O pisaniu

Okładka książki O pisaniu
Anton Czechow Wydawnictwo: Czuły Barbarzyńca Seria: Smakołyki publicystyka literacka, eseje
100 str. 1 godz. 40 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Smakołyki
Data wydania:
2022-05-30
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-30
Liczba stron:
100
Czas czytania
1 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396424020
Tłumacz:
Natalia Gałczyńska, Dominika Banaszkiewicz, Ałła Sarachanowa
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O pisaniu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O pisaniu

Średnia ocen
8,1 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
974
488

Na półkach:

Dlaczego nikt dotąd nie pokusił się o napisanie jakiejś opinii dla niewielkiej książki, która jest wyborem fragmentów z notatnika i epistolografii Antoniego Czechowa? Nie wiem i nie zamierzam snuć dywagacji na ten temat. Wspomnę jedynie, że mimo swoich rozmiarów lektura wyboru korespondencji klasyka daje dużą przyjemność. Chciałabym mieć takiego nauczyciela. Nie owija w bawełnę i jasno wyraża swoje myśli, dotyczące pisarstwa znajomych. Kilka smakowitych cytatów:
"Nienawidzę zakłamania i przemocy w każdej postaci."
"Kto niczego nie pragnie, niczego się nie spodziewa i niczego nie boi, ten nie może być artystą."
"Szanuj się, na miłość boską, i powsciagnij rękę, gdy w głowie pusto. Pisz najwyższej dwa opowiadania w tygodniu, żeby trud rzeczywiście był trudem. Nie zmyślaj cierpień, których nie zaznales, i nie maluj obrazów, których nigdys nie widział, ponieważ kłamstwo jest o wiele nudniejsze w literaturze niż w rozmowie..."
Kończąc pomału, ponieważ Czechow bardzo wysoko cenił zwięzłość, coś w tym temacie.
"Wykreślam bez pardonu. Dziwna rzecz, mam teraz manię zwięzłości. Cokolwiek czytam - własne czy cudze - wszystko wydaje mi się nie dość zwięzłe."
Na zakończenie ciut ostrzej:
"Ludzie pióra, zwłaszcza prawdziwi artyści, dawno powinni stwierdzić, że człowiek na tym świecie nic nie rozumie, do czego już kiedyś przyznał się Sokrates, a po nim Wolter. Motłoch sądzi, że wszystko rozumie i wszystko wie, a im jest głupszy, tym - w jego mniemaniu - szersze ma widnokręgi. Toteż jeśli artysta, któremu motłoch wierzy, odważy się stwierdzić, że nie rozumie nic z tego, co widzi dokoła, będzie to już jakaś zdobycz w dziedzinie myśli i duży krok naprzód."

Dlaczego nikt dotąd nie pokusił się o napisanie jakiejś opinii dla niewielkiej książki, która jest wyborem fragmentów z notatnika i epistolografii Antoniego Czechowa? Nie wiem i nie zamierzam snuć dywagacji na ten temat. Wspomnę jedynie, że mimo swoich rozmiarów lektura wyboru korespondencji klasyka daje dużą przyjemność. Chciałabym mieć takiego nauczyciela. Nie owija w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł O pisaniu na półkach głównych
  • 41
  • 14
  • 1
7 użytkowników ma tytuł O pisaniu na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki O pisaniu

Inne książki autora

Anton Czechow
Anton Czechow
Rosyjski nowelista i dramatopisarz. Klasyk literatury rosyjskiej. Mistrz „małych form literackich”, w której przeważały obrazki obyczajowe, miniatury z życia urzędników, kupców, ziemian i chłopów, łączące komizm z wyraźnymi akcentami krytyki społecznej. Znany głównie z dramatów odtwarzających tragizm powszedniej egzystencji zwykłych, przeciętnych ludzi, zazwyczaj pozbawionych woli działania, w których konflikty ukazywał w aspekcie ogólnoludzkim, społeczno-psychologicznym, a zarazem czysto rosyjskim. Anton Czechow pochodził z niezamożnej rodziny kupieckiej. Urodził się w Taganrogu, mieście położonym nad Morzem Azowskim. Po ukończeniu gimnazjum w rodzinnym mieście udał się na studia medyczne do Moskwy. Fakultet ukończył w 1884 roku, jednak zawód lekarza zupełnie go nie interesował. Już jako student medycyny publikował utwory humorystyczne i satyryczne: Śmierć urzędnika (1883 r.), Kameleon (1884 r.), łączące liryzm z ironią. Pisał na ogół krótkie utwory, gdyż jak sam twierdził sztuka pisania jest sztuką skracania, a zwięzłość jest siostrą talentu. Główna część jego dorobku powstała w długim okresie prowadzenia praktyki lekarskiej, zanim jeszcze jego dzieła przebiły się do szerszej publiczności. Jego nowele były publikowane w tym czasie, ale cieszyły się niezbyt dużym zainteresowaniem czytelników, zaś jego skomplikowanych i trudnych do adaptacji sztuk nikt nie chciał wystawiać. W lipcu 1890 roku udał się w podróż na Sachalin, miejsca zesłania politycznych i kryminalnych skazańców. Efektem wyprawy była napisane przez Czechowa dzieło Wyspa Sachalin, które w Rosji wywołała silny społeczny odzew. Teatrem interesował się od młodzieńczych lat, kiedy to jako gimnazjalista zabiegał, by go wpuszczono na spektakle teatru zawodowego, zabronione dla młodzieży szkolnej. Przez całe życie pisał felietony teatralne oraz opowiadania z życia rosyjskiej sceny. Swoją pierwszą, czteroaktową sztukę Płatonow (Bez ojcowizny), napisał mając około dwudziestu lat. Sztukę dał do przeczytania aktorce Marii Jermołowej, lecz została mu ona zwrócona. Wartość jego sztuk odkrył dopiero Konstantin Stanisławski, słynny twórca MChAT-u, który premierą Mewy (1898) przyczynił się do rozgłosu Czechowa. Trzy kolejne sztuki pisane na zamówienie MChAT-u (Wujaszek Wania, Trzy siostry, Wiśniowy sad) cieszyły się podobną popularnością co Mewa i są do dzisiaj najbardziej znanymi utworami Czechowa. Duet Stanisławski-Czechow na przełomie XIX i XX w. praktycznie zdominowała działalność MChAT-u. Obaj się świetnie rozumieli i wspólnie stworzyli podwaliny naturalizmu w teatrze, znacznie wyprzedzając swoją epokę. Istotą tego teatru było zerwanie ze sztucznymi konwencjami gry aktorskiej i zachowywanie się na scenie w możliwie jak najbardziej naturalny sposób. W 1901 r. Czechow poślubił Olgę Knipper, ulubioną aktorkę Stanisławskiego, która grała większość pierwszoplanowych ról kobiecych w sztukach Czechowa. Chorował na gruźlicę, jednak pomimo choroby udał się w morderczą podróż na wyspę zesłańców, by zebrać materiały do książki o katorżnikach (Sachalin). Na zachodzie jego sztuki rozpropagował A.S. Suworin, zamożny właściciel prawicowego dziennika „Nowoje Wriemia”, który za własne pieniądze drukował i wystawiał dzieła Czechowa w Paryżu i Londynie oraz finansował i organizował podróże Czechowa po Europie Zachodniej. Czechow zmarł 15 lipca 1904 roku na skutek wyniszczenia gruźlicą. Pochowano go z honorami na Cmentarzu Nowodziewiczym w Moskwie. Do dziś jego książki są w zestawie lektur. Należą ponadto do podstawowego kanonu literatury światowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podzwyczajność. Eseje Georges Perec
Podzwyczajność. Eseje
Georges Perec
Z każdą kolejną książką Georgesa Pereca moja miłość do niego rośnie w postępie geometrycznym. To jeden z tych mistrzowskich pisarzy, którzy odpowiadają na moje niezadane pytania, w 99 proc mówiąc to, co chcę usłyszeć – a bynajmniej nie łaszą sie do czytelnika…. A chcę usłyszę prawdę o współczesności. Perec - choć jego książki liczą już sobie nieco latek – coraz bardziej jest aktualny, bo to, co krytykował te 50 lat temu, wciąż wzbiera i wzbiera, z każdą chwilą, która już od dawna nie trwa. A co wzbiera? Ano to wszystko zewsząd i dookoła, co namolnie każe mi się zachwycać wszystkim tym „nadzwyczajnym”, „niepowtarzalnym” i „wspaniałym”, co ma jedną, najczęściej jedyną cechę: jest nowe, właśnie co wyprodukowane. A to, co nowe, z samej istoty jest nadzwyczajne i spycha w otchłań zapomnienia (niczym w orwellowskim „grobie pamięci”) to, co jeszcze wczoraj za nadzwyczajne uchodziło. Inaczej to, co nowe, a zarazem nadzwyczajne, nigdy by się nie sprzedało, w każdym tego słowa aspekcie. A o to w końcu przecież chodzi…. Co na to wszystko Autor? „To, co się dzieje naprawdę, co przeżywamy, reszta, cała reszta, gdzie to jest? To, co się dzieje każdego dnia, to, co banalne, codzienne, oczywiste, pospolite, zwyczajne, pod-zwyczajne, rutynowe, ukryte w szumie, jak to w sobie uzmysłowić, jak zgłębić, jak opisać?”. Tak, podzwyczajność jest dziś tym, co najbardziej mnie pociąga w świecie, gdzie wszystko jest , a nawet musi być, „nadzwyczajne” – bo wtedy nic takie nie jest. I dalej Perec: „Przesypiamy nasze życie snem bez snów. Ale gdzie jest nasze życie? Gdzie są nasze ciała? Gdzie jest nasza przestrzeń”? A jaką Autor ma dla nas odpowiedź? „Zgłębić zwyczajność”, bo „przeżywamy ją, nie myśląc o niej”. Trzeba zatem; „zgłębić to, co od wieków przestało nas dziwić”. Jakże aktualnie brzmi takie np. zdanie, setki epok temu pisane, czyli w 1973 r.: „Dzienniki mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co codzienne. Dzienniki mnie nudzą, nie informują mnie o niczym nowym; to, o czym opowiadają, nie odnosi się do mnie – o nic mnie nie pytają, nie odpowiadają też na pytania, które stawiam lub które chciałbym postawić”. „Pociągi zaczynają istnieć dopiero, gdy wypadną z torów, i im więcej podróżnych zginie, tym bardziej pociągi istnieją; samoloty nabierają znaczenia dopiero, gdy zostaną uprowadzone; jedynym przeznaczeniem samochodów jest uderzanie w platany; pięćdziesiąt dwa weekendy w roku, pięćdziesiąt dwa bilanse: tyle a tyle ofiar i tym lepiej dla wiadomości, jeśli liczby nie przestają rosnąć”. „Wydarzenie musi być podszyte skandalem, skazą, niebezpieczeństwem, jak gdyby życie nie mogło przejawiać się inaczej niż poprzez spektakularność, jak gdyby to, co wymowne i znaczące, zawsze musiało być anormalne: kataklizmy, historyczne wstrząsy, społeczne konflikty, polityczne skandale….” „Gazeta powiedziała nam coś innego niż: proszę się uspokoić, widzicie przecież, że życie toczy się dalej, ze swoimi wzlotami i upadkami”. W ramach zgłębiania codzienności Autor zatem opisuje po kolei, co znajduje się w kolejnych domach w jego okolicy Paryża (a nie są to rejony wielkich bulwarów). Różnorodność tych lokali: usługowych, warsztatów rzemieślniczych, małych kafejek itp. musi budzić smutek w dobie gentryfikacji. Dziś taka lista składałaby się z sieciówek i placówek z czarnymi szybami. Ale w książce jeszcze czasy, gdy tkanka miejska wciąż ma ludzki wymiar (i zna się swych sąsiadów, których nie mija się tylko na korytarzu, często bez „Dzień dobry”)… A już zupełne rozrzewnienie ogarnęło mnie przy rozdziale złożonym z treści wakacyjnych pocztówek – 243 sztuk. To także już zaprzeszłość, a ileż sam się ich napisałem - od tych nieporadnych, z kolonii letnich do rodziców pisanych, poczynając. Treści z braku miejsca były lakoniczne, jakby dzisiejsze krótkie wpisy w SM – choć jednak chyba nie aż tak pozbawione treści… Fascynuje rozdział pt. „Próba sporządzenia spisu pokarmów płynnych oraz stałych, które spożyłem w ciągu roku 1974” (nie czytać przed jedzeniem!!!). Czego tam nie ma: pularda (kto to dziś je i kto w ogóle wie, co to?), jagnię mleczne; pominę już foi gras, małże św. Jakuba, ostrygi, koguta w rieslingu, głowiznę cielęca itp. A już przy winach diabli mnie biorą…. Świetne opisanie Londynu – miasta nie do ogarnięcia bez kilkutygodniowego w nim pobytu, z czym nie można się nie zgodzić. „Najlepiej więc iść za radą Stendhala, modelowego turysty, jeśli tacy w ogóle istnieją: +Z obcego kraju trzeba czerpać tylko to, co sprawia przyjemność. Największą przyjemność sprawiło nam w Londynie włóczenie się po ulicach+”. Z innych wątków: użycie przez tłumacza określenia brytyjskiego króla jako „George VI” (jednak najczęściej mówi się jednak Jerzy VI) uświadamia mi, że nasz język nie ma jednej normy w tym względzie. Nie mówiliśmy wszak „królowa Elisabeth”, ani Louis XVI a już na pewno nie Ołeskandr I czy Nikołaj I – przypomnijmy: dwaj nasi prawowici królowie, o czym wolimy nie pamiętać (ich następcy już się nie koronowali, bo już de facto nie było Królestwa…). To moja już 6. książka Pereca. Na szczęście jest wysyp jego wcześniej nietłumaczonych rzeczy….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu
Księga gaju laurowego i inne eseje Béla Hamvas
Księga gaju laurowego i inne eseje
Béla Hamvas
Cudowna. Jak perła. Odkrycie. Niech zaświadczy jeden tylko fragment tego dzieła: „Najpóźniej zrozumiałem słowika. Każdego ptaka można pojąć jedynie metafizycznie, z przestrzeni, która przekracza człowieka. Stamtąd, skąd zrozumieli je Orfeusz i święty Franciszek. Ale do tego zrozumienia trzeba uczynić jeszcze jeden krok. Wiersze o słowikach Wordswortha, Shelleya czy Keatsa nie odpowiadają rzeczywistości. Kto nie zaznał pokoju, nie zdoła pojąć słowika. Dlatego młody człowiek może go tylko podziwiać. Dopiero kiedy namiętności się wypalą, kiedy już minie wiek radości i cierpienia, dopiero gdy człowiek nie chce już niczego od siebie i dla siebie i pogodzony składa głowę na dłoni Boga, dopiero gdy obudzi się w nim tęsknota ostatecznego powrotu do świata wolnego od „ja”, wówczas może usłyszeć, co i dlaczego śpiewa słowik. W jego pieśni nie ma ani bólu, ani cierpienia, nie ma bohaterskiej siły ani śmiechu, nie ma radości ani triumfu. Kiedy człowiek ma życie poza sobą i już niczego nie pragnie, a jedyne, co go jeszcze zajmuje, to oczekiwanie ostatecznego wezwania, wówczas spędza czas na modlitwie. Ta spokojna, cicha, pełna pokoju modlitwa oczekiwania to właśnie pieśń słowika, to pieśń męczeńska, kryształowo czyste oczekiwanie śmierci i tamtego świata–pożegnanie z przepiękną ziemią, z upojeniem, jakie przynosi słodkie życie, i prośba do niebios, by otwarły bramę” (Śpiew ptaków). Jakimi słowami opisać tę książkę? Że jest ona zapisem fenomenów „życia nie-agonistycznego”, będących efektem dobrowolnego wybrania „ogrodów i bibliotek” i odwrócenia się od „ambon i placów boju” (Złote dni)? A może: to opowieść przesycona życiem? I wdzięcznością? To wszystko prawda, ale nie do końca. Bo jeszcze trzeba by dodać: subtelna, mądrościowa, uważna, erudycyjna... I tak mnożyłbym prawdopodobnie w nieskończoność tę laudację, a że recenzja nie powinna być długa, to kończąc ją dodam tylko: dawno tak łapczywie nie chłonąłem kolejnej strony. I dlatego polecam serdecznie: Béla Hamvas, Księgę gaju laurowego i inne eseje.
Lemon - awatar Lemon
ocenił na 10 1 rok temu
Kąpiel w stawie podczas deszczu George Saunders
Kąpiel w stawie podczas deszczu
George Saunders
Dlaczego w dobie przebodźcowania i literatury instant wciąż warto wracać do tytanów rosyjskiej prozy? Odpowiedź, jaką serwuje nam George Saunders w swojej wybitnej książce Kąpiel w stawie podczas deszczu, jest prosta, a jednocześnie ożywcza: ponieważ wielka literatura to najczystsza forma empatii, jaką wymyślił człowiek. Powieści Tołstoja, Czechowa czy Dostojewskiego nie tracą na aktualności, ponieważ nie zajmują się dekoracjami epoki, lecz niezmienną, krwistą i często bolesną naturą ludzkiego serca. To nie są zakurzone eksponaty z muzeum idei, ale precyzyjne mapy naszych własnych lęków, pragnień i moralnych potknięć, które Saunders odczytuje z rzetelnością chirurga i wrażliwością poety. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autor dokonał rzeczy niemal niemożliwej – zamienił akademicki wykład w porywającą przygodę intelektualną. Saunders wychodzi z założenia, że powieści o czytaniu klasyków są jednocześnie lekcjami czytania świata, rozumienia innych ludzi i odkrywania samych siebie. Książka ta stała się fenomenem czytelniczym właśnie dlatego, że zdejmuje literaturę piękną z piedestału, czyniąc ją dostępną dla każdego. Sięgają po nią nie tylko ci, którzy nie mają szansy wziąć udziału w elitarnych zajęciach pisarskich prowadzonych przez Saundersa na uniwersytecie Syracuse, ale wszyscy, którzy czują, że współczesna komunikacja staje się zbyt powierzchowna. Największym plusem tej publikacji jest jej struktura. Saunders bierze siedem rosyjskich opowiadań i analizuje je niemal zdanie po zdaniu, pytając: „Dlaczego to działa?”. Jego język jest mięsisty i niezwykle obrazowy; autor nie boi się kolokwializmów, humoru i bardzo osobistych wtrętów. Wysoka nota należy się za brak pruderii w rozkładaniu na czynniki pierwsze błędów wielkich mistrzów oraz zero litości dla czytelnika, którego Saunders zmusza do aktywnego współtworzenia tekstu. Trawestując proces twórczy: czytanie według Saundersa to nie konsumpcja, to raczej wspólna „kąpiel w stawie podczas deszczu” – doświadczenie sensualne, odświeżające i pozwalające poczuć, że pod powierzchnią każdego zdania tętni prawdziwe życie. Nieliczne minusy wynikają z momentami zbyt silnego skupienia na technice pisarskiej, co może być wyzwaniem dla osób szukających jedynie czystej interpretacji filozoficznej. Jednak nawet te techniczne fragmenty Saunders podaje w sosie genialnej narracji, która udowadnia, że dobra opowieść ma moc zmieniania naszej percepcji rzeczywistości. Podsumowując, Kąpiel w stawie podczas deszczu to literackie rekolekcje. Saunders przypomina nam, że klasyka to nie obowiązek, lecz przywilej obcowania z umysłami, które potrafiły zajrzeć w otchłań i wrócić z niej z opowieścią. To książka mądra, pokorna i szalenie inspirująca, która sprawia, że po jej lekturze każde kolejne opowiadanie będziemy czytać z dziesięciokrotnie większą uwagą. George Saunders stworzył pomost między XIX-wieczną Rosją a współczesnością, pokazując, że w kwestii tego, co w nas ludzkie, czas praktycznie stoi w miejscu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Księga przeciwko śmierci Elias Canetti
Księga przeciwko śmierci
Elias Canetti
Śmierć jako ten ostateczny etap, nie do odwołania, tajemniczy, gdyż nikt nie może przecież o nim opowiedzieć, a także zrównujący wszystkich ludzi, kimkolwiek by nie byli i cokolwiek znaczyli za życia, jest często obecna w naszych myślach. Okazuje się wszak, że niektórzy rozmyślają o niej jednak znacznie bardziej intensywnie, zapisując swoje refleksje w kolejnych „czarnych” notesach. Myślę tu o autorze „Księgi przeciwko śmierci” , nobliście – sceptyku, z gruntu pesymistycznie podchodzącym do świata i nie mającym złudzeń co do intencji ludzi. Zapewne jego niełatwy charakter i fatalistyczne podejście do życia miały wpływ na to kompulsywne wręcz zainteresowanie odchodzeniem, kresem naszej ziemskiej drogi. Ponieważ przy tym był dobrym pisarzem i niegłupim człowiekiem, który posiadł umiejętność ubierania myśli w doskonale skrojone, piękne w swojej precyzji słowa – nie oparłam się ciekawości i sięgnęłam, mimo obaw, do tego „śmiertelnego” kompendium. Canetti jest autorem wszystkich zamieszczonych tutaj cytatów z utworów literackich oraz z osobistych zapisków. Wyboru i redakcji dokonano jednak już po jego śmierci, korzystając pełnymi garściami z tekstów zapisywanych regularnie, maniakalnie wręcz, od 1942 roku przez lat ponad pięćdziesiąt. Jak widać więc zapiski, choć nie wiem czy akurat samo zainteresowanie tematem, zapoczątkowała wojna. Trudno wówczas oprzeć się przewidywaniu śmierci, skoro ma się ją na wyciągnięcie ręki. Canetti pisze więc: „Nie mogę pozwolić, by ta wojna przeszła obok mnie, muszę wykuć w sercu broń, która pokona śmierć (…) Muszę ją dopaść, gdzie tylko mi się uda, i przygwoździć ją pierwszymi lepszymi zdaniami.” Prowadzi tę swoistą, zadziwiającą krucjatę przeciwko śmierci siadając regularnie mad pustą kartką i zapisując ją krótkimi, naładowanymi emocjami słowami, jakby chcąc je z siebie czym prędzej wyrzucić. Pisze o zmarłych bliskich, o matce, szukając jej wokół, bo jak tak można w jednej chwili przestać być? „Wiem, że zmurszała, nigdy jednak nie przyjmę tego naprawdę do wiadomości. Chcę ją znowu ożywić. Gdzie znajdę jej cząstki?” Jakże bliski jest mi w tym szaleństwie niezgody. Choć dodam, że w większości tekstów jednak dużo dalszy, bardziej wydumany. Część wypowiedzi to bardzo trafne, zapadające w pamięć aforyzmy. Wydaje się, że ta krótka, treściwa forma, dość symbolicznie i skrótowo oddająca myśl, bardzo Canettiemu odpowiada, nam zaś daje dość szerokie pole do swobodnej interpretacji. Ciekawe spostrzeżenie, które można w dowolny sposób rozwinąć: „Motyl jako duch poczwarki”, albo „Po śmierci nawet się nie jest samotnym.” To doskonałe początki większych całości, dla każdego bardzo osobistych rozważań. W dodatku, choć wychodzących od pojęcia śmierci, to zadziwiająco mocno uczepionych właśnie życia i związanych z nim dylematów. To dobry sposób na oswojenie śmierci oraz siebie z tej śmierci nieuchronnością – porozmawiać o tym, co tu i teraz, za czym nie będziemy tęsknić, co odrzucimy z ulgą, a czego mogłoby nam brakować, gdyby owa pustka po drugiej stronie dopuszczała jednak jakiś rodzaj uczuć. Na tysiąc sposobów mierzy więc Canetti człowieka i jego świadomość upływu czasu, jego starzenie się, kiedy to „Jest teraz prawie wszystkim, czego nienawidził. Brakuje tylko tego, żeby wzywał śmierć.” Zastanawia się nad sensem gromadzenia dóbr, które z tym większym żalem trzeba będzie zostawić. Pojęcie odchodzenia niesie z sobą tyle różnorodnych skojarzeń, od czysto pragmatycznych, szukających konkretnych rozwiązań, po najbardziej egzystencjalne, uogólnione i abstrakcyjne. Notatki rozpoczął Canetti prowadzić w czasie wyjątkowo mrocznym i w śmierci unurzanym. Stąd nie dziwi rozważanie tematu nienawiści i odwetu, śmierci za śmierć, odpłacenia zemstą, która nie przyniesie jednak ulgi ani wskrzeszenia naszych zmarłych, zaowocuje natomiast jeszcze większą liczbą ofiar, a nie będzie miała końca. Zabijanie odpowiedzią na zabijanie. Jak przerwać ten łańcuch zdarzeń, tę wendetę? Bo, że przerwać trzeba, to wiadomo, ale czy jest to możliwe? Teksty te należy czytać powoli, stopniowo. Nad każdym z nich warto się zatrzymać i zastanowić, gdyż większość została sformułowana w sposób na tyle otwarty, by zainspirować nasz umysł, pobudzić go i pozwolić mu na snucie jego własnej historii, zrodzonej pod wpływem treści czy też jej niewielkiego nawet fragmentu i osobistych doświadczeń. W ten sposób „Księga przeciwko śmierci” Canettiego może stać się też i naszą księgą rozważań nad życiem, które z reguły nie do końca biegnie ścieżką, jaką mu wytyczyliśmy. Pozwólcie więc, że zostawię Was teraz z tekstami Eliasa Canettiego, a sama spróbuję zagrać z własną wyobraźnią i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy umiera się, śniąc?” Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na 8 2 lata temu
Literatura i zło Georges Bataille
Literatura i zło
Georges Bataille
Ciekawe, dobre, często nawet bardzo dobre. Bataille analizuje klasyków literatury pod względem ich związków ze złem, odkrywając często nieznane warstwy. Najciekawszy jest wtedy kiedy poprzez ich analizę pokazuje warstwy swojego własnego systemu filozoficznego. Jest o sąsiedztwie erotyzmu i śmierci, o transgresji, wolności, prawości... Ciekawa jest atmosfera tekstów Bataille'a, gdzie zdaje się on szukać sacrum. W tekstach zdarza mu się przywoływać Sartra. Zaciekawiło mnie jak Bataille nie poparł całkowicie Geneta w jego poszukiwaniu świętości zła. Rozdziały często otwierają interesujące motta-cytaty, jak ten mówiący o cieniu rzucanym przez Sade'a na całą epokę. Co jeszcze: ciekawy rozdział o Bronte, mówiący o tym jak chcąc dobra, patrzymy z fascynacją na zło i w drugą stronę, o związku pasji erotycznej ze złem. I jak ostatecznie, odrzucając racjonalność, wchodzimy w sferę zła i pasji erotycznej gdzie, odrzucając własne "ja", możliwa jest prawdziwa komunikacja. Bataille pisze też o ważności skupienia się na teraźniejszości w dzieciństwie i jak zmusza się nas do porzucenia jej na rzecz troski o przyszłość w dorosłości. W analizie Prousta z kolei dowiadujemy się że czasami musimy złamać zasady moralne, zasady dobra i oddać się złu i stale przekraczać granicę dokonując transgresji - zdaje się, zwłaszcza jeśli pragniemy prawości, sprawiedliwości. W przypadku Kafki filozof również mówi o dzieciństwie i wolności, przedstawiając jednocześnie jak komuniści widzieli twórczość Kafki (jako kontrrewolucję, defetyzm lub też refleksję nad kapitalistycznym biurokratyzmem) i polemizując z nimi. Doświadczenie literatury Kafki, twierdzi Bataille, to doświadczenie ogólnoludzkie, nie polityczne. W przypadku Baudelaire'a Bataille rozważa istotę poezji i jej związek ze złem. U Sade'a pokazuje nam, że nie możemy czytać jego twórczości w sposób bezpośredni, prostolinijny, jednocześnie dając do zrozumienia że jego książki bardziej niż tradycyjną literaturą są literaturą nabożną, modlitewną. Fascynujący był rozdział o Michelecie analizujący sabaty czarownic i konstatujący że wartością jest nie tylko dobro, ale i zło, intensywność. Warto też intereagować z rzeczami co do których czujemy obrzydzenie. W rozdziale o Blake'u spodobała mi się hipoteza szaleństwa Blake'a i jego przebywanie w domu dla obłąkanych, niestety rozwiana przez Bataille'a. Zapamiętałem z niego to że Blake zachowywał się w sposób niezwykle dystyngowany. I tak to mniej więcej biegnie. Z fascynacją czytałem refleksje Bataille'a wiedząc że rozprawia o czymś bardzo dla niego ważnym, o pewnego rodzaju sacrum. Udziela się to też stylowi w którym pisze, który podkreśla tę wagę. Bardzo się cieszę z tego wznowienia Bataille'a przez wydawnictwo Aletheia i czekam na więcej. :) Mam nadzieję wziąć się też za inne książki tego twórcy.
Redo - awatar Redo
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki O pisaniu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki O pisaniu