rozwiń zwiń

Myszart w Wenecji

Okładka książki Myszart w Wenecji
Gradimir SmudjaThierry Joor Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Myszart (tom 2) komiksy
40 str. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Myszart (tom 2)
Tytuł oryginału:
Mausart à Venise
Data wydania:
2020-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-08-12
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328198050
Tłumacz:
Marek Puszczewicz
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Myszart w Wenecji w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Myszart w Wenecji

Średnia ocen
7,0 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
880
870

Na półkach: , ,

Oglądam już któryś raz ten album i się zachwycam. Gradimir Smujda ma niesamowity styl, taki ciepły, przytulny i rozkoszny. Postacie i tła są nieostre, o bardzo delikatnych konturach, sprawiają wrażenie ruchu. Przyjemne stonowane kolory sprawiają, że czytanie tej opowieści jest prawdziwą przyjemnością. Fabuła jest bardzo prosta i właściwie poza opowieścią Stradivariego nie jest jakaś konkretna. Autorzy stworzyli pretekst fabularny by zilustrować Wenecję podczas karnawału. Fabuła jest więc zupełnie drugorzędna. Niesamowity jest ten korowód humanoidalnych zwierząt. Idealnie oddają charaktery postaci, nawet jeśli są tylko tłem. Zobaczyć plac św. Marka w tej stylistyce to coś niezwykłego. Wąskie uliczki, kanały wypełnione wodą, gondole... a nawet podwodne życie, wszędzie roi się od niezwykłych postaci.

Oczywiście jest i lis! :) Występuje jako (francuski?) kucharz. Ach jakże gracko się porusza ;)

Myszart to przepiękny album, który doceni każdy koneser komiksowego rysunku.

Oglądam już któryś raz ten album i się zachwycam. Gradimir Smujda ma niesamowity styl, taki ciepły, przytulny i rozkoszny. Postacie i tła są nieostre, o bardzo delikatnych konturach, sprawiają wrażenie ruchu. Przyjemne stonowane kolory sprawiają, że czytanie tej opowieści jest prawdziwą przyjemnością. Fabuła jest bardzo prosta i właściwie poza opowieścią Stradivariego nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

38 użytkowników ma tytuł Myszart w Wenecji na półkach głównych
  • 28
  • 10
15 użytkowników ma tytuł Myszart w Wenecji na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Myszart w Wenecji

Inne książki autora

Okładka książki Myszart Thierry Joor, Gradimir Smudja
Ocena 7,1
Myszart Thierry Joor, Gradimir Smudja
Okładka książki Z biegiem sztuki Gradimir Smudja, Ivana Smudja
Ocena 7,6
Z biegiem sztuki Gradimir Smudja, Ivana Smudja
Okładka książki Skydoll Lacrima Christi Collection 2 Claudio Acciari, Alessandro Barbucci, Benjamin, Mickaël Bourgoin, Barbara Canepa, Matteo De Longis, Enrique Fernández, Afif Khaled, Marguerite Sauvage, Gradimir Smudja
Ocena 7,0
Skydoll Lacrima Christi Collection 2 Claudio Acciari, Alessandro Barbucci, Benjamin, Mickaël Bourgoin, Barbara Canepa, Matteo De Longis, Enrique Fernández, Afif Khaled, Marguerite Sauvage, Gradimir Smudja

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Instytut Bombowych Teorii Tom Gauld
Instytut Bombowych Teorii
Tom Gauld
Co by było gdyby? Obstawiam, że to pytanie towarzyszyło wielu odkrywcom oraz naukowcom, którzy dokonali spektakularnych odkryć. Być może pchało ich do przodu w realizowaniu badań, nieraz kończących się niepowodzeniem nim osiągnęli sukces. "Instytut bombowych teorii" to zbór pasków ukazujących tą własnie drogę w mocno humorystycznym stylu. Co mi się podobało 1. Różnorodny humor W moich oczach to największa zaleta tego komiksu. Mamy tutaj paski gdzie zdecydowanie wymagana jest wiedza z dziedziny fizyki czy chemii lub znajomość pewnych osobistości ze świata nauki, ale też nie brakuje pasków skierowanych do laików. I to jest naprawdę mega fajne, bowiem każdy może sięgnąć po tą pracę i się dobrze bawić. Zresztą oceńcie sami. Oto dwa paski, skierowane do, zasadniczo, dwóch różnych typów odbiorców: 2. Nawiązania do popkultury Nie brakuje tutaj pasków, ostro trolujących filmy, książki czy gry. Jest w czym przebierać, a kilka z nich jest naprawdę epickich. Poniżej prezentuję mój ulubiony, jako wielki miłośnik dinozaurów :) 3. Styl i rysunek Strasznie podoba mi się forma graficzna poszczególnych pasków. Z jednej strony prosta, a z drugiej idealnie pasująca do klimatu komiksu. Dzięki temu chłonąłem go bardzo szybko i zwyczajnie nie mogłem się doczekać co będzie na kolejnej stronie. Co budzi wątpliwość 1. Cena Taaaa.... może wyjdę na sknerę, ale 49,90 zł za komiks małego formatu, będący zbiorem humorystycznych pasków z czasopisma naukowego to dla mnie trochę za dużo. Niby w twardej oprawie, solidnej jakości papier i tak dalej, ale osobiście nie dałbym takich pieniędzy za ten komiks. Gdyby na okładce było 39 zł to pewnie bym się skusił, ale dycha więcej, to już za dużo. PODSUMOWANIE Dla mnie ten komiks był fajnym jednostrzałowcem. Drogim, choć bardzo ładnym i poprawiającym humor. Moja żona, która ma wykształcenie biotechnologiczne, bawiła się przy nim dużo lepiej, ale ja też co nieco wyłapałem z tych "trudniejszych" obrazków. Z pewnością jest to ciekawy zbiór i pewnie znajdzie on swoje grono odbiorców. Czy będzie duże? Ciężko powiedzieć, bo cena może odstraszyć laika. Zostało mi zatem pożegnać się z wami jednym z bardziej unikalnych i obrazujących polską rzeczywistość obrazków :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1  Quino
Mafalda. Wszystkie komiksy. Tom 1
Quino
Błogosławmy biblioteki, albowiem gdyby nie one raczej bym nie sięgnęła po komiks Mafalda. Ktoś mi kiedyś polecał, że dobre, ale wiele jest dobrych rzeczy i czytanie tak specyficznego formatu – krótkich historyjek gazetowych w paskach – nie jest wysoko na liście priorytetów. A przegapienie przygód tej argentyńskiej dziewczynki byłoby wielkim błędem. Właściwie to ten komiks mogłabym ocenić jednym słowem i to by wystarczyło. Mafalda jest wspaniała. Te mini historyjki są przewrotne, zabawne, zaskakujące, prawdziwe. Co jeden pasek to perełka. W całości tworzą spójną historię dorastania Mafaldy i kilkorga jej przyjaciół. 🎈 Dystans do trudnych tematów Postać rezolutnej dziewczynki nadaje perspektywy i dystansu trudnym tematom codziennym. Np. to, że z dziećmi się nie rozmawia o tym, co się dzieje na świecie, bo „nie zrozumieją”. A tak naprawdę dorośli sami tego nie rozumieją. Tłem dla takich rozważań jest np. wojna w Wietnamie, polityka i korupcja rządu i urzędników w Argentynie i ogólny marny stan świata. Mafalda jest wrażliwą dziewczynką i bardzo się martwi tym, dokąd zmierzamy jako ludzkość. Rysunki powstały w latach ‘70, i niektóre tematy są specyficzne dla czasów Zimnej Wojny. Dzieci komentują niechęć do komunizmu, wojny w Wietnamie, czy strach przed bronią atomową. Ale jest tam też wiele innych, wciąż aktualnych tematów, tj. zagrożenia handlowe idące z Chin, galopujący konsumpcjonizm, czy inne konflikty zbrojne. 🎈 Dziecięca filozofia Mafalda komentuje współczesny świat specyficznie, dojrzale, czasami nawet mocno filozoficznie. Jednocześnie przygody jej i jej przyjaciół: Manolito, Felipe, Miguelito i Susanity, są typowe dla dzieci – chcą się bawić wszystkim i… nie lubią zupy. Dzieciaki poznają świat, próbują coś tam zrozumieć z działań dorosłych. Niestety wiele rzeczy jest dla nich zaskakujących, abstrakcyjnych i niezrozumiałych mimo chęci. Bo w końcu skoro dorośli mogą wszystko, to dlaczego nie robią dobra? Naprawdę doceniam kreatywność autora i jego umiejętność spojrzenia nie po dorosłemu, żeby przedstawić świat w tak odświeżający sposób. Trudne tematy nagle stają się przystępne. I nawet jeśli nie ma w nich wielu szczegółów wiadomo, że Mafalda ma rację martwiąc się o to, w którym kierunku kręci się świat.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 8 6 miesięcy temu
Rycerz Janek i instrukcja prawidłowego składania ofiar zapomnianym bóstwom Robert Sienicki
Rycerz Janek i instrukcja prawidłowego składania ofiar zapomnianym bóstwom
Robert Sienicki Tomasz Spell Igor Wolski Jan Mazur
Rycerz Janek jest wielki zatem komiks o jego przygodach również musi taki być. Ogromny album, z wielkimi, kolorowymi planszami ukazującymi absurdalny świat fantasy, w którym autorzy kpią z wszystkich i wszystkiego, co tylko nawinie im się pod nóż. Mamy zatem tutaj do czynienia z porządną, a do tego krwawą (choć bez przesady), satyrą, gdzie tytułowy Rycerz Janek intelektem nie grzeszy, za to ma kupę mięśni, wielki miecz oraz nadzwyczaj szlachetne serce. Rzuć mu hasło "Krwiożercze demony przybyły" i wybiegnie z karczmy przez ścianę, aby ratować sytuację. Przy czym przytoczony przykład, autentycznie ma miejsce w tym komiksie. Przyznaję, że dawno nie miałem do czynienia z tak udaną satyrą klasycznego fantasy. Swego czasu liczył w duchu, że będzie tym seria "Rat Queens", od której jednak odbiłem się niczym piłeczka kauczukowa. "Rycerz Janek" zapowiada się o niebo lepiej, choć oczywiście też jest przedstawiony w zupełnie innej konwencji niż wspomniana wyżej seria. Tutaj od pierwszej strony czytelnik doskonale wie, że całość opiewa żartem, kpiną i nieraz sporą dawką brutalności, choć to nadal nie "Kran", gdzie zwłokami smarowano ściany. Swoją drogą, może ktoś w końcu wyda tą serię u nas na nowo, bo jest zacna. Wracając do naszego Rycerza Janka to pomaga on w tym albumie obalić pewnego złego i chciwego księcia. Tutaj autorzy ostro się pobawili koncepcją, odnośnie realiów podatkowych, jak wyglądają elity rządzące, podatki i tak dalej. Na deser mamy super broń i tajemniczy posąg, któremu oczywiście składa się krwawe ofiary. Czysty majstersztyk, przy którym nieraz wybuchałem gromkim śmiechem. Ciężko mi nawet wybrać ulubioną scenę, bo jest ich od groma i w ten sposób w zasadzie przedstawiłbym tutaj połowę komiksu. Warto też wspomnieć, ze sama konwencja mocno uległa zmianie, o czym możemy się dowiedzieć na końcu w materiałach dodatkowych. Obrazują one dobitnie ile pracy włożono w powstanie tego tomu i jaką drogę przeszedł Rycerz Janek nim zmierzył się (po raz kolejny) z biurokracją. Przynajmniej w jakimś stopniu. Czekam zatem na drugi tom i liczę, że Rycerz Janek znów uratuje sytuację w swoim iście heroicznym, wielki stylu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu
Orwell Pierre Christin
Orwell
Pierre Christin Sebastien Verdier
Komiks pt. Orwell jest kolejnym dowodem na to, że to rysunkowe medium jest bardzo dobrym nośnikiem każdego tematu. Nawet biografie ludzi kultowych, którzy wiele przeżyli i wiele można by o nich powiedzieć, dają się w komiks wtłoczyć, choć nie bez uproszczeń. Śmiem rzec, że najważniejszą rzeczą dla przekazania informacji jest właściwe ich posegregowanie. Pierre Christin i Sebastien Verdier ułożyli przeżycia głównego bohatera całkiem ładnie i ich dzieło jest bardzo czytelne, wręcz łatwe do przyswojenia. 👁️Intensywne życie Poznajemy Erica Blair’a zanim przyjął swój pseudonim artystyczny, jako anarchizującego członka swojej klasy, bojownika socjalistycznego, dziennikarza i działacza. A później jako ojca, który znienawidził politykę i zajął się ogrodnictwem. Orwell umiera w 1950 roku na gruźlicę, dwa lata po ukończeniu swojej najbardziej znanej książki Rok 1984, a pół roku po jej wydaniu. Z grubsza tyle opowiada nam komiks. Ale myślę, że taka ilość informacji w zupełności wystarczy, żeby wyrobić sobie zdanie o Orwellu, jako człowieku i jego motywacjach. Komiks to takie ciekawe medium, że w bardzo fajny sposób może pokazać niektóre zagadnienia. W tym przypadku jest to połączenie życiorysu twórcy z jego dziełami. Autorzy stosują tu ciekawy trick. Większość rysunków jest czarno biała, narysowana surową, choć artystyczną kreską, ale utwory i idee Orwella są kolorowe. Te drobne elementy wybijają z rytmu i podkreślają to, co powstawało w efekcie zdobywania kolejnych doświadczeń słynnego pisarza. 👁️ Idealista, którego warto znać Orwell był idealistą, specyficznym, wydaje się też, że niezwykłym człowiekiem. Z jego zbyt krótkiego życia zostały nam jego poglądy przełożone na język dziennikarskich felietonów, reportaży wcieleniowych czy najbardziej znanych powieści dystopijnych. One wszystkie nadal są niezwykle aktualne, bo pisarz portretował samo życie, choć używał alegorii. Jeszcze odnośnie kreski, zaskoczyło mnie, że komiks Orwell tworzyło aż sześciu rysowników. Mimo to, wszystko ze sobą gra, jest spójne i naprawdę cieszy oko. Nigdy nie planowałam sięgnąć po pełnowymiarową biografię Orwella, ale po komiks to i owszem i wcale nie żałuję. Powieść graficzna Orwell spełnia swój cel popularyzując tytułową postać oraz zwyczajnie czytanie jej sprawia przyjemność.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 8 7 miesięcy temu
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna Ron Garney
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
Ron Garney Gerry Duggan
Conan wydaje się być postacią raczej nieskomplikowaną. Bo kimże jest ten waleczny barbarzyńca? To mężczyzna, który nikomu się nie kłania, drogę do tego, czego chce, wyrąbuje sobie mieczem, swoje życie prowadzi zaś z honorem, jakiego brakuje niejednemu szlachetnie urodzonemu. Czy o człowieku o takiej charakterystyce można napisać oraz powiedzieć dużo i nie wyczerpać szybko tematu? Jak najbardziej! Świadczy o tym kilkadziesiąt książek z tzw. „czarnej serii” oraz kolejne komiksy. Co więcej teraz, gdy czarnowłosy bohater powrócił pod skrzydła Marvela, opowieści o nim zyskały na częstotliwości. Jednym z nowych tytułów jest pierwszy tom serii „Conan. Miecz barbarzyńcy”. Załoga statku niewolniczego wyławia z morza półprzytomnego mężczyznę. Rozbitkiem okazuje się być młody barbarzyńca, którego ostatnim pragnieniem jest dać się sprzedać na targu niewolników. Szybka rozprawa z handlarzami żywym towarem ma jednak konsekwencje. Conan, bo tak brzmi imię wojownika, wchodzi w posiadanie tajemniczej mapy, która może doprowadzić go do wielkiego skarbu. Problem w tym, że chce go zdobyć także okrutny mag, żelazną ręką władający okolicznym miastem. Konfrontacja zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy wiemy, czego można się spodziewać po serii traktującej o barbarzyńcy, który nader skwapliwie częstuje swych wrogów żelazem. To akcja, walka i nieustanne zagrożenie czyhające na naszego protagonistę. To wszystko znajdziemy właśnie w pierwszej odsłonie „Miecza barbarzyńcy”. Czy ta (było nie było) przewidywalność może być jednak rozpatrywana jako wada? Absolutnie nie! Gerry Duggan naprawdę dobrze czuje ducha fantasy spod znaku miecza i magii. Nie stara się wprowadzić zbytecznych innowacji, tylko daje czytelnikowi dokładnie to, na co liczył, a jest to intensywna przygoda w starym, dobrym stylu. Możliwe co prawda, że trochę inaczej bym śpiewał, gdyby „Kult Kogi Thuna” nie okazał się być komiksem angażującym i bardzo miłym do czytania (zwłaszcza dla kogoś lubiącego klasyczną odmianę fantasy), jednak nie da się ukryć, że ten album zwyczajnie angażuje. Jasne, fabuła jest dość prosta i nie zaskakuje zbyt wieloma odgałęzieniami, ale też nie o to w niej chodzi. Na pierwszym planie stoi bowiem pełna przemocy rozrywka, której podstawową zaletą jest właśnie ta prostota (ale nie prostackość!) przekazu, dająca nam lekturę płynną, pozwalającą na zdrowy relaks, bez rozpatrywania skomplikowanych moralnych dylematów męczących bohaterów. Taka rozrywka też jest czasem potrzebna, bo nie samymi ambitnymi powieściami graficznymi żyje komiksiarz. Przyznaję, że nieco zabrakło mi w omawianym albumie motywów, nazwijmy je, romantycznych. Chodzi, rzecz jasna, o romantyzm w stylu Conana, polegający na emanowaniu pierwotną męską siłą, jakiej nie może oprzeć się żadna niewiasta, w której to relacji nie ma miejsca na wyrafinowanie, a na pierwszym planie stoi zwierzęca żądza. Ten swoisty seksizm (bo tak to jednak trzeba nazwać) to cecha charakterystyczna dla podejścia protagonisty do świata i głupotą jest obrażanie się na taki stan rzeczy – mam jedynie nadzieję, że rak politycznej poprawności nie zacznie toczyć „Conana” i w kolejnych tomach uświadczymy kilka ciekawych relacji damsko-męskich. Rysunki nie są w „Kulcie Kogi Thuna” szczególnie wyrafinowane. Jednak czy to jakiś problem, skoro doskonale pasują do konwencji heroic fantasy? Jasne, że nie! Grubo ciosane postacie, bardzo wyraźne kontury, czasami też niezbyt dokładne ilustracje – to wszystko jest zaskakująco miłe dla oka i różni się od sterylnych komputerowych kadrów, sprawiając, że na warstwę graficzną tego albumu po prostu dobrze się patrzy. Ron Garney nie jest nowatorski – swoje prace prezentuje zazwyczaj w obrębie różnej wielkości kwadratów i ten tradycjonalizm okazuje się naprawdę dobrym wyborem. Po powrocie do Marvela „Savage Sword of Conan” notuje naprawdę bardzo udany start. „Kult Kogi Thuna” nie jest co prawda komiksem wiekopomnym, o którym będziemy doskonale pamiętali za kilka lat, nie zmienia to jednak faktu, że na jego kartach dostajemy bardzo dużo przedniej, nieskomplikowanej rozrywki, która potrafi zaangażować. O to właśnie w tej serii, przynajmniej moim zdaniem, chodzi, dlatego też jestem ukontentowany lekturą i liczę, że kolejne tomy będą stały na podobnym poziomie. Brakowało w Polsce dobrej, nowej serii fantasy, ale chyba w końcu ją dostaliśmy. Potwierdzenia tego stanu rzeczy będę wypatrywał w kolejnych albumach. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/07/conan-miecz-barbarzyncy-tom-1-kult-kogi.html oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal (wpis z 24. 06. 2020) - https://www.facebook.com/Szortal/posts/3401510436538326?__tn__=K-R
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na 7 5 lat temu
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 8 Jim Davis
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 8
Jim Davis
Garfield ma wagę. W dwojakim znaczeniu tego słowa, bowiem oprócz masy ciała posiada w domu urządzenie, często drażniące się z tłustym kocurem. Ciekawie się robi, gdy owo urządzenie otrzyma oprogramowanie imitujące empatię. Wtedy nasz rudzielec często zostaje zripostowany w bardzo elokwentny sposób. Utarczki Garfielda z wagą towarzyszą czytelnikom od samego początku serii, choć niestety nie są one tak częste jakby się chciało. Dlatego ucieszył mnie album, gdzie Jim Davis, pomysłodawca i autor przygód grubego kocura, dał więcej pasków właśnie temu wątkowi. Oczywiście nie jest to jedyny motyw przewodni, bo ponownie nie zabrakło pasków świątecznych i noworocznych (są naprawdę obłędne), tych z nieudolnymi randkami Jona czy panią weterynarz próbującą spławić głupkowatego adoratora. Jednak to własnie utarczki Garfielda z Wagą, szczególnie gdy po raz kolejny i zapewne nie ostatni, boryka się z dietą, najbardziej mnie śmieszyły. Do ulubionych należy, gdy Jon stwierdza, że dziś wyjątkowo nie będzie ważył kocura. W tym momencie Garfield oraz zbolałe urządzenie pomyśleli jednocześnie "Uff... odroczenie". To było cudowne :) Ta seria nigdy mi się nie znudzi. Niby to tylko humorystyczne paski, ale cały czas śmieszą mnie równie mocno co kiedyś. Przy tych komiksach można się po prostu wyluzować, odstresować po ciężkim dniu i choć na chwilę zapomnieć o troskach codzienności. Nie trzeba przy tym czytać komiksu od dechy do dechy. Wystarczy otworzyć go na dowolnej stronie i przeczytać losowy pasek, aby poprawić sobie humor. Właśnie w tym tkwi siła tej serii.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 8 3 lata temu
Wiedźmun. Tom 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu Tomasz Samojlik
Wiedźmun. Tom 1. Słodki zapach potwora o zmierzchu
Tomasz Samojlik
"WIEDŹMUN 1 słodki zapach potwora o zmierzchu" Tomasza Samojlika słusznie budzi oczywiste skojarzenia, ale zapewniam, że w środku skojarzeń będzie więcej. Ten pierwszy tom dobrze wprowadza w przygodę i jak to u tego autora bywa (co zdążyłam zauważyć np. przy jego komiksach o Ryjówce) jest też edukacyjny aspekt - przyrodniczy. Samo odwołanie do WIEDŹMINA już jest bardzo... łapiące za sentymenty, ale odnalazłam tu również WŁADCĘ PIERŚCIENI, westerny, baśnie, czy nawet GRĘ O TRON. Taki szalony miks inspiracji w komiksie dla dzieci jest świetny, bo jeśli mały czytelnik wpadnie w miłość do czytania komiksów, książek, to wcześniej czy później pozna pierwowzory bohaterów występujących u Samojlika. Jeśli zaś chodzi o aspekt edukacyjny, to polega on - podobnie jak w przypadku SAGI O RYJÓWCE - na zwróceniu uwagi na ochronę środowiska. O nasz świat trzeba dbać, więc to także mocny argument za tym komiksem, Kolory bardzo mi się podobają. Komiks jest barwny, energiczny, wesoły. Może nie jestem wielką fanką stylu, kreski artysty, ale potwory są urocze. Na podsumowanie napiszę, że to atrakcyjna propozycja dla dzieci, zaś dorosły czytelnik z przyjemnością odnajdzie szereg odniesień do klasyki literatury fantasy... bo chyba tak mogę już nazwać WIEDŹMINA, nie mówiąc już o WŁADCY PIERŚCIENI. To dobry tom wprowadzający i choć mnie nie zachwycił, to doceniam pomysł i przesłanie i będę kontynuować czytanie WIEDŹMUNA. potwory? czy aby one? czy może my? tom 1 WIEDŹMUN Wydawnictwo Kultura Gniewu krótkie gatki
πPi - awatar πPi
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Myszart w Wenecji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Myszart w Wenecji