50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat

Okładka książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat autora Pierdomenico Baccalario, Tommaso Percivale,
Okładka książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat
Pierdomenico BaccalarioTommaso Percivale Wydawnictwo: Mamania literatura młodzieżowa
172 str. 2 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Il manuale delle 50 avventure da vivere prima dei 13 anni
Data wydania:
2024-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-06-07
Liczba stron:
172
Czas czytania
2 godz. 52 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Alicja Paleta
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat

Średnia ocen
6,8 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat

Sortuj:
avatar
170
58

Na półkach:

Książka-notesik dająca dziecku inspiracje do naprawdę fantastycznych przygód, które są na wyciągnięcie ręki. Bardzo fajne!

Książka-notesik dająca dziecku inspiracje do naprawdę fantastycznych przygód, które są na wyciągnięcie ręki. Bardzo fajne!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3190
3175

Na półkach: , , ,

Książeczka wygląda całkiem obiecująco.
Kupiłam ją 10 letniej córce na urodziny, i nie ukrywam, że mam nadzieję na Jej zachwyt.
W każdym razie ja bym, jako nastolatka byłabym tym prezentem zachwycona...
Kompletnie nie rozumiem tak wielu negatywnych ocen 😥

Książka zawiera 50 'misji' do wykonania oraz mnóstwo miejsca na notatki, podpowiedzi ciekawych filmów, lektur, puste przestrzenie na rysunki.

Przykładowe misje: ulepienie bałwana, puszczanie latawców, zasadzenie drzewa i rośliny, ukrycie skarbu, ułożenie playlisty i wiele in. fajnych robótek 😋😊

Polecam.

Edit: tak, córce książka się bardzo podobała.

Książeczka wygląda całkiem obiecująco.
Kupiłam ją 10 letniej córce na urodziny, i nie ukrywam, że mam nadzieję na Jej zachwyt.
W każdym razie ja bym, jako nastolatka byłabym tym prezentem zachwycona...
Kompletnie nie rozumiem tak wielu negatywnych ocen 😥

Książka zawiera 50 'misji' do wykonania oraz mnóstwo miejsca na notatki, podpowiedzi ciekawych filmów, lektur, puste...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
30

Na półkach: ,

Książka z misją – „50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat” P. Baccalario i T. Percivale

"50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat" to podręcznik, notatnik i pamiętnik w jednym. Każde z 50 zadań opisano według spójnego schematu: tytuł, opis zadania, notatki pod informacją „Misja wykonana!”, wartość misji, szczegóły warte zapamiętania i – uwaga! – propozycja lektury powiązanej tematycznie z przeżywaną przygodą. Według mnie ta wskazówka to nic innego jak ukryta 51 misja pozwalająca wcielić się w nowe postaci i doświadczyć niezwykłego. To też zakamuflowana próba nakłonienia czytelnika tej swoistej nieksiążki to poznania innych tekstów.

Pośród 50 misji autorzy umieścili zadania banalnie proste jak rozpoznawanie chmur czy ulepienie bałwana, kreatywne jak organizacja przedstawienia czy redagowanie bloga, rozrywkowe jak gra w kule czy trafienie w słoik z odległości dziesięciu kroków oraz – moje ulubione – survivalowe jak posługiwanie się kompasem i mapą czy rozpalenie ognia. Misje z ostatniej grupy zadań pozwalają zdobyć konkretne umiejętności, które dawniej trenowało się w codziennej zabawie lub podczas wakacji u rodziny na wsi.

To tylko część recenzji, którą przygotował Dżin. Więcej znajdziecie na stronie:http://dzinztomikiem.pl/ksiazka-z-misja-50-rzeczy-ktore-musisz-zrobic-zanim-skonczysz-13-lat-p-baccalario-i-t-percivale/

Książka z misją – „50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat” P. Baccalario i T. Percivale

"50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat" to podręcznik, notatnik i pamiętnik w jednym. Każde z 50 zadań opisano według spójnego schematu: tytuł, opis zadania, notatki pod informacją „Misja wykonana!”, wartość misji, szczegóły warte zapamiętania i – uwaga!...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat na półkach głównych
  • 44
  • 10
  • 2
9 użytkowników ma tytuł 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat

Inne książki autora

Pierdomenico Baccalario
Pierdomenico Baccalario
Włoski pisarz tworzący głównie literaturę dla młodzieży. Urodził się 6 marca 1974 roku w Piemoncie. Zaczął pisać jeszcze w liceum. Kiedy nudził się na lekcjach, tworzył opowiadania, udając, że robi notatki. Podczas studiów na Wydziale Prawa otrzymał nagrodę "Premio Battello a Vapore" za powieść "La Strada del Guerriero" i, jak sam mówi, był to najpiękniejszy dzień jego życia. Właśnie wtedy zaczął wydawać powieści. Dzięki serii "Ulysses Moore" jego książki trafiły do czytelników na całym świecie. Kocha podróże, zwiedzanie nowych miejsc i poznawanie innych zwyczajów, choć zawsze z przyjemnością wraca do domu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Srodzy Sasi Terry Deary
Srodzy Sasi
Terry Deary Martin Brown
Znowu powrót do serii jaką uwielbiałem jako młody nastolatek - choć tego tytułu nie było w moich bibliotekach. Też widzę że w sumie to ta książka mi się nie odbiła na koncie bibliotecznym (może pani jej nie zauważyła?),co pewnie jest przyczyną że tak długo czytałem... Napewno fajnie że tutaj udało się w tytule złapać angielski żart (The Smashing Saxons --> Srodzy Sasi - w sensie chodzi o to złapanie by przymiotnik był na tą samą literę... jak przy świeżakach w biedronce!). Vertigerna rządy były dla mnie nowością - nie wiedziałem że tak dużo jakiś legend/plotek jest o tych czasach. Vertigern zagrożony przez groźnych Piktów (komiks "śmierć albo haggis? co wybierasz brytorzymianinie?") zaprosił Sasów Hengista i Horsa do pomocy... a potem w kolejnych stronach coraz głupiej oddaje im władze i ziemie... ciekawy pomysł (typowy dla tej serii) ukazaniem tego poprzez dzienniczek. To co w tych książkach też mi się to ukazywanie historii jak odkrywano różne odkrycia archeologiczne - w może czasem mało poważny i dziecinny sposób - ale zawsze ;D To co za to przy tym wartościowe - często w formie komiksów pokazuje archeologów i historyków którzy się spierają bo inaczej odczytują dane znalezione naczynia czy inne artefakty bo nie zawsze to jest tak jednoznaczne jak to się przedstawia. Rozdział o królu Arturze i jak ta postać była różnie postrzegana zanim stał się myszką miki rozkwitu średniowiecza (bo chyba to jest ten poziom wpływu legend arturiańskich na inne legendy średniowieczne i dzisiaj ten archetyp też się utwierdza). Nie mogło się obyć bez zakonników - w końcu to od nich głównie kroniki czy jakieś legendy mamy z tego okresu - wszystko oblane ciekawymi plakatami rekrutującymi niczym z współczesnego HR. Też komiksowo jakaś dziecinniada forma pokazania jak wytwarzano buty u garbarza czy skórę do pergaminów ksiąg też ciekawie przedstawione w lekkiej formie - atrament mnie zdziwił że powstaje w związku z zmieszaniem narośli z jaj os i octu winnego plus jakiś tlenek żelaza i guma arabska - tak kwasowata substancja może się wgryzać w welin (pergaminowa kartka) Pare anegdotem w historii Anglii przejścia głównego ośrodka władzy z Mercji do Wessexu. Początek płacenia danegeldu przez Alfreda duńczykom. Ciekawy rozdział zestawiania Alfred vs i jego wnuk Athelstan - obaj zasłużeni, dla historii anglii, obaj walczyli z duńczykami, acz athelstan wykopał ich od Norhumbrii do Kentu, i nawet narzucił zwierzchnictwo walijczykom, ale ... nie miał za bardzo kronikarza który to będzie wychwalał więc jest mało pamiętany Kobiecy rozdział Dosyć wstrząsający rysunek grobu kobiety, nad którą trumną jest kolejne ciało, przygwożdżone kamieniem - oba przysypane ziemią - wydaje się że ta druga była służącą pierwszej. Dziwne te prawa zwyczajowe - a właściwie wyjątki od praw typu za kradzież kobiety nie można uznać winnej o ile ten naszyjnik który jest w jej posiadaniu trzyma w kufrze, do którego ma klucz (jak zwykła skrzynia to się nie liczy). Trochę się zdziwiłem że kobieta mogła wziąć kolejnego męża jeśli poprzedni został wzięty do niewoli (trochę zrozumiałe - ale zazwyczaj myślałem że praktykowano bardziej jakiś wymiar czasu typu rok czy dwa). Trochę o wróżdach i jak za dawne sprawy rodowe karano żony. O jedzeniu Wspomnienie znanej sprawy zębów ludzi średniowiecza - paradoksalnie wydaje się że zdrowsze zęby mieli koczownicy bo nie musieli jeść chleba... - mąka na chleb była ścierana na żarnach kamiennych - spotkałem się z opinią że takie żarna powodują efekt w minicząsteczkach tych kamieni które mieszają się z mąką i ścierają nam powłokę ochronną z zębów. Kroniki głodowe - cóż - to zawsze warto wspominać w świecie gdzie możemy jeść codziennie mięso jak średniowieczni arystokraci - tamte czasy to były jednak czasy głodu i walki o przetrwanie. Trochę wspomniano o milczeniu mnichów - w sumie ostatnio sobie zdałem sprawę że takie śluby milczenia gdy się jest analfabetą to o wiele inny kaliber niż śluby milczenia współcześnie gdy możemy coś napisać etc. Choroby i schorzenia - chyba najbardziej mnie zaskoczył sporysz - a więc choroba gdy zboże zaatakowane grzybem toksycznym, dostawał się do mąki. Od tego człowiek w dobrym przypadku w szaleńczym tańcu, a w złym gniły mu uszy i nos kończąc się śmiercią. Fajna dyskusja nad Ethelread II Unready --- a pierwotnie unraedy - i nie wiadomo na 100 % czy to nie gotowy, nie czytaty, nie przyjmujący dobrych rad ... a może chodziło że miał złych doradców? Paradoksalnie polskie tłumaczenie "nierozważny" jakoś trochę łapie po trochu z każdej wersji. Najazdy wikingów okraszono fajnie legendą z bitwy pod Maldon gdzie Byrthoth Waleczny pozwolił Wikingom ustawić się odpowiednio bitwy pomimo nieprzyjaznego przypływu i ... Sasi przegrali a on zginął. Trochę też o Kanucie i duńczykach. Ciekawym aspektem w tego typu średniowiecznych książkach terrego dearego jest ukazanie jak wróżdy ówczesne tak powszechne - potrafiło eskalować najgłupsze zatargi między rodami/klanami. Trochę człowiek bardziej docenia obecny system w porównaniu -- I co ciekawe jak istotne była zamiana zemsty na kwoty pieniężne z perspektywy władzy królewskiej.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na81 rok temu
Zabójcza zagadka chemiczki Jordi Sierra i Fabra
Zabójcza zagadka chemiczki
Jordi Sierra i Fabra
Kiedy podchodziłem do czytania tej książki, nie wiedziałem o niej w zasadzie nic. Ot, jakaś książka z literatury dziecięcej z przyjemną okładką. Dzięki temu nie zawiodłem się na tej pozycji, była dosyć przyjemna. Zainteresowało mnie to, że autor jest Hiszpanem. Nie czytam zbyt dużo tamtejszej literatury, więc byłem ciekawy, czy ta pozycja przypadnie mi do gustu. "Zabójcza zagadka chemiczki" Jordi i Sierra Fabra opowiada o trójce przyjaciół, którzy mają pięknie, hiszpańskobrzmiące imiona, których niestety nie jestem w stanie odmienić. Są to mianowicie Jorge, Petra i Max. Pewnego dnia, będąc na lekcji chemii i nudząc się, Jorge miesza ze sobą jakieś dwie substancje, które powodują... wybuch i zniszczenie pracowni chemicznej! Profesor Fernanda, nauczycielka tegoż przedmiotu, postanowiła się na nich "odegrać" i wplątuje ich w... zabójczą grę. Zacznijmy od tego, że tytuł jest nieco zgubny i wyolbrzymiony. Owszem, jest tutaj a la "zabójcza" zagadka, natomiast nikt nie ginie, więc książka jest odpowiednia dla młodszych. Można podpiąć ją bardziej pod powieść detektywistyczną aniżeli kryminał. Jeśli chodzi o sam pomysł na fabułę i tytułową zagadkę, mam troszeczkę mieszane uczucia. Jakby w prawdziwym świecie, w XXI wieku w takim kraju, jak Hiszpania, chyba nie mogłoby się coś takiego zdarzyć. Coś takiego, to znaczy, że Profesor Fernanda w zamian za zniszczenie laboratorium chemicznego, kazała swoim uczniom wypić roztwory o kilku różnych kolorach, z których jeden był trucizną. Zatem ten sam koncept na fabułę był troszeczkę z kosmosu. Jeśli chodzi o wiek, to tutaj mam pewien problem. Gdyby ktoś zapytałby mnie o to, do jakiej kategorii wiekowej skierowana jest ta pozycja, nie umiałbym chyba odpowiedzieć. Z jednej strony zarówno styl pisania jak i język jest prosty i przystępny dla młodszych. Z drugiej jednak strony ta zagadka jest troszeczkę skomplikowana, pojawiają się podstawy chemii i fizyki. W naszym kraju te przedmioty dochodzą w klasie siódmej szkoły podstawowej, dla uczniów której książka z kolei może wydać się zbyt dziecinna. Jeśli chcecie dać tę książkę młodszym, to będziecie musieli czytać ją z nimi, żeby pomóc w zrozumieniu i co nieco czasami wytłumaczyć. Ja sam nie jestem jakimś orłem, jeśli chodzi o akurat te lekcje, ale radzę sobie. Niektóre zagadki jednak sprawiły i mi mały problem, niektóre nawet sam osobiście bym skusił. Pod tym względem jednak, jeśli będziecie czytali tę pozycję ze swoimi pociechami, może to być fajne wprowadzenie do tych dwóch przedmiotów. Niemniej podobał mi się w tej pozycji na przykład humor. Jak dla mnie był on genialny. Szczególnie do gustu przypadł mi ten Profesor Fernandez, który podchodził lekko pod sarkazm, co uwielbiam. Jeśli chodzi jeszcze o to, co podobało mi się w treści, to jest to wątek bezdomnego. Tak, wiem, jak kończy się książka i wątek bezdomnego (nie chcę zaspoilerować, dla tych, którzy nie czytali, ale jednocześnie uprzedzam, że nie, nie chodzi o śmierć, bo tej tutaj nie ma),natomiast tak czy siak uważam ten pomysł za bardzo dobry. Uczy nas on tego, że bezdomni to też normalni ludzie, niektórzy sami wybrali takie życie, a inni to poszkodowani przez los czy też system: "Na pewno sporo takich ludzi to ofiary. Odrzuceni, niezrozumiani. Narkotyki, alkohol, samotność... Ale niektórzy wybierają takie życie". W każdej szanującej się recenzji musi być mowa oczywiście o... wydaniu! Tutaj wydawnictwo Akapit Press, jak zwykle zresztą, się postarało. Jest ono dość... nietypowe, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na nazwy rozdziałów, którymi są wzory pierwiastków, np. He(od helu),H(od wodoru) etc. plus napisane jest w nawiasie, który z kolei jest te pierwiastek w Tablicy Mendelejewa(układ okresowy pierwiastków). Uważam to za fajny i oryginalny pomysł. Oprócz tego żółty pasek na górze każdej strony, który wygląda dosyć estetycznie i podoba mi się. No i ta intrygująca, kolorowa okładka i ilustracje, bo te też są! Ilustratorem jest Pablo Nunez, który ma dość nietypowy styl rysowania. Niemniej, podobają mi się. Jeszcze tutaj wspomnę o tłumaczce Elżbiecie Soszyńskiej. Przetłumaczenie tej książki, tych wszystkich zagadek słownych i nie tylko oraz nawet wiersza było na pewno nie lada wyzwaniem. Podziwiam osoby tłumaczące wiersze z innych języków, bo jest to trudne. Jeśli chodzi o tę pozycję, tłumaczce się zdecydowanie udało. Na początku moje uczucia były mieszane, natomiast ze strony na stronę poprawiały się. Książka była dosyć przyjemna, miejscami infantylna, no ale w końcu to książka dla dzieci. Dobrze bawiłem się podczas lektury, zawarto w niej kilka mądrych myśli i naukę, więc ostatecznie oceniam tę książkę pozytywnie.
snaky_reads - awatar snaky_reads
ocenił na75 lat temu
Cukierenka panny Euforbii Luigi Ballerini
Cukierenka panny Euforbii
Luigi Ballerini
Ostatnio mam spory poślizg jeśli chodzi o czytanie książek. Praktycznie na wszystko brakuje mi czasu. A już w szczególności na relaks z dobrą powieścią w dłoni. Szkoda, bo w mojej kolekcji jest cała masa lektur, po które warto sięgnąć. Dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Tylko, żeby tak móc nieco rozciągnąć tą dobę... Byłoby cudownie. A tak to tylko ciągle walczę z czasem. I póki co, on jest górą... Dziś podaruję Wam odrobinkę magii. Bowiem historia, którą niewątpliwie miałam przyjemność ostatnio przeczytać ma jej w sobie całą masę. Jest to opowiadanie o Marcie, Matteo i niezwykłej właścicielce cukierni, pani Eforbii. A także o magicznej mocy ciastek pieczonych na miarę. Ale nie mówię tu teraz o wymiarach tych wszystkich wypieków. Nie będziemy teraz rozwałkowywać ciasta z centymetrem w ręku ani układać truskawek korzystając z szablonu. Ciastka na miarę panny Euforbii są wyjątkowe nie dlatego, że trzymają się jakichś odgórnie przyjętych norm. Lecza dlatego, że są one wypiekane na szczególne okazje i z jakiegoś bardzo ważnego powodu. Pewnie trudno Wam pojąć o co mi tak naprawdę chodzi. Bo temat ten nie należy do najłatwiejszych. Ale wyobraźcie sobie, że macie do zrealizowania jakiś plan, który według was jest z góry skazany na niepowodzenie. Nie umiecie znaleźć wyjścia z tej sytuacji. I nagle w wasze ręce trafia smakołyk, który rozjaśnia wasz umysł i dzięki niemu wszystko staje się znacznie prostsze. Cudownie byłoby mieć coś takiego prawda? No cóż. Jeśli go potrzebujecie to koniecznie musicie wybrać się do cukierni panny Euforbii. Ona jest po prostu specjalistką w pieczeniu tak nadzwyczajnych słodkości. A co więcej - jej wyroby są po prostu wyśmienite! Właścicielka tego niewielkiego sklepiku oferuje swoim klientom niezwykłe wypieki. Tutaj nie znajdziesz tradycyjnej bajaderki czy serniczka. W tej cukiernie smakołyki wypiekane są na specjalne zamówienie, a ich rodzaj zależy od sytuacji na jaką ma wpłynąć. I choć to wszystko wydaje się być szalenie skomplikowaną sprawą, okazuje się, że wcale nie jest tak źle. Panna Euforbia wie bowiem doskonale jak dopasować przepis do potrzeb swoich klientów. A jej pyszności zawsze działają. Nawet wtedy, gdy sytuacja wydaje się być beznadziejna. I to właśnie jest ich ogromną zaletą, a smakołyki Panny Euforbii stają się coraz bardziej znane. Fajne jest także to, że właścicielka tego zakątka z przyjemnością dzieli się swoimi umiejętnościami z innymi. Od lat prowadzi kursy cukiernictwa. Jedynymi z jej studentów została właśnie Marta i Matteo. Nie będę Wam jednak opisywać całej tej książki. Boję się, że zagłębiając się w szczegóły mogłabym zniszczyć tą magię jaką ma w sobie. Bo podczas czytania odkrywamy czym w zasadzie są ciasteczka na miarę, jaki kryją w sobie dar i... czy rzeczywiście działają. Nie ukrywam, że bardzo chciałabym mieć taki talent cukierniczy jak Panna Euforbia i wpływać na otoczenia poprzez tak cudowne smakołyki. Może tylko skracałabym im nieco nazwy, bo te są po prostu kosmiczne. Ale sam pomysł i wykonanie - miodzio. A że łakomczuch ze mnie straszny - to byłoby coś dla mnie :D Ta lektura naprawdę mi się podoba. Fabuła nie jest może jakaś porywająca, nie dzieje się tu zbyt wiele, nie będziemy z niecierpliwością czekać na dalszy ciąg. Ale z pewnością czyta się ją z wielką przyjemnością. To po prostu bardzo spokojne i przyjemne opowiadanie o miłości, przyjaźni, zrozumieniu. I o magii, która nas otacza. Bo przecież istnieje, prawda? Ja czytając tę książkę byłam mega zrelaksowana. Lubiłam do niej wracać w każdej wolnej chwili. I cieszyłam się, gdy spędzałam wieczory z tym opowiadaniem w dłoni. Nieskomplikowana, prosta, przyjemna historia. Taka, którą z pewnością będę wspominać z uśmiechem na ustach. Podoba mi się. Mam nadzieję, że mojej Ali także przypadnie do gustu. Wam także polecam. Jest super :)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na78 lat temu
Niesamowici Egipcjanie Terry Deary
Niesamowici Egipcjanie
Terry Deary Peter Hepplewhite Martin Brown
Książka „niesamowici Egipcjanie” W przeciwieństwie do kilku innych tytułów z tej serii, nie czytałem za dziecka – i może nawet dobrze – bo wtedy człowiek był bardziej łasy na tragiczne dramaty tortur i dramatyczne tragedie krwi. Tytuł trochę mniej może narwany pod względem szokowania– też bije z niego o wiele bardziej niż z innych (tytuły o grekach czy rzymianach) takie ukazanie archeologicznych historii, co mi nawet się podoba, ale z drugiej strony lubię chronologiczny porządek, szczególnie w sprawach które są dla mnie nowe – a taki pewnie był zamysł skoro dla nastolatków – no ale to czepialstwo. Bardzo plus za zaznaczenie że kleopatra była greckiej krwii – co przy robienia jej egipcjanką epoki brązu tudzież karnacji afrykacji jest miłym. Choć fakt faktem – jako chyba już 5 czy 6 pokolenie ptolomeuszy już mniej w niej było narodu zdobywców i nie była w próźni. No ale nieważne. Bardzo doceniam swoiste podsumowanie „boskości” faraona zdjęciem w którym nil/obszar zalewu przez nil w fazie wylewu/obszar wylewu nilu na teren całego Egiptu gdy Amenhotep II zapomniał powiedzieć stop acz… z jednej strony brzmi jak typowa zabawna infografika, a z drugiej … nie zdziwiłbym się gdyby grafika mogła być wzorowana na czymś prawdziwym – w końcu na pewno Egipcjanie mieli jakiś swój specyficzny humor  Boli mnie znowu trochę brak przypisów – ale znowu to jest pop-naukowe dla nastolatków więc nie ma co tego wymagać i świadczy bardziej o moim ramolstwie. Zresztą im dalej w historie tym samym mniej wiemy – przykład nam bliższego chrztu Polski, który niewiadomo tak naprawdę czy był 964 czy 967 a może jeszcze kiedy indziej a czy był w Pradze chrzest Mieszka czy może w Magdeburgu a chrzest sam czy aby na pewno był w Gnieźnie czy Poznaniu – a może gdzieś indziej bo ciężko było o jednoznaczną stolicę kraju itd… słabo to czytać takie dywagacje (szczególnie gdy kompletnie jest to nowy temati tracimy z oka konkret – czyli chrzest Polski – podobnie w moim odczuciu są wspominane faraona Echnatona/Amonhotepa IV (XVIII dynastia ) i jego powiązań rodzinnych i przygód dzieci Tutenchamona i Ansenamon, które najpierw się pobrali, a potem gdy Tutenchamon zmarł, była nakłaniana do poślubienia swojego dziadka Aj – tylko, że ojcostwo jego nad matką Nefertiti nie jest tak pewne wśród egiptologów (ale może coś się zmieniło w dziedzinie egiptologii i jest coś jednoznacznego – jestem jednak laikiem) Muszę przyznać śmiechłem na myśl że Brytyjczycy z francuzami swoimi poszukiwaniami sprawili pewną inflację mumii egipskich – przykład używania starych mumii jako opał w kolei w Egipcie nieposiadającym drzew, wydało się abstrakcyjne. Podobnie jak nie miałem pojęcia o oficjalnym odsłanianiu bandaży przy publiczności niczym w teatrze w czasach wiktoriańskich – aż muszę coś poszukać więcej o tym Bardzo miły był rozdział walki z klątwą grobowca Tutenchamona oraz z rabusiami. Fajnie uzmysławia też długość państwa egipskiego i zmian jakich był podawany – to razem z tym że dla Kleopatry i Rzymian piramidy były tak naprawdę abstrakcyjną atrakcją turystyczną daje takie ciekawy efekt w głowie. I szybko podsumowując – mile spędzony czas, jak na popnaukę bardzo przystępne
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 50 rzeczy, które musisz zrobić, zanim skończysz 13 lat