Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia

Okładka książki Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia
Edmund Husserl Wydawnictwo: Aletheia Seria: Biblioteka Aletheia filozofia, etyka
106 str. 1 godz. 46 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Aletheia
Tytuł oryginału:
Die Krisis des europäischen Menschentums und die Philosophie
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
106
Czas czytania
1 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
8390039389
Tłumacz:
Janusz Sidorek
Średnia ocen

                6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia

Średnia ocen
6,0 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
403
148

Na półkach: ,

Wykład Husserla z 1935 roku, w którym przedstawia on swoją koncepcję kultury europejskiej, wskazując na rozumianą na sposób filozoficzny racjonalność, czyli na nieskończoną drogę docierania do prawdy, jako na ten element, który wyróżnia ją spośród innych kultur. Próbuje on również wskazać przyczynę zanikania kultury tak rozumianej racjonalności, upatrując jej w gwałtownym rozwoju nauk przyrodniczych, które wraz z tym rozwojem zgubiły swoje filozoficzne ugruntowanie.

"Kryzy europejskiego człowieczeństwa" to bardzo interesujący tekst. Husserl dość wnikliwie bada czym jest filozofia i dlaczego musi mieć ona wyróżnioną pozycję w kulturze, która z niej wyrosła. Niestety, dziś już wiemy, że nadzieje Husserla na odrodzenie się ducha filozofii w jego koncepcji fenomenologii transcendentalnej były płonne. Postępująca prymitywizacja myślenia, również na najwyższych szczeblach naukowych, nie omijając tu katedr filozofii, jest wciąż faktem. Tym bardziej jest to tekst nad wyraz aktualny.

Wykład Husserla z 1935 roku, w którym przedstawia on swoją koncepcję kultury europejskiej, wskazując na rozumianą na sposób filozoficzny racjonalność, czyli na nieskończoną drogę docierania do prawdy, jako na ten element, który wyróżnia ją spośród innych kultur. Próbuje on również wskazać przyczynę zanikania kultury tak rozumianej racjonalności, upatrując jej w gwałtownym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

78 użytkowników ma tytuł Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia na półkach głównych
  • 41
  • 37
13 użytkowników ma tytuł Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia

Inne książki autora

Edmund Husserl
Edmund Husserl
Niemiecki matematyk, logik i filozof, profesor Uniwersytetu Albrechta i Ludwika we Fryburgu. Studiował w Lipsku matematykę, fizykę, filozofię i astronomię. W 1876 roku kształcił się na Uniwersytecie Berlińskim, studiując filozofię i matematykę. W Wiedniu w 1881 roku uczęszczał na wykłady Franza Brentano, które wywarły duży wpływ na jego późniejszą filozofię. W 1883 roku uzyskał doktorat za pracę o rachunku wariacyjnym. Następnie był asystentem Karla Weierstrassa w Berlinie. Po odbyciu służby wojskowej studiował u Brentana w Wiedniu, gdzie poznał Karla Stumpfa (również ucznia Brentano). Pod kierunkiem Stumpfa habilitował się. W 1887 roku otrzymał katedrę na Uniwersytecie w Halle. Po opublikowaniu Philosophie der Arithmetik wdał się w spór z Gottlobem Frege o istotę logiki. Stał się w tym czasie krytykiem prac Kazimierza Twardowskiego, którego niedoskonałości pracy poprowadziły go do badań nad istotą przedstawienia i znaczenia; później przekonał się raczej o istnieniu fenomenów. Po kilku latach rozpoczął pracę nad Badaniami logicznymi. W nich podjął próbę opisania swoich poszukiwań czystej logiki, teorii matematyki i teorii poznania, przez co odkrył w swoich badaniach naturę fenomenów i ludzkiego poznania ich. Następnie pracował w Getyndze (1901), gdzie w 1912 wspólnie z Schelerem, Reinachem i Geigerem założył rocznik Jahrbuch für Philosophie und phänomenologische Forschung, w którym były publikowane jego prace. W 1916 objął katedrę filozofii we Fryburgu Bryzgowijskim aż do roku 1928, kiedy przeszedł na emeryturę, prowadząc wykłady jeszcze do 1933 roku. Filozofia Husserla miała duży wpływ na myślicieli takich jak Martin Heidegger, który był jego uczniem, Edytę Stein (późniejsza św. Teresa Benedykta od Krzyża napisała pod kierunkiem E. Husserla pracę doktorską), Jean-Paul Sartre, Maurice Merleau-Ponty, Roman Ingarden oraz wielu innych. Początkowo Husserl próbował sprowadzić prawa logiki i arytmetykę do praw psychologicznych, jednak później w Badaniach logicznych, pod wpływem Fregego i panującego na uniwersytetach niemieckich neokantyzmu, stał się krytykiem i przeciwnikiem psychologizmu, twierdząc, że nie da się zredukować logiki do psychologii. W filozofii Husserla świadomość jest intencjonalna, czyli zawsze jest świadomością czegoś, zwraca się ku czemuś. Husserl odróżnia akty psychiczne (akt świadomości w terminologii husserlowskiej to noeza) od tego, do czego te akty intencjonalnie się odnoszą, czyli obiektów świadomości (noematów). Punktem wyjścia fenomenologii jest redukcja fenomenologiczna (epoche), zawieszająca sądy o świecie. Powoduje ona zwrot w stronę świadomości i uobecniających się tam aktów immanentnie skierowanych. Dlatego metoda ta jest nazywana także fenomenologią transcendentalną, gdyż pyta o najbardziej podstawowe warunki naszego poznania (dzieje się to jednak inaczej niż w przypadku filozofii Immanuela Kanta). Husserl zajmował się także semantyką logiczną, wprowadzając ideę kategorii semantycznych, semantyka ta opiera się na pojęciu intencjonalności. Koncepcja ta była później rozwijana między innymi przez Kazimierza Ajdukiewicza i Stanisława Leśniewskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Prolegomena Immanuel Kant
Prolegomena
Immanuel Kant
Rzecz absolutnie wybitna. Kant stworzył książkę, która w krótki i przystępny sposób prezentuje podstawowe założenia jego „Krytyki czystego rozumu” oraz stanowi wywód na temat metafizyki jako takiej, a raczej jej możliwości zaistnienia jako nauka. To moje pierwsze zetknięcie z tekstem Kanta, choć wcześniej rzecz jasna o nim czytałem. Mogę powtórzyć rzecz najogólniejszą, jaką się o nim słyszy – tak, Kant jest trudny. Kant jest trudny głównie dlatego, że jego filozofia jest w najwyższym stopniu formalna, a spory i batalie, które chce toczyć w ramach obrony swojego systemu są... przestarzałe. Nie zrozumcie mnie źle; bez Kanta nie byłoby Oświecenia takiego, jakie znamy. Można i należy docenić jego rzetelność w tworzeniu systemu filozoficznego, który łączyłby racjonalistów i empirystów. Tyle tylko, że jego prawdy nie są już dzisiaj prawdami. Po Freudzie, po Wittgensteinie, po Jungu... dziś patrzymy już na podejmowane przez Kanta tematy w zupełnie inny sposób. Czytając go, trzeba pamiętać, że żył on w epoce, w której inaczej postrzegano rozum, język czy jaźń. Dziś struktura filozoficzna, którą stworzył Kant, na niewiele się już przydaje i nie przystaje do dzisiejszego świata. Nie można być dzisiaj kantystą. Można za to docenić jego wkład w tworzenie światowej filozofii i pamiętać, że bez niego być może nie byłoby wyżej wymienionych panów.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na 10 10 miesięcy temu
Wprowadzenie do filozofii Karl Jaspers
Wprowadzenie do filozofii
Karl Jaspers
Książka ta to swego rodzaju „wprowadzenie do filozofii” autorstwa Karla Jaspersa, psychiatry i filozofa egzystencjalnego. Jak spojrzeć na komentarze niżej, to opinie są dość mieszane. Ale praca w rzeczywistości nie jest tak słaba, jak się wydaje. Zacznijmy jednak od tytułu. Owszem, może on być dosyć mylący. Nie są to klasyczne prolegomena do filozofii w ogóle, przedstawiające jakiś jej zarys, czy to historyczny, czy rozwodzenie się nad pojęciem (może dobrą książką będzie tu „elementarz filozofii” Artura Andrzejuka, ale też niepozbawioną autorskiej perspektywy). Chociaż w gruncie rzeczy pierwsze dwa rozdziały, a także rozdział 11 o filozoficznym życiu, mogą się do takiej definicji łapać. Przede wszystkim jednak, jak słusznie zauważyli poprzedni komentujący, jest to opis filozofii samego Jaspersa, z jego własną siatką pojęć (Ogarniające, szyfry transcendencji, sytuacje graniczne itd.) i głównymi problemami, które w swojej twórczości się zajmował (przede wszystkim egzystencją człowieka). Pytanie jednak, czy to rzeczywiście źle. Moim zdaniem nie i bardzo dobrze, że Jaspers stworzył taki popularny zarys swojej filozofii, dzięki czemu nie trzeba szukać jakiegoś interpretatora, który by nam wytłumaczył, o co tu chodzi, tylko mamy informacje z pierwszej ręki. Wiadomo też, że nie można się spodziewać tutaj jakichś nie wiadomo jak skomplikowanych teorii – to jednak są tylko odczyty radiowe. Dla niektórych może to być za mało, ale jeśli ktoś nie miał do czynienia nigdy z tym filozofem, to będzie aż nadto. Tym bardziej, że pojęcia którymi się posługuje, zwłaszcza z zakresu filozofii Boga, nie są wcale proste (przypominają trochę rozważania Paula Tillicha). Nie trzeba się tutaj ze wszystkim zgadzać, niektóre rozdziały wydają się trochę mętne, czasami, jak słusznie zauważył mój szanowny przedmówca – Jaspers wykrzywia też trochę stoicką doktrynę. Jednak filozofa, który chce mówić o ludzkim dramacie i chce mu w tym dramacie coś doradzić, nie powinno się żadną miarą ignorować. Dlatego nawet, gdy jest to jedynie „wprowadzenie do Jaspersa”, to można tę książkę polecić także tym, którzy po prostu poszukują. Którzy chcą „filozofować”. Chociaż z drugiej strony nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest „dla wszystkich, i dla nikogo”. Za prosta, chociaż jednocześnie mętna. Uniwersalna, ale jednak zbyt osobista. Ateistyczna i dewocyjna (?) zarazem. Jednak mi się podobała i może nawet kiedyś do niej wrócę. Cytaty: „Żądanie, by filozofia była dostępna dla każdego, trzeba uznać za słuszne. Żmudne drogi zawodowych filozofów tylko wtedy mają sens, gdy przywodzą do człowieczeństwa: określa je sposób upewniania się o bycie i o nas samych w jego obrębie”. „Dlatego filozofia żąda, bym nieustannie szukał komunikacji i bez wahania podejmował jej ryzyko, bym wyzbył się chęci samoutwierdzenia, uparcie powracającej w coraz to nowych przebraniach, i żył w nadziei, że jeśli się oddam — odzyskam siebie jako nieobliczalny dar.” „Wszelkie dowody za i przeciw Bogu świadczą tylko o jednym: Bóg dowiedziony nie byłby Bogiem, lecz jedną z rzeczy w świeci.” „W tej sytuacji słowa jego znaczą: to, że Bóg jest, wystarcza. Nie pojawia się w ogóle kwestia nieśmiertelności, schodzi na dalszy plan pytanie, czy Bóg „odpuszcza" winy. Człowiek jakby w ogóle przestaje się liczyć, niknie jego samowola, podobnie jak troska o własne zbawienie i życie wieczne. Ale i świat, który jako całość miałby sens dopełniający się w nim samym, który w jakiejś postaci trwałby zawsze, okazuje się niemożliwy. Wszystko bowiem Bóg stworzył z nicości i wszystko jest w jego ręku. Wobec utraty wszystkiego zostaje tylko jedno: Bóg jest. Gdy jakieś życie w świecie ponosi klęskę — mimo najlepszych starań i wiary w boże przewodnictwo — wówczas pozostaje tylko ta jedna, niesamowita rzeczywistość: Bóg jest.” „Tracimy grunt złudnych pewników, i zamiast upaść — wzlatujemy; to, co wydawało się przepaścią, staje się przestrzenią wolności; z przemienionej pozornej nicości przemawia do nas właściwy byt”.
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na 7 1 rok temu
Bycie i czas Martin Heidegger
Bycie i czas
Martin Heidegger
„Bycie i czas” (Sein und Zeit, 1927) to dzieło, w którym Martin Heidegger dokonuje radykalnego przewartościowania całej tradycji filozoficznej Zachodu. Jego główna teza brzmi: filozofia od czasów starożytnych pytała o byty, ale zapomniała o samym sensie bycia. Heidegger chce przywrócić to pytanie, które uważa za najbardziej fundamentalne i zarazem najbardziej zaniedbane. Aby to zrobić, nie zaczyna od abstrakcyjnej ontologii, lecz od analizy bytu, który sam pyta o bycie — Dasein, czyli „jestestwa”. Dasein nie jest „człowiekiem” w sensie biologicznym czy psychologicznym, lecz strukturą egzystencjalną: sposobem, w jaki istnienie staje się dla siebie problemem. Heidegger pokazuje, że Dasein istnieje zawsze jako bycie‑w‑świecie — nie jako obserwator naprzeciw rzeczy, lecz jako istota zanurzona w praktykach, relacjach, narzędziach, troskach i możliwościach. Świat nie jest zbiorem obiektów, lecz siecią znaczeń, w której człowiek jest od początku osadzony. Kluczowym odkryciem Heideggera jest to, że egzystencja ma strukturę czasową. Dasein nie jest „tu i teraz”, lecz jednością trzech wymiarów: przeszłości (rzucenie — fakt, że znajdujemy się w świecie, którego nie wybraliśmy), teraźniejszości (upadanie — pochłonięcie codziennością), przyszłości (projekt — otwieranie możliwości). To właśnie czasowość jest według Heideggera horyzontem wszelkiego rozumienia bycia. Nie można zrozumieć sensu istnienia, jeśli nie zrozumie się, że człowiek jest istotą projektującą siebie ku przyszłości, zakorzenioną w przeszłości i stale zagrożoną utratą siebie w codzienności. Najbardziej własną możliwością Dasein jest śmierć. W doświadczeniu bycia‑ku‑śmierci człowiek konfrontuje się z własną skończonością i niepowtarzalnością. Śmierć nie jest faktem biologicznym, lecz egzystencjalnym horyzontem, który nadaje powagę i autentyczność wszystkim innym możliwościom. Heidegger rozróżnia dwa podstawowe tryby istnienia: nieautentyczność — życie w trybie „Się”, w anonimowej przeciętności, w rozproszeniu i ucieczce od własnej skończoności, autentyczność — przejęcie własnych możliwości, odpowiedzialność za siebie, życie w świetle własnej śmierci. „Bycie i czas” nie jest więc książką o „człowieku” w sensie psychologicznym, lecz ontologią egzystencjalną: próbą zrozumienia, czym jest bycie, poprzez analizę sposobu, w jaki byt ludzki istnieje. To dzieło otworzyło drogę dla egzystencjalizmu, hermeneutyki, fenomenologii późnej, filozofii dialogu, a także dla wielu nurtów współczesnej humanistyki. Jego wpływ jest ogromny, a język i metoda — wymagające, ale niezwykle precyzyjne.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary George Berkeley
Traktat o zasadach ludzkiego poznania, w którym poddano badaniu główne przyczyny błędów i trudności w różnych dziedzinach wiedzy oraz podstawy sceptycyzmu, ateizmu i niewiary
George Berkeley
Antyabstrakcjonim. Epistemiczny dualizm antysceptyczny. Berkeley spiera się tu między innymi z Locke’m. (Odnoszę wrażenie, że Hume oprócz Locke’a zainspirował się również Berkeleyem) Właściwie w traktacie przedstawia myśli zawarte w „Trzech dialogach”. Berkeley’owi chodzi o to, by z jednej strony nie być naiwnym realistą, ale z drugiej, sprzeciwia się traktowaniu intelektualnych abstrakcji jako rzeczy istniejących na równi z ideami, które mają ugruntowanie w postrzeganiu zmysłowym (tzn by nie popaść w jakiś subiektywny solipsyzm). Celem traktatu jest "uproszczenie" nauki (dość karkołomne) i uchronienie jej przed ateizacją i sceptycyzmem, w czym miało by pomóc wyrzucenie z niej abstrakcyjnych pojęć, z materią na czele - co czyni traktat bardziej apologetycznym, niż dociekającym prawdy. Krótko ujmując, istniejące umysły/duchy są w stanie „postrzegać” dwa rodzaje „idei”: a) mające źródło we wrażeniach zmysłowych (np. rzeczy istniejące, wywołujące wrażenia) b) niemające takiego źródła, a będące tylko konstruktami umysłu (np. „materia” czy „substancja cielesna”). Duch nie jest ideą, jest substancjalnie inny od idei i właściwie ducha nie da się poznać (postrzegać) – coś jak: widzimy oczami, ale nie da się zobaczyć widzenia oczu. Dużą część traktatu stanowią odpowiedzi na krytyki i nieporozumienia, które – co zdumiewające – powtarzane są do dziś! Berkeley podobnie jak w „Trzech dialogach” wyjaśnia, iż nie postuluje istnienia jakiegoś „Matrixa” i nie twierdzi, że rzeczy doświadczane zmysłami nie istnieją, ani tego, w myśl sentencji „istnieć to znaczy być postrzeganym”, że rzeczy te znikają, gdy zamykamy oczy. Sprzeciwia się traktowaniu abstrakcji (filozoficznych i naukowych konstruktów pomagających w wyjaśnianiu realnych zjawisk) jako rzeczy istniejących. Ujmując to bardziej współcześnie: walczył z rosnącą tendencją ludzi do przyjmowania naukizmu (bezmyślnej wiary w „światoobraz” tworzony przez środowiska naukowe). Próbując to zobrazować w skrócie jego własnym przykładem: Zakładanie istnienia rzeczy, których nie miałby kto postrzegać jest pozbawione sensu. O ile jesteśmy w stanie wyobrazić sobie pusty las, bez oglądającego go człowieka w środku – zapominamy, że jest ktoś, kto taki pusty las sobie wyobraża. I to ma też doprowadzić nas do myśli o Bogu, który jest gwarantem istnienia wszystkiego, bo inaczej po cóż miało by to wszystko istnieć, kiedy nikt nie mógłby tego postrzegać? I w ogóle jak mógłby pojawić się postrzegający podmiot, wśród przedmiotów niezdolnych do postrzegania? (argument przeciw „odwiecznej materii”). Nie mogę się zgodzić, jakoby przekonywająco udowodnił swoje racje, a nawet bywa niekonsekwentny, ale samym racjom warto się przyjrzeć i rozważyć, bo cel jest zbożny. Przyglądając się współczesnym tendencjom, Berkeley ma nam do przekazania coś wciąż aktualnego – wystarczy tylko nie ulegać zwulgaryzowanym groteskowym interpretacjom jego pism. Trudność mogą sprawiać takie sformułowania jak: „idee” oraz „istnieć w umyśle”. Ich znaczenie trzeba niejako samemu wyjąć z całości treści, i tak: idee są czymś w rodzaju qualiów (wrażeń które czujemy wewnętrznie dzięki zmysłom)[te drugie „idee” wytwarzane przez wyobraźnię są iluzją]; natomiast „istnieć w umyśle” to tyle, co być możliwym do postrzeżenia przez umysł (bo nie da się postrzegać czegoś, co nie wywołuje żadnych wrażeń/qualiów [duh!]). (Po lekturze poszperałem, i proponuje się „w umyśle” czytać jako „dla umysłu”, a „poza umysłem” jako „nie dla umysłu” – ponownie: w myśl zasady, że istnienie rzeczy „dla nikogo” jest bezsensem). Może Berkeley intuicją wyprzedziły swoje czasy? Tak czy siak jest trochę intelektualnej igraszki, zatem polecić mogę jedynie szczerze zainteresowanym – zwłaszcza antyoświeceniowym chrześcijanom. Możne nawet bardziej jako ciekawostka z historii filozofii. Przeciętnemu czytelnikowi na niewiele się zda. Z resztą sam Berkeley kierował swój traktat do żaczków, a nie do szaraczków. ----------------------- „Wydaje się nie mniejszą niedorzecznością przyjąć istnienie substancji bez przypadłości, niż przyjąć istnienie przypadłości bez substancji”. „Choć bym jednak nie wiem jak był gotów uznać ograniczoność mojego pojmowania, gdy chodzi o nieskończoną różnorodność duchów i idei, które mogą istnieć, to przecież nawet gdyby któryś z tych duchów utrzymywał, że posiada pojęcie istoty czy istnienia w oderwaniu od ducha i idei, od postrzegania i bycia postrzeganym, głosiłby jawną sprzeczność, bawiąc się słowami”. „Ci zaś, którzy twierdzą, że dusza człowieka jest jedynie nikłym płomykiem życia albo zasadą życia organizmów zwierzęcych, czynią ją zniszczalną i podlegającą rozpadowi tak samo jak ciało, gdyż nie ma niczego, co byłoby bardziej podatne na unicestwienie niż taki byt, który ze swej natury niezdolny jest przetrwać zniszczenia tego przybytku, który zamieszkuje. Ten właśnie pogląd upodobała sobie i skwapliwie zaadaptowała najgorsza część rodzaju ludzkiego, upatrując w nim najskuteczniejszego środka przeciwko wszelkim wpływom moralności i religii”.
Graven - awatar Graven
ocenił na 7 2 lata temu
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć Søren Kierkegaard
Bojaźń i drżenie; Choroba na śmierć
Søren Kierkegaard
Zacząłem czytać w tłumaczeniu Bienestocka z 1911 roku (odradzam), ale kontynuowałem w tłumaczeniu Iwaszkiewicza z 1966 roku (polecam). Bienestock tłumaczył z przekładu niemieckiego - to wydanie ma zupełnie zmienioną strukturę, pełne jest streszczeń, interpretacji; raczej zabytek historyczny dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o recepcji Kierkegaarda w Polsce, a nie dla tych, którzy chcą poznać dzieło Kierkegaarda. Sięgnąłem po "Bojaźń i drżenie" po lekturze Mitu Syzyfa Camusa - Kierkegaard był tam krytykowany za swój "skok" wiary, który autor "Dżumy" ocenił jako "samobójstwo filozoficzne". Chciałem się dowiedzieć w zasadzie czym ten skok jest bezpośrednio u źródła i czyje pisanie bardziej mnie przekonuje. Bo sam chyba skłaniam się bardziej ku teizmowi niż ateizmowi, choć jak ze wszystkim dzisiaj - i tutaj jestem pewnie gdzieś na spektrum ;) Nie jestem specjalnie obyty w lekturach filozoficznych - ale w przypadku egzystencjalistów to nie przeszkadza, bo oni są bardzo "literaccy". Obydwaj - i Kierkegaard i Camus w odwołują się do fundamentalnych postaci z europejskiej mitologii antyczno-chrześcijańskiej; u Camusa mamy Hamleta, Don Juana i w końcu Syzyfa, który jest główną postacią jego eseju, a u Kierkegaarda jest to Abraham - ojciec wiary nie tylko chrześcijańskiej, też judaizmu i islamu. Mamy u Duńczyka też odwołania między innymi do Szekspira, Eurypidesa, Goethego, ale i wielu innych postaci literackich. Skupia się on na bohaterach tragicznych, próbując narysować różnicę między nimi a "rycerzami wiary", który mogą dokonywać podobnych czynów, ale z innych pobudek - pierwsi w ramach etyki, drudzy w ramach osobistego stosunku do absolutu, czyli ponad (lub poza) etyką. U Kierkeegarda odpowiedzią na trwogę w obliczu braku sensu jest wiara, u Camusa bunt. U Kierkegaarda Bóg jest absolutem, u Camusa Bóg jest nieobecny i człowiek musi żyć bez transcendencji, w pełniej świadomości absurdu. To są bardzo odrębne odpowiedzi na doświadczenie egzystencjalnej trwogi i poczucia absurdu istnienia. Bojaźń i drżenie to dziełko średnio trudne, ale - że tak powiem - przyjemne. Dużo odniesień, ironiczny, subkiektywny styl celujący we współczesnych sobie, aluzje do aktualnych mu pisarzy. Autor stosuje tutaj lirykę maski - wydaje tę książkę pod pseudonimem Johannes de Silentio, który próbuje pojąć czyn Abrahama. Taki zabieg pozwala się zdystansować do tematu i popłynąć w rozważaniach - co zresztą robi. I nie ma tutaj jednoznacznych odpowiedzi - jest raczej oglądanie paradoksu wiary, próby uchwycenia jej istoty, z bardzo subiektywnej perspektywy. Jak zauważa Iwaszkiewicz (w znakomitej przedmowie), Kierkegaard "bardzo często mówi o "wierze" jak gdyby w oderwaniu od tego, w co wierzy. Wiarę uważa za pewien stan, euforię (...). Ta wiara jako namiętność, nieuchronnie połączona z cierpieniem, zawrotem głowy, z szaleństwem absurdu, daleka jest od ukojenia mistyków. (...) Nie ma obcowania z absolutem (...). Bóg milczy."
melizmat - awatar melizmat
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Metafizyka  Arystoteles
Metafizyka
Arystoteles
Można narzekać że napisane w sposób niestrawny, powiem tak - gdy mędrzec wskazuje na księżyc, głupiec patrzy na palec. Arystoteles podejmuje dokładniejszą od Platona próbę opisania całej rzeczywistości, ma to sens i bardzo długo potem jego logika była jedyną obowiązującą. Dziś widać że tu nie ma żadnej prawdy samej, ale owszem są prawdy użyteczne pragmatycznie oraz w naukach ścisłych, przyrodniczych. Arystotelesowska filozofia nie opisuje świata tylko go szatkuje w sposób sztuczny i nie widzi tego co robi, ale robi to nieźle. Ciekawe odniesienia do presokratyków, Platona - z jego skrajnego realizmu pojęciowego do umiarkowanego, relatywistów np. Protagorasa, pitagorejczyków itd. Platon ładnie pisał i miał ideały, Arystoteles się uzbroił w wypisane tezy, metody logiczne i ścisłe definicje. Rozbicia definicji np. Plato opowiada naokoło że przyczyną bytów są idee w nich uczestniczące a Arystoteles cyk. rozróżnienie np. mamy przyczyny: materialną, formalną, sprawczą, celową. Forma, akt, dyspozycja, materia, potencjalność... Znowu dowód pierwszego poruszyciela (bo w poszukiwaniu przyczyn nie można się cofać w nieskończoność) a kto mi zabroni odejmować i się nie zatrzymać? Dogodność i rozsądek czy prawda? Popieram Heraklita. Btw. Jak dobrze pamietam Arystoteles wspomina jak to już w starożytności Heraklit był krytykowany że ze swoim "nie można wejść 2 razy do tej samej rzeki" jest niekonsekwentny. Bo zgodnie z jego wariabilizmem nie można wejść nawet raz do tej samej rzeki, wszak w trakcie wchodzenia zmieniamy się i wody w rzece również przepływają. Kwestia tego czy wejście do rzeki jako czynność jest jednym momentem [jak skrypt w grze video] czy procesem xd w ogóle nowoczesna nauka wydaje mi się że wspiera wariabilizm właśnie nawet na mikro poziomie aktywności części atomu itd. A czy zasada sprzeczności Arystotelesa nie implikuje koniecznie determinizmu? Np. Idę sobie, w oddali widzę ścianę. Mówię, że nie będę mógł przez nią przejść, że nie można. Wydaje mi się że to zdanie jest na pewno logicznie prawdziwe. Jednak zanim dotrę do ściany (która jest daleko), spadający samolot robi w niej dziurę (widzę to jeszcze z oddali). W tym momencie zdanie o niemożliwości przejścia przez ścianę jest fałszywe. Jeśli tak, to czy nie było fałszywe również poprzednio? A może właśnie było prawdziwe według tej sytuacji a według przyszłej nieprawdziwe więc jednocześnie takie i takie. Albo trzebaby zdania formułować z nieskończoną precyzją aby być logicznie poprawnym np. mając wzrost taki i taki a takie wymiary ciała w tej a tej godzinie nie będę mógł bez żadnego osprzętu przejść przez ścianę jeśli ona nie zmieni swojej jakości ani miejsca itd. Lecz nie wypowiem wszystkim możliwych warunków tak by mój sąd był tylko prawdziwy i wypełniło się w nim prawo logiczne. A na pewno tak będzie we wszystkich sytuacjach codziennych i wielu naukowych (podobnie z zasadą wyłączonego środka) W tym świetle wiekszość sądów jest jednocześnie prawdziwa i fałszywa por. kot Schrodingera. A jeśli zasada sprzeczności Arystotelesa jest prawdziwa to zakłada pełny determinizm i pełną wiedzę podmiotu wydającego sąd. Na gruncie psychologii już w ogóle zasada sprzeczności jest specyficznym, fałszywym uproszczeniem. Albo też ta zasada jest prawdziwa tylko w matematyce i innych dziedzinach, systemach zamkniętych gdzie mówimy o abstrakcjach, o ocenianiu ignotum per ignotum, istności wyobrażone czyli logika, w świecie prawdziwym nie ma żadnych dwóch A z logiki, zawsze jest tylko A, A', A'' itd. Kilka definicji Predykat -Predykat to właściwość lub cecha którą przypisujemy przedmiotowi/podmiotowi w zdaniu. Np. w zdaniu kot jest czarny, "czarny" jest predykatem przypisującym cechę kotowi. Ale predykat nie zawsze musi być przymiotnikiem. Np. W zdaniu: "Sokrates jest filozofem" predykatem jest "jest filozofem" Substrat -Substrat to podstawowa rzeczywistość, która istnieje niezależnie od swoich właściwości i zmian, będąca nośnikiem cech i właściwości. Zaś materia to specyficzny rodzaj substratu, który jest podstawą rzeczy fizycznych i potencjalnością do przyjmowania form Substancja -składa się z materii i formy czyli np w substancji posągu marmur to materia a jego kształt to forma. Substancja istnieje samoistnie i jest podstawą istnienia innych rzeczy, substancja to istota rzeczy, substancje to konkretne indywidualne rzeczy noszące cechy i właściwości... Hylemorfizm, hilemorfizm -to sformułowane przez Arystotelesa stanowisko metafizyczne i filozofii przyrody dotyczące ontycznej budowy i działania ciał naturalnych. Według tej teorii każdy byt jest ukonstytuowany przez materię pierwszą i formę substancjalną. Hylemorfizm niejako zastępuje platońską teorię idei która wyróżnia pierwotne, prawdziwe idee i rzeczy zmysłowe będące cieniami idei i niejako uczestniczące w ideach (sposób tego uczestniczenia chyba dla samego Platona był niejasny). Więc Arystoteles jakby platońskie idee zastępuje bardziej konkretnymi, ziemskimi formami natomiast rzeczy zmysłowe to substancje (sama czysta materia nie jest raczej możliwa do codziennej obserwacji zmysłowej). Formy Arystotelesa to jakby idee Platona ale istniejące tylko w poszczególnych rzeczach a nie w jakimś drugim świecie. Arystoteles realizuje ideę formy ale przenosi ją z nieba na ziemię. Akcydentalne- przypadkowe, przygodne, okolicznościowe, nie będące konieczne z definicji np. Człowiek zdrowy jest koniecznie dwunożny a ten konkretny jest akcydentalnie stary (jest stary i jednocześnie zdrowy w stosunku do normy na jego wiek) Aksjomat - podstawowe założenie przyjmowane bez dowodu, Arystoteles za takie uważa zasadę sprzeczności i wyłączonego środka. Entia rationis- byty rozumowe np. kategorie i pojęcia Entia realia - byty rzeczywiste, niezależne od ludzkiego myślenia. Kant powie że nie mamy o nich wiedzy poza fenomenami Entelechia (dosłownie: "ucelowienie") Wewnętrzny cel który według Stagiryty leży u podstaw rozwoju materii. W nieorganicznej materii enetelchia to określony stosunek w jaki mieszają się jego elementy, w organizmach żywych wyróżnia 3 postaci - roślinną, zwierzęcą i ludzką. W dzisiejszej nauce już nie wierzymy w cel wszystkiego, tu nas może Stagiryta opóźnił. "zasadą bowiem jest to, czego zniszczenie pociąga za sobą zniszczenie wszystkiego. Takie więc i podobne powstają trudności" Postmodernizm be like
Artur  Gordon - awatar Artur Gordon
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia

Więcej
Edmund Husserl Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia Zobacz więcej
Więcej