Szamańska choroba

Okładka książki Szamańska choroba autora Jacek Hugo-Bader, 9788395920806
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Szamańska choroba
Jacek Hugo-Bader Wydawnictwo: HBM Hugo-Bader Media literatura podróżnicza
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2020-12-03
Data 1. wyd. pol.:
2020-12-03
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395920806
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szamańska choroba w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Szamańska choroba



książek na półce przeczytane 1136 napisanych opinii 295

Oceny książki Szamańska choroba

Średnia ocen
7,2 / 10
293 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16709
3143

Na półkach: ,

Jacek Hugo-Bader to w polskim reportażu marka sama w sobie – reporter „drogi”, który nie boi się brudu, mrozu ani ludzkiego szaleństwa. W „Szamańskiej chorobie” autor ponownie zabiera nas na Wschód, jednak tym razem trasa nie wiedzie tylko przez bezkresne stepy Tuwy czy mroźną Jakucję, ale przede wszystkim przez meandry ludzkiej psychiki i metafizyki. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niesamowitą plastyczność, choć momentami odczuwam przesyt autorską kreacją, która spycha bohaterów na drugi plan.

Głównym tematem książki jest tytułowa „szamańska choroba” – stan zawieszenia między światami, który według wierzeń ludów Syberii jest sygnałem od duchów, że dany człowiek został wybrany. Hugo-Bader nie jest tu jedynie chłodnym obserwatorem. On wchodzi w ten świat całym sobą: pije z szamanami, uczestniczy w rytuałach, daje się „uzdrawiać” i prowokuje los. To sprawia, że książka pulsuje życiem i emocjami. Autor ma rzadki dar wyciągania z ludzi opowieści, których nigdy nie zdradziliby urzędnikowi czy turyście. Dzięki temu otrzymujemy portrety ludzi rozdartych między pradawną tradycją a brutalną, postradziecką rzeczywistością.
Siłą reportaży Hugo-Badera jest ich bezwzględna szczerość. Syberia w jego wydaniu nie jest uduchowioną krainą z folderów o New Age. To miejsce przesiąknięte alkoholem, biedą i poczuciem beznadziei, gdzie szamanizm często miesza się z szarlatanerią, a prawdziwa wiara z desperacją. Reporter genialnie pokazuje, jak współczesny człowiek próbuje odnaleźć sens w świecie, który dawno go utracił. Opisy przyrody są tu surowe i piękne, ale to zawsze człowiek – z jego słabościami i lękami – pozostaje w centrum uwagi.

Mimo niewątpliwego talentu narracyjnego, „Szamańska choroba” cierpi na pewną przypadłość typową dla późniejszych dzieł autora: egocentryzm. Momentami odnosi się wrażenie, że to nie szamani są najważniejsi, ale to, jak Jacek Hugo-Bader na nich reaguje i jak on sam prezentuje się w danej scenerii. Ta skłonność do gonzo-reportażu jest fascynująca, ale może męczyć czytelnika szukającego bardziej obiektywnej wiedzy o kulturze Syberii. Niektóre wątki wydają się też urwane, a konstrukcja książki, będąca zbiorem reportaży, bywa nierówna pod względem napięcia.

„Szamańska choroba” to lektura intensywna, pachnąca dymem z ogniska i tanim tytoniem. To wyprawa do świata, w którym granica między sacrum a profanum jest cieńsza niż skóra na bębnie szamana. Jacek Hugo-Bader stworzył fascynujący dokument o przetrwaniu ducha w trudnych czasach. To pozycja obowiązkowa dla fanów literatury faktu, którzy lubią, gdy reporter ryzykuje własną równowagą psychiczną, by dostarczyć nam mocną opowieść. To solidna „siódemka” – książka z duszą, choć momentami zbyt mocno zdominowana przez jej autora.

Jacek Hugo-Bader to w polskim reportażu marka sama w sobie – reporter „drogi”, który nie boi się brudu, mrozu ani ludzkiego szaleństwa. W „Szamańskiej chorobie” autor ponownie zabiera nas na Wschód, jednak tym razem trasa nie wiedzie tylko przez bezkresne stepy Tuwy czy mroźną Jakucję, ale przede wszystkim przez meandry ludzkiej psychiki i metafizyki. Przyznając tej książce...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

950 użytkowników ma tytuł Szamańska choroba na półkach głównych
  • 590
  • 351
  • 9
120 użytkowników ma tytuł Szamańska choroba na półkach dodatkowych
  • 63
  • 21
  • 10
  • 9
  • 7
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Szamańska choroba

Inne książki autora

Okładka książki Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk
Ocena 7,3
Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk
Okładka książki NIewidzialni Zygmunt Cecko, Jacek Hugo-Bader, Mariusz Łukaszewski, Mirosław Zygmunt
Ocena 7,0
NIewidzialni Zygmunt Cecko, Jacek Hugo-Bader, Mariusz Łukaszewski, Mirosław Zygmunt
Jacek Hugo-Bader
Jacek Hugo-Bader
Polski dziennikarz i autor reportaży. Z wykształcenia pedagog. Od 1990 roku jest związany z "Gazetą Wyborczą", ale wcześniej imał się różnych zajęć (m.in. był nauczycielem, socjoterapeutą, ładowaczem na kolei czy sprzedawcą w "spożywczaku"). Autor kilku książek. Jedna z nich, napisana w 2009 "Biała Gorączka", otrzymała nagrodę "Bursztynowego Motyla", wyróżnienie przyznawane dla uczczenia wielkiego polskiego podróżnika, Arkadego Fiedlera. Powstałe w 2011 roku "Dzienniki kołymskie" były czytane w radiowej Trójce (od poniedziałku do piątku o 11:50) przez samego autora. Jacek Hugo-Bader, wraz z Pawłem Łozińskim (synem Marcela Łozińskiego) był scenarzystą i reżyserem serii dokumentalnej wyprodukowanej przez TVN pt. "Jacek Hugo-Bader. Korespondent z Polszy" (2007). Był także autorem jednego z odcinków cyklu dokumentalnego pt. "Nasz spis powszechny" (2002) oraz dokumentu nt. miejsc zamieszkiwanych niegdyś przez polskich Żydów, zatytułowanego "Ślad po mezuzie" (1998).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nomadland. W drodze za pracą Jessica Bruder
Nomadland. W drodze za pracą
Jessica Bruder
Książka otworzyła mi oczy na problem, którego wcześniej właściwie nie dostrzegałam: skalę współczesnego nomadyzmu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych oraz fakt, że dla wielu starszych ludzi nie jest on wyborem stylu życia, lecz koniecznością wynikającą z biedy, braku zabezpieczeń społecznych i kryzysu mieszkaniowego. Reporterska praca autorki — jej podróże z bohaterami, rozmowy z pracownikami sezonowymi, opisy życia w vanach i na parkingach — mają dużą wartość poznawczą i uświadamiają realne konsekwencje niewydolności systemu. Jednocześnie książka zawodzi jako próba pełnego ukazania tego doświadczenia. Układ narracji sprawia wrażenie fragmentarycznego, a powracanie do tych samych postaci i motywów nie zawsze pogłębia temat, lecz raczej go zawęża. Zamiast szerokiego spektrum historii dostajemy powtarzalny obraz, który z czasem traci swoją siłę oddziaływania. Brakuje wyraźniejszego zróżnicowania perspektyw — zarówno pod względem wieku, pochodzenia, jak i alternatywnych losów osób, które z tego stylu życia próbowały się wydostać. Autorka z dużą empatią opisuje swoich bohaterów, ale momentami ta empatia zastępuje analizę. Systemowe przyczyny nomadyzmu są sygnalizowane, jednak nie zawsze wystarczająco rozwinięte, przez co książka bardziej dokumentuje skutki problemu niż pozwala w pełni zrozumieć jego złożoność. W efekcie Nomadland pozostawia czytelnika z poczuciem, że poznał ważny i poruszający temat, ale nie otrzymał narzędzi, by zobaczyć go w całej jego skali. To książka potrzebna i momentami przejmująca, lecz niedostatecznie pogłębiona — bardziej wprowadzająca w problem niż rzeczywiście go wyczerpująca. Ale skoro wracam do niej pamięcią oznacza, że stała się dla mnie jakkolwiek cenna, choć wysoce niedoskonała. Doceniam to, iż autorka nie udaje, że w pełni zrozumiała ludzi, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia nie z wyboru czy ciekawości, lecz z powodu bycia jedyną lub jedną z najmniej złych dróg, aby przetrwać w życiu oraz nie być ciężarem dla innych.
Tamaryszka - awatar Tamaryszka
oceniła na 6 3 miesiące temu
Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii Eliane Brum
Kolekcjoner porzuconych dusz. Reportaże z Brazylii
Eliane Brum
Eliane Brum zanim przechodzi do sedna długo wprowadza czytelnika w założenia i wskazówki jak odbierać jej zbiór o życiu, chcąc go niejako przygotować na to co przeczyta. Opowiada jak przygotowywała się do zebrania materiału, jak rozmawiała i patrzyła na bohaterów, pokazuje swoją drogę do przygotowania tych reportaży. Zapewne słusznie, bo nie są to obrazy karnawału, bujnego i barwnego życia w Amazonii, czy peanów na rzecz brazylijskiej piłki. To opowieści z ciemniejszych zaułków, a nawet zakątków Brazylii, gdzie trud, smutek i niesprawiedliwość trzymają się mocno, mimo zmian zachodzących na szczytach władzy, gdzie pieniądz i chciwość wiodą prym. Reportaże zawarte w "Kolekcjonerze porzuconych dusz" mają charakter społeczny, a choć autorka skupia się na Brazylii to można by je osadzić w innych miejscach, w których niesprawiedliwość kwitnie i dotyka najuboższych. Autorka pokazuje szerokie spektrum niedoli ludzkiej, niesprawiedliwości, zapomnienia, wyrzucenia za nawias, wykorzystywania, odbierania ostatnich skrawków godności. Optymizmu niewiele w tej książce, choć i ono wychyla z tych kart nieśmiałe oblicze, w postaci oddanych kobiet, które "łapią dzieci", aby pomóc sprowadzić je na ten świat, czy pojawiające się iskierki miłości w domach "spokojnej starości", do których "wysyłani" są starzy ludzie i "zasypywani gruzem" niepamięci swoich najbliższych. Pozostałe traktują o realizmie, bynajmniej niemagicznym. Spotkamy więc opowieść mężczyzny, który pracował przy azbeście i umarł z jego powodu. Poczytamy o ludziach których wyrzucono z ich domu, bo stali na drodze wielkich "inwestycji". Usłyszymy opowieści matek, które rodziły synów na śmierć, o mężczyznach, którzy oddają się bardzo dziwnym działaniom, aby przeżyć w tym nieprzyjaznym świecie. Kobietę, która mimo niepełnosprawności, biedy i wielu przeciwności postanowiła udowodnić, że da radę i wydobędzie się z kręgu niemożności. Dowiemy się o szaleństwie złota, o marzeniu biedaka, żeby wznieść się na pokładzie samolotu i o żalu do choroby, która zabrała coś na co czekało się całe życie.. W mojej opinii autorka starała się nie wtrącać w opowieści swoich bohaterów, słuchała i gromadziła je bez oceniania i dopowiadania. Pokazywała szerszy kontekst niektórych historii, drogi niesprawiedliwości i nic nie robienie władz i sądów. Książka napisana eleganckim językiem. Choć nie wszystkie opowieści wciągają, to warto poznać różnorodność Brazylii tej bardziej nieznanej i nieoczywistej.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 7 7 miesięcy temu
Fuerte Kasper Bajon
Fuerte
Kasper Bajon
Ta lektura jest efektem lutowego urlopu. Powiedzieć, że Fuerteventura jest cudna, to oczywiście truizm. Byliśmy tam poprzedni raz sześć lat temu i zapamiętałem sobie, że to „ wyspa kóz" . Tym razem w , poza odpoczynkiem i konwersatorium z hiszpańskiego, powód był jeszcze jeden: po fantastycznym serialu „ Las noches de Tefia” , polski tytuł „ Tefia, obóz milczenia” musiałem zobaczyć to miejsce. Oficjalnie była to rolna kolonia karna, a tak naprawdę obóz koncentracyjny, gdzie podczas reżimu generała Franco więziono homoseksualistów . Już samo miejsce jest dość złowieszcze, daleko od cywilizacji, trochę w szczerym polu. Obóz nie jest duży, bo więźniowie tylko w nim spali, a dnie spędzali w katorżnicznej pracy na roli, z przerwami na kościół oczywiście, bo przecież kościół katolicki wspierał reżim Franco. Wszystko jest odnowione, więc serial kręcony był w innej lokalizacji na pobliskiej Teneryfie. Dawny obóz jest dziś tzw. miejscem pamięci demokratycznej społeczności LGTBIQ + i akurat podczas naszej bytności odbywały się tam warsztaty edukacyjne dla młodzieży . Widać edukacja seksualna ma się wszędzie lepiej niż w Polsce. Oczywiście Tefia nie była jedynym punktem naszego programu, ale jakby pretekstem, aby raz jeszcze Fuerte zobaczyć. Ta erudycyjna książka jest niezwykle osobista . Autor, opowiadając o Fuerte, przywołuje dawne historie rodzinne, ma ogromną wiedzę na temat historii wyspy,a przede nie unika zaangażowanej, emocjonalnej narracji. Bajon przywołuje w swoim eseju podróżniczym historie bolesne, trudne, pisze o biedzie, wykluczeniu, podbojach, a całość kończy w chwili wybuchu pandemii. To taka pieśń miłosna do wyspy i świetne uzupełnienie do podróży tam.
Achim - awatar Achim
ocenił na 8 18 dni temu
Auroville. Miasto z marzeń Katarzyna Boni
Auroville. Miasto z marzeń
Katarzyna Boni
Auroville to eksperymentalne miasto w Indiach. Miejsce z założenia wolne od polityki czy religii, skupione na braterstwie, a wszystko to by odnaleźć duchową ścieżkę w zgodzie ze światem. Po latach starań, starć z korporacjami oraz państwem, stało się kulturową enklawą, odrębnym terytorium, które jest samowystarczalne pod względem energii, edukacji, opieki medycznej i wytwarzanych towarów. Wiele początkowych założeń na pewnym etapie uległo erozji — powstał kult Matki-założycielki, miasto stało się popularnym miejscem dla turystów, a starcia z państwem oraz wielkimi korporacjami udowodniły, że nie da się pozostać całkowicie wolnym od polityki czy dzisiejszego świata — ale miasto zachowało swój duchowy wymiar. Niektórych zawiodło, dla innych okazało się miejscem, którego od zawsze poszukiwali i postanowili tam już zostać. Niezależnie jednak od emocji — Auroville to marzenie o utopijnym mieście przyszłości, które ciągle dąży do postępu, ale najważniejsza dla jego mieszkańców jest duchowa równowaga. Katarzyna Boni odwiedziła Auroville kilka razy. Mieszkała tam dłuższy okres, poznawala ludzi, rozmawiała z tymi, co zostali oraz zdecydowali się odejść, zbierała doświadczenia własne oraz cudze, a to by na kartach książki odbić życie i mentalność, jaka wypełniła to miejsce. Z mojego punktu widzenia wykonała kawał dobrej roboty, a na szczególną uwagę zasługuje odbicie kultu matki i zgubienie wcześniejszych ideałów, gdy doszło do koniecznej walki o niezależność. Zabrakło mi w tym wniknięcia w pewne elementy, pogłębienia codziennych tematów, ale jako całość zostałam pozytywnie zaskoczona. Dobry reportaż o temacie, który budzi wiele emocji oraz przemyśleń.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Gure. Historie z Kraju Basków Katarzyna Mirgos
Gure. Historie z Kraju Basków
Katarzyna Mirgos
Kraj Basków to nie miejsce, to stan umysłu, którego nie da się zamknąć w turystycznej broszurze”. Niestety, po lekturze książki „Gure. Historie z Kraju Basków” autorstwa Katarzyny Mirgos, można odnieść wrażenie, że autorka nie do końca wzięła sobie tę maksymę do serca. Choć publikacja obiecuje intymny wgląd w duszę jednego z najbardziej fascynujących i skomplikowanych narodów Europy, ostatecznie otrzymujemy produkt, który utknął w martwym punkcie między ambitnym reportażem a subiektywnym pamiętnikiem z podróży. Głównym problemem „Gure” jest jej fragmentaryczność. Autorka serwuje nam zbiór luźnych opowieści, które rzadko układają się w spójną całość. Czytelnik liczący na rzetelną analizę baskijskiej tożsamości czy skomplikowanej historii ETA, poczuje się rozczarowany. Mirgos ślizga się po powierzchni tematów, które wymagają chirurgicznej precyzji. Zamiast wejść w trudny dialog z historią, autorka często ucieka w bezpieczne, niemal pocztówkowe opisy krajobrazów i lokalnej kuchni. Styl autorki bywa nużący. Nadmiar poetyckich metafor i osobistych wtrętów sprawia, że sama postać Katarzyny Mirgos staje się momentami ważniejsza niż jej bohaterowie. Reportaż, z definicji, powinien oddawać głos „innemu”, tymczasem w „Gure” ten głos jest skutecznie tłumiony przez subiektywny filtr autorki. Czytając o baskijskich tradycjach, częściej dowiadujemy się, co czuła autorka, patrząc na góry, niż co czują sami Baskowie, żyjąc w cieniu swojej burzliwej przeszłości. Kolejnym zarzutem jest unikanie trudnych pytań. Kraj Basków to region zdefiniowany przez konflikt, opór i niezwykle silne napięcia polityczne. Mirgos traktuje te zagadnienia z niemal lękową ostrożnością. W efekcie otrzymujemy obraz wygładzony, pozbawiony pazura i niezbędnego w literaturze faktu krytycyzmu. To wizja Baskonii „dla turystów” – bezpieczna, estetyczna, ale przez to mało autentyczna. „Gure. Historie z Kraju Basków” to książka poprawna, ale nic ponadto. Brakuje w niej drapieżności charakterystycznej dla najlepszych polskich szkół reportażu. To pozycja, która ładnie wygląda na półce i może służyć jako nastrojowy wstęp do wakacji w San Sebastián, ale zawodzi jako próba zrozumienia fenomenu baskijskości. Jeśli szukasz głębokiej analizy i mięsa dziennikarskiego, „Gure” prawdopodobnie pozostawi Cię z poczuciem niedosytu i poznawczej pustki.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu Natalia Bryżko-Zapór
Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu
Natalia Bryżko-Zapór
Wołyń. Poczekalnia do przyszłości. „Wołyń istnieje i żyje własnym życiem. Choćby dlatego warto przyjrzeć się temu miejscu bliżej i zobaczyć, czym jest obecnie. Poznać dzisiejsze troski i radości jego mieszkańców. Dowiedzieć się, co pozostawił im wczorajszy dzień”. Wołyń. Na dźwięk tego słowa mimowolnie się wzdrygamy. Wołyń bowiem kojarzy się w Polsce głównie z ludobójstwem, jakiego na Polakach dopuściła się Ukraińska Powstańcza Armia. Z powierzchni ziemi zniknęły całe polskie wsie i osady. Po II wojnie światowej Wołyń w całości został za naszą wschodnią granicą. Zostały tam jednak także ślady polskości, które – mimo usilnych starań komunistów – przetrwały do dziś. Jednak Wołyń to także ukochane i trochę zmitologizowane Kresy Wschodnie. To kraina mlekiem i miodem płynąca, przynajmniej taka jawiła się we wspomnieniach tych, którzy musieli ją opuścić w wyniku wojennej zawieruchy. Wszystko to jednak przeszłość. Tymczasem jest także teraźniejszość. Jaki jest współczesny Wołyń? Czym żyją jego mieszkańcy? Jakie problemy ich zajmują, z jakimi przeciwnościami losu muszą się mierzyć? Czy znają historię krainy, na której żyją? Odpowiedzi na te i podobne pytania przynosi książka Natalii Bryżko-Zapór pod tytułem „Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne, w znanej serii Sulina. Jej autorka jest dziennikarką, dyplomatką i tłumaczką z języków ukraińskiego i rosyjskiego. Pracowała między innymi jako radca Ambasady RP w Kijowie. Swój reportaż podzieliła na sześć części. Na wstępie zamieściła mapę, która pozwala czytelnikowi umiejscowić Wołyń w jego historycznych i współczesnych granicach. Zaznaczyła także miejscowości, które odwiedziła i o których pisze. Wołyń, jako każdy region przygraniczny, ma specyficzne problemy i stoi przed wieloma wyzwaniami. Przede wszystkim jest to region biedny, a nawet bardzo biedny. Mówią o tym wszyscy rozmówcy autorki. Słynny ukraiński czarnoziem z różnych przyczyn leży odłogiem. Starsi mieszkańcy uprawiają małe, przydomowe poletka, tyle co dla siebie. Tymczasem młodsi. No właśnie, młodsi wyjeżdżają za pracą na Zachód. Dla nich tym wymarzonym zachodem jest Polska. Przyjeżdżają do naszego kraju nie tylko, żeby pracować, lecz także uczyć się i studiować. Na Ukrainie nie widzą dla siebie perspektyw. Ukraina to, co zrozumiałe, ważny bohater reportażu. Natali Bryżko-Zapór na każdej stronie obnaża słabości i patologie, trawiące państwo. Korupcja, wszechwładza oligarchów, istniejące od lat układy. Gdzie w tym wszystkim zwykły człowiek? Otóż czuje się niepotrzebny i zdany tylko na siebie. Państwo wydaje się słabe, niestabilne, niewspierające uczciwych obywateli. Czytelnik poznaje meandry ukraińskiej polityki i przyczyny nieoczekiwanego zwycięstwa w wyborach prezydenckich telewizyjnego komika. Jednak za hasłem zmiany poszło niewiele realnych działań. Mieszkańcy Wołynia ciągle czują, że nikogo nie obchodzą. Tymczasem wschodnia Ukraina wyzywa ich od banderowców. Jaki jest więc stosunek Ukraińców do historii? Czy wiedzą o tragicznych wydarzeniach z czasów II wojny światowej? Jak postrzegają UPA? Co sądzą o Polsce i Polakach? Czytając „Pogranicze wszystkiego” dowiemy się o Wołyniu naprawdę sporo. Choćby o podziałach w ukraińskim prawosławiu i walce o autokefalię tamtejszej cerkwi. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Byłem na Ukrainie, także na Wołyniu. Stąd też wiele rzeczy, o których czytamy w książce, widziałem na własne oczy. Fatalne drogi, biedne wiejskie chaty, nieukończone budowy. Zachodnia Ukraina jest naprawdę biednym regionem. Tym większy kontrast jest między zwykłymi mieszkańcami a bogatymi oligarchami, mającymi olbrzymi wpływ na bieżącą politykę i sytuację w kraju. Wołyń i Ukraina to krainy nierozerwalnie związane z Polską. Tak po prostu jest, czy się to komuś podoba, czy nie. To na Wołyniu do szkoły uczęszczał Tadeusz Kościuszko. Jeszcze wcześniej Ukraina spływała krwią kozackich powstań. Najsłynniejsze z nich, pod dowództwem Bohdana Chmielnickiego na trwałe zmieniło rzeczywistość społeczno-polityczną regionu. Czy coś mnie zaskoczyło w reportażu Natalii Bryżko-Zapór? Tak, mianowicie fragment o protestantach na Wołyniu. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że cieszą się na tym terenie aż taką popularnością. „Pogranicze wszystkiego. Podróże po Wołyniu” to interesujący reportaż o interesującym regionie, leżącym tuż przy granicy z Polską. Wołyń tymczasem żyje swoim życiem – zmagając się z trudną teraźniejszością, marzy o przyszłości. Jakiej? Przekonajcie się sami, sięgając po książkę. Autorce należą się słowa uznania za poruszenie wielu tematów i wątków. Taki jest współczesny Wołyń – wielowymiarowy i niejednoznaczny. Wyruszcie do tej krainy razem z Natalią Bryżko-Zapór. Zachęcam do literackiej podróży. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów Shulem Deen
Kto odejdzie, już nie wróci. Jak opuściłem świat chasydów
Shulem Deen
Książka pisana jest od serca, a jej autorem jest Shulem Deen – Żyd wychowany w tradycji chasydzkiej w społeczności Skwer niedaleko Nowego Jorku. Już sam tytuł zapowiada nieodwracalny zwrot w życiu bohatera, jednak nie zdradza szczegółów fabuły, pozwalając czytelnikowi skupić się na treści. Deen opisuje swoje życie, rozpoczynając narrację od momentu zawarcia małżeństwa z kobietą, którą niemal nie znał, a którą poślubił zgodnie z zasadami swojej społeczności. Początkowo nie rozumie ani nie chce tego związku, lecz presja wychowania i oczekiwań otoczenia sprawia, że stara się być wzorowym członkiem wspólnoty chasydzkiej. Autor szczegółowo przedstawia codzienność swojej rodziny, sposób funkcjonowania wewnątrz społeczności oraz kontakt ze światem zewnętrznym. Z czasem w jego sercu pojawiają się wątpliwości, zaczyna zadawać pytania, które w tamtym środowisku są zakazane. Proces ten nie jest nagły – to długie miesiące, a nawet lata rozterek i refleksji. W końcu Deen wkracza na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, świadomie wybierając drogę, która wyklucza go ze społeczności. Interesująco ukazuje reakcje żony – najpierw pełne strachu i niezrozumienia, później stopniowo oswajającej się z myślą, że mogą opuścić świat, który wypełniał ich życie od zawsze. Deen kapitalnie wyjaśnia mechanizmy władzy, kontroli i nacisku społecznego, jakie panują w zamkniętych grupach religijnych. Nie oskarża, nie ocenia, lecz dzieli się własnymi doświadczeniami i samotnością, która coraz silniej go dotyka. Książka jest bardzo sugestywna; narracja może chwilami wydawać się powolna, ale warto poświęcić jej uwagę, by dostrzec to, co ukryte między wierszami. Dzięki temu czytelnik może głębiej zrozumieć, jak trudna była droga autora i jak specyficzna jest społeczność, w której się wychował.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Lajla znaczy noc Aleksandra Lipczak
Lajla znaczy noc
Aleksandra Lipczak
„Lajla znaczy noc” Aleksandra Lipiczaka to książka wymagająca, zarówno pod względem językowym, jak i gatunkowym. Autor operuje stylem eseistyczno-reportażowym, który nie należy do najłatwiejszych w odbiorze. Dla osób nieprzyzwyczajonych do tego typu literatury, podobnie jak dla mnie, lektura może okazać się wyjątkowo oporna. Choć wiem, że istnieją twórcy, którzy potrafią pisać eseje w sposób lekki, przystępny i angażujący, w tym przypadku miałam wrażenie, że forma mocno utrudniała mi kontakt z treścią. Książka niewątpliwie jest skierowana do czytelników zainteresowanych Hiszpanią, a zwłaszcza Andaluzją , jej historią, kulturą i kontekstami społecznymi. Dla fanów tego regionu może być wartościowym pogłębieniem wiedzy i inspirującym spojrzeniem na mniej oczywiste wątki. Jednak dla kogoś, kto nie ma już wcześniej zbudowanej ciekawości wobec tego tematu, lektura może być męcząca i trudna do przebrnięcia. Momentami odnosiłam wrażenie, że książka bardziej wymaga skupienia niż daje przyjemność czytania. Nie można jej jednak odmówić merytorycznej wartości. Pojawiają się ciekawe przykłady, interesujące obserwacje i wnikliwe refleksje, które pokazują duże zaangażowanie autora oraz jego wiedzę. Niestety, w moim przypadku te zalety nie zrekompensowały trudności w odbiorze. Największym problemem „Lajla znaczy noc” było dla mnie to, że bardzo źle mi się ją czytało, a to sprawiło, że nawet wartościowe fragmenty nie wybrzmiały tak mocno, jak mogłyby. To książka, która z pewnością znajdzie swoich odbiorców, ale raczej w wąskim, konkretnie zainteresowanym gronie.
Claudin Genowefa - awatar Claudin Genowefa
oceniła na 6 3 miesiące temu

Cytaty z książki Szamańska choroba

Więcej
Jacek Hugo-Bader Szamańska choroba Zobacz więcej
Jacek Hugo-Bader Szamańska choroba Zobacz więcej
Więcej