawami takimi jak gender, uchodźcy, przyszłość Unii Europejskiej, pluralizm (ja dodałabym tu jeszcze aborcję i pozycję Kościoła w państwie, czyli odspawanie go od władzy, wyprowadzenie religii ze szkół, wypowiedzenie konkordatu, włączenie Kościoła w proces normalnej kontroli jak każdej innej instytucji życia publicznego) obarczona jest ryzykiem, ale tylko ona daje szansę na zmianę i w gruncie rzeczy na sukces. Choć nie o sukces tu chodzi tak naprawdę, tylko o jakościową zmian
JoDiable - awatar JoDiable
ocenił na 9 3 lata temu
Ślad wydawcy Roberto Calasso
Ślad wydawcy
Roberto Calasso
ODCISKI W PLASTELINIE KULTURY Zbiór esejów Roberto Calasso (ur. 1941) pod tytułem „Ślad wydawcy” jest jedną z bardzo unikatowych pozycji, pozwalających czytelnikowi zajrzeć za kulisy działalności wydawniczej. Trudno w moim przekonaniu o osobę bardziej kompetentną do napisania takiej książki, niż włoski pisarz, ponieważ Calasso jest nie tylko znakomitym eseistą, autorem książek poświęconych Kafce i Baudelaire’owi, ale również doświadczonym wydawcą, współzałożycielem jednego z najważniejszych włoskich wydawnictw – Adelphi. Co więcej, Calasso to jeden z nielicznych przypadków osób, które w branży wydawniczej osiągnęły sukces – jest to istotne zastrzeżenie, biorąc szczególnie pod uwagę to, co Włoch pisze w jednym z esejów – że na wydawaniu książek wielu już roztrwoniło swoje majątki. Na „Ślad wydawcy” składa się dwanaście tekstów, opublikowanych przez autora we włoskich czasopismach lub wygłoszonych przy różnych okazjach. Niestety, i to właściwie jedyny zarzut jaki ośmielam się sformułować wobec książki włoskiego eseisty – jak się wydaje, finalny układ tekstów w „Śladzie wydawcy” nie jest wynikiem koncepcji autora, a jedynie eklektycznym wyborem jego eseistyki, dokonanym przez osobę trzecią, co widać wyraźnie, gdy Calasso parokrotnie w swoim wywodzie posługuje się takimi samymi przykładami i ideami, nie wspominając o miejscu ich wcześniejszego użycia. Ale to jedynie uwaga na marginesie, która nie unieważnia licznych pozytywów. Grupa edytorów, która zakładała Adelphi, była zainspirowana działalnością Kurta Wolffa, który tuż przed pierwszą wojną światową zaczął wydawać „nowych pisarzy odznaczających się talentem literackim”. Swoistej idée fixe Niemca, światowa literatura zawdzięcza odkrycie takich nazwisk jak Kafka, Walser, Trakl czy Benn. Calasso, w nawiązaniu do serii „Der Jüngste Tag”, rozwija koncept „książki jedynej” – czyli pozycji nieoczywistej, „którą się czyta, wchodząc w krąg potężnej halucynacji”, „napisanej przez autora jedynego w swoim rodzaju, „któremu coś się przydarzyło i (…) to coś utrwaliło się w tekście”. Serią wydawniczą, która nadała wydawnictwu Adelphi rozgłos, była zainicjowana w 1965 roku „Biblioteca”, gdzie pierwszym tomem była powieść Alfreda Kubina „Po tamtej stronie” (warto nadmienić, że numerem trzy był „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego). Do dziś ukazało się w tej serii ponad siedemset tytułów, ze średnią częstotliwością półtorej książki na miesiąc. W kolejnych tekstach Calasso rozwija swoje myśli na temat profili wydawniczych, które to zjawisko w dobie bezrefleksyjnej pogoni za zyskiem i wynikami sprzedaży uważa za zanikające. Sporą część poświęca problematyce serii wydawniczej – rozumie ją w sposób odkrywczy i chyba, w porównaniu z większością współczesnych wydawców, unikatowy. A mianowicie jako „zdolność nadania takiej formy książkom, jakby były rozdziałami jednej i tej samej księgi”. Istotna jest również kwestia okładki, a w szczególności jej właściwego wyboru. Okładki były bodaj najskrupulatniej selekcjonowanymi częściami książek, publikowanych przez wydawnictwo Adelphi – ich funkcję widzi Calasso jako „odwróconą ekfrazę” dzieła (ekfraza – artystyczny, szczegółowy opis dzieła sztuki). Włoski pisarz skupia się również na filozofii pisania tekstów na drugiej stronie skrzydełka. Niejako mimochodem, Roberto Calasso zdaje również relacje ze swoich edytorskich inspiracji, pisząc między innymi o najpiękniejszej według niego książce, jaką kiedykolwiek wydano – „Hypnerotomachia Poliphili” („Miłosne zmagania we śnie”) anonimowego autora, opublikowaną w 1499 roku nakładem weneckiego wydawcy Aldusa Manucjusza. Wspomina też o ważnych w swoim życiu ludziach – mistrzach i przyjaciołach wydawcach, każdemu poświęcając krótki tekst w formie nekrologu. Niewielką, ale jakże istotną część książki stanowi niezwykle interesująca polemika z artykułem „Co się stanie z książkami?” Kevina Kelly’ego, który w „New York Timesie” przepowiada istnienie biblioteki uniwersalnej, „jedynej księgi świata”, gdzie każdy będzie miał dostęp do wszystkich tekstów i książek, jakie kiedykolwiek zostały napisane. W wizji Kelly’ego czytanie nabiera wspólnotowego wymiaru, a czytelnicy mogą dzielić się między sobą tym, co przeczytali, wraz z opracowanymi przypisami, glosami, komentarzami. Calasso uważa, że byłoby to zagrożenie dla funkcji wydawcy, którego rolę postrzega znacznie szerzej niż statystyczny odbiorca kultury – nie tylko jako menedżera lecz przede wszystkim jako arbitra, oceniającego jakość dzieła. Wtedy „wydawca może zejść ze sceny i nie będzie to ani dostrzeżone, ani opłakane”. Widać jak na dłoni, że dla Calasso działalność wydawnicza była czymś w rodzaju misji. Co chwalebne, wydaje się ona biegunowo odległa od tak bardzo popularnych w dzisiejszych czasach wydawnictw subsydiowanych, czy tak zwanego „vanity publishing” – nastawionych jedynie na zysk pseudowydawców, żerujących na twórczych i wrażliwych, a poniekąd naiwnych ludzi, którym z różnych powodów nie udaje się przebić do żadnego z wydawnictw z wyższej edytorskiej półki. Książki o książkach to bardzo specyficzny rodzaj lektur. Taki metapoziom literackiej refleksji z pewnością wymaga od autora erudycji i dużych umiejętności, aby nie zanudzić czytelnika, lub, co jeszcze gorsze, nie stać się jedynie kompilacją powszechnie znanych prawd. Na szczęście znakomite pióro Roberto Calasso, w połączeniu z jego niekwestionowanym doświadczeniem w branży wydawniczej sprawiają, że „Ślad wydawcy” to bardzo interesująca, warta przeczytania książka. Choć, co widać w tytule, prezentuje jedynie „ślad”, to z całą dobitnością uświadamia wagę takiego śladu, który, choćby najmniejszy z możliwych, odciska się w niebywale chybotliwej i plastycznej materii, jaką jest plastelina światowej kultury. Każdy źle postawiony krok może ją nieodwracalnie zdeformować. Trudno jest mi oprzeć się wrażeniu, że „Ślad wydawcy” to pozycja również zaliczająca się do „książek jedynych” – napisana przez człowieka, którego tożsamość wykracza daleko poza banalne określenie „pisarz”, opublikowana przez wydawnictwo, które jak żadne inne posiada jasno określony profil i konsekwentnie go realizuje, które kładzie nacisk na estetyczny wymiar publikowanych książek. Nie sądziłem, że można w tak zajmujący sposób opowiedzieć o historii edytorstwa, a co dopiero – jak w przypadku włoskiego pisarza – streścić niewielki jej wyimek i to jeszcze z jakże subiektywnego punktu widzenia. Roberto Calasso daje nam szansę spojrzeć na literaturę od drugiej, rzadko dostępnej zwykłym czytelnikom strony – od strony nerwów, flaków, kabli i sznurków. Pozwala zaobserwować ten niezwykle ważny i nierzadko trudny moment, w którym dzieło literackie nabiera dodatkowego wymiaru i staje się przedmiotem.
Tomasz Wojewoda - awatar Tomasz Wojewoda
oceniła na 8 7 lat temu
Listy do młodego kontestatora Christopher Hitchens
Listy do młodego kontestatora
Christopher Hitchens
𝐏𝐫𝐳𝐲𝐭𝐨𝐜𝐳ę 𝐬ł𝐨𝐰𝐚 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫𝐚, 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐚 𝐫𝐞𝐤𝐨𝐦𝐞𝐧𝐝𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐭𝐞𝐣 𝐤𝐬𝐢ąż𝐤𝐢 : "Nie za​chowałem na koniec żadnej specjalnej rekapitulacji ani apelu. Strzeż się wszystkiego, co irracjonalne, nie​za​leż​nie od tego, jak bardzo będzie cię kusić. Odrzucaj „transcendencję” i wszystkich, którzy będą cię na​ma​wiać do pod​po​rząd​kowania lub unicestwienia własnej jaź​ni. Nie ufaj współczuciu – wybieraj godność, własną i innych. Nie obawiaj się, że zostaniesz uznany za aroganckie​go lub samolubnego. We wszystkich ekspertach dostrzegaj ssaki. Nigdy nie przyglądaj się bez​czyn​nie niesprawiedliwości lub głupocie. Bierz udział w dyskusjach i sporach dla nich samych – w grobie będziesz mieć dość czasu, by się namilczeć. Bądź podejrzliwy względem własnych pobudek i wszelkich wymówek. Nie żyj dla innych w większym stopniu, niż​byś oczekiwał po nich, że będą żyć dla Ciebie. Zo​stawię Cię ze słowami György’ego Konráda, węgierskie​go dysydenta, który dochował za​sad w mrocznych czasach i prze​żył własnych prześladowców. Jest au​to​rem książek Antipolitics i The Loser oraz wielu krótkich esejów i dzieł prozą. (Gdy jego oj​czy​zna i społeczeństwo odzyskały nie​pod​ległość, przy​szli do nie​go i za​pro​po​nowa​li mu prezydenturę, na co od​po​wie​dział: „Nie, dziękuję”). Cytat ten pochodzi z 1987 roku, kiedy świat wy​da​wał się jesz​cze bardzo odległy : Żyj za​miast ro​bić karierę. Zdaj się na dobry smak. Życiowa wolność zrekompensuje Ci straty. […] Jeśli nie po​do​ba ci się styl innych, kul​ty​wuj własny. Po​znaj sztuczki reprodukcji, sam sobie bądź wydawcą, i to na​wet w rozmowie, a wtedy radość pracy wypełni twoje dni. Oby tak samo było z tobą; dbaj, żeby proch nie za​mókł przed czekającymi cię bitwami, i bądź czujny, byś potrafił rozpoznać, kiedy nadejdzie ich czas.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na 9 3 lata temu
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej Rafał Matyja
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej
Rafał Matyja
Książka dość nierówna: o ile w stawianiu diagnoz, opisie rzeczywistości – bardzo dobra, o tyle w proponowanych rozwiązaniach, czyli tytułowym wyjściu awaryjnym, nader ogólnikowa i nawet banalna. W opisie rzeczywistości z pewnymi tezami się nie zgadzam, ale nie zasługują one na lekceważące wzruszenie ramion. Na przykład, warte polemiki są jego wnioski na temat populizmu w polskiej polityce. Matyja słusznie opisuje zarówno naszą nędzną sytuację, jeśli chodzi o istnienie elity (a właściwie jej brak) oraz problem z istnieniem samego państwa – państwo „istniejące tylko teoretycznie” ma jak najbardziej praktyczne konsekwencje. Jak pisze autor: „czas po 1989 roku procesom elitotwórczym nie sprzyjał. Chodzi raczej o pewne grupy osób na wysokich stanowiskach lub posiadających spore fortuny, które jednak nie myślą w kategoriach jakiejkolwiek zbiorowości szerszej niż doraźna koalicja zawodowa lub korporacyjna.” Do najciekawszych części książki należy opis wielkiego zaniedbania, w części świadomego, a w części nie, czyli braku budowy państwowości. Matyja słusznie, moim zdaniem, zauważa, że PRL nie była państwem – była polem działania partii, PZPZ, która to partia była właściwym czynnikiem sprawczym. Książka jest bardzo krytyczna wobec głównych aktorów politycznych, ale jest to krytycyzm ciekawy, z którym można polemizować, niemający nic wspólnego z nienawiścią typową dla naszych "plemion". Proponowane wyjście z duopolu PO – PiS jest jednak tak nijakie, że w sumie nawet nie wiem, co autor proponuje. Szkoda, bo byłoby potrzebne…
Karola - awatar Karola
oceniła na 6 2 lata temu
Mętne łby Antoni Słonimski
Mętne łby
Antoni Słonimski
Nie wiem, czy wiecie, ale jeśli nie, to Was uświadomię! Rok 2025 ogłoszony został rokiem m.in. Antoniego Słonimskiego, znakomitego prozaita, poety, dramatopisarza, satyryka, publicysty... Słowem - pisarza (pełną gębą)! Nie ukrywam, że z tej nominacji cieszę się bardzo! Przez ostatnie dni zaczytywałam się w felietonach Słonimskiego zebranych w "Mętnych łbach", które pietwszy raz pojawiły się w księgarniach w 1929 nakładem Biblioteki Groszowej. Lektura tej książki przenosi czytelnika do Warszawy lat 20. XX wieku w sposób specyficzny, bo oglądamy i poznajemy miasto oczami niezwykłego autora: bacznego obserwatora, kąśliwego komentatora, dowcipnisia, utalentowanego żonglera słowami i uroczego człowieka. Słonimski uważnie przygląda się światu, tropi absurdy i ujmuje w trafne zdania rzeczy, których jest świadkiem, a niekiedy i uczestnikiem. Nie oszczędza nikogo: obywateli, polityków, kolegów po fachu, wydawców, a nawet czytelników! Co jednak ważne - nie oszczędza również siebie, mając świadomość, że przywary to rzecz powszechna i każdy bywa motorem sytuacji komicznych. Nawet on sam. Po wielekroć wybuchałam śmiechem, wertując kolejne strony, jednocześnie rozmyślając o kondycji ludzkiej i ponownie utwierdzając się w przekonaniu, że mimo upływu czasu nie tak bardzo różnimy się od tych, którzy byli przed nami... Autorzy pokroju Słonimskiego są dla mnie osobiście jako piszącej źródłem inspiracji. W porównaniu do współczesnej publicystyki, której często brakuje finezji i oryginalności, ta sprzed lat jawi mi się jako znakomite połączenie zmysłu obserwacyjnego z talentem do takiego doboru słów, że zdaje się, że bardziej w punkt pewnych postaw i sytuacji ująć nie można. Czysta to była przyjemność obcować z wysokiej jakości ironią! Tak swoją drogą: niektóre z felietonów są tak niepoprawne, że zastanawiam się, czy dzisiaj znalazłoby się miejsce, które odważyłoby się je publikować... Ośmielam się z całego serca polecić tę książkę! https://www.instagram.com/justynaczytuje/?hl=pl https://www.facebook.com/JustynaCzytuje
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na 10 1 rok temu

Cytaty z książki Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wejście i wyjście oraz inne utwory ku przestrodze i dla zabawy