rozwiń zwiń

Tata ucieka z cyrkiem

Okładka książki Tata ucieka z cyrkiem
Etgar KeretRutu Modan Wydawnictwo: Nisza literatura dziecięca
40 str. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362795079
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tata ucieka z cyrkiem w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tata ucieka z cyrkiem

Średnia ocen
7,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
554
511

Na półkach:

Autor przedstawia obraz rodziny, w której mama pracuje, a domem i dwójką dzieci zajmuje się tata. Tata, który chyba czuje się troszkę nie na miejscu, jest roztargniony, a jego myśli zaprzątają marzenia. Marzenia o tym, by być częścią cyrkowej trupy, mieć umięśnione ciało i stać się kimś, kogo warto podziwiać. Po odwiedzinach w cyrku tata znika, przysyła kartki z różnych stron świata z informacjami o swoich postępach i przygodach. Dzieci tęsknią. Gdy wraca, jest gwiazdą cyrkowego przedstawienia. Dzieci są zachwycone... tym, że wrócił i jest szczęśliwy. Cyrk to tylko dodatek, który jednak wkrada się w życie rodzinne. Tu jednak nic nie zdradzę, musicie sprawdzić sami, co dalej.
Temat niespełnionych marzeń dotyczy każdego. Przesłanie tej historii jest uniwersalne, a piękne, proste i schematyczne ilustracje autorstwa Rutu Modan wzbogacają ją, nadając jej charakter picture book.

Autor przedstawia obraz rodziny, w której mama pracuje, a domem i dwójką dzieci zajmuje się tata. Tata, który chyba czuje się troszkę nie na miejscu, jest roztargniony, a jego myśli zaprzątają marzenia. Marzenia o tym, by być częścią cyrkowej trupy, mieć umięśnione ciało i stać się kimś, kogo warto podziwiać. Po odwiedzinach w cyrku tata znika, przysyła kartki z różnych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Tata ucieka z cyrkiem na półkach głównych
  • 50
  • 40
25 użytkowników ma tytuł Tata ucieka z cyrkiem na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Ocena 6,5
Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Okładka książki Maleńkie królestwo Tami Bezaleli, Etgar Keret
Ocena 7,3
Maleńkie królestwo Tami Bezaleli, Etgar Keret
Etgar Keret
Etgar Keret
(ur. 1967) - pisarz izraelski, uznawany za mistrza krótkiej formy, wykładowca Wyższej Szkoły Filmowej w Tel Awiwie, dziennikarz i scenarzysta. Młodzi Izraelczycy mówią o nim: „Mamy swojego pisarza". Krytycy nazywają go „skandalistą z Tel Awiwu". Fascynuje go nie tylko literatura, jest również współtwórcą musicalu, autorem filmu telewizyjnego, współautorem programu satyrycznego i komiksów. Laureat nagrody MTV. Doczekał się licznych przekładów, jego utwory posłużyły za podstawę scenariuszy do blisko 50 filmów. Wyreżyserowane przez Kereta i Shirę Geffen Meduzy otrzymały Złotą Kamerę na festiwalu w Cannes. W Polsce ukazało się sześć zbiorów opowiadań Kereta: Gaza blues (2000), Pizzeria „Kamikaze" (2001), Osiem procent z niczego (W.A.B. 2006), Rury (W.A.B. 2007), Tęskniąc za Kissingerem (W.A.B. 2008) i Kolonie Knellera (W.A.B. 2009).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lenka Katalin Szegedi
Lenka
Katalin Szegedi
http://alicya.pl/lenka-katlin-szegedi/ Jesteś piękna taka jaka jesteś „Góra mięsa”,” szafa trzydrzwiowa”, „wieprz”, „spaślak”, „pulpet”, „klucha”,” beka”, „kloc”, „kolubryna”, „wieloryb”, „tucznik”. To tylko kilka określeń – i to tych łagodniejszych – które potrafią wykrzykiwać nasi „milusińscy”, te aniołki i niewiniątka, za osobami borykającymi się z nadmiarem kilogramów. Niestety prawda jest taka, że dzieci potrafią być okrutne. Zwłaszcza, gdy poczują siłę grupy i obiorą sobie kogoś za cel drwin. I chociaż książka Szegedi porusza ten temat w łagodny sposób, nie da się nie zauważyć jego powagi. Przecież Lenka słyszy: „Pobaw się lepiej ze swoją świnką, ty prosiaku”, „Masz tu swoje hula –hop jeśli się do niego zmieścisz”,” Turlaj się stąd lepiej”. Jak bardzo trzeba być nieczułym, jak mało mieć w sobie empatii, by wypowiedzieć takie słowa? Tak, temat szydzenia z odmienności jest bardzo ważny, każdy zdaje sobie sprawę, że przedstawiony w „Lence „aspekt inności, jest tylko jednym z wielu i że to duży problem. Tytułowa Lenka odstaje od grupy. Dzieci nie chcą się z nią bawić ponieważ jest „gruba”. Nie wiemy czy taka jej uroda, czy to efekt nieograniczonej miłości rodzicielskiej. Przecież autorka wspomina, że rodzice chcieliby przychylić jej nieba i pewnie dlatego zawsze w zasięgu jej ręki leżą jakieś ciasteczka (co nie powinno umknąć uwagi myślącego rodzica i powinien wyciągnąć z tego wnioski). Wiadomo jednak, że na pewnym etapie rozwoju, rodzice już nie wystarczają, nie wystarczy także przychylanie nieba. Dziecko chce być częścią grupy, chce mieć kontakt z rówieśnikami. Wypchnięta na margines dziewczynka pozostaje więc bardzo smutna. Samotność spowodowała, że znalazła dla siebie erzac: nie mogąc bawić się z innymi dziećmi bawi się sama z sobą. Rysuje, ucieka w świat fantazji. Powstająca w ten sposób pasja nie pomaga jej zaistnieć społecznie, powoduje, że Lenka odstaje jeszcze bardziej. Spostrzegawczy czytelnik dostrzeże, że namalowana przez nią dziewczynka (pewnie ona sama) jest bardzo smutna, ma buzię na podkuwkę. Mama bagatelizuje obawy dziewczynki i wiedziona matczyną troską zmusza Lenkę by wyszła na dwór pobawić się z innymi. Czy nie zdaje sobie sprawy, że naraża małą na kolejną porcję szykan? Czy wierzy, że ktoś dostrzeże wyjątkowość jej córki? Dziewczynka wie, co ją czeka, mimo to słucha i idzie. Kilkukrotnie odrzucona przestaje wierzyć w to, że ktoś by się z nią pobawił. Książka ma jednak pozytywny wydźwięk. Lenkę dostrzega Palko, który zachwyca się jej rysunkami. Odtąd Lenka ma kolegę, wraca do domu radosna i odmieniona. Przyjaźń, która akceptuje, pomaga jej zapomnieć o wcześniejszych przykrościach. Książka porusza dwie kwestie. Jakbyśmy mocno nie próbowali dziecku wytłumaczyć, że jest piękne takie jakie jest, i tak będzie cierpiało z powodu odrzucenia. Tylko konsekwencja w postawie rodzica może pomóc dziecku zbudować, pomimo odrzucenia przez grupę rówieśniczą, poczucia własnej wartości. Poza tym pokazuje, że jednak warto być „jakimś” i mieć pasję. Lenka nie zdaje sobie jeszcze jednak sprawy, że nie potrzebuje wkupić się w łaskę grupy, nie musi stać się taka jak inni, bo jej wyjątkowość jest zaletą. Nie warto więc zaprzątać sobie głowy ludźmi, którzy nas nie lubią, my też nie musimy wszystkich przecież lubić. Więcej energii można poświęcić na robienie „swojego” i skupianie się na ludziach, którzy szanują nas za to jacy jesteśmy. Warto więc wyjść z domu i nie zrażać się do świata. Książka niesie więc z sobą proste pocieszenie. Jak dla mnie zbyt proste. Co bowiem począć, gdy dziecko jednak nie znajduje takiego swojego Palko? Jak wtedy z nim rozmawiać? Co zrobić? Czy „inny” może zaprzyjaźnić się tylko z „innym”? Przecież Palko to „typowy” okularnik. Lektura ta nie daje nam gotowych odpowiedzi, wywołuje tylko jeszcze więcej pytań. Głównie może posłużyć do uwrażliwiania najmłodszych dzieci, oraz uczenia ich empatii w stosunku do innych, pokazując, że każdy jest wartościowy. Treści mamy tutaj niewiele i moim zdaniem czcionka jest zbyt drobna, aby dziecko czytało książeczkę samodzielnie. W oko wpadają za to ilustracje. Lenka kipi od czerwieni w jej otoczeniu pojawia się również sporo nasączonych tą emocjonalną barwą drobiazgów: biedronki, kredki. Podkreśla to uczuciowość dziewczynki. Reszta świata jest szara, nijaka. Kontrast ten z jednej strony podkreśla samotność zagubionej jednostki, z drugiej podkreśla także jej wyjątkowość. Może owa szarość jest karą dla innych dzieci, nigdy nie dostrzegą one piękna świata, nie dostrzegą niczego poza końcem własnego nosa? A może obrazuje ona tylko sposób widzenia smutnej rzeczywistości przez Lenkę. Może szarość również ukazuje jej uczucia? W każdym razie ilustracje i ich zabarwienie przekazują więcej, i skłaniają do głębszych refleksji, niż prosta (wręcz banalna) i mało naturalna treść książeczki. P.S. Zauważyliście u dołu jednej ze stron psa obsikującego znak „zakaz wyprowadzania psów”? Czy to jakiś ukryty przekaz o niechęci do przystosowywania się za wszelka cenę?
Alicya Oss - awatar Alicya Oss
ocenił na 7 6 lat temu
Prawdziwa bajka Mikołaj Łoziński
Prawdziwa bajka
Mikołaj Łoziński Marta Ignerska
Specyficzna książka, dziwna, ekscentryczna bym rzekła. Myślę, że pierwsze skrzypce grają tu ilustracje i podejście artystki Marty Ignerskiej do tematu. Jej interpretacja bardzo prostego tekstu Mikołaj Łozińskiego jest zaskakująca i intrygująca. Sam tekst... podobał mi się... poza końcem. Końcówka, mogę śmiało napisać, że nie podobała mi się. Historia jednak jest angażująca, wciągająca i połączona z geometrycznymi, wizualnie bardzo ciekawymi obrazami sprawia, że całość poznaje się dobrze - a raczej fascynująco. W tej pozycji to czytelnik decyduje, co widzi. Nawet wolałabym, gdyby tekstu nie było wcale. Może jakieś pojedyncze słowa, nazywające postaci, kierujące fabułą, ale bardzo dyskretnie. To świetny przykład niestandardowego myślenia artysty - Marty Ignerskiej - która to zrobiła, z... dość przeciętnej opowieść Łozińskiego - swoiste dziełko sztuki. Zdecydowanie wizualne jest to przynajmniej ciekawostka, ale nawet bym odważyła się na stwierdzenie, że jest to wizualna potańcówka. Kolory, kształty, linie, koła, pasy, zawijasy - fajne. Ilustratorsko nie ma się do czego przyczepić, jest to świetnie zrealizowany projekt i dla zainteresowanym sztuką współczesną, sztuką ekstrawagancką i pełną niedopowiedzeń - super. Jeśli chodzi o tekst... cóż, tak jak wspomniałam, opowieść mi się podoba, ale nie do końca. DOSŁOWNIE nie do KOŃCA, bo koniec mi się nie podoba. Jednak myślę, że jest to odczucie całkowicie subiektywne i każdy może mieć skrajnie odmienne zdania. I to jest naprawdę dobre. Podsumowując - to nie jest typowy komiks, to nie jest typowa książka, ona wymaga od czytelnika pewnej wytrwałości i chęci skupienia się na obrazie. Jeśli się da tej opowieść szansę, to może w głowie zadziać się impreza. PRAWDZIWA BAJKA jest znakomicie wydana, a użyty papier to jest WOW! Świetny, gruby, trochę chropowaty, trochę taki, jak w profesjonalnych szkicownikach, ale nie całkiem, bo posiada ślizg. Kolory są świetne i jest to gratka dla oka i wyobraźni. BAJKA o... podróżniku na gapę 6/10 Wydawnictwo Kultura Gniewu
πPi - awatar πPi
ocenił na 6 4 lata temu
Książę w cukierni Marek Bieńczyk
Książę w cukierni
Marek Bieńczyk Joanna Concejo
Nie co dzień nadaje się książce miano dzieła sztuki. Jednak w przypadku książki Marka Bieńczyka i Joanny Concejo pt. „Książę w cukierni” określenie to jest jak najbardziej na miejscu. Nietypowa forma, ciekawy tekst i interesujące ilustracje sprawiły, że książka ta jest edytorskim majstersztykiem. „Książę w cukierni” to druga, po „Nussi i coś więcej”, książka Marka Bieńczyka skierowana do dzieci. Tym razem tekstowi zdobywcy nagrody Nike towarzyszą ilustrację Joanny Concejo. Za pracę nad tą książką ilustratorka otrzymała główną nagrodę polskiej sekcji IBBY w kategorii grafika, a „Książę w cukierni” został uhonorowany tytułem Najlepszej książki roku 2013. Nie powinno to nikogo dziwić, gdyż trudno przejść obojętnie i nie zachwycić się szatą graficzną i nietypowym formatem tej książki. Forma Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest format. Książka ma kształt prostokąta o proporcjach 3:1: jest wysoka i jednocześnie wąska. Na tym nie koniec niespodzianek. W środku bowiem znajduje się ponad sześciometrowa harmonijka. Sprawia to, że „Księcia w cukierni” możemy czytać na dwa sposoby: w sposób „standardowy”, czyli kartkując podwójne strony albo rozkładając harmonijkę i oglądając jako całość. Początkowo taka forma budziła moje obawy. Bałam się, że w czasie rozkładania i składania książki, mogę ją w jakiś sposób zniszczyć. Jednak do wydania „Księcia w cukierni” użyto bardzo dobrej jakości, grubego papieru, dzięki czemu, każdy sposób czytania jest wygodny i komfortowy, a czytelnicy nie muszą się martwić, że rozkładając książkę, przez przypadek przedrą którąś stronę. Moją uwagę przykuło również to, że zarówno tekst, jak i ilustracje, znajdują się tylko po jednej stronie, druga natomiast jest pusta, jeśli nie liczyć rozsianych w nieregularnych odstępach czterolistnych koniczynek. Można tę przestrzeń pozostawić taką, jaka jest, ale równie dobrze możemy stworzyć tam coś swojego: na nowo zilustrować tekst Bieńczyka albo opatrzyć komentarzem ilustracje Concejo. Albo po prostu, tak jak ja, zapisać tam myśli, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Dzięki tym zapiskom całość przy kolejnym czytaniu zyskuje całkiem nowe, czasem zaskakujące znaczenia. Kłopoty Księcia Tekst Marka Bieńczyka to filozoficzna opowiastka o szczęściu, jego nieuchwytności i konsekwencjach. Ma on formę dialogu, w którym refleksje Dużego Księcia zostają skonfrontowana z myślami jego towarzyszki Kaktusicy. Zdaniem Dużego Księcia ze szczęściem są same kłopoty, a największy jest taki, że już było. Zauważamy je dopiero, gdy przeminie i nie myślimy o nim, gdy jest. Czy zatem kiedykolwiek jesteśmy naprawdę szczęśliwi? I jaką cenę musimy za to szczęście zapłacić? Między innymi z takimi wątpliwościami zmaga się Duży Książę w czasie wizyty w cukierni. Książę dzieli się swoimi przemyśleniami z Kaktusicą. Okazuje się jednak, że jego towarzyszka ma na temat szczęścia całkiem inne zdanie i woli skupić się na wyborze ciastka niż na filozoficznych rozmyślaniach o szczęściu. Wskazuje przy tym wyraźnie, że łatwiej osiągnąć szczęście bez ciągłego zastanawiania się, czy już się je osiągnęło. Wesołe psy i zamyślony niedźwiedź Ilustracje Joanny Concejo zdecydowanie zasługują na uwagę. Z jednej strony subtelne, z drugiej, niedające się zignorować, dodające nowych znaczeń tekstowi Bieńczyka. Artystka nie tylko w sposób graficzny przedstawiła to, co zostało zawarte w tekście, lecz także poszerzyła pole skojarzeń, do których czytelnik jest odsyłany. Jej prace nie są jedynie dodatkiem do tekstu, są drugą stroną tej opowieści, głosem, przedstawiającym nieco inną refleksję na temat szczęścia. Na ilustracjach dzieje się naprawdę wiele. Możemy na nich zobaczyć zamyślonego niedźwiedzia, rozbrykane psy, jazdę na rowerze czy zabawę pacynkami. Oczywiście nie zabrakło także Dużego Księcia i Kaktusicy. Duży Książę ma twarz dorosłego mężczyzny, jednak jego ciało i papierowa czapeczka w kształcie łódeczki, którą nosi, sprawia, że bardziej kojarzył mi się z dzieckiem. Z kolei Kaktusica wygląda bardzo figlarnie, zalotnie zerkając na księcia i delikatnie przygryzając jego duży palec u nogi. Kolejne obrazy idealnie się ze sobą łączą: na jednej stronie widzimy psy przygotowujące faworki, a na następnej ciasto zmienia się w szal Dużego Księcia. Mistrzowskie połączenie poszczególnych scen sprawia, że możemy tutaj mówić o jednym wielkim dziele sztuki, jednym obrazie, który ukazuje się nam po rozłożeniu książki. Sama nie wiem, czy ilustracje pani Joanny zachwyciły mnie bardziej w formie pojedynczych obrazków czy jako całość. Za każdym razem, gdy otwieram „Księcia w cukierni” odkrywam coś nowego, widzę jakąś małą grafikę, która wcześniej mi umknęła i na nowo zachwycam się całością. Czy i komu polecam? Wiele osób może mieć wątpliwości, czy powiastka filozoficzna o szczęściu będzie się dobrze komponować z pełnymi humoru ilustracjami. Jednak według mnie tekst Marka Bieńczyka i grafiki Joanny Concejo idealnie się dopełniają. Jednocześnie ze sobą współgrają i prowadzą dialog, pokazując dwie strony szczęścia: tę filozoficzną, wzniosłą i tę całkiem przyziemną. Bo jak inaczej można nazwać połączenie stwierdzenia, że ze szczęściem są same kłopoty z utożsamianiem tego stanu z jedzeniem pączka? Wydawca nie określił do jakiej grupy wiekowej „Książę w cukierni” jest skierowany, jednak zauważyłam, że wiele osób traktuje go jak książkę dla dzieci. W czasie lektury, zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno jest to pozycja dla najmłodszych i czy tylko dla nich? Pewnie najłatwiej tak ją zaklasyfikować ze względu na liczne ilustracje, jednak sposób, w jaki została wykonana i myśl, którą przekazuje, sprawia, że jak najbardziej polecam ją również starszym czytelnikom. W każdym wieku warto pomyśleć, czym jest szczęście i uświadomić sobie, że wbrew pozorom doświadczamy go całkiem często. Uważam, że to niesamowite połączenie tekstu i ilustracji, racjonalizmu i surrealizmu, filozoficznych przemyśleń i bardzo przyziemnej miłości do ciastek jest czymś, na co zdecydowanie warto zwrócić uwagę.
Jeżyk_tu_jest - awatar Jeżyk_tu_jest
ocenił na 8 4 lata temu

Cytaty z książki Tata ucieka z cyrkiem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tata ucieka z cyrkiem