Belfrzy

Okładka książki Belfrzy
Dorota Kowalska Wydawnictwo: Wielka Litera reportaż
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Belfrzy
Data wydania:
2019-09-04
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-04
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380323681
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Belfrzy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Belfrzy i



Przeczytane 723 Opinie 9 Oficjalne recenzje 55

Opinia społeczności książki  Belfrzy i



Książki 2756 Opinie 2402

Oceny książki Belfrzy

Średnia ocen
6,2 / 10
126 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
261
168

Na półkach:

Kilka pierwszych rozmów bardzo dobrych i na temat, niestety kolejne jakby odbiegały. Z zainteresowania polskim systemem oświaty przeszliśmy na pracę w szkołach specjalnych, doświadczenia lektora z Hiszpanii i podsumowanie dziennika strajków. Oczywiście wiele wypowiedzi budzi moje silne emocje i niezgodę, a także bezsilność, ale warto zajrzeć.

Kilka pierwszych rozmów bardzo dobrych i na temat, niestety kolejne jakby odbiegały. Z zainteresowania polskim systemem oświaty przeszliśmy na pracę w szkołach specjalnych, doświadczenia lektora z Hiszpanii i podsumowanie dziennika strajków. Oczywiście wiele wypowiedzi budzi moje silne emocje i niezgodę, a także bezsilność, ale warto zajrzeć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

274 użytkowników ma tytuł Belfrzy na półkach głównych
  • 152
  • 122
63 użytkowników ma tytuł Belfrzy na półkach dodatkowych
  • 30
  • 14
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Dorota Kowalska
Dorota Kowalska
Dziennikarka „Polska The Times”, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i paryskiej Sorbony. Pasjonatka sportu i dobrego kryminału. Jest autorką sylwetek polskich polityków (Gracze: ich tajemnice), wywiadu-rzeki z Krzysztofem Liedlem, ekspertem od spraw terroryzmu (Oswoić strach: rozmowa o dekadzie terroryzmu), wywiadu-rzeki ze Zbigniewem Mikołejką (Jak błądzić skutecznie), wywiadów o generale Sławomirze Petelickim z A. Czupryn, (Ostatni samuraj: rozmowy o generale Petelickim), sylwetek i rozmów z korespondentami wojennymi z W. Rogacinem, (Korespondenci.pl. Wstrząsające historie polskich reporterów wojennych), a także rozmów z Barbarą Piwnik (Barbara Piwnik w rozmowie z Dorotą Kowalską) i 17 osobami w książce (Pasjonaci).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Balet, który niszczy Monika Sławecka
Balet, który niszczy
Monika Sławecka
Monika Sławecka, scenarzystka i autorka książek, absolwentka filmoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Świat mafii, alkoholizm, hejt, porwania - to tematy, które poruszała ze swoimi rozmówcami w poprzednich książkach. „Balet, który niszczy” to kolejna, która powstała na podstawie zeznania byłych uczennic i uczniów polskich szkół baletowych. Pierwsza w Polsce państwowa szkoła baletowa powstała w 1950 roku w Gdańsku, dziś jest ich 5. O przyjęciu do szkoły decyduje egzamin, którego pozytywny wynik daje młodziutkim kandydatom poczucie wkraczania do elit i magicznego świata. Dzieci rozpoczynają naukę w IV klasie szkoły podstawowej i kończą ostatnią klasą liceum. Dziewięć lat wytężonej, ciężkiej pracy, o której zdecydowali się opowiedzieć Monice Sławeckiej. Są wśród nich tancerki, którym udało się ukończyć szkołę i osiągnąć sukces, ale są też takie, które nie wytrzymując panującej atmosfery i rygoru decydują się pożegnać ze szkołą. O tym, co kryje się za murami tych pięknych gmachów opowiadają między innymi Natalia Wojciechowska, baletnica z dużą ilością sukcesów na koncie, Natalia Lesz i Iza Miko. Jest tu też przerażająca historia Szymona Szpaka, niezwykle uzdolnionego tancerza, którego niestety, nigdy nie zobaczymy już na scenie. Wszyscy rozmówcy potwierdzają zgodnie - nauczyciele w szkołach baletowych nie pomagają w rozwijaniu dziecięcych pasji, nie są ich mentorami, nie wspierają w pokonywaniu trudności i lęków, nie budują wiary we własne możliwości. Opowiadają za to o zastraszaniu i psychicznym terrorze. O życiu w permanentnym stresie. Krzykliwych i obcesowych nauczycielach. O publicznym upadlaniu i karach fizycznych. O promowaniu skrajnie chudych ciał, czego skutkiem jest bulimia czy anoreksja. O zakazie picia wody pomimo intensywnego wysiłku, gdyż ta „wypycha brzuch”. Depresja, samookaleczanie się i podejmowanie prób samobójczych nie należą do rzadkości. Zdarzają się przypadki wykorzystywania seksualnego i maltretowania psychicznego. W szkołachq tępi się indywidualność. Nauczyciele strachem i agresją budują swój autorytet, a uległe im dzieci duszą w sobie bunt na złe traktowanie, przemoc czy wulgarny ton. Każdy dzień rozpoczyna się bólem brzucha i niepewnością, co się wydarzy. To hermetyczne środowisko i niekontrolowany przez nikogo system sprawiają, że niewiele osób ma świadomość terroru, jakiemu poddawane są w szkole dzieci. Co więcej - wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, co przeżywają zamykające się coraz bardziej w sobie ich pociechy. Poinformowany przez uczennicę o sposobach nauczania w szkole Rzecznik Praw Dziecka odpowiada, że szkoły artystyczne rządzą się swoimi prawami i w związku z tym nie jest w stanie nic zrobić. Większość uczniów nie dotrwa do końca. Wielu po opuszczeniu szkoły przechodzi długi proces terapeutyczny, który ma na celu pomóc im między innymi w pozbyciu się toksycznych myśli o sobie. Często jest to szpital psychiatryczny. Dorośli ludzie jeszcze wiele lat po opuszczeniu szkoły odczuwają traumę, co przekłada się między innymi na problemy w relacjach z innymi. Utracone poczucie własnej wartości nie zawsze udaje się odbudować. Książka dobitnie pokazuje, że system edukacji w szkołach baletowych wymaga zreformowania i nadzoru. Nacisk na przedmioty zawodowe powoduje, że nauka przedmiotów ogólnokształcących jest tam na wyjątkowo niskim poziomie. Brakuje lekarza, psychologa i dietetyka. „Choć wielu jest dobrych pedagogów, to jeden zły potrafi zepsuć całą pracę tych dobrych” - to słowa psychologa a zarazem ojca uczennicy poznańskiej szkoły baletowej, która nie wytrzymuje psychicznego terroru i po 3 latach odchodzi. Czy uda się wreszcie przerwać ten krąg zła, kryjący się za murami szkoły? Dlaczego tylu dorosłych, wiedząc o problemie nie może zrobić nic? Natalia Wojciechowska, uczennica Warszawskiej Szkoły Baletowej i inicjatorka akcji „Stop przemocy w szkołach baletowych” to chyba jedyna tancerka, która odważyła się publicznie opowiedzieć to, co dzieje się z uczniami za zamkniętymi drzwiami. Dzięki niej problem został nagłośniony, pomogła również w powstaniu niniejszej książki. Desperacja, z jaką uczniowie walczą w tych szkołach o realizację swoich marzeń budzi podziw, choć nie każdy wytrwa tam do końca. U tych, którzy nie wytrzymują i rezygnują, często miłość do baletu przeradza się w nienawiść. Zdumienie budzi fakt, że pomimo coraz większej wiedzy na temat przemocy istniejącej w szkołach baletowych nic się nie zmienia w nich do dnia dzisiejszego. Dorośli, biorący na siebie odpowiedzialność za młode pokolenie, zamiast rozwijać w dzieciach wrażliwość, empatię i pasję taneczną tłamszą je, niszcząc nie tylko ich miłość do tańca, ale również osobowość. Wstrząsająca lektura.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na 7 5 miesięcy temu
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch... Tomasz Kwaśniewski
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch...
Tomasz Kwaśniewski
Nie jest to dokładnie ta sama tematyka co "Ja nie leczę, ja uzdrawiam" ( https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875709/ja-nie-lecze-ja-uzdrawiam-prawdziwa-twarz-polskich-bioenergoterapeutow ), ale jakośtam zbliżona i porównując, to powiem tak: jeśli chodzi o zakres tematu to ta podobała mi się bardziej, ale jeśli chodzi o postawę autora, to wygrywa tamta. Tutaj jednak trochę heheszki i ogólnie nie do końca poważne podejście do tematu np. na wyprawę w "poszukiwaniu ducha" autor zaprasza przyjaciela (który, nawiasem mówiąc, poważniej do tego podchodzi niż on) ale czy to ma być poważne? Po co to towarzystwo w takim momencie? Żeby bardziej się rozpraszać? Wolałbym żeby było tak jak w "Ja nie leczę, ja uzdrawiam": profesjonalnie i bezstronnie. Jednak na plus trzeba zaliczyć, że tutaj w zakres tego w co wierzą Polacy autor wciągnął też religię - to jest dobre w zestawieniu z wróżbami itp., bo częstokroć przez ludzi wierzących da się wyczuć takie: "jakieś wróżki, głupoty, bzdury" ale przemiana opłatka w ciało, to przecież prawda najczystsza, która się dokonuje co niedzielę ;) Ogólnie książkę przesłuchałem z bardzo dużym zainteresowaniem, jest wciągająca i łatwo skupić się na treści. Wszyscy bohaterowie zrobili na mnie raczej pozytywne i takie sympatyczne wrażenie. Nie wiem, pewnie są w tych branżach też oszuści, ale myślę że większość szczerze wierzy w to co robi. Jest wiele o intuicji, odczuciach... dla sceptyka to mogą być bzdury ale tak sobie myślę... a co w tym złego? Co złego w tym, że ktoś podejmie jakąś decyzję po rozłożeniu kart, posłuchaniu intuicji czy choćby rzucie monetą? Większość (i mówiąc większość mam na myśli tak 99%) decyzji w naszym życiu i tak nie jest taka ważna :D i mam na myśli również decyzje dotyczące miejsca zamieszkania, wyboru partnera życiowego czy podjęcia pracy. Wiem, to może brzmi kontrowersyjnie ale mówię to w sensie, że to nie są rzeczy nieodwracalne czy jedynie słuszne. Ważna to może być decyzja na temat aborcji, przejścia jakiejś operacji itp., bo to mogą być decyzje nieodwracalne ale co to za różnica czy ktoś zamieszka w Krakowie czy Warszawie? (albo czy w Anglii czy we Francji?). Zwiąże się z Piotrem albo Jankiem czy będzie pracował w firmie A albo B? Z Krakowa do Warszawy zawsze można się przeprowadzić (albo z Francji do Polski czy skądkolwiek niemal dokądkolwiek), pracę zmienić, a szczęśliwym można być zarówno z Piotrem jak i Jankiem, a przynajmniej zdrowy rozsądek i tak nie przewidzi tego lepiej od intuicji czy kart ;) Dlaczego by więc "słuchanie intuicji" miałoby być gorszym drogowskazem niż cokolwiek innego? (i mówię to ja, zupełnie bez intuicji ;) ). Ciekawa była też wypowiedź jednej z wróżek: "– Są pewne dźwięki, które słyszą psy, nietoperze, a my nie, tak? Ale to przecież nie znaczy, że pies jest pierdolnięty, tylko po prostu łapie inne częstotliwości. I tak samo są obrazy, które widzę ja, a kto inny nie. Na razie nie umiemy się do tego dobrać, zbadać, jak to jest, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili." (pdf.str.41) Jeszcze inne kwestie, które chcę skomentować po cytatach: "– Czyli kiedy jasnowidz nam mówi: „W czwartek trzynastego spadnie ci na głowę jakiś ciężki przedmiot”? [doktor Michał Parzuchowski:] – On nigdy tak nie powie. – No dobra: „Pod koniec września coś zdarzy się niedobrego twoim dzieciom”. – O, właśnie! „Coś zdarzy się niedobrego”. I teraz to ty musisz poszukać, co to takiego może być. Zaczynasz więc kombinować, poddając jasnowidzowi kolejne propozycje. Co w praktyce może wyglądać tak, że mówisz: „Ano tak, bo wtedy moje dziecko ma egzamin”. I wtedy on: „No właśnie, niech ono się do niego dobrze przygotuje”. Podstawową kwestią, którą wykorzystują jasnowidze, jest podpowiedź od klienta." (pdf.str.323) - no bardzo fajnie tylko tak rzadko wygląda wizyta u wróżki czy jasnowidza, chyba że to rzeczywiście jakiś oszust :P takie wypowiedzi to właśnie nie wróżki stawiają w złym świetle ;) Tak samo jak ten "horoskop" Forera - no jak się pisze ogólniki, to nic dziwnego, że większość ludzi się z tym zgodzi ;) (chociaż ja bym się nie zgodził z niczym, co zawiera fragment w stylu: "Czasem bywasz osobą (…) przystępną i towarzyską (…)" :D ). Dla przeciwwagi fragment z wypowiedzi Wojciecha Eichelbergera z dalszej części książki: "Ktoś mnie dawno temu zapytał, co sądzę o astrologii. Ja na to, że nic, bo zupełnie się na tym nie znam. Zaproponowano mi wtedy udział w eksperymencie z udziałem Roberta Waltera, jednego z najwybitniejszych polskich astrologów. (…) Miałem wybrać trzech pacjentów, z którymi pracowałem przynajmniej przez dwa lata w ramach terapii indywidualnej, i nikomu nie zdradzić, kogo wybrałem. Potem opracować o tych ludziach trzy odrębne dokumenty: krótki życiorys, patogeneza, objawy, prognozy, przebieg dotychczasowej terapii. Zapakować w nieopisane koperty, zakleić, trzymać przy sobie i nikomu nie pokazywać. Dostarczyć oponentowi tylko daty, dokładne godziny i miejsca urodzenia oraz płeć wybranych. Po miesiącu spotkaliśmy się w towarzystwie kilkunastu osób zainteresowanych tym wydarzeniem, Położyłem na stole sędziowskim swoje trzy koperty. Pan Walter położył swoje. Sędzia je otworzył, ułożył parami i odczytał. Okazało się, że w dwóch wypadkach na trzy mistrz astrologii miał do powiedzenia na temat tych osób więcej niż ja, i to bardziej trafnie. A trzeci przypadek uznany został za remis. (…) z pewnością był to fakt, przed którym musiałem pokornie schylić swoją racjonalną, materialistyczną głowę. Co, prawdę mówiąc, nie było zbyt wielkim wysiłkiem, bo jakimś cudem w oprogramowaniu mojego mózgu zainstalowała się nakładka poznawczej pokory, przekory, ciekawości i świadomości własnych ograniczeń." (pdf.str.393-394) - no i respekt, tak, to był najlepszy wywiad w tej książce! (czytana/słuchana: 13-15.01.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na 7 1 rok temu
Duchowni o duchownych Artur Nowak
Duchowni o duchownych
Artur Nowak
Artur Nowak w książce „Duchowni o duchownych” podejmuje temat, który przez lata pozostawał tabu w polskiej debacie publicznej. Autor z rozmachem wnika w kulisy życia duchownych, przybliżając czytelnikowi ich codzienne zmagania, wewnętrzne konflikty oraz moralne dylematy. W efekcie otrzymujemy odważną i głęboko poruszającą opowieść o ludzkiej stronie duchowieństwa, która daleko odbiega od idealizowanego wizerunku. Na pierwszy plan wysuwają się autentyczne relacje byłych księży, zakonników i diakonów. To właśnie one nadają książce niezwykłą wiarygodność. Nowak rozmawia z osobami, które, choć związane z Kościołem, postanowiły mówić otwarcie o trudach tej drogi. Wywiady z byłymi duchownymi pozwalają zajrzeć za zasłonę, która przez dekady ukrywała prawdziwe problemy polskiego duchowieństwa. Największą siłą książki jest szczerość i bezkompromisowość. Nowak nie unika trudnych tematów. Alkoholizm, depresja, konflikty wewnętrzne, hipokryzja, a także kwestie związane z homoseksualizmem i nadużyciami seksualnymi – wszystko to zostaje pokazane z punktu widzenia tych, którzy sami przez to przeszli. Ta odwaga w ukazywaniu niewygodnych faktów sprawia, że książka staje się nie tylko lekturą, ale również swoistym dokumentem społecznym, otwierającym oczy na realia życia duchownych. Styl Nowaka jest przystępny, ale zarazem niepozbawiony literackiego zacięcia. Autor potrafi zainteresować czytelnika, wprowadzając go w świat zamkniętych wspólnot zakonnych i hierarchii kościelnej. Każdy rozdział przyciąga uwagę, balansując między faktami a emocjami. Książka zmusza do refleksji nad kondycją współczesnego Kościoła w Polsce i jego wpływem na społeczeństwo. Pokazuje, jaką cenę płacą duchowni za wymagania stawiane przez instytucję, która często nie zapewnia im odpowiedniego wsparcia. Jednocześnie autor przypomina, że za każdym koloratką kryje się człowiek z jego słabościami, marzeniami i dramatami. „Duchowni o duchownych” to lektura, która może wywoływać skrajne emocje – od zaskoczenia, przez złość, po współczucie. Jest to książka zarówno dla wierzących, którzy chcą lepiej zrozumieć swoich duchowych przewodników, jak i dla tych, którzy krytycznie patrzą na instytucję Kościoła. To ważny głos w polskiej literaturze faktu, który zasługuje na szeroką uwagę.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 7 1 rok temu
Historie dziwnych samotności Marta Mazuś
Historie dziwnych samotności
Marta Mazuś
Bardzo osobliwa książka, w zasadzie opowiadająca o trudnym życiu, którego również i my sami moglibyśmy doświadczać – my, ktoś z naszej rodziny, albo sąsiedzi. Historie, które łączy jedno: doświadczenie głębokiej samotności. Bo nawet jeśli człowiek żyje w relacji, ma rodzinę, to nie oznacza, że jest szczęśliwy. Szczęście płynie bowiem nie z zewnątrz, ale z naszego środka, i jeżeli sami o nie nie zadbamy i nie zawalczymy, może się okazać, że żyjemy życiem innych albo tylko dla innych, a o sobie samych zapominamy. Niektórym z tym dobrze, inni przekonują się o tym po wielu latach życia w złudnych zależnościach. Książka napisana została w niezwykle poetycki sposób – podczas lektury miałem wrażenie, że rzecz dzieje się jakby w świecie wyśnionym, a nie w twardej rzeczywistości, której każdy z nas mniej lub bardziej doświadcza. Jak większość czytelników tej książki, mnie również poruszyła historia Krystyny i Darka, matki i syna, których głęboka więź połączyła na skutek wielkiej tragedii, której dopuścił się syn. Nie chciałbym być na miejscu ani jednej, ani drugiej osoby – nie wiem, jak bym się zachował, czy potrafiłbym wznieść się na poziom heroiczności rodzica. A może tylko rodzic w ten sposób znalazł sobie formę, która miała nadać jego życiu sens? Nie wiem, bo nie jestem w stanie wniknąć w ich wnętrza. Wiem za to, że muszę przyglądać się swoim motywacjom, swoim pragnieniom i także dbać o relacje z najbliższymi, które powinna budować mądra miłość.
Arek - awatar Arek
ocenił na 6 1 miesiąc temu
Somebody to Love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego Mark Langthorne
Somebody to Love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego
Mark Langthorne Matt Richards
Moje pierwsze wspomnienie związane z Queen jest nieco krępujące - pod okiem pani od rytmiki, w Sali gimnastycznej, klasa trzecia tańczy Bohemian Rhapsody ubrana w koszmarne, zalatujące jeszcze minionym ustrojem granatowoczarne trykoty, udając, że śpiewa do skakanek. Pamiętam także, że fascynował mnie teledysk do Show Must Go On, puszczany namiętnie przez wszystkie stacje telewizyjne, i działy się wtedy w moim małoletnim umyśle rzeczy niezrozumiałe. Był to zresztą jeden z pierwszych tekstów po angielsku, które jako tako rozumiałam, na ile pozwalał mi wiek. Pamiętam również śmierć Freddiego, którą wszyscy bardzo przeżywaliśmy, mimo że byliśmy dopiero na początku podstawówki. Byłam za młoda, żeby móc w pełni doświadczyć zjawiska, jakim był Queen - wydawało mi się jednak, że coś tam o nich wiem, ale książka autorstwa dwóch Brytyjczyków uświadomiła mi, że jestem w błędzie. Ogrom informacji przytłoczył mnie. Poznałam wiele faktów z historii tego zespołu, o których nie miałam pojęcia, a nawet nowe utwory, których dotychczas nie znałam. Książka nosi podtytuł „Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego”, więc spodziewałam się „suchej” biografii Freddiego. Publikacja wykracza jednak poza opowieść o życiu samego wokalisty, dowiedziałam się bardzo dużo również o innych członkach zespołu (choć jest o nich oczywiście proporcjonalnie o wiele mniej), a także o samym powstawaniu Queen, pozostałych zespołach w których grał Freddie. Sporo jest o piosenkach, którymi zasłynęli – jak powstawały, jak były odbierane przez publiczność i prasę, jak kręcono do nich teledyski. Zaskoczyło mnie mocno, że Freddie miał w zwyczaju tworzyć najpierw melodię, a potem słowa piosenki – dla mnie zawsze naturalniejsze było pisanie muzyki do napisanego wcześniej tekstu. Należę do pokolenia, w świadomości Queen zawsze funkcjonował jako supergrupa, legenda, a Freddiego postrzegano wyłącznie jako ikonę rocka, genialnego wokalistę - tym bardziej zdziwiło mnie, że przez lata mieli takie problemy z negatywnym odbiorem albumów i hejterskimi recenzjami w prasie. Jest też sporo o życiu prywatnym Freddiego, i tu także miałam wiele zaskoczenia. Nie miałam pojęcia, że był fanem Presleya, MJ-a i Hendriksa. Wiedziałam, że lubił się bawić, ale nie zdawałam sobie sprawy, do jakiego stopnia te zabawy dochodziły – nawet jeśli weźmie się pod uwagę „sex drugs i rock’n’roll”. Zdecydowanie nie jest to Freddie, którego przedstawiono w filmie Bohemian Rhapsody. Miejscami przerażał mnie ten nieokiełznany hedonizm, ale też autorzy nie starają się ani trochę oceniać Freddiego – bardziej chcą podkreślić, że w latach 80. podejście do wielu kwestii wyglądało inaczej. Mierziła mnie za to postać Gaetana Dugasa i jego nieodpowiedzialności. Rozpoczęcie opowieści o artyście notką historyczną o rozwoju wirusa HIV i przeplatanie opowieści o Freddiem historią zmagań ludzkości z AIDS wydaje się dość kontrowersyjnym zabiegiem. Autorzy tłumaczą się z tego pomysłu, ale nie kupuję ich wyjaśnień. Wiadomo, że Freddie był w sumie pierwszą tak znaną osobą, która zmarła na AIDS, więc miał niezaprzeczalny wpływ na postrzeganie tej choroby w społeczeństwie, ale mimo wszystko jest w tym trochę przyklejanie etykietki. Poza tym autorzy politykują i wyrażają swoje opinie zaangażowane światopoglądowo, których nie miałam ochoty czytać. Nie podobały mi się też próby psychologizowania i przypisywania Freddiemu jakichś intencji, np. kompleksów względem innych członków grupy na tle wykształcenia, oraz tłumaczeniem przez to jego zachowań. Zamiast tego wolałabym np. przeczytać o jego ukochanych kotach. Na chłostę kablem od mikrofonu zasługuje osoba odpowiedzialna za „sto dwadzieścia pięć ludzi” oraz, co mnie strasznie zdenerwowało - „Dusty’ego Springfielda”. Nie wiem, czy to radosna twórczość tłumacza, czy korektora, ale podejrzewam, że Dusty byłaby mocno obrażona.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 7 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Belfrzy

Więcej
Dorota Kowalska Belfrzy Zobacz więcej
Dorota Kowalska Belfrzy Zobacz więcej
Dorota Kowalska Belfrzy Zobacz więcej
Więcej