Męstwo

Okładka książki Męstwo
John Gwynne Wydawnictwo: Mag Cykl: Wierni i upadli (tom 2) fantasy, science fiction
800 str. 13 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Wierni i upadli (tom 2)
Tytuł oryginału:
Valour
Data wydania:
2018-10-31
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-31
Data 1. wydania:
2014-07-22
Liczba stron:
800
Czas czytania
13 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366065253
Tłumacz:
Marcin Mortka
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Męstwo w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Męstwo

Średnia ocen
7,7 / 10
303 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1688
268

Na półkach: ,

Po bardzo obiecującym debiucie cyklu, z dużymi nadziejami sięgnęłam po kontynuację. Choć „Męstwo” to pozycja solidna, moje odczucia po lekturze są niejednoznaczne – drugi tom wydaje się ustępować pierwszemu, głównie ze względu na brak wyraźnego motywu przewodniego.

Akcja płynnie podejmuje wątki z poprzedniej części. Śledzimy losy Corbana, który po ucieczce z Ardanu szuka schronienia na północy, oraz Cywen, próbującej przetrwać w niewoli jako przynęta dla Nathaira. W tym samym czasie armia najwyższego króla brutalnie podporządkowuje sobie kolejne tereny Ziem Wygnanych...

Świat zostaje umiejętnie rozbudowany poprzez wprowadzenie nowych postaci i perspektyw, co pozwala spojrzeć na konflikt z wielu stron. Na nudę trudno narzekać – książka jest nasycona akcją: od ucieczek i oblężeń, po starcia z krwiożerczymi wilkunami. Dodatkowym atutem są nawiązania do mitologii, które nadają uniwersum pożądanej autentyczności.

Mimo intensywności zdarzeń, zabrakło mi elementu spajającego opisane wątki. Powieść sprawia wrażenie obszernej relacji z drogi – swoistego „przerywnika” między kluczowymi etapami historii, a nie samodzielnego, przełomowego rozdziału. Proroctwo, stanowiące fundament cyklu, wciąż pozostaje w sferze niedopowiedzeń i zbyt wolno nabiera realnych kształtów. Pewien zawód sprawia również kreacja głównego bohatera. O ile psychologia postaci drugoplanowych wypada przekonująco, o tyle Corban przechodzi zbyt małą przemianę wewnętrzną. Mimo narastającej presji i walki o życie, wciąż wykazuje dziecięcy upór i niechęć do zaakceptowania swojej roli, co przy tak dużej liczbie doświadczeń wydaje się mało wiarygodne.

„Męstwu” brakuje nieco tempa, a niektóre wątki wydają się zbyt rozwlekłe, ale to wciąż solidne fantasy ze świetnym pomysłem na konflikt Wiernych z Upadłymi. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnej kontynuacji, starcie Jasnej Gwiazdy z Czarnym Słońcem w końcu „odpali” i dostarczy mi prawdziwie epickich wrażeń.

Po bardzo obiecującym debiucie cyklu, z dużymi nadziejami sięgnęłam po kontynuację. Choć „Męstwo” to pozycja solidna, moje odczucia po lekturze są niejednoznaczne – drugi tom wydaje się ustępować pierwszemu, głównie ze względu na brak wyraźnego motywu przewodniego.

Akcja płynnie podejmuje wątki z poprzedniej części. Śledzimy losy Corbana, który po ucieczce z Ardanu szuka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

864 użytkowników ma tytuł Męstwo na półkach głównych
  • 472
  • 377
  • 15
247 użytkowników ma tytuł Męstwo na półkach dodatkowych
  • 183
  • 17
  • 16
  • 9
  • 8
  • 8
  • 6

Inne książki autora

John Gwynne
John Gwynne
Autor epickich sag high fantasy: Wierni i upadli, Of Blood and Bone oraz Saga o Krwiozaprzysiężonych. Należy do grupy rekonstrukcyjnej Wikingów, a jego największym szczęściem jest stawanie w murze tarcz ramię w ramię z trzema synami – tak jak on zafascynowanymi rykiem bitew, mieczami i toporami. Mieszka na malowniczym południowym wybrzeżu Wielkiej Brytanii, otoczony nie tylko kochającą rodziną – żoną, trzema synami, córką – ale także całą gromadką zwierząt: trzema psami, koniem i owieczką, która, jak na małego buntownika przystało, wierzy, że jest psem. Jego literacka podróż rozpoczęła się triumfalnie w 2012 roku, kiedy to debiutancka powieść „Malice” zdobyła Nagrodę Davida Gemmella za najlepszy debiut fantasy. Dla Gwynna był to wyjątkowy moment – triumf na miarę marzeń, gdyż David Gemmell był dla niego nie tylko wzorem, ale i inspiracją, która pchnęła go do pisarskiej przygody.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cesarstwo popiołów Anthony Ryan
Cesarstwo popiołów
Anthony Ryan
Zakończenie trylogii Draconis Memoria Anthoniego Ryana, czyli opowieści o świecie, w którym ludzkość czerpie moc z krwi smoków. Autor nie oszczędza czytelników, pokazując brutalne konsekwencje ludzkiej chciwości i żądzy władzy. W ostatnim tomie wyraźnie widać przesłanie - cywilizacja, która igra z naturą, musi liczyć się z jej gniewem, który może skończyć się upadkiem ludzi. Steampunkowy klimat świata pozostaje jednym z najmocniejszych elementów, autor bardzo precyzyjnie opisuje maszyny, wynalazki i okręty powietrzne. Czuć rozmach, dym, żar metalu i...zapach krwi. Na przestrzeni trzech książek, autor wprowadza bardzo wiele postaci o interesującej przeszłości oraz kierujących nimi motywach. Pomimo tego, że niektórzy bohaterowie (i to kluczowi dla zwycięstwa) zostali dość płytko przedstawieni, pewne wątki mogłyby być ukazane bardziej szczegółowo (zwłaszcza w zakończeniu trylogii) przez co lektura epilogu może dać poczucie niedosytu, to wciąż uważam, że w całej trylogii została ujęta naprawdę dobra i wciągająca historia. Trudno mi ocenić, który tom z całości był najlepszy, ponieważ wszystkie trzy były utrzymane na równym poziomie...cichutko jednak skłaniam się ku drugiej części, przedstawiającej także perspektywę innego rodzaju bohatera, któremu czytelnik zaczyna kibicować trochę wcześniej, niż sądził, że będzie. Przykro mi, że moja przygoda z Clayem, Lizanne i Corrickiem Hilemore dobiegła końca. Pod koniec uroniłam nawet kilka łez, co zdarza mi się bardzo rzadko ;) Z całą pewnością sięgnę po inne pozycje z twórczością Ryana, zwłaszcza że Parias spogląda na mnie z półki.
Lilith - awatar Lilith
ocenił na 10 4 miesiące temu
Zawiść John Gwynne
Zawiść
John Gwynne
​„Zawiść” Johna Gwynne’a to dla mnie jedno z najciekawszych odkryć ostatnich miesięcy. Pisarz nie próbuje na nowo definiować kanonu fantasy, lecz świadomie korzysta ze sprawdzonych wzorców, by zaoferować nam lekturę niezwykle angażującą. To solidna, konkretna proza, która przywraca wiarę w moc klasycznych historii o walce światła z mrokiem. ​ Opowieść zabiera nas na Ziemie Wygnane – krainę usianą ruinami po dawnej wojnie z olbrzymami. Spokój krainy jest jednak kruchy: powracające białożmije i krwawiące głazy zwiastują powrót starożytnego konfliktu między Jasną Gwiazdą a Czarnym Słońcem. W samym centrum tych wydarzeń dorasta Corban. Jego droga od marzyciela pragnącego zostać wojownikiem do uczestnika wielkiej historii została nakreślona niezwykle przekonująco, choć los nie szczędzi mu brutalnych lekcji dorosłości. ​ Największą zaletą Gwynne'a jest jego pisarska uczciwość – zamiast udziwniać świat na siłę, skupia się na precyzji i wielowątkowości. Początek może być wyzwaniem- ogromna liczba postaci i dworów bywa dezorientująca, a brak spisu bohaterów jest tu odczuwalny. Nie każda postać otrzymała też pełny rys psychologiczny, co przy tak dużej skali jest zrozumiałe, jednak Corban (zwłaszcza w relacji ze swoim wilkunem) natychmiast budzi sympatię. ​ Mimo, że ekspozycja w pierwszym tomie bywa niespieszna, finał uderza z siłą, która całkowicie zaciera wspomnienie o spokojniejszym początku. Moim jedynym zastrzeżeniem jest nieco zbyt słabo zarysowany ciężar nadchodzącej zagłady, przez co momentami umykała mi powaga sytuacji. Znakomity początek serii. Ta historia pokazuje, że solidny warsztat i spójna narracja bronią się same, bez szukania innowacji na siłę.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 2 miesiące temu
Upadek wron Ed McDonald
Upadek wron
Ed McDonald
Świetna seria, a ten ostatni tom, domykający historię, nie rozczarowuje. Lubię ten świat i to, że autor skąpo dawkuje wyjaśnienia, dlaczego rzeczy są takie, jakie są. Dzięki temu czytam i poznaję rzeczywistość przedstawioną nie zawsze wiedząc skąd i dlaczego coś się wzięło, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza. Dla bohaterów są to oczywistości, więc po prostu przyjmuję je jako fakt zastany. Ryhalt przechodzi tu dramatyczną przemianę, poświęcając się w Nieszczęściu. Od początku wiemy, że on i Dantry mają jakiś plan, ale nie poznajemy żadnych szczegółów i w tej niewiedzy jesteśmy do samego końca. Wojna wciąż wisi w powietrzu, a ostateczne starcie z Królem Głębi nadchodzi nieubłaganie. Minęły lata, więc nie mamy już małej, pyskatej Amairy, zamiast niej pojawia się kobieta, która wiele widziała i wiele zrobiła jako kapitanka Wroniej Stopy. Wszyscy, którzy przeżyli, ruszają do Nieszczęścia na bitwę z góry skazaną na porażkę. Wszyscy, którzy nie przeżyli, też tam są, a Ryhalt dostaje swój moment niczym Aragorn z „Władcy Pierścieni”. Ekstra! Końcówka to czysta akcja bez trzymanki i mamy takie nagromadzenie zdrad, plot twistów, powrotów i śmierci, że zupełnie zapomina się o wolniejszym początku. To akurat podobało mi się najmniej, bo dla mnie działo się po prostu za dużo, a momentami było to wręcz przytłaczające. Mimo to bawiłam się świetnie, przeczytałam wszystkie trzy tomy jeden po drugim i dokładnie takiego fantasy było mi trzeba.
ByMagdalena - awatar ByMagdalena
oceniła na 7 3 miesiące temu
Plaga mieczy Miles Cameron
Plaga mieczy
Miles Cameron
W poprzednim tomie otrzymaliśmy kulminacje i rozstrzygnięcie całej masy wątków, natomiast w tym tomie śledzimy następstwa po tych wydarzeniach, przegrupowanie sił nie tylko w cesarstwie, czy królestwie, ale i w innych częściach świata, walkę z następstwami, jakimi są zaraza, problemy logistyczne, czy finansowe, przygotowywanie się do tych ostatecznych strać itp. Ogólnie te w.w rzeczy są dość dobrze wyważone i poświęcono im odpowiednią ilość czasu, więc większość nie nudzi. Jednak historia w tym tomie jest o wiele spokojniejsza, przez co na pewno nie oceniłbym tej część wyżej niż tom poprzedni, a tak wynika ze średniej ocen. Jest tu też znacznie więcej magii i elementów ze świata fantasy, niż mogłoby się wydawać po pierwszym tomie, gdzie otrzymaliśmy średniowieczny religijny świat z kilkoma wstawkami magicznymi. Podoba mi się przemiana Czerwonego Rycerza i widać, że wydarzenia które się wydarzyły do tej pory miały duży wpływ na przemianę wewnętrzną tej postaci, podobnie, ale za to nie podoba mi się, w jaką stronę poszedł wątek siostry Amicji, po tym jak przez 3 tomy zmierzało to w całkiem inną stronę... W dalszym ciągu jest sporo dialogów, które ciężko zrozumieć, lub przypisać kwestię do danej postaci, nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy umiejętności autora. Został tylko jeden tom, więc zobaczymy, czy uda się to wszystko godnie domknąć.
Christo - awatar Christo
ocenił na 7 4 lata temu
Grzechy Imperium Brian McClellan
Grzechy Imperium
Brian McClellan
Pierwsza trylogia Magów Prochowych oczarowała mnie od pierwszych stron. Od czasu, gdy zagrałem w Pillars of Eternity i Arcanum, ciągnie mnie do światów fantasy inspirowanych epoką nowożytną, a nie średniowieczem. Prochowe fantasy stało się jednym z moich ulubionych nurtów, choć w Polsce nie jest wydawane zbyt obficie — tym chętniej sięgam po każdy tytuł, który wpadnie mi w ręce. Grzechy Imperium to pierwszy tom nowej trylogii Bogowie Krwi i Prochu, osadzonej dziesięć lat po wydarzeniach z oryginalnego cyklu. Powracają tu postacie, które bardzo lubiłem: generał Vlora Krzemień, Ben Styke. Jest też nowa postać Michel Bravis agent tajnej policji. Akcja przenosi się do Fatrasty, rządzonej twardą ręką przez Lady Kanclerz. Napięcie społeczne narasta, a tubylczy lud Palo szykuje się do buntu pod wodzą tajemniczej Mamy Palo. Vlora otrzymuje zadanie jej schwytania, Ben Styke zostaje niespodziewanie uwolniony z obozu pracy przez tajemniczego i ekscentrycznego prawnika Tampo, a Bravis musi tropić wichrzycieli i samego Styke’a. Wszystko to doprowadzi do konfliktu, którego finału trudno się domyślić, a i sama groźba wybuchu wojny domowej nie jest największym zagrożeniem. W porównaniu z Magami Prochowymi tempo jest zupełnie inne. Tam akcja ruszała od razu, tutaj dominują śledztwa, intrygi i polityczne napięcia. Bitwy pojawiają się rzadziej i są mniejsze, co może chwilami nużyć — szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja po Draconis Memoria Antonego Ryana, pokochał wielkie muszkietowe kanonady. Jednak gdy intryga zaczyna się zazębiać, książka naprawdę wciąga, a starcia w drugiej połowie wynagradzają oczekiwanie. Przy okazji dostajemy sporo nowych informacji o świecie i o tym, co wydarzyło się po rewolucji w Adro i wojnie z Kezem. Bardzo cieszy mnie też to, że autor daje więcej miejsca postaciom pobocznym z oryginalnej trylogii. Tym razem są oni tu głównymi bohaterami Ben Styke, Vlora Krzemień i Olem to postacie, które bardzo lubiłem w oryginalnej trylogii. Z nowych bohaterów szczególnie wyróżnia się Celine — dziewczynka towarzysząca Benowi. Widać, że była szkolona w fachu swojego ojca-złodzieja: potrafi kraść, obserwować, śledzić ludzi, a przy tym fascynuje ją broń (w scenie w sklepie z bronią nawet stwierdza że umie się tym posługiwać) i ma nietypowe podejście do śmierci. Jednocześnie pozostaje maksymalnie urocza, słodka i pełna dziecięcej energii. Ten kontrast sprawia, że trudno oderwać od niej wzrok. Czy można czytać Grzechy Imperium bez znajomości poprzedniej trylogii? Teoretycznie tak — McClellan przypomina najważniejsze wydarzenia — ale moim zdaniem warto znać oryginał. Tampo okazuje się Tanielem Dwa Strzały, a Mama Palo Ka-Poel. Tak więc jedni z głównych postaci Magów Prochowych tu są ważną postacią poboczną. Warto wiedzieć o nich co nie nieco kim są i dlaczego są ważni. Także ja polecam przeczytać wcześniej oryginalną trylogię. Podsumowując: Grzechy Imperium to solidna kontynuacja i prawdziwa uczta dla fanów flintlock fantasy. Choć brakuje tu rozmachu bitew znanego z pierwszej trylogii, historia jest prowadzona rzetelnie i z wyczuciem. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 8 2 miesiące temu
Oko pustyni Richard Schwartz
Oko pustyni
Richard Schwartz
Powtórzę tu początek recenzji poprzednich tomów: W ostatnim czasie czytam, wręcz w gorączce, cykl fantasy „Tajemnica Askiru”. Po raz pierwszy od czasów liceum dosłownie pochłaniam tom za tomem, nie pamiętam kiedy ostatnio przeczytałem w jednym dniu jakieś 250 stron albo i 300. Nie liczyłem. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych cykli, a przy tym dosyć mało znany. Tom III jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego. Akcja nadal dzieje się w Gasalabadzie, drużyna ponownie łączy się w całość, a czas ku temu najwyższy. Cały emirat, Armin i jego ukochana w szczególności będą potrzebowali pomocy całej drużyny a Havald ponownie musie stać się mężem stanu i zaangażować się w politykę. Choć pewien ambasador dostaje alergii na jego widok. Z wzajemnością zresztą. A Leandrę przytłacza dwulicowość polityki. Z racji tego, że III tom jest kontynuacją drugiego, pozbawiony jest właściwie ekspozycji/rekapitulacji wydarzeń ale też większa jego część stanowi podbudowę pod finał. Stąd mniej w nim akcji a zdecydowanie więcej intryg, spisków i tajemnic. Na szczęście wszystko to wynagradza niesamowity finał, pełen plot twistów. Dzięki podbudowie z wcześniejszych stron wszystkie dotychczasowe wątki mogą odpowiednio wybrzmieć a my rozumiemy o jak wielką stawkę toczy się gra. Co jeszcze podbije tom czwarty, gdyż walka toczy się na więcej niż jednej szachownicy... Na szczęście drużyna może liczyć na siebie wzajemnie oraz nowego członka ekipy, który ratuje im tyłki w kluczowej chwili...
Kurt13Cidaris - awatar Kurt13Cidaris
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Męstwo

Więcej
John Gwynne Męstwo Zobacz więcej
John Gwynne Męstwo Zobacz więcej
John Gwynne Męstwo Zobacz więcej
Więcej