rozwiń zwiń

Dzieci rewolucji przemysłowej

Okładka książki Dzieci rewolucji przemysłowej
Katarzyna Nowak Wydawnictwo: Znak Horyzont Seria: Prawdziwe historie biografia, autobiografia, pamiętnik
301 str. 5 godz. 1 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Prawdziwe historie
Data wydania:
2019-06-03
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-03
Liczba stron:
301
Czas czytania
5 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324057160
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzieci rewolucji przemysłowej w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dzieci rewolucji przemysłowej



książek na półce przeczytane 280 napisanych opinii 75

Oceny książki Dzieci rewolucji przemysłowej

Średnia ocen
7,6 / 10
191 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
14
14

Na półkach:

Wyobraź sobie, że czekasz na wizytę kominiarza. Kiedy słyszysz pukanie, biegniesz do drzwi, ale kiedy je otwierasz, ku swojemu zdumieniu, oczy rejestrują tylko w tle plener, który już znasz na pamięć. Kolejny głupi żart myślisz. Patrzysz na grupkę chłopców bawiącą się niedaleko i miałbyś ochotę powiedzieć ich rodzicom, by w końcu znaleźli im jakieś pożyteczne zajęcie. Zamykasz ze złością drzwi i wracasz do filiżanki z kawą i gazety. Przerzucasz pierwsze strony, bo nie robią już na Tobie wrażenia nagłówki o kolejnej tragedii na kopalni czy o rzekomo rewolucyjnych zmianach w prawie pracy. Bardziej zwraca Twoją uwagę pęknięte uszko filiżanki, z której pijesz kawę, bo masz wrażenie, że nadaje się już do japońskiej filozofii wabi sabi i postanawiasz bez namysłu wyrzucić ją do kosza z ostatnim łykiem.
Historia na pozór w niczym niezwykła.

A gdybyś tak...zniżył wzrok otwierając drzwi, tak do poziomu 110 cm, to zauważyłbyś małego, wychudzonego, ubrudzonego od sadzy chłopca ze skrobakiem w ręku. Jego postawa w Twoim odbiorze sugerowałaby, że najchętniej wyżebrałby kromkę chleba...
Gdybyś tak wczytał się w nagłówki pierwszych stron gazet dostrzegłbyś, że z kopalni wydobyto kilkanaście ciał...dzieci. A w prawie pracy udało się wreszcie (sic!) zabronić pracy dzieciom poniżej 10 roku życia, które do tej pory zajmowały się na przykład wytwarzaniem porcelany, z której pijesz kawę.
Taka rzeczywistość towarzyszyłaby Ci w Anglii XVIII w.

Autorka książki stara się zbudować obraz życia dzieci doby rewolucji przemysłowej, na przykładzie wspomnień osób, które jako dzieci właśnie musiały szybko dorosnąć.
Poznajemy życie w przytułkach dla sierot, doświadczamy pokus i niebezpieczeństw czyhających na żebrzących dzieci, życia w ciemnościach zarówno kopalnianych labiryntów jak i przewodów kominowych, a także trudów bycia służącą czy pracy w zakładzie ceramicznym.
W losy bohaterów wplecione zostały realia życia początków industrializacji tj. problemów ze zdobyciem wykształcenia i wszechobecnego prymatu kar cielesnych towarzyszących najmłodszym na każdym kroku.

Książka jest czymś pomiędzy powieścią historyczną a literaturą faktu. Nie jest też typową biografią ani wspomnieniami. Z uwagi na charakter tekstów źródłowych - ich ubogość - wynikającą z trudności korzystania ze słowa pisanego przez bohaterów książki, którzy najczęściej nie mieli warunków do zdobycia podstaw wykształcenia, autorka zbeletryzowała brakujące elementy wspomnień. Powstałe w wyniku tego zabiegu historie, czyta się łatwo i szybko. Pytanie tylko czy łatwo, oznacza w tym przypadku dla czytelnika przyjemnie. Być może po lekturze tej książki, inaczej spojrzymy na znaczenie i rolę zabawy i czasu wolnego w życiu najmłodszych.

Autorce udało się także podkreślić hart ducha i niebywałe silną wolę swoich bohaterów. W każdej z opowieści znajdziemy zmagania z codziennymi obowiązkami, przekraczającymi ich możliwości, marzenia, które pomagają im zachować szczątki optymizmu a także...honor i charakter. Te ostatnie pojawiają się np. w sytuacjach, kiedy bohaterowie mogą wreszcie dostać od życia coś za darmo - rękoma życzliwych ludzi - a mimo to, nie wyobrażają sobie, by za te materialne wyrazy dobroci i współczucia zwyczajnie nie podziękować...pracą.

Choć bohaterom wszystkich 6 rozdziałów udało się przeżyć trudne czasy dzieciństwa i dorastania, to jednak obraz ich przyspieszonego dojrzewania jest smutny i przygnębiający.
Nie myśl jednak czytelniku, że ta książka stanowi tylko głos przeszłości. Urządzenie, na którym teraz czytasz tą opinie i ubranie które masz na sobie, też prawdopodobnie powstało przy udziale niewolniczej pracy małoletnich. Niestety, zmieniło się tylko miejsce tego wyzysku, sama idea zaś wciąż nie umarła.

Patrząc na podtytuł książki, dzieci nadal... „budują ten świat”.

Wyobraź sobie, że czekasz na wizytę kominiarza. Kiedy słyszysz pukanie, biegniesz do drzwi, ale kiedy je otwierasz, ku swojemu zdumieniu, oczy rejestrują tylko w tle plener, który już znasz na pamięć. Kolejny głupi żart myślisz. Patrzysz na grupkę chłopców bawiącą się niedaleko i miałbyś ochotę powiedzieć ich rodzicom, by w końcu znaleźli im jakieś pożyteczne zajęcie....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

702 użytkowników ma tytuł Dzieci rewolucji przemysłowej na półkach głównych
  • 463
  • 239
118 użytkowników ma tytuł Dzieci rewolucji przemysłowej na półkach dodatkowych
  • 62
  • 20
  • 12
  • 8
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Dzieci rewolucji przemysłowej

Inne książki autora

Katarzyna Nowak
Katarzyna Nowak
Katarzyna Nowak, laureatka konkursu „Książka historyczna nie musi być nudna” pod patronatem prof. Normana Daviesa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza Patricia Posner
Farmaceuta z Auschwitz. Historia zwyczajnego zbrodniarza
Patricia Posner
Jak zawsze przy tego typu książkach jestem porażona jakie okrucieństwo drzemie w ludziach. Opisane życie i rola w Auschwitz aptekarza Capesiusa. Poznajemy go jako uprzejmego, obrotnego przedstawiciela handlowego lekami firmy Farben/Bayer działającego na teranach Rumuni, gdy nastały czasy wojny i został wcielony do SS, a potem skierowany do obozu koncentracyjnego Auschwitz by tam w kolejnych miesiącach stać się naczelnikiem apteki i szafować lekami. Z chęci powiększenia zasobów zaczyna przeglądać walizki przyjezdnych, a potem by być bardziej efektywnym bierze udział w segregacjach na rampie. Mimo, że zaczynają zwozić do obozu ludzi z jego okolic, z którymi współpracował, kolegował się i można powiedzieć, że z niektótymi był blisko, bez zmrużenia okiem kieruje ich na lewo (śmierć), a sporadycznie na prawo (życie). Widzimy jak pazerność i chęć zysku, zabezpieczenia przyszłości prowadzi go do czynów niewyobrażalnych i obrzydliwych, wyrywanie szczęk, by uzyskać złoto z zębów... Nie mam tylu słów, aby opisać jakie skrajne uczucia budziły opisy zachowań jakie miały miejsce w obozie. Po wojnie w zasadzie długo jest bezkarny i kłamstwami łatwo lawiruje i wymyka się sprawiedliwemu sądowi. Żyje na wysokim poziomie, otwiera własną aptekę, kupuje mieszkanie w dobrej dzielnicy i walczy o sprowadzenie do Niemiec rodziny z Rumunii, na której reperkusje wojenne mam wrażenie bardziej odbiły się na niej, niż na nim. Po latach zaczynają wypływać fakty i coraz szersze relacje świadków. 20 lat po zakończeniu wojny dostaje wyrok 9 lat, za to co tam robiono, to aż śmieszny wyrok. Z tego i tak nie odsiedział nawet większości. Wyparł wszystkie czyny, których się dopuścił. Głośno opisywał siebie jako ofiarę i grał rolę pokrzywdzonego. Wstrząsająca książka, ale tych historii nie możemy zapomnieć.
Paulina Nader - awatar Paulina Nader
ocenił na 7 1 rok temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na 8 6 miesięcy temu
Powstańcy Magda Łucyan
Powstańcy
Magda Łucyan
Książka „Powstańcy” autorstwa Magdy Łucyan to poruszający reportaż, który pozwala spojrzeć na Powstanie Warszawskie nie przez daty i podręczniki, ale przez emocje i wspomnienia ludzi, którzy naprawdę tam byli. Publikacja oparta jest na autentycznych relacjach uczestników wydarzeń z 1944 roku — autorka oddaje im głos, dzięki czemu historia staje się niezwykle osobista i wiarygodna. Największą siłą tej książki jest jej prostota i szczerość. Łucyan nie ocenia ani nie próbuje rozstrzygać sporów historycznych — przede wszystkim słucha swoich rozmówców. Powstańcy opowiadają o strachu, młodzieńczej odwadze, stracie bliskich, ale też o nadziei i poczuciu wspólnoty. Szczególnie mocno wybrzmiewa fakt, że byli to bardzo młodzi ludzie, często niemal rówieśnicy dzisiejszych czytelników, którzy musieli podejmować decyzje przekraczające ich wiek i doświadczenie. Dużym atutem książki są również liczne fotografie, które jeszcze bardziej przybliżają bohaterów i realia tamtych dni. Zdjęcia sprawiają, że opowieści nabierają dodatkowej autentyczności — nagle historie przestają być anonimowe, a czytelnik widzi konkretne twarze i prawdziwe życie stojące za wspomnieniami. Ciekawym i bardzo poruszającym elementem jest także powtarzające się na końcu rozmów pytanie autorki — co powstaniec powiedziałby osobie w wieku, w jakim sam był podczas Powstania. Odpowiedzi są niezwykle zgodne: bohaterowie podkreślają, jak ważna jest miłość do ojczyzny, wzajemny szacunek, pomaganie sobie nawzajem i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Jednocześnie wszyscy niemal jednogłośnie powtarzają jedno przesłanie — nigdy więcej wojen. Reportaż czyta się szybko, ale trudno przejść przez niego obojętnie. Wiele fragmentów zmusza do zatrzymania się i refleksji nad tym, czym naprawdę jest patriotyzm oraz jaką cenę ma wolność. Książka nie epatuje patosem — jej emocjonalna siła wynika właśnie z naturalności opowieści i zwyczajności bohaterów. To lektura ważna, szczególnie dziś, gdy odchodzą ostatni świadkowie historii. „Powstańcy”* przypominają, że za wielkimi wydarzeniami stoją konkretni ludzie, ich wybory i przeżycia. Po zamknięciu książki zostaje cisza i poczucie wdzięczności, że mogliśmy jeszcze usłyszeć ich głosy. Polecam wszystkim, którzy chcą zrozumieć historię nie tylko rozumem, ale przede wszystkim sercem.
Natalia Dziakowicz - awatar Natalia Dziakowicz
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Balet, który niszczy Monika Sławecka
Balet, który niszczy
Monika Sławecka
Monika Sławecka, scenarzystka i autorka książek, absolwentka filmoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Świat mafii, alkoholizm, hejt, porwania - to tematy, które poruszała ze swoimi rozmówcami w poprzednich książkach. „Balet, który niszczy” to kolejna, która powstała na podstawie zeznania byłych uczennic i uczniów polskich szkół baletowych. Pierwsza w Polsce państwowa szkoła baletowa powstała w 1950 roku w Gdańsku, dziś jest ich 5. O przyjęciu do szkoły decyduje egzamin, którego pozytywny wynik daje młodziutkim kandydatom poczucie wkraczania do elit i magicznego świata. Dzieci rozpoczynają naukę w IV klasie szkoły podstawowej i kończą ostatnią klasą liceum. Dziewięć lat wytężonej, ciężkiej pracy, o której zdecydowali się opowiedzieć Monice Sławeckiej. Są wśród nich tancerki, którym udało się ukończyć szkołę i osiągnąć sukces, ale są też takie, które nie wytrzymując panującej atmosfery i rygoru decydują się pożegnać ze szkołą. O tym, co kryje się za murami tych pięknych gmachów opowiadają między innymi Natalia Wojciechowska, baletnica z dużą ilością sukcesów na koncie, Natalia Lesz i Iza Miko. Jest tu też przerażająca historia Szymona Szpaka, niezwykle uzdolnionego tancerza, którego niestety, nigdy nie zobaczymy już na scenie. Wszyscy rozmówcy potwierdzają zgodnie - nauczyciele w szkołach baletowych nie pomagają w rozwijaniu dziecięcych pasji, nie są ich mentorami, nie wspierają w pokonywaniu trudności i lęków, nie budują wiary we własne możliwości. Opowiadają za to o zastraszaniu i psychicznym terrorze. O życiu w permanentnym stresie. Krzykliwych i obcesowych nauczycielach. O publicznym upadlaniu i karach fizycznych. O promowaniu skrajnie chudych ciał, czego skutkiem jest bulimia czy anoreksja. O zakazie picia wody pomimo intensywnego wysiłku, gdyż ta „wypycha brzuch”. Depresja, samookaleczanie się i podejmowanie prób samobójczych nie należą do rzadkości. Zdarzają się przypadki wykorzystywania seksualnego i maltretowania psychicznego. W szkołachq tępi się indywidualność. Nauczyciele strachem i agresją budują swój autorytet, a uległe im dzieci duszą w sobie bunt na złe traktowanie, przemoc czy wulgarny ton. Każdy dzień rozpoczyna się bólem brzucha i niepewnością, co się wydarzy. To hermetyczne środowisko i niekontrolowany przez nikogo system sprawiają, że niewiele osób ma świadomość terroru, jakiemu poddawane są w szkole dzieci. Co więcej - wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, co przeżywają zamykające się coraz bardziej w sobie ich pociechy. Poinformowany przez uczennicę o sposobach nauczania w szkole Rzecznik Praw Dziecka odpowiada, że szkoły artystyczne rządzą się swoimi prawami i w związku z tym nie jest w stanie nic zrobić. Większość uczniów nie dotrwa do końca. Wielu po opuszczeniu szkoły przechodzi długi proces terapeutyczny, który ma na celu pomóc im między innymi w pozbyciu się toksycznych myśli o sobie. Często jest to szpital psychiatryczny. Dorośli ludzie jeszcze wiele lat po opuszczeniu szkoły odczuwają traumę, co przekłada się między innymi na problemy w relacjach z innymi. Utracone poczucie własnej wartości nie zawsze udaje się odbudować. Książka dobitnie pokazuje, że system edukacji w szkołach baletowych wymaga zreformowania i nadzoru. Nacisk na przedmioty zawodowe powoduje, że nauka przedmiotów ogólnokształcących jest tam na wyjątkowo niskim poziomie. Brakuje lekarza, psychologa i dietetyka. „Choć wielu jest dobrych pedagogów, to jeden zły potrafi zepsuć całą pracę tych dobrych” - to słowa psychologa a zarazem ojca uczennicy poznańskiej szkoły baletowej, która nie wytrzymuje psychicznego terroru i po 3 latach odchodzi. Czy uda się wreszcie przerwać ten krąg zła, kryjący się za murami szkoły? Dlaczego tylu dorosłych, wiedząc o problemie nie może zrobić nic? Natalia Wojciechowska, uczennica Warszawskiej Szkoły Baletowej i inicjatorka akcji „Stop przemocy w szkołach baletowych” to chyba jedyna tancerka, która odważyła się publicznie opowiedzieć to, co dzieje się z uczniami za zamkniętymi drzwiami. Dzięki niej problem został nagłośniony, pomogła również w powstaniu niniejszej książki. Desperacja, z jaką uczniowie walczą w tych szkołach o realizację swoich marzeń budzi podziw, choć nie każdy wytrwa tam do końca. U tych, którzy nie wytrzymują i rezygnują, często miłość do baletu przeradza się w nienawiść. Zdumienie budzi fakt, że pomimo coraz większej wiedzy na temat przemocy istniejącej w szkołach baletowych nic się nie zmienia w nich do dnia dzisiejszego. Dorośli, biorący na siebie odpowiedzialność za młode pokolenie, zamiast rozwijać w dzieciach wrażliwość, empatię i pasję taneczną tłamszą je, niszcząc nie tylko ich miłość do tańca, ale również osobowość. Wstrząsająca lektura.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na 7 6 miesięcy temu
Wyspa potępionych. Prawdziwa historia wyspy Blackwell Stacy Horn
Wyspa potępionych. Prawdziwa historia wyspy Blackwell
Stacy Horn
Kwestia zdrowia psychicznego przez stulecia byla tematem wstydliwym. Jesli rodzine bylo na to stac, to chorego umieszczano w prywatnych zakladach zamknietych. Znacznie gorzej wygladala sytuacja, kiedy rodzina nie chciala wziac odpowiedzialnosci za los chorej osoby lub jesli nie bylo ich stac na oplaty. W tym przypadku obowiazek ten spoczywal na wladzach. W 1839 roku wladze Nowego Jorku otworzyly na Wyspie Blackwell Nowojorski Zaklad dla Oblakanych. Na tej samej wyspie stworzono Dom Pracy Przymusowej, przytulek dla ubogich, szpital i zaklad karny. Trafic tam bylo bardzo latwo. W przypadku przestepcow sprawa byla jasna. Byl wyrok i skazany wiedzial ile czasu trwal. W pozostalych przypadkach pobyt tam bywal dozywotni. Prowadzono kreatywne kwaterowanie i mieszkancy byli przesuwani pomiedzy budynkami. Warunki sanitarne i zywnosciowe byly tragiczne, a smiertelnosc bardzo wysoka. Prowadzono tam rowniez okrutne eksperymenty medyczne. Osoby wizytujace szpital mialy wrazenie, ze schodza do przedsionkow piekiel. Lata zajelo, zanim w swiadomosci spolecznej pojawila sie kwestia rozdzielenia choroby psychicznej, przestepczosci i ubostwa. Wielokrotnie przeprowadzane reformy i restrukturyzacje nie przynosily oczekiwanych skutkow. Ksiazka Stacy Horn to sprawnie napisana i rzetelna historia wyspy Blackwell. Mimo dziejacych sie tam okropienstw, autorka nimi nie epatuje, nie szuka sensacji. Nie jest to ksiazka przelomowa, ale jest potrzebnym glosem w dyskusji o humanitaryzmie i odpowiedzialnosci spoleczenstwa i wladz za najslabszych wspolobywateli. Jedna uwaga do polskiego tlumaczenia - nazwanie seksu oralnego "francuzem" bardziej pasuje do jezyka potocznego, niz do tego typu ksiazki.
mamalgosia - awatar mamalgosia
oceniła na 7 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Dzieci rewolucji przemysłowej

Więcej
Katarzyna Nowak Dzieci rewolucji przemysłowej Zobacz więcej
Katarzyna Nowak Dzieci rewolucji przemysłowej Zobacz więcej
Więcej