rozwiń zwiń

Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych

Okładka książki Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych
Annaud de la Croix Wydawnictwo: Vesper popularnonaukowa
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2006-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-05-01
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
8360159041
Tłumacz:
Iwona Kasperska
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych

Średnia ocen
6,1 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
337
337

Na półkach:

Templariusze to bez wątpienia najbardziej znany średniowieczny zakon rycerski, choć z naszej polskiej perspektywy historycznej z pewnością ustępuje w świadomości zbiorowej miejsca Zakonowi Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, popularnie nazywanego Krzyżakami. Jednak dla dziejów zachodnioeuropejskich, oraz ogólnie okresu wypraw krzyżowych, Zakon Świątyni stanowił organizację o ogromnym znaczeniu, a jego nagła kasacja stała się powodem do powstania rozmaitych mitów i nieporozumień. Któż bowiem z osób zainteresowanych chociażby pobieżnie historią średniowiecza nie słyszał o „klątwie Templariuszy” rzuconej ze stosu przez ostatniego mistrza zakonu, Jakuba de Molay? A co z świętym Graalem, który rzekomo mieli posiadać „ubodzy rycerze Świątyni”? I gdzie podziały się bajeczne wręcz bogactwa zakonu? Te, i wiele innych kwestii, stara się poruszyć Annaud de la Croix w swojej książce "Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych".

Do rąk czytelnika trafia całkiem przyjemna pozycja popularnonaukowa, zawierająca wiele informacji o omawianym okresie oraz kilka ciekawych spostrzeżeń. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nie mamy tutaj doczynienia z monografią historyczną dotyczącą zakonu Templariuszy, lecz raczej z całościowym szkicem epoki wypraw krzyżowych od momentu zdobycia przez Krzyżowców Jerozolimy aż do głośnego procesu i kasacji zakonu. Przejrzyste i treściwe rozdziały pozwalają z łatwością zachować chronologię zdarzeń i stanowią rzetelne podsumowanie prawie dwóch wieków rywalizacji chrześcijan z wyznawcami islamu o Ziemie Świętą, oraz roli, jaką w tym okresie odgrywał zakon Świątyni. Warto zwrócić uwagę na próbę całościowego ujęcia przez autora problemu funkcjonowania zakonu na tle historycznych przemian społeczeństw krajów zachodnioeuropejskich. Uwagi te pozwalają na lepsze zrozumienie fenomenu zakonu Świątyni i jednocześnie ukazują zalążki jego nagłego upadku.

De la Croix mocno podkreśla, że już w momencie swojego powstania zakon wywoływał kontrowersje i podziały w środowisku duchowieństwa łacińskiego. Zbrojna walka z niewiernymi trudna była do pogodzenia z chrześcijańską ideą miłości bliźniego, a próba łączenia stanu duchownego z rycerskim odbierana była jako groźne novum i poważne naruszenie dotychczasowej społecznej struktury feudalnej. Nie bez znaczenie była też specjalna pozycja Templariuszy w ramach hierarchii kościelnej tamtych czasów. Templariusze, podlegający bezpośrednio papieżowi, cieszyli się bowiem licznymi przywilejami, które musiały wywoływać niezadowolenie wśród szeregowych przedstawicieli kleru.

Dopóki jednak zakon wywiązywał się ze swojego głównego zadania, a mianowicie obrony Ziemi Świętej i chrześcijan na łacińskim wschodzie, dopóty cieszył się on ogromnym szacunkiem, przy jednoczesnym szybko postępującym procesie komasowania własności ziemskiej w ramach komturii i ogólnym bogaceniu się instytucji (szkoda jednak, że autor nie podaje tutaj żadnych danych obrazujących ten proces). Z czasem jednak, gdy stan posiadania w Ziemi Świętej zaczynał się kurczyć, bogactwo zakonu zaczęło coraz bardziej "kłóć w oczy", mimo że Templariusze, i przedstawiciele innych zakonów rycerskich, stanowili najsolidniejszą i najpewniejszą obronę przed kolejnymi atakami świata islamu, ale było ich po prostu zbyt mało, aby móc odwrócić niekorzystny trend "zwijania się" obszarów państewek powstałych na Bliskim Wschodzie po sukcesie I krucjaty.

Zasadniczą jednak przyczynę głośnego upadku zakonu De la Croix widzi w procesie przemian społecznych Zachodniej Europy. Jak słusznie zwracali uwagę już średniowieczni komentatorzy – Jerozolimę zdobyli Frankowie, ale bronili jej już przedstawiciele nacji francuskich, niemieckich, włoskich itp., co było zasadniczą słabością idei krucjatowej jako takiej. Dobitnie udowodniły to kolejne nieudane krucjaty prowadzone przez europejskich monarchów. Rozwój idei narodowych, oczywiście w średniowiecznym ujęciu tego terminu, oznaczać musiał jednocześnie przeniesienie ośrodka ciężkości z europejskiej wspólnoty chrześcijańskiej na wspólnoty lokalne reprezentowane przez poszczególnych władców. Gdy zaczynała się epoka wypraw krzyżowych, władza monarsza na wielu obszarach Zachodniej Europy była słaba i sparaliżowana przez niezależność potężnych książąt terytorialnych. Upadek Akki, a więc końcówka XIII wieku, to jednak już zupełnie inny okres, jeśli chodzi o dzieje rozwoju państwowości w Europie.

Końcowym wnioskiem autora jest zatem teza, że Templariusze, uparcie trwając na froncie skazanej na porażkę walki o Jerozolimę, stali się z dnia na dzień instytucją niepasującą do nowych czasów. Nie potrafili oni jak Krzyżacy przenieść odpowiednio wcześnie swojej działalności w inne regiony Europy, a będąc zakonem o wiele bogatszym od Szpitalników, stali się głównym celem dla monarchii nowego typu, którą prezentował wiecznie zadłużony król Francji Filip IV Piękny i jego doradca Nogaret. Okazało się także, że bezpośrednia podległość papieżowi, która przez dziesięciolecia pozwalała na błyskawiczny rozwój zakonu, w sytuacji podporządkowania papiestwa władzy świeckiej, stała się gwoździem do jego przysłowiowej trumny. Cnota posłuszeństwa, która stanowiła jeden z filarów zakonu Świątyni, doprowadziła koniec końców do jego spektakularnego upadku.

„Aby powstał mit, potrzebny jest tragiczny koniec. Trzeba także nieco tajemnicy”. To słuszny i bardzo cenny wniosek autora, którego rozwinięcie w mojej ocenie mogłoby być jednak zdecydowanie lepsze. Ogólnie końcowe rozdziały książki stanowią jedynie zebranie i uporządkowanie wcześniejszych tez autora, uzupełnione krótkim przeglądem wniosków wcześniejszej historiografii oraz kilkoma krótkimi komentarzami, zawierającymi co prawda nieraz celne uwagi, ale jednak słabo podpartymi argumentacją. Odniesienia do współczesności moim zdaniem słabo komponują się z całością przekazu. Sądzę, że taki stan rzeczy jest spowodowany prostym faktem – poważne potraktowanie mitu wypraw krzyżowych oraz Templariuszy wymagałoby po prostu napisania osobnej książki, do której z pewnością materiałów by nie brakło. W omawianej pozycji mamy zatem tylko skrótowe ujęcie tego problemu.

Nie zmienia to jednak faktu, że „Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych” to bardzo solidna pozycja, godna polecenia dla miłośników historii średniowiecza, a w szczególności okresu wypraw krzyżowych. Autor w sposób przystępny kreśli zarys problemu, nie stroniąc przy tym od głębszych przemyśleń i refleksji. Każdy zatem znajdzie tutaj coś dla siebie.

Templariusze to bez wątpienia najbardziej znany średniowieczny zakon rycerski, choć z naszej polskiej perspektywy historycznej z pewnością ustępuje w świadomości zbiorowej miejsca Zakonowi Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego, popularnie nazywanego Krzyżakami. Jednak dla dziejów zachodnioeuropejskich, oraz ogólnie okresu wypraw krzyżowych, Zakon Świątyni...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych na półkach głównych
  • 44
  • 25
26 użytkowników ma tytuł Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna  Lucio Russo
Zapomniana rewolucja. Grecka myśl naukowa a nauka nowoczesna
Lucio Russo
Bardzo ciekawa książka-esej, ale nierówna i bez polotu. Najciekawsze oczywiście to, co dotyczy fundamentów hellenistycznej naukowości, rozróżnienia — całkowicie dziś stosowanego na opak — matematyki i fizyki oraz przemyślenia dot. metody naukowej, tak greckiej (cywilizacji hellenistycznej), jak i nowożytnej. Rozdziały, będące w rachubie objętości może i większościowe, o konkretnych osiągnięciach nauki i techniki, o gospodarce, o schyłku myśli i jego przyczynach, mogą z pewnością zainteresować historyków (i poszukiwaczy ciekawostek, tych niemało, tzn. ciekawostek, choć poszukiwaczy na LC pewnie też), ale dla zasadniczej myśli są nieistotne i choć pewni traci się ciągłość przy ich szybkim kartkowaniu, to strata to żadna, gdyż dla uchwycenia myśli przewodniej rozdziały te są zdecydowanie mniejszościowe. To, co przykuwa moją największą uwagę, to ostatni podrozdział i zakończenie, i choć podobnie miałem w ,,Lunatykach'' Koestlera (podobne wrażenie wznoszenia się i ogarniania coraz szerszych perspektyw, co prawda w innym stylu, bo u Koestlera drapieżnie, choć raczej kruczo niż pustułkowato ;)), to tutaj przykucie moje jest wyraźnie polemiczne. Szanuję za ukłon Duhemowi, podzielam bardzo krytyczne obserwacje dotyczące komercjalizacji współczesnej nauki i jej pędu ku ilości, ubolewania nad upadkiem ducha uczonego-mędrca itp. — ale brak zrozumienia dla Feyerabenda i kompletne zamknięcie na myśl Bohra bardzo bolą. PS Kupiona w księgarni przy centrum sztuki, była przeceniona do 1 (jednej) złotówki (super, miło, ale czy nie o czymś więcej to świadczy...), ale pewnie i tak bym się nie zdecydował (nie umiem odwracalnie kompresować książek, podobnie jak bez ryzyka budowlanego zwiększać pojemności mieszkania), gdyby nie to, że spostrzegłem Ireneusza Kanię jako autora przekładu — i wciąż mogę napisać, że jeszcze się na Jego wyborach nie (przynajmniej: nie bardzo) zawiodłem!
Wojciech Kryszak - awatar Wojciech Kryszak
ocenił na 6 1 rok temu
Znaki i symbole. Ilustrowany przewodnik Philip Wilkinson
Znaki i symbole. Ilustrowany przewodnik
Philip Wilkinson Miranda Bruce-Milford
Cechą charakterystyczną tej książki wydanej przez National Geographic, jest bardzo dobry papier i świetna szata graficzna. Zaczynam opis od cech wizualnych, a nie od treści, bo właśnie one są tutaj najważniejsze. Album posiada setki piktogramów, zdjęć, obrazów i obrazków, ale część opisowa jest skromna. Zwykle jest to po prostu parę zdań i na tym opis danego symbolu się kończy. Z tych właśnie względów mimo całkiem pokaźnej objętości album ten nie zadowoli wszystkich. Mnie przykładowo interesowała magia i okultyzm i mimo że temat jest ledwo liźnięty, to mimo wszystko oceniam lekturę na plus, choć rozwinięcia tematu powinienem szukać gdzie indziej. To samo dotyczy heraldyki, albo symboli pochodzących z dalekiego wschodu. Osoby, które są zainteresowane pewnym wycinkiem tyczącym się znaczenia piktogramów, powinny szukać informacji w literaturze ukierunkowanej bezpośrednio na konkretną tematykę. Gdyby ten album nadal był dostępny w sprzedaży jako nowy, to naprawdę poleciłbym jego zakup, bo świetnie nadaje się jako prezent. Jakość wydania to naprawdę pierwsza klasa. Trzeba jedynie pamiętać, że wartość merytoryczna schodzi tu na drugi plan i warto mieć na uwadze inne lektury, które ewentualnie rozwiną temat. Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o tym, że ten przewodnik stara się dorzucić swoje pięć groszy do właściwie każdej tematyki, która dotyczy znaków i symboli. Dlatego pojawia się w nim krótko przedstawiona tematyka mowy ciała, albo prezentacja znaków firmowych światowych marek. Mieszanka tematów dość wyspecjalizowanych z tymi niezbyt wyszukanymi powoduje, że zainteresuje się tym przewodnikiem każdy 10-latek, albo Marsjanin niemający dużego pojęcia o ludzkich zwyczajach. Te ostatnie uwagi są być może trochę zgryźliwe, ale niestety widać bardzo wyraźnie, że zarówno NG, jak i Discovery nawet w czytelniczej relacji ze swoim widzem schlebiają "fastfoodowemu" sposobowi na zdobywanie wiedzy. Jeżeli komuś nie przeszkadzają te wszystkie opisane przeze mnie uproszczenia, to śmiało może poszukiwać tej pozycji na portalach aukcyjnych. Mimo wszystko warto. PS. Ten album jest naprawdę pięknie wydany!:-)
Lemur80 - awatar Lemur80
ocenił na 6 5 lat temu
Średniowieczne herezje. Od reformy gregoriańskiej po reformację Malcolm Lambert
Średniowieczne herezje. Od reformy gregoriańskiej po reformację
Malcolm Lambert
Skończyłem! Nie było aż tak łatwo bo spory format, druk mniejszy niż w mniejszych książkach a do tego książka się odrobinę ciągnęła. Chyba miałem takie odczucie dlatego że przeczytałem ją zaraz po "Trans, Dostojewski, Rosja czyli o filozofowaniu siekierą" Cezarego Wodzińskiego. Książka Wodzińskiego o Staroobrzędowcach była niejako antropologią religii (odkrywającą jej ukryte sensy i sposób widzenia światów przez Staroobrzędowców) -która bardzo mi się spodobała i miałem nadzieję na podobną narrację w "Średniowiecznych herezjach". Ale nic z tego, w większości. Książka Lamberta jest książką historyczną, może odrobinę socjologizującą poprzez to że opisuje społeczności. Dotyczy ona też faktycznie (największych) herezji które przekształciły się w ruchy ludowe mające za zadanie naprawić Chrześcijaństwo i wskazać jego błędy - jak również ułatwić dostanie się do Nieba. W dodatku jeśli wierzyć narracji książki, średniowieczne herezje opisane w niej miały podobne założenia, były do siebie podobne. Skupiały się na ubogości ich członków, stwierdzały nieważność przysiąg czy sakramentów sprawowanych przez grzesznych kapłanów, odwoływały się do Pisma Świętego w jego tłumaczeniu na lokalne języki i były rozpropagowywane przez wędrownych kaznodziejów - zwykłych ludzi. Niektóre z nich mówiły też o dualizmie ciała i duszy i większej ważności pierwiastka duchowego w stosunku do cielesnego. Poza tym były też kulty głoszącego to że apokalipsa się zbliża. Herezje miały jeden cel - odmienić Chrześcijaństwo, sprawić by wyrzekło się grzeszności, bogactwa czy politycznej władzy. Zdziwiło mnie to że wspomniana korupcja pojawiła się już tak wcześnie w jego dziejach. Początkowo próbowano im przeciwdziałać faktycznie zmieniając Kościół na lepsze czy tworząc zakony żebracze, z czasem jednak zaczęto stosować siłę i ścigać, miażdżyć heretyków. Jak mówi Lambert - historie herezji to historie porażek. (choć nie do końca - można zauważyć cechy wspólne między nimi a Reformacją). Jakie informacje o herezji znajdziemy? Ich religijne założenia, życie społeczności heretyków i tego jak się rozprzestrzeniały, jak były postrzegane przez ludzi, reakcję kościoła... Ach i oczywiście wpływ na społeczność: niektóre ruchy heretyckie pozyskiwały sobie możnych, inne nie. Ciekawie było poczytać jak np. Husytyzm rozprzestrzeniał się i bronił dzięki wojnom. A, właśnie, sama książka zdaje się opisywać tylko trochę największych herezji, aczkolwiek opisane są herezje z całego świata zachodniego. Trochę było herezji o których słyszałem a które nie znalazły swojego opisu w tej książce. Dlatego jeśli interesuje Was charakterystyka większej ilości herezji, przedstawienie ich wierzeń, to chyba poleciłbym sięgnięcie do słowników herezji: “Encyklopedii herezji i heretyków” (Cliftona), “Słownika herezji w kościele katolickim” (Massona), przynajmniej tak teraz zamierzam zrobić. Rany, sporo narzekania wyszło, ale ogólnie uważam że książka dobrze spełnia swoją rolę jeśli potraktujecie ją jako książkę historyczną nie antropologiczną. Jest opis tego co łączyło herezje czy osoby wyznające je, czym się charakteryzowały, jaka była reakcja Kościoła, papiestwa na nie, co przyciągało do nich ludzi. Naprawdę można poczuć świetną średniowieczną atmosferę zagłębiając się w nią. Była też informacja o tym jak zmieniający się świat wpływał na herezje i heretyków. Czymś co jest ciekawe, charakterystyczne a nieuświadomione przeze mnie wcześniej jest fakt że nazwa "herezja" jest czymś wytworzonym przez Kościół instytucjonalny czy papiestwo, same ruchy widziały siebie jako ruchy reformatorskie, wierne Pismu Świętemu. Kościół widział je jednak odmiennie - jako dzieło Szatana. Ciekawa były rozdziały książki opisujące reakcję Kościoła instytucjonalnego na nie i powstanie oraz działalność Inkwizycji. Książka dobrze też ukazywała jak dużo polityki było w religii. A, ciekawa była też końcowa część o związkach między herezjami a Reformacją. Ogólnie myślę że to była interesująca książka historyczna (choć miejscami miało się wrażenie że czyta się o tym samym przez podobieństwo ruchów do siebie). Cieszę się że udało mi się ją przeczytać do końca. :) Myślę że ciekawie pokazuje realia życia heretyków i zwykłych Chrześcijan w Średniowieczu. A, tak, pod koniec publikacji jest krótki słowniczek herezji który dobry porządkuje wiedzę, przydatna rzecz. Książka zawiera też trochę mapek pokazujących rozwój herezji.
Redo - awatar Redo
ocenił na 6 4 lata temu
Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu Lidia Winniczuk
Ludzie, zwyczaje i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu
Lidia Winniczuk
Bardzo ciekawa i wnikliwa praca popularnonaukowa. Miło było się przenieść oczyma wyobraźni, do słonecznej Hellady, i Romy, w te ponure, deszczowe dni późnej jesieni. Podpatrywać jak żyli, myśleli, i odpoczywali ludzie, którzy położyli podwaliny pod naszą cywilizacje. Autorka często oddaje głos samym starożytnym, najczęściej cytuje Cycerona i Senekę. W monografii poruszono bardzo szerokie spektrum tematów. Od struktury geograficzno - gospodarczej Grecji i Rzymu, poprzez hodowle zwierząt i polowanie na nie. Komunikacje i łączność w starożytności. Środki płatnicze i system monetarny. Kalendarz, czas i zegary. Zycie rodzinne Greków i Rzymian, od narodzin, aż po zgon. Rodzaje imion i nazwisk Greków i Rzymian. Nauka, wychowanie i wykształcenie. Stosunek obu narodów do literatury. Medycynę, sztukę kulinarną. Odpoczynek, rozrywki, sposoby spędzania wolnego czasu. Obrzędy, uroczystości, widowiska, kapłanów. Pieśni, muzykę, taniec, przeróżne wierzenia, oraz uroczystości. Każdy rozdział jest podzielony na dwie części, najpierw opisany jest temat rozdziału u Greków, następnie u Rzymian. Autorka mało miejsca poświęca sprawą seksualnym, ot dwa, trzy zdania o heterach. Dzisiejszy historyk, zapewne skupiłby się na kwestiach rozpusty, prostytucji, wszelkich deprawacji. Chwała pani Lidii, iż widzi w starożytnych coś więcej, niż te pop historyczne, modne współcześnie, sprawy porno historyczne. Przyjemna i dająca, dużo wiedzy lektura.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na 8 1 rok temu
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby Alfonso Maria di Nola
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby
Alfonso Maria di Nola
Dziś chciałabym przedstawić Wam trochę nietypową książkę. „Tryumf śmierci” autorstwa Alfonso M. Di Nola, to przegląd świadectw żałoby dotyczących różnych kultur. Przebędziemy długą wędrówkę od prymitywnych społeczności nieznających pisma do czasów współczesnych i przyjrzymy się podobieństwom i różnicom w przeżywaniu bolesnego doświadczenia jakim jest śmierć. O śmierci często możemy wiele usłyszeć w mediach, jednak temat żałoby jest już znacznie rzadziej poruszany. Jak będziemy się mogli przekonać podczas czytania tej publikacji, zachowania związane z czasem żałoby i opłakiwaniem zmarłych bardzo zmieniły się w perspektywie czasowej i przestrzennej. W książce zawarto historię, ewolucję i przemianę odczuwanej i pojmowanej przez różną ludność żałoby a także symbolikę świec, wyposażanie zmarłego w przedmioty szczególne, które miały pomóc mu w jego wędrówce lub też rodzinie. Bardzo intrygujących informacji można się dowiedzieć np. o archaicznym sposobie rozumienia żałoby. I tak np. niektóre ludy uważały żałobę jako zwycięstwo i wyprawiały ucztę, weseliły się i radowały. Dla innych natomiast był to ogromny ciężar i straszna tragedia, jakby kara za ich przewinienia. Książka opisuje dokładnie, z psychologiczną dokładnością poszczególne etapy żałoby, typy opłakiwania i charakterystykę psychosomatycznych reakcji na żałobę. Oprócz tego wiele miejsca poświęcono zachowaniu przy zmarłym, różnym typom postrzegania nieboszczyka przez żyjących czy symulowaniu żałoby. Żałoba w różnych kulturach i czasach wyglądała inaczej. Rytuały, hołdy z kwiatów, różne kolory zależenie od kraju symbolizujące okres straty czy np. różnice w żałobie zależne od płci to zaledwie ułamek poruszanych kwestii. W książce omówiono również obrzedy, które miały zatrzymać duszę na Ziemi lub przeciwnie, pozwalały „odlecieć” duszy do lepszych miejsc. Mało osób wie dlaczego m.in. stawiamy dziś nagrobki. Wywodzi się to z dalekiej tradycji, kiedy to starano się zatrzymać duszę przy najbliższych. Trumnę przykrywało się płytą nagrobną, aby dusza nie mogła oddalić się i na zawsze pozostała na Ziemi. Także strach przed nieboszczykami i nękaniem żywych był przedmiotem tej książki. Dowiemy się, że w dawnych czasach podstawiano misy z ziarnami maku, aby dusze zajęte ich liczeniem nie straszyły np. swoich rodzin. Nie wspomnę już o wiązaniu nóg, aby potem takiemu zmarłemu było trudniej wrócić do swojego domu... „Tryumf śmierci” to książka bardzo ciekawa i intrygująca. Bogata bibliografia i materiały źródłowe z pewnością gwarantują rzetelną i fachową wiedzę, przekazaną przystępnym językiem. Polecam wszystkim osobom zainteresowanym tym tematem, a zwłaszcza antropologią, historią, medycyną sądową czy też psychologią do sięgnięcia po tę publikację. Z pewnością się nie zawiedziecie. Polecam i pozdrawiam!! Moja ocena: 4,5/6
kasandra_85 - awatar kasandra_85
ocenił na 7 15 lat temu
Największe kłamstwa w historii William Weir
Największe kłamstwa w historii
William Weir
Na wielki plus zaliczam to, że książka jest pięknie wydana i wspaniale zilustrowana - w każdym rozdziale jest kilka reprodukcji pokazujących albo bezpośrednio omawiane postaci albo dane wydarzenie. Na drugi plus - ciekawy język opowieści, które wciągają i absolutnie nie są "suchą historią z faktami". Na minus niestety - autor jest amerykańskim dziennikarzem, byłym korespondentem wojennym. Oznacza to (i to daje się odczuć), że chwilami ponosi go lekko wyobraźnia, gdyż raczej nie ma dowodów historycznych, co mówił Neron, gdy Rzym się palił, albo co myślał król Edward I lub Jessie James. Na końcu książki jest wprawdzie podana bibliografia, ale jakoże składająca się głównie z amerykańskich wydawnictw - podchodzę do niej z niejaką nieufnością. Tym niemniej książkę czytało się wyśmienicie - historie wciągały i były podane w sposób interesujący, również wizualnie. Po prostu nie należy tego traktować bardzo dosłownie :). Oczywiście niektóre rozdziały bardziej mnie zainteresowały, inne mniej, ale to na pewno zależy od tego, który okres historii światowej nas interesuje. Dla zainteresowanych podaję spis treści - widać, że zostały wybrane tematy i postaci bardzo ciekawe: SPIS TREŚCI: Wstęp CZĘŚĆ I KŁAMSTWO, Z KTÓRYM ZAPOZNALIŚMY SIĘ JUŻ W WIEKU SZKOLNYM ROZDZIAŁ I Czy cesarz Neron grał na skrzypcach podczas pożaru Rzymu? (64 n.e.) CZĘŚĆ II KŁAMSTWA STAROŻYTNYCH ROZDZIAŁ II Ramzes II: pierwszy mistrz mistyfikacji (1279-1213 p.n.e.) ROZDZIAŁ III Goci: barbarzyńcy tylko z nawy? (300-700 n.e.) CZĘŚĆ III KŁAMSTWA EPOKI RENESANSU ROZDZIAŁ IV Robert de Bruce: pajęczak i monarcha (1314) ROZDZIAŁ V Krwawa historia Hernana Cortesa ( XVI wiek) ROZDZIAŁ VI Sprawa Galileusza: historyczne zderzenie nauki, religii i ego (1633) CZĘŚĆ IV KLAMSTWA CZASÓW REWOLUCJI ROZDZIAŁ VII Paul Revere: nie do końca samotny jeździec (1775) ROZDZIAŁ VIII Bastylia: represyjne więzienie czy luksusowy hotel? (1789) CZĘŚĆ V KŁAMSTWA Z AMERYKAŃSKIEGO DZIKIEGO ZACHODU ROZDZIAŁ IX Jesse James: amerykański Robin Hood czy seryjny morderca? (druga połowa XIX wieku) ROZDZIAŁ X Wyatt Earp: przedstawiciel prawa czy szeryf szerzący bezprawie? (1881) CZĘŚĆ VI KŁAMSTWA W HISTORII NAJNOWSZEJ ROZDZIAŁ XI Powstanie na Filipinach: przeciw komu? (1898-1902) ROZDZIAŁ XII Protokoły Mędrców Syjonu: kłamstwo śmiertelne (wiek XIX i pierwsza połowa XX wieku) ROZDZIAŁ XIII Harold Lasseter: odkrywca żyły złota? (lata trzydzieste XX wieku) ROZDZIAŁ XIV John Dillinger: żywy czy martwy? (1934) ROZDZIAŁ XV Niepokonany Afganistan? CZĘŚĆ VII Materiały dodatkowe Bibliografia O autorze Źródła ilustracji Indeks
Goldie - awatar Goldie
ocenił na 6 8 lat temu

Cytaty z książki Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Templariusze. W sercu wypraw krzyżowych


Ciekawostki historyczne