Plaga mieczy

Okładka książki Plaga mieczy
Miles Cameron Wydawnictwo: Mag Cykl: Syn zdrajcy (tom 4) fantasy, science fiction
528 str. 8 godz. 48 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Syn zdrajcy (tom 4)
Tytuł oryginału:
The Plague of Swords
Data wydania:
2018-07-18
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-18
Data 1. wydania:
2016-10-27
Liczba stron:
528
Czas czytania
8 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366065000
Tłumacz:
Maria Gębicka-Frąc
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Plaga mieczy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Plaga mieczy

Średnia ocen
7,6 / 10
123 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
404
275

Na półkach:

W poprzednim tomie otrzymaliśmy kulminacje i rozstrzygnięcie całej masy wątków, natomiast w tym tomie śledzimy następstwa po tych wydarzeniach, przegrupowanie sił nie tylko w cesarstwie, czy królestwie, ale i w innych częściach świata, walkę z następstwami, jakimi są zaraza, problemy logistyczne, czy finansowe, przygotowywanie się do tych ostatecznych strać itp.
Ogólnie te w.w rzeczy są dość dobrze wyważone i poświęcono im odpowiednią ilość czasu, więc większość nie nudzi. Jednak historia w tym tomie jest o wiele spokojniejsza, przez co na pewno nie oceniłbym tej część wyżej niż tom poprzedni, a tak wynika ze średniej ocen.
Jest tu też znacznie więcej magii i elementów ze świata fantasy, niż mogłoby się wydawać po pierwszym tomie, gdzie otrzymaliśmy średniowieczny religijny świat z kilkoma wstawkami magicznymi. Podoba mi się przemiana Czerwonego Rycerza i widać, że wydarzenia które się wydarzyły do tej pory miały duży wpływ na przemianę wewnętrzną tej postaci, podobnie, ale za to nie podoba mi się, w jaką stronę poszedł wątek siostry Amicji, po tym jak przez 3 tomy zmierzało to w całkiem inną stronę...
W dalszym ciągu jest sporo dialogów, które ciężko zrozumieć, lub przypisać kwestię do danej postaci, nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy umiejętności autora.
Został tylko jeden tom, więc zobaczymy, czy uda się to wszystko godnie domknąć.

W poprzednim tomie otrzymaliśmy kulminacje i rozstrzygnięcie całej masy wątków, natomiast w tym tomie śledzimy następstwa po tych wydarzeniach, przegrupowanie sił nie tylko w cesarstwie, czy królestwie, ale i w innych częściach świata, walkę z następstwami, jakimi są zaraza, problemy logistyczne, czy finansowe, przygotowywanie się do tych ostatecznych strać itp.
Ogólnie te...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

432 użytkowników ma tytuł Plaga mieczy na półkach głównych
  • 250
  • 173
  • 9
138 użytkowników ma tytuł Plaga mieczy na półkach dodatkowych
  • 101
  • 12
  • 10
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Miles Cameron
Miles Cameron
Prawdziwe nazwisko Christian Cameron. Amerykański pisarz, od 2002 roku mieszkający w Kanadzie. Autor powieści historycznych (jako Christian Cameron), książek sensacyjnych (pisanych wraz ze swoim ojcem, Kennethem Cameronem pod wspólnym pseudonimem Gordon Kent) oraz powieści fantasy. Zapalony rekonstruktor historyczny czasów świetności rycerstwa. Bierze często udział w turniejach rycerskich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cesarstwo popiołów Anthony Ryan
Cesarstwo popiołów
Anthony Ryan
Zakończenie trylogii Draconis Memoria Anthoniego Ryana, czyli opowieści o świecie, w którym ludzkość czerpie moc z krwi smoków. Autor nie oszczędza czytelników, pokazując brutalne konsekwencje ludzkiej chciwości i żądzy władzy. W ostatnim tomie wyraźnie widać przesłanie - cywilizacja, która igra z naturą, musi liczyć się z jej gniewem, który może skończyć się upadkiem ludzi. Steampunkowy klimat świata pozostaje jednym z najmocniejszych elementów, autor bardzo precyzyjnie opisuje maszyny, wynalazki i okręty powietrzne. Czuć rozmach, dym, żar metalu i...zapach krwi. Na przestrzeni trzech książek, autor wprowadza bardzo wiele postaci o interesującej przeszłości oraz kierujących nimi motywach. Pomimo tego, że niektórzy bohaterowie (i to kluczowi dla zwycięstwa) zostali dość płytko przedstawieni, pewne wątki mogłyby być ukazane bardziej szczegółowo (zwłaszcza w zakończeniu trylogii) przez co lektura epilogu może dać poczucie niedosytu, to wciąż uważam, że w całej trylogii została ujęta naprawdę dobra i wciągająca historia. Trudno mi ocenić, który tom z całości był najlepszy, ponieważ wszystkie trzy były utrzymane na równym poziomie...cichutko jednak skłaniam się ku drugiej części, przedstawiającej także perspektywę innego rodzaju bohatera, któremu czytelnik zaczyna kibicować trochę wcześniej, niż sądził, że będzie. Przykro mi, że moja przygoda z Clayem, Lizanne i Corrickiem Hilemore dobiegła końca. Pod koniec uroniłam nawet kilka łez, co zdarza mi się bardzo rzadko ;) Z całą pewnością sięgnę po inne pozycje z twórczością Ryana, zwłaszcza że Parias spogląda na mnie z półki.
Lilith - awatar Lilith
ocenił na 10 4 miesiące temu
Męstwo John Gwynne
Męstwo
John Gwynne
Po bardzo obiecującym debiucie cyklu, z dużymi nadziejami sięgnęłam po kontynuację. Choć „Męstwo” to pozycja solidna, moje odczucia po lekturze są niejednoznaczne – drugi tom wydaje się ustępować pierwszemu, głównie ze względu na brak wyraźnego motywu przewodniego. Akcja płynnie podejmuje wątki z poprzedniej części. Śledzimy losy Corbana, który po ucieczce z Ardanu szuka schronienia na północy, oraz Cywen, próbującej przetrwać w niewoli jako przynęta dla Nathaira. W tym samym czasie armia najwyższego króla brutalnie podporządkowuje sobie kolejne tereny Ziem Wygnanych... Świat zostaje umiejętnie rozbudowany poprzez wprowadzenie nowych postaci i perspektyw, co pozwala spojrzeć na konflikt z wielu stron. Na nudę trudno narzekać – książka jest nasycona akcją: od ucieczek i oblężeń, po starcia z krwiożerczymi wilkunami. Dodatkowym atutem są nawiązania do mitologii, które nadają uniwersum pożądanej autentyczności. ​ Mimo intensywności zdarzeń, zabrakło mi elementu spajającego opisane wątki. Powieść sprawia wrażenie obszernej relacji z drogi – swoistego „przerywnika” między kluczowymi etapami historii, a nie samodzielnego, przełomowego rozdziału. Proroctwo, stanowiące fundament cyklu, wciąż pozostaje w sferze niedopowiedzeń i zbyt wolno nabiera realnych kształtów. Pewien zawód sprawia również kreacja głównego bohatera. O ile psychologia postaci drugoplanowych wypada przekonująco, o tyle Corban przechodzi zbyt małą przemianę wewnętrzną. Mimo narastającej presji i walki o życie, wciąż wykazuje dziecięcy upór i niechęć do zaakceptowania swojej roli, co przy tak dużej liczbie doświadczeń wydaje się mało wiarygodne. ​ „Męstwu” brakuje nieco tempa, a niektóre wątki wydają się zbyt rozwlekłe, ale to wciąż solidne fantasy ze świetnym pomysłem na konflikt Wiernych z Upadłymi. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnej kontynuacji, starcie Jasnej Gwiazdy z Czarnym Słońcem w końcu „odpali” i dostarczy mi prawdziwie epickich wrażeń.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 7 2 miesiące temu
Zawiść John Gwynne
Zawiść
John Gwynne
​„Zawiść” Johna Gwynne’a to dla mnie jedno z najciekawszych odkryć ostatnich miesięcy. Pisarz nie próbuje na nowo definiować kanonu fantasy, lecz świadomie korzysta ze sprawdzonych wzorców, by zaoferować nam lekturę niezwykle angażującą. To solidna, konkretna proza, która przywraca wiarę w moc klasycznych historii o walce światła z mrokiem. ​ Opowieść zabiera nas na Ziemie Wygnane – krainę usianą ruinami po dawnej wojnie z olbrzymami. Spokój krainy jest jednak kruchy: powracające białożmije i krwawiące głazy zwiastują powrót starożytnego konfliktu między Jasną Gwiazdą a Czarnym Słońcem. W samym centrum tych wydarzeń dorasta Corban. Jego droga od marzyciela pragnącego zostać wojownikiem do uczestnika wielkiej historii została nakreślona niezwykle przekonująco, choć los nie szczędzi mu brutalnych lekcji dorosłości. ​ Największą zaletą Gwynne'a jest jego pisarska uczciwość – zamiast udziwniać świat na siłę, skupia się na precyzji i wielowątkowości. Początek może być wyzwaniem- ogromna liczba postaci i dworów bywa dezorientująca, a brak spisu bohaterów jest tu odczuwalny. Nie każda postać otrzymała też pełny rys psychologiczny, co przy tak dużej skali jest zrozumiałe, jednak Corban (zwłaszcza w relacji ze swoim wilkunem) natychmiast budzi sympatię. ​ Mimo, że ekspozycja w pierwszym tomie bywa niespieszna, finał uderza z siłą, która całkowicie zaciera wspomnienie o spokojniejszym początku. Moim jedynym zastrzeżeniem jest nieco zbyt słabo zarysowany ciężar nadchodzącej zagłady, przez co momentami umykała mi powaga sytuacji. Znakomity początek serii. Ta historia pokazuje, że solidny warsztat i spójna narracja bronią się same, bez szukania innowacji na siłę.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na 8 2 miesiące temu
Pieśń i krzyk Jacek Łukawski
Pieśń i krzyk
Jacek Łukawski
Rzecz jasna kontynuuję czytanie trylogii „Kraina martwej ziemi”. Książka zatytułowana „Pieśń i krzyk” jest trzecią i ostatnią częścią tej opowieści fantasy. Oczywiście jak zwykle, wracamy na Martwicę, tyle, że rola terytoriów na których magia która stworzyła martwice upadła się zmienia. Potencjał na to, że będą nadal dzikimi pustkowiami się zmienia. Problem tylko w tym, że zainteresowanych na przejęcie nowych ziem nie brakuje, bo na przykład są ciekawe złoża, może jakieś zapomniane skarby, nowe tereny do zaludnienia zawsze się przydadzą. A to niechybnie oznacza tylko jedno wojna wisi w powietrzu. Czyli można powiedzieć, że mamy niezłe zamieszanie w regionalnej polityce. Oczywiście pojawiają się ci sami bohaterowie, w tym Arthern, siłą rzeczy został uwikłany w intrygi polityczne, popadł w niełaskę królowej Azure, a na tereny Martwicy wraca tym razem jako niewolnik, co trudno uznać za przyjemną perspektywę. Można odnieść wrażenie, że to swego rodzaju nawiązanie do twórczości Andrzeja Ziemiańskiego, do cyklu ”Achaja”, kiedy to księżniczka Achaja stała się ofiarą intryg politycznych i musiała znieść twardy los służby zwykłego żołnierza, a potem przeżyć lata w niewoli, żeby w końcu się wyzwolić i trafić do królestwa Arkach, udowadniając, że jest twardą zawodniczką, nie bała się wejść w starcie z Virionem, dla prawie 100 % ludzi to pewna śmierć. No i została cesarzową nowego Imperium, które podbiło dwa pozostałe. Tutaj specyfika jest inna, Arthern, mimo, że dla fabuły tego uniwersum postacią jest ważną, nie miał szans odegrać tak ważnej roli jak Achaja. Monarchowie mu na to zwyczajnie nie pozwolili, ale i tak nie ma czego żałować, bo jego losy są barwne, ciekawe, niezwykle interesujące. Książka pt. „Pieśń i krzyk” jest doskonała jako zwieńczenie cyklu. Czytelnik nie będzie zawiedziony, bowiem autor ma bardzo ciekawe koncepcje literackie w stylu klasycznego fantasy oczywiście. Na pewno stosuje ciekawe, barwne opisy, czytanie książki wciąga i jest bardzo satysfakcjonujące. Zdecydowanie polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 7 3 lata temu
Jeźdźcy dinozaurów Victor Milán
Jeźdźcy dinozaurów
Victor Milán
"Jeźdźcy dinozaurów" to drugi tom cyklu Władcy Dinozaurów Victora Milán'a. Od przeczytania pierwszego tomu minęło sporo czasu, jednak już po kilku pierwszych stronach przypomniałam sobie wszystko co się w nim działo. Książka w świetny sposób łączy intrygi i ludzi rodem ze średniowiecza z dinozaurami i ich światem. Ale o czym ona jest? Zacznijmy od początku. Akcja książki dzieje się w świecie zwanym Rajem. Jest to świat wspólny dla ludzi i dinozaurów, które towarzyszą człowiekowi w każdym aspekcie życia. W tym tomie księżniczka Melodia, oskarżona o spisek przeciwko ojcu, wraz ze swoją służką Pilar udaje się do Providence. Znajdując tam schronienie nie jest w stanie sobie wyobrazić, że zaledwie za kilka tygodni stanie do wielkiej bitwy przeciwko Krucjacie Szarych Aniołów, mając za pułkownika Karyla Bogomirsky'ego- uznanego za zmarłego wroga cesarstwa. Walczyć będzie ramię w ramię z cesarską armią i wszystkimi jej poplecznikami. Tuż obok cesarza- swojego ojca. Mnogość barwnych postaci jest zadziwiająca. Dostajemy ich pełen wachlarz- od poskramiacza dinozaurów z pijackimi zapędami Roba Korrigana, przez knującego tuż u boku cesarza Falka i Karyla Bogomirsky'ego, mimo wyjęcia spod prawa walczącego w obronie Providence, a później także całego cesarstwa. Akcja książki nie ustaje, lecz biegnie ze strony na stronę coraz prędzej. Barwne walki dinozaurów tylko dodają wrażenia, że jesteśmy naocznymi świadkami wszystkich tych zdarzeń. Książkę polecam wszystkim fanom wielkich gadów i wartkiej akcji. W mojej opinii naprawdę warto po nią sięgnąć :)
szeptała - awatar szeptała
oceniła na 8 6 lat temu
Grzechy Imperium Brian McClellan
Grzechy Imperium
Brian McClellan
Pierwsza trylogia Magów Prochowych oczarowała mnie od pierwszych stron. Od czasu, gdy zagrałem w Pillars of Eternity i Arcanum, ciągnie mnie do światów fantasy inspirowanych epoką nowożytną, a nie średniowieczem. Prochowe fantasy stało się jednym z moich ulubionych nurtów, choć w Polsce nie jest wydawane zbyt obficie — tym chętniej sięgam po każdy tytuł, który wpadnie mi w ręce. Grzechy Imperium to pierwszy tom nowej trylogii Bogowie Krwi i Prochu, osadzonej dziesięć lat po wydarzeniach z oryginalnego cyklu. Powracają tu postacie, które bardzo lubiłem: generał Vlora Krzemień, Ben Styke. Jest też nowa postać Michel Bravis agent tajnej policji. Akcja przenosi się do Fatrasty, rządzonej twardą ręką przez Lady Kanclerz. Napięcie społeczne narasta, a tubylczy lud Palo szykuje się do buntu pod wodzą tajemniczej Mamy Palo. Vlora otrzymuje zadanie jej schwytania, Ben Styke zostaje niespodziewanie uwolniony z obozu pracy przez tajemniczego i ekscentrycznego prawnika Tampo, a Bravis musi tropić wichrzycieli i samego Styke’a. Wszystko to doprowadzi do konfliktu, którego finału trudno się domyślić, a i sama groźba wybuchu wojny domowej nie jest największym zagrożeniem. W porównaniu z Magami Prochowymi tempo jest zupełnie inne. Tam akcja ruszała od razu, tutaj dominują śledztwa, intrygi i polityczne napięcia. Bitwy pojawiają się rzadziej i są mniejsze, co może chwilami nużyć — szczególnie jeśli ktoś, tak jak ja po Draconis Memoria Antonego Ryana, pokochał wielkie muszkietowe kanonady. Jednak gdy intryga zaczyna się zazębiać, książka naprawdę wciąga, a starcia w drugiej połowie wynagradzają oczekiwanie. Przy okazji dostajemy sporo nowych informacji o świecie i o tym, co wydarzyło się po rewolucji w Adro i wojnie z Kezem. Bardzo cieszy mnie też to, że autor daje więcej miejsca postaciom pobocznym z oryginalnej trylogii. Tym razem są oni tu głównymi bohaterami Ben Styke, Vlora Krzemień i Olem to postacie, które bardzo lubiłem w oryginalnej trylogii. Z nowych bohaterów szczególnie wyróżnia się Celine — dziewczynka towarzysząca Benowi. Widać, że była szkolona w fachu swojego ojca-złodzieja: potrafi kraść, obserwować, śledzić ludzi, a przy tym fascynuje ją broń (w scenie w sklepie z bronią nawet stwierdza że umie się tym posługiwać) i ma nietypowe podejście do śmierci. Jednocześnie pozostaje maksymalnie urocza, słodka i pełna dziecięcej energii. Ten kontrast sprawia, że trudno oderwać od niej wzrok. Czy można czytać Grzechy Imperium bez znajomości poprzedniej trylogii? Teoretycznie tak — McClellan przypomina najważniejsze wydarzenia — ale moim zdaniem warto znać oryginał. Tampo okazuje się Tanielem Dwa Strzały, a Mama Palo Ka-Poel. Tak więc jedni z głównych postaci Magów Prochowych tu są ważną postacią poboczną. Warto wiedzieć o nich co nie nieco kim są i dlaczego są ważni. Także ja polecam przeczytać wcześniej oryginalną trylogię. Podsumowując: Grzechy Imperium to solidna kontynuacja i prawdziwa uczta dla fanów flintlock fantasy. Choć brakuje tu rozmachu bitew znanego z pierwszej trylogii, historia jest prowadzona rzetelnie i z wyczuciem. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na 8 2 miesiące temu
Władcy dinozaurów Victor Milán
Władcy dinozaurów
Victor Milán
Zakuci w zbroje rycerze dosiadają dinozaurów i naparzają się z innymi rycerzami na dinozaurach. Tak można by opisać tę książkę, ale ten opis kłamie. Sugeruje żart, komedię, zgrywę. Milan zrobił to na serio i wygrał! Największy problem dotyczy dramaturgii, a nie dinozaurów. Finał jest za szybki, środek za długi, zwłaszcza wątek pałacowych intryg należałoby przyciąć. Jedni bohaterowie wędrują, inni gadają. Wkurzająco długo nic się nie dzieje. I dlatego 7 gwiazdek, a nie 8. Milan trochę powinien się jeszcze nauczyć od reklamującego go z okładki George'a R.R. Martina. Miejsce akcji jest świetne. Przefiltrowane przez fantasy średniowieczna Europa. Bohaterowie bardzo fajni. Zwłaszcza Jaume i Karyl. Kapitalnie przedstawiona obyczajowość, ten miks luzu i konwenansów obecny zwłaszcza w wątku Kompanionów. Większy problem mam z Ogrodem. Wiadomo, kto w tym wątku ma rację, więc po co to rozwlekać? No i księżniczka Melodia. Niby taka otwarta i świadoma... a chwilami we własnej naiwności przypomina Sansę. Kilkakrotnie chciałem przewinąć marudzenie Melodii i wrócić do Karyla. Świetna postać, ciekawie poprowadzony wątek. No i czas na dinozaury. W starych filmach robiono z nich comic relieef. Milan opisał to na poważnie i wyszło to świetnie, logicznie i klimatycznie. Opisy potworów i ich bitew są znakomite. Bitwy i starcia z ich udziałem mają sens i trzymają poziom. Martin miał smoki i wilkory, Milan na tej samej zasadzie wykorzystał dinozaury. Mają styl, różnią się od siebie, czuć ich potęgę, ale także czuć ich ograniczenia. Jeśli w danym starciu walczy dinozaur z dinozaurem, to wiadomo, dlaczego jeden wygrywa, a drugi przegrywa. Milan fajnie przedstawił taktykę tych walk. To wszystko ma sens i nie ucieka w parodię. Jakby nie nadmiar nudnych i niepotrzebnych fragmentów ocena byłaby wyższa. Milan dalej ma potenszjal, by stać się klasykiem gatunku. 7/10 Wersję audio czyta Filip Kosior. Kto słuchał cyklu 'meekhańskiego' ten wie, że to klasa sama w sobie. Rewelacyjny występ.
michal2907 - awatar michal2907
ocenił na 7 7 lat temu

Cytaty z książki Plaga mieczy

Więcej
Miles Cameron Plaga mieczy Zobacz więcej
Więcej