Hawkeye kontra Deadpool

Okładka książki Hawkeye kontra Deadpool
Matteo LolliGerry Duggan Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Marvel NOW! komiksy
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Hawkeye vs. Deadpool
Data wydania:
2018-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-17
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328126800
Tłumacz:
Marceli Szpak
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hawkeye kontra Deadpool w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hawkeye kontra Deadpool

Średnia ocen
7,0 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
756
465

Na półkach:

Ten kto obserwuje Pokój Geeka wie, że jedną z moich ulubionych marvelowskich postaci jest niejaki Deadpool. Jego przygody to zawsze duża dawka szalonych przygód, pełnych ironii, kuriozalnych sytuacji oraz bardzo specyficznego humoru. A co powstanie, gdy towarzyszy mu jego totalne przeciwieństwo? Hawkeye to w końcu postać precyzyjna, opanowana, która nie pozwala sobie na szaleństwa w stylu Deadpoola. Właśnie mieszankę tych sprzeczności serwuje nam komiks „Hawkeye kontra Deadpool”.


Jeżeli chodzi o fabułę to nie jest ona ani skomplikowana ani w żadnej mierze zaskakująca. Oto w Halloween do drzwi Clinta Bartona puka młody chłopak i szuka u niego pomocy. Clint uznaje to za głupi żart, wyrzuca okularnika za drzwi, a chwilę później znajduje go martwego przed swoją kamienicą. Zrządzeniem losu na miejscu jest też Deadpool, który mimo niechęci Bartona postanawia pomóc byłemu Avengersowi. Szybko okazuje się, że za morderstwem stoi tajemnicza organizacja z Cat na czele. Za pomocą pewnego lekarza wykorzystuje ona chorych psychicznie do swoich celów.


Jak widzicie, historia nie jest skomplikowana, nie ma tutaj wielkiej tajemnicy, a autorzy szybko odkrywają większość kart. Nie uznałbym tego jednak za wadę. Przygoda, którą przeżywają Deadpool i Hawkaye to po prostu tło służące ukazaniu różnic między dwoma głównymi bohaterami. A te od samego początku są wyraźne i zdecydowanie zniechęcają Hawkeyea do dalszej współpracy. Inny sposób działania i myślenia doprowadza do dziwnych i niedorzecznych zdarzeń podkreślających dwa światy obu postaci. Oczywiście wszystko okraszone jest tutaj komentarzami i charakterystycznym dla Deadpoola humorem.


„Hawkeye kontra Deadpool” to prosta, niewymagająca historia, która ma za zadanie wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Jeżeli jesteście fanami Deadpoola, jego specyficznego żartu i podejścia do świata to ten komiks jest dla Was idealną pozycją.

Ten kto obserwuje Pokój Geeka wie, że jedną z moich ulubionych marvelowskich postaci jest niejaki Deadpool. Jego przygody to zawsze duża dawka szalonych przygód, pełnych ironii, kuriozalnych sytuacji oraz bardzo specyficznego humoru. A co powstanie, gdy towarzyszy mu jego totalne przeciwieństwo? Hawkeye to w końcu postać precyzyjna, opanowana, która nie pozwala sobie na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Hawkeye kontra Deadpool na półkach głównych
  • 79
  • 17
51 użytkowników ma tytuł Hawkeye kontra Deadpool na półkach dodatkowych
  • 28
  • 9
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Hawkeye kontra Deadpool

Inne książki autora

Okładka książki Przeznaczenie X: X-Men - Tom 2 Stefano Caselli, Joshua Cassara, Gerry Duggan, Steve Foxe
Ocena 7,0
Przeznaczenie X: X-Men - Tom 2 Stefano Caselli, Joshua Cassara, Gerry Duggan, Steve Foxe
Okładka książki Przeznaczenie X. X-Men Gerry Duggan, Pepe Larraz, Javier Piña
Ocena 6,7
Przeznaczenie X. X-Men Gerry Duggan, Pepe Larraz, Javier Piña
Okładka książki Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Ocena 6,4
Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Okładka książki Rządy X. X-Men. Tom 2 Gerry Duggan, Pepe Larraz, Javier Piña
Ocena 7,1
Rządy X. X-Men. Tom 2 Gerry Duggan, Pepe Larraz, Javier Piña
Okładka książki Deadpool Modern Era Epic Collection. In Wade We Trust Gerry Duggan, Mike Hawthorne, Scott Koblish, Tony Moore, Brian Posehn, Declan Shalvey
Ocena 0,0
Deadpool Modern Era Epic Collection. In Wade We Trust Gerry Duggan, Mike Hawthorne, Scott Koblish, Tony Moore, Brian Posehn, Declan Shalvey
Okładka książki Rządy X. Marauders Stefano Caselli, Gerry Duggan, Matteo Lolli, Phil Noto
Ocena 7,5
Rządy X. Marauders Stefano Caselli, Gerry Duggan, Matteo Lolli, Phil Noto
Okładka książki Rządy X: Hellfire Gala Vita Ayala, Joshua Cassara, Russell Dauterman, Gerry Duggan, Alberto Foche, Jonathan Hickman, Tini Howard, Pepe Larraz, Matteo Lolli, Benjamin Percy, Stephen Segovia, Marcus To, Zeb Wells
Ocena 7,3
Rządy X: Hellfire Gala Vita Ayala, Joshua Cassara, Russell Dauterman, Gerry Duggan, Alberto Foche, Jonathan Hickman, Tini Howard, Pepe Larraz, Matteo Lolli, Benjamin Percy, Stephen Segovia, Marcus To, Zeb Wells
Gerry Duggan
Gerry Duggan
Urodzony w Nowym Jorku, ale mieszkający w Los Angeles scenarzysta telewizyjny i komiksowy. Przede wszystkim współpracuje z Marvelem, dla którego pisał m.in. serie: "Hulk", "Uncanny Avengers" oraz - w ramach nowego kanonu Gwiezdnych Wojen - "Chewbacca". Od kilu lat wspólnie z Brianem Posehnem tworzy też przygody Deadpoola.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Deadpool: AXIS Gerry Duggan
Deadpool: AXIS
Gerry Duggan Brian Posehn Scott Koblish
Deadpool jaki jest każdy widzi, ale nawet on potrafi przejść przemianę. I nie mam tutaj na myśli rozdwojenia jaźni, czy słyszenia dziwnych głosów w głowie, bo to u niego norma. Co powiecie na Zenpoola, który stara się podążać drogą równowagi, nie mordując swoich przeciwników? Cóż, jego małżonkę, władczynię podziemnego królestwa potworów i nieumarłych, przyprawia to o krwawą furię (dosłownie), zaś przeciwników naszego zamaskowanego najemnika z nawijką o niezły ból głowy. Ósmy tom serii "Deadpool" spod szyldu Marvel Now, jest naprawdę porąbany. Miejscami dosłownie, bo nie oszukujmy się - stara wersja naszego superherosa nadal ma się dobrze. Mimo że przeżywa emocjonalny kryzys. Zacznijmy od tego, że Deadpool odnalazł swą córkę (nieplanowaną), która ma obecnie osiem lat. Wydarzenia w Korei Północnej mocno napsuły mu krwi, a nowa sytuacja i zbliżający się konflikt, wcale nie poprawiają sytuacji w jego relacjach z żoną. Na domiar złego coś sprawiło, że X-Meni zachowują się niczym psychopaci, a Deadpool i inne typy spod ciemnej gwiazdy (nie wszystkie) odnaleźli spokój. Łatwo się zatem domyślić, że da się to we znaki praktycznie każdemu. Poziom gagów jest tutaj nieco mniejszy niż w poprzednich częściach, ale za to nie brakuje sieczki i czasem ostro poronionych sytuacji. To nadal nie jest do końca ten Deadpool znany z filmowej kreacji Ryana Reynoldsa, ale nadal wypada bardzo pozytywnie. Jego żona Shikla najchętniej urwałaby swemu mężowi głowę za jego wybryki, ale jest osobą (jak na jej naturę) wyjątkowo cierpliwą. Niemniej sceny z jej udziałem są naprawdę dobrze napisane i mnie bawiły. Szczególnie ta w metrze. Jest nawet na samym początku wątek z Draculą, który również zaliczam do udanych oraz zabawnych. Co zaś się tyczy głównego wątku fabularnego, czyli przemiany naszego zabijaki, to poprowadzono go nieźle. Brakowało mi w nim jednak większej liczby scen, gdzie na planie ścierałyby się obie osobowości Deadpoola, a nie była ukazywana jego forma zen. Co prawda świetnie to wypada w przypadku scen batalistycznych, jednak mimo wszystko można było tam wtrącić coś więcej z jego morderczej persony. Finał tego odcinka też jest udany, choć spodziewałem się podobnego obrotu spraw, więc mnie jakoś szczególnie nie zaskoczył. Ciekawie natomiast wypada dodatek specjalny z Roxxon i jej założycielem, w rolach głównych. Sporo tam gagów, a znalazło się też miejsce na kolorowanki oraz krzyżówki (już rozwiązane przez Deadpoola). Jak na razie ta seria mnie trzyma przy sobie i chętnie będę czytał ją dalej. Być może mi się nie znudzi, jak inne serie z Marvel Now, albo przynajmniej nie w najbliższym czasie.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Moon Knight: W noc Cullen Bunn
Moon Knight: W noc
Cullen Bunn German Peralta
Zakończenie wspaniałej trylogii opowiadającej o ciekawym i niejednoznacznym bohaterze. Rzecz, która obrazuje, jak jest to świetny komiks (i ogółem cała seria), to fakt, że zmiana scenarzysty oraz ilustratora, z części na część, zupełnie nie jest znaczna i dostrzegalna. Co może oznaczać, że pomysł na całą opowieść został prześwietnie rozplanowany, a do czynienia mamy przecież z mocno spójną historią o pewnym, bardzo skomplikowanym bohaterze. Magia. Co prawda, trzecia część historii o Moon Knightcie, w porównaniu do dwóch poprzednich, traci lekko na historii, która dla mnie jest mniej angażująca (bardziej to zbiór opowiadań z Moon Knightem w roli głównej), niż przedstawiona w częściach poprzednich, jednak nadal jest to wspaniała opowieść z przepiękną kreską, stanowiąca dobrą realizację wspaniałego pomysłu. Komiks porusza wiele dwuznacznych zagadnień i wchodzi w dość skomplikowany umysł Marca Spectora oraz pokazuje motywacje rządzące Konshu. Czegoś mi w nich zabrakło, by bardziej te historie były dla mnie zaskakujące, choć w niektórych aspektach, ta powieść graficzna to istne arcydzieło, jak każda z części tej historii. Pozostaje mi polecić całą serię, dawno nie widziałam tak wspaniałych ilustracji, świetnie ujętych w różne kadry i tekst, który nie wyjaśniając nic mówi wszystko. W trakcie czytania/przeglądania komiksu bawiłam się przednio, a moje wyobrażenie artystyczne w pełni zostało zaspokojone.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na 7 2 lata temu
Deadpool: Nuworysz z nawijką Gerry Duggan
Deadpool: Nuworysz z nawijką
Gerry Duggan Mike Hawthorne
Deadpool: Nuworysz z nawijką, to pierwszy tom z nowej serii Marvel NOW! 2.0, który przynosi nam świeży oddech w życie Wade'a Wilsona, a zarazem starą dobrą chaosyczną zabawę, której można oczekiwać po Deadpoolu. W świecie, gdzie superbohaterowie są na porządku dziennym, Deadpool niespodziewanie wyrasta na szczyt popularności, stając się największym (i najbardziej problematycznym) superbohaterem świata. Fabuła skupia się na nowych wyzwaniach, przed jakimi staje Deadpool. Gdy staje się sławny i bogaty, jego życie obraca się o 180 stopni — staje na czele grupy bohaterów, dla których musi zarabiać pieniądze, bo jak się okazuje, altruizm to za mało, by pokryć koszty działania. W międzyczasie musi także zmierzyć się z oszustem, który grozi zniweczeniem jego nowo zdobytej reputacji. Co więcej, Wade decyduje się na wyjątkowo ryzykowny krok, używając swojej córki Ellie jako przynęty, by wyciągnąć przeciwnika z ukrycia. Scenarzysta komiksu, świetnie oddaje ducha Deadpoola, tworząc historię pełną napięcia, humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Akcja jest szybka, dynamiczna i nie pozwala na nudę. Postać Deadpoola jest równie barwna i pełna życia, co zawsze, choć tym razem pokazuje również nowe oblicze jako lider i strateg. Artystycznie, prezentuje świat Deadpoola z wielką dbałością o szczegóły — od dynamicznych scen walki po bogato ilustrowane tła miejskie, które dodają głębi całej narracji. "Deadpool: Nuworysz z nawijką" to komiks, który może zaskoczyć nawet wiernych fanów postaci. Choć niektóre elementy tradycyjnej postaci Deadpoola, jak absurdalny humor czy brutalność, zostały nieco stonowane na rzecz bardziej skupionej fabuły, nadal jest to dzieło, które trzyma w napięciu i rozbawia do łez. Z humorem balansującym na granicy dobrego smaku i akcją, która nie pozwala oderwać się od strony, komiks ten zasługuje na ocenę 8/10. To nie tylko komiks dla starych fanów Deadpoola, ale również dla nowych czytelników, którzy szukają czegoś świeżego i ekscytującego w świecie superbohaterów. Deadpool w roli nuworysza i lidera to nowość, która wprowadza frapujące zmiany w dynamice znanej postaci, jednocześnie zachowując jej najbardziej charakterystyczne cechy. Sprawdźcie sami, jak Wade radzi sobie na nowej drodze do sławy i bogactwa!
GeekPiotr - awatar GeekPiotr
ocenił na 8 1 rok temu
Avengers: Czas się kończy, tom 3 Mike Deodato Jr.
Avengers: Czas się kończy, tom 3
Mike Deodato Jr. Jonathan Hickman
Seria „Avengers czas się kończy” to wielkie, a można nawet powiedzieć, że gigantyczne (jeśli chodzi o skalę) zakończenie cyklu wydawniczego „Marvel NOW”, i to właśnie wyniosłość i podniosłość przedstawionych wydarzeń jest największym, a problemem omawianej historii. Myślę, że fanatycy Marvela mieli wypieki na twarzy, kiedy czytali omawiany albumy. Ja na moje szczęście/nieszczęście czytałem wspomniana serię kilka lat po jej polskiej premierze… W bibliotece, w której wypożyczam komiksy jest już masa pozycji z cyklu „Marvel NOW2.0” czy klika tomów z cyklu „Marvel Fresh”. Trudno było mi, więc przeżywać przedstawione wydarzenia z wielkimi emocjami, komiksy z serii „Avengers czas się kończy” czytałem co najwyżej z dużym zaciekawieniem. Wspomniałem, że największe wa wadą albumów jest skala przedstawionej historii i podtrzymuje swoje zdanie, taka historia powinna być zarezerwowana dla permanentnego zakończenia komiksów Marvela… Bo jeśli kończymy pojedynczy cykl czymś takim, to co wymyślimy dalej? Trudno mi wyobrazić jakieś większe zagrożenie, niż to, co dostaliśmy w omawianej serii. Już historia przedstawiona w albumie Wojna Nieskończoności wydawała się zbyt „epicka”. Spytacie więc co dobrego jest w albumach z serii „Avengers Czas się kończy”? Odpowiem, że pewne wątki (losy pewnych postaci). W omawianej serii zobaczymy członków takich grup: Avengers Służący Shield, New Avengers, Avengers Multiwersum, Koteria czy Iluminaci. – Wymieniam tylko zespoły postaci, bo nie widzę większego sensu w wymienianiu wszystkich pojawiających się postaci. – Ostatnia z wymienionych grup była dla mnie najciekawsza i ich losy śledziłem najbardziej. Jednak to losy takich postaci jak Dr Strange, czy Dr Doom wydały mi się najbardziej interesujące. – Wspomniani bohaterowie wg nie zostali poprowadzeni w sposób, na jaki zasługiwali. Obie postacie zostały ukazane jako moralnie niejednoznaczne i mega potężne. – Nieco mniej ciekawa postacią, ale równie interesująca postacią była postać Tonego Starka. Na początku zastanawiałem się czemu wspomniana postać zachowuje w dany sposób, ale potem przypomniałem sobie, że było takie wydarzenie jak Avengers Axis i pewnie przedstawione tam wydarzenia spowodowały, że Iron Man jest nieco (delikatnie mówiąc)inną postacią. Najmniej zrozumiała postacią dla mnie był z kolei Steven Rogers… Kapitan Ameryka kojarzył mi się z kto raczej dąży do pojednania i rozładowania napięć, a nie z kimś, kto prowadzi polowanie i jest zaślepiony zawiścią… No ale cóż starość zmienia ludzi. Trudno napisać coś więcej bez spoilerów… Będę więc powoli kończył swoją opinię na temat serii albumów „Avengers Czas się kończy”. Jak ostatecznie oceniam wspomniane pozycje? Daje 7/10, bo to dobra historia, ale czytając serię „New Avengers” spodziewałem się chyba innego rozwoju sytuacji… Wspomniana serię czytało mi się również zdecydowanie lepiej… Jakoś bardziej rozumiałem wtedy tragizm i beznadziejność sytuacji przed, jaką postawiono członków Iluminatów. Bardziej też rozumiałem rozterki postaci… Pewnie dlatego, że w tamtej historii było mniej bohaterów i łatwiej było przez to przedstawić ich rozterki… Jednak, jak wspomniałem historia przedstawiona w albumach z serii „Czas się kończy” nie jest zła. Mnie chyba po prostu nie kręcą tak epickie historie, szczególnie gdy wiadome jest, że Ci dobrzy i tak wygrają, a ogólny stan rzeczy powróci do statusu quo.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 7 3 lata temu
Moon Knight: Z martwych powstaną Brian Wood
Moon Knight: Z martwych powstaną
Brian Wood Greg Smallwood
Drugi komiks z serii i tym razem, bardziej spójna opowieść, bo przedstawiona jest w nim jedna historia (powiedzmy, ponieważ ujmuje wiele wątków, które często nie były dla mnie zrozumiałe). Zmiana scenarzysty praktycznie niezauważalna, bo mimo niej nadal komiks ten trzyma się kupy i przepięknie prowadzi dialog z częścią pierwszą, klimat został bardzo dobrze zachowany. Cała historia zaś jest niezwykle krwawa, brutalna, smutna i bardzo ponura. I mimo, że to praktycznie jedna opowieść, momentami wchodziła w takie kierunki i rozwijała wątki, które były dość ciekawe i mylące, ale jednak prześwietne i tak idealnie dobrane do głównego bohatera. W tym szaleństwie jest metoda. To, co ponownie zachwyca w Moon Kinghtcie to niesamowicie przepiękna kreska. Położenie dialogów, ułożenie kadrów w różny sposób sprawia, że od tej przerażającej historii nie da się oderwać. Graficznie opowieść ta jest zwyczajnie hipnotyzująca, na ten moment to najpiękniejsze komiksy, które czytam/przeglądam. Sposób wykreowania bohatera również fascynujący, w tym komiksie po prostu wszystko do siebie pasuje, puzzle są wspaniale dobierane, a intryga odpowiednio przeciągnięta i rozwijana. Myślę, że do całej serii jeszcze niejednokrotnie powrócę i nadal nie będę w stanie odkryć wszystkich smaczków ujętych w tej historii. Całościowo, to sprawnie napisany komiks, który nie traci na wartości i zbędnych zastojach, nie skręca w niepotrzebne wątki, praktycznie niczego nie tłumaczy. To opowieść, do której trzeba się przekonać i wsiąknąć w nią z przygotowaniem. Zarówno Wood, jak i Smallwood to geniusze w swoim fachu, a ich spotkanie zaowocowało czymś niezwykle idealnym. Nie mogę się doczekać kolejnej i ostatniej powieści z tej serii, bo praktycznie do niczego nie mogę się tu przyczepić.
LosingHope - awatar LosingHope
ocenił na 8 2 lata temu
Tajne wojny: Thorowie Jason Aaron
Tajne wojny: Thorowie
Jason Aaron Chris Sprouse Goran Sudžuka
Album „Tajne wojny: Thorowie” to zbiór dwóch niepowiązanych ze sobą historii. Pierwsza część omawianego dzieła stanowi opowieści osadzona w „Bitewnym Świecie”, która jest częścią tytułowego eventu „Tajne Wojny”. Druga część albumu stanowi z kolei historia opowiadająca o przygodach Potężnego Thora zamienionego w żabę.Twórcami pierwszej części są Jason Aaron (scenariusz) i Chris Sprouse (szkice) oraz Goran Sudzuka (szkice), natomiast osobą odpowiedzialną zadrugą część jest Walter Simonson (scenariusz i rysunki). Muszę powiedzieć, że album bardzo mi się podoba, jeśli chodzi o aspekty wizualne. Oba przedstawione style graficzne, przypadły mi do gustu. Zastosowane w obu historiach palety barw według mnie w bardzo dobry sposób oddają ton przedstawionych wydarzeń. Przejdźmy jednak do fabuły przedstawionych opowieści. Muszę powiedzieć, że historia osadzona w „Bitewnym Świecie” i opowiadająca o Thor’ach jako stróżach prawa, mocno mnie zaciekawiła. Thorlief i Beta Ray Bill wydają się być świetnym partnerami (niczym duet James „Sonny” Crockett i Ricardo „Rico” Tubbs z kultowych „Policjantów z Miami”), szkoda ich relacja, nie jest w większym stopniu pokazana. Mnie osobiście trochę rozczarowała zakończenie, jak dla mnie wszystko skończyło się niestety zbyt raptownie, z tego też względu omawianej historii wystawiam ocenę 7/10 – dobra. Drugą część albumu przedstawiającą przygody Thora zamienionego w żabę oceniam z kolei na 8/10 – bardzo dobra. Wspomniana historia jest bez wątpienia dziwna i nietypowa, co nadaje jej pewnego niesamowitego uroku. Ja miłośnik przyrody i zwierząt, świetnie się bawiłem podczas lektury omawianej części albumu. Wyjątkowo nie przeszkadza mi, że opowieść nie jest w 100% zakończona w omawianym albumie i ma gdzieś swój dalszy ciąg… Prawdopodobnie jest tak dlatego, że zakładam, iż pozostała część historii nie była by taka ciekawa i urocza jak to, co przeczytałem. Album jako całość dostaje ocenę 7,5 a po zaokrągleniu 8 (zgodnie z zasadami matematyki). Powiem szczerze, że omawiana pozycja naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i myślę, że mogę ją spokojnie polecić nie tylko fanom Thora, ale ogólnie czytelnikom komiksów Marvela. Myślę, że osoby nieznające całej intrygi związanej z końcem multiwersum i powstaniem „Bitewnego Świata”, również będą się dobrze bawić, czytając omawiane dzieło.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 8 1 rok temu
Avengers: Czas się kończy, tom 1 Mike Deodato Jr.
Avengers: Czas się kończy, tom 1
Mike Deodato Jr. Stefano Caselli Jim Cheung Jonathan Hickman Valerio Schiti Kev Walker
Seria „Avengers czas się kończy” to wielkie, a można nawet powiedzieć, że gigantyczne (jeśli chodzi o skalę) zakończenie cyklu wydawniczego „Marvel NOW”, i to właśnie wyniosłość i podniosłość przedstawionych wydarzeń jest największym, a problemem omawianej historii. Myślę, że fanatycy Marvela mieli wypieki na twarzy, kiedy czytali omawiany albumy. Ja na moje szczęście/nieszczęście czytałem wspomniana serię kilka lat po jej polskiej premierze… W bibliotece, w której wypożyczam komiksy jest już masa pozycji z cyklu „Marvel NOW2.0” czy klika tomów z cyklu „Marvel Fresh”. Trudno było mi, więc przeżywać przedstawione wydarzenia z wielkimi emocjami, komiksy z serii „Avengers czas się kończy” czytałem co najwyżej z dużym zaciekawieniem. Wspomniałem, że największe wa wadą albumów jest skala przedstawionej historii i podtrzymuje swoje zdanie, taka historia powinna być zarezerwowana dla permanentnego zakończenia komiksów Marvela… Bo jeśli kończymy pojedynczy cykl czymś takim, to co wymyślimy dalej? Trudno mi wyobrazić jakieś większe zagrożenie, niż to, co dostaliśmy w omawianej serii. Już historia przedstawiona w albumie Wojna Nieskończoności wydawała się zbyt „epicka”. Spytacie więc co dobrego jest w albumach z serii „Avengers Czas się kończy”? Odpowiem, że pewne wątki (losy pewnych postaci). W omawianej serii zobaczymy członków takich grup: Avengers Służący Shield, New Avengers, Avengers Multiwersum, Koteria czy Iluminaci. – Wymieniam tylko zespoły postaci, bo nie widzę większego sensu w wymienianiu wszystkich pojawiających się postaci. – Ostatnia z wymienionych grup była dla mnie najciekawsza i ich losy śledziłem najbardziej. Jednak to losy takich postaci jak Dr Strange, czy Dr Doom wydały mi się najbardziej interesujące. – Wspomniani bohaterowie wg nie zostali poprowadzeni w sposób, na jaki zasługiwali. Obie postacie zostały ukazane jako moralnie niejednoznaczne i mega potężne. – Nieco mniej ciekawa postacią, ale równie interesująca postacią była postać Tonego Starka. Na początku zastanawiałem się czemu wspomniana postać zachowuje w dany sposób, ale potem przypomniałem sobie, że było takie wydarzenie jak Avengers Axis i pewnie przedstawione tam wydarzenia spowodowały, że Iron Man jest nieco (delikatnie mówiąc)inną postacią. Najmniej zrozumiała postacią dla mnie był z kolei Steven Rogers… Kapitan Ameryka kojarzył mi się z kto raczej dąży do pojednania i rozładowania napięć, a nie z kimś, kto prowadzi polowanie i jest zaślepiony zawiścią… No ale cóż starość zmienia ludzi. Trudno napisać coś więcej bez spoilerów… Będę więc powoli kończył swoją opinię na temat serii albumów „Avengers Czas się kończy”. Jak ostatecznie oceniam wspomniane pozycje? Daje 7/10, bo to dobra historia, ale czytając serię „New Avengers” spodziewałem się chyba innego rozwoju sytuacji… Wspomniana serię czytało mi się również zdecydowanie lepiej… Jakoś bardziej rozumiałem wtedy tragizm i beznadziejność sytuacji przed, jaką postawiono członków Iluminatów. Bardziej też rozumiałem rozterki postaci… Pewnie dlatego, że w tamtej historii było mniej bohaterów i łatwiej było przez to przedstawić ich rozterki… Jednak, jak wspomniałem historia przedstawiona w albumach z serii „Czas się kończy” nie jest zła. Mnie chyba po prostu nie kręcą tak epickie historie, szczególnie gdy wiadome jest, że Ci dobrzy i tak wygrają, a ogólny stan rzeczy powróci do statusu quo.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 7 3 lata temu
Tajne wojny Esad Ribić
Tajne wojny
Esad Ribić Jonathan Hickman Paul Renaud
Avengers Tajne Wojny, czyli na tzw. papierze, wielkie podsumowanie i swego rodzaju koniec jednego Multiversum Marvela, a początek drugiego… Odłóżmy jednak, opisy albumu zawarte na stronach Egmontu i skupmy się na rzeczywistej wartości i jakości omawianego albumu… Omawianą pozycję, najlepiej dla mnie opisuje twierdzenie „z dużej chmury, mały deszcz”. Jedyne, co dla mnie było naprawdę dobre i ciekawe w omawianej pozycji, to „bitewny świat”, w którym toczy się akcja omawianej historii. Bardzo fajnym zabiegiem było umieszczenie na 2 stronach albumu, mapy wspomnianego świata. Wspomniane graficzne przedstawienie bitewnego światu docenią szczególnie ci, którzy czytali pozostałe poboczne historie, osadzone w „Bitewnym świecie”. Ja czytałem do tej pory „Tajne Wojny: Wojna Domowa” oraz "Staruszek Logan: Strefy wojny" i dzięki wspomnianej mapie mniej więcej wiem, jakie miejsce odwiedził wspomniany staruszek… Niestety wspomniany koncept to najlepszy element omawianego albumu… Niestety informacji o tym, jak funkcjonuje Bitewny Świat, sprawdzają się do najważniejszych aspektów związanych z funkcjonowania takich tworów, jak państwo itp. czyli, kto sprawuje władzę sądową, jakie są służby porządkowe oraz z jaki mi problemami zmaga się dany twór społeczno-gospodarczy, zabrakło mi trochę bardziej szczegółowych niuansów… No ale przechodząc do fabuły, to nie jest ona ani mega ciekawą, ani zaskakująca… Zakończenie to w ogóle… Komiks skończyłem czytać parę dni temu i do dziś zastanawiam się, co w tym finale się wydarzyło, w sensie, na czym polegał kulminacyjny moment, może i jestem zbyt tępy… Sposób, w jaki Reed Richards naprawił to, co zostało zepsute/zniszczone… No po prostu myślałem, że chwycę się za głowę. Najgorsze jest to, że ten finał był zapowiadany jako coś, co trudno Sobie będzie wyobrazić. Miały nam opaść szczęki itp… No ale ja np. osobiście nie czułem ani przez chwilę czytania omawianej pozycji, że jest to dzieło godne wielkiego komiksowego eventu. Po prostu crossover, jakich wielu, a nie wielkie zakończenie Multiversum istniejącego od 1961 r. do 2015. Mówię, gdyby ten komiks traktować jak każdy inny event, to chyba dałbym komiksowi 7/10. No ale to miał być swego rodzaju wielki zapowiadany przez kilkanaście wcześniejszych opowieści koniec pewnej epoki… Jakby tego było mało, komiks mi się bardzo szybko przeczytało, co trochę dziwne jak na jego grubość (czytałem znacznie cięższe albumy)… Moja ostateczna ocena to 6/10. Tajne Imperium to jest event komiksowy! Na, ale o nim w innej opinii… Być może na moją ocena jest taka, a nie inna, gdyż czytałem omawiany komiks i serie Hackmana dopiero teraz wiele lat po jej wydaniu… kiedy w Polsce wyszła już masa komiksów, nie tylko z serii Marvel Now, ale i z Marvel Fresh, a więc miałem jako taką wiedzę na temat tego, co później się wydarzy w świecie Marvela.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 6 2 lata temu
Hawkeye: Rio Bravo Matt Fraction
Hawkeye: Rio Bravo
Matt Fraction Francesco Francavilla
Hawkeye 1-4 Sprawdzając rankingi najlepszych komiksów Marvela w większości z nich pojawiał się Hawkeye Matta Fractiona. Miałem więc spore oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione. Clint łączy pracę superbohatera pozbawionego żadnych mocy z życiem prywatnym. Barton nie regeneruje się tak szybko jak np. Wolverine, nie ma super siły, ani szybkości jak np. Steve Rogers dlatego każdy upadek i bójka kończy się długim powrotem do zdrowia. Fabuła komiksu jest raczej prosta. Bardziej koncentruje się na prywatnych sprawach Bartona z elementami klasycznej superbohaterszczyzny. Hawkeye pomaga swoich sąsiadom w walce z gangiem dresiarzy, pomaga w trakcie powodzi, przygarnia pieska, który z trudem uniknął śmierci, a jego życiu pojawia się pewna femme fatale, która oczywiście sprowadza na niego kłopoty. Część akcji koncentruje się również na Kate Bishop, która od razu zyskała moją sympatię. Tom trzeci skupia się wyłącznie na jej przygodach (i jest naprawdę bardzo ciekawy). Na słowa uznania zasługuje szata graficzna. David Aja oraz pozostali rysownicy wykonali świetną pracę. Komiks jest pełen szalenie kreatywnych momentów. Jeden zeszyt ukazany jest z perspektywy…psa, a w innym klasyczny tekst w dymkach zastąpiony jest językiem migowym. Rysunki to bardzo mocna zaleta tego runu. Finalnie jestem zadowolony z lektury, ale po tak pozytywnych opiniach spodziewałem się trochę więcej. Fabuła mnie odrobinę rozczarowała, ale komiks nadrabia bardzo ciekawymi bohaterami, rysunkami i kreatywnymi pomysłami.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Avengers: Czas się kończy, tom 4 Mike Deodato Jr.
Avengers: Czas się kończy, tom 4
Mike Deodato Jr. Stefano Caselli Mike Mayhew Jonathan Hickman Kev Walker
Seria „Avengers czas się kończy” to wielkie, a można nawet powiedzieć, że gigantyczne (jeśli chodzi o skalę) zakończenie cyklu wydawniczego „Marvel NOW”, i to właśnie wyniosłość i podniosłość przedstawionych wydarzeń jest największym, a problemem omawianej historii. Myślę, że fanatycy Marvela mieli wypieki na twarzy, kiedy czytali omawiany albumy. Ja na moje szczęście/nieszczęście czytałem wspomniana serię kilka lat po jej polskiej premierze… W bibliotece, w której wypożyczam komiksy jest już masa pozycji z cyklu „Marvel NOW2.0” czy klika tomów z cyklu „Marvel Fresh”. Trudno było mi, więc przeżywać przedstawione wydarzenia z wielkimi emocjami, komiksy z serii „Avengers czas się kończy” czytałem co najwyżej z dużym zaciekawieniem. Wspomniałem, że największe wa wadą albumów jest skala przedstawionej historii i podtrzymuje swoje zdanie, taka historia powinna być zarezerwowana dla permanentnego zakończenia komiksów Marvela… Bo jeśli kończymy pojedynczy cykl czymś takim, to co wymyślimy dalej? Trudno mi wyobrazić jakieś większe zagrożenie, niż to, co dostaliśmy w omawianej serii. Już historia przedstawiona w albumie Wojna Nieskończoności wydawała się zbyt „epicka”. Spytacie więc co dobrego jest w albumach z serii „Avengers Czas się kończy”? Odpowiem, że pewne wątki (losy pewnych postaci). W omawianej serii zobaczymy członków takich grup: Avengers Służący Shield, New Avengers, Avengers Multiwersum, Koteria czy Iluminaci. – Wymieniam tylko zespoły postaci, bo nie widzę większego sensu w wymienianiu wszystkich pojawiających się postaci. – Ostatnia z wymienionych grup była dla mnie najciekawsza i ich losy śledziłem najbardziej. Jednak to losy takich postaci jak Dr Strange, czy Dr Doom wydały mi się najbardziej interesujące. – Wspomniani bohaterowie wg nie zostali poprowadzeni w sposób, na jaki zasługiwali. Obie postacie zostały ukazane jako moralnie niejednoznaczne i mega potężne. – Nieco mniej ciekawa postacią, ale równie interesująca postacią była postać Tonego Starka. Na początku zastanawiałem się czemu wspomniana postać zachowuje w dany sposób, ale potem przypomniałem sobie, że było takie wydarzenie jak Avengers Axis i pewnie przedstawione tam wydarzenia spowodowały, że Iron Man jest nieco (delikatnie mówiąc)inną postacią. Najmniej zrozumiała postacią dla mnie był z kolei Steven Rogers… Kapitan Ameryka kojarzył mi się z kto raczej dąży do pojednania i rozładowania napięć, a nie z kimś, kto prowadzi polowanie i jest zaślepiony zawiścią… No ale cóż starość zmienia ludzi. Trudno napisać coś więcej bez spoilerów… Będę więc powoli kończył swoją opinię na temat serii albumów „Avengers Czas się kończy”. Jak ostatecznie oceniam wspomniane pozycje? Daje 7/10, bo to dobra historia, ale czytając serię „New Avengers” spodziewałem się chyba innego rozwoju sytuacji… Wspomniana serię czytało mi się również zdecydowanie lepiej… Jakoś bardziej rozumiałem wtedy tragizm i beznadziejność sytuacji przed, jaką postawiono członków Iluminatów. Bardziej też rozumiałem rozterki postaci… Pewnie dlatego, że w tamtej historii było mniej bohaterów i łatwiej było przez to przedstawić ich rozterki… Jednak, jak wspomniałem historia przedstawiona w albumach z serii „Czas się kończy” nie jest zła. Mnie chyba po prostu nie kręcą tak epickie historie, szczególnie gdy wiadome jest, że Ci dobrzy i tak wygrają, a ogólny stan rzeczy powróci do statusu quo.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 7 3 lata temu
Avengers: Czas się kończy, tom 2 Mike Deodato Jr.
Avengers: Czas się kończy, tom 2
Mike Deodato Jr. Stefano Caselli Szymon Kudrański Jonathan Hickman Kev Walker Mike Perkins
Seria „Avengers czas się kończy” to wielkie, a można nawet powiedzieć, że gigantyczne (jeśli chodzi o skalę) zakończenie cyklu wydawniczego „Marvel NOW”, i to właśnie wyniosłość i podniosłość przedstawionych wydarzeń jest największym, a problemem omawianej historii. Myślę, że fanatycy Marvela mieli wypieki na twarzy, kiedy czytali omawiany albumy. Ja na moje szczęście/nieszczęście czytałem wspomniana serię kilka lat po jej polskiej premierze… W bibliotece, w której wypożyczam komiksy jest już masa pozycji z cyklu „Marvel NOW2.0” czy klika tomów z cyklu „Marvel Fresh”. Trudno było mi, więc przeżywać przedstawione wydarzenia z wielkimi emocjami, komiksy z serii „Avengers czas się kończy” czytałem co najwyżej z dużym zaciekawieniem. Wspomniałem, że największe wa wadą albumów jest skala przedstawionej historii i podtrzymuje swoje zdanie, taka historia powinna być zarezerwowana dla permanentnego zakończenia komiksów Marvela… Bo jeśli kończymy pojedynczy cykl czymś takim, to co wymyślimy dalej? Trudno mi wyobrazić jakieś większe zagrożenie, niż to, co dostaliśmy w omawianej serii. Już historia przedstawiona w albumie Wojna Nieskończoności wydawała się zbyt „epicka”. Spytacie więc co dobrego jest w albumach z serii „Avengers Czas się kończy”? Odpowiem, że pewne wątki (losy pewnych postaci). W omawianej serii zobaczymy członków takich grup: Avengers Służący Shield, New Avengers, Avengers Multiwersum, Koteria czy Iluminaci. – Wymieniam tylko zespoły postaci, bo nie widzę większego sensu w wymienianiu wszystkich pojawiających się postaci. – Ostatnia z wymienionych grup była dla mnie najciekawsza i ich losy śledziłem najbardziej. Jednak to losy takich postaci jak Dr Strange, czy Dr Doom wydały mi się najbardziej interesujące. – Wspomniani bohaterowie wg nie zostali poprowadzeni w sposób, na jaki zasługiwali. Obie postacie zostały ukazane jako moralnie niejednoznaczne i mega potężne. – Nieco mniej ciekawa postacią, ale równie interesująca postacią była postać Tonego Starka. Na początku zastanawiałem się czemu wspomniana postać zachowuje w dany sposób, ale potem przypomniałem sobie, że było takie wydarzenie jak Avengers Axis i pewnie przedstawione tam wydarzenia spowodowały, że Iron Man jest nieco (delikatnie mówiąc)inną postacią. Najmniej zrozumiała postacią dla mnie był z kolei Steven Rogers… Kapitan Ameryka kojarzył mi się z kto raczej dąży do pojednania i rozładowania napięć, a nie z kimś, kto prowadzi polowanie i jest zaślepiony zawiścią… No ale cóż starość zmienia ludzi. Trudno napisać coś więcej bez spoilerów… Będę więc powoli kończył swoją opinię na temat serii albumów „Avengers Czas się kończy”. Jak ostatecznie oceniam wspomniane pozycje? Daje 7/10, bo to dobra historia, ale czytając serię „New Avengers” spodziewałem się chyba innego rozwoju sytuacji… Wspomniana serię czytało mi się również zdecydowanie lepiej… Jakoś bardziej rozumiałem wtedy tragizm i beznadziejność sytuacji przed, jaką postawiono członków Iluminatów. Bardziej też rozumiałem rozterki postaci… Pewnie dlatego, że w tamtej historii było mniej bohaterów i łatwiej było przez to przedstawić ich rozterki… Jednak, jak wspomniałem historia przedstawiona w albumach z serii „Czas się kończy” nie jest zła. Mnie chyba po prostu nie kręcą tak epickie historie, szczególnie gdy wiadome jest, że Ci dobrzy i tak wygrają, a ogólny stan rzeczy powróci do statusu quo.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 7 3 lata temu
Moon Knight: Z martwych Warren Ellis
Moon Knight: Z martwych
Warren Ellis Declan Shalvey
PAN KNIGHT Warren Ellis – no ten gość umie, jak mało kto. A jak coś robi, to robi tak, jak chce i ile chce. Szczególnie w superhero, do którego zagląda często, ale na krótko. Dłuższych runów w tych ramach w zasadzie prawie nie miewa, siada do jakiejś serii, bo ma pomysł (albo może dobrze płacą), machnie cztery zeszyty („Thor”), sześć („Iron Man: Extremis”), czasem kilkanaście („Batman”, „Astonishing X-Men”), a czasem jeden. I tyle. No i dobrze, bo dzięki temu nie rozmienia się na drobne, serwuje samo gęste i konkret. I tak zrobił z Moon Knightem. Otworzył nową serię z nim, napisał sześć zeszytów i oddał to w ręce innych. I te jego pierwsze sześć zeszytów to po polsku mamy dwa razy, w różnych wydaniach, pozostałe już tylko raz. Tych pozostałych nie czytałem, ale to, co serwuje nam Ellis poznać warto i to jeszcze jak. Na tom składają się dwie historie. Pierwsza to klasyka, gdy wrogowie pewnego wilkołaka wynajmują Moon Knighta by zajął się włochatym. No i zaczyna się ich walka. Druga opowieść to rzecz bardziej współczesna. Moon Knight to antybohater ścigany przez prawo, ale jako Pan Knight stanowi czasem pomoc dla policji, która przymyka oko na jego faktyczną tożsamość. No i tak działa, zajmując się kolejnymi bandytami – a to rzeźnikiem, mordującym tylko silnych mężczyzn, to tajemniczym snajperem strzelającym do ludzi, czy wreszcie… duchami punków. Ale do czego go to doprowadzi? I co jeszcze odkryje? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/01/moon-knight-owca-znany-moon-knightem-z.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 2 lata temu
Staruszek Logan: Strefy wojny Brian Michael Bendis
Staruszek Logan: Strefy wojny
Brian Michael Bendis Andrea Sorrentino
Staruszek Logan Tom 1 Strefy Wojny to komiks z serii Marvel Now 2.0. Bendis zmienia trochę założenia oryginalnego komiksu Wolverine Staruszek Logan. Historia owszem jest kontynuacją tamtego tomu, lecz osadzona zostaje podczas wydarzeń z Tajnych Wojen. Logan po śmierci rodziny przechodzi załamanie, ale do czasu gdy na jego farmie ląduje głowa Ultrona. Postanawia ruszyć w ciekawą podróż po Bitewnym Świecie aby odnaleźć swoje przeznaczenie. Tak, aby zrozumieć fabułę wymagana jest znajomość nie tylko poprzedniego tomu, ale też ogólnego położenia uniwersum Marvela podczas Tajnych Wojen. Opowieść koncentruje się na emocjonalnym aspekcie postaci Logana, ukazując jego wewnętrzną walkę oraz trudności w radzeniu sobie z nową, brutalną rzeczywistością. Historia jest pełna akcji, ale także pełna refleksji nad losem bohatera, który stara się odnaleźć sens w apokaliptycznym świecie. Rysunki w komiksie są dynamiczne, a całość ma mroczny, brudny, unikalny styl. Ilustracje świetnie oddają postapokaliptyczny klimat oraz uczucie beznadziei i bezsilności. Dodatkowo duże wrażenie robi efektywne ułożenie kadrów na stronie. Bardzo fajnie też przedstawiono kolejno odwiedzane zakamarki tego unikalnego świata. To interesująca lektura, zwłaszcza dla fanów mrocznych opowieści o Wolverine’ie, jednak wymaga nieco uwagi, by docenić głębsze warstwy fabuły. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DHA90nuslE-/?igsh=dmluNnRobHh3bW52
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Hawkeye kontra Deadpool

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Hawkeye kontra Deadpool