Ślepnąc od świateł

Okładka książki Ślepnąc od świateł autorstwa Jakub Żulczyk
Jakub Żulczyk Wydawnictwo: Świat Książki Cykl: Ślepnąc od świateł (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Ślepnąc od świateł (tom 1)
Data wydania:
2023-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-22
Data 1. wydania:
2021-04-07
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382891980
Zagadkowa, dynamiczna miejska odyseja, pełna zaskakujących zwrotów akcji i splotów wydarzeń, skłaniająca do zastanowienia, co znaczą w dzisiejszych czasach podstawowe wartości: miłość, przyjaźń czy wierność. A może raczej… ile kosztują?

Zawsze chodzi wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Ktoś może powiedzieć ci, że to niska pobudka. To nieprawda - oświadcza bohater najnowszej powieści Jakuba Żulczyka. Ten młody człowiek przyjechał z Olsztyna do Warszawy, gdzie prawie skończył ASP. By uniknąć powielania egzystencjalnych schematów swoich rówieśników – przyszłych meneli, ludzi mogących w najlepszym razie otrzeć się o warstwy klasy średniej, niepoprawnych idealistów – dokonał życiowego wyboru według własnych upodobań: Zawsze lubiłem ważyć i liczyć.

Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ściągając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi. Jego klientów, zamożnych przedstawicieli elity finansowej i kulturalnej, łączy przekonanie, że: Kokaina i alkohol kochają cię najbardziej na świecie. Bezwarunkowo. Jak matka, jak Jezus Chrystus, zmieniają nocne w miasto w panopticum ludzkich słabości i żądzy.

Jakub Żulczyk w poruszający sposób ukazuje współczesną rzeczywistość, zdeformowaną do tego stopnia, że handlarz narkotyków staje się równie niezbędny jak strażak czy lekarz; jest nocnym dostawcą paliwa dla tych, którzy chcą – albo muszą – utrzymać się na powierzchni.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ślepnąc od świateł w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ślepnąc od świateł



328 50

Oceny książki Ślepnąc od świateł

Opinia

avatar
81
51

Na półkach: ,

Odpadłem niemal na samym początku.

Zdarza mi się czasem porzucić książkę ze względu na nieciekawą fabułę, ale żeby zrobić to przez dziwaczny styl?

Mamy tu dziwaczne połączenie: niemal poetyckie opisy wrzucone w zdania o surowej, niemal prostackiej konstrukcji. Nie jestem w stanie zmusić się do dalszego czytania, po prostu przez to nie przebrnę.

Daję 3, bo pewnie nie jest to najgorsza książka na świecie i może komuś przypadnie do gustu ten styl. Ja jednak nie chcę się dalej męczyć, mam w swojej biblioteczce wiele ciekawszych pozycji.

Odpadłem niemal na samym początku.

Zdarza mi się czasem porzucić książkę ze względu na nieciekawą fabułę, ale żeby zrobić to przez dziwaczny styl?

Mamy tu dziwaczne połączenie: niemal poetyckie opisy wrzucone w zdania o surowej, niemal prostackiej konstrukcji. Nie jestem w stanie zmusić się do dalszego czytania, po prostu przez to nie przebrnę.

Daję 3, bo pewnie nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32242 użytkowników ma tytuł Ślepnąc od świateł na półkach głównych
  • 21 900
  • 9 630
  • 712
5837 użytkowników ma tytuł Ślepnąc od świateł na półkach dodatkowych
  • 4 342
  • 549
  • 365
  • 221
  • 141
  • 117
  • 102

Inne książki autora

Okładka książki tylko haj. Opowiadania inspirowane płytą Dawida Podsiadło i Kaśki Sochackiej Sylwia Chutnik, Natalia Fiedorczuk, Wojtek Friedmann, Katarzyna Kubicka, Jul Łyskawa, Edward Pasewicz, Dawid Podsiadło, Szczepan Twardoch, Jakub Żulczyk
Ocena 6,0
tylko haj. Opowiadania inspirowane płytą Dawida Podsiadło i Kaśki Sochackiej Sylwia Chutnik, Natalia Fiedorczuk, Wojtek Friedmann, Katarzyna Kubicka, Jul Łyskawa, Edward Pasewicz, Dawid Podsiadło, Szczepan Twardoch, Jakub Żulczyk
Okładka książki Co ćpać po odwyku Juliusz Strachota, Jakub Żulczyk
Ocena 7,8
Co ćpać po odwyku Juliusz Strachota, Jakub Żulczyk
Okładka książki Arka. Niebo Piotr Rogoża, Jakub Żulczyk
Ocena 6,6
Arka. Niebo Piotr Rogoża, Jakub Żulczyk
Jakub Żulczyk
Jakub Żulczyk
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Żulczyk rozpoczął swoją karierę zawodową od współpracy z czasopismami Machina, Lampa i Exklusive. Na stałe pisał felietony do Dziennika. Jakub Żulczyk jako publicysta współpracował także z Tygodnikiem Powszechnym, Neo Plus, Metropolem i magazynem dla mężczyzn Playboy. Redagował również autorską rubrykę na łamach czasopisma Wprost. Pisarz był współprowadzącym Redakcji Kultury w TVP 2 i audycji Instytut prosto w Radiu Roxy. Jakub Żulczyk – powieści emo, przygodowe i kryminalne Twórczość literacka Jakuba Żulczyka rozpoczęła się od debiutu w 2006 roku. To wówczas wydał on swoją pierwszą powieść "Zrób mi jakąś krzywdę, czyli …wszystkie gry video są o miłości". Dwa lata później powstała powieść emo "Radio Armagedon". Wrażenie na krytykach zrobił także thriller "Instytut" czy powieść fantastyczno-przygodowa "Zmorojewo". Żulczyk jest także autorem "Świątyni" oraz "Wzgórza psów". Pisarz i felietonista zasłynął ze stworzenia kontrowersyjnej powieści o niedoszłym artyście, który przyjeżdża do stolicy Polski, stając się dilerem kokainy. Okrutna rzeczywistość współczesnego świata ukazana przez pisarza w powieści „Ślepnąc od świateł”, doczekała się adaptacji filmowej. Twórca młodego pokolenia, wyróżniony za swój dorobek literacki Uznawany za jednego z najbardziej obiecujących twórców młodego pokolenia, Jakub Żulczyk, poza publicystyką i pisaniem powieści, jest także autorem scenariusza do jednego z najbardziej znanych i popularnych polskich seriali - "Belfer" z fenomenalną, główną rolą Macieja Stuhra. Scenariusz Jakuba Żulczyka i Moniki Powalisz, zyskał aprobatę wielu krytyków filmowych, którzy uznali go za wyjątkowo odkrywczy. Jakub Żulczyk to laureat Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy w kategorii Proza, a także Literackiej Nagrody Warmii i Mazur w 2017 roku za „Wzgórze psów”. To pisarz nominowany w 2014 roku do Paszportu Polityki za wybitne osiągnięcia literackie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ślepnąc od świateł przeczytali również

Emigracja  Malcolm XD
Emigracja
Malcolm XD
Bardzo dobrze spełnia swoją rolę – humorystycznego, prostego czytadła. Naprawdę zabawne, lekkie. To zapewne literacki grzech tak stwierdzać, ale mi osobiście bardziej przypada do gustu właśnie takie coś, niż chociażby nagrodzone „Ten się śmieje, kto ma zęby" Zyty Rudzkiej, a do tego jest to bardzo solidny punkt odniesienia. W „Ten się śmieje" też mieliśmy przygody „zwykłego, nieidealnego człowieka", jednak tam całość była ponura, smętna, i chociaż samo w sobie to nie jest wadą (wszakże te książki są zupełnie różne), to po prostu mam wrażenie, że przez autorkę i bohaterkę przemawia nieprzyjemna, bezproduktywna gorycz i cynizm. Dla kontrastu „Emigracja" ma w sobie duszę lekką, chociaż mankamentem jest operowanie na tych samych zabiegach językowych, tzn. na przykład trochę zbyt duże nagromadzenie porównań, czyli warsztat pisarski rzeczywiście jeszcze może się znacznie polepszyć. Same w sobie fragmenty są rzeczywiście zabawne, ale przez ich częstotliwość tracą na sile. Styl nieidealny, ale bezpretensjonalny, książka z przymrużeniem oka patrzy na wszystkie sytuacje i ma do nich ludzki dystans, jest w tym jakiś zachwyt po prostu ludzkim istnieniem włącznie z tymi wszystkimi głupotami. Sympatyczny klimat anegdoty snutej przez jakiegoś wujka czy kumpla. Gdyby jakiś znamienity autor napisał dokładnie to samo, to by dostał nagrodę, że „O rety, jakieś innowacyjne jest wprowadzenie internetowego stylu do literatury, cóż to za eksperyment, ta niesamowita, współczesna adaptacja szlacheckiej gawędy obnaża przywary i kompleksy Polaków!". A to po prostu śmieszna, prosta książka.
Kangurowski - awatar Kangurowski
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Prowadź swój pług przez kości umarłych Olga Tokarczuk
Prowadź swój pług przez kości umarłych
Olga Tokarczuk
Więcej i więcej na mojej stronie, zapraszam i z góry dziękuję jeśli mnie odwiedzisz https://kwyrloczka.pl/2026/04/21/o-tym-jak-swoj-plug-prowadzic-olga-tokarczuk-prowadz-swoj-plug-przez-kosci-umarlych/ DAWNO, DAWNO TEMU Zaczęło się od filmu Pokot – pewnie pamiętacie, a jeśli ktoś nie pamięta, to niestety, o zgrozo, polecam, bo całkiem był on udany i sama chętnie przypomniałabym go sobie po latach, aby zweryfikować swoje pierwsze wrażenie. Książka pojawiła się u mnie po jego właśnie obejrzeniu, ale ponieważ mam wieczne zaległości w literaturze, które nadrabiam, jak tylko mogę i na ile starcza mi czasu, nie doczekała się przeczytania aż do teraz. Zaległa na półce, zaliczyła nawet przeprowadzkę i zupełnie przypadkowo rozmnożyła się nawet do dwóch egzemplarzy. PROWADŹ SWÓJ PŁUG Muszę przyznać, że byłam do niej sceptycznie nastawiona. Z racji faktu, jak bardzo nie po drodze mi z autorką. Wyszło jednak teraz, chociaż twierdzę deklaratywnie, że jest całkiem inaczej, że mimo wszystko mam tak, że jeśli podejrzewam autora o brzydkie poglądy, to rzuca to cień na to, co pisze. Bardzo to nie ładne z mojej strony tak własną mą osobę okłamywać. Niestety w wypadku Olgi Tokarczuk i jej sukcesu ten cień był makabrycznie wielki. Bo co tutaj mamy, trochę stukniętą starszą panią, która naprawdę, ale to naprawdę nienawidzi myśliwych, reprezentując sobą wszystko to, co mnie bawi w kompletnym niezrozumieniu hodowli dzikich zwierząt i zarządzaniu ich populacją. Celowo piszę hodowli, bo z wolnym życiem istnienie saren, dzików i jeleni ma już tyle tylko wspólnego, że nie są jeszcze ogradzane płotami. Można się obruszać i smucić, ale czy dyskutować, to nie wiem. Początkowo strasznie mnie to denerwowało, ale w końcu pomyślałam, że to tylko opowieść o nawiedzonej babie, której sprawa Bambiego weszła za bardzo, że to tylko historia czyjegoś życia, jakich tysiące się już przeczytało i jakie jeszcze przeczyta się na swojej życiowej drodze. To odczarowało mi książkę, a z nią postać Janiny Duszejko oraz jej dziwnych przygód. TYLKO TE NIESZCZĘSNE ZAKOŃCZENIE Pozostał jeszcze tylko problem znanego z filmu zakończenia. Ciężko, kiedy wiesz, co się wydarzy, tak dobrze do końca się bawić. Sam styl, sposób napisania, język dawały mi wprawdzie sporą satysfakcję, co widać zresztą po ilości wynotowanych do kolekcji cytatów. Pozorna prostota snującej się opowieści pozostawała pełna ciepła i głębi. Dziwne czyny bohaterki, fascynacja astrologią i czasem kompletnie niezrozumiałe dla mnie, a może nie niezrozumiałe, a po prostu komiczne i przesadne problemy oraz myśli ubrane w bardzo piękne słowa sprawiały, że szybko pędziłam do znanego mi już końca. Podobało mi się bardzo, że obrywało się w książce wszelkim instytucjom państwowym – szkole, opieszałej policji, samorządowi, Polskiemu Związkowi Myśliwych, służbie zdrowia i kościołowi. Wszystkim po równo. Moje zdanie o nich jest dokładnie takie, jak i zdanie bohaterki. Coś nas więc jednak łączy mimo tych wszystkich światopoglądowych różnic. Podobało mi się, że zna ona swoje prawa oraz to, że działa w myśl starej dobrej zasady: prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie. JEDNO CIĄGLE MI ZGRZYTA W zasadzie polubiłam panią Duszejko i resztę bohaterów – Matogę, Dobrą Nowinę i Dyzia. Podobało mi się, jak ta postać łączy ich wszystkich, jak oddziałuje na ich życie i losy. Nie równoważę jednak, jak ona, życia zwierzęcego z ludzkim. Nie zrozumcie mnie źle, kocham zwierzęta. Kocham swoje psy, kury i te cholerne kaczki, co wiecznie mi uciekają, z którymi prowadzę ciągłą grę, w której ja buduję zapory, a one szukają wyjścia. Nadal jednak życie kaczki, psa, sarny to nie życie człowieka, przykro mi. Uważam też, że za swoje czyny ponosić należy konsekwencje. W powieści poniosła je jedynie jedna strona. Mordercy zwierząt zostali ukarani śmiercią, a mordercy ludzi pozostali wolni jako działający w słusznej sprawie obrońcy leśnych stworzeń. Jakoś mi się to nie dodaje, ale pamiętajmy — to tylko bajka dla dużych dzieci i nic poza tym. Próba doszukiwania się tutaj jakichś manifestów ideologicznych jest bezcelowa i niepotrzebna, szczególnie kiedy ma się już ugruntowany pogląd na pewne sprawy. Tutaj postać Duszejko w swojej prostoduszności i zaradności równoważy głupotę poglądów i pozwala potraktować powieść jedynie jako historię o „klupniętej” staruszce. MIEJSCE AKCJI JEST SPOKO Miłym było mi także, że historia dzieje się w miejscu, w którym teraz mieszkam. Niejednokrotnie w powieści pojawia się Kłodzko i inne okoliczne, znane mi miejscowości. Takie miejsca w książce zawsze sprawiają, że czyta się jakoś przyjemniej i lepiej. POLECAM Wychodzi na to, że książkę Prowadź Swój Pług Przez Kości Umarłych bardzo polecam. Przyjemna, sympatyczna prosta historia z ciekawym zakończeniem, jeśli oczywiście nie widziało się najpierw filmu. Słowo bajka, chyba bardzo dobrze oddaje tą książkę. Tak się właśnie czułam czytając, jakbym bajkę czytała właśnie.
Kwyrloczka - awatar Kwyrloczka
oceniła na 6 4 dni temu
Bieguni Olga Tokarczuk
Bieguni
Olga Tokarczuk
Są książki, które się czyta. Są też takie, które się przechodzi — jak przez miasto o nieznanej topografii, gdzie każda uliczka prowadzi nie tam, gdzie planowaliśmy, ale dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Bieguni Olgi Tokarczuk należą do tej drugiej kategorii. To nie jest powieść w klasycznym sensie, lecz ruchomy organizm: zbiór impulsów, notatek, historii, szczelin i prześwitów, przez które widać coś więcej niż fabułę — widać kondycję współczesnego człowieka. Tokarczuk pisze o ruchu, ale nie o podróży jako spełnieniu marzenia. Ruch w Biegunach jest raczej strategią przetrwania. Bohaterowie (jeśli w ogóle można ich tak nazwać) przemieszczają się, bo zatrzymanie grozi skostnieniem, a bezruch — śmiercią psychiczną. Ciało w tej książce nie jest stabilnym domem duszy; jest mapą, archiwum, czasem więzieniem, czasem relikwią. Anatomia spotyka metafizykę, a lotnisko staje się nowoczesną świątynią tymczasowości. Ta książka nie ufa narracjom ciągłym. Rozsypuje się na fragmenty jak pamięć człowieka żyjącego w epoce nadmiaru. I w tym rozsypaniu jest uczciwa. Tokarczuk zdaje się mówić: nie potrafimy już opowiadać świata liniowo, bo świat taki nie jest. Bieguni to powieść-puls, powieść-oddech — czasem przyspieszony, czasem niemal zatrzymany. Czytelnik musi pogodzić się z tym, że nie wszystko zostanie domknięte, nazwane, wyjaśnione. Ale w zamian dostaje coś cenniejszego: doświadczenie. Autorka porusza się z niezwykłą swobodą między esejem, opowieścią, zapisem snu i reportażem wewnętrznym. Jej język jest jednocześnie precyzyjny i miękki — potrafi nazwać detal anatomiczny z chłodną dokładnością, by za chwilę zanurzyć go w czułości, współczuciu, zadziwieniu. To proza, która nie podnosi głosu, a mimo to zostaje w czytelniku na długo, jak echo kroków w pustym muzeum. Szczególnie poruszające jest w Biegunach napięcie między potrzebą zakorzenienia a obsesją ruchu. Człowiek Tokarczuk jest istotą rozdwojoną: pragnie domu, ale boi się osiadania; chce bliskości, ale ucieka; zbiera mapy, ale gubi kierunki. W tej sprzeczności kryje się prawda o nas — mieszkańcach XXI wieku, nomadach z walizkami pełnymi rzeczy i pustymi kieszeniami czasu. Nie jest to książka łatwa ani „ładna” w potocznym sensie. Bywa niepokojąca, chłodna, momentami wręcz kliniczna. Ale właśnie w tej bezkompromisowości tkwi jej siła. Bieguni nie próbują pocieszać. One raczej pytają: kim jesteś, kiedy ciągle jesteś w drodze? Co z ciebie zostaje, gdy wszystko można zostawić w hotelowym pokoju? Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że Tokarczuk pisze nie tyle o podróżowaniu, ile o istnieniu w stanie przejścia. O życiu, które nie chce się zatrzymać, bo boi się, że wtedy zobaczy siebie wyraźniej. Bieguni są jak lustro ustawione na ruchomej platformie — obraz w nim drży, ale właśnie dlatego wydaje się prawdziwy. To książka, do której się wraca nie po odpowiedzi, lecz po rytm. Po potwierdzenie, że niepokój może być formą myślenia, a droga — formą tożsamości. I że czasem najważniejsze miejsce na świecie to to, w którym akurat nas nie ma.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na 10 4 dni temu
Dwa psy przeżyły Piotr Szmidt
Dwa psy przeżyły
Piotr Szmidt
kolejny raper napisał książkę, na szczęście nie autobiografię łechtającą swój narcyzm i wybujałe ego, tylko książkę, którą da się czytać, w którą da się porządnie wkręcić i przepaść na wiele godzin. ale żeby radość z pochłaniania tekstu udzieliła się czytelnikowi, musi on wcześniej poznać osobowość oraz styl pisania rapera Mesa najlepiej z piosenek bądź felietonów warszawskiej gazety. inaczej będzie miał wrażenie, że to grafomańska nowomowa i odłoży lekturę po pierwszym rozdziale. historia przedstawiona w książce traktuje o producencie muzycznym, trzydziestoparoletnim Walterze, który nie potrafiąc się dostosować do świata w którym żyje, postanawia dostosować świat do swojego życia. a świat ten to Warszawa XXI wieku, w którym lajki, suby, shery, wyświetlenia etc. sterują ludźmi wyznaczając wartości oraz standardy życia. styl pisania rapera może na początku zniechęcić, bo wydaje się przekombinowany oraz za bardzo zakręcony rozpraszającą wielowątkowością. dużo w nim nowomowy, zbędnych wtrąceń z angielskiego, które są pewnie crossem stylu pisania tekstów hip hopowych jak i punchline'ów, mogących śmiało upokorzyć przeciwnika w niejednej bitwie freestajlowej. Mes czasami na siłę chce przekonać czytelnika, że włada wielkim zasobem słów, że używa metafor jeżących włos na głowie i to jest moim zdaniem nie potrzebne, ponieważ wiadomo, że raper taki jak on, niejeden słownik języka polskiego wciągał nosem. na szczęście, gdy tylko przyzwyczaimy się do techniki jaką zaproponował autor w opowiadanej historii, #dwapsyprzeżyły wchodzą w umysł idealnie. cieszy mnie to, że rapowanie, pisane tekstów piosenek solidnie zagruntowało fundamenty do tworzenia literatury. to chyba naturalna kolej rzeczy, bo przecież rap się kiedyś skończy. cieszy mnie również to, że Piotrek ma spory bagaż doświadczeń jeśli chodzi o osobę publiczną i nie odbije mu palma jak tym szaro burym i ponurym instapisarzom, których w jednej chwili ktoś zauważy, a którzy to później nie potrafią odnaleźć równowagi pomiędzy rzeczywistością, a blichtrem stołecznej imprezy z czerwonym dywanem. cieszę się Piotrek, że pokazałeś nas Ślązaków z dobrej strony mimo, że przeżycia Waltera (śląskie imię) mogły zawierać wątki autobiograficzne niekoniecznie miłe. dziękuję także za dużą ilość follow-up'ów z polskiego hip-hopu. tego moim zdaniem brakuje polskiej literaturze. przyznaj Piotrek, że Walter to twoje alter-ego? też mam ochotę czasami kogoś kropnąć.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na 6 2 miesiące temu
Inni ludzie Dorota Masłowska
Inni ludzie
Dorota Masłowska
Dorota Masłowska to pisarka wzbudzająca skrajne emocje, lecz pozostająca niewątpliwie mistrzynią w obserwowaniu Polaków. Dała temu wyraz w swoich wcześniejszych książkach, a w „Innych ludziach” tylko to potwierdza. Tym razem opisuje rzeczywistość w oryginalny sposób, bo w rytmie rapu, w który wpisane są losy mieszkańców brudnej, zmęczonej i pełnej frustracji Warszawy. Jak Iwona, która ma pozornie wszystko: nowocześnie urządzone przez słynnych architektów mieszkanie, syna i zapewniającego komfort ekonomiczny męża. Świetnie czuje się w Kambodży, gdzie w luksusowych hotelach karmi się wdzięcznością ludzi, rozdając im napiwki, bo wreszcie może poczuć się kimś ważnym i zadowolonym z siebie. W Polsce czuje się tylko nieszczęśliwa. Na zewnątrz piękna i elegancka, w środku to kłębek lęków. Szuka ucieczki w leki, przypadkowy seks i zakupoholizm, co pomaga tylko na chwilę, wyzwalając z czasem wyrzuty sumienia. Szuka więc dalej – na instagramowych profilach znajomych - w ich nowych samochodach i idealnych aranżacjach domów. Podziwia ich pełne sukcesu twarze i czuje, że to są prawdziwi szczęśliwcy, którym za wszelką cenę musi dorównać. Postanawia więc żyć jak oni. Razem z mężem pojadą do Australii albo Nowej Zelandii, wrzuci zdjęcia do sieci i będzie obsesyjnie śledzić, ilość polubień. Na drugim biegunie tej samej Warszawy spotykamy Kamila – młodego człowieka z patologicznego środowiska, niedoszłego rapera żyjącego na wieczny kredyt u dilera. Dla Iwony ta pozornie bliska relacja jest jedynie rozpaczliwą próbą wypełnienia dojmującej pustki i reakcją na emocjonalny chłód męża. Ich spotkanie to zderzenie dwóch osobnych światów, między którymi nie ma szans na żadną nić porozumienia. Brak wspólnego języka i emocjonalna próżnia sprawiają, że ich relacja - ograniczona wyłącznie do sfery seksualnej - pozostaje jałowa i pozbawiona szans na jakąkolwiek autentyczną więź. Kamil nie marzy o Kambodży - on marzy o tym, by w końcu wydać płytę i wyrwać się z dusznego bloku, w którym każdy dzień smakuje tak samo beznadziejnie. Choć dzielą ich pieniądze i pochodzenie, oboje wpadają w tę samą pułapkę fasadowości. Niezależnie od stanu konta, w świecie pokazanym przez Masłowską liczy się tylko to, co zewnętrzne i namacalne, co ma dawać choćby chwilowe złudzenie bycia kimś ważnym. Markowy but i ciuch, luzackie podejście do życia – to obowiązkowe rekwizyty, które trzeba wystawić na pokaz. Do tego rygor siłowni, mający rzeźbić ciało, które maskuje puste wnętrze. To świat zewnętrznego blichtru i wewnętrznego rozpadu, gdzie pod fasadą pozornej normalności pulsują niepewność i lęki. Masłowska przygląda się nie tylko dorosłym. Krytycznie patrzy na nastolatków, w których już teraz dostrzega zalążek przyszłej Iwony czy kolejnego Kamila. Problemy nie znikają przecież z czasem – one pęcznieją, sprawiając, że życie zaczyna boleć coraz bardziej. Młodzi nie szukają jednak ucieczki; pozbawieni motywacji, trwają w maraźmie, żyjąc z dnia na dzień bez wytyczonej ścieżki czy konkretnego celu. Karmiąc się jedynie doraźnymi impulsami i mglistymi marzeniami, bezwładnie dryfują przez życie jako ludzie o nieokreślonej tożsamości. Autorka bez skrupułów demaskuje wszechobecną bylejakość. Krytykuje miałkość egzystencji, poziom kształcenia, jakość kultury i metody wychowania – wystawia surową ocenę naszej staczającej się mentalności. Robi to niemal mimochodem, wtrącając kąśliwe uwagi o polityce, nauce czy postępującym zatarciu tożsamości we współczesnym świecie. To obraz rzeczywistości, która bezpowrotnie traci swój fundament. Masłowska pokazuje świat, w którym nastąpił całkowity zanik więzi i uczuć. Ludzie, choć blisko siebie, są rozdzieleni ekranami iPhone’ów. Zagubieni w rzeczywistości pozbawionej zasad i wartości, szukają ratunku w lekach, alkoholu i dragach. To lekarstwa, które tylko na moment pozwalają zapomnieć o wewnętrznych koszmarach. „Inni ludzie” to opowieść o wielkim braku - braku miłości, braku zakotwiczenia i braku języka, który potrafiłby nazwać nasze nieszczęście inaczej, niż przez wulgaryzmy lub reklamowy slogan. Autorka niczego nie upiększa. Zostawia nas w samym środku dusznej, warszawskiej atmosfery, z echem rapowanego bitu w uszach i niewygodnym pytaniem o to, czy tytułowi „inni” to w jakichś częściach nie my sami. To lektura skłaniająca to tego, by pod warstwą blichtru dostrzec to, co w nas najbardziej kruche i prawdziwe. Głównym bohaterem książki jest tu bez wątpienia język. Po raz kolejny Masłowska zachwyca umiejętnością posługiwania się nim oraz niezwykłą zdolnością przelewania na papier obrazów z otoczenia, układając je tym razem w raperskie rytmy i rymy. Błyskotliwie miksuje wulgaryzmy z poetycką frazą, wysuwając żywioł języka na plan pierwszy. Niełatwo dorównać jej w grze słownej i ironicznym dystansie - Masłowska dokonuje tu wirtuozerskiej sztuki, składając z językowego rynsztoka duszny, rapujący i przeszyty rozpaczą poemat.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Ślepnąc od świateł

Więcej

Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce, ostrożnie, jak perłę, i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci do góry, zgubi. I potem, dużo później zostaniesz sam, z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tą dziurę dużo, bardzo dużo mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja.

Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna pr...

Rozwiń
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej

Może za często do niej dzwoniłem. Może powiedziałem jej za wiele o sobie. Może popełniłem ten błąd, koszmarny błąd przytulania się do niej w środku nocy i słuchania, jak oddycha. Może pozwoliłem sobie za bardzo przy niej odpoczywać. Może po raz pierwszy w życiu od czegokolwiek się uzależniłem.

Może za często do niej dzwoniłem. Może powiedziałem jej za wiele o sobie. Może popełniłem ten błąd, koszmarny błąd przytulania się do niej w...

Rozwiń
Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej

Moja refleksja jest taka, że ludzie są popierdoleni.

Moja refleksja jest taka, że ludzie są popierdoleni.

Jakub Żulczyk Ślepnąc od świateł Zobacz więcej
Więcej