Mesjasz Diuny

Okładka książki Mesjasz Diuny
Frank Herbert Wydawnictwo: Rebis Cykl: Kroniki Diuny (tom 2) Seria: Diuna fantasy, science fiction
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Kroniki Diuny (tom 2)
Seria:
Diuna
Tytuł oryginału:
Dune Messiah
Data wydania:
2007-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2007-05-15
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373017252
Tłumacz:
Marek Marszał

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Mesjasz Diuny w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mesjasz Diuny



książek na półce przeczytane 1669 napisanych opinii 859

Oceny książki Mesjasz Diuny

Średnia ocen
7,3 / 10
5978 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
134
21

Na półkach:

Druga część cyklu to zupełnie inna książka niż pierwsza. Zamiast proroctwa i misji ekologicznej, autor raczy nas intrygami i przemyśleniami na temat władzy, religii i ludzkiej ewolucji, doprawionymi mistycyzmem. Można uznać, że „Diuna” była opowieścią o walce z wrogiem zewnętrznym, a „Mesjasz Diuny” z wewnętrznym, w tym własnym umysłem. Niestety, w kwestii warsztatu pisarza niewiele się zmieniło i część postaci nadal nie ma charakteru.

Druga część cyklu to zupełnie inna książka niż pierwsza. Zamiast proroctwa i misji ekologicznej, autor raczy nas intrygami i przemyśleniami na temat władzy, religii i ludzkiej ewolucji, doprawionymi mistycyzmem. Można uznać, że „Diuna” była opowieścią o walce z wrogiem zewnętrznym, a „Mesjasz Diuny” z wewnętrznym, w tym własnym umysłem. Niestety, w kwestii warsztatu pisarza...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

17969 użytkowników ma tytuł Mesjasz Diuny na półkach głównych
  • 13 722
  • 3 919
  • 328
4190 użytkowników ma tytuł Mesjasz Diuny na półkach dodatkowych
  • 3 121
  • 349
  • 242
  • 179
  • 105
  • 100
  • 94

Inne książki autora

Okładka książki Diuna Powieść graficzna. Księga 3. Prorok Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Ocena 7,5
Diuna Powieść graficzna. Księga 3. Prorok Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Okładka książki Diuna. Książka do kolorowania Frank Herbert, Tomislav Tomić
Ocena 8,3
Diuna. Książka do kolorowania Frank Herbert, Tomislav Tomić
Frank Herbert
Frank Herbert
Amerykański pisarz, jeden z ważniejszych przedstawicieli literatury science fiction. Ukończył Uniwersytet w Seattle. Podczas drugiej wojny światowej służył w amerykańskiej marynarce wojennej. Po wojnie pracował m.in. jako operator telewizyjny, fotograf, komentator radiowy, reporter i redaktor gazet, był również poławiaczem małży i degustatorem win. Jego twórczość określana jest mianem hard science fiction i łączy zagadnienia z zakresu ekologii, filozofii, teologii, psychologii i ekonomii. Autor koncentruje się na naturze człowieka, na jego możliwościach i niebezpieczeństwach, które mu grożą ze strony wymykającej się spod kontroli techniki, systemów totalitarnych i narkotyków zmieniających stan świadomości. Inspirowały go buddyzm, którego był wyznawcą, oraz islam. Jego pisarstwo bardziej skupia się na przyszłości samego człowieka niż tworzonych przez niego technologii. Jego pierwsze opowiadanie nie należało do gatunku SF, a ukazało się w magazynie „Esquire”. W prasie fantastycznonaukowej zaczął publikować w 1952 roku, ale zaistniał dopiero w 1956 roku po wydaniu powieści „Dragon in the Sea”, która została określona jako „fantastycznonaukowy kryminał ze skomplikowanym śledztwem psychologicznym”. Następną powieścią była „Diuna”. Początkowo drukowana w czasopiśmie „Analog Science Fact and Fiction” w latach 1963-1965, wydania książkowego doczekała się w 1965 roku, zdobywając uznanie czytelników i krytyków, którzy uhonorowali ją nagrodami Hugo i Nebula. Zachęcony sukcesem, Herbert stworzył całą serię powieści „Kroniki Diuny”, których akcja rozgrywała się głównie na pustynnej planecie Arrakis. „Kroniki Diuny” są najbardziej poczytną i zdaniem wielu krytyków najlepiej opracowaną serią książek fantastycznonaukowych na świecie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Łowcy Diuny Brian Herbert
Łowcy Diuny
Brian Herbert Kevin J. Anderson
Kroniki Diuny miały otwarte zakończenie, więc pozostawiły po sobie spore uczucie niedosytu, ale też przestrzeń na dowolną interpretację — a co za tym idzie, na dopisanie własnego finału tej historii. Tego przedsięwzięcia podjął się syn Franka Herberta, Brian, który wspólnie z Kevinem J. Andersonem przygotował dwa tomy domykające sagę, w tym ten, o którym mowa — Łowców Diuny. Przeczytałem już wszystkie „dodatkowe” części napisane przez kontynuatorów ojca Diuny i muszę przyznać, że mam wobec nich mieszane uczucia. Łowcy Diuny to tom, który chyba najbardziej odbiega od tego, co zostawił nam Herbert senior. Brakuje tu charakterystycznego tonu jego pisarstwa — metafizyki i głębi, za które tak kochamy ten cykl. Z drugiej strony tak bardzo chciałem poznać dalszy ciąg tej historii, że nie mogłem się od niej oderwać, zarywając sporą część nocy. Czyta się to naprawdę dobrze, nad wyraz płynnie. Choć akcja nie pędzi na łeb na szyję i nie ma tu tak błyskotliwych dialogów jak w oryginalnych tomach serii, wszystko jest przemyślane. Wiele wątków znajduje swoje wyjaśnienie, a całość konsekwentnie zmierza ku ostatecznemu konfliktowi. I chyba stąd bierze się moje „ale”. Spodziewałem się czegoś innego — czegoś rewolucyjnego, czego można by oczekiwać po tak znaczących zwrotach, jak pojawienie się Dostojnych Matron, nowej generacji maskaradników czy istot zwanych futarami. Nie tego, że historia zatoczy koło. Jest jeszcze jedna ciekawostka przed finałem — Czerwie Diuny. Kim jest Kwisatz Haderach, jaką rolę odegra w nadchodzącej bitwie i dlaczego jego umiejętności chce wykorzystać także odwieczny wróg? Wkrótce poznam odpowiedź i będę mógł ocenić, czy Frank Herbert byłby zadowolony i dumny z takiej kontynuacji swojej wizji. Mimo drobnych mankamentów — polecam również tę część.
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 7 2 miesiące temu
Czerwie Diuny Brian Herbert
Czerwie Diuny
Brian Herbert Kevin J. Anderson
Czerwie Diuny to wielki finał, na który zasługiwały zarówno oryginalne Kroniki, jak i cała, licząca dwadzieścia pięć tomów, kosmiczna saga. Wszystkie wątki zostają tu domknięte i w końcu można powiedzieć, że znamy zakończenie — dość zaskakujące, trzeba przyznać — oraz sens tego, co Frank Herbert chciał nam przekazać. Cieszę się, że ta książka powstała, bo otwarte opowieści zawsze zostawiają po sobie, poza przestrzenią na interpretacje, także pewien niedosyt. Coś, o czym wspominałem w recenzji poprzedniego tomu — zatoczenie przez historię koła — znajduje tu swoje rozwinięcie i naprawdę wiele się wyjaśnia. Wiem, że twórcy działali w oparciu o notatki Herberta seniora i jeśli rzeczywiście tak było, to po raz kolejny potwierdził on swój geniusz. Jego kontynuatorzy wykazali się natomiast rozmachem wyobraźni, tworząc mnogość wątków i zdarzeń, od której momentami może rozboleć głowa. Nie jest to jednak zarzut. Przeciwnie — nadało to tej ostatniej powieści z uniwersum Diuny dynamiki i tempa, na które można było narzekać przy Łowcach. Dostaliśmy więc dzieło nieoczywiste, bogate w pomysły, dopracowane w każdym szczególe i po prostu zapierające dech w piersiach. Oczywiście nie ma tu tego charakterystycznego dla autora Diuny ducha, przejawiającego się w dialogach, z których większość mogłaby stanowić źródło niezliczonych cytatów. Nadal jest to jednak bardzo dobre science fiction i żaden fan pustynnej planety nie powinien pominąć Czerwiów Diuny. Tak oto kończę swoją przygodę z tą serią — w pełni usatysfakcjonowany i z czystym sumieniem, że nie pominąłem żadnej części. Skompletowanie całego cyklu, w tym pięknym wydaniu, zajęło mi trochę czasu i kosztowało niemało, ale nie żałuję ani wydanych pieniędzy, ani poświęconego czasu. To była prawdziwa uczta wyobraźni. Serdecznie polecam.
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na 7 2 miesiące temu
Dzieci Diuny Frank Herbert
Dzieci Diuny
Frank Herbert
Cóż to była za lektura - złożona, dziwaczna, urzekająca jak i miejscami męcząca literackim stylem przywodzącym na myśl religijne święte księgi. W niektórych dialogach Herbert zalewa taką ilością metafor, ukrytych znaczeń zdań, zdań znaczących wiele rzeczy na raz, że miejscami idzie minutami siedzieć na jednej stronie i kontemplować. I jest to absolutnie cudowne, co nie znaczy, że łatwe w odbiorze. To nie jest książka z rodzaju tych zwyczajnie "fajnych", a bardziej satysfakcjonujących, jak przy rozwiązaniu serii ciężkich zagadek logicznych. Sequele zazwyczaj są bezpieczne, tutaj nie czułem tego ani na moment. Bo o ile Mesjasz Diuny jest jak coda, bardzo rozbudowany epilog części pierwszej, tak dopiero tutaj naprawdę poczułem, że jest to pełnoprawna kontynuacja. Jest to książka o tytułowych dzieciach Diuny i dosłownych jak bliźniaki Leto II i Ganima zrodzeni przez ukochaną przez Paula Fremenkę; Alia, siostra Paula urodzona przez przesiąkniętą przyprawą Jessicę; czy też mniej dosłownego Fara'dna, dawniej następcę tronu Imperium Galaktycznego, którego całe życie ukształtowała rewolta Fremenów. Każda z tych postaci jest pełnokrwista i bardzo ciekawa, a i stare wygi dostają ładne domknięcie swoich wątków. Tak jak oryginalna Diuna była dekonstrukcją motywu boskiego mesjsza, tak Dzieci pochylają się nad religijnym motywem proroka; taka trochę reversed Biblia gdyby zacząć od Nowego Testamentu, a potem przejść do Tory. W Mesjaszu widzieliśmy jak wydarzenia z końca 1 Diuny wpłynęły na ludzi, tutaj jak na całą planetę, jej ekosystem, kulturę. Herbert też mocno krytykuje zinstytucjonalizowane religie, które to błyskawicznie potrafią wypaczyć jej oryginalne założenia jak tylko jej twórca kopnie w kalendarz. Tbh to bardziej ten typ książki, że chętniej bym się z kimś o niej wymienił spostrzeżeniami i godzinami o niej gadał, niż rzucał słowa w stronę bezdusznego ekranu i pisał co o niej myślę, a myślę że tego wywodu już wystarczy. Polecam.
Skibidi_czytacz - awatar Skibidi_czytacz
ocenił na 9 1 dzień temu
Bóg Imperator Diuny Frank Herbert
Bóg Imperator Diuny
Frank Herbert
Czwarty tom Kronik Diuny to dzieło, które totalnie wymyka się wszelkim konwencjom science fiction i potrafi podzielić czytelników. Dla mnie okazała się jednym z najpotężniejszych doświadczeń literackich w obrębie całego cyklu. Frank Herbert stworzył powieść równie monumentalną, co jej główny bohater – Leto II, Bóg Imperator, który poświęcił własne człowieczeństwo przemieniając w gigantycznego Czerwia. Sam pomysł jego przemiany w Czerwia jest po prostu genialny. Herbert odważył się przekształcić syna Muad'Diba w coś nieludzkiego, a jednocześnie paradoksalnie – bardziej ludzkiego niż ktokolwiek wokół niego. Leto nie jest typowym tyranem. To postać tragiczna, która dobrowolnie skazała się na tysiąclecia samotności i niezrozumienia, by poprowadzić ludzkość Złotym Szlakiem. I właśnie to niezrozumienie - zarówno ze strony postaci w książce, jak i nierzadko samych czytelników – stanowi o głębi tej powieści. Leto widzi dalej niż wszyscy, rozumie więcej, a mimo to pozostaje niezrozumiany. Jego Złoty Szlak – wielki plan ocalenia ludzkości – jest przez otoczenie odrzucany, kwestionowany, a nawet zwalczany. Herbert nie serwuje łatwych odpowiedzi. Zmusza do refleksji nad naturą władzy, wolności i poświęcenia. Fabuła, choć pozornie wolniejsza niż w poprzednich tomach, wciąga jak ruchome piaski pustyni Arrakis. Każdy dialog, każda intryga odsłania kolejne warstwy filozoficznej układanki. Język Herberta pozostaje jedyny w swoim rodzaju – gęsty, poetycki, pełen sentencji, które zostają w głowie na długo po odłożeniu książki. Klimat? Absolutnie nie do podrobienia – hipnotyczny, pustynny, przesiąknięty filozofią i melancholią, przytłaczający i fascynujący zarazem. Lektura nie dla każdego, ale kto da się wciągnąć, nie pożałuje. Skłania do szybkiego otwarcia Heretyków :)
Pawel_K - awatar Pawel_K
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Niezwyciężony Stanisław Lem
Niezwyciężony
Stanisław Lem
Ta książka Panu Lemowi wyszła świetnie - miał rewelacyjny pomysł na fabułę, i wykorzystał go "niemal" w 100%. Musiałem dać słowo "niemal" w cudzysłów, bo w pierwszym odruchu chciałbym napisać że niewiele mi się w tej książce nie podobało. Przebieg akcji, od samego wstępu i lądowania na obcej planecie poprzez opisy krajobrazów a także dialogi załogi, trzymają niesamowicie w napięciu - momentami można się poczuć, jakby samemu się stało na pokładzie obok kapitana załogi (jeszcze odnotuję tu późniejszą scenę walki "Cyklopa" - mocniejsza niż niejeden dzisiejszy film akcji!). Klimat grozy, tajemnicy losu drugiego statku, nieznanego zagrożenia czającego się gdzieś za rogiem - świetnie wplecione w gatunek sci-fi. W ogóle nie czuć, aby ta książka miała już ponad 60 lat - kwintesencja ponadczasowości, niezwykle trudnej do uzyskania w tym gatunku. Schodząc głębiej w szczegóły, czepiać się jestem niestety zmuszony. Bohaterowie są dość miałcy, nie poznajemy żadnego z nich w jakiejś szerszej perspektywie, postać pierwszoplanowa rozmywa się w tle postaci drugo- I trzeciowplanowych (nooo na siłę wyróżniłbym jedynie kapitana "Niezwyciężonego", on jedyny był jakiś, miał jakąś złożoność charakteru). Uważam jeszcze, że Pan Lem miał dziwny problem z zakończeniami swoich powieści- wiele można podciągnąć pod "otwartość" zakończenia i pozostawienie czytelników z przemyśleniami i refleksjami... dla mnie jednak to jest strzał obok pustej bramki w 90.minucie meczu, brak kropki nad i, poddanie się na samym finiszu. Tak samo to ma miejsce w "Solaris", tak samo w "Edenie", nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć. "Niezwyciężony" to prawdopodobnie najlepsza powieść Pana Lema, i nie żałuję czasu spędzonego przy niej - ale należy uczciwie przyznać, że nie ustrzegła się niedociągnięć.
PawelP - awatar PawelP
ocenił na 8 4 dni temu
Diuna. Ród Harkonnenów Kevin J. Anderson
Diuna. Ród Harkonnenów
Kevin J. Anderson
Już wspominałem, że w tym roku powróciłem do świata Diuny. 31 maja rozpocząłem drugą część cyklu Preludium do Diuny, zatytułowany Ród Harkonnenów. I po raz kolejny duet Brian Herbert - Kevin J. Anderson dali radę wprowadzając do znanego świata Diuny nowe elementy. Znany z powieści Diuna Padyszach Imperator Szaddam IV Corrino już od kilku lat zasiada na imperialnym tronie. Planeta Diuna w tej części powieści zarządzana jest przez barona Harkonnena, który czerpie pełnymi garściami z Arrakis. Plan imperatora o sztucznej przyprawie nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Oczywiście nie można zapominać o siostrach Bene Gesserit, które coraz bardziej wchodzą w polityczne układy, gdzie najważniejszy jest ich plan eugeniczny, do finału którego jest już całkiem blisko. Sam Leto Atryda nadal musi mieć się na baczności, gdyż baron Harkonnen nadal chce usunąć go z polityki. Lecz Atryda ma bardzo ważnych sojuszników w osobach Thufira Hawata, Duncana Idaho a na horyzoncie pojawia się Gurney Halleck. Trudno opowiedzieć o tej książce cokolwiek aby nie powiedzieć, co nam zafundowali autorzy. Książkę tę czytało mi się dobrze. Na przeczytanie 782 stron potrzebowałem dziewięciu dni oraz dziesięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje tytuł ten na 104 miejscu wśród 340 książek Przeczytanych na tronie. Oczywiście polecam, bo jest to bardzo ciekawe rozwinięcie świata Diuny. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na 8 4 miesiące temu
Żołnierze kosmosu Robert A. Heinlein
Żołnierze kosmosu
Robert A. Heinlein
Rico wcale nie chciał się zaciągnąć do wojska. Jednak skoro jego kolega to zrobił, młody chłopak poszedł w jego ślady. Droga wojskowego nie jest jednak prosta, a już na pewno nie wtedy, kiedy twoja planeta walczy z kosmicznymi robakami. Gdy ostatnio zaczęłam liczyć książki fantastyczne z lat 50. XX-wieku, które udało mi się poznać to okazało się, że jest ich zaskakująco dużo. I wydaje mi się, że dzięki temu widzę przynajmniej część z trendów i sposobów na pisanie literatury z tego okresu. Ostatnio do grona znanych mi, starszych powieści z tego okresu dołączyła kolejna. „Żołnierze kosmosu” Roberta A. Heinleina to powieść opublikowana w 1959, która z tego co mi wiadomo rozpoczęła nurt na militarną fantastykę naukową. Jeśli ktoś mnie zna, to wie: mnie militaria raczej nie interesują. Nie chodzi nawet o sceny wojenne jako takie, ale w tego typu książkach bardzo częśto autorzy skupiają się raczej na broniach i taktyce, a nie na bohaterach, co skutecznie mnie odrzuca. Ale „Żołnierze kosmosu” to nie jest tego typu powieść. Być może dlatego, że jest po porstu historia starsza i nie pisaną wcale po to, by rozbawić czytelnika pragnącego strzelania laserami i wielkich statków kosmicznych. To książka, która funkcjonuje raczej jako pewne ostrzeżenie oraz przedstawienie realiów wojennych. Książka ma konkstrukcję pamiętnika, w którym główny bohater, Rico, opisuje, jak wyglądała jego droga do wojska. Opowiada o szkoleniu, jego trudach i niebezpieczeństwach, a potem o służbie. W związku z czym nie jest to powieść akcji, a raczej opis drogi konkretnego człowieka. Jak na powieść fantastyczno-naukową, w której głównym punktem „sprzedającym” całość jest wojna z wielkimi owadami: jest ich tu bardzo mało. To chyba ta konstrukcja i skupienie na bohaterze sprawiły, że z pewnym zainteresowaniem czytałam powieść. Jednakże przyznaję, im dalej w las, tym bardziej montonna wydawała mi się całość i gdyby była dłuższa (ma niecałe 300 stron) to prawdopodobnie mogłabym mieć problem ze skończeniem jej. Jednak w tej formie była ciekawym przerywnikiem od tego, co czytam na co dzień i przy okazji zwróciła moją uwagę na kwiestie, o których zwykle nie myślę. Sam świat przedstawiony przez autora ma ciekawy potencjał. Na przykład, w tym uniwrsum pełnym obywatelem jest tylko ten, który przeszedł przez wojsko. Nie jest to obowiązkowe, co jest regularnie w powieści podkreślane, jednak jesli ktoś chce zostać politykiem czy mieć prawo do głosowania – musi zaciągnąć się na służbę. Sama idea wielkich owadów i ich wojny z ludźmi też mogłaby być interesująca, ale najzwyczajniej w świecie nie jest zbyt szczegółowo opisana. Nie wiemy do końca, o co chodzi w tym konflikcie, nie znamy pełnej stawki, bo po prostu to nie jest opowieść o tym, a raczej o drodze młodego żołnierza. „Żołnierze kosmosu” swoje lata mają i w konstrukcji powieści po prostu jest to widoczne. I choć na pewno nie jest to powieść dla każdego to jeśli ktoś ma ochotę dać jej szansę: nic nie stoi na przeszkodzie. Bo bez wątpienia ta historia wydana w 1959 roku wciąż ma swoje do zaoferowania, nawet jeśli są to inne zalety, niż współczesnego, rozrywkowego, militarnego SF.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Koniec śmierci Cixin Liu
Koniec śmierci
Cixin Liu
Koniec śmierci to ostatni tom trylogii Wspomnienie o przeszłości Ziemi napisanej przez chińskiego autora sci-fi Cixina Liu. W Polsce książkę wydało Wydawnictwo Rebis, a zapoznałam się z nią łącząc słuchanie audiobooka z papierowym wydaniem. Od samego początku Koniec śmierci nieco mnie onieśmielał. Jest to książka potężna – ponad osiemset stron – a do tego z gatunku sci-fi oraz z serii, która już mi pokazała, że nie zawsze jest dla mnie w pełni zrozumiała. Podobnie jak poprzedni tom, bywały momenty, w których po prostu musiałam przejść nad akapitem czy dwoma bez zagłębiania się w nie, by nie zniechęcić się naukowym żargonem. Dzięki temu powoli przemierzałam całą książkę aż dotarłam do końca. Mówiąc szczerze, o ile książka jako całość mi się podobała, tak najbardziej chwyciły mnie bajki, czy też baśnie, które jeden z bohaterów stworzył dla Trisolarian, a jednocześnie ukrył w nich przekaz dla Ziemian. Opowieści Yun Tianminga były naprawdę dobre same w sobie i zaangażowałam się w nie chyba bardziej niż w główną historię tej części. Do tego bardzo mocno zyskały na wartości, gdy zawarte w nich przekazy zostały odkodowane i znalazły ważne znaczenia w dominującej osi fabularnej. Bardzo dobrze się bawiłam, łącząc elementy opowieści z działaniami bohaterów. Książka sama w sobie była długa. Przez mnogość wydarzeń, nawet jeśli w większości skupiały się na tej samej bohaterce, miałam wrażenie, jakbym czytała dwie albo trzy książki – wciąż należące do jednej serii, ale jednak w sporym stopniu niezależne. Nie dziwi mnie takie odczucie, zwłaszcza że akcja tej książki rozciąga się nie w latach, ale w milionach lat. W pewnym momencie pod względem czasu autor wszedł na tak abstrakcyjne poziomy, że nie byłam sobie w stanie nawet ich wyobrazić. Było to celowym zabiegiem przy tym, co zamierzał opisać, ale trochę stracił mnie jako czytelnika. Nijak nie mogłam się do tego odnieść, no bo jak, jak również moja wyobraźnia zawiodła w takiej w gruncie rzeczy niewyobrażalnej skali. Ponieważ akcja śledziła losy jednej bohaterki na przestrzeni tysiącleci, nie można było się obejść bez technologii hibernacji. I chociaż autor wprowadził ją w poprzednich częściach, przez co do niej przywykłam, tak tutaj mnie zmęczyła. Były chwile, gdy odnosiłam wrażenie, że Cheng Xin obudziła się tylko po to, by pokazać czytelnikowi, jak zmienił się świat, a potem znów została zahibernowana. Te fragmenty zostawiły mnie w sporym zmieszaniu i nie wiedziałam, co dokładnie o nich myśleć. Muszę jednak przyznać, że autor bardzo ciekawie poprowadził losy ludzkości. Co prawda niektóre wydarzenia opisane zostały nieco po macoszemu, ale ogólny obraz był jasny. Pokazał historię gatunku, który zmagał się z olbrzymim zagrożeniem i nie poddawał się w walce o istnienie swojego jutra. A jednocześnie w jego opisach czuć było zmęczenie nacji i pewną… rezygnację, mimo ciągle podejmowanych prób ocalenia ludzkości. Koniec śmierci z całą pewnością zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami, nawet jeśli nie do końca może on wiedzieć, co z nimi zrobić. Kończąc czytanie tej trylogii czuję zarówno sporą satysfakcję, bo były to dobre historie, z których sporo wyciągnęłam, ale również dozę rozczarowania, którego pochodzenia nie potrafię w pełni wyjaśnić. Może to kwestia rozległości tekstu? A może moich braków, które utrudniły mi pełne zrozumienie przekazów? Naprawdę nie wiem. Z całą pewnością będę jednak miło wspominać tę historię, a wyciągnięte z niej wnioski zostaną ze mną na dłużej.
zapisanawksiazkach - awatar zapisanawksiazkach
ocenił na 7 4 dni temu
Odyseja kosmiczna 2010 Arthur C. Clarke
Odyseja kosmiczna 2010
Arthur C. Clarke
To była dla mnie bardzo ciekawe spotkanie z kontynuacją „Odyseji kosmicznej 2001". Tym razem wszystko jest trochę bardziej uporządkowane i przystępne, ale nadal czuć ten kosmiczny klimat i poczucie tajemnicy. Fabuła skupia się na wyprawie na Jowisza, której celem jest wyjaśnienie tego, co wydarzyło się wcześniej z Discovery i HAL-em. Mamy tu nową załogę, napięcie między naukowcami z różnych krajów i ciągłe poczucie, że coś wielkiego czai się gdzieś poza ludzkim zrozumieniem. Bardzo podobało mi się to, jak autor łączy naukę z czymś niemal mistycznym. Z jednej strony są konkretne wyjaśnienia i techniczne detale, z drugiej pozostaje miejsce na zachwyt i niepokój. Książka jest spokojniejsza niż można by się spodziewać po sci-fi, mi to jednak nie przeszkadzało. Nie ma tu ciągłej akcji, raczej powolne budowanie napięcia i odkrywanie kolejnych elementów układanki. Dla mnie to działało, bo lubię taki klimat, ale dla niektórych tempo może wydawać się trochę zbyt wolne. Ja też nie chcę za dużo zdradzać z tej części, ale zachęcam jeśli ktoś jeszcze nie zna do zetknięcia w pierwszą część. Najciekawszym elementem jest chyba to, jak Clarke pokazuje kontakt z czymś zupełnie obcym. To nie jest proste ani oczywiste, raczej pełne niedopowiedzeń i pytań. Dzięki temu historia zostaje w głowie na dłużej. O „Odyseji kosmicznej 2001" myślałam cały czas odkąd ją poznałem i wiem, że będzie tak i w przypadku tej. To naprawdę dobra kontynuacja. Mi się podobała niesamowici, bo pokochałem styl C. Clarke i nie mogłem się jej po prostu doczekać. Jeśli ktoś lubi spokojne, klimatyczne science fiction z nutą tajemnicy, to zdecydowanie warto sięgnąć. Ja już zacząłem trzecią część, więc możecie mi uwierzyć na słowo, że te książki są wciągające.
m_bookish_ - awatar m_bookish_
ocenił na 10 10 godzin temu

Cytaty z książki Mesjasz Diuny

Więcej
Frank Herbert Mesjasz Diuny Zobacz więcej
Frank Herbert Mesjasz Diuny Zobacz więcej
Frank Herbert Mesjasz Diuny Zobacz więcej
Więcej

Video

Video