rozwiń zwiń

Kamienni Strażnicy

Okładka książki Kamienni Strażnicy autorstwa Pierdomenico Baccalario
Pierdomenico Baccalario Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk Cykl: Ulysses Moore (tom 5) literatura dziecięca
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Cykl:
Ulysses Moore (tom 5)
Tytuł oryginału:
Ulysses Moore. I guardiani di pietra
Data wydania:
2007-10-03
Data 1. wyd. pol.:
2007-10-03
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375122848
Tłumacz:
Bożena Fabiani
Kim jest naprawdę Ulysses Moore? Jason, Julia i Rick są już na tropie prawdy. Ale również Obliwia i Manfred, którzy przeżyli upadek z urwiska, szykują się do spełnienia swego marzenia: chcą dostać się do Walii Argo i przekroczyć WROTA CZASU. Żeby ich powstrzymać trójka dzieci musi odnaleźć Blacka Wulkana, dawnego przyjaciela Ulyssesa, zawiadowcę stacji w Kilmore Cove, i wejść w posiadanie Pierwszego Klucza. Czeka ich kolejna przygoda. Tym razem celem podróży będzie wiek XII, ogród wiecznej młodości.
Oto piąty tom notatek Ulyssesa Moore'a po Wrotach Czasu, Antykwariacie ze starymi mapami, Domu Luster, Wyspie Masek.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kamienni Strażnicy w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kamienni Strażnicy



1663 860

Oceny książki Kamienni Strażnicy

Średnia ocen
7,3 / 10
1772 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
48
38

Na półkach: ,

Wróciłam, by kontynuować przygodę w Kilmore Cove i willi Argo, by na nowo odnaleźć się wśród poznanych już bohaterów. I kolejny raz zaskoczyłam się wartką akcją i nowinkami, które do tej pory skryte były przed czytelnikami, choć tak naprawdę od samego początku podane były niemal na tacy. Tak to już bywa z seriami książkowymi. Wydaje nam się, że nic nas nie zaskoczy, a każdy kolejny tom robi to idealnie, łapiąc nas przy tym za nos, jak małe dzieci.

„Kamienni strażnicy” to tytuł początkowo niewiele wyjaśniający nam kolejną porcję przygód rodzeństwa Coventnant. Tym razem, jak to już zostało przyjęte – podejmujemy przygodę przerwaną wraz z końcem poprzedniego tomu. Rodzice Jasona i Julii w końcu docierają wraz z przeprowadzką do willi Argo. Manfred natomiast, oddzielony od Obliwii, przeżywa kolejny upadek z klifu, by zaopiekowała się nim lokalna fryzjerka, Gwendolina. W tym czasie sama Obliwia wciąż przebywa w Wenecji, nie wracając jeszcze do Kilmore Cove, zostawiając swojego goryla właściwie na pastwę losu. Mam inny cel. Właściwie próbuje ubić targu z Peterem Dedalusem, wciąż przebywającym we włoskim mieście na wodzie, a każde z nich z osobna próbuje a wszelką cenę dostać się z powrotem w znajome okolice.

Początkowo czytelnik zaczyna mieć wątpliwości względem prawdziwych intencji kryjących się za zachowaniem nie tylko fryzjerki, ale i dyrektora szkoły, do której uczęszcza rodzeństwo Covenant wraz z Rickiem Bannerem, ale to nie oni są tu na pierwszym planie. Rozgrywka toczy się o Pierwszy Klucz. Najważniejszy klucz otwierający wszystkie Wrota Czasu, tak w Kilmore Cove jak i poza nim. I to na tym kluczu zależy najbardziej nie tylko Julii i Jasonowi, ale też samej Obliwii, która uwzięła się na skorzystanie z wrót umiejscowionych w samej willi Argo.

Nie liczy się dla niej aż tak bardzo dostęp do pozostałych drzwi prowadzących do innych miejsc i czasów, ale właśnie na tych w nowym domu nastolatków. A z każdą kolejną częścią przygody robi się coraz bardziej zawzięta.

Jaką rolę odegra w tym wszystkim Fred Śpiczuwa? Czemu latarnikowi tak bardzo zależy na znalezieniu największego sekretu Wrót Czasu? Kim naprawdę jest Ulysses Moore i czy aby na pewno zmarł, jak od początku jest nam to przedstawione?

Żeby odkryć tajemnice, musicie przygotować się na kolejne zagadki i serię wydarzeń prowadzącą do ich rozwiązania. Nie chcę nikogo zmartwić, ale i ta część serii kończy się zagadkowo i nie pozwoli wam odpocząć, póki nie weźmiecie do ręki kolejnego tomu.

Wróciłam, by kontynuować przygodę w Kilmore Cove i willi Argo, by na nowo odnaleźć się wśród poznanych już bohaterów. I kolejny raz zaskoczyłam się wartką akcją i nowinkami, które do tej pory skryte były przed czytelnikami, choć tak naprawdę od samego początku podane były niemal na tacy. Tak to już bywa z seriami książkowymi. Wydaje nam się, że nic nas nie zaskoczy, a każdy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3472 użytkowników ma tytuł Kamienni Strażnicy na półkach głównych
  • 2 945
  • 527
1179 użytkowników ma tytuł Kamienni Strażnicy na półkach dodatkowych
  • 931
  • 126
  • 30
  • 29
  • 19
  • 16
  • 14
  • 14

Tagi i tematy do książki Kamienni Strażnicy

Inne książki autora

Okładka książki Czy jest tam kto? Wszystko, co warto wiedzieć o religiach Pierdomenico Baccalario, Vito Mancuso, Federico Taddia
Ocena 8,1
Czy jest tam kto? Wszystko, co warto wiedzieć o religiach Pierdomenico Baccalario, Vito Mancuso, Federico Taddia
Okładka książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat Pierdomenico Baccalario, Tommaso Percivale
Ocena 6,8
50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat Pierdomenico Baccalario, Tommaso Percivale
Okładka książki Czy wszyscy będziemy robotami? Wszystko, co warto wiedzieć o technologii Pierdomenico Baccalario, Federico Taddia, Massimo Temporelli
Ocena 9,5
Czy wszyscy będziemy robotami? Wszystko, co warto wiedzieć o technologii Pierdomenico Baccalario, Federico Taddia, Massimo Temporelli
Okładka książki Do czego służą pieniądze? Wszystko, co warto wiedzieć o ekonomii Pierdomenico Baccalario, Simona Paravani-Mellinghoff, Federico Taddia
Ocena 7,5
Do czego służą pieniądze? Wszystko, co warto wiedzieć o ekonomii Pierdomenico Baccalario, Simona Paravani-Mellinghoff, Federico Taddia
Okładka książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat. Na wakacjach Pierdomenico Baccalario, Tommaso Percivale
Ocena 8,8
50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat. Na wakacjach Pierdomenico Baccalario, Tommaso Percivale
Pierdomenico Baccalario
Pierdomenico Baccalario
Włoski pisarz tworzący głównie literaturę dla młodzieży. Urodził się 6 marca 1974 roku w Piemoncie. Zaczął pisać jeszcze w liceum. Kiedy nudził się na lekcjach, tworzył opowiadania, udając, że robi notatki. Podczas studiów na Wydziale Prawa otrzymał nagrodę "Premio Battello a Vapore" za powieść "La Strada del Guerriero" i, jak sam mówi, był to najpiękniejszy dzień jego życia. Właśnie wtedy zaczął wydawać powieści. Dzięki serii "Ulysses Moore" jego książki trafiły do czytelników na całym świecie. Kocha podróże, zwiedzanie nowych miejsc i poznawanie innych zwyczajów, choć zawsze z przyjemnością wraca do domu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kod Lyoko. Tom 1. Podziemny zamek Jeremy Belpois
Kod Lyoko. Tom 1. Podziemny zamek
Jeremy Belpois
Yumi, Ulrich, Odd i Jeremy to czwórka przyjaciół, która odkrywa istnienie zamkniętej w internetowej przestrzeni dziewczynki - Aelity. Próbując ją ratować natrafiają na groźny wirus komputerowy, X.A.N.Ę. Tylko ich nowa koleżanka może go powstrzymać... tylko czy jej się to uda? Jak ma to zrobić? I co najważniejsze, w jaki w ogóle sposób Aelita trafiła do sieci? Kod Lyoko to seria, która powstała na bazie francuskiego serialu dla dzieci. Sama nigdy nie miałam z nim styczności, nie oglądałam go, jednak... podobno jest całkiem popularny. Dlatego też na jego podstawie stworzona została seria książek, którą ja sama polecałabym dla dzieci w wieku od 8 do może 12, 13 lat? Podziemny Zamek napisany jest ciut łatwiejszym językiem niż np. Złodziej Pioruna. Z resztą, sam wygląd książki świadczy, że nie została ona stworzona dla starszego odbiorcy - litery wewnątrz są dość duże, jak to zwykle przy takich książkach bywa. W czasie zakupu moją uwagę do tej książki przyciągnął przede wszystkim jej wygląd. Książka ma obwolutę z bardzo przyjemną dla oka grafiką. Po jej ściągnięciu oczom ukazuje się prosta, acz twarda i fajnie zaprojektowana okładka, a wewnątrz poza zwykłymi nielicznymi obrazkami możemy znaleźć kolorową wkładkę. Naprawdę, ta pozycja prezentuje się bardzo dobrze i uważam, że dlatego nieźle nadawałaby się na prezent. Jak jednak sprawa mnie się w środku? Hmm... całkiem nieźle, jak na książkę dla dzieci. Nie jest to wprawdzie historia najwyższych lotów, ale dla dziecka? Czemu nie. Powinna się sprawdzić. Historia jest bardzo prosta i dość oklepana jak na science-fiction, nie ma w niej w sumie nic bardzo zaskakującego, ale bohaterowie są przyjemni, stosunkowo wyraźni, a prosty styl powinien młodego czytelnika bez problemu wciągnąć. Jedyne, czego się mogę nieco bardziej przyczepić, to... mały chaos w fabule. Autor nieco skacze z teraźniejszości w przeszłość, czasami wrzuca nam krótkie scenki z innych żyć - i to przynajmniej mnie trochę rozpraszało, zwłaszcza, że przez skoki w czasie autor moim zdaniem za dużo rzeczy odkrywa na raz. Wolałabym przeczytać osobną książkę o początku przyjaźni dzieciaków z Aelitą, a osobną o tym, co było dalej... Wszystko byłoby bardziej składne. No ale cóż, może taki rozwój wydarzeń dyktował serial? Nie mam tu zbyt wiele do dodania. Podziemny zamek to powieść, która spełnia swoje zadanie jako rozrywka dla dzieci, daleko jej jednak do książki wysokich lotów, z której zrobiłby się dziecięcy klasyk. Ale jeśli tylko znacie dzieci, którym by się spodobała, nie bójcie się na nią polować, bo jest całkiem przyzwoita :)
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 6 9 lat temu
Endymion Spring Matthew Skelton
Endymion Spring
Matthew Skelton
Oryginalna, pełna opinia tutaj: https://www.instagram.com/p/DCDtM9hNKFg/?img_index=1 Zdjęcie profilowe peggy_brown72 "Chłopiec poczuł się rozczarowany, ale zarazem dziwnie przejęty, jakby podjął właśnie misję odnalezienia czegoś. Tylko czego? I po czym pozna, że to jest właśnie to, kiedy już znajdzie? Miał dopiero dwanaście lat i nie przepadał za czytaniem. Czuł jednak, że im pilniej będzie badał, im głębiej będzie drążył, tym pewnie na coś w końcu natrafi - może na jakiś sekret zakodowany na tych pustych stronicach? Sekret, który doprowadzi do jeszcze większego odkrycia? Tylko jak, zastanawiał się, można czytać pustą książkę? W końcu zamknął tomik i odstawił go na półkę, nieświadom, że opowieść właśnie zaczynała się pisać..." Puk puk. Dzisiaj mam dla Was wpis, poświęcony kolejnej z zapomnianych książek, tym razem *ponownie* z gatunku literatury młodzieżowej - oczywiście, fantastyki. Zostałam poniekąd przymuszona do jej przeczytania przez bliską mi osobę, która generalnie nie czyta - choć kiedyś od czasu do czasu się zdarzyło, teraz już niestety wcale - ale do dzisiaj "Endymion Spring" pozostaje jedną z jej ulubionych pozycji. Nie mogłam przejść obojętnie obok takiej rekomendacji i przełykając gorycz związaną z lekturą kolejnej młodzieżówki, wgłębiłam się w fabułę... I nawet nie wiem kiedy znalazłam się na ostatniej stronie powieści. Niesamowicie wciągająca historia, która zaciekawia już od samego początku, sprawiając, że nie można się od niej oderwać. Czyta się ją naprawdę szybko, ma dość duży druk - pewnie z uwagi na to, że ukierunkowana jest na tych młodszych czytelników. Nie jest to typowe ya, gdzie z dzieciaków w wieku ledwie nastoletnim robi się dorosłych. Historia rozgrywa się równolegle w dwóch płaszczyznach czasowych - w Oxfordzie, w czasach współczesnych, oraz w piętnastowiecznych Niemczech, tuż przed wynalezieniem druku przez Gutenberga. Jeden z głównych bohaterów to zwykły, przeciętny chłopiec, nieszczególnie wyróżniający się na tle swoich rówieśników - Blake. Choć wrażliwy, nie jest on jakoś przesadnie dojrzały, acz, nie należy też do grona dziecinnych podlotków - ot, normalne dziecko. Na jednym z zakurzonych regałów biblioteki natrafia na tajemniczą księgę, należącą do niejakiego Endymiona Springa. I w ten sposób zaplątuje się w wir nieprawdopodobnych zdarzeń. Wszystko dopełniają wrzucane równolegle przez autora retrospekcyjne wstawki, o których wspomniałam w ramach drugiej linii czasowej akcji. Umieszczono je na specjalnym, szarawym papierze, co nadaje całkiem efektownego klimatu. Przykład macie na drugim kafelku. I ten właśnie wątek zdecydowanie bardziej mnie ekscytował. Nie chcę zbytnio wdawać się w szczegóły, żeby uniknąć spojlerów (a tutaj praktycznie każda dodatkowa informacja takowy stanowi), ale wierzcie mi - dzieje się. A wykreowana intryga nie stanowi stuprocentowej fikcji, o czym świadczy notka na końcu. Gdybym przeczytała dzieło Matthew Skeltona dwadzieścia lat temu, prawdopodobnie byłabym nim oczarowana. Dawno już dorosłą mnie, szczerze połechtało. 😉 Zabawnym jest dla mnie fakt, że nigdy nie widziałam żadnego postu o niej - recenzji, zdjęcia bez opisu, czegokolwiek - a jednocześnie, każdorazowo widuję ją w antykwariacie, który raz na jakiś czas odwiedzam. I wcale nie jest to ten sam egzemplarz, zalegający na półce od niepamiętnych czasów.
Szejdi007 - awatar Szejdi007
ocenił na 7 1 rok temu
Wyspa Masek Pierdomenico Baccalario
Wyspa Masek
Pierdomenico Baccalario
Pierwszym, co od razu rzuca się w oczy, jest nieco inna szata graficzna książki. Widać jasny podział fabuły między wydarzeniami w Kilmore Cove a Wenecją, do której wyruszają bohaterowie. Obramowane albo wydrukami archiwalnych akt albo szczepkami kartek starych listów, nadają książce charakteru i czytelnik bezproblemowo przenosi się między miejscami, dostrzegając te subtelne różnice. Dzięki temu wiemy, gdzie i kiedy zmieniamy odwiedzane miejsca i bohaterów. Opowieść rozpoczyna się – jak w przypadku poprzednich tomów serii – dokładnie w miejscu, w którym zakończyła się poprzednia część, dzięki czemu nie doświadczamy żadnych drastycznych skoków w czasie. Od samego początku wydarzenia podążają jedno za drugim tak intensywnie, że nie można oderwać wzroku znad stronic, chcąc czym prędzej dowiedzieć się, jak rozwinie się akcja. Baccalario nie pozawala nam na nudę w tak interesujący sposób wiążąc ze sobą nici powiązań między bohaterami oraz skrywanych przez nich tajemnic, że nie zwracamy nawet uwagi na czas poświęcony lekturze. Rodzeństwo Covenant wraca do szkoły, co w ich przypadku jest jednym z nowych doświadczeń po przeprowadzce do willi Argo w Kilmore Cove. Nie jest to jednak coś, nad czym spędzamy dłuższą chwilę, gdy w grę wchodzi wyścig z Obliwią Newton w poszukiwaniu zaginionego przed laty zegarmistrza Dedalusa. Jeszcze poprzedniej nocy Julia wraz z Nestorem walczyła przeciwko próbującemu wtargnąć do ich domu Manfredem a chłopcy doświadczali przygód w krainie Puntu. I później w Domu Luster. Mimo wzmianek dotyczących poprzednich części sagi, fabuła prze naprzód i już na początku widzimy jak sama Obliwia – będąca już z Wenecji dzięki wrotom czasu w domu Dedalusa – stara się go odnaleźć by uzyskać dostęp do wszelkich kluczy otwierających inne drzwi w tajemniczym miasteczku. Mimo starań, Julii nie udaje się uzyskać jedynego ocalałego przewodnika po Kilmore Cove w jedynej miejscowej księgarni, ale Calypso – właścicielka lokalu – zdaje się ieć przed nią własne tajemnice, nie wyjawiając jej wszystkiego, co sama wie. Dzięki temu bohaterowie, którzy początkowo wydawali się nie mieć większego znaczenia dla głównego nurtu fabularnego, stają się coraz ciekawsi, a sama historia i świat odkrywany przez nowo osiedlającą się tu rodzinę staje się coraz większy. Nawet jeśli samo Kilmore Cove nie jest miejscem godnym zaznaczenia na mapach, jeśli jego usunięcie z nich było tak łatwe. Podobnie, jak w przypadku wizyty w krainie Puntu, tak i przy weneckiej przygodzie, trójka bohaterów zostaje rozdzielona. Tym razem to Jason zostaje w willi Argo po tym, jak dwoje podróżujących po włoskim mieście włóczęgów artystów zakrada się do domu, z którego wyszli młodzieńcy. W ten sposób to on musi pomóc ogrodnikowi, podczas gdy Julia i Rick trafiają do rodzinnego domu Penelopy Moore, w którym zamieszkuje małżeństwo Calle. To oni decydują się wspomóc ich w poszukiwaniach zegarmistrza, po tym jak okazuje się, że znali tak Penelopę jak i samego Ulyssesa. Zanim czytelnik zdąży mrugnąć, akcja nabiera tempa, a przy asyście dorosłych bohaterowie docierają na tytułową wyspę masek, gdzie zatrzymał się niejaki Piotr Anglik, choć to nie nazwisko, pod którym go początkowo poznajemy. Czy uda im się faktycznie odnaleźć Dedalusa? Czy wróci z nimi przez wrota czasu do Kilmore Cove? I co z tym wszystkim mają wspólnego latarnik i gołębie? Tego dowiecie się dopiero zagłębiając się w lekturę.
Iwona Lustofin - awatar Iwona Lustofin
ocenił na 6 1 rok temu
Ukryte miasto Pierdomenico Baccalario
Ukryte miasto
Pierdomenico Baccalario
Tą część opowieści z cyklu różni od poprzednich kilka rzeczy. Początkiem opowieści nie jest bezpośrednia kontynuacja poprzedniego tomu. Historia rozpoczyna się bowiem od nieznanej dotąd postaci. Poznajemy dwunastoletnią Anitę Bloom, córkę konserwatorki sztuki i ciągle nieobecnego ojca. Mieszkają w Wenecji wraz z kotem Mioli, którego przygarnęły niedługo po przeprowadzce w to nowe dla nich miejsce. A kot, jak to kot, lubi chadzać własnymi ścieżkami i co jakiś czas się „gubi”. Anita, po jednej z takich ucieczek, wraz z zaznajomionym chłopcem z okolicy, Tommim, próbują odnaleźć go pośród uliczek miasta na wodzie. Omijają przy tym Dom Bazgrołów owiany legendami. Krótka rozmowa z nieznajomym mężczyzną powoduje ich ciekawość, gdy podczas wymiany zdań pada nazwa Kilmore Cove, której nigdy wcześniej nie słyszeli. Nie są jednak świadomi, że ktoś podsłuchuje ich rozmowę. Tą szpiegującą ich osobą jest niejaki Eco, który przekazuje informację Malariuszowi Wojniczowi, prezesowi Klubu Podpalaczy, dla których Dom Bazgrołów jest ważnym punktem zainteresowań. W tym czasie Anita odkrywa obrazek, na którym pojawia się i znika kobieta, której głos dziewczyna słyszy we własnej głowie. Mimo początkowych wahań, czy nie ma czasem halucynacji lub czy słyszenie głosów nie świadczy o jej całkowitym zwariowaniu, podejmuję rozmowę. Podczas niej wychodzi na jaw fakt, że kobieta jest ostatnią mieszkanką Kraju, który umiera. I choć Anita chciałaby jej pomóc, nie wie jak, zmartwiona tym, że jej rodzina jest śledzona przez wciąż nieznanego jej Eco. Panna Bloom wraz z Tommim nie chcą dopuścić do tego, by śledzący odebrał jej obrazek lub dowiedział się czegokolwiek o Kraju, który umiera, a tym bardziej o Kilmore Cove. Dowiadujemy się również, że Anita zna Petera Dedalusa, jako że właśnie w Wenecji zaszył się po zniknięciu z miasteczka i dzięki temu para zyskuje przewagę. W połowie książki wracamy do wydarzeń związanych z willą Argo. Jason, wracający ze szkoły, próbuje za wszelką cenę pozbyć się z dręczących go kuzynów Flint, którzy mimo że są dziećmi policjantów, odgrażają się, że nie chcą w Kilmore Cove żadnych obcych, a rodzina Covenant właśnie za taką uchodzi w ich małoletnich oczach. Kiedy udaje mu się zniknąć im z oczu, obok niego pojawia się Anita, której udało się przekroczyć granicę między światem Wenecji a Kilmore Cove, co zaskakuje obie strony nieoczekiwanego spotkania. To dzięki spotkaniu Anity, już w obecności ogrodnika, dowiadują się od niego wspólnie kolejnych zaskakujących informacji. Nikogo na etapie praktycznie połowy 18-tomowej serii nie zdziwi już fakt, że pod postacią Nestora kryje się nikt inny jak sam Ulysses Moore, ukrywający się pod postacią ogrodnika dla własnego bezpieczeństwa. Przekazuje on bohaterom, że zarówno jego własny ojciec, jak i malarz Morice Moreau należeli niegdyś do Kluby Podróżników w Wyobraźni. Jednak jego własny dziadek zamknął klub, zmieniając go w Klub Podpalaczy. Ten sam dowodzony przez Malariusza Wojnicza, który chce zniszczyć wszystko co nowe na swojej drodze. Dzięki Ulyssesowi w ręce bohaterów trafia Przewodnik Imaginacyjny, dzięki któremu można dotrzeć do niezwykłego miejsca, które umiera. Tom zamyka spotkanie Tommiego z Wojniczem w pracowni Morice’a Moreau, zostawiając przed nami kolejne otwarte zakończenie, jakbyśmy otrzymali klucz do otwarcia drzwi kolejnego tomu. Czy chłopcu uda się wymknąć dowódcy Klubu Podpalaczy? Czy Anita da radę dostać się do Kraju, który umiera przy pomocy rodzeństwa Covenant? Co dalej z Klubem Podróżników w Wyobraźni? Tą część wyróżnia coś jeszcze. Obwoluta tomu różni się od poprzednich, a po rozłożeniu otwiera przed nami planszę do gry, co nadaje serii książek interaktywnej formy. Teraz i my, czytelnicy, możemy stać się uczestnikami zabawy zamiast biernie śledzić i obserwować wydarzenia fabuły.
Iwona Lustofin - awatar Iwona Lustofin
ocenił na 6 1 rok temu
Klątwa miliardera i tajemniczy diament Richard Newsome
Klątwa miliardera i tajemniczy diament
Richard Newsome
Myszkując po antykwariacie wpadł mi w oko znajomy grzbiet - okazało się, że ponownie natknęłam się na "Klątwę miliardera". Początkowo nie byłam w stu procentach przekonana, czy aby na pewno chcę przeczytać tę pozycję, a co dopiero widzieć ją na swojej półce. Jednak szalę na pozytywną stronę przeważył tłumacz, w którego przekład "Harry'ego" wczytują się wszyscy polscy "potteromaniacy" - Andrzej Polkowski. "Tajemniczy diament" opowiada o zwyczajnym trzynastolatku o nieco staroświeckim (choć, nie ukrywam, iście królewskim) imieniu Gerald. Pewnego dnia zostaje wezwany "na dywanik" do dyrektora i... tak rozpoczyna się jego zwariowana przygoda oraz nowe życie. Młodociany miliarder przekona się na własnej skórze, że paparazzi i "życzliwi" ludzie mogą uprzykrzyć życie nawet najspokojniejszej osobie, ale w końcu - jak głosi znane przysłowie - "prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" :) Ostrzegam - początkowo czyta się przyjemnie, choć nie jest to najlżejsza lektura. Na szczęście wraz z kolejnymi rozdziałami możemy podziwiać rozwijający się niczym wiosenny przebiśnieg (akurat tych jeszcze nie widać, ale już blisko) zapał autora i - ku pozytywnemu zaskoczeniu - nie jesteśmy nawet świadomi, gdy przewrócimy ostatnią kartkę tej oto książki! Czekam na kolejne tomy :) PS Pan Polkowski chyba świadomie wybiera do tłumaczenia książki, w których choć jeden wątek łudząco przypomina "Harry'ego" - chyba nie tylko ja z sentymentem wspominam przygodę z Czarodziejem :)
Marchwianka - awatar Marchwianka
oceniła na 7 13 lat temu
Wiejemy do lasu Lyn Gardner
Wiejemy do lasu
Lyn Gardner
Czuję, że będzie to jedyna książka, której kiedykolwiek przyznam tak wysoką ocenę, a otrzymuje ją, ponieważ, jeśli dobrze kojarzę, to przeczytałam ją w czwartej klasie podstawówki. Nigdy nie byłam zapalonym molem książkowym, to była pierwsza dłuższa książka, po którą sama z siebie sięgnęłam i pożarłam ją okropnie szybko. Urzekająca historia, wszystkie obrazy w niej malowane po prawie dziesięciu latach dalej istnieją i żyją w mojej głowie, pamiętam przejęcie, grozę, płacz, kibicowanie Storm (jeśli dobrze pamiętam), podziwianie jej charakteru, zachwycanie się jej relacjami z rodziną, każdym nowym bohaterem. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i wpływ, nawet jako tak mała dziewczynka podczas poznawania jej świata i światopoglądu skłaniała mnie do ogromnych refleksji, cierpienia, współczucia, empatii. Pięknie oddane wartości, uczucia, zróżnicowane kobiece postaci, mimo tego, że można było odczytywać ją bawiąc się w znajdywanie nawiązań do ukochanych bajek, to najważniejszym powiązaniem z nimi było przedstawienie ich w prawdziwym świecie dziewczynki, która nie przeżyje tylko jednej z tych historii, to nie jest jej cały świat, ona ma misję, musi znaleźć rozwiązania na prawdziwe problemy dotykające ją i jej rodzinę. Ta książka pięknie pokazuje jak nawet najmniejsze dzieci muszą zmagać się z trudnościami, mają w sobie poczucie walki, empatię, nie są tak beztroskie jak dorośli próbują je przedstawić. Staczają własne bitwy i są w pełni świadome własnego istnienia, świata, który je otacza i okrutności z jakimi muszą się zmierzyć. Nie wiem czy zdołam powrócić do niej, spróbować zinterpretować jeszcze raz świat, w którym się kiedyś zakochałam, zostałam, w pewnym sensie mnie ukształtował. Nie wiem czy te kolejne dziesięć lat życiowego doświadczenia nie przeszkodzą mi w ponownym spojrzeniu na wszystko oczami dziecka. Ale jestem ogromnie wdzięczna tej książce za pokazanie mi świata niejednoznacznego, skomplikowanego, w końcu opisanego. Pomogło mi to zrozumieć mój własny.
Oliwia - awatar Oliwia
oceniła na 10 3 lata temu
A więc tak to się kończy Tui T. Sutherland
A więc tak to się kończy
Tui T. Sutherland
Po opisie widać, że jest to coś w stylu "Kruczych wrót" przy czym "Krucze wrota" są lepsze. Może dlatego, że to je czytałam pierwsze ;) Niemniej, pomysł jest ciekawy i fajnie napisany. Tutaj piątka młodych ludzi ma boskie moce, gdyż... Nie, nie będę zdradzać. Powiem tylko tyle, że jest to oryginalny pomysł. To co jednak trochę może zirytować to to, że wszystko w zasadzie jest powiedziane dopiero na końcu. A jeśli komuś się spodoba i chce wiedzieć co dalej (jak ja) to się nie dowie, bo drugiego tomu po polsku jeszcze nie raczyli wydać. Autorka tworzy przyszłość, w której ludzie muszą się ukrywać. I w której... nie ma dzieci. Koniec świata nastąpił (a jakże) w grudniu 2012. Piątka nastolatków przeniesiona w przyszłość ma dwie opcje - przy czym obie są nienajlepsze. Jak postąpią? Spodobał mi się z bohaterów Tigre - może dlatego, że jest podobny do mnie, i Gus. Bo Kali mnie irytowała z Dianą, o Amonie już nie wspomnę. Bycie przystojnym to jego jedyna zaleta, ale to nie wystarczy bym takiego bohatera polubiła. Co jakiś czas pojawiają się komentarze nieznanego pochodzenia, komentując sytuację. Są zagadkowe, a ich znaczenie poznajemy znów dopiero na końcu. Tą książkę fajnie sobie raz czy dwa przeczytać, ale głupio poznawać historię i nie wiedzieć co dalej. Polecam w zamian "Księgi Pięciorga", bo teraz czekamy przynajmniej dopiero na czwarty, a nie drugi tom.
Justilla - awatar Justilla
oceniła na 7 15 lat temu
Pałac Śmiechu Jon Berkeley
Pałac Śmiechu
Jon Berkeley
Bardzo porządna lektura przygodowa. Nie tylko dla chłopców. Mamy tu i świat aniołów, i młodocianych gangów ulicznych (ale naprawdę młodocianych, całość jest lekka, spokojnie dla dzieci ok. 12 r.ż.). Jakby się uprzeć to w całej opowieści można dopatrzeć się drugiego dna - potraktować ją jako metaforę zagrożeń, które niesie ze sobą współczesna cywilizacja. Dlatego nawet rodzice mogą z zainteresowaniem przeczytać Pałac Śmiechu. Szkoda, że tak mało jest tych aniołów w książce. Autor pisząc o nich pokazuje, że albo czytał pisma mistyków z różnych części świata, albo sam doświadczył przeżyć mistycznych. "Mała" w powieści mówi tak: "Jedna Pieśń to muzyka, która płynie przez serce wszystkiego. Dzięki niej świat się kręci, a gwiazdy świecą. Wszystko, co istnieje, każdy owad, kamień, drzewo i kwiatek, ma swoje imię w Jednej Pieśni. Miłość i Smutek, Śmiech, Gniew i Odwaga - wszystkie one mają tam też swoje miejsce i musi między nimi istnieć harmonia. Kiedy jeden z tych wątków oddzieli się od reszty, zaczynają się kłopoty, jak gdyby linia się rozwiązała. Każdy Anioł Pieśni musi nauczyć się jej części. Dzięki nam jest żywa, my jej strzeżemy, a na koniec każde z nas dodaje do niej swoje imię, tak by pieśń rosła, świat toczył się dalej swoją koleją." Jeszcze większa szkoda, że kolejne tomy przygód Michasia Środy nie zostały przetłumaczone na polski (i nie zanosi się, że zostaną, ponieważ ten pierwszy wyszedł już dawno).
Ramon - awatar Ramon
ocenił na 8 12 lat temu

Cytaty z książki Kamienni Strażnicy

Więcej

Przyjacielu podróżniku,
jeśli chcesz jechać w świat,
musisz kochać bez tchu
i piasek i wiatr,
a przyjaciół mieć stu.

Przyjacielu podróżniku,
jeśli chcesz jechać w świat,
musisz kochać bez tchu
i piasek i wiatr,
a przyjaciół mieć stu.

Pierdomenico Baccalario Kamienni Strażnicy Zobacz więcej
Więcej