rozwiń zwiń

Świat średniowiecznej wyobraźni

Okładka książki Świat średniowiecznej wyobraźni
Jacques Le Goff Wydawnictwo: Aletheia popularnonaukowa
446 str. 7 godz. 26 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
L'imaginaire medieval. Essais
Data wydania:
2024-10-30
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
446
Czas czytania
7 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367020626
Tłumacz:
Maria Radożycka-Paoletti
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat średniowiecznej wyobraźni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świat średniowiecznej wyobraźni

Średnia ocen
6,8 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
284
115

Na półkach: ,

Według mnie jedyną wadą tej książki jest brak studiów ikonograficznych. Natomiast najpiękniejsze są rozdziały zawarte w części zatytułowanej Literatura a świat wyobrażeń. Zawarty w niej tekst pt. Levi-Strauss w Broceliandzie to najdoskonalszy przykład strukturalnej antropologii historycznej w działaniu.

Według mnie jedyną wadą tej książki jest brak studiów ikonograficznych. Natomiast najpiękniejsze są rozdziały zawarte w części zatytułowanej Literatura a świat wyobrażeń. Zawarty w niej tekst pt. Levi-Strauss w Broceliandzie to najdoskonalszy przykład strukturalnej antropologii historycznej w działaniu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

177 użytkowników ma tytuł Świat średniowiecznej wyobraźni na półkach głównych
  • 145
  • 30
  • 2
33 użytkowników ma tytuł Świat średniowiecznej wyobraźni na półkach dodatkowych
  • 13
  • 7
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Świat średniowiecznej wyobraźni

Inne książki autora

Jacques Le Goff
Jacques Le Goff
Francuski profesor historii.Rodowity tulończyk. Studiował na Oksfordzie oraz w Ecole Française w Rzymie. Specjalista w zakresie historii średniowiecza (mediewista). Swoimi pracami zrehabilitował średniowiecze, uważane przez jego poprzedników za mroczny i posępny epizod Historii. Ukazał jego „inny” obraz. Wskazał, że średniowiecze tętniło życiem – był to okres, w którym kształtowało się nowoczesne społeczeństwo Twórca oryginalnej historii kultury, gdzie duży nacisk kładło się przede wszystkim na życie codzienne ludzi i ich mentalność. Pionier antropologii historycznej. Agnostyk. Doctor honoris causa 11 uczelni wyższych, w tym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jacques Le Goff żył 90 lat. Wybrane publikacje książkowe: "Le XIIIe siècle: l'apogée de la chrétienté" (1992, polskie wydanie: "Apogeum chrześcijaństwa", Czytelnik, 2003), "Le Dieu du Moyen Âge" (2003, polskie wydanie: "Bóg średniowiecza", Wyd. Uniwersytetu Warszawskiego, 2008), "Une histoire du corps au Moyen Âge" (z Nicolasem Truongiem, polskie wydanie: "Historia ciała w średniowieczu", Czytelnik, 2006), "Un long Moyen Âge" (2004, polskie wydanie: "Długie średniowiecze", Wyd. Uniwersytetu Warszawskiego, 2007). Żona: Anna Dunin-Wąsowicz (1962-11.12.2004, jej śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje Ludwik Stomma
Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje
Ludwik Stomma
Antropologia kultury wsi polskiej XIX w to wspaniała publikacja, która przenosi nas w zapomniany, tajemniczy, pełen przesądów, uprzedzeń i zabobonów świat polskiej wsi z XIX wieku (wiecie co stosowano zanim Aleksander Fleming odkrył penicylinę? Zwilżony chleb zmieszany z pajęczyną.). Zauważyłam, że dopóki te różnego rodzaju przesądy i wierzenia opierają się tylko i wyłącznie na pogaństwie lub wierzeniach zaczerpniętych od Słowian, dopóty są po prostu przerażające lub obrzydliwe. Ale kiedy w te przesądy i rytuały wkrada się Chrześcijaństwo - zaczyna się robić co najmniej śmiesznie. Przykład: skąd wzięły się niedźwiedzie? Kiedy Bóg odwiedził wieś, pewien mężczyzna ubrał kożuch futrem do góry i chciał go wystraszyć. Stanął na czterech kończynach i zaczął ryczeć - za co Bóg zamienił go w niedźwiedzia. Dalej - dlaczego osika dygocze? Bo powiesił się na niej Judasz. Dlaczego nie zabijamy pająków? Bo kiedyś jeden pająk uciszył muchę która nie dawała spać Dzieciątku Jezus. Ale według mnie to spowiadające się skowronki przebijają wszystko inne. Podsumowując - książkę, chociaż jest publikacją popularnonaukową (z dziedziny antropologii) - czyta się bardzo dobrze. Autor często odwołuje się do innych znanych antropologów jak Mircea Eliade czy Margaret Mead, co wcale nie przeszkadza w odbiorze ludziom nie zaznajomionym z tematem antropologii czy etnografii. Przyznam, że czytając ją bawiłam się świetnie - wiele faktów, o które nawet nie podejrzewałabym gatunek ludzki (a już zupełnie nie żyjący w nie tak odległym XIX wieku) mnie bardzo zaskoczyło. "Antropologia kultury..." to książka przypominająca współczesnym o naszej tożsamości kulturowej - bo choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli odciąć się od tych przedziwnych przesądów i wyobrażeń - już od czasów naszych słowiańskich przodków jesteśmy z nią związani. (thebooksspot.blogspot.com)
margoz - awatar margoz
ocenił na 9 9 lat temu
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby Alfonso Maria di Nola
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby
Alfonso Maria di Nola
Dziś chciałabym przedstawić Wam trochę nietypową książkę. „Tryumf śmierci” autorstwa Alfonso M. Di Nola, to przegląd świadectw żałoby dotyczących różnych kultur. Przebędziemy długą wędrówkę od prymitywnych społeczności nieznających pisma do czasów współczesnych i przyjrzymy się podobieństwom i różnicom w przeżywaniu bolesnego doświadczenia jakim jest śmierć. O śmierci często możemy wiele usłyszeć w mediach, jednak temat żałoby jest już znacznie rzadziej poruszany. Jak będziemy się mogli przekonać podczas czytania tej publikacji, zachowania związane z czasem żałoby i opłakiwaniem zmarłych bardzo zmieniły się w perspektywie czasowej i przestrzennej. W książce zawarto historię, ewolucję i przemianę odczuwanej i pojmowanej przez różną ludność żałoby a także symbolikę świec, wyposażanie zmarłego w przedmioty szczególne, które miały pomóc mu w jego wędrówce lub też rodzinie. Bardzo intrygujących informacji można się dowiedzieć np. o archaicznym sposobie rozumienia żałoby. I tak np. niektóre ludy uważały żałobę jako zwycięstwo i wyprawiały ucztę, weseliły się i radowały. Dla innych natomiast był to ogromny ciężar i straszna tragedia, jakby kara za ich przewinienia. Książka opisuje dokładnie, z psychologiczną dokładnością poszczególne etapy żałoby, typy opłakiwania i charakterystykę psychosomatycznych reakcji na żałobę. Oprócz tego wiele miejsca poświęcono zachowaniu przy zmarłym, różnym typom postrzegania nieboszczyka przez żyjących czy symulowaniu żałoby. Żałoba w różnych kulturach i czasach wyglądała inaczej. Rytuały, hołdy z kwiatów, różne kolory zależenie od kraju symbolizujące okres straty czy np. różnice w żałobie zależne od płci to zaledwie ułamek poruszanych kwestii. W książce omówiono również obrzedy, które miały zatrzymać duszę na Ziemi lub przeciwnie, pozwalały „odlecieć” duszy do lepszych miejsc. Mało osób wie dlaczego m.in. stawiamy dziś nagrobki. Wywodzi się to z dalekiej tradycji, kiedy to starano się zatrzymać duszę przy najbliższych. Trumnę przykrywało się płytą nagrobną, aby dusza nie mogła oddalić się i na zawsze pozostała na Ziemi. Także strach przed nieboszczykami i nękaniem żywych był przedmiotem tej książki. Dowiemy się, że w dawnych czasach podstawiano misy z ziarnami maku, aby dusze zajęte ich liczeniem nie straszyły np. swoich rodzin. Nie wspomnę już o wiązaniu nóg, aby potem takiemu zmarłemu było trudniej wrócić do swojego domu... „Tryumf śmierci” to książka bardzo ciekawa i intrygująca. Bogata bibliografia i materiały źródłowe z pewnością gwarantują rzetelną i fachową wiedzę, przekazaną przystępnym językiem. Polecam wszystkim osobom zainteresowanym tym tematem, a zwłaszcza antropologią, historią, medycyną sądową czy też psychologią do sięgnięcia po tę publikację. Z pewnością się nie zawiedziecie. Polecam i pozdrawiam!! Moja ocena: 4,5/6
kasandra_85 - awatar kasandra_85
ocenił na 7 15 lat temu
Społeczeństwo polskie od X do XX wieku Benedykt Zientara
Społeczeństwo polskie od X do XX wieku
Benedykt Zientara Antoni Mączak Janusz Żarnowski Ireneusz Ihnatowicz
Pozycja z pewnością wartościowa, napisana przez wybitnych znawców przedmiotu. Zawiera bardzo wiele ciekawych informacji, obserwacji, analiz. Wszystko to podane przystępnym, potoczystym językiem, dalekim od ściśle naukowego żargonu. Przekrojowy obraz rozwoju i przemian społeczeństwa polskiego od czasów przedpaństwowych po upadek PRL-u (1989 r.). Objętość tomu podzielono przy tym w miarę „sprawiedliwie”, bez zwykłego w takich sytuacjach faworyzowania epok najnowszych. Można też jednak wskazać sporo minusów. Przede wszystkim, pozycja ma już swoje lata, została napisana pod koniec lat 70-ych XX w., a dodatki i retusze przed kolejnymi wydaniami nie zdołały zatrzeć tego faktu. Widać to w wielu miejscach. I tak, prof. B. Zientara (średniowiecze) odwołuje się raz po raz do teorii historiograficznych dawno już zarzuconych (autochtoniczna teoria pochodzenia Słowian, rodzima teoria początków miast na ziemiach Europy Środkowej – to można zrozumieć, takie było wówczas nastawienie historiografii polskiej w ogniu dyskusji z historiografią niemiecką, po co jednak nawiązywał do starej i od dawna nieaktualnej hipotezy "koalicji czterech książąt” jako planowanego sposobu zjednoczenia państwa polskiego na przełomie wieków XIII i XIV?). Prof. A. Mączak (czasy nowożytne) wyraźnie „na siłę” szuka śladów podziałów oraz walki klasowej w stylu marksowskim, obecnych jakoby w Rzeczpospolitej Szlacheckiej. Poświęca temu zagadnieniu osobny rozdział (najkrótszy w całej monografii, bodajże trzy strony), z którego wynika ostatecznie, podana nieco ukradkiem konstatacja, iż czegoś takiego wówczas w Polsce nie było (rozumiem, że rozdział ten – niczym przysłowiowy kwiatek przy kożuchu - musiał znaleźć się w wydaniu pierwszym z 1979 r., ale dlaczego tkwi nadal niczym „ciało obce” w wydaniach po roku 1990?). Do części trzeciej (epoka rozbiorów, autorstwa prof. I. Ihnatowicza) zastrzeżeń nie mam. Natomiast pojawiają się w stosunku do części czwartej (XX w., autorstwa prof. J. Żarnowskiego). Pierwszy to kompozycja tego fragmentu monografii. Autor kilkakrotnie pisze o tym samym, powtarzając podane już wcześniej informacje (np. o wewnętrznym rozwarstwieniu ludności wiejskiej w II Rzeczpospolitej, ale również o innych kwestiach). Opis sytuacji społeczeństwa w latach II wojny światowej oraz okupacji jest zadziwiająco krótki i powierzchowny. W dodatku, ukazuje głównie politykę i okrucieństwach okupanta niemieckiego, kwestia poczynań ZSRR wobec ludności polskiej wspomniana została zaledwie w kilku przypadkowych niemal zdaniach, sprawiających wrażenie, iż zostały dodane na chybcika przy okazji przygotowywania kolejnych wydań monografii – podczas gdy ten akurat rozdział należało gruntownie przepracować. Zadziwiająco ciekawie wypada opis społeczeństwa PRL-owskiego, z wieloma trafnymi obserwacjami Autora. Niestety, kończy się on właściwie na latach 70-ych XX w. (tzn. epoce współczesnej pierwszemu wydaniu monografii), Pomimo deklarowanego doprowadzenia narracji do upadku rządów komunistycznych w 1989 r., lata 80-te oraz sam upadek PRL oraz jego społeczne przyczyny omówiono „po łebkach” i powierzchownie. Zawiniło zapewne pospieszne opracowanie tematu przed kolejnymi wznowieniami. A tutaj również aż prosiłoby się o odrębny rozdział, z obserwacjami równie trafnymi, jak w odniesieniu do poprzednich dekad. Podsumowując, monografia warta jest czasu poświęconego na lekturę i może znacząco poszerzyć wiedzę Czytelnika na temat dziejów naszego narodu oraz społeczeństwa. Okazuje się już jednak wyraźnie przestarzała i należy ją czytać ze stosowną dozą krytycyzmu. Ponadto, od z górą 30 lat żyjemy w kolejnej, zupełnie nowej epoce tychże dziejów. Epoce, w której gruntowne i zasadnicze przemiany społeczne zachodzą w tempie iście błyskawicznym. Sytuacja ta (oraz podniesione wyżej braki omawianej monografii) wskazują na potrzebę nowego opracowania tematu, zamiast kolejnych wznowień książki niekoniecznie już aktualnej. Oczywiście, w wielu fragmentach mogłaby ona posłużyć za podstawę takiego nowego opracowania.
Nefer - awatar Nefer
ocenił na 7 3 lata temu
Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki Erwin Panofsky
Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki
Erwin Panofsky Raymond Klibansky Fritz Saxl
Po obejrzeniu obrazu Goyi „Saturn pożerający własne dzieci" , nikt nie może mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z bóstwem groźnym, nieprzyjaznym i mącącym ludziom szyki. W miarę upływu wieków ta postać stała się hybrydą łączącą cechy Saturnusa – bóstwa siewu, tytana Kronosa, boga czasu – Chronosa i planety Saturn. Widać to na ilustracjach obrazujących Saturna i jego dzieci, gdzie roi się od pozornie przedziwnej sieczki – od oraczy i siewców, przez wisielców, więźniów, kaleki , wędrowców, kopaczy aż do budowniczych tam czy wszystkich pracujących przy przelewaniu wody albo rąbaniu drzewa. Jest też Saturn bliskim kuzynem melancholii, a ta z kolei była rozumiana i jako choroba, i jako usposobienie człowieka, i jako chwilowy nastrój i jako etap w rozwoju ludzkiej natury. Na przestrzeni lat różnie rozumiano to pojęcie, czasem kojarząc je z głęboką mądrością, czy wręcz geniuszem, czasem z dojrzałym wiekiem, czasem mądrą refleksją nad okrutnym światem a nierzadko też… z ponuractwem, nieprzyjazną postawą wobec świata, niechlujstwem, skąpstwem, wrednym charakterem i brzydkim zapachem! Widać też, że dla człowieka starożytności, średniowiecza i również późniejszych epok, liczba cztery stanowiła jeden z fundamentów wiedzy o życiu - cztery żywioły, cztery temperamenty, cztery płyny w żywym ciele, cztery etapy życia ludzkiego, cztery humory, cztery pory roku - wszystko to na przestrzeni lat splatało się w ludzkiej świadomości w harmonijny obraz świata i ludzkiej kondycji. Ta książka szczegółowo omawia ludzkie rozumienie Saturna w filozofii, medycynie, astrologii, literaturze i sztuce, ze szczególnym ukłonem w stronę durerowskiego tajemniczego arcydzieła – „Melencolia I”, i to jest chyba najciekawszy i najbardziej frapujący rozdział całej książki. Z punktu widzenia estetyki to bardzo ładnie wydany tom, twarda okładka, porządne bialutkie karty, dobry druk do czytania, czytelne reprodukcje; można go wielokrotnie wertować bez strachu, że się rozleci. Lecz od strony czytelnika – sporo zadziorów! Przypisy zaśmiecają po połowie stron albo więcej. Ilustracje nie korespondują z tekstem jakby porozsiewano je w książce od sasa do lasa. Czasem odwołanie do ryciny znajdzie się kilkadziesiąt stron dalej, czasem nie ma go wcale. Nierzadko ilustracje mijają się z tekstem o kilkaset lat, co daje poczucie przyglądania się niechlujnej redakcji albo kompleks niezrozumienia intencji Twórców. Publikacja mocno zyskałaby gdyby wszystkie przypisy i ilustracje zostały wywalone na sam koniec. Już nie będę wynosić własnej ignorancji i narzekać, że bez dobrej znajomości łaciny i starożytnej greki, odbiór tekstu jest niepełny, bo to przecież dobrze, że przytaczane są źródła tekstów. Ale język samej pracy jest tak suchy, nudny, bezosobowy, kostyczny i kompletnie wyprany z wszelkich uczuć, że możemy tę książkę traktować wyłącznie jako pomoc w nauce i solidne opracowanie ale na pewno nie jako przyjemność obcowania z dobrą literaturą. Jakież to inne pisanie niż MBC Łysiaka czy Historie piękna i brzydoty Eco! Summa summarum – to bardzo dobry fachowy skrypt ale moje największe tegoroczne czytelnicze rozczarowanie. Z bólem serca nie mogę dać więcej niż 6/10.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 6 1 rok temu
Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna  Lucio Russo
Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna
Lucio Russo
Bardzo ciekawa książka-esej, ale nierówna i bez polotu. Najciekawsze oczywiście to, co dotyczy fundamentów hellenistycznej naukowości, rozróżnienia — całkowicie dziś stosowanego na opak — matematyki i fizyki oraz przemyślenia dot. metody naukowej, tak greckiej (cywilizacji hellenistycznej), jak i nowożytnej. Rozdziały, będące w rachubie objętości może i większościowe, o konkretnych osiągnięciach nauki i techniki, o gospodarce, o schyłku myśli i jego przyczynach, mogą z pewnością zainteresować historyków (i poszukiwaczy ciekawostek, tych niemało, tzn. ciekawostek, choć poszukiwaczy na LC pewnie też), ale dla zasadniczej myśli są nieistotne i choć pewni traci się ciągłość przy ich szybkim kartkowaniu, to strata to żadna, gdyż dla uchwycenia myśli przewodniej rozdziały te są zdecydowanie mniejszościowe. To, co przykuwa moją największą uwagę, to ostatni podrozdział i zakończenie, i choć podobnie miałem w ,,Lunatykach'' Koestlera (podobne wrażenie wznoszenia się i ogarniania coraz szerszych perspektyw, co prawda w innym stylu, bo u Koestlera drapieżnie, choć raczej kruczo niż pustułkowato ;)), to tutaj przykucie moje jest wyraźnie polemiczne. Szanuję za ukłon Duhemowi, podzielam bardzo krytyczne obserwacje dotyczące komercjalizacji współczesnej nauki i jej pędu ku ilości, ubolewania nad upadkiem ducha uczonego-mędrca itp. — ale brak zrozumienia dla Feyerabenda i kompletne zamknięcie na myśl Bohra bardzo bolą. PS Kupiona w księgarni przy centrum sztuki, była przeceniona do 1 (jednej) złotówki (super, miło, ale czy nie o czymś więcej to świadczy...), ale pewnie i tak bym się nie zdecydował (nie umiem odwracalnie kompresować książek, podobnie jak bez ryzyka budowlanego zwiększać pojemności mieszkania), gdyby nie to, że spostrzegłem Ireneusza Kanię jako autora przekładu — i wciąż mogę napisać, że jeszcze się na Jego wyborach nie (przynajmniej: nie bardzo) zawiodłem!
Wojciech Kryszak - awatar Wojciech Kryszak
ocenił na 6 1 rok temu
Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych  Annaud de la Croix
Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych
Annaud de la Croix
Templariusze to bez wątpienia najbardziej znany średniowieczny zakon rycerski, choć z naszej polskiej perspektywy historycznej z pewnością ustępuje w świadomości zbiorowej miejsca Zakonowi Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, popularnie nazywanego Krzyżakami. Jednak dla dziejów zachodnioeuropejskich, oraz ogólnie okresu wypraw krzyżowych, Zakon Świątyni stanowił organizację o ogromnym znaczeniu, a jego nagła kasacja stała się powodem do powstania rozmaitych mitów i nieporozumień. Któż bowiem z osób zainteresowanych chociażby pobieżnie historią średniowiecza nie słyszał o „klątwie Templariuszy” rzuconej ze stosu przez ostatniego mistrza zakonu, Jakuba de Molay? A co z świętym Graalem, który rzekomo mieli posiadać „ubodzy rycerze Świątyni”? I gdzie podziały się bajeczne wręcz bogactwa zakonu? Te, i wiele innych kwestii, stara się poruszyć Annaud de la Croix w swojej książce "Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych". Do rąk czytelnika trafia całkiem przyjemna pozycja popularnonaukowa, zawierająca wiele informacji o omawianym okresie oraz kilka ciekawych spostrzeżeń. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nie mamy tutaj doczynienia z monografią historyczną dotyczącą zakonu Templariuszy, lecz raczej z całościowym szkicem epoki wypraw krzyżowych od momentu zdobycia przez Krzyżowców Jerozolimy aż do głośnego procesu i kasacji zakonu. Przejrzyste i treściwe rozdziały pozwalają z łatwością zachować chronologię zdarzeń i stanowią rzetelne podsumowanie prawie dwóch wieków rywalizacji chrześcijan z wyznawcami islamu o Ziemie Świętą, oraz roli, jaką w tym okresie odgrywał zakon Świątyni. Warto zwrócić uwagę na próbę całościowego ujęcia przez autora problemu funkcjonowania zakonu na tle historycznych przemian społeczeństw krajów zachodnioeuropejskich. Uwagi te pozwalają na lepsze zrozumienie fenomenu zakonu Świątyni i jednocześnie ukazują zalążki jego nagłego upadku. De la Croix mocno podkreśla, że już w momencie swojego powstania zakon wywoływał kontrowersje i podziały w środowisku duchowieństwa łacińskiego. Zbrojna walka z niewiernymi trudna była do pogodzenia z chrześcijańską ideą miłości bliźniego, a próba łączenia stanu duchownego z rycerskim odbierana była jako groźne novum i poważne naruszenie dotychczasowej społecznej struktury feudalnej. Nie bez znaczenie była też specjalna pozycja Templariuszy w ramach hierarchii kościelnej tamtych czasów. Templariusze, podlegający bezpośrednio papieżowi, cieszyli się bowiem licznymi przywilejami, które musiały wywoływać niezadowolenie wśród szeregowych przedstawicieli kleru. Dopóki jednak zakon wywiązywał się ze swojego głównego zadania, a mianowicie obrony Ziemi Świętej i chrześcijan na łacińskim wschodzie, dopóty cieszył się on ogromnym szacunkiem, przy jednoczesnym szybko postępującym procesie komasowania własności ziemskiej w ramach komturii i ogólnym bogaceniu się instytucji (szkoda jednak, że autor nie podaje tutaj żadnych danych obrazujących ten proces). Z czasem jednak, gdy stan posiadania w Ziemi Świętej zaczynał się kurczyć, bogactwo zakonu zaczęło coraz bardziej "kłóć w oczy", mimo że Templariusze, i przedstawiciele innych zakonów rycerskich, stanowili najsolidniejszą i najpewniejszą obronę przed kolejnymi atakami świata islamu, ale było ich po prostu zbyt mało, aby móc odwrócić niekorzystny trend "zwijania się" obszarów państewek powstałych na Bliskim Wschodzie po sukcesie I krucjaty. Zasadniczą jednak przyczynę głośnego upadku zakonu De la Croix widzi w procesie przemian społecznych Zachodniej Europy. Jak słusznie zwracali uwagę już średniowieczni komentatorzy – Jerozolimę zdobyli Frankowie, ale bronili jej już przedstawiciele nacji francuskich, niemieckich, włoskich itp., co było zasadniczą słabością idei krucjatowej jako takiej. Dobitnie udowodniły to kolejne nieudane krucjaty prowadzone przez europejskich monarchów. Rozwój idei narodowych, oczywiście w średniowiecznym ujęciu tego terminu, oznaczać musiał jednocześnie przeniesienie ośrodka ciężkości z europejskiej wspólnoty chrześcijańskiej na wspólnoty lokalne reprezentowane przez poszczególnych władców. Gdy zaczynała się epoka wypraw krzyżowych, władza monarsza na wielu obszarach Zachodniej Europy była słaba i sparaliżowana przez niezależność potężnych książąt terytorialnych. Upadek Akki, a więc końcówka XIII wieku, to jednak już zupełnie inny okres, jeśli chodzi o dzieje rozwoju państwowości w Europie. Końcowym wnioskiem autora jest zatem teza, że Templariusze, uparcie trwając na froncie skazanej na porażkę walki o Jerozolimę, stali się z dnia na dzień instytucją niepasującą do nowych czasów. Nie potrafili oni jak Krzyżacy przenieść odpowiednio wcześnie swojej działalności w inne regiony Europy, a będąc zakonem o wiele bogatszym od Szpitalników, stali się głównym celem dla monarchii nowego typu, którą prezentował wiecznie zadłużony król Francji Filip IV Piękny i jego doradca Nogaret. Okazało się także, że bezpośrednia podległość papieżowi, która przez dziesięciolecia pozwalała na błyskawiczny rozwój zakonu, w sytuacji podporządkowania papiestwa władzy świeckiej, stała się gwoździem do jego przysłowiowej trumny. Cnota posłuszeństwa, która stanowiła jeden z filarów zakonu Świątyni, doprowadziła koniec końców do jego spektakularnego upadku. „Aby powstał mit, potrzebny jest tragiczny koniec. Trzeba także nieco tajemnicy”. To słuszny i bardzo cenny wniosek autora, którego rozwinięcie w mojej ocenie mogłoby być jednak zdecydowanie lepsze. Ogólnie końcowe rozdziały książki stanowią jedynie zebranie i uporządkowanie wcześniejszych tez autora, uzupełnione krótkim przeglądem wniosków wcześniejszej historiografii oraz kilkoma krótkimi komentarzami, zawierającymi co prawda nieraz celne uwagi, ale jednak słabo podpartymi argumentacją. Odniesienia do współczesności moim zdaniem słabo komponują się z całością przekazu. Sądzę, że taki stan rzeczy jest spowodowany prostym faktem – poważne potraktowanie mitu wypraw krzyżowych oraz Templariuszy wymagałoby po prostu napisania osobnej książki, do której z pewnością materiałów by nie brakło. W omawianej pozycji mamy zatem tylko skrótowe ujęcie tego problemu. Nie zmienia to jednak faktu, że „Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych” to bardzo solidna pozycja, godna polecenia dla miłośników historii średniowiecza, a w szczególności okresu wypraw krzyżowych. Autor w sposób przystępny kreśli zarys problemu, nie stroniąc przy tym od głębszych przemyśleń i refleksji. Każdy zatem znajdzie tutaj coś dla siebie.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na 6 7 lat temu
Meksyk od kuchni. Książka niekucharska Susana Osorio-Mrożek
Meksyk od kuchni. Książka niekucharska
Susana Osorio-Mrożek
O kulturze meksykańskiej sporo czytałam, ale wiedzieć dużo to nie wiem i lepiej mnie nie pytać o te kwestie, bo mogę nabajdurzyć – przez pewien czas byłam pewna, że do końca życia Aztekowie i Majowie będą mi się chrzanić (wstyd). Dlatego wdzięczna jestem każdej pozycji, która w zgrabny sposób systematyzuje moją wiedzę. Doceniam pomysłowe ujęcia tematów. Nie mam nic przeciwko klasycznej prezentacji, jednak nie ma to jak nowatorskie ugryzienie zagadnienia – w tym przypadku, dosłownie od kuchni. Przeglądając meksykańskie menu, kosztujemy kolejno historii, kultury, religii, architektury, a to wszystko doskonale przyrządzone i podane. Przystawka z początkowych kartek nie jest niesamowicie zachęcająca, ale przełknijcie, bo książka roi się od przeróżnych smaczków, nie tylko kulinarnych. Dowiemy się, kto i dlaczego jadł ludzinę z kukurydzą, jak chili wpływało na wychowywanie młodzieży, czego Hiszpanie nie mogli przełknąć, co znaczy właściwie „burrito”, dlaczego każdy ma swojego zapijaczonego królika, co przeciętnemu Quauhtliemu żona pakowała na drugie śniadanie i jak wykorzystać żywopłot w kuchni. Choć książka faktycznie skupia się na przybliżaniu tradycyjnych składników i co wynikło ze zetknięcia ich z kulturą hiszpańską, nie brak też informacji o wojnach kwiatowych, niektórych bóstwach czy działalności zakonów żebraczych. Całość zdobią interesujące ilustracje, na końcu zaś mamy możliwość zapoznać się z kilkoma klasycznymi przepisami – jako że nie stać mnie na większość z tych składników, mogę sobie tylko zaśliniać kartkę. Można mieć pretensje o mało zajmujący początek i krótkość pozycji (dwieście stron z dużą czcionką i ilustracjami, no co to jest!), nie miałabym też nic przeciwko zamieszczeniu współczesnych przepisów nie wymagających tarzania gęsi w błocie. Dalej polecam tym, którzy z kulturą Azteków mieli mało do czynienia, lubią ciekawostki i mają smaka na dobrą pozycję popularnonaukową.
Kazik - awatar Kazik
ocenił na 6 12 lat temu

Cytaty z książki Świat średniowiecznej wyobraźni

Więcej
Jacques Le Goff Świat średniowiecznej wyobraźni Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne