Dywan perski

Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dywan perski w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Dywan perski

Średnia ocen
8,0 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1699
839

Na półkach: , , , , , , ,

Prezentowany wybór wierszy zawiera arcydzieła średniowiecznej literatury perskiej. Przeważają w nim utwory odnoszące się do miłości, pełne porównań do najwspanialszych elementów przyrody. Nie brak także nawiązań do legend, kultury i filozofii perskiej. Czytając przenosimy się do minionego już świata, który znamy z dawnej literatury bliskowschodniej. Żal ogarnia na myśl, że to co z tego świata dotrwało do naszych czasów, jest obecnie tak bezmyślnie niszczone (bo przecież kraje położone na zachód od Iranu także są spadkobiercami kultury starożytnej Persji).

Prezentowany wybór wierszy zawiera arcydzieła średniowiecznej literatury perskiej. Przeważają w nim utwory odnoszące się do miłości, pełne porównań do najwspanialszych elementów przyrody. Nie brak także nawiązań do legend, kultury i filozofii perskiej. Czytając przenosimy się do minionego już świata, który znamy z dawnej literatury bliskowschodniej. Żal ogarnia na myśl, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Dywan perski na półkach głównych
  • 52
  • 24
31 użytkowników ma tytuł Dywan perski na półkach dodatkowych
  • 11
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Dywan perski

Inne książki autora

Okładka książki Dywan wschodni. Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej Abu Said Abulchajr, Omar Chajjam, Chakani, Dźajadewa, Dżami, Abolqasem Ferdousi, Hafez, Fath Ali Szah Kadżar, Kālidāsa, Antoni Lange, Rumi, Sadi z Szirazu, praca zbiorowa
Ocena 7,9
Dywan wschodni. Wybór arcydzieł literatury egipskiej, asyro-babilońskiej, hebrajskiej, arabskiej, perskiej i indyjskiej Abu Said Abulchajr, Omar Chajjam, Chakani, Dźajadewa, Dżami, Abolqasem Ferdousi, Hafez, Fath Ali Szah Kadżar, Kālidāsa, Antoni Lange, Rumi, Sadi z Szirazu, praca zbiorowa
Okładka książki Lucjan Siemieński i Karol Załuski o literaturze perskiej Abolqasem Ferdousi, Anna Krasnowolska, Renata Rusek-Kowalska, Lucjan Hipolit Siemieński, Karol Załuski
Ocena 6,0
Lucjan Siemieński i Karol Załuski o literaturze perskiej Abolqasem Ferdousi, Anna Krasnowolska, Renata Rusek-Kowalska, Lucjan Hipolit Siemieński, Karol Załuski
Okładka książki Księga królewska (wybór) Abu Mansur Daqiqi, Abolqasem Ferdousi
Ocena 7,4
Księga królewska (wybór) Abu Mansur Daqiqi, Abolqasem Ferdousi
Okładka książki W oazie i na stepie. Myśli muzułmańskiego Wschodu Abu Ubajda, Abu al-Atahijja, Anvari, Asadi Tusi, Attar z Niszapuru, Awicenna, Azraqi, Mohammad-Taqi Bahar, Balkhi, Mohamed Bencheneb, Omar Chajjam, Chosrow I Anuszirwan, Nasir Chosrow, Abu Mansur Daqiqi, Ali Akbar Dehkhoda, Dżami, Parvin Etesami, Abolqasem Ferdousi, Abbas Furat, Abu Salik Gorgani, Fakhruddin Asaad Gorgani, Hafez, Sadegh Hedajat, Ibn Jamin, Dinshah Irani, Unsur al-Maali Kai-Kaus, Haider Ali Kamali, Nikołaj Katanow, Yusuf Kerimof, Mehdi Khan Kulsum, Sarmad Sadiq Khan, Amir Khusrow, Mohammad Szirin Maghribi, Hajrulla Mahmudow, Mahomet, Maktabi z Szirazu, Awhadi Maraghai, Iradż Mirza, Ishak Mohammad, Mu'izzi, Gajnetdin Musabajew, Nizami, Orfi, Habibollah Qaani, Hamdullah Mustaufi Qazwini, Rumi, Sadi z Szirazu, Saib Tabrizi, Masud Saad Salman, Sanai, Emadi Shahriari, Beytullah Şişmanoğlu, Farruchi Sistani, Suzani, Mahmud Szabistari, S. Topalian, Unsuri, Nezam Vafa, Mohammad Tahir Wahid Qazwini, Rashid Yasemi, Nima Yushij, Abu Hilal al-Askari, Abu 'l-Fadl al-Majdani, Abu al-Ala al-Ma’arri, Zuhajr ibn Abi Sulma, Ali ibn Abi Talib, Amr ibn Kulthum, Marzban ibn Rostam ibn Szerwin
Ocena 6,2
W oazie i na stepie. Myśli muzułmańskiego Wschodu Abu Ubajda, Abu al-Atahijja, Anvari, Asadi Tusi, Attar z Niszapuru, Awicenna, Azraqi, Mohammad-Taqi Bahar, Balkhi, Mohamed Bencheneb, Omar Chajjam, Chosrow I Anuszirwan, Nasir Chosrow, Abu Mansur Daqiqi, Ali Akbar Dehkhoda, Dżami, Parvin Etesami, Abolqasem Ferdousi, Abbas Furat, Abu Salik Gorgani, Fakhruddin Asaad Gorgani, Hafez, Sadegh Hedajat, Ibn Jamin, Dinshah Irani, Unsur al-Maali Kai-Kaus, Haider Ali Kamali, Nikołaj Katanow, Yusuf Kerimof, Mehdi Khan Kulsum, Sarmad Sadiq Khan, Amir Khusrow, Mohammad Szirin Maghribi, Hajrulla Mahmudow, Mahomet, Maktabi z Szirazu, Awhadi Maraghai, Iradż Mirza, Ishak Mohammad, Mu'izzi, Gajnetdin Musabajew, Nizami, Orfi, Habibollah Qaani, Hamdullah Mustaufi Qazwini, Rumi, Sadi z Szirazu, Saib Tabrizi, Masud Saad Salman, Sanai, Emadi Shahriari, Beytullah Şişmanoğlu, Farruchi Sistani, Suzani, Mahmud Szabistari, S. Topalian, Unsuri, Nezam Vafa, Mohammad Tahir Wahid Qazwini, Rashid Yasemi, Nima Yushij, Abu Hilal al-Askari, Abu 'l-Fadl al-Majdani, Abu al-Ala al-Ma’arri, Zuhajr ibn Abi Sulma, Ali ibn Abi Talib, Amr ibn Kulthum, Marzban ibn Rostam ibn Szerwin
Abolqasem Ferdousi
Abolqasem Ferdousi
Perski poeta epicki, autor Szahname, narodowego eposu Persów i Tadżyków. Poza jego "kunją" Abol Ghasem i literackim pseudonimem ("tachallos") Ferdousi nie wiemy nic pewnego o jego imieniu i tożsamości jego rodziny. W różnych źródłach jego imię jest podawane jako Mansur, Hasan, lub Ali. Spośród rozmaitych stwierdzeń tego rodzaju za najbardziej wiarygodne należy uznać to poczynione przez Fath-e Alego Bondariego, który przełożył Szahname na arabski w latach 1223 – 1226. Według niego Ferdousi nazywał się "al-Amir al-Hakim Abol Ghasem Mansur-e al-Hasan al-Ferdousi at-Tusi". Nie wiemy, czemu poeta przyjął pseudonim Ferdousi ("[człowiek] z Raju"). Według jednej z późniejszych legend miał mu go nadać Mahmud z Ghazny (998 – 1030), zachwycony jego poezją. Według Nezamiego Aruziego (XI–XII w.) Ferdousi miał się urodzić w wiosce Baż, w dystrykcie Tabaran w pobliżu Tusu. Wszystkie źródła zgadzają się co do jego pochodzenia z Tusu (dzis. Meszhed). Wzmianki w Szahname pozwalają stwierdzić, że Ferdousi urodził się w roku 940. Pochodził z zamożnej rodziny miejscowych dehkanów i był szyitą, chociaż nie jest jasne, do którego z odłamów szyizmu należał. W roku 970 Ferdousiemu urodził się syn, więc musiał się ożenić jakiś czas wcześniej. Żadne informacje o jego żonie jednak do nas nie dotarły. Według własnych słów Ferdousiego rozpoczął on pracę nad Szahname po śmierci Daghighiego, zamierzając kontynuować pozostawione przez niego dzieło. Musiało to być zatem w roku 976/977. Z pewnością Ferdousi pisał poezję już wcześniej i zachowało się wiele przypisywanych mu wierszy lirycznych, ale ich autentyczność jest wątpliwa. Przy swojej pracy poeta wykorzystywał kopię napisanej prozą Szahname sporządzonej pod nadzorem Mohammad-e Abd ar-Razzagha (zm. 961), samanidzkiego namiestnika Tusu. Syn Mohammada, Mansur, wspierał Ferdousiego finansowo w jego przedsięwzięciu, dopóki w roku 987 nie został aresztowany i skazany na śmierć. Mimo starań Ferdousi nie znalazł żadnego kolejnego patrona i stopniowo popadał w coraz większą biedę. W roku 994 udało mu się ukończyć pierwszą wersję Szahname, niemniej kontynuował swoją pracę nad ostateczną wersją eposu. W roku 1004 tworzy zawarty w Szahname panegiryk na cześć Mahmuda z Ghazny, w którym prosi on wezyra Fazl-e Ahmada Esfarajeniego (zm. 1014) o wstawienie się za nim przed sułtanem. W roku 1006 zmarł syn Ferdousiego, któremu ten poświęcił zawartą w Szahname elegię. W napisanym w tym samym roku fragmencie Ferdousi skarży się, że wskutek kalumnii rywali Mahmud nie zwrócił uwagi na Szahname i prosi młodszego brata Mahmuda, Nasra, o wstawienie się za nim. W tym okresie dzieło Ferdousiego zaczyna być kopiowane na użytek warstw wyższych i recytowane przez zawodowych recytatorów, ale on sam nie czerpie z tego żadnych korzyści finansowych. Ostatecznie Szahname została ukończona 8 marca 1010 roku. Nasze informacje o życiu poety po roku 1010 ograniczają się w zasadzie do tego, co przekazał Nezami Aruzi. Według niego po skończeniu Szahname Ferdousi udał się do Ghazny (dzis. Ghazni), gdzie dzięki pomocy wezyra Ahmada-e Hasana Mejmandiego (zm. 1032) udało mu się przedstawić swoje dzieło Mahmudowi. Nie zostało ono jednak pozytywnie przyjęte przez sułtana z powodu religijnej orientacji Ferdousiego oraz kalumnii innych poetów. W rezultacie zamiast pierwotnie obiecanego jednego dinara za każdy wers Ferdousi otrzymał jedynie jeden dirham. Znieważony różnicą pomiędzy tym wynagrodzeniem a łaskami, jakie spotykały dworskich panegirystów, Ferdousi udał się do łaźni, by następnie wypić piwo i podzielić całą sumę otrzymaną od Mahmuda pomiędzy łaziebnego i sprzedawcę piwa. Bojąc się zemsty sułtana, Ferdousi opuścił Ghaznę jeszcze w nocy i ukrywał się przez pół roku w Heracie, by następnie znaleźć schronienie w Tabarestanie przy Espahbadzie Szahrijarze z miejscowej dynastii Bawandydów. Późniejsze tradycje na temat podróży poety do Bagdadu i Isfahanu należy uznać za całkowicie legendarne. W Tabarestanie Ferdousi miał ułożyć mającą 100 linijek satyrę na Mahmuda, którą jednak władca Tabarestanu kupił od niego za sto tysięcy dirhamów i zniszczył, tak że przetrwało tylko sześć przekazanych ustnie linijek, które zapisał Nezami Aruzi. Mahmud miał żałować swojego zachowania wobec poety i za rekomendacją Mejmandiego wysłać dla Ferdousiego wielbłądy z ładunkiem indygo wartości dwudziestu tysięcy dinarów, ale kiedy dotarły one do Tusu przez bramę Rudbar, ciało Ferdousiego było wyprowadzane z miasta przez bramę Razan. Odmówiono mu pochówku na muzułmańskim cmentarzu jako szyicie i ostatecznie musiał być pochowany w swoim sadzie. Pozostała po Ferdousim córka odmówiła przyjęcia przeznaczonej dla jej ojca zapłaty i Mahmud zdecydował by zbudować za te pieniądze karawanseraj. Według Daulatszaha (zm. 1494) Ferdousi zmarł w roku 1020, zaś według Hamdallaha Mostaufiego (XIV w.) i Fasiha Chafiego (zm. 1442) stało się to w roku 1025. Wiele szczegółów opowieści Nezamiego Aruziego jest niezgodnych z faktami lub po prostu ma charakter legendarny. Dla przykładu przetrwało więcej niż sześć linii satyry na Mahmuda, chociaż ich autentyczność jest kwestionowana. Najprawdopodobniej popierającym Ferdousiego wezyrem nie był Mejmandi, będący fanatycznym sunnitą i nigdy nie wymieniony w Szahname, ale Esfarajeni, który wprowadził język perski do kancelarii Ghaznawidów i został pozbawiony stanowiska w roku 1011. Z kolei wezyrem, który doprowadził do tego, że Mahmud pożałował swojego wcześniejszego zachowania, mógł być Hasanak (zm. 1032), następca Mejmandiego od roku 1025. Jeśli zawierzyć opowieści Nezamiego Aruziego, to rok 1025 wydaje się zatem bardziej prawdopodobną datą śmierci Ferdousiego. Niektóre szczegóły wersji Aruziego potwierdzają inne źródła. I tak autor Tarich-e Sistan także pisze o podróży Ferdousiego do Ghazny i jego spotkaniu z Mahmudem. Z kolei Nezami Gandżawi (zm. 1209) i Attar (zm. 1221) często odnoszą się do różnic pomiędzy poetą a Mahmudem oraz niewdzięczności sułtana w stosunku do niego, a nawet do incydentu z piciem piwa i rozdaniem zapłaty. Attar ponadto odnosi się również do odmowy wypowiedzenia modlitwy nad ciałem Ferdousiego przez chatiba. Według późniejszej legendy, która ma swoje źródło we wstępie do edycji Szahname napisanym przez timurydzkiego księcia Bajsonghora (zm. 1433), Ferdousi, obsypany honorami, miał przez dłuższy czas pozostawać na dworze Mahmuda, zanim ten zmienił swój stosunek do niego. Wiodącym motywem Szahname jest walka pomiędzy Iranem a Turanem, krajem koczowników, który w czasach Ferdousiego był utożsamiany z "krajem Turków", czyli Turkiestanem. Wbrew późniejszej tradycji Mahmud nie odrzucił jednak poematu ze względu na swoje tureckie pochodzenie. Należy zauważyć, że napisane przez szyitę i gloryfikujące przedmuzułmańską przeszłość Iranu Szahname zawierało treści sprzeczne z ortodoksyjnie sunnicką ideologią dworu Mahmuda. Ponadto ten ostatni doceniał jedynie wiersze liryczne, w szczególności zaś panegiryki poświęcone jego osobie. Z punktu widzenia ghaznawidzkiej poezji dworskiej twórczość Ferdousiego "była – zarówno od strony treści, jak i formy – twórczością prymitywną, mało elegancką, a jej oryginalność nie zachwycała. Obecnie na te kwestie inaczej patrzymy. Szah name jest dziś ogromnie popularnym poematem, właściwie spisaną wierszem mityczną historią Iranu, mającym wpływ w wielu sprawach na światopogląd Irańczyków. W Ferdousim literaturoznawcy widzą założyciela podwalin współczesnej perszczyzny".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Drugi dywan perski  Rumi
Drugi dywan perski
Rumi Rabia Khuzdari Chosrawi Sadi z Szirazu Dżami Saib Tabrizi Abu Szakur Balchi Amir Khusrow Anvari Azraqi Chakani Farruchi Sistani Ibn Jamin Masud Saad Salman Mu'izzi Nasir Chosrow Sanai Suzani Abulhasan Aghadżi Abu Said Abulchajr Asdżadi Asiruddin Akhsikati Baba Taher Aryan Balaeiseh Tabari Bashshar Marvazi Hassan Ghaznavi Badriddin Hilali Qatran Tabrizi Kabbani Razi Kisai Marvazi Manuczehri Ma'rufi Balkhi Masrur Taleghani Raszidaddin Watwat Sabir Termezi Abolhassan Tahir Zahir Fariabi
W złożonej ze słów zasłonie widać pracowicie ją drążące myśli perskiej poezji. Przebiwszy nieboskłon i biegnąc ku gwiazdom, w sobie tylko znany sposób rozwiązują zagadki tego świata. W filozoficznym systemie zaprzęgnięto miłość, dobro i zło postawiono w szranki, przegoniono dzień z nocą. I tak bezustannie, wydawałoby się monotonnie, aż w końcu przywiązano wielką wagę do przemijania i kazano na niej ważyć życie. W ten sposób odkryto kopalnie pokory, znaleziono ukojenie w gonitwie pragnień, zrozumiano dlaczego byt jest zaczynem niebytu. Perscy poeci potrafili oddzielać ziarno od plew, nie zawsze się przy tym odnosząc do pomocy boskiego pierwiastka. Chociaż w kształtach tworzonych przez nich wersów zobaczymy wszystko, co tylko podpowie nam nasza wyobraźnia, to jednak prześciganie wiary z niewiarą wcale nie musi być praktyką zakazaną dla spragnionych prawdy umysłów. Wystarczy podejść do wszystkiego ze zrozumieniem wieków średnich i otwartością, charakteryzującą Kosmos poszukujących sensu ludzi. Co jakiś czas potrzebuję balsamu dla swojego "współczesnego" sposobu myślenia. Powierzam wtedy tę rolę łatwo sycącym oczy i zmysły linijkom, pełnym aluzji i słownych igraszek. Nie żałując środków ekspresji, "Drugi dywan perski" skusił mnie swą emocjonalnością, jednak jego niczym stylowe łamańce, figury retoryczne wcale nie przeszkadzały mi w doszukaniu się w nim, przede wszystkim mądrej poezji. Ta mądrość często krąży po bezdrożach miłości, pogrąża się w sufizmie, przemycana w kasydach i gazalach staje się synonimem piękna, którego ulotność tym bardziej skłania do refleksji. Zaglądając w strony perskiej literatury szukałem klucza do trosk, chciałem iść drogą bez kresu. Bo właśnie taka wydaje mi się ta podróż, nieskończenie długa w studiowaniu barw zachodzącego słońca i chwytaniu zapachów pustyni. Wspaniałe doznania estetyczne, połączone z trwałymi wartościami dawnych kultur. Przeczytałem, że życie ma twarz mędrca. Jednak dostrzegłem też świat, który według tego samego uczonego jest snem i tak go właśnie należy traktować. Jako przystanek między kolejnym duchowym przebudzeniem, pełnym piękna życia i podziwianiem tego życia na postojach. Perskiej poezji nie jest obcy ból pożegnania, można też ją w tym wypadku nazwać poezją zerwanych strun czy łodzi na mieliznach. Jednak chwile, kiedy ogień wnętrza wylewa się na zewnątrz, łatwo osłodzić zauroczeniem różą, wręcz ją dotykać, pieścić pobudzonymi przez wiersze zmysłami. Należy tylko pamiętać o słowach Rumiego o przemijaniu, ono zawsze wykona swą ciężką pracę do samego końca: "Skróci czas nieubłagany puste wrzawy nasze, porozrywa wilk niebytu wszystkie stada nasze; każdy nosi w swej głowie jakąś dumę, ale pozatapia powódź śmierci wszystkie dumy nasze". W wieloznaczności widziałbym jej siłę, w zmieszaniu pojęć ziemskich z niebieskimi, we współistnieniu dwóch światów, których koegzystencja nadaje sens istnieniu. Moc tej poezji objawia się w odnajdywaniu porzuconych na drodze życia okruchów, bez których prawidłowe ukształtowanie ludzkich charakterów nigdy by nie miało miejsca. Można tu wygładzać swoje myśli, a nawet należy je ociosywać z sęków zbyt twardych fundamentów. Tu trzeba spojrzeć w krzywe zwierciadło sprzed wieków, w odkrytych na nowo kształtach doszukiwać się wiecznych praw "poszukiwania". Nie będę ukrywać, że dywan przykuł moją uwagę właśnie motywem zgłębiania wszechrzeczy. Jakość tłumaczonych przez Władysława Dulębę dzieł pozostaje na tak wysokim poziomie, jakiego może sobie życzyć każdy eksplorator poezji, odnoszącej sukcesy nie tylko w duchowym wymiarze. Odchodzę stąd na chwilę, jednak wrócę, ponieważ kolejne perskie dywany czekają już w kolejce do studiowania.
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 4 lata temu
Poezje Siergiej Jesienin
Poezje
Siergiej Jesienin
Poezja Jesienina po brzegi wypełnia rosyjskością banię z toposami - pole, księżyc, Rosja, bóg, matka, tęsknota, ból, wódka, kobiety... Jesienin wyraża i łączy te toposy w przejmujący sposób, który dla uproszczenia można nazwać rosyjską duszą. Czytając wiersze chronologicznie, nie tylko zanurzamy się w burzliwy krajobraz Rosji lat nastych i dwudziestych, ale oberwujemy dramat wrażliwca rozdartego między idyllą wsi a nowoczesnością miasta. Jesienin zatapia się w pragnieniach, upaja się przyjemnościami, popełnia błędy i przyznaje się do nich, ostatecznie wypalając się i uznając marność hulaszczego życia. Polskie tłumaczenia wierszy porównywałem z oryginałami i niestety odbierają Jesieninowi moc wyrazu, banalizują znaczenia, gubią rym i rytm. Jest to dyżurna bolączka tłumaczy poezji języków wobec siebie pokrewnych, takich jak polski i rosyjski. Gdy tłumaczymy słowa bardzo dosłownie (np. Тихо дремлет река -> rzeka spokojnie drzemie), okazuje się, że zakres znaczeniowy i skojarzeniowy słów, które w obu językach brzmią tak samo lub podobnie, jest różny (typowym rezultatem takiego podejścia jest w tłumaczeniach Jesienina np. taki kwiatek: "ogniem wypali się złotosinym woskowożółta cielesna świeca"). Najbardziej do Jesienina w tłumaczeniach zbliżył się Bruno Jasieński - czuć, że to pokrewne dusze w językowym szaleństwie. Żeby w pełni poczuć rosyjskiego ducha poezji, trzeba jednak sięgnąć po Jesienina w oryginale.
Nestor - awatar Nestor
ocenił na 9 4 lata temu
Czekając na barbarzyńców Konstandinos Kawafis
Czekając na barbarzyńców
Konstandinos Kawafis
Mitologii greckiej poświęconych jest mnóstwo wierszy Kawafisa, a inne wykorzystują ją do przekazania pewnych uniwersalnych prawd, jednakże na ogół mity występujące w poezji autora są niezbyt znane, a gdy jest odwrotnie, to i tak ciężko rozpoznać to na pierwszy rzut oka, bowiem Kawafis sięga po nieużywane w Polsce przydomki bóstw lub innych istot. Skutkuje to tym, że czytając utwory poświęcone dawnym wierzeniom, nieustannie trzeba sprawdzać informacje na temat tego, kto był kim i co zrobił. Takim wierszem, łączącym mitologię, a przy okazji również historię, z uniwersalną prawdą, są na przykład "Kroki Eumenid" - świetny utwór opowiadający o osobach związanych z kimś okrutnym, do kogo zbliża się kara, pokazujący strach tych osób, w wierszu domowych duszków, które niespecjalnie zawiniły, a również mogą ucierpieć; przez to Kawafis zwraca ogromną uwagę na bezlitosność historii i na to, że towarzysze „złego" również mają uczucia - o czym zdarza się nam często zapominać. Do tej grupy wierszy zaliczam także dwa najbardziej znane utwory Kawafisa - "Czekając na barbarzyńców" oraz "Itakę". Takim samym medium służącym do pokazania uniwersalnych prawd jest wspomniana już wyżej historia - poeta wykorzystuje postacie takie jak Salome, Anna Komnena czy Anna Dalassena (czapki z głów przed tymi, którzy nie muszą sprawdzać, kim są owe osoby) do opowiedzenia na przykład o zaślepieniu w miłości. Inne tego typu wiersze to "Pamięć", opowiadająca o stopniowym przemijaniu czy genialne "Idy marcowe" mówiące o władzy (w ogóle bardzo wiele wierszy Kawafis poświęca władzy, najczęściej dając władcom pewne wskazówki dotyczące jej sprawowania bądź ich krytykując). Genialne jest także "Filhellen", które pokazuje, jak państwa - używając terminologii współczesnej - II i III świata porzucają swoją kulturę, ślepo podążając za krajami świata I. Niektóre wiersze - na przykład "Orofernes" czy "Cezarion" - pokazują pierwiastek ludzki historii, czyli to, że wydarzenia, które są dla nas bezosobowymi faktami, zaledwie datami, były pełne ludzi, miały na nich realny wpływ, a ci sami ludzie, często królowie, będący dla nas tylko postaciami historycznymi, również czuli, cierpieli i byli tacy sami, jak my - o czym się niestety często zapomina. Jednak niektóre wiersze - choć trzeba przyznać, że nie ma ich zbyt wiele - opowiadają po prostu uniwersalne prawdy o człowieku czy losie. Jest to na przykład "Dünya Güzeli" (z tureckiego - "piękność"), napisana przez Kawafisa w wieku 21(!) lat, opowiadająca o ludzkiej pysze czy "Nichori" mówiące o umiłowaniu miejsc, z których się pochodzi. Tematyka utworów Kawafisa jest jednak o wiele bardziej różnorodna - znajdą się tam także wiersze poświęcone religii chrześcijańskiej (bardzo mało), samotności w tłumie, korzystaniu z życia póki ma się czas, czego zazwyczaj się nie robi i jeszcze dużo innych tematów, których nie ma sensu tu wymieniać, zwłaszcza że każdy te wiersze może odebrać inaczej. Co istotne, niektóre zakończone są zabawną puentą ("Stary człowiek") bądź pełne subtelnej krytyki ("Strapienie Seleukidy"). Oprócz tego Kawafis pisze poezję erotyczną, w której obiektem jego westchnień są mężczyźni (Kawafis był gejem). Ta część jego utworów idealnie się wpisuje w nurt poezji LGBTQIA, są to bowiem cudowne wiersze poświęcone często utraconej miłości, zachwytowi nad cielesnością kochanków (dla mnie są to najpiękniejsze opisy męskiego piękna, jakie kiedykolwiek czytałam), lecz bez zapominania o ich wnętrzu. I są przepiękne - po prostu. Spokojnie można je czytać dla ich subtelnej, miłosnej, lecz erotycznej atmosfery, przetykanej smutkiem, i będą zachwycać. Inne z tych wierszy opowiadają również o niemożności niepoddania się pożądaniu lub są obrazkami rozkwitającej namiętności; autor ponadto bardzo subtelnie prezentuje te stany emocjonalne związane z miłością, które bardzo trudno nazwać. Można jednak spojrzeć głębiej, ponieważ Kawafis wspomina utraconych kochanków, widzimy zatem sposób, w jaki to robi, a tym samym dostajemy liczne przemyślenia na temat przemijania czy pamięci. We wspomnieniach podmiotu lirycznego wszystko jest piękniejsze i cudowniejsze niż w rzeczywistości: "Bardziej urodziwy zdaje mi się teraz gdy z dalekiego Czasu przyzywa go ma dusza." fragment "Na pokładzie statku" Jednak wspomnienia w poezji Kawafisa to nie tylko uszlachetnione elementy rzeczywistości, ale także, jak w wierszu Odległe, elementy, które się zatarły i których nie można sobie przypomnieć, choćby nie wiadomo jak się tego pragnęło. Kawafis gro wierszy poświęca pamięci, analizuje jej mechanizmy, wpływ na codzienność i siłę oddziaływania. Wyciąga na światło dzienne liczne wspomnienia i bada, jak się zachowały, nawołuje do wykorzystywania ich w poezji, trochę w celach środka do tworzenia, a trochę aby uchronić je od zapomnienia. Ponadto pokazuje zjawisko, które przed nim zauważył już Proust: jak jedna rzecz potrafi przywołać fale wspomnień. U Prousta był to smak magdalenki, u Kawafisa jest to podejście pod dom schadzek lub zauważenie dawnego kochanka. Jest w tej poezji o pamięci pewna doza melancholii, smutku, czasem wręcz bardzo głębokiego. Miłości Kawafisa to bowiem miłości utracone - wszystkie, co do jednej. I chociaż wspomina kochanków i zwraca uwagę na mechanizmy pamięci, to również poświęca swoje myśli ukochanym, za którymi po prostu boleśnie tęskni. Zresztą utwory pokazujące pewne przemijanie to nie tylko wiersze homoseksualne czy "Pamięć", ale również na przykład "Grób Euryjona", który w swoim wydźwięku wskazuje na to, że choć po wszystkich filozofach i artystach pozostają jego działa - są więc oni "wiecznie żywi" - to jednak najważniejszego już nie ma: człowieka. Poezja Kawafisa jest niezwykle różnorodna tematycznie, można jednak znaleźć w niej pewne punkty wspólne - starałam się to właśnie zrobić i mam nadzieję, że się udało, choć nadal jest mnóstwo rzeczy, które można by jeszcze o jego twórczości powiedzieć. Wyszła mi w gruncie rzeczy laurka dla poezji autora, jednak gwoli ścisłości powstała ona dopiero podczas analizowania jego wierszy, ponieważ czytając poszczególne utwory, nie wzbudzały one we mnie takich emocji. Nie znaczy to, że nie bronią się same - rzecz jasna się bronią, jednakże we mnie niewiele wzbudziło zachwyt. Wzbudziło go dopiero analizowanie twórczości Kawafisa jako całości. Ba, zaczęłam nawet żałować, że "Czekając na barbarzyńców" to jedynie wybór jego wierszy - z chęcią przeczytałabym wszystkie. Nie należy się więc zniechęcać tym, że większość wierszy osobno nie wzbudziła mojego zachwytu, poezja jest bowiem odbierana wybitnie subiektywnie. Dlatego polecam, a "Czekając na barbarzyńców" to i tak najlepszy tom(ik)* poezji, jaki przeczytałam w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. * "Tom(ik)" ponieważ to 61 wierszy wydanych na 304 stronach, niemniej bardzo grubych i formatu dwa razy większego niż zwykle. Dlatego niby "tomik", jak to się zwykło nazywać, ale jednak "tom". :) Recenzja opublikowana również na blogu: https://trans-ksiazkowy.blogspot.com/2017/08/ciao-pamietaj-czekajac-na-barbarzyncow.html
Ytr0001 - awatar Ytr0001
ocenił na 9 8 lat temu
Utwory poetyckie Heinrich Heine
Utwory poetyckie
Heinrich Heine
"Moja pierś jest archiwum niemieckich uczuć" - podobno zwierzał się tak Heine w korespondencji do któregoś ze swoich przyjaciół. Ano przyjrzyjmy się zatem tym niemieckim uczuciom... ;) "Maj powrócił, kwitną lasy. Płyną chmurki po lazurze - Roztrzepane, złotowłose, W białych wieńcach i purpurze. Rój się ptasząt w gaju trzpioce, Śpiewa słowik na kalinie, Na rozłogu stadko owiec Pląsa w bujnej koniczynie. [xD - sorry, ale w tym miejscu musiałem dodać coś od siebie... *przypis autora opinii :D] Ja sam tylko nieruchomy - W zadumaniu niewolniczym Leżę w trawie, patrząc w niebo. Marząc w ciszy wręcz o niczym." (Przełożył Adam Mieleszko-Maliszkiewicz) Mój boszzzzzze.... nigdy bym nie pomyślał, że ta niemiecka dusza może być tak niewinna, mało pragmatyczna, rozszczebiotana i rozpląsana w bujnej koniczynie... Urocze! xD Ale to może dlatego, że to była niemiecka dusza wcielona jeszcze przed trzydziestym dziewiątym... ;-P Chociaż z drugiej strony... w niektórych wierszykach pobrzmiewa mi jakby coś bardziej niemiecko-znajomego... o tutaj, na przykład: "Sława nas rozgrzewa w grobie. Niech tak głupcy myślą sobie! Jednak lepsze dla rozgrzewki Pocałunki jurnej dziewki, Gdy folguje swym amorom - Nic to, że ją czuć oborą." [ach, jakie to... wyraziste, aromatyczne! xD] "Lepsze w tobie ciepło gości, Gdy rozgrzewa ci wnętrzności W najpodlejszej ze spelunek Wino, poncz lub inny trunek - Do wyboru, wedle smaku Wśród złodziejów i łajdaków." i tak dalej... ;) (Przełożyła Jadwiga Nawrocka) No któż by się spodziewał... Tyleż różnorodności i jakie szerokie spektrum w tej niemieckiej duszyczce... :D A teraz bardziej serio. Jeśli to jest jeden z klasycznych, romantycznych wielkich poetów niemieckich, to... naszemu Adamowi i Juliuszowi mógłby co najwyżej na stół kłaść kartę papieru i gęsie pióro podawać, coby wielką Poezyję pisali a potem powinien czytać i się od nich uczyć... :P W zbiorze poezji Heine'go mamy właściwie całość typowego romantycznego entourage - autor nie odpuścił niczego: dziewice i zdradzieckie uwodzicielki, z rozwianym włosem, pośród szalejących wichrów, jak i w ogródkach słonecznych pełnych kwiatków i bławatków dające mu szczęście a to odrzucające okrutnie, raz oddające (to i owo) do dyspozycji, by potem znowu zamknąć na klucz... a do tego pioruny, wzburzone morze, ust korale i słodycze niczym najsoczystszego owocu... i oczu błyski, niczym gromy błyskawic... I tak dalej, dalej, no... wiecie przecież. :D ALE... efekt poetycki tych wszystkich scenografii i rekwizytów pełnych szału i zapału, smutku, zgrozy, rozedrganej, niewysłowionej radości a to znowu rozpaczy nieziemskiej, niestety... raczej taki sobie. Nie twierdzę, że wszystko co napisał Mickiewicz i Słowacki jest wyśmienite, ale... powiedziałbym, że nie ma porównania - na korzyść naszych wielkich Poetów. Heinego można poczytać sobie do poduszki, czasem się uśmiechnąć, czasem ziewnąć i... to by było na tyle. Nie odradzam, ale żeby od razu polecać... to bym się zastanowił. Zdecydowanie bardziej, moim zdaniem, warto czas spędzić na poznawaniu twórczości naszych ojczystych Romantyków, bo to co spłynęło spod ich pióra wydaje mi się o klasę lepsze (jeśli nie więcej).
MarekFeliks - awatar MarekFeliks
ocenił na 6 3 lata temu
Miasto marzeń Philip Levine
Miasto marzeń
Philip Levine
Sięgnięcie po wybór wierszy Philipa Levine’a zebranych w tomiku „Miasto marzeń” stanowi dobrą okazję do poznania bliżej, wciąż jeszcze mało znanej u nas, jego twórczości poetyckiej. W tej liryce dominują wątki związane z pracą i życiem robotników, często są to motywy autobiograficzne. Jest to poezja wyczulona na niesprawiedliwość społeczną, zwracająca uwagę na uprzedmiotawiającą człowieka pracę wykonywaną dla przemysłowych przedsiębiorstw, jak w utworze „Wiersz o warsztacie samochodowym w Detroit”: Pod błękitnym niepewnym światłem następny dzień w warsztacie samochodowym w mieście marzeń. Jesteśmy tu wszyscy, żeby liczyć i żeby nas liczono, Lemon, Rosie, Eugene, Luis, i ja, za młody, by wiedzieć, że to jest na zawsze, przypinanie fartucha, podwijanie rękawów. Jest to także poezja wiążąca pracę z ludzką godnością i relacjami interpersonalnymi, co można znaleźć np. w zakończeniu wiersza „Czym jest praca”: Kiedy ostatni raz powiedziałeś bratu, że go kochasz? Kiedy trzymałeś go za szerokie ramiona, otworzyłeś szeroko oczy, wymówiłeś te słowa i może pocałowałeś go w policzek? Nigdy nie zrobiłeś czegoś tak prostego, tak oczywistego, nie dlatego, że jesteś za młody albo za głupi, nie dlatego, że jesteś zazdrosny albo podły, albo niezdolny do płaczu w obecności innego mężczyzny, lecz dlatego, że nie wiesz, czym jest praca.
roth - awatar roth
ocenił na 9 12 lat temu
Poezje wybrane William Blake
Poezje wybrane
William Blake
Podczas swojego życia jesteśmy zajęci ziemskimi sprawami zaledwie krótką chwilę. Doczesność jest dla naszej duszy schronieniem tylko przez przebłysk wieczności. William Blake da nam wtedy dobrą radę: radujmy się i korzystajmy z danego nam czasu. Gdy pod najczulszym dotknięciem dłoni uświadamiamy sobie szczęście jakie nam sprzyja, to angielski poeta odpowie: cieszmy się, bo to miłość nas trzyma przy życiu. Kiedy w dzieciństwie słyszymy głos nawołujący nas do powrotu przed zmrokiem, Blake nam przypomni: to niewinność wami kieruje i czerpcie z niej do granic możliwości. Takimi przykładami mógłbym zdefiniować angielskiego prekursora romantyzmu, z którego poezji czerpałem ostatnio nowe doświadczenia. Nie będę ukrywać, że sięgnięcie po jego wiersze było dobrym krokiem ku poznaniu kolejnych silnych uczuć, umieszczonych w mojej wyimaginowanej encyklopedii emocji. Nadnaturalne i nadzmysłowe wizje angielskiego poety ogarnęły moją wyobraźnię. Przyjąłem za pewnik, że właśnie taki punkt widzenia stał się centralnym punktem odniesienia dla romantyzmu, tak wielce ceniącego duchowość i intuicję. Również Blake wpisał się wyśmienicie w emocjonalny klimat zmysłowej epoki. Jego refleksja nad życiem oraz wrażliwość, kształtowały czar czasów w których przyszło mu żyć. Za pomocą trafnego osądu, posiadł on umiejętność przemieniania drobnych przypadków, mających niebagatelny wpływ na kształtowanie ludzkich aspiracji do bycia lepszym człowiekiem. W moich oczach widzę Williama Blake'a jako poetę proroczo zapatrzonego w błogie życie pasterza. To twórca chodzący po samotnych ścieżkach melancholii. Kiedy poznałem jego twórczość, to dostrzegłem niezliczone barwy emocji, spiętrzające się nad każdym poruszanym tematem. Groźne i wspaniałe wizje Albionu w uosobieniu potężnego Londynu. Mroczne pustynie Urizena, kroczącego w pełnym bólu smutku. Krwawe proporce z poematu dramatycznego "Król Edward III". Wycinek palety emocjonalnych barw nie odda w pełni tego, co sami możecie zobaczyć biorąc do ręki "Poezje wybrane", przetłumaczone przez Zygmunta Kubiaka. Moją wielką sympatię zdobył słonecznik liczący kroki słońca. Ten słoneczny kwiat stał się wyznawcą tęsknoty do złocistych krain opanowanych spokojem. Tego typu poetyckie motywy będą zawsze przeze mnie mile widziane. Bije od nich jasnością i pewnością beztroski, tak bardzo oczekiwanej w mych progach. Nawet wyhodowana przez Blake'a kłująca róża nie przeszkodzi mi w kontemplacji bo wiem, że za chwilę jej kolce odpadną a ten piękny kwiat zmieni się w równie piękną lilię. Ludzkie możliwości abstrahowania bardzo często stanowią dla mnie temat do rozmyślań. Tym razem w procesie tworzenia bardziej ogólnych pojęć, znacząco pomógł mi William Blake. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że czas spędzony w gęstej i romantycznej mgle tego, co przyciąga mnie swoją niematerialnością, nie uznam za stracony.
czytający - awatar czytający
ocenił na 7 8 lat temu
Koty T.S. Eliot
Koty
T.S. Eliot
Moja wielka, potrójna satysfakcja: jako amatora „niepoważnych” wierszy, jako miłośnika kotów i jako fana Stanisława Barańczaka - wybitnego także przecież tłumacza. Szkoda tylko, że wydawca nie dołączył angielskich oryginałów tych wspaniałych, limerykowych strof. Na szczęście teksty angielskie są w internecie. T.S. Eliot antropomorfizuje koty, zachowując zarazem istotę tego wszystkiego, co składa się na pojęcie „kociości”. Mamy tu zatem do czynienia z bytami całkowicie autonomicznymi, nie tylko realizującymi typowe zachowania, ale i wcielającymi się w role pozornie dla nich nieprzeznaczone. Bo żadne to kanapowe, wytrzebione niestety, kocurki do wiecznego głaskania... To istne łobuzy, by mocniej nie powiedzieć. Mnóstwo tu zaskakujących paradoksów, właściwych angielskiemu poczuciu humoru, np. w wierszu „Koterion Wtrząchał”: „Koterion Wtrząchał – gotów byłbym przysiąc – wśród kotów N i e j e s t kotem najwęższym w obwodzie; „Jadać w barach nie lubię!”; za to przy stole w klubie Czuje się jak ryba w wodzie. Jest członkiem aż dziewięciu klubów; czasem na zdjęciu W „Timesie” widać, jak wkracza pogodnie Do jednego z lokali: czyście w życiu spotkali Kota, co t a k skrojone ma spodnie?” Gdybym mógł, cytowałbym całą tę niezbyt wszak obszerną książeczkę, nie całkiem dla dzieci przeznaczoną, skoro wiele tu, znajdujących się poza dziecięca świadomością, kulturowych odniesień - genialnie oddanych przez Barańczaka, który nie trzyma się niewolniczo tekstu: np. kot kolejowy jako ”Szmędeferek”!!! Albo np. takie intertekstualne wtręty w ”Guciu, Kocie Teatralnym” (czy tylko mi Holoubek z „Dziadów” się kojarzy?). ”Gucio, to Kot Siedzący u Wejścia w Teatrze. Zanim w mojej pamięci ta sprawa się zatrze, Sprostuję: ma na imię raczej Gustaw Konrad. Ale tyle tych sylab, że nawet i on rad” (…) „Tu, jeśli doleją mu ginu, Gucio może Snuć wspomnienia o rolach w +Trzech siostrach+ lub +Norze+, Lub o tym, jak raz trafił na próbę Szekspira Właśnie gdy aktor mówił, że jest w tekście ”Leara” Wzmianka o szarym kocie. Raz grał też Tygrysa, Którego u stóp miała ponętna Hurysa; I uważa, że nadal jest najlepszym w świecie Wykonawcą rzężenia jako duch w +Hamlecie+”. I chyba największy zachwyt nad Maksem Absentem: „Maks Absent to Kot – Tajemnica, zwany Skrytą Łapką Bezprawia, Gdy ma coś naruszyć lub zgwałcić, ani chwili się nie zastanawia. Scotland Yard go dotąd nie rozgryzł, i gdy Lotna Brygada zawzięta Przybywa na miejsce przestępstwa - nigdy nie ma tam Maksa Absenta!” (…) „Maks Absent, zbrodniarz-arcymistrz! To cud, że całe ma kości, Albowiem oprócz praw ludzkich drwi także z prawa ciężkości: Lewitacją wprawi w zazdrość fakira, choć osoba to na pół święta: Przybywamy na miejsce przestępstwa – i co? Nie ma tam Maksa Absenta! Przeszukujcie piwnice i strychy, dzielni chłopcy i dziarskie Dziewczęta, Lecz ostrzegam was po raz któryś: Nie znajdziecie Maksa Absenta!” (…) „Gdy brak mleka w butelce pod drzwiami, gdy nić życia kurczęcia przecięta, Jakoś zawsze tak dziwnie się złoży, że nie będzie tam Maksa Absenta!”. (…) „Zna go plugawy zaułek, spelunka w nim pozna klienta, Lecz gdy wyjdzie gdzieś na jaw zbrodnia, nigdy nie ma tam Maksa Absenta!”. Nieco innych strof: Życie z kotem Naprzekórkiem nie jest łatwe, Gdyż wprowadza on w to życie ciągły zamęt, Dać mu kawior – on by wolał kuropatwę, Dom mu kupić - on by wolał apartament. Życie z kotem Naprzkórkiem to udręka, Gdyż co chwila stwarza on problemów szereg, Wyjść z nim na dwór – ze znużenia głucho stęka, Wrócić – robi minę: „Chodźmy na spacerek”! Żyć z kocurem Naprzekórkiem wręcz nie można, Grozi albo rozstrój nerwów, albo chrypka Podać karpia - „Tak bym chciał bażanta z rożna!”, Bażant gotów – on, niewinnie, ” A gdzie rybka?” „Zamiast konkluzji – krótka nota: Poznałeś już gatunek Kota, Mój Czytelniku, z wielu stron I wiesz, co mieści w sobie on, Oraz pojmujesz bez tłumacza, Czym Kociość jest i co oznacza. Rzecz najważniejszą zwłaszcza wiesz: Kot, choć – formalnie biorąc – zwierz, To w gruncie rzeczy nasz kolega I od nas wiele nie odbiega. W świecie tak ludzi jak i kotów Znajdziesz rozumnych i idiotów, Dobrych i złych; w ujęciu szerszem To właśnie opisałem wierszem: Kocie Zabawy i Zadania, Zwyczaje, miejsca Zamieszkania, W czym Kocich Imion tkwi Istota…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Dywan perski

Więcej
Omar Chajjam Dywan perski Zobacz więcej
Więcej