Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa)

Okładka książki Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa)
Kurt VonnegutRyan North Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Adaptacje literatury komiksy
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Adaptacje literatury
Tytuł oryginału:
Slaughterhouse-Five: The Graphic Novel
Data wydania:
2022-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-23
Data 1. wydania:
2020-01-01
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328150942
Tłumacz:
Jacek Żuławnik
Średnia ocen

                7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa) w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa)

Średnia ocen
7,8 / 10
323 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
270
269

Na półkach: , , ,

Klasycznej już powieści Kurta Vonneguta i jej wierna graficzna adaptacja.
Powiem krótko - u mnie pełen zachwyt.
Antywojenny manifest podany w atrakcyjny dla oka sposób. Wyjątkowe ilustracje Alberta Monteysa.
Skłaniający do refleksji pełen groteski i absurdu komiks.
Z czystym sumieniem polecam.

Klasycznej już powieści Kurta Vonneguta i jej wierna graficzna adaptacja.
Powiem krótko - u mnie pełen zachwyt.
Antywojenny manifest podany w atrakcyjny dla oka sposób. Wyjątkowe ilustracje Alberta Monteysa.
Skłaniający do refleksji pełen groteski i absurdu komiks.
Z czystym sumieniem polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

634 użytkowników ma tytuł Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa) na półkach głównych
  • 403
  • 231
165 użytkowników ma tytuł Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa) na półkach dodatkowych
  • 68
  • 33
  • 18
  • 14
  • 10
  • 9
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa)

Inne książki autora

Okładka książki If. Worlds of Science Fiction. Vol. 1 Philip José Farmer, Daniel F. Galouye, Raymond F. Jones, R.A. Lafferty, C. C. MacApp, Rog Phillips, Frederik Pohl, Lester del Rey, James H. Schmitz, Clifford D. Simak, Kurt Vonnegut, Robert Moore Williams, Alfred Elton van Vogt
Ocena 7,2
If. Worlds of Science Fiction. Vol. 1 Philip José Farmer, Daniel F. Galouye, Raymond F. Jones, R.A. Lafferty, C. C. MacApp, Rog Phillips, Frederik Pohl, Lester del Rey, James H. Schmitz, Clifford D. Simak, Kurt Vonnegut, Robert Moore Williams, Alfred Elton van Vogt
Okładka książki Zlituj się nad czytelnikiem. Zasady twórczego pisania Suzanne McConnell, Kurt Vonnegut
Ocena 6,7
Zlituj się nad czytelnikiem. Zasady twórczego pisania Suzanne McConnell, Kurt Vonnegut
Kurt Vonnegut
Kurt Vonnegut
Amerykanin niemieckiego pochodzenia. Pisarz, eseista i artysta grafik, a także wykładowca literatury na Uniwersytecie Harvarda oraz na City College w Nowym Jorku. Pierwsze doświadczenia dziennikarskie zdobywał pisując do szkolnej gazetki. W latach 1940-1943 studiował chemię i biologię na Cornell University. Zniechęcony słabymi wynikami w nauce wstąpił do armii amerykańskiej. Walczył na froncie II wojny światowej. W niemieckiej niewoli przeżył alianckie naloty dywanowe na Drezno, gdzie śmierć poniosło ponad 100 tys. cywilów. Te dramatyczne przeżycia odcisnęły piętno na jego psychice i zainspirowały do napisania uważanej za arcydzieło „Rzeźni numer pięć” (1968), ukazującej absurd wojny totalnej. Vonnegut znany był ze swoich kontrowersyjnych przekonań, których nie bał się wyrażać. Wyznawał poglądy lewicowe, był przeciwny wojnie i łamaniu praw obywatelskich. Sam siebie określał jako humanistę i socjalistę. Vonnegut był pisarzem prowokującym. Bezustannie bawił się formą, prowokował czytelnika, wciągał go w literackie pułapki i kpił z niego. Istotnym nurtem w twórczości Vonneguta był surrealizm. Jego powieści były pełne dziwacznych postaci, groteskowych, makabrycznych i onirycznych wydarzeń. Pisarz fascynował się science fiction, co najwyraźniej zaznaczył w powieści „Syreny z Tytana” i pisarskiej kreacji swojego alter ego – Kilgore'a Trouta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Piękna  Kerascoët
Piękna
Kerascoët Hubert
"Piękna" to alternatywna wersja bajki o Kopciuszku. Pewna biedna i brzydka dziewczyna, o wiele mówiącym imieniu "Flądra", zyskuje od wróżki dar. Od tej chwili inni będą widzieli ją jako piękną, choć w rzeczywistości pozostawać będzie szpetna. Konsekwencje rzuconego na dziewczynę czaru są ogromne. Mężczyźni szaleją na jej punkcie. Gotowi są zabijać i wydawać wszystkie pieniądze, a nawet toczyć wojny. Nasza główna bohaterka w końcu czuje się pożądana, czego wcześniej zazdrościła innym dziewczętom. Czy staje się bardziej empatyczna dzięki doswiadczeniu wcześniej życia w niedoli?  Wiele tu się dzieje, a bohaterowie obdarzeni są charakterystycznymi cechami. Jak to w baśniach. W miarę rozwoju akcji każdy z nich zmienia się i to radykalnie. A my zadajemy sobie pytania: czy piękno to jest coś obiektywnego, wynikającego z istoty osoby lub rzeczy? Czy może piękno jest sprawą czysto subiektywną i wynika z indywidualnego postrzegania i oceny? Czy piękno jest dobre? Czy piękno daje szczęście? Do czego może doprowadzić uleganie skłonnościom i chęć "posiadania" pięknej osoby lub rzeczy na wylacznosc? Niby dorośli ludzie mają te sprawy poukładane. Ale powrót do tych nastoletnich rozważań może nas poprowadzić do innych odpowiedzi. Rysunki tutaj są płaskie, czarno-białe z dodatkiem plam jednego koloru. Mają swój prosty, szlachetny styl. Kadry rysowane bardzo pewną ręką. Robią dobre wrażenie i pasują do bajkowej konwencji. To jest ciekawy komiks, ale jakiejś głębi tu nie odnalazłem. Warto zapoznać się z tą bajką dla dorosłych, bez nadmiernych oczekiwań.
Adam - awatar Adam
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Dni, których nie znamy Timothe Le Boucher
Dni, których nie znamy
Timothe Le Boucher
Lubin Maréchal, młody akrobata, zaczyna wybudzać się ze snu co drugi dzień. Okazuje się, że kontrolę nad jego ciałem i umysłem przejmuje druga osobowość – przedsiębiorcza i rzeczowa, odmienna od artystycznie usposobionego Lubina. Chłopak postanawia komunikować się z obcym poprzez nagrania wideo, jednak porozumienie między nimi jest trudne do utrzymania – między osobowościami narasta konflikt, a intruz zyskuje coraz większą autonomię nad jestestwem Lubina. Opis komiksu może sugerować, że jest to fantastyka, ale w rzeczywistości to historia niezwykłego, acz możliwego do zdiagnozowania przypadku zaburzeń osobowości. Autor Dni, których nie znamy opanował trudną sztukę żywego, interesującego dialogowania („– Będziesz mógł się nażreć i choć raz to ten drugi będzie musiał poćwiczyć zamiast ciebie”), oraz stworzył przekonujące sylwetki bohaterów, którzy triumfują, kapitulują, trwają oraz niweczą. Lubin pokazuje, jak wielkie jest pragnienie człowieka, by zaznaczyć swój indywidualizm małymi gestami – odważnym tatuażem na plecach, nieprzeciętną fryzurą – i śmielszymi posunięciami. Komiks dokumentuje rezygnację ze swojego powołania oraz proces godzenia się z własnym przemijaniem, to również piękny obraz uczucia, które żyje w człowieku bez ustanku. "– To ja jestem specjalistą od przetrwania. Spędziłem czterdzieści lat w twoim sercu. – Jesteś bardziej uroczy, gdy się nie odzywasz".
welurowa-burza - awatar welurowa-burza
oceniła na 9 13 dni temu
Dom Paco Roca
Dom
Paco Roca
Ciepła, pełna nostalgii graficzna opowieść o pewnej hiszpańskiej rodzinie; o czasie, przemijaniu i pamięci. Rok po śmierci seniora rodu trójka dorosłych już dzieci, ustabilizowanych życiowo, Vincente, Jose i Carla, odwiedza dom na wsi i musi podjąć decyzję co z nim zrobić. Pierwszym pomysłem jest sprzedaż. Ale odżywają wspomnienia o rodzicach, wspólnej pracy przy budowie i urządzaniu domu. Młodzi przywołują w pamięci weekendowe wyjazdy, pobyty wakacyjne, letnie zabawy. Także niekoniecznie lubiane zajęcia. Ich ojciec kochał wiejską siedzibę, nie umiał żyć bezczynnie, pracował bez wytchnienia, angażując do pomocy żonę i dzieci. Majsterkował, uprawiał ogród, pucował samochód. „Praca to było jego jedyne hobby”. Odwiedzając teraz dom na wsi rodzina widzi jak ważne jest dla nich to miejsce. Oczywiście, nie obywa się bez sporów między rodzeństwem, ale stopniowo czują się razem coraz lepiej, miło spędzają czas, pracując i biesiadując. Od sąsiada dowiadują się także o ostatnich latach ojca, który na emeryturze zamieszkał tam na stałe. Zanosi się na to, że dom jednak zostanie w rodzinie; będzie służył jako miejsce spotkań i wspomnień. To wzruszająca książka autobiograficzna. O normalnym życiu i awansie społecznym. Czyta się dobrze: grafika jest przyjemna, bogata w detale, kolorystyka stonowana, postaci dobrze zróżnicowane, plany czasowe także. Fajna, ciepła lektura
Mikila - awatar Mikila
oceniła na 7 29 dni temu
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Eric Powell
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?
Eric Powell Harold Schechter
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą. Niektóre zbrodnie zostają zamknięte w aktach sądowych i z biegiem czasu powoli blakną w pamięci. Inne natomiast zaczynają żyć własnym życiem: ktoś opowie je po swojemu, ktoś doda jakiś detal, ktoś nakręci film, a potem reszta świata podchwytuje ten obraz i powtarza go w nieskończoność. Sprawa Eda Geina zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To jedno z tych nazwisk, które wciąż echem odbijają się w popkulturze – czasem bezpośrednio, częściej w formie motywów, które wszyscy znamy, nawet jeśli nie łączymy ich z oryginalnym źródłem. Komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?” od KBoom próbuje na chwilę uciszyć to echo i przywrócić ciszę. Nie chodzi o to, by oszczędzić czytelnikowi grozy, ale by oddzielić fakty od mitów. I by pokazać, dlaczego akurat ta historia stała się paliwem dla wyobraźni twórców filmów, książek oraz całej masy klisz, które dziś uważamy za klasykę horroru. Autorzy albumu, Harold Schechter i Eric Powell, nie idą w kierunku taniej sensacji. To istotne, bo przy Geinie łatwo dać się ponieść, przechylić szalę w stronę eksploatacji i udawać, że to „tylko opowieść”. Tutaj od samego początku wyczuwa się, że to komiks traktowany na poważnie. Schechter ma doświadczenie w true crime i w takich historiach zazwyczaj szuka tego, co nieefektowne, ale autentyczne. Zamiast delektować się potwornością, stara się zrozumieć, jak to możliwe, że zwykły człowiek z małego miasteczka staje się postacią, o której mówi cały kraj. A teraz przejdźmy do tego, co w tej historii najbardziej fascynujące z perspektywy recenzji – czyli jej popkulturowych skutków ubocznych. Gein nie zabił „dziesiątek ludzi”, jak czasem sugerują uproszczone wersje. Mówimy o dwóch potwierdzonych morderstwach, profanacjach grobów i makabrycznych przedmiotach wykonanych z ludzkich szczątków. Tyle. A jednak z tego „tyle” wyrosła cała współczesna wyobraźnia o horrorze (…). Pełna recenzja: https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Męska skóra Hubert Boulard
Męska skóra
Hubert Boulard Frédéric Leutelier
Motyw kobiet ukrywających się w przebraniach mężczyzn jest stary jak świat. Często przewijał się w twórczości Williama Szekspira czy w baśniach. Czy komiks Huberta i Zanzima jest w stanie dodać coś nowego do tego motywu? Akcja rozgrywa się w czasach renesansu we Włoszech. Młoda dziewczyna Bianca ma zostać wydana za mąż za bliżej jej nieznanego Giovanniego. Matka chrzestny ujawnia dziewczynie sekret – w jej rodzinie od pokoleń kobiety przekazują sobie tzw. „męską skórę”, czyli idealne przebrania pozwalające zamienić się w mężczyznę. Bianca postanawia więc przebrać się za młodzieńca, aby bliżej poznać swojego przyszłego męża. Głównym tematem komiksu jest pewna hipokryzja i różnica w traktowaniu mężczyzn i kobiet. Teoretycznie wszyscy we włoskim mieście są bardzo bogobojni, ale w rzeczywistości folgują sobie w zakazanych barach, a w rodzinie dochodzi do przemocy domowej. Na dodatek kobiety za te same przewinienia są karane o wiele surowiej niż mężczyźni. Dzięki przebieraniu się za Lorenza Bianca może to odczuć na własnej skórze. Przez to rozwija się jako postać i staje się bardzo niezależna. Należy przy tym pamiętać, że jest to baśń. Pewne uproszczenia mogą być irytujące jak chociażby Lorenzo, któremu niemal wszystko się udaje, ale jest to element konwencji. Przy tym też jest to dosyć ironiczna baśń, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę co tak naprawdę prowadzi tutaj do szczęśliwego zakończenia. Rysunki pozornie wydają się bardzo proste. Jednakże wraz z kolejnymi stronami można dojrzeć tutaj nawiązania do sztuki średniowiecznej czy renesansu. W pamięć zapadł mi kadr z kazaniem brata głównej bohaterki. Historia ta prawdopodobnie nie wnosi nic nowego do wyświechtanego motywu, ale jest bardzo sprawnie opowiedziana. Niestety przedstawione tu problemy są dalej zbyt aktualne i być może o pewnych sprawach trzeba przypominać, aby historia nie powtarzała się.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 8 5 miesięcy temu
Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza Daniel Clowes
Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza
Daniel Clowes
"Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza", czyli "Like a velvet glove cast in iron". Przepiękny tytuł, komiks, przepiękna historia. W swoim nastroju jest jak zimny oddech na karku w windzie, do której wsiadasz, nikogo tam nie ma, gaśnie światło i czujesz ten oddech. W kleszczach lęku. Zakładam rękawicę pewnie, dobrze mi w niej, wygodnie. Nawet jeżeli rzeczywiście jest odlana z żelaza. To ten rodzaj narracji i oferowanej abstrakcji i surrealizmu, w którym czuję się jako czytelnik komiksu najlepiej. Przyznaję, że po pobieżnym nawet przewertowaniu może odrzucić i to na pewno nie powinna być lektura pierwszego wyboru dla czytelnika, który rozpoczyna przygodę z medium. Taki czytelnik może sobie pomyśleć, że jeżeli ma trafiać na takie rzeczy, to może lepiej dać sobie spokój. Zatem "Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza" to komiks dla czytelnika świadomego, który wie na co się decyduje. Clowes działa według mnie na kilku płaszczyznach. Swoją fabułę podaje jako studium obsesji, samotności i rozkładu. Narracja jest poszarpana. Bohater błądzi. Czytelnik błądzi razem z nim. To nie jest klasyczna opowieść. To strumień niepokoju. Sen na jawie. Halucynacja, która udaje logikę. Clowes nie tłumaczy. Nie prowadzi za rękę, rzuca w ciemność. Historia Clay’a Loudermilka zaczyna się niewinnie: przypadkowy seans dziwnego filmu. Potem wszystko się rozpada. Bohater wpada w spiralę paranoi, przemocy i groteski. W świecie Clowesa nic nie jest stabilne. Ludzie są zdeformowani. Zwierzęta są nienaturalne. Seks jest brudny, mechaniczny, pozbawiony ciepła. Dla mnie osobiście to album dowód. Dowód na to, że medium nie musi być lekkie, kolorowe i przewidywalne. Clowes pokazuje, że komiks może być narzędziem do eksploracji lęków, obsesji i społecznych deformacji. Twórca nie tylko opowiada historię, ale też bada, jak daleko można przesunąć granicę między narracją a halucynacją. Za tymi szarpanymi symbolami, znaczeniami, nielinearną akcją idzie chirurgiczna precyzja rysunku. Clowes działa tutaj jak ze skalpelem. Wszystko jest ostre i wyraźne, obsesyjnie wręcz potraktowane jeżeli chodzi o precyzje w tych wspomnianych deformacjach. No i czerń, jak nieubłagany koszmar który zawsze nadejdzie. Prędzej czy później. Nieprzewidywalność, upiorna niespodzianka na następnej planszy, przelatujące przez palce fragmenty które próbowałem łapać, ale one i tak spadały na podłogę. "Niczym aksamitna rękawica odlana z żelaza" to świat ułuda, kolejne zaproszenie w Lynchowski klimat, ponure wpatrywanie się w ciemność. Przepiękna groteska, pełen nonkonformizm, absolutna bezkompromisowa autorska postawa.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na 9 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa)

Więcej
Kurt Vonnegut Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa) Zobacz więcej
Kurt Vonnegut Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca (Adaptacja komiksowa) Zobacz więcej
Więcej