Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne

Okładka książki Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne
Ursula K. Le Guin Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Po raz pierwszy w jednym tomie literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Po raz pierwszy w jednym tomie
Tytuł oryginału:
No Time To Spare
Data wydania:
2019-04-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-02
Data 1. wydania:
2017-12-05
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381690546
Tłumacz:
Piotr W. Cholewa
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne i

Zapiski osobiste



308 0 108

Oceny książki Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne

Średnia ocen
7,2 / 10
163 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
39
27

Na półkach:

Co istotne, " Nie ma czasu " nie jest jednym spójnym tekstem, a zbiorem wpisów, które popełniła autorka w drugiej dekadzie 21 wieku na swoim blogu, będąc już ponad osiemdziesięcioletnią, "znającą życie" starszą kobietą z masą, często nagradzanych, powieści, opowiadań i esejów. Forma ekspresji jest więc w tej publikacji zupełnie inna, ponieważ LeGuin pozwalała sobie na trochę bardziej bezpośrednie komentarze tego co było dla niej w konkretnym momencie istotne i ... to w zasadzie, sądzę, mówi już wystarczająco dużo o tej książce. Wypowiedzi w niej zawarte są w większości błyskotliwe, inteligentne i prawdopodobnie trafne, ale zdarzają się też nurzące epizody, które nie dla każdego czytelnika będą pociągające. Mimo wszystko dla osoby, która miała wcześniej styczność z "właściwą" twórczością autorki, sięgnięcie po jej odrobinę inne teksty powinno być miłym doświadczeniem.

Co istotne, " Nie ma czasu " nie jest jednym spójnym tekstem, a zbiorem wpisów, które popełniła autorka w drugiej dekadzie 21 wieku na swoim blogu, będąc już ponad osiemdziesięcioletnią, "znającą życie" starszą kobietą z masą, często nagradzanych, powieści, opowiadań i esejów. Forma ekspresji jest więc w tej publikacji zupełnie inna, ponieważ LeGuin pozwalała sobie na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

658 użytkowników ma tytuł Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne na półkach głównych
  • 435
  • 211
  • 12
142 użytkowników ma tytuł Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne na półkach dodatkowych
  • 99
  • 11
  • 9
  • 9
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne

Inne książki autora

Okładka książki Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Ocena 7,9
Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ursula K. Le Guin
Ursula K. Le Guin
Amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki gatunku. Stworzyła cykle Ziemiomorze i Ekumena. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula. Wyraźnie widoczne w jej twórczości było zainteresowanie antropologią kulturową. Le Guin nie ukrywała swoich fascynacji ideą anarchistyczną, co przejawia się również w jej dziełach. Spośród opublikowanych przez nią książek do kręgu utopii społecznej można zaliczyć przede wszystkim opowiadania: Ci, którzy odchodzą z Omelas, Dzień przed rewolucją oraz powieści Wracać wciąż do domu i najsłynniejszą, Wydziedziczeni (nagrody w 1975: Nebula, Hugo). Urodziła się w Berkeley w Kalifornii, jako córka antropologa Alfreda L. Kroebera i pisarki Theodory Kroeber. W 1901 jej ojciec zdobył doktorat w dziedzinie antropologii w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Columbia; objął także drugie stanowisko na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Theodora Kroeber była autorką biografii swojego męża, Alfred Kroeber: A Personal Configuration, która jest również dobrym źródłem wiedzy o młodych latach Ursuli, a także na temat motywów biograficznych występujących w jej późniejszych dziełach oraz o jej zainteresowaniach antropologią społeczną. W 1951 otrzymała stopień licencjata (będąc członkiem Phi Beta Kappa Society) w Radcliffe College, a w 1952 dyplom magistra na Uniwersytecie Columbia. Później studiowała we Francji, gdzie poznała męża, historyka Charlesa Le Guina. Pobrali się w 1953. Le Guin interesowała się literaturą od wczesnej młodości. W wieku jedenastu lat posłała swoje pierwsze opowiadanie do magazynu „Astounding Science Fiction”, jednak zostało ono odrzucone. Jej najwcześniejsze utwory, z których kilka w przetworzonej formie znalazło się w Opowieściach orsiniańskich (Orsinian Tales), oraz Malafrena były niefantastycznymi opowieściami o fikcyjnych krainach wyobraźni. Na początku lat 60. powróciła do swych wczesnych zainteresowań fantastyką naukową i zaczęła regularnie pisać i publikować. Pierwszym jej szeroko znanym utworem stała się powieść Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness), która w 1970 otrzymała nagrody Hugo i Nebula. W późniejszych latach Le Guin interesowała się również filmem i muzyką. Współpracowała przy filmowej adaptacji (1980) swojej książki Jesteśmy snem (The Lathe of Heaven, 1971) pod oryginalnym tytułem powieści. W 1985 współpracowała z angielskim kompozytorem awangardowym Davidem Bedfordem nad librettem do space opery Rigel 9. Od 1958 mieszkała Portlandzie w stanie Oregon, gdzie zmarła. Miała troje dzieci i czworo wnucząt. Pradziadkiem Ursuli Le Guin był Ludwik Stanisław Kraków, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych po powstaniu styczniowym. Jego matką, a praprababką pisarki była Paulina Krakowowa (z domu Radziejowska), pisarka, nauczycielka, redaktorka czasopisma „Pierwiosnek”. W prawie wszystkich utworach naukowofantastycznych Le Guin widać silny wpływ nauk społecznych, głównie socjologii i antropologii kulturowej, co lokuje je w subkategorii znanej jako soft science fiction. Autorka często używa motywu kultur pozaziemskich, by wypowiedzieć komunikat o kulturze ludzkiej w ogólności. Przykładem jest zagłębienie się w istotę tożsamości płciowej poprzez użycie motywu androginicznej rasy w powieści Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness). Takie zabiegi pozwalają umieścić jej prace w kategoriach feministycznej fantastyki naukowej. Jej prace również często posiadają przesłania ekologiczne. Z drugiej strony nie brak opisów zwykłych czynności i spraw codziennego życia. Na przykład w powieści Tehanu centrum historii stanowią postacie zaprzątnięte codziennymi sprawami opieki nad zwierzętami, pielęgnowania ogrodów czy wykonywania obowiązków domowych. Podczas gdy Le Guin często używa szerokiej perspektywy patrzenia na tematy polityczne czy kulturalne, pisała też rzeczy osadzone raczej bliżej domu. Wiele z jej krótkich opowiadań osadzonych jest w naszym świecie, w teraźniejszości lub bliskiej przyszłości. Niektóre utwory naukowofantastyczne, w tym powieści Wydziedziczeni (The Dispossessed) i Lewa ręka ciemności, należą do cyklu haińskiego (Hainish Cycle), którego bohaterowie żyją w odległej przyszłości, gdzie kilkadziesiąt planet zostało luźno powiązanych w Ligę Wszystkich Światów, a później w Ekumenę. Wiele z tych utworów mówi o następstwach kontaktu pomiędzy różnymi od siebie światami i kulturami. Powieści Lewa ręka ciemności lub Opowiadanie świata (The Telling) opowiadają o tym, co się dzieje, gdy wysłannicy Ekumeny (znani jako „mobile”) przybywają na odległe planety i wywołują tam kulturowy szok. W odróżnieniu od sporej części głównego nurtu hard science fiction żadna z opisywanych przez autorkę cywilizacji nie posiada realnej możliwości podróżowania z prędkością większą od światła, gdyż żywe organizmy nie mogą jej przetrwać. Le Guin wymyśliła ansibl – urządzenie umożliwiające natychmiastową komunikację na dowolną odległość. Ów termin i pomysł wszedł do kanonu techniki fantastycznej i był później zapożyczany przez kilku innych znanych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Księżna jeleń Andrés Ibáñez
Księżna jeleń
Andrés Ibáñez
Przeczytałam książkę i wbrew pozorom bardzo mi się spodobała. Prawdą jest, że w książce pojawia się wiele niedokończonych wątków oraz zbędnych postaci, jednak odnoszę wrażenie iż ten bałagan, a nawet chaos pasuje do książki. W końcu akcja toczy się w świecie w którym panuje dysharmonia i wojna. Wydaje mi się również, iż dodawanie tak wielu postaci ( zdaje się mi się dość ciekawych i barwnych ) ma na celu ukazanie jak różni są ludzie oraz jak różne są ich poglądy odnoszące się do życia i tego co dobre a co złe. Czytając tą książkę miałam wrażenie, iż autor pragnął wywołać w odbiorcy rożny wachlarz emocji. Od skrajnego skonfundowania, złość i ironicznego rozbawienia, aż do rozczarowania i rozgoryczenia. Wręcz odnosiłam wrażenie, że wszystko zostało tak napisane aby czytelnik sam nie wiedział co się dziej i dlaczego dzieje się tak a nie inaczej, chociaż muszę przyznać, że było to całkiem ciekawe odczucie gdy próbowałam odnaleźć się w tym bałaganie :). Co do zakończenia, na początku byłam rozczarowana, bo wyglądało to tak jakby autorowi zabrakło pomysłu na zakończenie, jednak z czasem doszłam do wniosku, że zakończenie idealnie pasuje w realia naszego świata. Nie zawsze dostajemy to czego pragniemy a czasami nasze sny i marzenia mogą pęknąć niczym przekłuta bańka mydlana w przeciągu jednej doby, a my możemy rozpaczać nad utraconymi marzeniami i starym życiem albo stworzyć nowe marzenia i lepsze nowe życie. Warto też dodać, że te niedokończone watki, chociaż irytujące, dają dość duże pole do popisu naszej wyobraźni. Pozwalają na zadnie takich pytań jak '' dlaczego on/ona postąpił tak a nie inaczej'', '' a co by było gdyby..'' Oraz tego najważniejszego '' Jak postąpił/ postąpiła bym ja?'' Jest to, wydaje mi się dość, ciekawa koncepcja, która pozwala nam nie tylko zbliżyć się do postaci ale również pozwala nam dojrzeć odrobinę prawdy o samym sobie. Tak więc kończąc, nie uważam abym straciła czas czytając ''Księżną Jeleń'' a nawet śmiem twierdzić iż czytając ją stałam się odrobinę mądrzejsza ( jednak jest to tylko moja opinia i odczucia a jak wiadomo każdy ma inne :) ). Tak czy inaczej gorąco polecam, tym co uwielbiają doszukiwać się we wszystkim głębszego znaczenia.
Rajia - awatar Rajia
oceniła na 9 2 lata temu
Żeglarze nocy i inne opowiadania George R.R. Martin
Żeglarze nocy i inne opowiadania
George R.R. Martin
Zbiór opowiadań napisanych przez Martina w latach 70. Muszę przyznać, że już wtedy autor Pieśni lodu i ognia miał nosa i lekkie pióro. Mimo sędziwego wieku opowiadania trzymają się nieźle. Spięte są luźno wszechświatem w którym toczy się akcja (i jego mechaniką), ale każda nowelka dzieje się gdzieś indziej, a postaci nie są powiązane ze sobą. 1. Żeglarze nocy 8/10 Najdłuższe opowiadanie, typowo przygodowe, napisane na tyle sprawnie, że dość długo można się zastanawiać co jest pewne, a co złudne. Grupa ludzi połączonych zadaniem podróżuje statkiem, zadaje niewygodne pytania, odkrywa tajemnice i doznaje twistów fabularnych :) 2. Skrzynka obejścia 7/10 Krótka nowela o klasycznym problemie ograniczonego zaufania do technologii i problemach społecznych wynikających z używania tych technologii. 3. Weekend w strefie wojny 5/10 Mało rozbudowana historyjka o zmonetyzowaniu przez korporacje wojny i zabijania. Generalnie skupia się tylko na zachowaniu garstki ludzi w zastanej rzeczywistości bez wchodzenia w szczegóły świata. 4. Nie wolno zabijać człowieka 7/10 Skromna opowiastka, wg mnie o "kosmicznym" cyklu agresji i stoicyzmu jako naturalnym elemencie systemu równowagi. 5. Wszystkie barwy pierścienia gwiezdnego 5/10 Opowiadanie kosmiczne choć mocno filozoficzne. Dywagacje na temat nicości które nieszczególnie mnie przekonały, ponieważ skoncentrowały się na jednym bohaterze - głównie na jego odczuciach. 6. Pieśń dla Lyanny 8/10 Filozoficzna opowieść o granicach poznania siebie i drugiego człowieka, granicach jednostki w zbiorowości, granicach własności, bliskości i tego co znaczy istnieć. Ponownie Martin zastanawia się również nad nicością, ale w nieco innym settingu, który konfrontuje proste życie nierozwiniętej choć antycznej, lokalnej cywilizacji pewnej planety z ludzkimi osiedleńcami.
koal - awatar koal
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Wracać wciąż do domu Ursula K. Le Guin
Wracać wciąż do domu
Ursula K. Le Guin
"Kroniki zachodniego brzegu": niezbyt mi się podobały; forma jest uproszczona jak w innych powieściach dla młodzieży/dzieci Le Guin, ale tutaj jest bardziej prostacka niż dogłębna w swojej prostocie (w przeciwieństwie do "Ziemiomorza", które przedstawia głębokie i aktualne idee w sposób zrozumiały, ale nie traktujący czytelnika jak idioty). "Dary" i "Głosy" są dla mnie pozbawione energii, konflikty w nich są odległe i nieangażujące, a rozwiązuje się je w przeciągu kilkunastu stron i wszyscy są zadowoleni. "Mocy" nie przeczytałem. Jak na pisarkę, która zasłynęła łamaniem konwencji i ustanawianiem nowych, Le Guin swoją trylogię napisała w mdły, schematyczny sposób, i kilka głębokich cytatów tego nie zmieni. 6/10 "Wracać wciąż do domu": to z kolei mogę śmiało uznać za arcydzieło Le Guin. Powieść jest niesamowicie złożona w swojej zawartości, jeśli nie w fabule, a ze strzępów historii, opisów świąt i garści naukowych faktów wyłania się fascynujący obraz kultury, której my nigdy nie zrozumiemy, ale która nie wydaje nam się w najmniejszym calu fantastyczna. Przy tym kunszt pisarki w najmniejszym stopniu nie traci przez to ani odrobiny uroku - zwłaszcza rozdział z opisaniem Tańca Księżyca był dla mnie magiczny. Powiedziałabym, że ta książka idealnie ukazuje zainteresowania i motywy Le Guin; zwłaszcza wątki antropologiczne i feministyczne są tutaj dobrze napisane. Zastanawiam się, czy Mark Z. Danielewski nie przeczytał kiedyś "Wracać wciąż do domu", ponieważ "Dom z liści" wydaje się być połączeniem tej powieści i "Infinite Jest" Davida Fostera Wallace'a. Powieści daję dodatkowy plus za elementy pro-aborcyjne i pro-LGBT, które po ponad czterdziestu latach dalej są aktualne. 9/10 "Międzylądowania": niesamowity zbiór ukazujący bogatą wyobraźnię autorki. Poglądy polityczne Le Guin dostosowywały się do kolejnych dekad, a ona sama pozostawała przenikliwa w swojej krytyce społecznej i satyrze ("Kukurydzianka na Islacu", "Milczenie Asonu", "Wielkie szczęście", "Koronowane głowy z Hegn" - to konkretne opowiadanie czytało się niemal jak stronę na Wikipedii o Kardashiankach). Niektóre historie są tutaj zbędne, ale znajduje się tutaj wiele króciutkich perełek, które w swojej minimalistycznej formie potrafią wciąż wywrzeć ogromne wrażenie. Moje ulubione historie to "Kukurydzianka na Islacu", "Koronowane głowy z Hegn", "Społeczne śnienie Frinów", "Lotnicy z Gy", "Wyspa nieśmiertelnych" i "Zamieszanie na Uni". 9/10 Żeby podsumować - "Kroniki zachodniego brzegu" lepiej jest pominąć", ale "Wracać wciąż do domu" i "Międzylądowania" to lektury obowiązkowe dla fanów Le Guin i innych.
Fox - awatar Fox
ocenił na 8 25 dni temu
Diabeł Urubu Marlon James
Diabeł Urubu
Marlon James
Nie polubiłam tej książki, ja ją po prostu przetrwałam. Realizm magiczny i religijna groteska. Poetyczność i brutalność. Senna mara czy fatalna rzeczywistość? Fabularnie to książka o walce dwóch kaznodziejów o wpływ nad kościołem lokalnej wioski, Gibbeah. Już sama nazwa tej fikcyjnej jamajskiej wioski jest symboliczna. Internet powiedział mi, że „Gibea(h)” to starożytne miasto wspomniane w Starym Testamencie, gdzie miała miejsce jedna z najbardziej brutalnych i wstrząsających historii Biblii: wędrowiec zatrzymuje się w Gibei, gdzie mieszkańcy dokonują gwałtu zbiorowego na jego żonie, doprowadzając ją do śmierci. W odpowiedzi Izraelici wypowiadają wojnę całemu plemieniu Beniaminitów - giną tysiące ludzi. Wymowne, prawda? Sama nazwa dokładnie pokazuje, co nas czeka. "Diabeł Urubu" to to studium fanatyzmu, winy i przemocy, gdzie wiara staje się narzędziem kontroli i odwetu. Postacie są tutaj bardzo uproszczone, moim zdaniem są one bardziej symboliczne, niż realistyczne. Nie mają cech, mają w powieści odegrać konkretne role. Najtrudniejsze w odbiorze dla mnie były fragmenty przemocy i brutalności, szczególnie tej dotyczącej dzieci. Dzieciństwo tutaj nie istnieje, nie ma tutaj niewinności i beztroski. Wszystko jest przykryte ciężką mgłą występku, grzechu, nieprawości. Nie ma tu przyjaźni, miłości - jest tylko przemoc, brutalna siła, zależność. Gdzieś przeczytałam, że autor dokładnie ten poziom obrzydzenia w czytelniku chciał osiągnąć i przez to chciał dobitnie pokazać, co dzieje się, kiedy zło staje się świętością. Przeczytałam też, że dla autora ta historia mocno zakorzeniona jest w rzeczywistości jego własnego dzieciństwa, że chciał zmierzyć się z hipokryzją religii, która w jego jamajskim dzieciństwie była jednocześnie „ratunkiem i piekłem”. Cóż, efekt ten zdecydowanie udało się mu osiągnąć. Trudno mi dać ocenę gwiazdkową, to nie było coś, co czytałam z przyjemnością. Czułam też dużo chaosu, gubiłam się w narracjach szczególnie na początku, ale muszę przyznać, że autor mnie zaintrygował. Chętnie przeczytałabym coś jeszcze.
ByMagdalena - awatar ByMagdalena
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower Christopher Skaife
Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower
Christopher Skaife
🖤🏰 Kruki, Tower i gawęda z bardzo ludzkim dziobem 🏰🖤 🪶 Gatunek: gawędziarska opowieść z krukami, Tower i autobiografią w tle
 🌫️ Nastrój: ciepło, dziwnie, z lekkim cieniem zamkowych murów
 🎧 Tryb czytania: czytać jak spacer po osobliwym świecie — bardziej dla klimatu, głosu i ptasich charakterów niż dla twardej wiedzy
 ⭐ Moja ocena: 6,5/10 — rzecz przyjemna, z wdziękiem i własnym tonem, choć bez wielkiego ciężaru 📖 Książka w moim odczuciu bardzo dobrze miesza kilka porządków naraz: ptasi świat, życie w Tower of London, legendy tego miejsca i własną autobiografię autora. Christopher Skaife nie pisze jak chłodny znawca, tylko jak ktoś, kto naprawdę żyje obok tych ptaków — i potrafi o tym opowiadać z czułością, humorem i dystansem. 🐦 Najmocniejsze są tu same kruki — nie jako symbol, tylko jako charaktery 🐦
 Najlepiej wypadają momenty, gdy ptaki przestają być „tematem”, a stają się osobowościami. Munin — stara, inteligentna, uparta „Black Widow”, która autora wyraźnie nie znosi. Merlina — kapryśna gwiazda tego kruczego świata, z którą z kolei łączy go wyraźnie bliższa więź. Te relacje, ich hierarchie, rytuały wypuszczania i zamykania, całe to codzienne krucze życie — właśnie ono niesie książkę najmocniej. 🏰 Tower nie jest dekoracją — tylko drugim bohaterem 🏰
 Bardzo dobrze działa też sam zamek: Tower Green, White Tower, nocne zamykanie ptaków, codzienność Yeoman Warderów, ciężar historii wpisany w mury. Do tego dochodzi jeszcze świetny wątek legendy o krukach i Karolu II, który Skaife z jednej strony opowiada z przyjemnością, a z drugiej uczciwie pokazuje, że to raczej piękny mit niż twardy fakt. 🪖 Autobiografia dobrze się tu wplata, ale nie dominuje 🪖
 Jest wojsko, jest droga autora do tej osobliwej funkcji, jest jego codzienność, dom, rytm pracy, nawet to całe „Ravenish”, czyli własny sposób porozumiewania się z ptakami. To wszystko nie brzmi jak dodatek na siłę, tylko jak naturalna część tej opowieści. Dzięki temu książka ma własny ton: trochę zwariowany, trochę ciepły, trochę brytyjsko gawędziarski. 🙂 To właśnie ten ton zadziałał na mnie najmocniej 🙂 
Jeśli ktoś szuka czegoś bardziej zwartego, głębszego albo bardziej ornitologicznego, może poczuć niedosyt. Ja czytałem to raczej jako lekką, przyjemną, dobrze opowiedzianą gawędę, w której kruczy świat spotyka się z codziennością autora i atmosferą Tower. I właśnie w takim wydaniu ta książka u mnie zadziałała. 📚 Kruczy świat opowiedziany lekko, z humorem i czułością 📚 
Trochę wiedzy, trochę zamkowych historii, trochę autobiografii i sporo sympatycznego dystansu. To nie jest książka, która chce olśnić rozmachem ani definitywnie wyjaśnić świat kruków. Ale bardzo dobrze wie, czym chce być: przyjemną, osobną, lekko osobliwą opowieścią. I właśnie dlatego zostawia po sobie całkiem dobry ślad.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na 7 8 dni temu
Trafikant Robert Seethaler
Trafikant
Robert Seethaler
Dorastanie w „ciekawych czasach” Podeszłam do książki, jak do jeża. Czytając opis na okładce książki, pomyślałam, że to kolejna pozycja, która ma przyciągnąć czytelników pojawieniem się postaci historycznej. Na szczęście to była pomyłka. Autor zachwycił mnie subtelną opowieścią o dojrzewaniu w trudnych czasach, błyskotliwą, wzruszająca, ale bez sentymentalizmu i bez zbędnych opisów. Interesujące jest zestawienie chłopca, który dopiero wkracza w dorosłość z osobą, która jest na końcu swojego życia, a także atmosferę Wiednia w czasie dojścia nazistów do władzy. 17-letni Franz Huchel urodził się w małej wiosce- kurorcie nad brzegiem jeziora, w otoczeniu gór. Dorastał otoczony miłością matki i oprócz nauki nie miał innych obowiązków. Czasy się zmieniają i chłopiec musi podjąć pracę. Jednak matka nie wyobraża sobie, aby podjął pracę fizyczną we wiosce. Wysyła Franza do swego znajomego Ottona Trsnjeka w Wiedniu. Otton Trsnjek jest samotnym mężczyzną, kaleką, weteranem I wojny światowej i prowadzi w Wiedniu trafikę. Franz zostaje jego pomocnikiem. Musi dokładnie poznać cały asortyment sprzedawany w trafice, ale też codziennie czytać wszystkie gazety sprzedawane w Trafice. Dzięki temu jest na bieżąco z tym, co dzieje się w Wiedniu i Austrii. Otton uczy, że dobry trafikant nie tylko sprzedaje papierosy, cygara, gazety i artykuły papiernicze, ale sprzedaje też przyjemność, pożądanie, a czasami grzeszne namiętności. Zwraca też uwagę, że dobry trafikant zna swoich klientów i ich upodobania. Jednym z klientów tej trafiki jest Zygmunt Freud. Nazwisko to znane jest nawet Franzowi i wie on o jego pracy. Zaczepia więc Freuda, pytając się o sens życia. W ten sposób zaczyna się ich dziwna znajomość, gdzie młody chłopak spotyka się z osiemdziesięcioletnim, schorowanym Freudem prosząc go o życiowe rady. Franz poznaje też uroki Wiednia, a także przeżywa pierwszą miłość, pierwsze pożądanie, ale też związane z tym rozterki i rozczarowania. Niestety jest rok 1937 i hitleryzm ze swoją ideologią jest coraz bardziej obecny w Wiedniu, aż dochodzi do włączenia Austrii do Rzeszy Niemieckiej. Nie tylko Żydzi są szykanowani, ale też sklepikarze, którzy sprzedają Żydom. Franza czekają trudne wybory. Pan Robert Seethaler wykreował barwną historię zwykłego chłopaka zanurzonego w historii. Autor potrafi przy minimum słów przekazać maksimum treści. Możemy się o tym przekonać w czasie rozmów Franza z Freudem i korespondencji Franza ze swoją Matką. Ciekawe jest przeciwstawienie postawy wobec życia Franza i jego ukochanej Anezką. Wszystko to się dzieje we wspaniałym Wiedniu, po którym spacerujemy z bohaterami tej powieści. Z chęcią sięgnę po inne powieści tego autora. Punkt 20 Wyzwania.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na 8 1 rok temu
Madame Zero i inne opowiadania Sarah Hall
Madame Zero i inne opowiadania
Sarah Hall
Podtrzymuję: napisanie dobrego opowiadania jest trudniejsze od napisania powieści. Ta druga forma daje wolność, można „gadać”, niezbyt przejmując się objętością. Ta pierwsza wymaga powściągania języka i nabijania kilku-kilkunastu stron przyciągającą i porywającą historią. Pisałem już o tym przy okazji Florydy Lauren Groff. Oprócz objętościowych i rzemieślniczych, w grę wchodzą także aspekty czysto ekonomiczne. Wydawcy opłaca się wydać spójną, jednolitą książkę, niż szereg niewielkich opowieści, które, siłą rzeczy, mogą być nierówne. Dziwi też fakt, że w Polsce mało komu chce się pisać opowiadania. Mamy tradycję: Prusa, Sienkiewicza, Dąbrowską, Orzeszkową, Żeromskiego… Coraz więcej pojawia się też zbiorów zachodnich: wspomniana Floryda czy opowiadania George’a Saundersa. Więc dlaczego jest tak mało? A jak jest z Madame Zero Sarah Hall? Oszczędność formy, dozowanie metafor, ograniczanie do minimum językowych fajerwerków: wszelkie formalne aspekty zostają zachowane, inaczej nie da się stworzyć opowiadania. Trzeba potraktować je inaczej. Zadać inne pytanie. Jak w kilku-kilkunastu stronach zmieścić chociaż ułamek prawdy o człowieku, powiedzieć coś o naszym świecie, zaskoczyć czytelnika celnością obserwacji, analizy? Sposób Sarah Hall wydaje się prosty. Czytelnik wchodzi w pierwsze akapity i orientuje się, że świat, o którym czyta, dobrze zna. Żadnych udziwnień, zwykli ludzie, zwykłe problemy, zwyczajne otoczenie. Ze zdania na zdanie robi się coraz dziwaczniej: ludzie zmieniają się w zwierzęta. Fizycznie, to nie jest żadna metafora. I, co więcej, nie wzbudza to w bohaterze Pani Lis szczególnych uczuć, raczej traktuje to jako coś zupełnie normalnego, co bohaterom Hall przydarza się jeśli nie codziennie, to przynajmniej raz na jakiś czas. Dalej: szpital, w którym zakazano wszelkich aborcji; gniew natury w postaci wiatru, pustoszącego brytyjską wieś; wynalezienie nowego rodzaju grypy. Zew natury w Pani Lis to przede wszystkim potrzeba wolności: od konwenansów, codzienności, tego, że życie bardzo często jest bardziej szare, niż oczekiwaliśmy, że miało być inaczej, a niepostrzeżenie zatopiliśmy się w tym, co nam nie odpowiada. Wyjaśnienie proste, ale wprowadzające chociaż namiastkę porządku do świata pierwszego opowiadania. Literatura jednak ma być niepokojąca i uporządkowanie nie zawsze jej służy. Tym, co pozostaje po pierwszym i pozostałych opowiadaniach jest uczucie niezrozumiałego niepokoju. Coś czytelnika martwi, boli, uwiera. I nie zawsze potrafi zdefiniować, co to jest. To prowadzi do kolejnej refleksji, może trochę banalnej, ale często zapomnianej. Czytelnikiem nie kierują wyłącznie racjonalnie poukładane emocje, mające swoje solidne podłoże. Siła opowiadań Hall tkwi właśnie w pokazywaniu nieuświadomionego, w analizowaniu, ale nie rozumieniu, tej ciemnej strony nas samych, strony istniejącej i wychodzącej na światło, ale zawsze jakoś poza nami. Jakbyśmy nosili w sobie dwie osoby. W zupełnie inny sposób można rozebrać inne opowieści. Łączy je niepokój, mrok i fakt, że są bardzo blisko życia przeciętnego czytelnika, a jednocześnie poruszają takie struny, których poruszenia raczej byśmy się nie spodziewali. Depresja klimatyczna: ilu z nas to zna? Ilu z nas boi się tego, jaki los szykujemy swoim dzieciom i pośrednio także sobie samym, ignorując fakt wyrzucania śmieci gdziekolwiek, szafowania wodą, jakby jej zapasy były nieskończone? A czy boimy się wirusów, które nie znają granic? Epidemii w USA, w kilka dni przebywającej ocean i docierającej tu, czymkolwiek to „tu” jest? No właśnie. Można nawet, za pośrednictwem Sarah Hall i jej zbioru opowiadań, wyprowadzić pewną diagnozę: usiłujemy cały czas stworzyć sobie świat wygodny, poddany, urządzać go zgodnie ze swoją fantazją, a tak naprawdę tworzymy cywilizację strachu. Bo coraz bardziej boimy się sami siebie. Tej właśnie metaforycznej drugiej osoby w nas, która potrafi działać poza nami. Madame Zero to zbiór opowiadań, które są produktem naszych lęków, strachów; są eksplorowaniem ciemnej strony Księżyca, wpływaniem na nieznane wody emocji. Te narracje wypływają z nas samych, a my przyglądamy się sobie w ponurym lustrze. Dobrze, że są jeszcze pisarze, którzy nie wstydzą się maksymy Stendhala o zwierciadle obnoszącym się po gościńcu. I odbijającym to, czego wolelibyśmy nie widzieć.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na 6 1 rok temu

Cytaty z książki Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne

Więcej
Ursula K. Le Guin Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne Zobacz więcej
Więcej