Komu bije dzwon

Okładka książki Komu bije dzwon
Ernest Hemingway Wydawnictwo: Marginesy Seria: [Ernest Hemingway w Marginesach] literatura piękna
656 str. 10 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
[Ernest Hemingway w Marginesach]
Tytuł oryginału:
For Whom The Bell Tolls
Data wydania:
2024-09-11
Data 1. wyd. pol.:
1963-01-01
Data 1. wydania:
1940-10-21
Liczba stron:
656
Czas czytania
10 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368226140
Tłumacz:
Rafał Lisowski

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Komu bije dzwon w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Komu bije dzwon

Średnia ocen
7,6 / 10
5388 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
104
30

Na półkach: ,

Wow! Co za styl! Tak, to mądra i czasami przerażająca książka ale najbardziej ujęło mnie mnie w niej to jak została napisana. Styl autora jest dziwny i śmieszny (absurdalny). Teraz już rozumiem zachwyty Stephena Kinga nad Hemingway'em o których wspomina w swoim „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”. Czuć tutaj tę odwagę na którą zawsze tak bardzo liczę sięgając po kolejną książkę. Szczególnie podobała mi się niekonsekwencja w używaniu wymyślonych słów i wstawek w stylu "spanglish" (język zmienia się w zależności od emocjonalnego ciężaru sceny czy dialogu). Dla mnie książka może być o czymkolwiek i napisana przez kogokolwiek - pod warunkiem że ma styl. A tutaj styl wylewa się wiadrami z każdej strony.
Do tego dochodzi ta łatwość w zanurzeniu się w świecie przedstawionym - miałem wrażenie jakbym siedział obok bohaterów pijąc z nimi wino z bukłaka gdzieś w jaskini w hiszpańskich górach. Jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem do tej pory.

Wow! Co za styl! Tak, to mądra i czasami przerażająca książka ale najbardziej ujęło mnie mnie w niej to jak została napisana. Styl autora jest dziwny i śmieszny (absurdalny). Teraz już rozumiem zachwyty Stephena Kinga nad Hemingway'em o których wspomina w swoim „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”. Czuć tutaj tę odwagę na którą zawsze tak bardzo liczę sięgając po kolejną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

14480 użytkowników ma tytuł Komu bije dzwon na półkach głównych
  • 7 373
  • 6 867
  • 240
2000 użytkowników ma tytuł Komu bije dzwon na półkach dodatkowych
  • 1 417
  • 312
  • 71
  • 68
  • 59
  • 38
  • 35

Inne książki autora

Ernest Hemingway
Ernest Hemingway
Pisarz, dziennikarz, sportowiec, myśliwy. Urodził się w Chicago, jako drugie z szóstki dzieci. W 1917 rozpoczął pracę dla dziennika Kansas City Star. Rok później zgłosił się na ochotnika jako kierowca ambulansu na Włoskim froncie, gdzie został ciężko ranny, ale odznaczony za swoją służbę. Te doświadczenia posłużyły za inspirację dla jego powieści "Pożegnanie z bronią". Powrócił do Stanów w 1919 roku i w 1921 ożenił się z Hadley Richardson, pierwszą z czterech żon. W 1922 był reporterem w czasie wojny grecko-tureckiej, po czym zrezygnował z dziennikarstwa na rzecz poświęcenia się pisarstwu. Osiadł w Paryżu, utrzymując znajomość z innymi emigrantami, jak Ezra Pound oraz Gertruda Stein. Z pasją oddawał się walkom byków, polowaniom na grubego zwierza i połowom dalekomorskim. W uznaniu dla jego pozycji w świecie literatury otrzymał w 1954 literacką Nagrodę Nobla po publikacji "Starego człowieka i morza". Krótko po wydaniu tej książki, udał się do Afryki na safari, gdzie dwukrotnie niemal zginął w sukcesywnych katastrofach lotniczych, które sprawiły, że spędził resztę życia w bólu oraz złym stanie zdrowia. W 1961 roku popełnił samobójstwo. Podczas swojego pobytu w Paryżu znalazł się pod wpływem modernistów. Jako pisarz rozpoczynający karierę po Wielkiej Wojnie, jego styl i koncepcje literackie kształtowały się w reakcji i opozycji do wojny oraz złożonemu stylowi XIX-wiecznych pisarzy. Hemingway uważał, że motywy pisarza nie powinny być częścią tekstu, ale znajdować się "pod powierzchnią" - nazwał to "teorią lodowca". Jego styl był zwięzły, pozbawiony ozdobników, rzadko korzystający ze zdań złożonych. To ekonomiczne wykorzystanie języka wywarło silny wpływ na literaturę XX wieku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Król szczurów James Clavell
Król szczurów
James Clavell
Chronologia Sagi Azjatyckiej Jamesa Clavella ustawia powieść „Król szczurów” jako czwartą w kolejności (po „Shōgunie”, „Tai-Panie” i „Gai-Jinie”), ale w bibliografii autora był to jego debiut literacki. Aby w pełni zrozumieć, dlaczego ta książka jest tak boleśnie prawdziwa, trzeba najpierw poznać historię człowieka, który ją napisał. Człowiek, który przeżył piekło — i napisał o nim prawdę James Clavell w 1941 roku jako 17-latek został wysłany na wojnę do Malezji. Schwytany przez Japończyków, trafił do obozu jenieckiego Changi w pobliżu Singapuru. Statystyki tego miejsca są przerażające: ze 150 tysięcy więźniów przeżyło zaledwie 10 tysięcy. Resztę wykończył głód i tropikalne choroby. Clavell przeżył, ale milczał przez siedemnaście lat. Dopiero po takim czasie był w stanie zamienić traumę w literaturę. Zrobił to w sposób, który do dziś nie ma sobie równych – bez upiększania, bez taniego heroizmu, za to z chirurgiczną precyzją w opisywaniu ludzkiego upadku i woli przetrwania. O czym jest „Król szczurów”? Rok 1945. Obóz Changi to miejsce, gdzie tysiące alianckich żołnierzy zostało zredukowanych do prymitywnej walki o przetrwanie. W tym świecie, rządzonym przez głód i japoński regulamin, wyłania się postać Króla – amerykańskiego kaprala, który przed wojną był nikim, a w obozie stał się panem życia i śmierci. Dzięki sprytowi i bezwzględności prowadzi czarnorynkowy handel, ma sługusów i zawsze czyste ubranie. Jest uosobieniem brutalnego kapitalizmu w mikroskali. Naprzeciw niego stoi Marlowe (alter ego Clavella) – angielski oficer RAF-u, dżentelmen, dla którego honor jest ostatnią linią obrony przed zezwierzęceniem. Oś powieści stanowi właśnie ich relacja: starcie cynizmu z idealizmem i próba odpowiedzi na pytanie, ile kosztuje zachowanie godności, gdy żołądek skręca się z głodu. Trzecim wierzchołkiem tego trójkąta jest Grey – kapitan żandarmerii, ogarnięty obsesją złapania Króla na gorącym uczynku. To człowiek sztywnych zasad w świecie, w którym zasady dawno przestały obowiązywać. Moje wrażenia — Piekło z ludzką twarzą Sięgnąłem po tę książkę z przekonaniem, że otrzymam kolejną fikcyjną przygodę z historią w tle, a dostałem wstrząsającą opowieść biograficzną. To nie jest typowa powieść wojenna – to genialne studium psychologiczne. Clavell udowadnia, że instynkt przetrwania jest potężniejszy niż jakakolwiek wyuczona moralność. Uderza tu przede wszystkim niejednoznaczność postaci. Tytułowy Król budzi skrajne emocje: od obrzydzenia, przez sympatię, aż po podziw. Podobnie jest z innymi – autor nie wskazuje palcem „dobrych” i „złych”. Pokazuje ludzi ukształtowanych przez ekstremalne warunki, w których litość bywa głupotą, a spryt – najwyższą cnotą. To, co odróżnia tę literaturę od rzemieślniczej masówki, to fakt, że refleksje i moralne „rozkminki” generują się w czytelniku same, bez nachalnego prowadzenia za rękę przez autora. I to zakończenie... zostawia człowieka z ogromną pustką. Podsumowanie — Książka, która zostaje na lata Często zapominamy, że II wojna światowa na Dalekim Wschodzie była równie okrutna, co ta na frontach europejskich. „Król szczurów” to klasyk, który się nie starzeje. To lektura, która pozostawia głęboki smutek i zadumę nad tym, co tak naprawdę czyni nas ludźmi. Ocena: 10/10 ⭐⭐
Piotr - awatar Piotr
ocenił na 10 14 godzin temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na 9 4 dni temu
Mieć i nie mieć Ernest Hemingway
Mieć i nie mieć
Ernest Hemingway
...czyli być albo nie być… Historia ma początek na Kubie, a potem – wraz ze zmianą narracji z pierwszo- na trzecioosobową – przenosi się na Florydę. Wśród wielu postaci przewijających się na kartach powieści, najważniejszy jest imponujący (wzrostem, siłą i hartem ducha) Harry Morgan. To Amerykanin, który będąc właścicielem kutra, oficjalnie utrzymuje się z rybołówstwa i wynajmowania łodzi bogatym, znudzonym i (niejednokrotnie, niestety) szemranym bogatym biznesmenom. Ma rodzinę - żonę i trzy córki - które stara się utrzymać, podczas gdy wokół szaleje Wielki Kryzys, a w USA obowiązuje prohibicja. To nie są czasy dla delikatnych facecików z wypielęgnowanymi paznokciami i w spodniach-rurkach. Tutaj albo się ma i się jest, albo się nie ma i prędzej czy później, ale raczej prędzej, niż później, się nie jest. Bardzo skondensowana, mocna powieść. O czasach, kiedy codziennie trzeba było stawać do walki o życie. Oraz o ludziach (głównie mężczyznach), którzy tę walkę toczyli. Ernest Hemingway nie cieszy się dzisiaj sympatią tych, którzy mają mu za złe, że polował na zwierzęta i robił to dla przyjemności, że pisał „Murzyn”, a nie „Afroamerykanin”, że w swoich książkach nie stronił od wulgaryzmów i brutalności i że miał własne, niekonsultowane z nikim, zdanie w kwestii tego, jakie cechy powinien mieć prawdziwy mężczyzna. Kompletnie nie rozumiem postrzegania pisarzy i ich książek przez pryzmat tego, co jest powszechne, a dla niektórych także obowiązujące, dzisiaj. Uważam taką postawę za niedorzeczną (eufemizm). Pisarz ma opisywać rzeczywistość i Hemingway odrobił to zadanie znakomicie. Zaś w bagażu swoich życiowych doświadczań, z których na pewno czerpał, miał też udział w obu wojnach światowych. A to nie w kij dmuchał, nieprawdaż?
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na 7 2 lata temu
Zaginiony Franz Kafka
Zaginiony
Franz Kafka
"Zaginiony" to zapewne jedna z pierwszych książek tak dogłębnie krytykujących kapitalizm i amerykańską mentalność. Główny protagonista, niemiecki imigrant Karl Rossmann, zostaje wrzucony w środek amerykańskiego wiru po przypadkowym zaciążeniu służącej (chociaż z opisu wynika bardziej, że go zgwałciła, niż że wyraził faktyczną zgodę na seks). Właściwie wszystko w tej książce idzie źle dla Karla - wuj wyrzuca go z domu z błahych powodów, zostaje okradziony, zwolniony z hotelu i przymusowo zatrudniony jako służący. Dlaczego? Z powodu siły. Znaną cechą zachodniej mentalności (tak słusznie krytykowanej w ostatnim czasie) jest obsesja na punkcie władzy i pieniądza. Kiedy jest z bogatym wujem, Karl ma protekcję, i nawet w biedzie zachowuje swoje europejskie standardy. Inni jednak nie są nawet w połowie tak moralni jak on - większość relacji w tej powieści opiera się na wyzysku i manipulacji, np. Delamarche i Robinson, Delamarche i Brunelda, Karl i główny portier, student i jego pracodawca, itd. Sądzę, że dobrze podsumowuje to idee kapitalizmu, czyli całkowitą obsesję na punkcie zysku, pieniędzy i pozycji. Postacie są gotowe nawet na największe upokorzenia, byleby tylko nie zostać zgniecione przez machinę kapitalizmu. Jedynym promyczkiem nadziei w Ameryce jest właściwie Teatr Oklahama (sic!), który z kolei funkcjonuje na zasadach inkluzywności, wzajemnej pomocy i równości - zatem socjalizmu. "Zaginiony" to po prostu powieść polityczna i społeczna. Jest do dziś aktualną krytyką kapitalizmu, świetnie ukazując kontrast między biedotą a jednym procentem najbogatszych. Pod tymi względami można by to zresztą porównać do powieści Charlesa Dickensa, m.in. "Wielkich nadziei". Powieść zawiera trochę charakterystycznego dla Kafki absurdu, nie jest jednak w nim tak zabawna jak "Zamek". Jest raczej smutna, ponieważ pokazuje, że do miejsca takiego jak Ameryka europejska logika nie ma wstępu. Nieco niepokojąco czyta się tę książkę w obliczu niedawnej zmiany władzy w USA i prezydentury Donalda Trumpa. W tej książce można znaleźć więcej seksu niż w jakiejkolwiek innej historii Kafki. Od dwuznaczności i gier słów, po opis seksu (a być może nawet gwałtu) - można tu znaleźć właściwie wszystko. Doceniam jednak, że Karl nie przyciąga dziewczyn jak magnes, jak to mają w zwyczaju protagoniści Kafki, a nawet udaje mu się nawiązać przyjaźń damsko-męską z Therese bez jakichkolwiek podtekstów erotycznych. Była to dla mnie przyjemna niespodzianka. Podsumowując - polecam. Końcówkę dość ciężko się czyta z powodu brakujących fragmentów, ale to, co jest napisane w pełni, jest dobre.
Fox - awatar Fox
ocenił na 7 1 rok temu
Nędznicy (edycja kolekcjonerska) Victor Hugo
Nędznicy (edycja kolekcjonerska)
Victor Hugo
Do "Nędzników" zbierałam sie naprawdę długo. Bałam się zmierzyć z taką monumentalną klasyką, ale muszę przyznać, że warto było. W ocenie powieści trzeba wziąć pod uwagę, że powstała w innej epoce, więc i styl pisania był inny. Obszerne, bardzo dokładne opisy historii, kultury i obyczajów Francji składają się na fakt, że powieść ma aż 4 tomy (a właściwie tomiszcza). Opisy rewolucji francuskiej i czasów poprzedzających są bardzo ciekawe i naprawdę pozwalają wyobrazić sobie w jakich czasach przyszło żyć bohaterom i dlaczego podejmowali takie decyzje a nie inne. Współcześnie jesteśmy przyzwyczajeni do szybkiej akcji w książkach, do rozwijania wątków i lepszego lub gorszego zamykania ich. W "Nędznikach" akcja toczy się przez kilkadziesiąt lat. Poznajemy wielu bohaterów, których losy są ze sobą połączone. Nie raz łza mi się zakręciła w oku, nie raz czułam przerażenie i współczucie dla tych nędzników. Czy książki czytało się łatwo? Absolutnie nie... tyle ile się namęczyłam, to moje 😉 Wspomniane już przeze mnie opisy historii przeplecione są akcją, a to wszystko jeszcze przeplecione jest rozważaniami wewnętrznymi bohaterów. Ody do miłości, zatracenie w wierze, cierpienia wewnętrzne... to wszystko składa się na powieść trudną do przeczytania. Czasami potrzebowałam kilku dni na oddech, czasami akcja wciągała jak w najlepszym thrillerze. Czy warto było się pomęczyć? Absolutnie tak! W tej książce jest wszystko! Piękna, niewinna miłość, miłość destrukcyjne, ludzkie upodlenie, a także tyle cierpienia, że w naszych czasach naprawdę trudno sobie to wszystko wyobrazić. Prawdziwa przyjaźń, romantyczna miłość, bohaterstwo i honor ponad wszystko, oddanie sprawie - to wszystko to główne wątki dzieła. Reasumując, to był naprawdę ciężki czytelniczo miesiąc, ale nie żałuję i polecam.
GosiowaJa - awatar GosiowaJa
oceniła na 8 7 dni temu
Sztukmistrz z Lublina Isaac Bashevis Singer
Sztukmistrz z Lublina
Isaac Bashevis Singer
Prawdziwa przypowieść, ubrana w realia Polski, w dużej mierze Warszawy z końca XIX wieku. Można by ją umieścić w komentarzach do Talmudu. Opowieść o tym, jak człowiek najpierw igrał z losem i z Bogiem, aż w końcu seria wydarzeń doprowadziła go do przełomu moralnego i powrotu do wiary przodków. Konstrukcja głównego bohatera jest bardzo charakterystyczna dla gatunku przypowieści. Bohaterem jest akrobata i szarlatan Jasza Mazur, zarabiający na życie cyrkowymi sztuczkami. Zręczność ciała, zwinne palce, którymi otwierał każdy zamek, talent do tresowania zwierząt, umiejętność szachowania w kartach – wszystko to pozwala mu wieść w miarę dostatnie życie, zarabiając na występach przed publicznością. Kariera w Warszawie i na prowincji mu nie wystarcza, chętnie rozpocząłby tournée po Europie i Ameryce za dużo lepsze pieniądze. Żyje pełnią życia, popisując się przed żoną, kochankami, kolegami z młodości, rozdając zarobione pieniądze na prawo i lewo – aż coś się w nim załamuje. Dostrzega jałowość, płytkość i niemoralność swojej egzystencji, a do tego wniosku doprowadza go seria klęsk i niepowodzeń. Pierwsze z nich to nieudana kradzież pieniędzy, po której Jasza uświadamia sobie, że nieustannie łamie dziesięcioro boskich przykazań i jeśli Bóg jest, to spotka go za to kara. Przeżywa szok moralny i od tej pory wiedzie życie pokutnika, zresztą w niezwykle spektakularny sposób. Uciekając przed poklaskiem publiczności na arenach i scenach, zdobywa poklask admiratorów swojego nawrócenia, którzy dostrzegają w nim świętego rabina. Zaiste przewrotna pokuta. Sięgnęłam po „Sztukmistrza…” po raz drugi, próbując porównać go z późniejszą książką „Pokutnik”, którą przeczytałam niedawno. Przede wszystkim, „Sztukmistrz z Lublina” to znacznie lepsza literatura. Jasza egzystuje w świecie dużo bardziej realnym, na styku obu narodowości, polskiej i żydowskiej. Nie ma w powieści nachalnego opisu warunków życia w sztetlu, jest za to klimat dawnej Warszawy. Całej Warszawy, nie tylko dzielnic żydowskich. Profesja sztukmistrza sama w sobie niesie ładunek jak w moralitecie: oszukujesz na scenie, oszukujesz w życiu miłosnym, to nie ma przeszkód, by złamać jeszcze kolejne przykazania. Droga bohatera do przebudzenia w wierze prowadzi przede wszystkim przez wyrzuty sumienia. Pokutuje, bo czuje się winny za śmierć kochanki i inne grzechy, nawet za upadek moralny innej kochanki, która w końcu zostaje burdelmamą. Podszepty szatana nie są tak oczywiste, przełom psychiczny następuje w duszy samego Jaszy, w którym budzi się sumienie i żal za grzechy. Przesłanie bardzo uniwersalne, toteż powieść trafiła do rąk wielu czytelników i nie bez powodu uznana została za jedno z najlepszych dzieł noblisty. Jednym słowem, przypowieść o grzeszniku i jego nawróceniu. Jak w Biblii. Jak w Ewangelii. Jak w Koranie. Jak w Talmudzie. Grzech i nawrócenie są obecne w każdej religii. Niestety - przekład z angielskiego.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Na Zachodzie bez zmian Erich Maria Remarque
Na Zachodzie bez zmian
Erich Maria Remarque
bezkompromisowa krytyka wojny, częściowo autobiograficzna powieść pacyfistyczna o straconym pokoleniu doświadczającym potworności i bezsensu na wojnie nowego typu - wielkiej zdehumanizowanej, mechanicystycznej jatce w interesie upadających imperiów i "rozkręcającego się na dobre" (vide LTI) kapitalizmu - obok masakry ludzi, masową ofiarą tej wojny były również konie... https://pl.wikipedia.org/wiki/Front_zachodni_(I_wojna_%C5%9Bwiatowa) warto oglądnąć liczne kroniki filmowe Pathe czy Gaumount, rejestrujące zaciąg i front - zwłaszcza warto zwrócić uwagę na beztroskość i entuzjazm z jakim wyprani imperialno-kapitalistyczną propagandą (wolą mocy i zysku), młodzi ludzie udawali się na front oraz same warunki pola walki... obok słynnego filmu Milestone'a, wielkiego antywojennego filmu ery pre-code, półkownika III Rzeszy (z ramienia goebbelsowskiego Film-Oberprüfstelle), filmu ocenzurowanego we Francji (fragmenty powolnej śmierci Francuzów), filmu zakazanego w Austrii, Włoszech, laureata Photoplay Medal of Honor #11 oraz Oscara za Best Picture... All Quiet on the Western Front (1930), reż. Lewis Milestone https://letterboxd.com/film/all-quiet-on-the-western-front/ warto również zaznajomić się z równie bezkompromisową francuską odpowiedzią... Les Croix de bois (1932), reż. Raymond Bernard https://letterboxd.com/film/wooden-crosses/ *** W 1933 roku naziści z rozkazu Josepha Goebbelsa, ówczesnego ministra propagandy zabronili wydawania dzieł Remarque’a i publicznie spalili jego książki. Nazistowska propaganda zaczęła rozpowszechniać nieprawdziwe informacje, jakoby Remarque był potomkiem francuskich Żydów, a jego prawdziwe nazwisko brzmiało Kramer (sugerując, że Remarque to pseudonim, który powstał przez odwrócenie kolejności liter w nazwisku Kramer; w rzeczywistości nazywał się Remark), oraz że Remarque nie służył aktywnie podczas I wojny światowej. Pierwsze niemieckie wydanie ukazało się w styczniu 1929. W ciągu roku sprzedano milion egzemplarzy książki w samych Niemczech, następny milion rozszedł się za granicą. Na podstawie książki w 1930 nakręcono film pod tym samym tytułem, który zdobył dwa Oscary, w tym za najlepszy film. Dzieło wyreżyserował Lewis Milestone. Druga ekranizacja powieści powstała w 1979 r. Trzecia, produkcji w 2022 roku... https://pl.wikipedia.org/wiki/Na_Zachodzie_bez_zmian_(powie%C5%9B%C4%87)
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 9 12 dni temu
Bracia Karamazow (edycja kolekcjonerska) Fiodor Dostojewski
Bracia Karamazow (edycja kolekcjonerska)
Fiodor Dostojewski
Życiowe osiągnięcie - Dostojewskiego, że taką kobyłę napisał, i moje, że ją przeczytałem. Książka pełna kontrastów i starć: między pozytywizmem a romantyzmem, liberalizmem a konserwatyzmem, ateizmem a Bogiem... można tak wymieniać. Skłania do refleksji, choć wiele poruszanych problemów można uznać za nieaktualne. Postacie są świetnie napisane, z własnymi motywami, bolączkami i radościami. Poza aniołkiem Aloszą <3 cała reszta jest niejednoznaczna moralnie - i to jest piękne, to się czyta!!! "Bracia" cierpią jednak miejscami na grafomanię autora i natłok informacji, niekoniecznie dynamizujących historię, a raczej nużących, wtrąconych dla samego wtrącenia. Są tu rozdziały rozwleczone i załamujące tempo fabuły, która sama w sobie jest naprawdę dobra. Dla przykładu: dostajemy w połowie powieści 50-stronnicowy opis żywota jednego mnicha (!), do którego nigdy potem już historia nie wraca xd Monologi postaci też potrafią zmęczyć, szczególnie gdy dotyczą one non stop tego samego tematu, a jedyne, co się zmienia, to anegdoty opowiadane na potwierdzenie tezy. Po jednym z takich monologów, 2 lata temu, poddałem się z czytaniem xd Pieprzony Wielki Inkwizytor... Teraz wróciłem i, na szczęście, kliknęło. Pozycja zdecydowanie warta do polecenia, ale do której należy podchodzić z odpowiednim nastawieniem. Gdyby nie rozwleczone rozdziały, przez które historia niepotrzebnie meandruje, luźno rozważyłbym 9 albo 10.
NABUCHODONOZOR - awatar NABUCHODONOZOR
ocenił na 8 6 dni temu

Cytaty z książki Komu bije dzwon

Więcej
Ernest Hemingway Komu bije dzwon Zobacz więcej
Ernest Hemingway Komu bije dzwon Zobacz więcej
Ernest Hemingway Komu bije dzwon Zobacz więcej
Więcej