rozwiń zwiń

Teoria opanowywania trwogi

Okładka książki Teoria opanowywania trwogi
Tomasz Organek Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2019-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-15
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328066311

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Teoria opanowywania trwogi w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Teoria opanowywania trwogi



książek na półce przeczytane 2203 napisanych opinii 1006

Oceny książki Teoria opanowywania trwogi

Średnia ocen
5,8 / 10
757 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
722
284

Na półkach:

Historia typowo polskiego nieszczęścia - dotykającego każdego zawsze i wszędzie. Przerysowane postaci, tak głównych, jak i pobocznych bohaterów, przerysowane sytuację. Trochę czarnego humoru, dużo filozofii. Ciężka w czytaniu, ale dla każdego Polaka prosta w zrozumieniu.

Historia typowo polskiego nieszczęścia - dotykającego każdego zawsze i wszędzie. Przerysowane postaci, tak głównych, jak i pobocznych bohaterów, przerysowane sytuację. Trochę czarnego humoru, dużo filozofii. Ciężka w czytaniu, ale dla każdego Polaka prosta w zrozumieniu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1287 użytkowników ma tytuł Teoria opanowywania trwogi na półkach głównych
  • 918
  • 345
  • 24
364 użytkowników ma tytuł Teoria opanowywania trwogi na półkach dodatkowych
  • 256
  • 55
  • 19
  • 10
  • 8
  • 8
  • 8

Tagi i tematy do książki Teoria opanowywania trwogi

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Emigracja  Malcolm XD
Emigracja
Malcolm XD
Bardzo dobrze spełnia swoją rolę – humorystycznego, prostego czytadła. Naprawdę zabawne, lekkie. To zapewne literacki grzech tak stwierdzać, ale mi osobiście bardziej przypada do gustu właśnie takie coś, niż chociażby nagrodzone „Ten się śmieje, kto ma zęby" Zyty Rudzkiej, a do tego jest to bardzo solidny punkt odniesienia. W „Ten się śmieje" też mieliśmy przygody „zwykłego, nieidealnego człowieka", jednak tam całość była ponura, smętna, i chociaż samo w sobie to nie jest wadą (wszakże te książki są zupełnie różne), to po prostu mam wrażenie, że przez autorkę i bohaterkę przemawia nieprzyjemna, bezproduktywna gorycz i cynizm. Dla kontrastu „Emigracja" ma w sobie duszę lekką, chociaż mankamentem jest operowanie na tych samych zabiegach językowych, tzn. na przykład trochę zbyt duże nagromadzenie porównań, czyli warsztat pisarski rzeczywiście jeszcze może się znacznie polepszyć. Same w sobie fragmenty są rzeczywiście zabawne, ale przez ich częstotliwość tracą na sile. Styl nieidealny, ale bezpretensjonalny, książka z przymrużeniem oka patrzy na wszystkie sytuacje i ma do nich ludzki dystans, jest w tym jakiś zachwyt po prostu ludzkim istnieniem włącznie z tymi wszystkimi głupotami. Sympatyczny klimat anegdoty snutej przez jakiegoś wujka czy kumpla. Gdyby jakiś znamienity autor napisał dokładnie to samo, to by dostał nagrodę, że „O rety, jakieś innowacyjne jest wprowadzenie internetowego stylu do literatury, cóż to za eksperyment, ta niesamowita, współczesna adaptacja szlacheckiej gawędy obnaża przywary i kompleksy Polaków!". A to po prostu śmieszna, prosta książka.
Kangurowski - awatar Kangurowski
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Serotonina Michel Houellebecq
Serotonina
Michel Houellebecq
“Serotonina” to opowieść o człowieku, który stracił chęć do istnienia. Narrator nie jest outsiderem, ofiarą, jest beneficjentem świata liberalnych wartości, dobrobytu, nieograniczonych możliwości. Mimo to wolność okazuje się ciężarem, z którym nie potrafi sobie poradzić. Houellebecq gra starymi motywami: znudzenie, brak celu, hedonizm, który staje się przymusem. Życie to pogoń za hormonem radości, bodźcem, atrakcyjnością, chwilowym hajem. Problem w tym, że na dłuższą metę nie da się tego utrzymać. Kurtyna opada i zostaje pustka. Gorzka diagnoza społeczeństwa niezasługującego na wolność, bo nie potrafi jej zagospodarować, podskórnie tęskniącego za feudalizmem (pochwała działań kolegi wywodzącego się z tysiącletniej arystokracji). Wolność mylona z anarchią, autonomia z prawem do dowolności. W efekcie powstaje świat rozproszonych egoistów, podatnych na modę, fascynację, obietnicę sensu. Liberalizm, komfort, wolność prowadzi nie do spełnienia ale do apatii. Rozpadają się więzi społeczne, rodzinne, człowiek ma prawo zniknąć i nie można go szukać. Powstaje człowiek zmęczony, obojętny, przegrzany światem, “nic mu się już nie chce”. W tym pejzażu widać też dobrze znane z innych książek nuty mizoginii, mizantropii, flirtu z populizmem. Nie szokuje to, tak jak przy pierwszej książce. Można czytać raczej jako kryzys warstw uprzywilejowanych, które odkrywają, że świat nie układa się wg ich porządku. Idea zrodzona w latach 60. XX wieku wyczerpała się, wynaturzyła. Najbardziej przejmujący jest jednak sam bohater. Pogrąża się w apatii, depresji, coraz bardziej bierny, aż w pewnym momencie groteskowy. Jego tragedia polega na całkowitym braku perspektyw. Autor nie daje mu żadnej nadziei. A jeśli przez to sugeruje, że świat ma upaść, by narodził się nowy. To nie podsuwa nawet zarysu nowego projektu. Zostajemy z diagnozą, końcem bez początku. I może właśnie w tej pustce jest najbardziej niepokojący wymiar książki?
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 7 8 dni temu
Kociarz Kristen Roupenian
Kociarz
Kristen Roupenian
„W sieciach współczesnych randek najłatwiej złowić kogoś, kogo wcale nie chcemy zatrzymać”. To zdanie mogłoby podsumować głośny debiut Kristen Roupenian, czyli zbiór opowiadań „Kociarz”. Tytułowy tekst stał się internetowym fenomenem, wywołując lawinę dyskusji o zgodzie, toksycznej męskości i subtelnych sygnałach, które ignorujemy w relacjach. Jednak jako cała książka, „Kociarz” budzi mieszane uczucia, co skłania mnie do wystawienia oceny 6/10. Anatomia dyskomfortu Roupenian to mistrzyni opisywania sytuacji, w których czujemy się nieswojo. Jej opowiadania nie oferują łatwej rozrywki; to raczej wiwisekcja ludzkich słabości, perwersji i lęków. Autorka skupia się na momentach, w których bohaterowie przekraczają granice – własne lub cudze. Najsłynniejsze opowiadanie o relacji Margot i Roberta (tytułowego Kociarza) genialnie oddaje dynamikę współczesnego randkowania: od fascynacji, przez narastające rozczarowanie, aż po finałowy niesmak. To proza surowa, pozbawiona ozdobników, uderzająca tam, gdzie najbardziej boli. Nierówny poziom i makabra Problem pojawia się w dalszej części zbioru. O ile „Kociarz” opiera się na realizmie psychologicznym, o tyle inne teksty uciekają w stronę horroru, surrealizmu czy wręcz makabry. Ta zmiana tonacji nie zawsze wychodzi książce na dobre. Niektóre opowiadania sprawiają wrażenie napisanych „pod tezę” lub obliczonych na czysty szok, tracąc przy tym subtelność, która uczyniła tytułowy tekst wielkim. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autorka desperacko próbuje utrzymać naszą uwagę, serwując coraz dziwniejsze scenariusze, które nie zawsze niosą ze sobą głębszą refleksję. „Kociarz” to pozycja ważna jako głos pokolenia milenialsów i zapis zmian w kulturze randkowania. Kristen Roupenian ma niewątpliwy dar obserwacji, ale jako zbiór opowiadań książka jest niespójna. To lektura dla tych, którzy nie boją się literackiego dyskomfortu i chcą zrozumieć, dlaczego relacje międzyludzkie w XXI wieku stały się tak skomplikowane. Choć tytułowe opowiadanie zasługuje na najwyższe noty, reszta tekstów pozostawia pewien niedosyt, czyniąc z całości propozycję intrygującą, ale nierówną. To solidne 6/10 – warte przeczytania dla kontekstu kulturowego, choć nie zawsze literacko satysfakcjonujące.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 11 dni temu
Żyj i pozwól żyć Hendrik Groen
Żyj i pozwól żyć
Hendrik Groen
„Najlepszym sposobem na przetrwanie starości jest udawanie, że wciąż ma się przed sobą całe życie, a najlepszym sposobem na przetrwanie życia – odrobina kontrolowanego szaleństwa”. Hendrik Groen, autor uwielbianych przez miliony czytelników dzienników z domu spokojnej starości, powraca z historią, która choć osadzona w nowej scenerii, niesie ze sobą ten sam słodko-gorzki ładunek emocjonalny. Żyj i pozwól żyć to opowieść o Arthurze – człowieku, który po latach życia pod dyktando oczekiwań innych, postanawia w końcu nacisnąć przycisk „reset”. Moja ocena to solidne 7/10: to książka niezwykle ciepła, błyskotliwa i pełna życiowej mądrości, choć narracyjnie nieco mniej zaskakująca niż debiut autora. Manifest późnej wolności Groen z właściwym sobie humorem i lekkim sarkazmem kreśli portret mężczyzny w jesieni życia, który zamiast godzić się na powolne odchodzenie w cień, wybiera ucieczkę. Arthur, porzucając nudną rutynę i zrzędliwą małżonkę, staje się symbolem cichego buntu przeciwko społecznej niewidzialności seniorów. Autor mistrzowsko operuje kontrastami – bawi nas absurdalnymi sytuacjami, w jakie wplątuje się bohater, by za chwilę uderzyć w ton bardziej refleksyjny, zmuszając do zastanowienia się nad istotą wolności i prawem do szczęścia na własnych warunkach. Warsztatowo Groen pozostaje wierny swojemu stylowi: zdania są krótkie, celne, a dialogi skrzesane z dużą dozą autentyczności. Książka jest hołdem dla przyjaźni i małych radości, które często umykają nam w pogoni za wielkimi celami. Holenderska prowincja, przez którą podróżuje Arthur, staje się tu metaforą wewnętrznego krajobrazu człowieka, który uczy się patrzeć na świat bez filtrów narzuconych przez konwenanse. Mimo niewątpliwego uroku, fabuła momentami staje się zbyt przewidywalna. Mechanizm „ucieczki ku wolności” jest motywem dość mocno wyeksploatowanym w literaturze, a Groen nie zawsze unika gatunkowych klisz. Niektóre sytuacje komediowe wydają się nieco wymuszone, co osłabia tempo narracji w środkowej części książki. Do pełnej ósemki zabrakło mi także większej głębi w rysunku postaci drugoplanowych, które bywają jedynie tłem dla przemiany głównego bohatera. Żyj i pozwól żyć to idealna lektura dla tych, którzy cenią humor w stylu Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął, ale szukają w literaturze nieco więcej melancholii. Hendrik Groen po raz kolejny udowadnia, że wiek to tylko liczba, a prawdziwe życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strach przed oceną innych. To rzetelna, optymistyczna proza, która zostawia czytelnika z uśmiechem i pytaniem: „A gdybym to ja jutro spakował walizkę?”.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 16 dni temu
Sorge Aleksandra Zielińska
Sorge
Aleksandra Zielińska
Tytuł powieści Aleksandry Zielińskiej, „Sorge”, to wielowarstwowy klucz, który otwiera przed czytelnikiem mroczne podwoje tej historii. Z języka niemieckiego słowo to oznacza „troskę”, „martwienie się”, ale także „opiekuńczość”. W kontekście fabuły nabiera ono jednak złowieszczego, wręcz duszącego odcienia. To nie jest czuła troska, którą znamy z kołysanek; to troska obsesyjna, chorobliwa, która zamiast chronić – więzi. „Sorge” to ciężar, jaki bohaterowie niosą na barkach, to lęk przed stratą, który paraliżuje i prowadzi do destrukcji. Tytuł idealnie zapowiada atmosferę książki: gęstą, klaustrofobiczną i przesyconą przeczuciem nadchodzącej katastrofy. Moja ocena to mocne 7/10. Między realizmem a oniryzmem Zielińska zabiera nas w podróż do miejsca, które zdaje się istnieć na obrzeżach rzeczywistości. Autorka z niezwykłą sprawnością operuje językiem, tworząc opisy, które są niemal fizycznie odczuwalne. Czytelnik czuje chłód, wilgoć i specyficzny zapach rozkładu, który unosi się nad losami bohaterów. Fabuła, choć osadzona w konkretnych realiach, nieustannie dryfuje w stronę oniryzmu. Granica między tym, co jawne, a tym, co wyśnione lub wyparte, ulega zatarciu. To sprawia, że lektura „Sorge” przypomina gorączkowy sen, z którego trudno się obudzić, nawet po odłożeniu książki na półkę. Studium traumy i milczenia Sercem powieści jest analiza międzyludzkich więzi, które zamiast dawać oparcie, stają się pętlą. Zielińska po mistrzowsku portretuje rodzinne traumy, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie niczym genetyczna skaza. Bohaterowie cierpią w milczeniu, a ich niezdolność do komunikacji buduje mury nie do przebicia. Tytułowa „troska” przejawia się tu w próbach kontrolowania cudzego życia, co prowadzi do bolesnych napięć. Autorka nie ocenia swoich postaci; ona je preparuje, pokazując nam ich lęki, małości i desperacką potrzebę bycia zauważonym, nawet jeśli cena za to jest najwyższa. Siódemka to wyraz uznania dla niesamowitego warsztatu językowego Zielińskiej i odwagi w kreowaniu tak gęstego, niepokojącego świata. Jednak „Sorge” nie jest lekturą dla każdego. Jej hermetyczność i pewna powtarzalność motywów mogą dla niektórych czytelników stać się barierą nie do przejścia. Momentami narracja tak bardzo zapętla się w metaforach, że tempo akcji drastycznie spada, co może wywołać znużenie u osób szukających klasycznej konstrukcji fabularnej. Podsumowując, „Sorge” to proza najwyższej próby, wymagająca i nieoczywista. Aleksandra Zielińska udowadnia, że jest jedną z najciekawszych autorek młodego pokolenia, potrafiącą pisać o bólu w sposób piękny i odrażający jednocześnie. To książka o tym, że to, co nazywamy miłością lub troską, bywa czasem naszą najstraszniejszą klatką. Jeśli szukacie literatury, która nie daje łatwych odpowiedzi, a zamiast tego zostawia w duszy niepokojący osad – ta pozycja jest dla Was.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 dzień temu

Cytaty z książki Teoria opanowywania trwogi

Więcej
Tomasz Organek Teoria opanowywania trwogi Zobacz więcej
Tomasz Organek Teoria opanowywania trwogi Zobacz więcej
Tomasz Organek Teoria opanowywania trwogi Zobacz więcej
Więcej