Sędzia Di, małpa i tygrys

Okładka książki Sędzia Di, małpa i tygrys
Robert Van Gulik Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Cykl: Sędzia Di (tom 14) kryminał, sensacja, thriller
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Sędzia Di (tom 14)
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
8306030133
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sędzia Di, małpa i tygrys w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sędzia Di, małpa i tygrys

Średnia ocen
6,9 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
217
162

Na półkach:

Nie przepadam za kryminałami, ale te mnie urzekły. Seria o sędzim Di zaczęła się ukazywać, gdy zatrudniono mnie w księgarni. To były jedyne książki (poza literaturą dziecięcą), które mnie nie nudziły a jednocześnie można było pochłonąć je w jeden dzień, nie tracąc wątku. Przyjemność czytania raz większa raz mniejsza. Nie wszystkie zagadki są równie ciekawe. Z pewnością jednak warto poznać choć kilka z nich. Nie odmóżdżają a momentami naprawdę uczą histori starożytnych Chin, szczególnie tej codziennej, która do tej pory nie była moja najmocniejszą stroną. Zresztą dalej nie jest, ale już przynajmniej wiem co nieco... Polecam na jesienne wieczory!

Nie przepadam za kryminałami, ale te mnie urzekły. Seria o sędzim Di zaczęła się ukazywać, gdy zatrudniono mnie w księgarni. To były jedyne książki (poza literaturą dziecięcą), które mnie nie nudziły a jednocześnie można było pochłonąć je w jeden dzień, nie tracąc wątku. Przyjemność czytania raz większa raz mniejsza. Nie wszystkie zagadki są równie ciekawe. Z pewnością...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

227 użytkowników ma tytuł Sędzia Di, małpa i tygrys na półkach głównych
  • 157
  • 70
77 użytkowników ma tytuł Sędzia Di, małpa i tygrys na półkach dodatkowych
  • 56
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Robert Van Gulik
Robert Van Gulik
holenderski dyplomata, sinolog, autor powieści historyczno-detektywistycznych. Jego ojciec był lekarzem wojskowym pracującym na Dalekim Wschodzie. Robert Van Gulik od 3. do 12. roku życia mieszkał w Dżakarcie, gdzie nauczył się podstaw m.in. języka chińskiego. W latach 1929-1933 studiował na Uniwersytecie w Lejdzie kulturę Indii Wschodnich, języki chiński i japoński. W 1934 r. przeniósł się na Uniwersytet w Utrechcie, gdzie dodał do programu studiów język tybetański i sanskryt. Od 1935 r. pracował jako dyplomata w kilku krajach azjatyckich: początkowo w Japonii, po wybuchu wojny w Chinach, potem także w Indiach, Libanie i Malezji. Pracował również w holenderskim ministerstwie spraw zagranicznych oraz w USA. Od 1965 r. aż do śmierci na raka płuc sprawował funkcję ambasadora Holandii w Japonii i Korei. W Chinach i Japonii ceniono go jako wybitnego sinologa i znawcę sztuki, autora licznych prac naukowych (m.in. Sexual life in ancient China; a preliminary survey of Chinese sex and society from ca. 1500 B.C. till 1644 A.D., 1961), a także malarza i kaligrafa w stylu chińskim. Van Gulik zgłębiał m.in. sztukę gry w go (weiqi) oraz gry na cytrze (guqin). Cykl szesnastu opowieści detektywistycznych z sędzią Di w roli głównej został zapoczątkowany z myślą o czytelniku azjatyckim, ale szybko odniósł sukces na całym świecie. W Polsce jest wydawany od 2006 r. przez Państwowy Instytut Wydawniczy. Van Gulik narysował też serię komiksów na motywach powieści o sędzim Di, które ukazały się w prasie holenderskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Total Cheops Jean-Claude Izzo
Total Cheops
Jean-Claude Izzo
„JEŻELI BÓG ISTNIEJE, TO JESTEŚMY SKURWYSYNAMI”* Zaryzykuję obrazoburcze stwierdzenie, że Izzo jest nawet lepszy niż Chandler. Napisał tylko trzy kryminały, i zaraz umarł. Nie miał tyle szczęścia (szczęścia, ha, ha!), co Stieg Larsson, autor trylogii „Millenium”, który też napisał trzy kryminały i zaraz umarł, ale trafił w swój czas i dzięki temu jego powieści wciąż żyją. Izzo nie trafił w swój czas, bo był poetą. Prawdziwym (pisał wiersze), ale również poetą kryminału. Chandler także był poetą kryminału, ale miał więcej szczęścia (ha, ha, szczęścia, człowiek, który zapił się na śmierć), bo pisał po angielsku i jakimś cudem ze swoimi mrocznymi, kryminałami noir trafił w swój czas. Ta proza, czarna i gęsta jak smoła, trafia mnie prosto w serce, dlatego przymykam oko na niedoskonałości debiutanta (to pierwsza powieść Izzo). Inspektor Fabio Montale, duchowy brat chandlerowskiego Philipa Marlowe’a próbuje rozwikłać zagadkę zabójstwa dwóch przyjaciół z dzieciństwa, z którymi łączyła go silna więź, chociaż ich drogi się rozeszły. To prywatne śledztwo, w policji Fabio wykonuje marginalną robotę. Wszystkie tropy prowadzą do mafii, ale… Ktoś może zapytać: a po co on tyle o tej Marsylii opowiada? Bo kocha. Proste? A że to nie jest rajska wyspa? No nie jest. Taka prawda. Ktoś może marudzić, że te konszachty mafijne takie skomplikowane, że trudno się połapać. Na szczęście, nie trzeba wszystkiego ogarniać, bo nie o to tutaj chodzi. Mafia mafią, ale emocje emocjami. Mafiozi się tłuką dla kasy, ale prawdziwa nienawiść z czegoś innego wypływa. „Chciałem stąd wyjść, znaleźć się w łódce, na szerokim morzu (…) Cała ludzkość wychodziła mi gardłem. Te wszystkie historie, to tylko znikoma cząstka nikczemności świata (…) Można by uwierzyć, że pierwszy człowiek tak dostał w kość, że zawładnęła nim nienawiść. Jeżeli Bóg istnieje, to jesteśmy skurwysynami.”* To powieść skierowana do ludzi potrafiących czytać ze zrozumieniem, a nawet do tej specyficznej kategorii czytelników, którzy potrafią jeszcze czytać między wierszami. [„Z poduszką czy bez? – pytano przy rezerwacji miejsc w niektórych hotelach.” Ładne, prawda?] To książka dla tych, co potrafią zachwycać się słowem i docenią ironię. „Jeszcze kilka dni temu ten dom był domem starego kawalera, a teraz trzy kobiety grają tu sobie w remika, chociaż dochodzi północ. Posprzątane. Jedzenie przygotowane. Naczynia pozmywane. Na tarasie suszy się pranie. A przede mną marzenie każdego mężczyzny: matka, siostra i prostytutka. (…) Szkoda, że nie tworzą razem jednej, jedynej kobiety, którą bym pokochał.” Nie liczcie na światełko w tunelu. Fabio nie znajdzie ukojenia. „Kiedy mi opisała mężczyznę, o którym marzy (…) przestraszyłem się. Nie podobał mi się ten portret. To nie ja.” „Nareszcie znów ją widziałem. Po drugiej stronie śmierci. Zdechli ci, którzy ją zabili. (…) Noszę ją w sercu i będzie ze mną zawsze na tej ziemi, która każdego dnia daje ludziom szansę.” Zaczęłam znajomość z Izzo od drugiej części trylogii („Szurmo”), która, siłą rzeczy, była już lepiej dopracowana (mniej postaci, nie tak skomplikowane konszachty policyjno-mafijne) i już się nie mogę doczekać części trzeciej, i ostatniej, niestety. www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Cztery życia wierzby Sa Shan
Cztery życia wierzby
Sa Shan
„Cztery życia wierzby” Shan Sa to cztery krótkie opowiadania mówiące o losach Chinek, choć głównymi bohaterami wydają się być jednak mężczyźni. To właśnie z męskiej perspektywy oglądamy to, jak wiele są w stanie ofiarować kobiety, jak bardzo ich miłość, ich poświęcenie są przez mężczyzn odrzucane tylko dlatego, że nie potrafią oni w tym „puchu marnym” dostrzec nie tylko towarzyszki życia, ale i szczęścia. Dawno nie czytałem tak głębokiej, refleksyjnej powieści. Przyznam, że jestem pod ogromnym wrażeniem. Shan Sa, której twórczości niestety do tej pory nie znałem, zabiera nas w cztery podróże – czasy Mingów, czasy mandżurskie, okres wielkiej rewolucji kulturalnej oraz w czasy współczesne. Z pozoru każdej z opowieści nie łączy nic poza kobietą-wierzbą – zawsze wierną, oddaną, choć tak bardzo pogardzaną. Mimo upływu setek lat, pod względem równouprawnienia nie zmieniło się nic. Kobieta nadal ma stanowić przedmiot pogardy, użyteczne narzędzie pracy, zniewolenia i zaspokajania wszystkich potrzeb króla stworzenia – faceta. Takie podejście jest mi ogromnie trudne do zaakceptowania. Prostota z jaką opisuje to upodlenie kobiet Shan Sa, sprawia, że cały ten problem wdziera się w głębię duszy. Jest mi zwyczajnie wstyd, nie tylko za moich przodków, nie ważne czy z Polski czy też z Chin, ale i współczesnych. Jest mi wstyd, że faceci tak deprecjonują rolę kobiety, że nie potrafią docenić jej wysiłków, miłości i troski… Ech… Wracając do książki, mnie najbardziej spodobały się dwa opowiadania – pierwsze i trzecie. Opowiadanie pierwsze kreśli nam losy niejakiego Czong Yanga, członka podupadłej rodziny kupieckiej. Żyjąc gdzieś na wsi, nie przerywa swojej nauki. Wszystko co czyni, czyni z myślą o zdobyciu pozycji w cesarskiej administracji po przejściu wyjątkowo ciężkich egzaminów. W międzyczasie poznaje kobietę o imieniu Wierzba – Liu Yi (później okaże się, że sam ja stworzył. Ach ta magia), która staje się jego „żoną”. Dba o Czong Yanga, sama znosząc niewygody, ciężką pracę w biedzie. Oddaje swemu ukochanemu wszystko, całe swoje życie. Gdy nasz bohater zdobywa upragnioną pozycję, i zaczyna się wspinać na szczyty władzy, zapomina o Liu Yi, choć ona nadal nawiedza jego sny. Mijają lata, a Wierzba nadal czeka na swą miłość, niezależnie od wszystkiego. Gdy Czong Yang już jest stary, gdy w końcu trzęsie całymi Chinami, a wszystko, co zdobył okazało się marnością, przypomina sobie o dawnej ukochanej. Mimo tego, nadal nie potrafi odrzucić wszystkiego co dotychczas zdobył, aby znaleźć ukojenie w ramionach Wierzby. Ostatecznie ona umiera w samotności, a Czong Yang traci wszystko, co zdobył… Trzecia opowieść przenosi nas do komunistycznych Chin, w czasy wielkiej rewolucji kulturalnej, gdy jeden z młodzieńców – Wen – staje się fanatykiem „nowego” porządku zarządzonego przez Mao. I nie ważne jest dla niego, że traci wszystko – rodziców, przyszłość, edukację – liczy się urzeczywistnienie marzeń Słońca Wschodu. Miałem wrażenie, że chłopak miał pewne rozterki, ale w całym tym rozgardiaszu, przemocy, starał się je zagłuszyć. Brał czynny udział w szerzeniu rewolucji, nie bacząc na konsekwencje, na przemoc, którą musiał dokonywać, aby nie zdradzić Mao. Koniec końców sam stał się przedmiotem prześladowania, tylko dlatego, że zachował znaczek po kimś przypadkowo spotkanym. W całym tym poniżeniu towarzyszy mu poznana na wsi dziewczyna, znowu o imieniu Wierzba, która poświęciła wszystko, aby uratować ukochanego. Porzuciła rewolucję, przyszłość… Dla niego zaczęła żebrać (a może nawet sprzedawać swoje ciało choć nie było o tym wprost) tylko po to, aby zarobić na jedzenie dla uwięzionego ukochanego… Jak skończyła – w czasie przerzucania jedzenia przez ogrodzenie, została zastrzelona przez żołnierza strzegącego reedukujących się więźniów. Niestety nie dowiadujemy się, jak dalej toczą się losy jej ukochanego. Gorąco polecam tę książkę, za jej subtelność, prostolinijną dosadność i filozoficzne podejście do roli kobiety, jako opoki mężczyzny. To jedna z najpiękniejszych książek, jakie kiedykolwiek przeczytałem.
RyszardHałas1986 Hałas - awatar RyszardHałas1986 Hałas
ocenił na 10 2 lata temu
Swobodny upadek jak we śnie Leif GW Persson
Swobodny upadek jak we śnie
Leif GW Persson
W trzeciej części trylogii o zabójstwie Olofa Palme, mamy wreszcie, po 20 latach, porządne śledztwo w sprawie tej zbrodni. Elitarna grupa policjantów dochodzi do prawdy, kto zabił. Paradoksalnie, ważny trop podrzuca inspektor Bäckström, zakała policji, który poza tym przeszkadza w śledztwie. Bardzo dobrze napisany kryminał, realistycznie przedstawiający żmudną pracę policjantów. Trzecia część trylogii o zabójstwie Olofa Palme zaczyna się w 2006r., gdy ówczesny szef Centralnego Biura Śledczego, Lars Martin Johansson zarządza ponowne śledztwo w sprawie tego morderstwa, mimo że minęło już 20 lat od zbrodni, wciąż niewykrytej. Johansson ma do dyspozycji małą, elitarną grupę policyjną, która ma nowo przejrzeć wszystkie dokumenty śledztwa i spojrzeć na sprawę świeżymi oczami. W zasadzie początek książki to omówienia zebrań grupy śledczej i ich gorących dyskusji, to bardzo ciekawe, mimo tego, że z pierwszego tomu trylogii wiemy kto zabił i dlaczego. Osią dyskusji są kłótnie pomiędzy Johanssonem a jego zastępczynią Anną Holt, one dodają dynamiki śledztwu i fabule. Fascynujące jest obserwowanie jak kompetentni śledczy dochodzą do charakterystyki sprawcy. Otóż twierdzą, że był to profesjonalista, który musiał mieć informację o tym, że Palme właśnie tego dnia zwolnił ochronę, i chodził sobie swobodnie po mieście. Więc oficjalna wersja o drobnym i nieco szalonym rzezimieszku, który spontanicznie zabija premiera widząc go przypadkowo na ulicy, nie trzyma się kupy, choć dla wielu to wyjaśnienie bardzo wygodne. Oczywiście mamy w książce inspektora Bäckströma, ulubieńca Perssona, wzór antygliny, wątek z nim jest po prostu komiczny. Poraża pewność siebie tego typka, nic i nikt nie jest wstanie zachwiać jego wiarą we własny geniusz; znana to prawidłowość: im kto głupszy, tym ma wyższą samoocenę. A w policji taki człowiek to już prawdziwy dopust boży. Jestem niestety przekonany, że takich ludzi w policji, również naszej, jest sporo, zresztą Persson wie o czym pisze, bo przepracował w tej instytucji parę lat. Co ciekawe, informator Bäckströma, dostarcza informacji, które mocno popychają śledztwo do przodu. A sam Bäckström, zesłany przez Johanssona do policyjnego biura rzeczy znalezionych, usiłuje sam prowadzić niezależne śledztwo w sprawie zabójstwa Palmego, snując fantastyczne teorie o seksualnych zainteresowaniach ofiary, to skupienie się na seksie więcej mówi o Bäckströmie, niż o samej sprawie. Niestety a może na szczęście, prywatne śledztwo kończy się dla Bäckströma źle... Książka Perssona jest kolejną hipotezą w sprawie śmierci Olofa Palme, o ile wiem do dzisiaj brak jasnego rozwiązania tej sprawy. Słuchałem książki w znakomitym wykonaniu Andrzeja Mastalerza, szkoda, że ten aktor tak mało czyta...
almos - awatar almos
ocenił na 8 5 lat temu

Cytaty z książki Sędzia Di, małpa i tygrys

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sędzia Di, małpa i tygrys