Władca much

Okładka książki Władca much
William Golding Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lord of the Flies
Data wydania:
2020-11-17
Data 1. wyd. pol.:
1967-01-01
Data 1. wydania:
1954-01-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382020472
Tłumacz:
Wacław Niepokólczycki

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Władca much w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Władca much

Opinia

avatar
483
454

Na półkach:

Przeczytana parę lat temu, w pociągu do Trójmiasta. Ale mną wstrząsnęła! Ma niezwykły klimat: trochę mroku, trochę tajemnicy. Dziecięca niewinność przeplata się z rodzącym się złem, demokracja z autorytaryzmem, rozsądek z zezwierzęceniem.
Po prostu piękna i dającą do myślenia.
10/10.
Ps. Że ja jej wtedy nie oceniłem?! Wstyd! :D

Przeczytana parę lat temu, w pociągu do Trójmiasta. Ale mną wstrząsnęła! Ma niezwykły klimat: trochę mroku, trochę tajemnicy. Dziecięca niewinność przeplata się z rodzącym się złem, demokracja z autorytaryzmem, rozsądek z zezwierzęceniem.
Po prostu piękna i dającą do myślenia.
10/10.
Ps. Że ja jej wtedy nie oceniłem?! Wstyd! :D

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

36004 użytkowników ma tytuł Władca much na półkach głównych
  • 21 910
  • 13 795
  • 299
4464 użytkowników ma tytuł Władca much na półkach dodatkowych
  • 2 823
  • 904
  • 225
  • 193
  • 111
  • 108
  • 100

Inne książki autora

William Golding
William Golding
Pisarz brytyjski, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1983r i Nagrody Bookera w 1980, najbardziej znany z powieści Władca much. Urodził się w Newquay w Kornwalii. Dzieciństwo spędził w domu rodzinnym w Malborough w hrabstwie Wiltshire, gdzie jego ojciec był profesorem nauk ścisłych w lokalnej szkole. Do szkoły tej uczęszczał William i jego brat, Joseph. Jego matka prowadziła dom. W 1930 rozpoczął studia w Oxfordzie na wydziale biologicznym, dwa lata później przeniósł się na anglistykę. Odbywał służbę wojskową, w trakcie której wziął czynny udział w II wojnie światowej. W 1934 wydał w Londynie pierwszą książkę – Wiersze, dzięki pomocy przyjaciela z Oxfordu, Adama Bittlestona. Podczas II wojny światowej Golding walczył w Royal Navy. Uczestniczył m.in. w pościgu za niemieckim pancernikiem Bismarck oraz operacji lądowania wojsk alianckich w Normandii, podczas której dowodził okrętem. Po zakończeniu działań wojennych powrócił do nauczania oraz kontynuował karierę pisarską. We wrześniu 1953 wysłał manuskrypt swojej najnowszej książki, odrzuconej uprzednio przez co najmniej dziesięciu wydawców, do oficyny Faber & Faber. Początkowo i tym razem została odrzucona przez recenzenta, jednak nowy naczelny redaktor wydawnictwa, Charles Monteih, docenił jej wartość i we wrześniu 1954 ukazała się w księgarniach pt. Władca much. Sukces pisarski pozwolił Goldingowi na rezygnację w 1961 z pracy nauczyciela. Został wówczas pisarzem-rezydentem w amerykańskim Hollins College (zlokalizowanym niedaleko Roanoke w Wirginii) i całkowicie poświęcił się pracy twórczej. W 1980 został wyróżniony Nagrodą Bookera za najlepszą powieść, a w 1983 uzyskał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Pięć lat później został pasowany przez królową na rycerza i uzyskał tytuł szlachecki. Siedem lat przed śmiercią przeniósł się wraz z żoną do Perranarworthal w Kornwalli, gdzie zmarł na zawał serca 19 czerwca 1993. Jego ciało zostało spopielone, a prochy pochowane na cmentarzu we wsi Bowerchalke w angielskim Wiltshire. Po jego śmierci ukazała się niedokończona książka Dwoisty język.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lot nad kukułczym gniazdem Ken Kesey
Lot nad kukułczym gniazdem
Ken Kesey
Osią tej książki jest starcie McMurphy'ego (zbawcy) z Wielką Oddziałową (uosobieniem systemu). Bohater wchodzi do zamkniętego świata, wiedząc czym jest śmiech, bunt, ryzyko, a co dawno przez pensjonariuszy tego miejsca zostało zapomniane, choć część z nich dobrowolnie zrezygnowała z tego. Postanawia zakłócić ten mechanizm, obudzić pragnienie wolności. Dehumanizacja człowieka nie przybiera tylko jawnych metod przemocy, jest również cicha, wyrafinowana, systematycznie odbiera podmiotowość.Język, rytuał, terapia, a przede wszystkim regulamin służy temu, by jednostka przestała być jednostką. Zatarcie granicy między normalnością a szaleństwem sprawia wrażenie, że czytelnik traci grunt pod nogami. Kto jest szalony: pacjenci, czy ci, którzy ich kontrolują. Sprawę komplikuje narracja prowadzona przez Wodza. Może to są jego wizje, lęki, metaforyczny szum sprawia, że świat psychoatryka staje się niejednoznaczny, podważając pytanie o definicję normalności. Puenta tej historii jest gorzka. System nie potrzebuje zwyciężać. Sam się naprawia, sam podtrzymuje, również z wykorzystaniem tych, którzy są tam dobrowolnie, akceptują jego zasady, bo nie chcą wolności. Wolą schronić się w przewidywalnym porządku instytuacji. I może dlatego trwa - nie dzięki kontroli, lecz dzięki przyzwoleniu, cichej zgodzie, bo lepiej być uwięzionym, ale mieć wszystko zaplanowane i przewidywalne, niż być wolnym i musieć starać się o cokolwiek. Brzmi ciągle znajomo?
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 9 3 dni temu
Folwark zwierzęcy George Orwell
Folwark zwierzęcy
George Orwell
„Folwark zwierzęcy” autorstwa George’a Orwella to alegoryczna nowela polityczna, która łączy w sobie elementy satyry i paraboli. Akcja rozgrywa się na pewnym gospodarstwie, gdzie zwierzęta buntują się przeciwko ludziom, by stworzyć własny, sprawiedliwy świat. W krótkim, acz niezwykle treściwym utworze Orwell przedstawia stopniową przemianę idealistycznej rewolucji w system opresji i hipokryzji. Wydarzenia skupiają się wokół kilku kluczowych postaci — od charyzmatycznych przywódców po zwykłe, lojalne zwierzęta, których losy odzwierciedlają mechanizmy władzy i społeczne złudzenia. Styl autora, jak zawsze, urzeka swoją prostotą i precyzją. Zdania są klarowne, a język mimo swojej pozornej prostoty niesie głęboki ładunek symboliczny. Dialogi - krótkie, często pozbawione zbędnej ornamentyki - nadają rytm narracji i potęgują wrażenie realizmu. Tempo akcji jest umiarkowane, ale każda scena ma znaczenie. Orwell nie pozwala na dłużyzny, budując napięcie poprzez zmianę tonacji między nadzieją a rozczarowaniem. Całość czyta się jednym tchem, ale długo pozostaje w pamięci dzięki swojej klarownej formie i uniwersalnemu przesłaniu. Pod względem wartości estetycznej „Folwark zwierzęcy” to dzieło wyjątkowe - proste w warstwie powierzchniowej, a jednocześnie niezwykle głębokie w znaczeniach. Autor, demaskuje iluzję wolności i pokazuje, jak łatwo idee mogą przerodzić się w narzędzie opresji. Lektura tej krótkiej powieści uczy czujności wobec władzy i propagandy, a zarazem zachwyca mistrzostwem literackiego skrótu. To książka ponadczasowa, która wciąż pozostaje aktualna i zasługuje na miejsce w kanonie światowej literatury.
Hunter - awatar Hunter
ocenił na 9 13 dni temu
Fight Club. Podziemny krąg Chuck Palahniuk
Fight Club. Podziemny krąg
Chuck Palahniuk
Miałam trochę dylemat jaką wystawić ocenę. Jest to na pewno książka napisana całkiem lekko, rozdziały są krótkie, więc czytało się ekstremalnie szybko. Narracja pierwszoosobowa jest tutaj naprawdę przyzwoita. Myślę, że niejedna osoba w jakimś stopniu utożsami się z głównym bohaterem i jego myślami. Fabularnie obserwujemy proces upadku, próby walki, a potem narodzenia się na nowo, ale w dość mocno niekonwencjonalny sposób. Uważam, że kryje się w tym jakaś krytyka społeczeństwa i zasad? Frustracja życiem i monotonną codziennością? Problem z docenieniem tego, co się ma, gdy cię to unieszczęśliwia? Walka przede wszystkim z samym sobą? Każdy może sobie interpretować jak chce. Czuć, że to nie jest książka typowo rozrywkowa, ale jednocześnie nie wpycha ci na siłę do głowy głębokich mądrości i nie próbuje być śmiertelnie poważna. Film, mimo że go bardzo lubię, trochę zabrał mi z przeżywania tej historii, bo znałam już mniej więcej przebieg całości i główny plot twist, ALE końcówka jest inna. I moim zdaniem w książce zdecydowanie lepsza, chociaż pod kątem reszty treści możliwość obejrzenia tych scen na ekranie, zrobi lepsze wrażenie. Jestem jednak przekonana, że byłabym naprawdę emocjonalnie zaangażowana, gdybym żyła w nieświadomości, o czym jest cała fabuła. Czuję też, że jest to „męska” książka, chociaż nie umiem wyjaśnić dlaczego. Kiedyś do niej wrócę. Jeśli ktoś nie miał do czynienia ani z filmem, ani z książką, niech lepiej najpierw przeczyta książkę.
Daria - awatar Daria
oceniła na 8 6 dni temu
Rzeźnia numer pięć Kurt Vonnegut
Rzeźnia numer pięć
Kurt Vonnegut
Bardzo dobra, bardzo ciekawa, bardzo emocjonalna. Nas inteligentnych, ale nieszczęśliwych ludzi cechuje (wiem, że nieskromnie powiedziane, ale zauważam w swojej pisarskiej twórczości nasilające się tendencje, których lata temu w ogóle nie miałam; gdy czuję się podle wydają mi się bystre, gdy czuję się dobrze budzą we mnie wstręt) ten rodzaj cynizmu i sarkazmu wobec i tak całkowicie niewzruszonego naszymi utyskiwaniami świata. Słowa są naszą, pisarzy, bronią i najczęściej używamy drobnych, ale precyzyjnych cięć, jak ukłucie skorpiona czy płaszczki (porównanie do użądlenia przez osę za słabe). Wszystko to natomiast wynika z naszej bezradności, rozgoryczenia i żalu. Kurt balansuje na granicy irytowania mnie swoją arogancją, bo widać, że uważa się za lepszego, a jednocześnie budzi we mnie szalenie dużo zrozumienia, co niekoniecznie jest dla mnie wygodne. Okazało się, że na pewno łączy nas chorowanie na depresję. Najpierw chciałam zacząć, że po prostu "nas inteligentnych", ale nie, czytany przeze mnie w tym samym czasie W. Myśliwski jest wyzbyty z tego toksycznego tonu, u niego odnajduję intelektualną czystość i emocjonalne ukojenie (bynajmniej nie chodzi jednak o coś delikatnego i łagodnego), a tu taka bagatelizacja i wyśmiewanie okropnych rzeczy w beznamiętny sposób, powodując bezsensowny uśmiech, który nie sięga oczu, jest pustym wyszczerzeniem zębów. Mózg potrafi się przed każdą traumą wybronić, a to po natężeniu tych kurtowych przesłanek dociera do mnie, jak poważne to były traumy. Co ta osoba musiała przeżyć, żeby reagować w ten sposób. Dawno nie czytałam książki (z drugiej strony przecież ja znam ich tak niewiele, że niemal każda tchnie nowością, to jest dopiero moja druga książka w życiu traktująca o wojnie; sprawdziłam to i aż się sama zdziwiłam), przez którą tak mocno przebija osoba autora i jego gwałtowne niczym bombardowanie Drezna uczucia. Tak naprawdę wcale nie skupiałam się na fabule, no dobrze, pojawiają się kosmici, obca planeta, podróże w czasie, ale cóż z tego. To styl i drugie dno przyciąga moją uwagę, co czuł Kurt, gdy pisał to zdanie, co czuł, gdy opisywał tę śmierć, co czuł, gdy o tym pomyślał, co czuł. Co chciał oraz zaplanował pokazać, a również co pokazał mimowolnie, nieświadomie lub świadomie, ale bezwolnie się temu poddając. Mam wrażenie, że to nie tyle co czytanie książki z jakimiś wydarzeniami, a słuchanie niesamowicie długiego krzyku, może mylnie poczytywanego przez niektórych za przechodzenie w śmiech, albo tak im łatwiej to poczytywać, ewentualnie oni mają rację, a ja wymyślam. Natomiast powtarzanie non stop ironicznego wyrażenia zaczęło mi się wydawać ostatnim krokiem nad przepaścią załamania nerwowego, gdzie Kurt po napisaniu dziesiątego, trzydziestego, setnego "So it goes" zacząłby wściekle rozrywać rękopisy, wrzeszcząc już nie tylko w przenośni, ale naprawdę, tracąc poczytalność niczym lovecraftiański bohater. To jest jak personalne spotkanie z Kurtem. Bardziej niż czytelnikiem czuję się rozmówcą albo obserwatorem. Towarzyszem? Jestem wobec niego bardzo wyrozumiała i cierpliwa. Bardzo mi się podobało. Elementy sci-fi w stylu Douglasa Adamsa, którego uwielbiam. Sam pomysł na tak achronologiczną fabułę uważam za strzał w dziesiątkę. Ciągłe nawiązania i powtarzalność wyrażeń dopełniały to doświadczenie w pozytywny sposób. Kocham metafizyczną warstwę i wyraźną obecność autora. Co tu dużo mówić, zachęciło mnie to do zapoznania się z inną twórczością pana Vonneguta. Brakowało mi tylko więcej Drezna i opisów związanych z najważniejszym w tej powieści wydarzeniem, wydawało mi się, że ostatecznie stanowiło to ledwo ułamek.
Lady Who - awatar Lady Who
ocenił na 8 30 dni temu

Cytaty z książki Władca much

Więcej
William Golding Władca much Zobacz więcej
William Golding Władca much Zobacz więcej
William Golding Władca much Zobacz więcej
Więcej