Film był przepiękny. Przy książce na pewno doceniam trud autora i jego asystentki "od pisania". Nie jest to jednak coś, co na długo zostanie w pamięci. Mało treści, trochę to wszystko chaotyczne, nie bardzo wiem, jaki był główny zamysł autora. Książeczka na jeden wieczór i tyle.
Film był przepiękny. Przy książce na pewno doceniam trud autora i jego asystentki "od pisania". Nie jest to jednak coś, co na długo zostanie w pamięci. Mało treści, trochę to wszystko chaotyczne, nie bardzo wiem, jaki był główny zamysł autora. Książeczka na jeden wieczór i tyle.
Autor wykazuje duży dystans do samego siebie, co uwidacznia się w momentach humorystycznych i sarkastycznych, to jedyny wyraźny atut tej publikacji. Mimo wielu refleksji człowieka zamkniętego w "skafandrze", moim subiektywnym zdaniem Nie są one aż tak poruszające jak się spodziewałem. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji życiowej autora, z którą przyszło mu się zmierzyć, oczekiwałem opowieści bardziej emocjonalnie angażującej. Lektura nabiera innego wymiaru, gdy uświadomimy sobie, że całość została napisana wyłącznie za pomocą mrugania jednym okiem. Ten fakt zasługuje na podziw, choć sama treść książki pozostawia pewien niedosyt.
Autor wykazuje duży dystans do samego siebie, co uwidacznia się w momentach humorystycznych i sarkastycznych, to jedyny wyraźny atut tej publikacji. Mimo wielu refleksji człowieka zamkniętego w "skafandrze", moim subiektywnym zdaniem Nie są one aż tak poruszające jak się spodziewałem. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji życiowej autora, z którą przyszło mu się zmierzyć,...
Podbijam ocenę książki - która sama w sobie jest bardzo dobra - na 10, ze względu na warunki, w których autor przekazał nam swoją historię. To krótkie, napisane poetyckim językiem opowiadania, a każde z nich jest pełne odniesień do świata literatury i sztuki. Historia powstania tej książki jest zdumiewająca, równie jak zakamarki umysłu autora.
Podbijam ocenę książki - która sama w sobie jest bardzo dobra - na 10, ze względu na warunki, w których autor przekazał nam swoją historię. To krótkie, napisane poetyckim językiem opowiadania, a każde z nich jest pełne odniesień do świata literatury i sztuki. Historia powstania tej książki jest zdumiewająca, równie jak zakamarki umysłu autora.
Można by się spodziewać, że kiedy już ktoś cierpiący na zespół zamknięcia "dojdzie do głosu", opowie nam dokładnie co czuje i jak to jest... a tu nie, a przynajmniej niezupełnie. Myślę, że stąd niższe oceny tej książki i głosy rozczarowania. Autor pisze o czym chce, jest trochę wspomnień, trochę filozofii, przemyślenia... o tym co czuje i przeżywa także ale to są bardziej takie luźne spostrzeżenia związane z tym, o czym akurat pisze. Język jest czasami taki "wzniosły" jakiego akurat nie lubię ale tutaj nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo. To także krótka książka, nawet jeśli są niedociągnięcia, mnie nie zdążyła znudzić czy zmęczyć i mnie się podobała. Ja myślę, że to jest i tak niesamowite, że mamy okazję przeczytać książkę kogoś, kto mógł tylko mrugać, cokolwiek zechciał nam przekazać, to warto.
(przesłuchana: 22.10.2024)
5-/5 [7/10]
Można by się spodziewać, że kiedy już ktoś cierpiący na zespół zamknięcia "dojdzie do głosu", opowie nam dokładnie co czuje i jak to jest... a tu nie, a przynajmniej niezupełnie. Myślę, że stąd niższe oceny tej książki i głosy rozczarowania. Autor pisze o czym chce, jest trochę wspomnień, trochę filozofii, przemyślenia... o tym co czuje i przeżywa także ale to są bardziej...
Ciekawie poprowadzony dziennik mężczyzny, który przykuty do łóżka w wyniku wylewu krwi do mózgu, wspomina i analizuje własne życie. Nie jest to jednak zwykły, linearny opis poszczególnych wspomnień. Raczej przypadkowe, pod wpływem chwili spisane myśli człowieka, który nagle, z dnia na dzień, przestaje funkcjonować i swoje życie musi powierzyć innym. Skazany na niewygodny skafander, który jest w tej książce metaforą bezsilności. Nie może zaprzeczyć, nie może potwierdzić, nie może wydobyć z siebie głosu. Tylko słucha.
To książka, która uświadamia kruchość ludzkiego życia, niepewność jutra. Sytuacja, w której znalazł się autor książki, zmusza do refleksji nad tym, co jest w życiu najważniejsze.
Ciekawie poprowadzony dziennik mężczyzny, który przykuty do łóżka w wyniku wylewu krwi do mózgu, wspomina i analizuje własne życie. Nie jest to jednak zwykły, linearny opis poszczególnych wspomnień. Raczej przypadkowe, pod wpływem chwili spisane myśli człowieka, który nagle, z dnia na dzień, przestaje funkcjonować i swoje życie musi powierzyć innym. Skazany na niewygodny...
Nie jestem w stanie ocenić tej pozycji, bo tego zwyczajnie nie da się czytać. Treść wydaje się dobra, ale niestety wydawca postanowił zaoszczędzić i książka nie przeszła ani przed redakcję. W rezultacie jest pełna błędów językowych.
Na każdej stronie pojawiają się kwiatki w postaci "poziomu czczości", "ludzi w komie" i "obłożonych oskrzeli". Moim osobistym faworytem jest fragment o włosie, który wyrastał autorowi z mózgu.
Bardzo poważnie zastanawiam się, czy osoby, które wystawiają tej książce pozytywne recenzje w ogóle ją czytały. Dziwnie wątpię.
Ogólnie jest mi bardzo przykro, bo to mogłaby być naprawdę wspaniała lektura, gdyby wydawca zainwestował w korektę...
Naprawdę wstyd.
Nie jestem w stanie ocenić tej pozycji, bo tego zwyczajnie nie da się czytać. Treść wydaje się dobra, ale niestety wydawca postanowił zaoszczędzić i książka nie przeszła ani przed redakcję. W rezultacie jest pełna błędów językowych.
Na każdej stronie pojawiają się kwiatki w postaci "poziomu czczości", "ludzi w komie" i "obłożonych oskrzeli". Moim osobistym faworytem jest...
Książka trafiła do mnie przypadkiem - zamawiałam inną, otrzymałam tę, więc postanowiłam przeczytać. Temat nie był dla mnie nowy, bo z podobną tematyką zetknęłam się w książkach: "Czy umrę nim się zbudzę?" oraz w "Wiem, że tu jesteś". I po tej pozycji, mówiącej przecież o człowieku uwięzionym we własnym ciele, spodziewałabym się wachlarzu emocji. A już na pewno tego, że mnie poruszy. Jednak nie otrzymałam tego, nieco zadziwiające i... przerażające? Jeśli więc są w tej pozycji emocje, to takie, które sami dopiszemy. Generalnie ciężko ująć dokładnie to, co autor miał na myśli. Chyba przede wszystkim chciał zachować swoje wspomnienia i podzielić się nimi z innymi?
Jednak w takich pozycjach wyróżnia się życie samo w sobie. Niepozorne, błahe rzeczy, okazują się bogactwem dla kogoś, kto nie może ich wykonać. Zupełnie jest to więc diametralnie różne spojrzenie na rzeczywistość, z wielką pokorą. To oznacza, że większość z nas otacza się wieloma możliwościami, które są godne dostrzeżenia i docenienia.
Książka trafiła do mnie przypadkiem - zamawiałam inną, otrzymałam tę, więc postanowiłam przeczytać. Temat nie był dla mnie nowy, bo z podobną tematyką zetknęłam się w książkach: "Czy umrę nim się zbudzę?" oraz w "Wiem, że tu jesteś". I po tej pozycji, mówiącej przecież o człowieku uwięzionym we własnym ciele, spodziewałabym się wachlarzu emocji. A już na pewno tego, że mnie...
Jak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?
Często zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną fizycznie, aktywną kobietą. Widok takich osób bardzo mnie poruszał i porusza i czasem na myśl nasuwały mi się właśnie takie pytania. Książka Skafander i motyl rozwiała moje wątpliwości.
Autobiografia Jeana-Dominique Bauby'a, redaktora naczelnego magazynu ELLE, który po rozległym wylewie uległ niemal pełnemu paraliżowi, to obraz człowieka, wciąż pełnego życia, pasji, miłości do swoich dzieci i pracy zamkniętego we własnym ciele, zupełnie nieruchomym, nazywanym przez niego skafandrem. Od tego wydarzenia jego światem staje się szpitalny pokój, wózek inwalidzki, a całe życie "zewnętrzne" toczy się pomiędzy sesjami rehabilitacji, karmieniem sondą, spotkaniami z przeróżnymi medykami. Może kontaktować się z nim jedynie za pomocą lewego oka. Wewnątrz swojego skafandra wciąż snuł marzenia i wspomnienia, z których składa się jego biografia. Bardzo zaskakujące było dla mnie to, jak wiele humoru i swoistego dystansu do własnej, patetycznej sytuacji zawiera ta opowieść. Mimo tak potężnego cierpienia Jean-Dominique był w stanie patrzeć na świat przez różowe okulary. Oczywiście nie zawsze. Bo nawet największy optymista załamałby się, gdyby nie mógł przemówić do własnych dzieci, które kocha, gdyby już nigdy nie mógł oddawać się swojej pasji, spotykać z rodziną i przyjaciółmi.
Jean-Dominique Bauby nie doczekał się premiery swojej autobiografii. Odszedł trzy dni wcześniej, 9 marca 1997 roku.
Spędziłam z tą książką miłe niedzielne przedpołudnie, aby oderwać się od tego, co dzieje się aktualnie za naszą wschodnią granicą... Ale to już osobny temat. Polecam, myślę, że się nie zawiedziecie.
Jak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?
Często zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną...
Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
W 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do drugiego, chwila i z człowieka kipiącego energią, pełnego werwy i sił witalnych robi się istota zamknięta w klatce " niemożności" i co dalej, jak to jest w takiej sytuacji, co czują ci ludzie, jak odbierają ten nowy stan, w którym się znaleźli?.
Osobiście, przed z górą 40-stu laty, podobny przypadek miał miejsce w mojej rodzinie, dalekiej rodzinie co prawda, ale znalazłem się w pokoju z taką osobą, oprócz jakiegoś podświadomego instynktownego strachu, zażenowania i przerażenia czułem niesamowity żal, że tak się stało, żal spotęgowany łzą ściekającą z policzka tego mężczyzny, również ok. czterdziestokilkuletniego podobnie, jak autor tego niewielkiego dzieła, mogłem się jedynie domyślać jakie katusze i piekło za życia przechodzi ten człowiek. Ktoś w jednej z opinii (nie chce mi się go przytaczać!) napisał, że spodziewał się po tej książce czegoś lepszego, innego...???. Może efektów rodem z „Harry’ego Pottera”, a może coś z Tolkiena?.
Książka powyższa napisana została nie po to, aby nas oczarować niesamowitymi scenami akcji zapierającymi dech w piersiach, nie po to, aby czytelnikowi zaimponować: erudycją, elokwencją i kunsztem pisarskim, nie po to też, aby napchać autorowi kieszenie pieniędzmi..., zdecydowanie nie po to, takich książek dziennie wydawanych jest setki, może tysiące na całym świecie. W tym przypadku autor dał świadectwo- ukazał świat widziany przez człowieka zamkniętego w skorupie własnej niemocy, pokazał walkę niemożliwego z możliwym, tytaniczne zmaganie się ludzkiego instynktu trwania z własnymi słabościami. Polecam.
Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
W 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do...
Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.
Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce – czy będzie to opowieść o życiu autora przed udarem, historie ze szpitala, czy może coś bardziej filozoficznego. Okazało się, że „Skafander i motyl” to miks wszystkich tych elementów, a Jean-Dominique Bauby snuje swą opowieść z lekkością, która ani trochę nie pasuje do męki, jaką niewątpliwie było żmudne pisanie mrugnięciami oka, literka po literce.
Nie jest to utwór, który zostanie we mnie na długo, bo składa się głównie z opisów prostych, codziennych spraw. Za to postać autora i cały tragizm sytuacji, w której się znalazł, są nie do zapomnienia, a książka to po prostu obowiązkowy punkt programu w poznawaniu tej historii.
Dobrze spędzone półtorej godziny.
Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.
Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce...
Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać się od odruchu i spróbować co się wtedy czuje? A to tylko namiastka. Zamknięcie w grobie za życia, kiedy się wszystko widzi i słyszy, ale nas nie słyszy nikt. Samotne, ciągnące się godziny bezruchu, kiedy zostaje nam tylko myśleć, o swoim życiu, o tym co zrobiliśmy nie tak, albo czego nie zrobiliśmy. O tym, że nic więcej nas nie czeka, oprócz kolejnego dnia, kiedy będziemy krzyczeć powieką, w nadziei że ktoś ten krzyk zauważy i zechce zrozumieć. Czy to za mało? Próbowałam przez 2 minuty mrugać powieką " na żądanie", tak jak musiał robić to autor, przy odpowiedniej literze: zmęczyłam się tym po minucie. Spróbujcie, a zrozumiecie, dlaczego najpierw redagował w głowie całe zdania, a dopiero potem je dyktował swojej asystentce, zrozumiecie jaki nadludzki wysiłek został włożony w to, byśmy mogli poznać życie z tamtej strony. Ja jestem pełna podziwu. Nie wiem czy dałabym radę.
Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać...
Historia, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.
Polecam.
Historia, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.
Warto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy jak wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.
Warto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy jak wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.
Niestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu pisania, ale jest także winą autora, który znając swoją sytuację porwał się na tworzenie przesadnie złożonych, nieklejących się zdań z irytującą manierą używania niepospolitych słów i nadużywania środków stylistycznych bez głębszego celu. Mam wrażenie, że kobieta zajmująca się transkrypcją również powinna figurować jako autorka, bo jej tytaniczna praca i anielska cierpliwość wydają się być bardziej imponujące niż treść, którą starał się przekazać Bauby – obojgu należy się szacunek, ale niestety Skafander i motyl jest niczym więcej, jak tylko słabą pod kątem literackim ciekawostką.
Niestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu...
Krótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
Lekcja z lektury - tak samo jak całego bieżącego roku - doceniajmy to co mamy. Cieszmy się życiem. Dbajmy o zdrowie i dobre relacje z innymi.
Ciekawa jestem filmu, tak samo jak byłam ciekawa połączenia książkowo-filmowego "Chce się żyć" naszej rodzimej produkcji, które w obu przypadkach uznaję za bardzo udane.
Krótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
Lekcja z lektury - tak samo jak całego...
Jean-Dominique Bauby kochał życie, jednak ono zamknęło mężczyznę jak w skafandrze w jego własnym ciele. Niespodziewany wylew krwi do mózgu zaskoczył go w chwili, gdy wypróbowując nowy model BMW, jechał na spotkanie z kobietą. Świadomość odzyskał kilka miesięcy po feralnym zdarzeniu, jednak nadal był zamknięty jak w więzieniu w bezwładnym ciele. Autor książki słyszał, widział na jedno oko, którym mrugał niczym motyl, mógł nieznacznie poruszać głową i stworzył własny system komunikacji ze światem. Nie mógł przełykać pokarmów ani samemu oddychać. Po wypadku stracił swoje ciało i był w nim zamknięty jak w skafandrze.
Jest to wyjątkowa autobiografia „wymrugana” przez autora z pewnością zmuszająca nas do refleksji nad kruchością i ulotnością życia. Serdecznie polecam tą poruszającą i dającą do myślenia książkę.
Jean-Dominique Bauby kochał życie, jednak ono zamknęło mężczyznę jak w skafandrze w jego własnym ciele. Niespodziewany wylew krwi do mózgu zaskoczył go w chwili, gdy wypróbowując nowy model BMW, jechał na spotkanie z kobietą. Świadomość odzyskał kilka miesięcy po feralnym zdarzeniu, jednak nadal był zamknięty jak w więzieniu w bezwładnym ciele. Autor książki słyszał,...
Nigdy nie czytałam tak poruszajacej autobiografii. Zawarta w niej historia bez wątpienia zmusza nas do refleksji na temat naszego życia i jego kruchości.
Autor książki doznał paraliżu całego ciala i jego jedynym sposobem na komunikację ze światem zewnętrznym było mruganie okiem. Jako zdrowy i sprawny człowiek nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest być uwięzionym we własnym ciele, więc niesamowite było to, że mogłam chociaz w jakiejś części spojrzeć na tą niewyobrażalnie trudną sytuację z perspektywy autora.
Może się wydawać, że znajdziemy w niej tylko rozpacz, smutek i cierpienie. Nic podobnego.. Ja zobaczyłam w niej również walkę, miłość ❤️, determinację a nawet w niektórych momentach humor.
Nigdy nie czytałam tak poruszajacej autobiografii. Zawarta w niej historia bez wątpienia zmusza nas do refleksji na temat naszego życia i jego kruchości.
Autor książki doznał paraliżu całego ciala i jego jedynym sposobem na komunikację ze światem zewnętrznym było mruganie okiem. Jako zdrowy i sprawny człowiek nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest być uwięzionym...
"Skafander i motyl" to krótka książka traktująca życie z przymrużeniem oka. Jean-Dominique Bauby, który uległ wypadkowi i jest sparaliżowany wymrugał tę książkę jednym sprawnym okiem. Tak, pewnie dziwnie to brzmi, ale tak właśnie było. Jako, że po wypadku utracił funkcję mowy, wypracował sobie taki system komunikacji z otoczeniem. Jego rozmówca wymienia po kolei litery alfabetu, a Bauby w odpowiednim momencie mruga i tak powstają wyrazy, zdania, całe myśli. I to właśnie to zachęciło mnie do zapoznania się z tym tytułem. Autor z dużą dozą uśmiechu i dystansu opisuje swoje życie przed i po wypadku. Trzeba ogromnej siły, aby po tak trudnych przeżyciach, z otwartością i spokojem opowiedzieć o swoim życiu sprzed wypadku. Poruszająca autobiografia.
Mój bookstagram: my.books.shelf
"Skafander i motyl" to krótka książka traktująca życie z przymrużeniem oka. Jean-Dominique Bauby, który uległ wypadkowi i jest sparaliżowany wymrugał tę książkę jednym sprawnym okiem. Tak, pewnie dziwnie to brzmi, ale tak właśnie było. Jako, że po wypadku utracił funkcję mowy, wypracował sobie taki system komunikacji z otoczeniem. Jego rozmówca wymienia po kolei litery...
Takie książki w ogóle nie powinny podlegać ocenie.
Wiele już takich książek przeczytałam - prawdziwych, życiowych, tragicznych.
Na ich tle ta jednak się wyróżnia.
Po pierwsze na podziw zasługuje determinacja autora, by w stanie bezruchu i paraliżu całego ciała oraz prawie zupełnego braku możliwości kontaktu ze światem znaleźć jednak sposób na przekazanie swoich myśli.
Po drugie Jean-Dominique Bauby był kilka lat redaktorem światowego czasopisma "Elle" i nie brakuje mu talentu do pisania. To sprawia, że tę książkę dobrze się czyta (przynajmniej w sensie literackim, bo w każdym innym czytanie jest bolesne).
Zdania są krótkie, ale treściwe. Tu każde słowo ma swoją wagę, bo każde okupione jest ogromnym wysiłkiem.
Bardzo bezpośredni przekaz, momentami nawet humorystyczny, momentami melancholijny, gdyż autor świetnie zdaje sobie sprawę, co stracił przez swoją chorobę.
Bardzo polecam.
Takie książki w ogóle nie powinny podlegać ocenie.
Wiele już takich książek przeczytałam - prawdziwych, życiowych, tragicznych.
Na ich tle ta jednak się wyróżnia.
Po pierwsze na podziw zasługuje determinacja autora, by w stanie bezruchu i paraliżu całego ciała oraz prawie zupełnego braku możliwości kontaktu ze światem znaleźć jednak sposób na przekazanie swoich myśli.
Po...
Refleksja nad życiem mężczyzny, który kiedyś żył jak młody bóg, a został uwięziony w sparaliżowanym ciele. Ze względu na sposób powstania jest to pozycja imponująca. Objętościowo krótka, ale jej wnętrze jest bogate, chociaż może nie najbardziej oryginalne. Jest tu trochę o zmianie hierarchii wartości, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i rozpamiętywaniu straconych szans.
Refleksja nad życiem mężczyzny, który kiedyś żył jak młody bóg, a został uwięziony w sparaliżowanym ciele. Ze względu na sposób powstania jest to pozycja imponująca. Objętościowo krótka, ale jej wnętrze jest bogate, chociaż może nie najbardziej oryginalne. Jest tu trochę o zmianie hierarchii wartości, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i rozpamiętywaniu straconych szans.
Film był przepiękny. Przy książce na pewno doceniam trud autora i jego asystentki "od pisania". Nie jest to jednak coś, co na długo zostanie w pamięci. Mało treści, trochę to wszystko chaotyczne, nie bardzo wiem, jaki był główny zamysł autora. Książeczka na jeden wieczór i tyle.
Film był przepiękny. Przy książce na pewno doceniam trud autora i jego asystentki "od pisania". Nie jest to jednak coś, co na długo zostanie w pamięci. Mało treści, trochę to wszystko chaotyczne, nie bardzo wiem, jaki był główny zamysł autora. Książeczka na jeden wieczór i tyle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGrafomania, niestety.
Grafomania, niestety.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor wykazuje duży dystans do samego siebie, co uwidacznia się w momentach humorystycznych i sarkastycznych, to jedyny wyraźny atut tej publikacji. Mimo wielu refleksji człowieka zamkniętego w "skafandrze", moim subiektywnym zdaniem Nie są one aż tak poruszające jak się spodziewałem. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji życiowej autora, z którą przyszło mu się zmierzyć, oczekiwałem opowieści bardziej emocjonalnie angażującej. Lektura nabiera innego wymiaru, gdy uświadomimy sobie, że całość została napisana wyłącznie za pomocą mrugania jednym okiem. Ten fakt zasługuje na podziw, choć sama treść książki pozostawia pewien niedosyt.
Autor wykazuje duży dystans do samego siebie, co uwidacznia się w momentach humorystycznych i sarkastycznych, to jedyny wyraźny atut tej publikacji. Mimo wielu refleksji człowieka zamkniętego w "skafandrze", moim subiektywnym zdaniem Nie są one aż tak poruszające jak się spodziewałem. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji życiowej autora, z którą przyszło mu się zmierzyć,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdswieżyłam po latach - Matko boska jaka ta książka jest piękna i mądra.
Odswieżyłam po latach - Matko boska jaka ta książka jest piękna i mądra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to23/25
23/25
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie znam innej pozycji, która bardziej przyblożyłaby świat cierpiącej osoby. Taki inny, a tak zwyczajny jednocześnie...
Nie znam innej pozycji, która bardziej przyblożyłaby świat cierpiącej osoby. Taki inny, a tak zwyczajny jednocześnie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodbijam ocenę książki - która sama w sobie jest bardzo dobra - na 10, ze względu na warunki, w których autor przekazał nam swoją historię. To krótkie, napisane poetyckim językiem opowiadania, a każde z nich jest pełne odniesień do świata literatury i sztuki. Historia powstania tej książki jest zdumiewająca, równie jak zakamarki umysłu autora.
Podbijam ocenę książki - która sama w sobie jest bardzo dobra - na 10, ze względu na warunki, w których autor przekazał nam swoją historię. To krótkie, napisane poetyckim językiem opowiadania, a każde z nich jest pełne odniesień do świata literatury i sztuki. Historia powstania tej książki jest zdumiewająca, równie jak zakamarki umysłu autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna by się spodziewać, że kiedy już ktoś cierpiący na zespół zamknięcia "dojdzie do głosu", opowie nam dokładnie co czuje i jak to jest... a tu nie, a przynajmniej niezupełnie. Myślę, że stąd niższe oceny tej książki i głosy rozczarowania. Autor pisze o czym chce, jest trochę wspomnień, trochę filozofii, przemyślenia... o tym co czuje i przeżywa także ale to są bardziej takie luźne spostrzeżenia związane z tym, o czym akurat pisze. Język jest czasami taki "wzniosły" jakiego akurat nie lubię ale tutaj nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo. To także krótka książka, nawet jeśli są niedociągnięcia, mnie nie zdążyła znudzić czy zmęczyć i mnie się podobała. Ja myślę, że to jest i tak niesamowite, że mamy okazję przeczytać książkę kogoś, kto mógł tylko mrugać, cokolwiek zechciał nam przekazać, to warto.
(przesłuchana: 22.10.2024)
5-/5 [7/10]
Można by się spodziewać, że kiedy już ktoś cierpiący na zespół zamknięcia "dojdzie do głosu", opowie nam dokładnie co czuje i jak to jest... a tu nie, a przynajmniej niezupełnie. Myślę, że stąd niższe oceny tej książki i głosy rozczarowania. Autor pisze o czym chce, jest trochę wspomnień, trochę filozofii, przemyślenia... o tym co czuje i przeżywa także ale to są bardziej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawie poprowadzony dziennik mężczyzny, który przykuty do łóżka w wyniku wylewu krwi do mózgu, wspomina i analizuje własne życie. Nie jest to jednak zwykły, linearny opis poszczególnych wspomnień. Raczej przypadkowe, pod wpływem chwili spisane myśli człowieka, który nagle, z dnia na dzień, przestaje funkcjonować i swoje życie musi powierzyć innym. Skazany na niewygodny skafander, który jest w tej książce metaforą bezsilności. Nie może zaprzeczyć, nie może potwierdzić, nie może wydobyć z siebie głosu. Tylko słucha.
To książka, która uświadamia kruchość ludzkiego życia, niepewność jutra. Sytuacja, w której znalazł się autor książki, zmusza do refleksji nad tym, co jest w życiu najważniejsze.
Ciekawie poprowadzony dziennik mężczyzny, który przykuty do łóżka w wyniku wylewu krwi do mózgu, wspomina i analizuje własne życie. Nie jest to jednak zwykły, linearny opis poszczególnych wspomnień. Raczej przypadkowe, pod wpływem chwili spisane myśli człowieka, który nagle, z dnia na dzień, przestaje funkcjonować i swoje życie musi powierzyć innym. Skazany na niewygodny...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda litera pozwoliła mi zajrzeć pod skafander. Intymne. Dziękuję.
Tak. Jest tam motyl.
Każda litera pozwoliła mi zajrzeć pod skafander. Intymne. Dziękuję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak. Jest tam motyl.
Dobra książka. Genialny film. O tryumfie ducha nad ciałem. Bo ono zawsze umiera. Prędzej czy później.
Dobra książka. Genialny film. O tryumfie ducha nad ciałem. Bo ono zawsze umiera. Prędzej czy później.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jestem w stanie ocenić tej pozycji, bo tego zwyczajnie nie da się czytać. Treść wydaje się dobra, ale niestety wydawca postanowił zaoszczędzić i książka nie przeszła ani przed redakcję. W rezultacie jest pełna błędów językowych.
Na każdej stronie pojawiają się kwiatki w postaci "poziomu czczości", "ludzi w komie" i "obłożonych oskrzeli". Moim osobistym faworytem jest fragment o włosie, który wyrastał autorowi z mózgu.
Bardzo poważnie zastanawiam się, czy osoby, które wystawiają tej książce pozytywne recenzje w ogóle ją czytały. Dziwnie wątpię.
Ogólnie jest mi bardzo przykro, bo to mogłaby być naprawdę wspaniała lektura, gdyby wydawca zainwestował w korektę...
Naprawdę wstyd.
Nie jestem w stanie ocenić tej pozycji, bo tego zwyczajnie nie da się czytać. Treść wydaje się dobra, ale niestety wydawca postanowił zaoszczędzić i książka nie przeszła ani przed redakcję. W rezultacie jest pełna błędów językowych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa każdej stronie pojawiają się kwiatki w postaci "poziomu czczości", "ludzi w komie" i "obłożonych oskrzeli". Moim osobistym faworytem jest...
Książka trafiła do mnie przypadkiem - zamawiałam inną, otrzymałam tę, więc postanowiłam przeczytać. Temat nie był dla mnie nowy, bo z podobną tematyką zetknęłam się w książkach: "Czy umrę nim się zbudzę?" oraz w "Wiem, że tu jesteś". I po tej pozycji, mówiącej przecież o człowieku uwięzionym we własnym ciele, spodziewałabym się wachlarzu emocji. A już na pewno tego, że mnie poruszy. Jednak nie otrzymałam tego, nieco zadziwiające i... przerażające? Jeśli więc są w tej pozycji emocje, to takie, które sami dopiszemy. Generalnie ciężko ująć dokładnie to, co autor miał na myśli. Chyba przede wszystkim chciał zachować swoje wspomnienia i podzielić się nimi z innymi?
Jednak w takich pozycjach wyróżnia się życie samo w sobie. Niepozorne, błahe rzeczy, okazują się bogactwem dla kogoś, kto nie może ich wykonać. Zupełnie jest to więc diametralnie różne spojrzenie na rzeczywistość, z wielką pokorą. To oznacza, że większość z nas otacza się wieloma możliwościami, które są godne dostrzeżenia i docenienia.
Książka trafiła do mnie przypadkiem - zamawiałam inną, otrzymałam tę, więc postanowiłam przeczytać. Temat nie był dla mnie nowy, bo z podobną tematyką zetknęłam się w książkach: "Czy umrę nim się zbudzę?" oraz w "Wiem, że tu jesteś". I po tej pozycji, mówiącej przecież o człowieku uwięzionym we własnym ciele, spodziewałabym się wachlarzu emocji. A już na pewno tego, że mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO bezradności i sile. Opowieść sparaliżowanego redaktora naczelnego kobiecego pisma o egzystencji " warzywa". Daje do myślenia.
O bezradności i sile. Opowieść sparaliżowanego redaktora naczelnego kobiecego pisma o egzystencji " warzywa". Daje do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?
Często zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną fizycznie, aktywną kobietą. Widok takich osób bardzo mnie poruszał i porusza i czasem na myśl nasuwały mi się właśnie takie pytania. Książka Skafander i motyl rozwiała moje wątpliwości.
Autobiografia Jeana-Dominique Bauby'a, redaktora naczelnego magazynu ELLE, który po rozległym wylewie uległ niemal pełnemu paraliżowi, to obraz człowieka, wciąż pełnego życia, pasji, miłości do swoich dzieci i pracy zamkniętego we własnym ciele, zupełnie nieruchomym, nazywanym przez niego skafandrem. Od tego wydarzenia jego światem staje się szpitalny pokój, wózek inwalidzki, a całe życie "zewnętrzne" toczy się pomiędzy sesjami rehabilitacji, karmieniem sondą, spotkaniami z przeróżnymi medykami. Może kontaktować się z nim jedynie za pomocą lewego oka. Wewnątrz swojego skafandra wciąż snuł marzenia i wspomnienia, z których składa się jego biografia. Bardzo zaskakujące było dla mnie to, jak wiele humoru i swoistego dystansu do własnej, patetycznej sytuacji zawiera ta opowieść. Mimo tak potężnego cierpienia Jean-Dominique był w stanie patrzeć na świat przez różowe okulary. Oczywiście nie zawsze. Bo nawet największy optymista załamałby się, gdyby nie mógł przemówić do własnych dzieci, które kocha, gdyby już nigdy nie mógł oddawać się swojej pasji, spotykać z rodziną i przyjaciółmi.
Jean-Dominique Bauby nie doczekał się premiery swojej autobiografii. Odszedł trzy dni wcześniej, 9 marca 1997 roku.
Spędziłam z tą książką miłe niedzielne przedpołudnie, aby oderwać się od tego, co dzieje się aktualnie za naszą wschodnią granicą... Ale to już osobny temat. Polecam, myślę, że się nie zawiedziecie.
Zuzanna Bębnowicz
czytelniaprzykwiatowej13.blogspot.com
Jak to jest być sparaliżowanym? Jak to jest żyć, chcieć żyć jak dawniej, ale nie móc ruszyć nawet małym palcem u nogi? Jak to jest chcieć za wszelką cenę pokazać światu, że cały czas się jest, tylko teraz pozostaje się uwięzionym we własnym ciele? Jak to jest żyć w więzieniu zwanym swoim własnym ciałem?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęsto zadawałam sobie takie pytania, będąc w pełni sprawną...
Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
W 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do drugiego, chwila i z człowieka kipiącego energią, pełnego werwy i sił witalnych robi się istota zamknięta w klatce " niemożności" i co dalej, jak to jest w takiej sytuacji, co czują ci ludzie, jak odbierają ten nowy stan, w którym się znaleźli?.
Osobiście, przed z górą 40-stu laty, podobny przypadek miał miejsce w mojej rodzinie, dalekiej rodzinie co prawda, ale znalazłem się w pokoju z taką osobą, oprócz jakiegoś podświadomego instynktownego strachu, zażenowania i przerażenia czułem niesamowity żal, że tak się stało, żal spotęgowany łzą ściekającą z policzka tego mężczyzny, również ok. czterdziestokilkuletniego podobnie, jak autor tego niewielkiego dzieła, mogłem się jedynie domyślać jakie katusze i piekło za życia przechodzi ten człowiek. Ktoś w jednej z opinii (nie chce mi się go przytaczać!) napisał, że spodziewał się po tej książce czegoś lepszego, innego...???. Może efektów rodem z „Harry’ego Pottera”, a może coś z Tolkiena?.
Książka powyższa napisana została nie po to, aby nas oczarować niesamowitymi scenami akcji zapierającymi dech w piersiach, nie po to, aby czytelnikowi zaimponować: erudycją, elokwencją i kunsztem pisarskim, nie po to też, aby napchać autorowi kieszenie pieniędzmi..., zdecydowanie nie po to, takich książek dziennie wydawanych jest setki, może tysiące na całym świecie. W tym przypadku autor dał świadectwo- ukazał świat widziany przez człowieka zamkniętego w skorupie własnej niemocy, pokazał walkę niemożliwego z możliwym, tytaniczne zmaganie się ludzkiego instynktu trwania z własnymi słabościami. Polecam.
Za Wikipedią: „Jean-Dominique Bauby (ur. 23 kwietnia 1952, zm. 9 marca 1997) – francuski dziennikarz, redaktor ELLE (1991–1995).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW 1995 roku doznał udaru mózgu, czego skutkiem był całkowity paraliż ciała. Znalazł się w tzw. syndromie zamknięcia".
Książeczka cieniutka, tak jak cieniutka jest linia rozgraniczająca niebo od piekła- niewiele trzeba, aby wpaść z jednego do...
Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.
Zupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce – czy będzie to opowieść o życiu autora przed udarem, historie ze szpitala, czy może coś bardziej filozoficznego. Okazało się, że „Skafander i motyl” to miks wszystkich tych elementów, a Jean-Dominique Bauby snuje swą opowieść z lekkością, która ani trochę nie pasuje do męki, jaką niewątpliwie było żmudne pisanie mrugnięciami oka, literka po literce.
Nie jest to utwór, który zostanie we mnie na długo, bo składa się głównie z opisów prostych, codziennych spraw. Za to postać autora i cały tragizm sytuacji, w której się znalazł, są nie do zapomnienia, a książka to po prostu obowiązkowy punkt programu w poznawaniu tej historii.
Dobrze spędzone półtorej godziny.
Z cyklu: nadrabiam zaległości. Tę książkę – pewnie jak większość jej polskich czytelników – zapragnęłam przeczytać zaraz po obejrzeniu filmu „Motyl i skafander” (czyli 11 lat temu, dobre mam tempo realizacji pragnień!). Film był niesamowity, a niezwykłości całej historii dodawał fakt, że wydarzyła się naprawdę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZupełnie nie wiedziałam, czego się spodziewać po książce...
Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać się od odruchu i spróbować co się wtedy czuje? A to tylko namiastka. Zamknięcie w grobie za życia, kiedy się wszystko widzi i słyszy, ale nas nie słyszy nikt. Samotne, ciągnące się godziny bezruchu, kiedy zostaje nam tylko myśleć, o swoim życiu, o tym co zrobiliśmy nie tak, albo czego nie zrobiliśmy. O tym, że nic więcej nas nie czeka, oprócz kolejnego dnia, kiedy będziemy krzyczeć powieką, w nadziei że ktoś ten krzyk zauważy i zechce zrozumieć. Czy to za mało? Próbowałam przez 2 minuty mrugać powieką " na żądanie", tak jak musiał robić to autor, przy odpowiedniej literze: zmęczyłam się tym po minucie. Spróbujcie, a zrozumiecie, dlaczego najpierw redagował w głowie całe zdania, a dopiero potem je dyktował swojej asystentce, zrozumiecie jaki nadludzki wysiłek został włożony w to, byśmy mogli poznać życie z tamtej strony. Ja jestem pełna podziwu. Nie wiem czy dałabym radę.
Ktoś poniżej napisał, że jest rozczarowany, bo oczekiwał od autora przekazania czegoś naprawdę przełomowego, opisania syndromu zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób. Moim zdaniem autor dokładnie to zrobił. Bo czy ktoś z nas zastanawia się nad tym, że trzeba przełknąć ślinę, albo potrzeć oko kiedy wpadnie nam do niego rzęsa? Czy ktoś próbował powstrzymać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.
Polecam.
Historia, która może spotkać każdego z nas. Głupi wypadek i paraliż do końca życia. Jak sobie z tym poradzić? Jak zaakceptować i żyć dalej? Bardzo pouczające i inspirujące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam.
Niezwykle poruszająca, pełna (niekiedy czarnego) humoru powieść, skłaniająca do refleksji i zapadająca w pamięć.
Niezwykle poruszająca, pełna (niekiedy czarnego) humoru powieść, skłaniająca do refleksji i zapadająca w pamięć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy jak wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.
Warto przeczytać . To książka przede wszystkim o miłości, ale także cierpieniu , przemijaniu i pogodzeniu z losem. Daje do myślenia. Zwykle bowiem nie myślimy jak wielkim szczęściem jest zdrowie . I kiedy je tracimy to okazuje się że wszystko czym do tej pory żyliśmy trzeba przedefiniować i przewartościować. Polecam. Do refleksji nad kruchością ludzkiej egzystencji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu pisania, ale jest także winą autora, który znając swoją sytuację porwał się na tworzenie przesadnie złożonych, nieklejących się zdań z irytującą manierą używania niepospolitych słów i nadużywania środków stylistycznych bez głębszego celu. Mam wrażenie, że kobieta zajmująca się transkrypcją również powinna figurować jako autorka, bo jej tytaniczna praca i anielska cierpliwość wydają się być bardziej imponujące niż treść, którą starał się przekazać Bauby – obojgu należy się szacunek, ale niestety Skafander i motyl jest niczym więcej, jak tylko słabą pod kątem literackim ciekawostką.
Niestety, okoliczności powstania tej książki są dużo ciekawsze niż jej treść – można by pomyśleć, że mając tak ograniczone możliwości autor postanowi przekazać coś naprawdę przełomowego, opisać syndrom zamknięcia w niespotykany wcześniej, poruszający sposób, ale niestety tak nie jest. Styl jest niestety pokraczny, co oczywiście częściowo wynika z ograniczeń i sposobu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
Lekcja z lektury - tak samo jak całego bieżącego roku - doceniajmy to co mamy. Cieszmy się życiem. Dbajmy o zdrowie i dobre relacje z innymi.
Ciekawa jestem filmu, tak samo jak byłam ciekawa połączenia książkowo-filmowego "Chce się żyć" naszej rodzimej produkcji, które w obu przypadkach uznaję za bardzo udane.
Krótka historia, na jeden wieczór. Ale sam fakt, że zdołano ją napisać, podczas gdy autor po udarze mózgu porozumiewał się z otoczeniem jedynie za pomocą mrugnięć lewego oka - robi piorunujące wrażenie. Każdy z krótkich rozdziałów to wspomnienie z "dawnego" życia bądź uwaga na temat jego rzeczywistości, bardziej lub mniej kąśliwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekcja z lektury - tak samo jak całego...
Nie porwała mnie wole jednak rozmawiać z moimi pacjentami oko w oko twarzą w twarz.
Nie porwała mnie wole jednak rozmawiać z moimi pacjentami oko w oko twarzą w twarz.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJean-Dominique Bauby kochał życie, jednak ono zamknęło mężczyznę jak w skafandrze w jego własnym ciele. Niespodziewany wylew krwi do mózgu zaskoczył go w chwili, gdy wypróbowując nowy model BMW, jechał na spotkanie z kobietą. Świadomość odzyskał kilka miesięcy po feralnym zdarzeniu, jednak nadal był zamknięty jak w więzieniu w bezwładnym ciele. Autor książki słyszał, widział na jedno oko, którym mrugał niczym motyl, mógł nieznacznie poruszać głową i stworzył własny system komunikacji ze światem. Nie mógł przełykać pokarmów ani samemu oddychać. Po wypadku stracił swoje ciało i był w nim zamknięty jak w skafandrze.
Jest to wyjątkowa autobiografia „wymrugana” przez autora z pewnością zmuszająca nas do refleksji nad kruchością i ulotnością życia. Serdecznie polecam tą poruszającą i dającą do myślenia książkę.
Jean-Dominique Bauby kochał życie, jednak ono zamknęło mężczyznę jak w skafandrze w jego własnym ciele. Niespodziewany wylew krwi do mózgu zaskoczył go w chwili, gdy wypróbowując nowy model BMW, jechał na spotkanie z kobietą. Świadomość odzyskał kilka miesięcy po feralnym zdarzeniu, jednak nadal był zamknięty jak w więzieniu w bezwładnym ciele. Autor książki słyszał,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNigdy nie czytałam tak poruszajacej autobiografii. Zawarta w niej historia bez wątpienia zmusza nas do refleksji na temat naszego życia i jego kruchości.
Autor książki doznał paraliżu całego ciala i jego jedynym sposobem na komunikację ze światem zewnętrznym było mruganie okiem. Jako zdrowy i sprawny człowiek nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest być uwięzionym we własnym ciele, więc niesamowite było to, że mogłam chociaz w jakiejś części spojrzeć na tą niewyobrażalnie trudną sytuację z perspektywy autora.
Może się wydawać, że znajdziemy w niej tylko rozpacz, smutek i cierpienie. Nic podobnego.. Ja zobaczyłam w niej również walkę, miłość ❤️, determinację a nawet w niektórych momentach humor.
Nigdy nie czytałam tak poruszajacej autobiografii. Zawarta w niej historia bez wątpienia zmusza nas do refleksji na temat naszego życia i jego kruchości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor książki doznał paraliżu całego ciala i jego jedynym sposobem na komunikację ze światem zewnętrznym było mruganie okiem. Jako zdrowy i sprawny człowiek nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak to jest być uwięzionym...
"Skafander i motyl" to krótka książka traktująca życie z przymrużeniem oka. Jean-Dominique Bauby, który uległ wypadkowi i jest sparaliżowany wymrugał tę książkę jednym sprawnym okiem. Tak, pewnie dziwnie to brzmi, ale tak właśnie było. Jako, że po wypadku utracił funkcję mowy, wypracował sobie taki system komunikacji z otoczeniem. Jego rozmówca wymienia po kolei litery alfabetu, a Bauby w odpowiednim momencie mruga i tak powstają wyrazy, zdania, całe myśli. I to właśnie to zachęciło mnie do zapoznania się z tym tytułem. Autor z dużą dozą uśmiechu i dystansu opisuje swoje życie przed i po wypadku. Trzeba ogromnej siły, aby po tak trudnych przeżyciach, z otwartością i spokojem opowiedzieć o swoim życiu sprzed wypadku. Poruszająca autobiografia.
Mój bookstagram: my.books.shelf
"Skafander i motyl" to krótka książka traktująca życie z przymrużeniem oka. Jean-Dominique Bauby, który uległ wypadkowi i jest sparaliżowany wymrugał tę książkę jednym sprawnym okiem. Tak, pewnie dziwnie to brzmi, ale tak właśnie było. Jako, że po wypadku utracił funkcję mowy, wypracował sobie taki system komunikacji z otoczeniem. Jego rozmówca wymienia po kolei litery...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toksiążka jest niesamowita z powodu sposobu, w jaki była pisana
książka jest niesamowita z powodu sposobu, w jaki była pisana
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie książki w ogóle nie powinny podlegać ocenie.
Wiele już takich książek przeczytałam - prawdziwych, życiowych, tragicznych.
Na ich tle ta jednak się wyróżnia.
Po pierwsze na podziw zasługuje determinacja autora, by w stanie bezruchu i paraliżu całego ciała oraz prawie zupełnego braku możliwości kontaktu ze światem znaleźć jednak sposób na przekazanie swoich myśli.
Po drugie Jean-Dominique Bauby był kilka lat redaktorem światowego czasopisma "Elle" i nie brakuje mu talentu do pisania. To sprawia, że tę książkę dobrze się czyta (przynajmniej w sensie literackim, bo w każdym innym czytanie jest bolesne).
Zdania są krótkie, ale treściwe. Tu każde słowo ma swoją wagę, bo każde okupione jest ogromnym wysiłkiem.
Bardzo bezpośredni przekaz, momentami nawet humorystyczny, momentami melancholijny, gdyż autor świetnie zdaje sobie sprawę, co stracił przez swoją chorobę.
Bardzo polecam.
Takie książki w ogóle nie powinny podlegać ocenie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele już takich książek przeczytałam - prawdziwych, życiowych, tragicznych.
Na ich tle ta jednak się wyróżnia.
Po pierwsze na podziw zasługuje determinacja autora, by w stanie bezruchu i paraliżu całego ciała oraz prawie zupełnego braku możliwości kontaktu ze światem znaleźć jednak sposób na przekazanie swoich myśli.
Po...
Refleksja nad życiem mężczyzny, który kiedyś żył jak młody bóg, a został uwięziony w sparaliżowanym ciele. Ze względu na sposób powstania jest to pozycja imponująca. Objętościowo krótka, ale jej wnętrze jest bogate, chociaż może nie najbardziej oryginalne. Jest tu trochę o zmianie hierarchii wartości, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i rozpamiętywaniu straconych szans.
Refleksja nad życiem mężczyzny, który kiedyś żył jak młody bóg, a został uwięziony w sparaliżowanym ciele. Ze względu na sposób powstania jest to pozycja imponująca. Objętościowo krótka, ale jej wnętrze jest bogate, chociaż może nie najbardziej oryginalne. Jest tu trochę o zmianie hierarchii wartości, dostrzeganiu tego, co najważniejsze i rozpamiętywaniu straconych szans.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to