Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia

Okładka książki Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia
Edmund Husserl Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN Seria: Biblioteka Klasyków Filozofii filozofia, etyka
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Klasyków Filozofii
Tytuł oryginału:
Die Krisis der europäischen Wissenschaften und die transzendentale Phänomenologie. Eine Einleitung in die phänomenologische Philosophie
Data wydania:
2024-09-24
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301237707
Tłumacz:
Arkadiusz Chrudzimski
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia

Średnia ocen
6,3 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
221
25

Na półkach:

Ciężko nie mieć po przeczytaniu tej książki mieszanych uczuć. Z jednej strony Husserl porusza w genialny sposób źródło narodzin nowożytnej Europy z jej wiarą w możliwość budowy racjonalnego ludzkiego świata lub ukazuje źródło chorej wiary w to, że tylko naukowy (scjentystyczny) obraz świata jest tym jedynym właściwym, a z drugiej strony urywa rozważania w trakcie, co nie daje żadnej konkluzji po przeczytaniu tego dziełka. Stąd też ciężko ocenić całość tej książki. Warto przeczytać, ale nie powinno oczekiwać się, że jest to kolejne filozoficzne ,,arcydzieło". Najlepszym zwieńczeniem lektury ów pracy będzie przeczytanie zbioru wykładów Leszka Kołakowskiego,, Husserl a poszukiwanie pewności", do czego też gorąco zachęcam.

Ciężko nie mieć po przeczytaniu tej książki mieszanych uczuć. Z jednej strony Husserl porusza w genialny sposób źródło narodzin nowożytnej Europy z jej wiarą w możliwość budowy racjonalnego ludzkiego świata lub ukazuje źródło chorej wiary w to, że tylko naukowy (scjentystyczny) obraz świata jest tym jedynym właściwym, a z drugiej strony urywa rozważania w trakcie, co nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

84 użytkowników ma tytuł Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia na półkach głównych
  • 49
  • 35
23 użytkowników ma tytuł Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia

Inne książki autora

Edmund Husserl
Edmund Husserl
Niemiecki matematyk, logik i filozof, profesor Uniwersytetu Albrechta i Ludwika we Fryburgu. Studiował w Lipsku matematykę, fizykę, filozofię i astronomię. W 1876 roku kształcił się na Uniwersytecie Berlińskim, studiując filozofię i matematykę. W Wiedniu w 1881 roku uczęszczał na wykłady Franza Brentano, które wywarły duży wpływ na jego późniejszą filozofię. W 1883 roku uzyskał doktorat za pracę o rachunku wariacyjnym. Następnie był asystentem Karla Weierstrassa w Berlinie. Po odbyciu służby wojskowej studiował u Brentana w Wiedniu, gdzie poznał Karla Stumpfa (również ucznia Brentano). Pod kierunkiem Stumpfa habilitował się. W 1887 roku otrzymał katedrę na Uniwersytecie w Halle. Po opublikowaniu Philosophie der Arithmetik wdał się w spór z Gottlobem Frege o istotę logiki. Stał się w tym czasie krytykiem prac Kazimierza Twardowskiego, którego niedoskonałości pracy poprowadziły go do badań nad istotą przedstawienia i znaczenia; później przekonał się raczej o istnieniu fenomenów. Po kilku latach rozpoczął pracę nad Badaniami logicznymi. W nich podjął próbę opisania swoich poszukiwań czystej logiki, teorii matematyki i teorii poznania, przez co odkrył w swoich badaniach naturę fenomenów i ludzkiego poznania ich. Następnie pracował w Getyndze (1901), gdzie w 1912 wspólnie z Schelerem, Reinachem i Geigerem założył rocznik Jahrbuch für Philosophie und phänomenologische Forschung, w którym były publikowane jego prace. W 1916 objął katedrę filozofii we Fryburgu Bryzgowijskim aż do roku 1928, kiedy przeszedł na emeryturę, prowadząc wykłady jeszcze do 1933 roku. Filozofia Husserla miała duży wpływ na myślicieli takich jak Martin Heidegger, który był jego uczniem, Edytę Stein (późniejsza św. Teresa Benedykta od Krzyża napisała pod kierunkiem E. Husserla pracę doktorską), Jean-Paul Sartre, Maurice Merleau-Ponty, Roman Ingarden oraz wielu innych. Początkowo Husserl próbował sprowadzić prawa logiki i arytmetykę do praw psychologicznych, jednak później w Badaniach logicznych, pod wpływem Fregego i panującego na uniwersytetach niemieckich neokantyzmu, stał się krytykiem i przeciwnikiem psychologizmu, twierdząc, że nie da się zredukować logiki do psychologii. W filozofii Husserla świadomość jest intencjonalna, czyli zawsze jest świadomością czegoś, zwraca się ku czemuś. Husserl odróżnia akty psychiczne (akt świadomości w terminologii husserlowskiej to noeza) od tego, do czego te akty intencjonalnie się odnoszą, czyli obiektów świadomości (noematów). Punktem wyjścia fenomenologii jest redukcja fenomenologiczna (epoche), zawieszająca sądy o świecie. Powoduje ona zwrot w stronę świadomości i uobecniających się tam aktów immanentnie skierowanych. Dlatego metoda ta jest nazywana także fenomenologią transcendentalną, gdyż pyta o najbardziej podstawowe warunki naszego poznania (dzieje się to jednak inaczej niż w przypadku filozofii Immanuela Kanta). Husserl zajmował się także semantyką logiczną, wprowadzając ideę kategorii semantycznych, semantyka ta opiera się na pojęciu intencjonalności. Koncepcja ta była później rozwijana między innymi przez Kazimierza Ajdukiewicza i Stanisława Leśniewskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary George Berkeley
Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
George Berkeley
Antyabstrakcjonim. Epistemiczny dualizm antysceptyczny. Berkeley spiera się tu między innymi z Locke’m. (Odnoszę wrażenie, że Hume oprócz Locke’a zainspirował się również Berkeleyem) Właściwie w traktacie przedstawia myśli zawarte w „Trzech dialogach”. Berkeley’owi chodzi o to, by z jednej strony nie być naiwnym realistą, ale z drugiej, sprzeciwia się traktowaniu intelektualnych abstrakcji jako rzeczy istniejących na równi z ideami, które mają ugruntowanie w postrzeganiu zmysłowym (tzn by nie popaść w jakiś subiektywny solipsyzm). Celem traktatu jest "uproszczenie" nauki (dość karkołomne) i uchronienie jej przed ateizacją i sceptycyzmem, w czym miało by pomóc wyrzucenie z niej abstrakcyjnych pojęć, z materią na czele - co czyni traktat bardziej apologetycznym, niż dociekającym prawdy. Krótko ujmując, istniejące umysły/duchy są w stanie „postrzegać” dwa rodzaje „idei”: a) mające źródło we wrażeniach zmysłowych (np. rzeczy istniejące, wywołujące wrażenia) b) niemające takiego źródła, a będące tylko konstruktami umysłu (np. „materia” czy „substancja cielesna”). Duch nie jest ideą, jest substancjalnie inny od idei i właściwie ducha nie da się poznać (postrzegać) – coś jak: widzimy oczami, ale nie da się zobaczyć widzenia oczu. Dużą część traktatu stanowią odpowiedzi na krytyki i nieporozumienia, które – co zdumiewające – powtarzane są do dziś! Berkeley podobnie jak w „Trzech dialogach” wyjaśnia, iż nie postuluje istnienia jakiegoś „Matrixa” i nie twierdzi, że rzeczy doświadczane zmysłami nie istnieją, ani tego, w myśl sentencji „istnieć to znaczy być postrzeganym”, że rzeczy te znikają, gdy zamykamy oczy. Sprzeciwia się traktowaniu abstrakcji (filozoficznych i naukowych konstruktów pomagających w wyjaśnianiu realnych zjawisk) jako rzeczy istniejących. Ujmując to bardziej współcześnie: walczył z rosnącą tendencją ludzi do przyjmowania naukizmu (bezmyślnej wiary w „światoobraz” tworzony przez środowiska naukowe). Próbując to zobrazować w skrócie jego własnym przykładem: Zakładanie istnienia rzeczy, których nie miałby kto postrzegać jest pozbawione sensu. O ile jesteśmy w stanie wyobrazić sobie pusty las, bez oglądającego go człowieka w środku – zapominamy, że jest ktoś, kto taki pusty las sobie wyobraża. I to ma też doprowadzić nas do myśli o Bogu, który jest gwarantem istnienia wszystkiego, bo inaczej po cóż miało by to wszystko istnieć, kiedy nikt nie mógłby tego postrzegać? I w ogóle jak mógłby pojawić się postrzegający podmiot, wśród przedmiotów niezdolnych do postrzegania? (argument przeciw „odwiecznej materii”). Nie mogę się zgodzić, jakoby przekonywająco udowodnił swoje racje, a nawet bywa niekonsekwentny, ale samym racjom warto się przyjrzeć i rozważyć, bo cel jest zbożny. Przyglądając się współczesnym tendencjom, Berkeley ma nam do przekazania coś wciąż aktualnego – wystarczy tylko nie ulegać zwulgaryzowanym groteskowym interpretacjom jego pism. Trudność mogą sprawiać takie sformułowania jak: „idee” oraz „istnieć w umyśle”. Ich znaczenie trzeba niejako samemu wyjąć z całości treści, i tak: idee są czymś w rodzaju qualiów (wrażeń które czujemy wewnętrznie dzięki zmysłom)[te drugie „idee” wytwarzane przez wyobraźnię są iluzją]; natomiast „istnieć w umyśle” to tyle, co być możliwym do postrzeżenia przez umysł (bo nie da się postrzegać czegoś, co nie wywołuje żadnych wrażeń/qualiów [duh!]). (Po lekturze poszperałem, i proponuje się „w umyśle” czytać jako „dla umysłu”, a „poza umysłem” jako „nie dla umysłu” – ponownie: w myśl zasady, że istnienie rzeczy „dla nikogo” jest bezsensem). Może Berkeley intuicją wyprzedziły swoje czasy? Tak czy siak jest trochę intelektualnej igraszki, zatem polecić mogę jedynie szczerze zainteresowanym – zwłaszcza antyoświeceniowym chrześcijanom. Możne nawet bardziej jako ciekawostka z historii filozofii. Przeciętnemu czytelnikowi na niewiele się zda. Z resztą sam Berkeley kierował swój traktat do żaczków, a nie do szaraczków. ----------------------- „Wydaje się nie mniejszą niedorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości, niż przyjąć istnienie przypadłości bez substancji”. „Choć bym jednak nie wiem jak był gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania, gdy chodzi o nieskończoną różnorodność duchów i idei, które mogą istnieć, to przecież nawet gdyby któryś z tych duchów utrzymywał, że posiada pojęcie istoty czy istnienia w oderwaniu od ducha i idei, od postrzegania i bycia postrzeganym, głosiłby jawną sprzeczność, bawiąc się słowami”. „Ci zaś, którzy twierdzą, że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia albo zasadą życia organizmów zwierzęcych, czynią ją zniszczalną i podlegającą rozpadowi tak samo jak ciało, gdyż nie ma niczego, co byłoby bardziej podatne na unicestwienie niż taki byt, który ze swej natury niezdolny jest przetrwać zniszczenia tego przybytku, który zamieszkuje. Ten właśnie pogląd upodobała sobie i skwapliwie zaadaptowała najgorsza część rodzaju ludzkiego, upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim wpływom moralności i religii”.
Graven - awatar Graven
ocenił na 7 2 lata temu
Prolegomena Immanuel Kant
Prolegomena
Immanuel Kant
Rzecz absolutnie wybitna. Kant stworzył książkę, która w krótki i przystępny sposób prezentuje podstawowe założenia jego „Krytyki czystego rozumu” oraz stanowi wywód na temat metafizyki jako takiej, a raczej jej możliwości zaistnienia jako nauka. To moje pierwsze zetknięcie z tekstem Kanta, choć wcześniej rzecz jasna o nim czytałem. Mogę powtórzyć rzecz najogólniejszą, jaką się o nim słyszy – tak, Kant jest trudny. Kant jest trudny głównie dlatego, że jego filozofia jest w najwyższym stopniu formalna, a spory i batalie, które chce toczyć w ramach obrony swojego systemu są... przestarzałe. Nie zrozumcie mnie źle; bez Kanta nie byłoby Oświecenia takiego, jakie znamy. Można i należy docenić jego rzetelność w tworzeniu systemu filozoficznego, który łączyłby racjonalistów i empirystów. Tyle tylko, że jego prawdy nie są już dzisiaj prawdami. Po Freudzie, po Wittgensteinie, po Jungu... dziś patrzymy już na podejmowane przez Kanta tematy w zupełnie inny sposób. Czytając go, trzeba pamiętać, że żył on w epoce, w której inaczej postrzegano rozum, język czy jaźń. Dziś struktura filozoficzna, którą stworzył Kant, na niewiele się już przydaje i nie przystaje do dzisiejszego świata. Nie można być dzisiaj kantystą. Można za to docenić jego wkład w tworzenie światowej filozofii i pamiętać, że bez niego być może nie byłoby wyżej wymienionych panów.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na 10 10 miesięcy temu
Wprowadzenie do filozofii Karl Jaspers
Wprowadzenie do filozofii
Karl Jaspers
Książka ta to swego rodzaju „wprowadzenie do filozofii” autorstwa Karla Jaspersa, psychiatry i filozofa egzystencjalnego. Jak spojrzeć na komentarze niżej, to opinie są dość mieszane. Ale praca w rzeczywistości nie jest tak słaba, jak się wydaje. Zacznijmy jednak od tytułu. Owszem, może on być dosyć mylący. Nie są to klasyczne prolegomena do filozofii w ogóle, przedstawiające jakiś jej zarys, czy to historyczny, czy rozwodzenie się nad pojęciem (może dobrą książką będzie tu „elementarz filozofii” Artura Andrzejuka, ale też niepozbawioną autorskiej perspektywy). Chociaż w gruncie rzeczy pierwsze dwa rozdziały, a także rozdział 11 o filozoficznym życiu, mogą się do takiej definicji łapać. Przede wszystkim jednak, jak słusznie zauważyli poprzedni komentujący, jest to opis filozofii samego Jaspersa, z jego własną siatką pojęć (Ogarniające, szyfry transcendencji, sytuacje graniczne itd.) i głównymi problemami, które w swojej twórczości się zajmował (przede wszystkim egzystencją człowieka). Pytanie jednak, czy to rzeczywiście źle. Moim zdaniem nie i bardzo dobrze, że Jaspers stworzył taki popularny zarys swojej filozofii, dzięki czemu nie trzeba szukać jakiegoś interpretatora, który by nam wytłumaczył, o co tu chodzi, tylko mamy informacje z pierwszej ręki. Wiadomo też, że nie można się spodziewać tutaj jakichś nie wiadomo jak skomplikowanych teorii – to jednak są tylko odczyty radiowe. Dla niektórych może to być za mało, ale jeśli ktoś nie miał do czynienia nigdy z tym filozofem, to będzie aż nadto. Tym bardziej, że pojęcia którymi się posługuje, zwłaszcza z zakresu filozofii Boga, nie są wcale proste (przypominają trochę rozważania Paula Tillicha). Nie trzeba się tutaj ze wszystkim zgadzać, niektóre rozdziały wydają się trochę mętne, czasami, jak słusznie zauważył mój szanowny przedmówca – Jaspers wykrzywia też trochę stoicką doktrynę. Jednak filozofa, który chce mówić o ludzkim dramacie i chce mu w tym dramacie coś doradzić, nie powinno się żadną miarą ignorować. Dlatego nawet, gdy jest to jedynie „wprowadzenie do Jaspersa”, to można tę książkę polecić także tym, którzy po prostu poszukują. Którzy chcą „filozofować”. Chociaż z drugiej strony nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest „dla wszystkich, i dla nikogo”. Za prosta, chociaż jednocześnie mętna. Uniwersalna, ale jednak zbyt osobista. Ateistyczna i dewocyjna (?) zarazem. Jednak mi się podobała i może nawet kiedyś do niej wrócę. Cytaty: „Żądanie, by filozofia była dostępna dla każdego, trzeba uznać za słuszne. Żmudne drogi zawodowych filozofów tylko wtedy mają sens, gdy przywodzą do człowieczeństwa: określa je sposób upewniania się o bycie i o nas samych w jego obrębie”. „Dlatego filozofia żąda, bym nieustannie szukał komunikacji i bez wahania podejmował jej ryzyko, bym wyzbył się chęci samoutwierdzenia, uparcie powracającej w coraz to nowych przebraniach, i żył w nadziei, że jeśli się oddam — odzyskam siebie jako nieobliczalny dar.” „Wszelkie dowody za i przeciw Bogu świadczą tylko o jednym: Bóg dowiedziony nie byłby Bogiem, lecz jedną z rzeczy w świeci.” „W tej sytuacji słowa jego znaczą: to, że Bóg jest, wystarcza. Nie pojawia się w ogóle kwestia nieśmiertelności, schodzi na dalszy plan pytanie, czy Bóg „odpuszcza" winy. Człowiek jakby w ogóle przestaje się liczyć, niknie jego samowola, podobnie jak troska o własne zbawienie i życie wieczne. Ale i świat, który jako całość miałby sens dopełniający się w nim samym, który w jakiejś postaci trwałby zawsze, okazuje się niemożliwy. Wszystko bowiem Bóg stworzył z nicości i wszystko jest w jego ręku. Wobec utraty wszystkiego zostaje tylko jedno: Bóg jest. Gdy jakieś życie w świecie ponosi klęskę — mimo najlepszych starań i wiary w boże przewodnictwo — wówczas pozostaje tylko ta jedna, niesamowita rzeczywistość: Bóg jest.” „Tracimy grunt złudnych pewników, i zamiast upaść — wzlatujemy; to, co wydawało się przepaścią, staje się przestrzenią wolności; z przemienionej pozornej nicości przemawia do nas właściwy byt”.
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na 7 1 rok temu
Pragmatyzm William James
Pragmatyzm
William James
Moja opinia i ocena dotyczy książki, która została wydana w serii "Biblioteka filozofów" (Hachette). Książka ta wyróżnia się między innymi tym, że znalazły się w niej trzy świetne teksty: 1) znakomity kilkustronicowy wstęp Jakuba Rogulskiego, 2) dzieło "Pragmatyzm. Nowa nazwa dla kilku starych metod myślenia", 3) dzieło pt. "Dylemat determinizmu. Odczyt wygłoszony dla słuchaczy teologii na Uniwersytecie Harvarda w Bostonie". Autor obu dzieł: William James (Amerykanin żyjący w latach 1842-1910). Dzieło "Pragmatyzm" zawiera krótką, dwustronicową przedmowę autora, część pt. "Tezy wykładów" oraz osiem niezwykłych wykładów Jamesa. Autor wykładów w dwóch pierwszych zdaniach przedmowy mówi o ich powstaniu oraz zawartości dzieła w następujący sposób: "Wykłady zawarte w tej książce wygłoszone były w Instytucie Lowella w Bostonie w listopadzie i grudniu 1906 roku, w styczniu zaś 1907 roku na Uniwersytecie Kolumbijskim. Zostały one spisane tak, jak były wygłoszone, bez żadnych uzupełnień lub dodatków". Te wykłady oraz odczyt "Dylemat determinizmu" zawierają dziesiątki niezwykle ciekawych spostrzeżeń, błyskotliwych myśli, frapujących zdań, interesujących filozoficznych opinii i w dodatku są napisane dość żywiołowo oraz są pasjonujące. Dzieła mogą wywołać (w moim przypadku tak właśnie było) bardzo ożywioną reakcję myślową u czytelnika i z powodzeniem mogą być czytane w dwudziestym pierwszym wieku. Dla osób zainteresowanych filozofią będzie to lektura niewątpliwie odpowiednia i godna polecenia. Pomimo małych wad, mankamentów i niedociągnięć (dlatego nie mogę wystawić oceny maksymalnej), bardzo zachęcam do lektury tej książki. Każda z trzech wymienionych na początku tej krótkiej i skromnej opinii części (wstęp i dwa dzieła Jamesa) jest na swój sposób wartościowa, każda zawiera wiele pobudzających do własnych przemyśleń akapitów, treści, kwestii. Bardzo ożywcza intelektualnie lektura.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na 9 1 rok temu
Retoryka. Retoryka dla Aleksandra. Poetyka  Arystoteles
Retoryka. Retoryka dla Aleksandra. Poetyka
Arystoteles
Retoryka z grubsza wciąż aktualna do tego stopnia, że może zalatywać banałem. Nie zdziwiłbym się, gdyby miał ją na półce każdy politykier, urzędas, dziennikarzyna czy papuga*... zaraz obok "Erystyki" Schopenhauera. RdA najprawdopodobniej jest fałszerstwem. Treść Poetyki właściwie wciąż obecna jest w programie nauczania szkół podstawowych. Przy okazji sporo tu arystotelesowskiej etyki oraz polityki, więc dobrze uzupełnia się z "Etyką nikomahejską", "Etyką wielką" i "Polityką". Są też nawiązania do "Topik" i "Analityk". Najwięcej z tego skorzysta młodzież, ale nie wiem czy będzie w stanie przebrnąć przez surowy styl Arystotelesa. * Odróżniam polityków od politykierów, urzędników od urzędasów, dziennikarzy od dziennikarzyn oraz prawników od papug w taki sposób, że ci pierwsi są moralni, a drudzy nie. Kiedy więc mówię o tych drugich, mówię o konkretnych grupach (częściach całości) - nie mam na celu deprecjonowania tych zawodów w całości. ------------------------------------------------------ „Byłoby następnie niedorzecznością utrzymywać, że przynosi człowiekowi wstyd, jeśli nie potrafi on bronić się przy użyciu siły swojego ciała, a nie przynosi mu wstydu, gdy nie potrafi tego uczynić dzięki sile argumentów, co przecież bardziej przystoi człowiekowi niż użycie siły. Natomiast zarzut, że można komuś wyrządzić wielką krzywdę posługując się złośliwie potęgą wymowy, można by postawić również wszystkim innym dobrom z wyjątkiem cnoty, i to dobrom najbardziej pożytecznym, takim jak: zdrowie, siła, bogactwo, umiejętność dowodzenia wojskiem. Ich uczciwe wykorzystanie może przecież przynieść najwyższy pożytek, nieuczciwe natomiast – najbardziej zaszkodzić”. „Wiarygodność uzależnioną od nastawienia słuchaczy osiąga się wówczas, gdy mowa powoduje ich wzruszenie. Inne przecież wydajemy orzeczenia, gdy jesteśmy zasmuceni, niż kiedy się cieszymy, inne – nastawieni przyjaźnie niż usposobieni wrogo”. „Przyjmijmy więc, że szczęście jest to pomyślność związana z dzielnością, lub niezależność życiowa, lub życie bezpieczne i pełne przyjemności, lub też bogactwo i dobre zdrowie oraz zapewniona możliwość korzystania z nich”. „Przyjmijmy, że dobrem jest to, co samo przez się jest godne wyboru i ze względu na co wybieramy coś innego, a również to, co jest przedmiotem pożądania przez wszystkie istoty, a przynajmniej przez wszystkie obdarzone czuciem i rozumem, lub to, czego by one pożądały, gdyby posiadały rozum. Dla każdej jednostki dobrem jest natomiast to, co jej zaleca rozum i co jej zaleci w każdym poszczególnym przypadku, a również to, czego obecność daje zadowolenie i poczucie samowystarczalności. Dobrem jest więc również to, co samowystarczalne, i to, co stwarza ten stan i go strzeże, i tego rodzaju rzeczy, które są jego konsekwencją, i to, co staje na przeszkodzie lub niszczy jego przeciwieństwa”. „Samowystarczalnym zaś nazywamy to, co samo przez się czyni życie godnym pożądania i wolnym od wszelkich braków; czymś takim jest, naszym zdaniem, szczęście”. „Piękno jest czymś dla każdego okresu życia różnym. Piękno młodzieńca wiąże się z posiadaniem ciała zdolnego do ponoszenia ciężkich trudów biegu i próby siły, a jednocześnie sprawiającego przyjemność tym, którzy na nie patrzą. Dlatego najpiękniejsi są pięcioboiści, ponieważ natura wyposażyła ich i w siłę, i w szybkość. Piękno człowieka dorosłego wyraża się w zdolności do ponoszenia trudów wojennych oraz w przyjemnym a zarazem budzącym szacunek wyglądzie. Piękno starca polega zaś na tym, że ma on dość siły do wykonywania niezbędnych do życia czynności i jest wolny od tych wszystkich ułomności starczego wieku, które sprawiają przykrości innym”. „Co oznacza „posiadanie wielu przyjaciół” i „posiadanie dobrych przyjaciół”, stanie się jasne po zdefiniowaniu pojęcia „przyjaciel”. A jest nim ten, kto jest zdolny uczynić dla drugiego i ze względu na niego to, co uważa za dobre dla siebie. Ten więc, kto ma wokół siebie dużo w ten sposób usposobionych ludzi, ma dużo przyjaciół, a jeśli w dodatku są to ludzie szlachetni – ma dobrych przyjaciół”. „Charakter rządów jest zaś bezpośrednio zależny od formy ustroju: tyle samo jest bowiem rodzajów rządów co form ustrojowych. Istnieją mianowicie cztery formy ustrojowe: demokracja, oligarchia, arystokracja i monarchia; konsekwentnie najwyższa władza, tj. władza podejmująca ostateczne decyzje, należy do całego lub tylko do jakiejś części społeczeństwa. Demokracja jest więc formą rządów, w której rozdziela się urzędy na drodze losowania, w oligarchii zasadę tego rozdziału stanowi stan posiadania, w arystokracji podstawę rozdziału stanowi wychowanie i wykształcenie. Mam tu na myśli wychowanie i wykształcenie zgodne z zasadami prawa, bo tylko ludzie żyjący zgodnie z tymi zasadami piastują urzędy w ustroju arystokratycznym. Muszą przecież uchodzić za „najlepszych”, z tym faktem związana jest bowiem sama nazwa ustroju arystokratycznego [„rządy najlepszych”]. Monarchia [„jedynowładztwo”], jak już sama nazwa wskazuje, jest formą ustroju, w którym jeden władca panuje nad wszystkimi. Jawi się ona w dwu postaciach: jako monarchia, jeśli kieruje się jakimś ustalonym porządkiem, i jako tyrania, jeśli rządzi się całkiem samowolnie. Należy poza tym dobrze poznać cel, jaki stawia sobie każda forma ustroju, ponieważ wybieramy te rzeczy, które zgodne są z tym celem. Demokracja stawia sobie za cel wolność, oligarchia bogactwo, arystokracja sprawy wychowania i praworządności, tyrania bezpieczeństwo tyrana”. „Porywczość i gniew skłaniają do zemsty. Istnieje bowiem różnica między zemstą i karą: karę wymierza się ze względu na osobę karaną, zemstę ze względu na karzącego, dla zadośćuczynienia jego uczuciu”. „Ten więc, kto popełnia cudzołóstwo lub pobije kogoś, dokonuje przestępstwa w stosunku do jednej określonej osoby, ten zaś, kto uchyla się od służby wojskowej, w stosunku do całego społeczeństwa”. „Prawość to również wyrozumiałość dla ludzkich słabości, to branie pod uwagę nie samej ustawy, lecz myśli ustawodawcy, nie litery prawa, lecz jego ducha zamierzonego przez ustawodawcę, nie samego czynu, lecz jego intencji; to sądzenie nie na podstawie części, lecz całości, nie na podstawie obecnego zachowania się winnego, lecz na podstawie tego, jak zachowywał się on zawsze lub na ogół. Jest to również pamiętanie raczej o jego szlachetnych czynach niż o złych, raczej o dobrach, których doznaliśmy, niż które wyświadczyliśmy. Jest to także umiejętność znoszenia popełnionej względem nas niegodziwości, jak również dążenie do rozstrzygnięcia sporu raczej słowem niż czynem, na drodze porozumienia raczej niż na drodze sądowej. Rozjemca bowiem kieruje się prawością, sędzia natomiast literą prawa. Po to przecież został stworzony rozjemca, aby zadośćuczynić poczuciu prawości. Problem prawości należy zatem rozpatrywać w taki właśnie sposób”. „Dostrzegalne jest wszystko, co sprawia ból, a to, co najbardziej szkodliwe, jest najmniej widoczne, jak np. niesprawiedliwość i głupota, skoro ich obecność nie sprawia bólu”. „Litość jest to rodzaj cierpienia spowodowanego widokiem zgubnego lub dotkliwego nieszczęścia, jakie spotyka osobę niewinną i które może spotkać również nas samych lub kogoś z naszych przyjaciół, nieszczęścia, które wydaje się nam już bliskie”. „Dlatego nie odczuwają litości ludzie całkowicie zrujnowani, nie sądzą bowiem, że może spotkać ich coś jeszcze gorszego, skoro doznali już najgorszego; ani też ci, którym się wydaje, że są w najwyższym stopniu szczęśliwi, bo skłonni są raczej do pychy. Jeśli bowiem sądzą, że posiadają wszelkie dobra, wyobrażają sobie również, że oczywiście nie może spotkać ich nic złego, bo to, co ich spotka, będzie również czymś dobrym”. „Przeciwieństwem uczucia litości jest przede wszystkim uczucie nazywane oburzeniem. Cierpienie, odczuwane z powodu [czyjegoś] niezasłużonego szczęścia, jest bowiem w pewnym sensie przeciwstawne cierpieniu, odczuwanemu przez tę samą osobę z powodu [czyjegoś] niezasłużonego nieszczęścia. Obydwa uczucia są przy tym właściwe człowiekowi szlachetnemu. Tym, którzy niezasłużenie cierpią, powinniśmy przecież okazywać współczucie i litość, a oburzać się na tych, którym niezasłużenie wiedzie się dobrze. To bowiem, co się dzieje niezasłużenie, jest niesprawiedliwe i dlatego nawet bogom przypisujemy właściwość oburzania się”. „Żaden człowiek uczciwy nie będzie się np. smucił, gdy zasłużoną karę poniesie ojcobójca lub morderca. Z takiego obrotu sprawy trzeba się bowiem cieszyć, podobnie zresztą, jak z pomyślności tych, którzy na nią zasłużyli. Obie rzeczy są bowiem sprawiedliwe i przynoszą radość człowiekowi szlachetnemu”. „Jeśli będziesz mówił prawdę, znienawidzą cię ludzie, jeśli zaś będziesz mówił nieprawdę – bogowie”. „W państwach demokratycznych na mocy ich postanowienia obsadza się mniej ważne i liczne urzędy (zapobiega to bowiem buntom), a wyższe urzędy w drodze wyborów przez całe społeczeństwo. Dzięki temu lud, posiadając władzę przydzielania zaszczytnych stanowisk tym, którym chce, nie zazdrości tym, którzy je otrzymują, natomiast szlachetniejszych ludzi skłania to jeszcze bardziej do ćwiczenia się w cnocie, ponieważ są oni świadomi, że zdobycie uznania obywateli nie jest bezużyteczne również dla nich samych. Co się tyczy wyboru władz w państwach demokratycznych, taki właśnie porządek prawny należy wziąć pod uwagę. Trudno byłoby jednak wchodzić w dalsze szczegóły rządzenia; ujmując rzecz krótko: należy się troszczyć, aby prawa powstrzymywały gmin od atakowania ludzi majętnych, natomiast wśród bogatych budziły ambicję do dobrowolnego wydawania pieniędzy na cele publiczne. Będą one mogły to zapewnić, jeśli ludziom majętnym przyznają pewne zaszczyty za ich wydatki na cele publiczne i jeśli wśród ludzi biedniejszych wyniosą ponad tłum jarmarczny uprawiających ziemię i żeglarzy. W ten sposób bogaci wezmą chętnie na siebie ciężar płacenia liturgii, gmin natomiast będzie wolał pracować, niż zajmować się donosicielstwem. Należy poza tym wprowadzić surowe prawa zabraniające rozdzielania gruntów publicznych i konfiskaty majątku osób zmarłych, a na tych, którzy przekraczają te prawa, nałożyć wielkie kary. Trzeba również wydzielić z publicznych gruntów jakieś pięknie położone miejsce pod miastem na grobowiec dla obywateli poległych na wojnie, a ich dzieciom zapewnić aż do uzyskania pełnoletności pełne utrzymanie na koszt państwa. Taki więc winien być porządek prawny w państwie demokratycznym”. „Dlatego też poezja jest bardziej filozoficzna i poważna niż historia; poezja wyraża przecież to, co ogólne, historia natomiast to, co jednostkowe”.
Graven - awatar Graven
ocenił na 6 3 lata temu

Cytaty z książki Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kryzys nauk europejskich a transcendentalna fenomenologia