To tutaj

Okładka książki To tutaj
Maggie O'Farrell Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
This Must Be the Place
Data wydania:
2018-06-23
Data 1. wyd. pol.:
2018-06-23
Data 1. wydania:
2016-01-01
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381103206
Tłumacz:
Ewa Borówka
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To tutaj w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki To tutaj

Średnia ocen
7,0 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
358
265

Na półkach: ,

Na początku trudno było mi się "skupić" na historii bohaterów, było ich tak wiele, wiele różnych historii. Jednak, gdy już się wdrożyłam, czytało mi się szybko i lekko. Ostatnie rozdziały trochę mi się dłużyły, ale to pewnie dlatego, że chciałam wiedzieć jak się zakończą wszystkie wątki.

Na początku trudno było mi się "skupić" na historii bohaterów, było ich tak wiele, wiele różnych historii. Jednak, gdy już się wdrożyłam, czytało mi się szybko i lekko. Ostatnie rozdziały trochę mi się dłużyły, ale to pewnie dlatego, że chciałam wiedzieć jak się zakończą wszystkie wątki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

204 użytkowników ma tytuł To tutaj na półkach głównych
  • 139
  • 63
  • 2
31 użytkowników ma tytuł To tutaj na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki To tutaj

Inne książki autora

Maggie O'Farrell
Maggie O'Farrell
O'Farrell urodziła się w Irlandii Północnej, a wychowała w Walii i Szkocji. Pracowała jako dziennikarka w Hongkongu oraz jako zastępca redaktora literackiego brytyjskiej gazety The Independent on Sunday. Uczyła też na kursie twórczego pisania. Jest żoną powieściopisarza Williama Sutcliffe'a, którego poznała w Emmanuel College w Cambridge. Mieszkają w Edynburgu. W 2005 dostała nagrodę Somerset Maugham Award za powieść Ten dystans między nami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wzloty i upadki młodej Jane Young Gabrielle Zevin
Wzloty i upadki młodej Jane Young
Gabrielle Zevin
Czy grzechy młodości muszą naznaczać nas na całe życie? To hasło-klucz do zrozumienia tytułowej bohaterki "Wzlotów i upadków młodej Jane Young" (choć oryginalny tytuł bardziej trafny: "Young Jane Young"). Jane, a właściwie Aviva Grossman, pochodząca z dobrej żydowskiej rodziny, w wieku dwudziestu lat rozpoczyna staż w biurze kongresmena Levina. Romans z kongresmenem i wywołany nim skandal przekreślają jej szanse na karierę polityczną i rujnują jej pozycję w towarzystwie. Kobieta, by uciec przed przeszłością, zmienia tożsamość i przeprowadza się do małego miasteczka, gdzie samotnie wychowuje córkę. Okazuje się jednak, że dawnych dziejów nie sposób wymazać z życiorysu, zwłaszcza że bohaterce przypięto niegdyś łatkę tej winnej, uwodzicielki cudzych mężów. Mimo trudnego tematu powieść napisana jest świeżo, lekko i ze swadą. Poznajemy różne wersje historii Jane/Avivy, opowiadane kolejno przez jej matkę, nastoletnią córkę, żonę "uwiedzionego" kongresmena, w końcu - przez samą bohaterkę. Subiektywne przedstawianie zdarzeń ukazuje, jak jednowymiarowo postrzegamy rzeczywistość i jak łatwo oceniamy ludzi, nie mając pełnego obrazu sytuacji. Zevin komentuje poczynania bohaterów bardzo dowcipnie i z ciepłą ironią.Ukazuje miałkość ludzkich starań o uznanie i pogoni za karierą. Zrozumienie przedkłada nad łatwą ocenę i złośliwy komentarz. Kreśli bardzo trafną wizję naszych czasów, w których łatwo stracić twarz i opinię, a tak trudno budować wartościowe relacje.
Karolina Augustyniak - awatar Karolina Augustyniak
ocenił na 7 5 lat temu
Ostatnia z rodu Stanfieldów Marc Levy
Ostatnia z rodu Stanfieldów
Marc Levy
Marc Levy to jeden z najchętniej czytanych francuskich autorów. Sprzedane zostało ponad 40 milionów jego książek. W tej opowieści skupił się na tym, co mogą zrobić z człowiekiem tajemnice rodzinne oraz jaki mają wpływ. Chęć dowiedzenia się, jak było naprawdę, jest silniejsza niż wszystko inne. Historia dziennikarki wciąga już od pierwszej strony! Książka „Ostatnia z rodu Stanfieldów” to bardzo interesująca opowieść o Ealnor-Rigby. 35-letnia dziennikarka z Londynu, pracująca dla National Geographic, zeszłej wiosny pochowała matkę. Pewnego dnia, po powrocie z Kostaryki, znajduje w skrzynce tajemniczy anonimowy list. Kto mógł go wysłać i po co? Anonim napisał w nim, że jej matka, znana przez nią jako pełna energii i kochająca swoją rodzinę kobieta, nie jest taka, jak jej się wydaje. Będąc w ciąży z nią i jej bratem bliźniakiem, uczestniczyła w morderstwie. Czy jest możliwe, że ta kobieta mogła się tego dopuścić? Może ktoś zażartował sobie z niej? Tylko kto? Nic nie wskazywało, że był to żart... Czy kryminalna przeszłość matki wpłynie na główną bohaterkę? Praktycznie taki sam list otrzymuje George Harrison, stolarz, który zamieszkuje Cantons-de-l’Est w Quebecu. Również są oskarżenia dotyczące jego matki. Ta dwójka nigdy o sobie nie słyszała, nie mają pojęcia, kim jest druga osoba. Co mają ze sobą wspólnego te dwie kobiety? Dlaczego twórca anonimów wyznacza im spotkanie w tym samym miejscu, a dokładnie - w porcie w Baltimore? Czemu jest to taką tajemnicą, że mają zakaz mówienia o tym komukolwiek? Jakie zamiary ma anonim? Jest to książka godna przeczytania. Polecam każdej osobie, która potrafi zrozumieć, że życie nie jest idealne i tajemnice są odwiecznym problemem w naszym życiu. S.P.J. Szkolny Klub Recenzenta
Szkolny_Klub_ Recenzenta - awatar Szkolny_Klub_ Recenzenta
oceniła na 7 2 lata temu
Pół życia Mats Strandberg
Pół życia
Mats Strandberg
Zastanawialiście się kiedyś co kryje się za pozorami szczęśliwej rodziny i jak skrywane sekrety potrafią zmienić jej obraz na zawsze? Dręczyły was kiedyś wątpliwości, czy wasze życie jest takie, jak byście chcieli? Czy czerpiecie z niego tyle ile się da? A może wykorzystujecie tylko pół życia?   Jessica to kobieta, która cierpi po tym jak z dnia na dzień opuścił ją jej ukochany. Od tego dnia latami zadręcza się nie znając powodu jego decyzji. Pomimo upływu czasu nie przychodzi upragnione zapomnienie, a nowe związki i przyjaźnie nie przynoszą satysfakcji. Zwrotem w życiu kobiety jest śmierć jej kochanej babci. Jessica podczas pobytu w posiadłości dziadków znajdującej się w południowej Szwecji odkrywa coś niezwykłego. Pamiętnik. Pamiętnik, który prowadziła jej zmarła babcia, w którym są opisane wydarzenia od początku jej młodości a co ważniejsze odpowiedzi na rodzinne tajemnice. Podczas jego lektury kobieta odkrywa, że tak naprawdę nie miała pojęcia o życiu własnej rodziny. Na jaw wychodzą fakty które zmienią ją już na zawsze. Mało tego kobieta zrozumie, jak bardzo podobna jest do babci i, że obie nigdy nie żyły pełnią życia. Jednak będzie miała okazję to zmienić z pomocą mężczyzny łudząco przypominającego jej Jakoba. Czy kobieta odnajdzie szczęście, zrozumie przeszłość i zacznie żyć życiem, którego pragnie? Z reguły czytając książkę nie mam problemu z jej oceną, jednak tym razem „Pół życia” okazało się niemałą zagwozdką. Zacznę od tego, że styl autora i język są… Cóż, ciężkie. Z tego względu nie polecam jej czytać z doskoku i nie liczcie na jednorazową lekturę. Wiem z doświadczenia. Mimo to jest to dobra książka, co muszę przyznać. Zmusza nas do refleksji nad wartością i jakością naszego życia. Akcja jest raczej powolna, choć niektóre wydarzenia sprawią, że szerzej otworzycie oczy. Do tego fabuła nie jest jakaś super oczywista, przynajmniej nie dla mnie i nie na początku. Najbardziej wartościowym elementem tej książki okazały się dla mnie fragmenty pamiętnika babci Violi. Z nich dowiadujemy się jak w dwudziestym wieku wyglądały społeczne realia. Jak bardzo ludzie przejmowali się opinią społeczeństwa i konwenansami a jak bardzo ignorowali uczucia i potrzeby innych. Mamy też wgląd w reakcje opinii publicznej na tematy tabu w tamtych czasach, takie jak homoseksualność, równouprawnienie i samotne macierzyństwo. Po więcej o tej i innych książkach zapraszam na mojego bookstagrama. 👇 https://www.instagram.com/zaczytani_czasu_nie_licza/
Tessa_Okrzańska - awatar Tessa_Okrzańska
oceniła na 7 2 lata temu
Spadek Vigdis Hjorth
Spadek
Vigdis Hjorth
Odcięta gałąź „Napis nad moim losem na ziemi: „Spętana dzieciństwem”. Ponad pięćdziesiąt lat, a nadal poddana strachowi przed rodzicielskim autorytetem, którego boją się dzieci” [1]. Bergljot - bohaterka powieści „Spadek”, norweskiej autorki Vigdis Hjorth, ma ponad 50 lat. Jest pisarką - zajmuje się krytyką teatralną. Ma już za sobą - a przynajmniej tak można by uznać - dzieciństwo, młodość, małżeństwo, macierzyństwo. Jej dość zamożni rodzice zestarzeli się, więc postanowili zapisać majątek czwórce swoich dzieci: starszym – synowi Bardowi, córce Bergljot i ich młodszym siostrom Astrid i Asie. Wbrew składanym wcześniej zapewnieniom podzielenia majątku na równe części, testatorzy postąpili inaczej, co z kolei, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, wywołało rodzinny spór. Historia jakich wiele - niesmaczna, jak każdy konflikt krewnych o pieniądze. Testament powstał, mimo towarzyszących całemu procesowi sprzeciwów, a los zrządził, że spadkobiercy nie musieli długo czekać na jego oficjalne otwarcie. Z powodu tragicznego w konsekwencjach upadku ze schodów, umarł 85-letni ojciec bohaterki i jej rodzeństwa, pozostawiając po sobie wspomniany wyżej spadek, żonę, dzieci, wnuki i coś, co w tych okolicznościach po raz kolejny dało o sobie znać - ukrywaną, a raczej nieprzyjmowaną do wiadomości, przemilczaną przez lata historię z przeszłości - tajemnicę. Tajemnica, to może nie jest w tym wypadku odpowiednie określenie – używam go jednak, z uwagi na chęć ukrycia szczegółów. To krótki zarys fabuły powieści, która zaraz po ukazaniu się w 2016 r. w Norwegii (polska premiera w Wydawnictwie Literackim miała miejsce w 2018 r.), wywołała wiele kontrowersji i przyczyniła się do publicznej debaty na temat przedstawionych w niej wydarzeń oraz występujących, jak podejrzewano, wątków autobiograficznych. Czy są jeszcze jakieś rodzinne sprawy i problemy, których literatura nie poruszyła, a które mogłyby zostać przedstawione w sposób nowatorski? Okazuje się, że tak. Pierwszoosobowa narracja Bergljot, zarówno ta prowadzona w czasie teraźniejszym, jak retrospektywna, jej forma imitująca autentyczne przemyślenia z ich naturalnym chaosem, powtórzeniami, zwrotami, odwoływaniem się do snów, pozwala czytelnikowi nie tylko poznać kulisy całej sprawy, ale nieomal dotknąć i osobiście doświadczyć trudnych emocji bohaterki - osoby, która w imię uwolnienia się z rodzinnych, a opresyjnych dla siebie układów, zdecydowała się na zerwanie kontaktów z rodzicami i rodzeństwem. Bergljot jest inteligentna, odniosła zawodowy sukces i bardzo lubi swoją pracę. Ma dobry, ciepły kontakt z dorosłymi dziećmi, partnera i przyjaciół wspierających ją, znajduje się, jak to ładnie określa andragogika, u progu późnej dorosłości, przeszła terapię, a mimo to nadal pozostaje pod presją wydarzeń z dzieciństwa. Wciąż nie może uwolnić się od roli bezbronnego dziecka autorytarnych rodziców i na nowo przeżywa swój dramat niewysłuchanej ofiary, odrzuconej córki i siostry. Zerwanie kontaktów nie zapewniło jej, o czym mamy się przekonać, spokoju, którego tak bardzo szukała, a śmierć ojca niczego nie rozwiązała, a przeciwnie, wymogła na niej zmierzenie się po raz kolejny - nie otrzymujemy odpowiedzi, czy ostateczny - z problemem jej życia, który tak naprawdę był problemem całej rodziny. Wszyscy jej członkowie są w jakiś sposób uwikłani w sytuację, która już w przeszłości wymagała i dalej zmusza ich do zajęcia stanowiska w sprawie – do określenia się. Konsekwencje przyjęcia wobec bohaterki zdecydowanej i jednoznacznej postawy dotkną z pewnością każdą z występujących postaci – i to jest sednem. Z tego wszyscy uczestnicy dramatu, jak się wydaje, zdają sobie sprawę. Bergljot, której perspektywę widzenia problemu czytelnik poznaje najlepiej, doskonale rozumie motywy postępowania uczestników rodzinnego sporu, w ponadprzeciętny sposób umie ocenić rolę jaką odegrała w jej życiu postawa ojca i matki, a jednak nie potrafi unieść konsekwencji swojego wyboru – wyboru drogi odcięcia się od rodziców. Tak głęboko tkwi w niej społecznie nakazana konieczność okazywania im szacunku, szczególnie kiedy stają się starzy i niedołężni, że poczucie krzywdy wciąż walczy w niej, z poczuciem obowiązku. Postać neurotycznej, nieszczęśliwej, uciekającej czasami w alkohol Bergljot, pokazuje jak bardzo zakorzenione są w naszej psychice zarówno potrzeba bezwarunkowej rodzicielskiej miłości i szczera chęć wypełnienia roli opiekuna starych rodziców, ale równie silnie naturalna potrzeba szacunku dla siebie, poszukiwania zadośćuczynienia, akceptacji, zrozumienia i uznania przez otoczenie, a przynajmniej wysłuchania „naszej” prawdy. Czy można wyrzec się tych wartości w imię spokoju swoich krewnych, w imię utrzymywania powierzchownych kontaktów rodzinnych i zewnętrznych pozorów tak zwanej "normalności"? Czy może tak właśnie trzeba – bo minęły lata, są jeszcze dzieci i wnuki, spragnione kontaktów z dziadkami? Czy wreszcie w rodzinie wszystko da się zapomnieć, odciąć, unieważnić? I w jakich okolicznościach? Co zrobić z takim odkryciem: że hipokryzja i strach, chęć osłonięcia się przed osądem społecznym może, jak się okazuje, być głównym motywem działania rodziców? Tych rodziców, o których chcielibyśmy przecież zawsze myśleć, że nas kochają i chcą wyłącznie naszego dobra. Czytelnik sam musi zdecydować, jak odnaleźć się w tym poszarpanym przez emocje świecie Bergljot i jej rodziny, w którym prawie wszyscy czują się nieszczęśliwi - ofiara i sprawca, współwinni i niewinni, i ci którzy w imię kompromisów nie potrafili opowiedzieć się po właściwej stronie. To niepokojąca i poruszająca proza, ale pomimo bolesnej prawdy w niej zawartej trudno było mi się od niej oderwać, Utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna scena: bohaterka od kilku dni leży w szpitalnym pokoju razem ze starszą kobietą, której nikt nie odwiedza. Za szpitalnymi oknami rozciąga się szeroka panorama nieba. Pewnego wieczoru, kiedy jeszcze nie śpią, na ciemniejącym po burzy horyzoncie ukazuje się im dobrze widoczna, spektakularna tęcza. Obie są tak samo zachwycone i podekscytowane tym zjawiskiem, a Bergljot zauważa, że może rodzina nie jest jednak najważniejsza i żadna wizyta krewnych nie dałaby samotnej starszej pani takich emocjonujących, dobrych przeżyć. To kontrowersyjna, ale jakże w niektórych przypadkach prawdziwa, refleksja. Smutna – ważna lektura. Tak jak pastelowa grafika na okładce książki, która przedstawia delikatnie zarysowane kontury domu i drzewo na pierwszym planie. Z początku niczego nie zauważamy: dom, drzewo, krajobraz, dopiero po chwili, a może nawet dopiero podczas lektury, kiedy sięgamy po książkę po raz kolejny i uważniej przyglądamy się rysunkowi, widzimy, że drzewo nie ma liści, a jedna z jego najgrubszych gałęzi jest odcięta. Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym. [1] Vigdis Hjorth, „Spadek”, przeł. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Literackie, 2018 r., s. 58.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 8 8 dni temu
Manhattan Beach Jennifer Egan
Manhattan Beach
Jennifer Egan
„Manhattan Beach” to powieść, która wciąga jak morski wir. Jej głównym motywem jest nurkowanie, co przekłada się na budowę tej książki. Podobnie do powolnego schodzenia na dno morza tu wraz z zanurzaniem się w fabułę musiałam odsłaniać kolejne warstwy, co prowadziło mnie do odkrywania nagromadzonych tajemnic bohaterów. To powieść o Nowym Jorku lat 30. i 40. XX wieku, rozpisana na wielu bohaterów, z misternie odtworzonym tłem społeczno- obyczajowym i skupieniem się na problemach typowych dla tego okresu w Stanach Zjednoczonych: zorganizowana przestępczość, bezrobocie, bieda, a przede wszystkim trudna sytuacja kobiet. Uwielbiam takie powieści- wielkie, z ciekawymi postaciami i z zagadkami do odkrycia. Autorka subtelnie splata losy trojga bohaterów, punktem wyjścia czyniąc krótkie spotkanie na tytułowym Manhattan Beach. Mała Anna, jej ojciec Eddie i szemrany biznesmen Dexter właśnie wtedy zwiążą się niewidzialną nicią i nie uwolnią już nigdy. Nawet śmierć jej nie zerwie. Życie tej trójki związane jest z morzem, bo to w nim przeżyją najważniejsze chwile. Zaryzykowałabym tezę, że to kontakt z morzem odmieni każdego z nich. Eddie, dryfując z towarzyszami na tratwie po katastrofie statku uświadomi sobie, co jest ważne w życiu. Dexter, wioząc Annę i jej sparaliżowaną siostrę nad morze, a później schodząc jedyny raz na dno kanału portowego, obudzi w sobie jakąś czułą nutę i zapragnie żyć uczciwie. I wreszcie Anna, główna bohaterka, spełni swoje marzenie o byciu pierwszą kobietą nurkiem. Anna została przez autorkę ukazana jako kobieta, która zdobywa się na odwagę, by robić to, co dla kobiet wówczas było niedostępne. Młoda dziewczyna wchodzi do typowo męskiego świata, gdzie do tej pory kobiet nie było. Żeby przetrwać musi być najlepsza- i jest. Ale musi też samotnie przebijać szklany sufit. Czytając o schodzeniu Anny pod wodę w ważącym 90 kg stroju nurka pomyślałam, że dopiero pod powierzchnią może ona być człowiekiem prawdziwie wolnym. Tam, gdzie człowieka ogranicza biologia ( brak tlenu, wysokie ciśnienie, ciemność) przestają liczyć się uprzedzenia i konwenanse. Wynika z tego, że tylko wśród ludzi każdy musi odgrywać role, ukrywać swoje potrzeby, samoograniczać się. Pod wodą rządzą inne prawa. Wielką zaletą powieści Jennifer Egan jest odejście od schematyzmu w portretowaniu postaci. Tyle samo uwagi autorka poświęca próbie zrozumienia motywacji kobiet, co i mężczyzn. To prawdziwi ludzie, a nie tylko reprezentanci jakiejś racji, czy ilustracje konkretnego typu zachowań. Postać Dextera nie sprowadza się tylko do pokazania biznesmena z półświatka, ale też wrażliwego i tęskniącego za czymś człowieka. Z kolei Eddie, który na początku wydaje się być po prostu mężem, który uciekł od rodziny, przytłoczony kalectwem jednej z córek i trudnościami finansowymi, okazuje się być zupełnie kimś innym, a jego ucieczka ma inne przyczyny. „Manhattan Beach” jest naprawdę dobrą, wielowymiarową powieścią. Rozumiem przyczyny, dla których nowojorczycy obwołali ją najlepszą powieścią 2017 roku i nominację do nagrody National Book Award 2017. Również polscy czytelnicy docenili ją, przyznając tytuł książki roku w plebiscycie LC w kategorii powieść historyczna. Polecam z całego serca wielbicielom wielkich realistycznych powieści.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 8 1 rok temu
Lusterko, ramię, kierunkowskaz Dorthe Nors
Lusterko, ramię, kierunkowskaz
Dorthe Nors
Książka ta wyróżnia się na tle innych tym, że pozornie nie ma w niej fabuły. Czytając ją, towarzyszymy głównej bohaterce, czterdziestoletniej Sonji w jej codziennym życiu, w którym niewiele się dzieje. Sonia mieszka sama w Kopenhadze, zawodowo spełnia się tłumacząc krwawe kryminały popularnego szwedzkiego pisarza, właśnie rozpoczęła kurs nauki jazdy samochodem, czasem spotyka się z przyjaciółką i to tyle, jeśli chodzi o akcję. Dużo więcej dzieje się we wnętrzu kobiety. Jest typowym przykładem introwertyczki i „overthinkera”. Wraca w myślach do czasów dzieciństwa, do lat spędzonych z rodzicami i siostrą na wsi, wspomina zakończony rozstaniem związek ze starszym mężczyzną. Wciąż rozgrywa różne alternatywne scenariusze wydarzeń w głowie, próbuje zrozumieć siebie. Sonia jest strasznie niezdecydowana i właściwie trudno ją polubić. Autorka daje do zrozumienia, że dziewczyna ma potencjał, ale mam wrażenie, że pozostał on gdzieś uśpiony w tych skrawkach wspomnień z dzieciństwa. I chociaż Sonia jest niezależną, aktywna zawodowo dorosłą kobietą, to w prywatnej sferze pozostała małą zagubioną dziewczynką, która jeszcze nie wie, co chce robić w życiu. Paradoksalnie Sonia nie chcąc się dostosować i wpasować w ogólnie obowiązujące schematy międzyludzkie, a nie mając zbyt dużej siły przebicia, by być silną indywidualistką, na którą się zapowiadała w dzieciństwie („jesteś fajterką” powtarzała jej często mama), nie robi nic, tkwi w martwym punkcie swojego życia. To wszystko brzmi jak straszna nuda i strata czasu dla czytelnika, prawda? Ale to nieprawda. Styl pisania Dorthe Nors w przeciwieństwie do marazmu głównej bohaterki, jest żywy, obrazowy, lekki i pełen abstrakcyjnego, sarkastycznego humoru. Autorka pisze prosto i zwięźle i trafia w punkt celnymi porównaniami i metaforami. Dzięki temu książkę czytało się płynnie i szybko. I jeśli ktoś lubi zawiłości i nieoczywistości psychologii międzyludzkich relacji oraz rozważania egzystencjalne podane w zwięzły, przystępny sposób, bez wodolejstwa, skondensowane prawie że do formy haiku, to spodoba mu się ta książka. Ja jestem na tak. PS: Świetne zakończenie, jedyne sensowne.
midnightarwena - awatar midnightarwena
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Amy i Isabelle Elizabeth Strout
Amy i Isabelle
Elizabeth Strout
Elizabeth Strout to taka autorka, która nie potrzebuje fajerwerków, by wywołać poruszenie. Wystarczy jej mała kuchnia, zaparowane okno, i matka z córką, które próbują się nawzajem odnaleźć. Odnaleźć w sobie, w życiu, w tym wspólnym milczeniu. W "Amy i Isabelle" pisarka pokazuje, że najważniejsze historie dzieją się właśnie w zwyczajnym życiu, w jego ukrytym ciężarze i niewypowiedzianych słowach. Strout z bezbłędną uważnością zagląda tam, gdzie inni nawet nie patrzą, pod powierzchnię relacji. Do tych wszystkich, dusznych emocji zamkniętych w ciasnej kuchni. Do napięcia między tym, co powiedziane, a tym, co przemilczane. Amy i Isabelle – córka i matka , to duet, w którym miłość miesza się z wstydem, troska z kontrolą, a samotność… z pragnieniem bycia zauważoną. Jest w tej książce ból dorastania i ból macierzyństwa, ale nie ten krzykliwy – raczej ten, który szumi w głowie wieczorem, kiedy zgasną światła. Strout oddaje te uczucia z taką prostotą i czułością, że trudno się od niej oderwać. I tak trudno się nie odnaleźć choć trochę, w każdej z bohaterek. Uwielbiam w jej pisaniu tę mądrość, uważność i wrażliwość. To, jak nie ocenia, tylko obserwuje. Jak pozwala postaciom być niedoskonałymi, a jednocześnie głęboko ludzkimi. W "Amy i Isabelle" nie ma łatwych odpowiedzi, są tylko prawdziwe emocje, często zawstydzające, czasem bolesne – ale właśnie przez to tak bardzo nasze. To powieść o matkach i córkach, o pragnieniu bliskości i strachu przed nią, o dorastaniu do siebie i oddalaniu się od siebie… o życiu, które nie zawsze układa się tak, jakbyśmy chcieli – ale które wciąż można próbować zrozumieć, dzień po dniu.
magdalena - awatar magdalena
oceniła na 9 8 miesięcy temu
Dziś będzie inaczej Maria Semple
Dziś będzie inaczej
Maria Semple
„Jeden dzień z życia Eleonor Flood”, to oda do uważnego życia. Rozważania Eleonor, które otwierają i zamykają tę książkę wyrażają tęsknotę za uważnością, za przeżywaniem każdego dnia z otwartymi oczami, uszami i sercem, w przytomności umysłu, w swoistej ascezie sprowadzającej świat do kilku najważniejszych osób (syna, męża, nieobecnej siostry i zmarłej mamy), w traktowaniu wszystkich poza tymi najważniejszymi osobami, jak intruzów, których należy „wygonić”, na których można przećwiczyć „sztuczkę”, czyli zagadać ich, oczarować i zatrzymać „na progu” nie dając dostępu do naszej głębi. Eleonor jest pięćdziesięcioletnią niepracującą mamą Timbyego, żoną miłości swego życia – genialnego chirurga ręki – Joego. Joe i Eleonor mieszkają w Seattle – „najbardziej ateistycznym mieście świata”. Dla Eleonor wychowywanie Timby’ego jest religią. Odniosła liczne sukcesy zawodowe, ale – dzięki statusowi zawodowemu męża – może sobie pozwolić na niepracowanie. Oczywiście, jak każda niepracująca matka, wypatruje chwil samotności, czasu, kiedy Timby idzie do szkoły, ale jest oddana dziecku całym sercem. Ten czas zresztą wypełnia dość oryginalnie, bo kto dziś czyta poezję? Eleonor zaś pobiera lekcje poezji od nauczyciela akademickiego – Alonza, dorabiającego dzięki tym lekcjom do akademickiej pensji, która nie pozwala na pokrycie procedury in vitro jego żony… Alonzo dorabia po godzinach także pracą w supermarkecie – kolejny dowód na to, że rodzicielstwo w książkach Marii Semple jest czymś najważniejszym na świecie. I tak w rytmie wyznaczanym przez poemat Prufrock („Przemierzyłem swe życie łyżeczką do kawy”), borykając się z problemami wychowawczymi, jakich przysparza jej Timby, czyni trafne spostrzeżenia socjologiczne. Zauważa, że w jej pokoleniu rodziło się dzieci koło czterdziestki, dzięki czemu place zabaw i place przed szkołami zaludniły w pewnym momencie zaniedbane, rozczochrane czterdziestolatki z nadwagą za to bez sił, co na młodszych kobietach musiało zrobić tak druzgocące wrażenie, że ona same postanowiły rodzić dzieci tuż po dwudziestce. Eleonor określa je mianem „młodych, zadbanych, wysportowanych mam” i nie czuje się w ich towarzystwie dobrze. Późne macierzyństwo Eleonor kojarzy także ze stanem „mgły mózgowej”, która zalewa mózg uniemożliwiając przypominanie sobie nazwisk, dat i podstawowych faktów. Konsekwencja owej mgły dla bohaterki jest odwaga nieposiadania opinii „ci którzy posiadają opinię na każdy temat mówią, że przez to są lepsi, a ja myślę, że jestem lepsza, bo nie posiadam opinii”. Książka o miłości („odkąd dowiedziałam się, że za wściekłością kryje się strach, próbowałam się dowiedzieć, co kryje się za strachem… Teraz już wiem, jest to miłość”); o Seattle; o odnajdywaniu religii (relacji z Kimś, Kto wie lepiej, z odnajdywaniem zaufania do Tego Kogoś); o rodzinie… Polecam!
tańcząca_z_książkami - awatar tańcząca_z_książkami
ocenił na 7 4 lata temu
Taniec zegara Anne Tyler
Taniec zegara
Anne Tyler
Ulubiona pisarka Liane Moriarty to dla mnie postać niemal całkowicie anonimowa. Obejrzałam wprawdzie „Przypadkowego turystę” – film, którego scenariusz oparty jest na kanwie jej powieści, ale to „Taniec zegara” jest dla mnie pierwszym bezpośrednim zetknięciem z twórczością Anne Tyler. Podjudzona chytrze okładkowym blurbem, nie mogłam się nie zastanawiać: czy w książce tej odnajdę echo tego, co charakterystyczne dla autorki „Wielkich kłamstewek”? Czy będzie tu można mówić o jakichś pisarskich inspiracjach...? Główna bohaterka jest w „Tańcu zegara” jedna i jest nią 61-letnia Willa Drake. Powieść podzielona jest na dwie części i skonstruowana tak, aby czytelnik poznawał Willę w przełomowych dla niej momentach życia: gdy jeszcze jako dziecko uświadamia sobie, że jej matka to postać daleka od ideału i niestabilna; gdy trochę na przekór samej sobie – aby zrobić na złość rodzicom, decyduje się poślubić Dereka; i już po jego śmierci, gdy jako wdowa i matka dwóch nastoletnich synów, wraca do swoich porzuconych na rzecz rodziny ambicji. Willa z drugiej części powieści to kobieta na zupełnie innym etapie życie – synowie dorośli, wyszła za mąż po raz drugi, ciągle pozostaje jednak irytująco bierna i owładnięta potrzebą zadowalania innych kosztem samej siebie. To taka właśnie Willa – przytłoczona nieco przez małżonka, zaniedbywana i przez dzieci, i siostrę, odbiera pewnego dnia telefon. Była dziewczyna jej syna została postrzelona i ktoś musi zaopiekować się jej córką. Willa, która „tak dawno już nie czuła się potrzebna”, decyduje się pomóc, a ta decyzja – oklepany, choć w tym przypadku trafny zwrot – zmienia jej życie. Anne Tyler pisze zupełnie inaczej niż Liane Moriarty. Może to zaleta, a może zarzut – ale w jej powieści czytelnik o wiele częściej musi się czegoś domyślać. Kameralne, zwyczajne życie Willi Drake przypomina mi trochę „Norę Webster” wykreowaną przez Colma Toibina. „Taniec zegara” to przykładna powieść obyczajowa – może i nie nakręcą na jej podstawie spektakularnego serialu, który przykuje Cię do fotelu na długie godziny. Ale może skłonić Cię, byś posiedział w tym fotelu, ot tak, i podumał nad własnym życiem.
dem___olka - awatar dem___olka
oceniła na 7 3 lata temu
Następne życie Atticus Lish
Następne życie
Atticus Lish
"Następne życie" Atticus Lish to książka uhonorowana Nagrodą Pen/ Faulkner 2015. Wywołujący obrażenia obraz imigrantów i weteranów misji w Iraku. Prawdziwy do bólu. Nielegalna imigrantka, Zou próbuje sobie ułożyć życie w Ameryce. Podejmuje pracę w niebezpiecznej okolicy. Żyje w ciągłym stresie harując w chińskiej restauracji. Każdego dnia towarzyszy jej strach by nie wylądować w więzieniu albo być deportowaną. Skinner jest młodym weteranem. Trzykrotnie przebywał na misji w Iraku. Za wszelką cenę próbuje odnaleźć się w normalnej rzeczywistości. Niezbyt mu się to udaje. Jest niestabilny psychicznie. Zmaga się z traumą. Państwo nie pomaga mu w powrocie do normalności. Mimo to mężczyzna nie poddaje się. Pewnego dnia drogi Zou i Skinnera krzyżują się. Od tej pory wzajemnie się wspierają. Wydaje się, że ich życie nabiera sensu. Zou jest silniejsza od Skinnera. Nieustannie pomaga mu walczyć z demonami. On jest gotowy dla niej na wszystko byleby jej nie deportowano. Ameryka widziana oczami Atticus Lish nie jest krajem jak ze snu. To nie tylko nielegalni imigranci i wojenni weterani. To również ludzie biedni, z więzienną przeszłością, uzależnieni od nałogów. "Następne życie" to trudna książka. Czytanie jej nie jest przyjemnością. Dłuży się, ale nie pozwala na rezygnację. Ciekawość jak potoczy się życie dwojga ludzi każdego dnia walczących o godność, akceptację i normalne życie zwycięża. Jedna z tych książek, których nie da się wymazać z pamięci. GORĄCO POLECAM!
Anna Pruska - awatar Anna Pruska
oceniła na 7 3 lata temu

Cytaty z książki To tutaj

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki To tutaj