23/2024
„Nie mam nic innego do obiecania jak krew, znój, łzy i pot” — takich słów użył Winston Churchill, podczas debaty w Izbie Gmin o wotum zaufania dla swojego rządu. Jego przemowa z 13 maja 1940 jest uznawana za jedną z najlepszych w historii.
Z perspektywy czasu wiemy, że wybór Churchilla na stanowisko premiera to najlepsze, co mogło się przytrafić obozowi Aliantów. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę ówczesną optykę, to wybór Churchilla nie jest już tak oczywisty. To Churchill jako Pierwszy Lord Admiralicji pośrednio odpowiadał za druzgocącą klęskę sprzed kilku dni, kiedy to Royal Navy straciła w bazie w Trondheim 1800 marynarzy, lotniskowiec, okręt podwodny, dwa krążowniki i siedem niszczycieli. Jakby tego było mało w pamięci cały czas żywe było fiasko operacji pod Gallipoli, sprzed ćwierćwieku, która była autorskim pomysłem Churchilla, podczas jego poprzedniego okresu piastowania funkcji Pierwszego Lorda Admiralicji, kiedy to życie straciło około 56 tysięcy żołnierzy sojuszniczych, a operacja okazała się kompletną porażką.
Churchill miał opinię zadufanego w sobie osobnika, niestroniącego od alkoholu, z ciągotami do podżegania wojennego, ale on po prostu miał świadomość, że negocjacje z Hitlerem są kontrproduktywne, ponieważ ten jest kompletnie niewiarygodnym politykiem, co udowodnił już kilka razy. Cała dotychczasowa polityka Neville’a Chamberlaina legła w gruzach osiem miesięcy wcześniej w momencie ataku Niemiec na Polskę, teraz potrzebna była radykalna zmiana. Te wszystkie okolicznośc jednak wcale nie spowodowały, że Chamberlain byłby gotów podać się do dymisji. Wszystko zmieniło się w trakcie debaty w parlamencie z 9 maja 1940, która była jedną z najbardziej burzliwych w historii Wielkiej Brytanii.
Na placu boju pozostało dwóch kandydatów do objęcia najważniejszej funkcji w brytyjskiej polityce — Edward Wood, lepiej znany jako lord Halifax, który jako minister spraw zagranicznych, w przeważającym stopniu odpowiadał za politykę ustępującego premiera oraz wcześniej wspomniany Winston Churchill, który w ostatnich latach był na marginesie polityki i nie był zbytnio poważanym kandydatem. Halifax jednak nie był skory do podjęcia się tego zadania. Niepopularny Winston Churchill miał być człowiekiem, który postanowił podnieść rękawicę i podjąć się najtrudniejszej misji w historii Zjednoczonego Królestwa.
Nazajutrz, 10 maja Niemcy zaatakowali neutralne Holandię i Belgię. Czy można sobie wyobrazić gorszy początek dla nowego premiera? Churchill na przełomie kilku dni maja 1940 zdecydowanie zmienił swoją optykę na wojnę. Wobec kolejnych klęsk armii francuskiej coraz bardziej dojrzewała w nim myśl o podjęciu rokowań z Niemcami za pośrednictwem Włoch, co było pomysłem lorda Halifaxa, który znalazł się w gabinecie wojennym. Mussolini miałby w zamian otrzymać brytyjskie kolonie w Afryce, a nawet Gibraltar i Maltę. Fakt ten zdecydowanie odbiega od obrazu Churchilla jaki mamy obecnie patrząc z perspektywy czasu i dalszego rozwoju wojny.
McCarten na podstawie licznych źródeł kreśli dokładną kronikę wydarzeń maja 1940, który był najprawdopodobniej najtrudniejszym momentem w historii Albionu. Kolejni sojusznicy się wykruszali, a Wielka Brytania została sama naprzeciw niepowstrzymanego przeciwnika. Obraz jaki się wyłania się z kart książki jest odmienny od tego jaki jest szeroko znany. Poznajemy Churchilla jako człowieka z krwi i kości, który ma swoje lęki i wątpliwości. Człowieka na którego barkach spoczęły nie tylko losy Wielkiej Brytanii, ale całego świata. Inwazja na wyspy macierzyste wydawała się w tamtym okresie bardzo prawdopodobna. Dumny Albion, najpotężniejsze imperium w historii, nad którym nigdy nie zachodziło słońce, na początku lat 40 XX wieku stanął w obliczu utraty niepodległości. To musiał być prawdziwy szok dla opinii publicznej, przekonanej o swojej wyjątkowości.
Lekki sposób narracji w połączeniu ze świetną pracą ze źródłami dał rezultat w postaci wciągającej książki. Autor nie stawia na sensację, ale nie da się nie powiedzieć, że finalny obraz jest dość zaskakujący, wobec tego, że dziś Churchill jest uważany za nieprzejednanego wroga Hitlera, który nie brał pod uwagę żadnych ustępstw. Co prawda myśli o ewentualnym pokoju były głównie motywowane tym, że Churchill bał się wycofania Halifaxa z gabinetu wojennego, ale na szczęście finalnie premier postawił na swoim i wygrał. O żadnym pokoju z Niemcami nie mogło być mowy.
Do dzisiejszych czasów z początków II wojny światowej można odnieść poziom elit europejskich, który wtedy, jak i dzisiaj był na skandalicznie niskim poziomie i w Europie panowało myślenie na wskroś życzeniowe. Z tą różnicą, że wtedy w maju 1940 roku w centrum uwagi pojawił się Winston Churchill, a dziś wobec coraz poważniejszego ryzyka wybuchu wojny o zasięgu kontynentalnym, próżno szukać kogokolwiek z choćby ułamkiem charyzmy tego wielkiej męża stanu. Można Churchilla lubić lub nie, ale nie można mu odmówić, że był jednym z najwybitniejszych polityków w historii.
Opinia
Przesłuchane na Legimi. Książka jak się spodziewałem to zbiór anegdot, ubrana w grube ramy. Bez większego polotu narracyjnego, raczej zebrane z szuflady myśli. Czasem łatwo można zidentyfikować bohaterów historii, ale w 90 % jest zachowana procesowa ostrożność. Minimalny zawód- miałem nadzieję że będzie to książka demaskatorska a powstała luźno powiązany zestaw grepsów.
Przesłuchane na Legimi. Książka jak się spodziewałem to zbiór anegdot, ubrana w grube ramy. Bez większego polotu narracyjnego, raczej zebrane z szuflady myśli. Czasem łatwo można zidentyfikować bohaterów historii, ale w 90 % jest zachowana procesowa ostrożność. Minimalny zawód- miałem nadzieję że będzie to książka demaskatorska a powstała luźno powiązany zestaw grepsów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to