Deadpool Classic, tom 6

Okładka książki Deadpool Classic, tom 6
Andy SmithPaco Diaz Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Deadpool Classic (tom 6) Seria: Klasyka Marvela komiksy
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Deadpool Classic (tom 6)
Seria:
Klasyka Marvela
Data wydania:
2019-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-27
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328134782
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Deadpool Classic, tom 6 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Deadpool Classic, tom 6

Średnia ocen
7,0 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
4176
2164

Na półkach: ,

Deadpool, czyli Wade Wilson, to regenerujący się degenerat, jak można przeczytać na okładce. Nigdy nie przepadałem za tą postacią, bowiem jego żarty nie są śmieszne, a zachowanie odbiega znacznie od tego czego można by oczekiwać, a przynajmniej czego ja bym oczekiwał. Taki na przykład Punisher-zachowuje się znacznie gorzej, ale jego „dokonania” mają przynajmniej jakieś wytłumaczenie. A Wade robi to co robi, bo podejrzewam, że po prostu się nudzi. Postać ta ma jednak znaczne grono wielbicieli, czego powodem jest film, a nawet druga część. Mimo że dużo obiecywałem, złamałem swoje postanowienie i sięgnąłem po kolejny – szósty już – tom przygód Wade’a.

Z okładki możemy dowiedzieć się że:
Jego ciało się rozsypuje. Jego współlokatorzy spiskują przeciw niemu. Jego rzekomy ojciec rzucił na niego klątwę. Krótko mówiąc, Deadpool ma naprawdę przechlapane, a do tego zadarł z najpotężniejszymi władcami świata Marvela – jednym z Asgardu i jednym z Wakandy. Czy uda mu się z tego wszystkiego wykaraskać? Gościnnie występują: Thor, Loki, Czarna Pantera i inni!

Jakby tu podsumować, żeby się nie powtarzać. Ja naprawdę mam dobre chęci sięgając po kolejne i kolejne części przygód naszego degenerata. Ale po lekturze ma się ochotę zaśpiewać, że to już było i podejrzewam że wróci. Jedynie znani i lubiani bohaterzy, którzy gościnnie wpadli na karty tego komiksu dodają trochę świeżości całemu albumowi. Bo żarty Deadpoola nadal są takie same, jego zachowanie żenujące i nie ma tutaj nic śmiesznego. Świetna ilustracja na okładce, porywające sceny walki to największe plusy tego komiksu. No i oczywiście goście! Sam Deadpool pozostał sobą i niestety nie jest to pozytywna wiadomość. A przynajmniej dla mnie. Żądam zmian i to już, a najpóźniej od jutra.

Deadpool, czyli Wade Wilson, to regenerujący się degenerat, jak można przeczytać na okładce. Nigdy nie przepadałem za tą postacią, bowiem jego żarty nie są śmieszne, a zachowanie odbiega znacznie od tego czego można by oczekiwać, a przynajmniej czego ja bym oczekiwał. Taki na przykład Punisher-zachowuje się znacznie gorzej, ale jego „dokonania” mają przynajmniej jakieś...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

32 użytkowników ma tytuł Deadpool Classic, tom 6 na półkach głównych
  • 17
  • 15
20 użytkowników ma tytuł Deadpool Classic, tom 6 na półkach dodatkowych
  • 7
  • 4
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki X-Force Epic Collection. Zero Tolerance Jim Cheung, John Francis Moore, Adam Pollina, Andy Smith
Ocena 0,0
X-Force Epic Collection. Zero Tolerance Jim Cheung, John Francis Moore, Adam Pollina, Andy Smith
Okładka książki X-Men Milestones: Operation Zero Tolerance Chris Bachalo, Joe Bennett, Pasqual Ferry, Randy Green, Larry Hama, Steve Harris, Bryan Hitch, Joe Kelly, Salvador Larroca, Scott Lobdell, Joe Madureira, Pop Mhan, Carlos Pacheco, Ben Raab, Humberto Ramos, James Robinson, Melvin Rubi, Steven T. Seagle, Andy Smith, Leinil Francis Yu
Ocena 0,0
X-Men Milestones: Operation Zero Tolerance Chris Bachalo, Joe Bennett, Pasqual Ferry, Randy Green, Larry Hama, Steve Harris, Bryan Hitch, Joe Kelly, Salvador Larroca, Scott Lobdell, Joe Madureira, Pop Mhan, Carlos Pacheco, Ben Raab, Humberto Ramos, James Robinson, Melvin Rubi, Steven T. Seagle, Andy Smith, Leinil Francis Yu
Okładka książki Flash: Błyskawica w butelce Ron Adrian, Paul DeMeo, Karl Kerschl, Ken Lashley, Humberto Ramos, Andy Smith, Sal Velluto, Mark Waid
Ocena 6,1
Flash: Błyskawica w butelce Ron Adrian, Paul DeMeo, Karl Kerschl, Ken Lashley, Humberto Ramos, Andy Smith, Sal Velluto, Mark Waid

Czytelnicy tej książki przeczytali również

All-New Wolverine: Cztery Siostry Tom Taylor
All-New Wolverine: Cztery Siostry
Tom Taylor David Lopez David Navarrot
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach All-New Wolverine #1-6, a następnie w tomie All-New Wolverine vol. I: Four Sisters ze scenariuszem Toma Taylora i z rysunkami Davida Lopeza oraz Davida Navarrota. Do omawianego komiksu podchodziłem bez żadnych większych oczekiwań i muszę powiedzieć, że niniejsza pozycja bardzo miło mnie zaskoczyła. Jak dla mnie niniejsze dzieło jest naprawdę dobre, stąd też moja ocena 7/10. Historia przedstawiona w albumie, nie jest czymś innowacyjnym, jednak jej zgrabne poprowadzenie sprawiło, że omawianą pozycję, czytało mi się bardzo przyjemnie. W omawianym komiksie mamy do czynienia z dwoma tzw. gościnnymi występami i muszę powiedzieć, że zostały one naprawdę w ciekawy sposób napisane. Pojawienie się zarówno jednej, jak i drugiej postaci je sensowne w kontekście przedstawionych wydarzeń. Powiem szczerze, że omawiany album sprawił, że chętnie sięgnę po kolejny tom cyklu „All-New Wolverine”, mimo początkowo niezbyt wielkiego zainteresowania. Omawiana pozycja to kolejny przykład, że nie zawsze trzeba, wielkiej i skomplikowanej historii, by komiks był dobry… Przypuszczam, że oczywiście znajdą się pewni… Hm… Trochę nie wiem, jak ich nazwać, więc powiedzmy „konserwatywni czytelnicy”, którzy będą narzekać na postać Laury i jej przedstawienie… Będą pisać o kolejnej „silnej feminie” itp.… Oczywiście w omawianym dziele można się dopatrywać przesłania, jednak każde dzieło ma jakieś przesłanie i promuje jakieś spojrzenie na świat… Jeśli ktoś ma problem z tzw. progresywnym czy feministycznym przekazem w popkulturze… To cóż, poradzę, mogę tylko zasugerować, by nie czytał więcej komiksów Marvela opowiadających o kobiecych superbohaterkach.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 7 1 rok temu
Deadpool Classic, tom 5 Brian Smith
Deadpool Classic, tom 5
Brian Smith Joe Kelly David Brewer Pete Woods
Mimo tego, że obiecałem sobie, że po kolejne wariacje na temat… nie sięgnę, postanowiłem jednak wziąć byka za rogi i przeczytać, a w większości obejrzeć kolejny tom przygód Deadpoola. Tym razem jest to tom piąty”Deadpool Classic”. W sumie niczym się nie różni od poprzednich, w sensie tego co wyprawia główny bohater, jednak jakaś nowość to jest. A kim jest ów Deadpool? Większość pewnie kojarzy tego byłego najemnika, który zyskał możliwość regeneracji, jednak jego twarz się nie zregenerowała. Możliwe że jest to gdzieś wyjaśnione, jednak ja nie mam bladego pojęcia dlaczego tak jest. Tak więc mamy antybohatera i jego nieustanną paplaninę, która robi się po jakimś czasie nużąca. A czego dowiemy się z nowego tomu jego perypetii? Nasz bohater ma halucynacje objawiające się króliczkami, które byłyby nawet słodkie, gdyby nie były szablozębne. Poza tym historie są praktycznie takie same jak zawsze. Parę zadań do wykonania, żarciki którymi Wilson rzuca bez końca i próba walki z samym Wolverinem. Przekonajcie się sami. Słowem podsumowania. Gdyby nie to, że od strony graficznej ten komiks prezentuje się naprawdę ciekawie, nie było by do czego zaglądać. Oklepane żarty drażniły mnie od samego początku. Jego bezwzględność i krwawe jatki może kogoś bawią, jednak ja miałem z tym kłopot. W tym albumie, doskonały jest jedynie dodatek na ostatnich stronicach. Jest to Deadpool dla młodych czytelników, a całość wywołała śmiech nawet u mnie. Dla samych ostatnich stron warto nabyć ten komiks. Mnie oprócz tego dodatku spodobało się przedstawienie Wilsona, kiedy nie był jeszcze najemnikiem i wiódł w sumie nudne, ale szczęśliwe życie u boku małżonki. Dziwne było go ujrzeć bez maski i w sytuacjach w których nie sypał swoimi żarcikami.
eR_ - awatar eR_
ocenił na 6 7 lat temu
Deadpool: Nuworysz z nawijką Gerry Duggan
Deadpool: Nuworysz z nawijką
Gerry Duggan Mike Hawthorne
Deadpool: Nuworysz z nawijką, to pierwszy tom z nowej serii Marvel NOW! 2.0, który przynosi nam świeży oddech w życie Wade'a Wilsona, a zarazem starą dobrą chaosyczną zabawę, której można oczekiwać po Deadpoolu. W świecie, gdzie superbohaterowie są na porządku dziennym, Deadpool niespodziewanie wyrasta na szczyt popularności, stając się największym (i najbardziej problematycznym) superbohaterem świata. Fabuła skupia się na nowych wyzwaniach, przed jakimi staje Deadpool. Gdy staje się sławny i bogaty, jego życie obraca się o 180 stopni — staje na czele grupy bohaterów, dla których musi zarabiać pieniądze, bo jak się okazuje, altruizm to za mało, by pokryć koszty działania. W międzyczasie musi także zmierzyć się z oszustem, który grozi zniweczeniem jego nowo zdobytej reputacji. Co więcej, Wade decyduje się na wyjątkowo ryzykowny krok, używając swojej córki Ellie jako przynęty, by wyciągnąć przeciwnika z ukrycia. Scenarzysta komiksu, świetnie oddaje ducha Deadpoola, tworząc historię pełną napięcia, humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Akcja jest szybka, dynamiczna i nie pozwala na nudę. Postać Deadpoola jest równie barwna i pełna życia, co zawsze, choć tym razem pokazuje również nowe oblicze jako lider i strateg. Artystycznie, prezentuje świat Deadpoola z wielką dbałością o szczegóły — od dynamicznych scen walki po bogato ilustrowane tła miejskie, które dodają głębi całej narracji. "Deadpool: Nuworysz z nawijką" to komiks, który może zaskoczyć nawet wiernych fanów postaci. Choć niektóre elementy tradycyjnej postaci Deadpoola, jak absurdalny humor czy brutalność, zostały nieco stonowane na rzecz bardziej skupionej fabuły, nadal jest to dzieło, które trzyma w napięciu i rozbawia do łez. Z humorem balansującym na granicy dobrego smaku i akcją, która nie pozwala oderwać się od strony, komiks ten zasługuje na ocenę 8/10. To nie tylko komiks dla starych fanów Deadpoola, ale również dla nowych czytelników, którzy szukają czegoś świeżego i ekscytującego w świecie superbohaterów. Deadpool w roli nuworysza i lidera to nowość, która wprowadza frapujące zmiany w dynamice znanej postaci, jednocześnie zachowując jej najbardziej charakterystyczne cechy. Sprawdźcie sami, jak Wade radzi sobie na nowej drodze do sławy i bogactwa!
GeekPiotr - awatar GeekPiotr
ocenił na 8 1 rok temu
Staruszek Logan: Berserk Jeff Lemire
Staruszek Logan: Berserk
Jeff Lemire Andrea Sorrentino
Staruszek Logan Tom 2 Berserk to komiks z serii Marvel Now 2.0. Tomy Jeffa Lemire’a to jedno z ciekawszych podejść do postaci Wolverine’a, które łączy elementy klasycznych opowieści o superbohaterach z mroczną, postapokaliptyczną wizją przyszłości. Lemire przejął pisanie o tej postaci po Millarze i Bendisie. Wersja Lemire’a, choć kontynuuje historię, wprowadza wiele własnych elementów, które nadają jej świeży, choć wciąż mroczny charakter. Historia opowiada o Wolverinie, który w tej wersji jest już starym, zmęczonym życiem człowiekiem. Porzucił życie bohatera po tragicznych wydarzeniach, które zniszczyły świat. Został zmuszony do ukrywania się, a jego ciało powoli się starzeje, co nie sprzyja jego zdolnościom samoleczenia. Przyszłość oraz przeszłość, w której Logan przebywa jest nieprzyjazna, zdominowana przez bezwzględnych bohaterów-przestępców, którzy przejęli władzę po zniknięciu tradycyjnych superbohaterów. Czy można naprawić przyszłość dopuszczając się masowych morderstw w przeszłości? Lemire koncentruje się na wewnętrznych zmaganiach Logana i jego podróży przez ten brutalny świat. Autor nie zna litości i wręcz pastwi się nad bohaterem, wrzucając go w co raz to większe bagno. Podoba mi się zawarta tutaj ta niepewność czasu akcji i wersji uniwersum. Do końca tomu nie byłem przekonany, kto jest kim. Ciekawie rozegrane, choć jest to część większej historii, więc znajdziemy tu pewne schematy, a i odpowiedzi na pewne zagadnienia dopiero nadejdą. Unikalny styl ilustracji wyróżnia się dynamicznymi kadrami, złożonymi układami i specyficzną grą cieni. Dzięki temu komiks zyskuje mroczny, trochę niepokojący charakter, który idealnie pasuje do apokaliptycznej atmosfery. Użycie kolorów, często kontrastowych lub przyciemnionych, podkreśla ciężar fabuły i jej melancholijny ton. Dobra rzecz, choć nie wybitna. Komiks możesz zobaczyć na moim instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DHIs4xRsZyZ/?igsh=M3JiZDVxY2oxam9w
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 1 rok temu
Deadpool: Koniec błędu Tim Seeley
Deadpool: Koniec błędu
Tim Seeley Mike Norton Cullen Bunn Terry Pallot Tyler Crook Gerry Duggan Brian Posehn Phil Noto Scott Koblish Ben Blacker Ben Acker Emilio Laiso Mike Hawthorne Danilo Beyruth Amy Chu
Drugi tom Deadpoola, czyli najbardziej wygadanego superbohatera wszech czasów, w cyklu Marvel Now! 2.0. Wbrew wszystkiemu podobał mi się bardziej niż pierwszy tom. "Wszystkiemu", czyli temu, że prawie w ogóle nie porusza wątków z poprzedniego tomu. Główny wątek pozostaje więc chaosem. Ale tutaj dostałam wytchnienie w postaci backgroundu członków drużyny Deadpoola, czyli Najemników do wzięcia. Zaczynamy od zeszytu poświęconemu Deadpoolowi i jego kłopotom z pamięcią, gdzie Deadpool wreszcie jest zabawny, o wiele bardziej niż w całym pierwszym tomie. Potem jest tylko lepiej - gościnne występy rysowników w poszczególnych historiach to różnorodność stylów, kolorów i klimatów. Krótkie, zamknięte historie pozwalają lepiej poznać bohaterów bez wprowadzania zamętu. Aż dwie części poświęcone Masacre'owi, meksykańskiemu byłemu księdzu, który postanowił zawalczyć o sprawiedliwość z maczetą w dłoni, w tym jedna w całości po hiszpańsku - y ya estoy contenta (tłumaczenie umieszczono na końcu, więc bez obaw). Jedynie ostatni zeszyt był trochę... konsternujący. Przenosimy się w dość dziwną przyszłość, w której Deadpool jest kobietą, a wydarzenia nie mają raczej związku z bieżącą historią. Niemniej jednak poza końcówką bawiłam się bardzo dobrze, a przecież o to właśnie chodzi.
panna_lovegood - awatar panna_lovegood
ocenił na 7 6 lat temu
Staruszek Logan: Strefy wojny Brian Michael Bendis
Staruszek Logan: Strefy wojny
Brian Michael Bendis Andrea Sorrentino
Staruszek Logan Tom 1 Strefy Wojny to komiks z serii Marvel Now 2.0. Bendis zmienia trochę założenia oryginalnego komiksu Wolverine Staruszek Logan. Historia owszem jest kontynuacją tamtego tomu, lecz osadzona zostaje podczas wydarzeń z Tajnych Wojen. Logan po śmierci rodziny przechodzi załamanie, ale do czasu gdy na jego farmie ląduje głowa Ultrona. Postanawia ruszyć w ciekawą podróż po Bitewnym Świecie aby odnaleźć swoje przeznaczenie. Tak, aby zrozumieć fabułę wymagana jest znajomość nie tylko poprzedniego tomu, ale też ogólnego położenia uniwersum Marvela podczas Tajnych Wojen. Opowieść koncentruje się na emocjonalnym aspekcie postaci Logana, ukazując jego wewnętrzną walkę oraz trudności w radzeniu sobie z nową, brutalną rzeczywistością. Historia jest pełna akcji, ale także pełna refleksji nad losem bohatera, który stara się odnaleźć sens w apokaliptycznym świecie. Rysunki w komiksie są dynamiczne, a całość ma mroczny, brudny, unikalny styl. Ilustracje świetnie oddają postapokaliptyczny klimat oraz uczucie beznadziei i bezsilności. Dodatkowo duże wrażenie robi efektywne ułożenie kadrów na stronie. Bardzo fajnie też przedstawiono kolejno odwiedzane zakamarki tego unikalnego świata. To interesująca lektura, zwłaszcza dla fanów mrocznych opowieści o Wolverine’ie, jednak wymaga nieco uwagi, by docenić głębsze warstwy fabuły. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DHA90nuslE-/?igsh=dmluNnRobHh3bW52
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Avengers: Impas. Atak na Pleasant Hill Mark Waid
Avengers: Impas. Atak na Pleasant Hill
Mark Waid Adam Kubert Mark Bagley Nick Spencer Marc Guggenheim Ryan Stegman Jesus Saiz Marcus To Daniel Acuña Joshua Williamson Gerry Duggan Mike Henderson Angel Unzueta Brent Schoonover Paul Renaud German Peralta Juanan Ramirez Frank Barbiere Matt Yackey
Lubię sięgać po komiksy Marvel lub DC, które są crossoverami, bowiem wtedy poznaję najwięcej postaci z tych uniwersów. Jest to też okazja, aby ujrzeć protagonistów lub antagonistów z niszowej półki, pojawiających się w komiksach epizodycznie, a w filmach po prostu nie występujących. Lub ewentualnie mających raz jakąś krótką scenkę, o której szybko się zapomina (patrz występ Dazzler w "X-Men: Dark Phoenix"). Dlatego ochoczo rzuciłem się na "Avengers Impas", który faktycznie początkowo bardzo mnie wciągnął, finał też miał przedni, ale w środku mocno wymęczył. Czemu? Cóż, za dużo powtórek. Tytułowe Pleasant Hill to miasteczko gdzie wszyscy żyją szczęśliwie, są pomocni, nie ma przestępczości i w ogóle ziścił się amerykański sen. Brzmi jak iluzja? Owszem, bo nią w praktyce jest. Tak naprawdę to zręczna manipulacja oraz zakłamanie rzeczywistości, gdyż całe miejsce oficjalnie nie istnieje i tak naprawdę jest super tajnym więzieniem SHIELD przeznaczonym dla najgorszych i najniebezpieczniejszych złoczyńców tego świata. Brzmi trochę jak Guantanamo, tyle że więźniowie żyją w wiecznej iluzji. Co jednak się stanie gdy ta opadnie? Cóż, wtedy mamy chaos, a w nim nie trudno o rewolucję super złoczyńców. Szczególnie gdy są srogo wkurzeni. Sam pomysł bardzo mnie zaciekawił, ale jeszcze bardziej osoba odpowiedzialna za stworzenie całej iluzji. Nie będę wam jej zdradzał, bo jest świetnie napisana, przemyślana i poprowadzona. Niestety, a raczej stety, takie postacie często nie zdają sobie sprawy jak ogromną mocą dysponują, dlatego ciężko im wytłumaczyć, że robią coś, co jest złe. Nawet jeśli szefowa SHIELD wmawia, że to dla dobra społeczeństwa. Ta linia konfliktu również została bardzo umiejętnie napisana oraz przedstawiona czytelnikowi. Podobnie jak starcie o samo Pleasant Hill. Niestety nie można tego samego powiedzieć o środkowej części opowieści, gdzie akcja strasznie się wlecze. Wadą całego tomu, jest fakt, że historia pierwotnie byłą opowiadana w wielu różnych seriach. Zatem mamy tutaj zeszyty z Avengers Standoff, Illuminati, New Avenger czy Agents of S.H.I.E.L.D. Skutkuje to powtarzaniem się na przykład danej sceny, tylko z punktu widzenia innej ekipy, a tych jest od cholery. Po pewnym czasie zaczęło mnie to męczyć. Do tego, nie zrozumcie mnie źle, ale część postaci była jak dla mnie bardzo... głupia. Słyszałem o dziwacznych bohaterach czy złoczyńcach z uniwersum Marvel, ale koczkodan w stroju agenta SHIELD, wchodzący w skład oddziału Wyjący Komandosi (sama nazwa jest tak durna, że aż wybuchłem gromkim śmiechem) zwyczajnie do mnie nie przemawia. A i tak natrafiłem tam na jeszcze bardziej, moim zdaniem, porąbane postacie. Czasami mam wrażenie, że po prostu twórcom komiksów się nudzi i tworzą dla zabawy takich bohaterów. Niemniej lekturę muszę zaliczyć do udanej. Była to z pewnością jedna z dłuższych pozycji komiksów Marvel jakie przeczytałem, choć nie najdłuższa. Z pewnością będę szukał w przyszłości podobnych crossoverów, licząc ze mniej mnie wymęczą, jeśli idzie o pewne wątki. Z tego tomu zapamiętam jednak kilka postaci oraz wątków, dlatego ciesze się, że go przeczytałem. Trochę żałowałem, że Deadpool miał tutaj tak mały wkład, podobnie Iron Man, ale i tak było ciekawie.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 6 3 lata temu
Spider-Man. Todd McFarlane Todd McFarlane
Spider-Man. Todd McFarlane
Todd McFarlane Fabian Nicieza Rob Liefeld
Zbiór klasycznych opowieści, w których Spider-Manowi przyjdzie zmierzyć się z Jaszczurem, Hobgoblinem, Ghost Riderem, no i jeszcze z… bezdomnymi. Przekrój opowieści jest spory, bo dotyczy również prywatnego życia Parkera. 🕸️ Komiksowe lata 90. Dla niektórych brzmi to pewnie jak starożytność i to czasy bliższe budowy piramidy w Gizie. Dla mnie to jednak chyba jeden z najlepszych okresów komiksowych (pod względem wizualnym) z naprawdę dużą ilością ciekawych opowieści - nie tylko w klimacie superhero. I ten Spider-Man spod ręki Todda jest właśnie przykładem takiej historii. 🕸️ Fabularnie nie ma się prawie do czego przyczepić. Różnorodność jest chyba największym pozytywem tego zbioru. Oprócz typowej walki, są tu przemycone również mocniejsze tematy, których - szczerze mówiąc - nie spodziewałem się. Najlepszym przykładem jest historia, w której Peter wraz z Wolverinem muszą rozwiązać zagadkę Wendigo. Zmowa milczenia, tajemnicze zniknięcia i sprawca, który okazał się być… sami sprawdźcie. 🕸️Jednak żeby nie było superaśnie - trzeba przeżyć udrękę, czytając historię o tym samym tytule. Że tak powiem… Todd nigdy nie będzie Tolkienem. Owa „Udręka” jest okrutnie przeciągnięta i ma się wrażenie, że utknęło się w tym samym momencie. 🕸️ Jeśli chodzi o ilustracje McFarlane’a, to jestem fanem. Wszystko wygląda o wiele lepiej niż większość współczesnych komiksów z Marvela. Jest dynamicznie i mrocznie, a uchwycenie postaci w kadrze to sztosik. Widać w tym pasję i pomysł. Todd nie szedł na kompromisy i przerobił nawet sieć Pająka na tyle, że nabrała lepkiej i organicznej tekstury. Sama postać Spider-Mana również znacząco różniła się od tych z poprzednich lat. Niektóre pozy to niemal typowy pajęczak - nisko przy ziemi, z szeroko rozstawionymi nogami. Co więcej, oczy na masce są również znacznie większe. 🕸️ Komiks, nawet jeśli nie dla fabuły, warto kupić dla samych rysunków. I naprawdę nie dziwię się, że pierwszy zeszyt sprzedał się w nakładzie ponad 2 milionów egzemplarzy. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na 8 4 dni temu
Niezwyciężony Iron Man Brian Michael Bendis
Niezwyciężony Iron Man
Brian Michael Bendis Mike Deodato Jr. David Marquez
Na początku chce podkreślić, że jestem fanem postaci Iron Man'a. Wiec moja niniejsza opinia będzie za pewne mocno nieobiektywna. Zacznę, może przewrotnie, czyli od tego, co najbardziej mnie zirytowało i wkurzyło przy omawianym albumie… Niestety jest to kwestia typowa dla komiksów Marvel'a, czyli „zanim przewrócisz kartkę przeczytaj” np. „zeszyt #0-2 w Tomie II Wojna Domowa”, najzabawniejsze w tym wszystkim jest to na ostatniej stronie albumu widzimy dopiero zapowiedź wspomnianej pozycji… Tak wiem zdaje sobie sprawę, że komiksy w Stanach Zjednoczonych wychodzą w inny sposób, ale oceniam album w kontekście realiów polskich, bo w końcu czytałem polskie wydanie od Egmont Polska. Pomijam już fakt, że komiksy czytam po wypożyczeniu ich lokalnej biblioteki i nie zawsze wszystkie tomy muszą być dostępne, jeśli są w ogóle wydane. Trochę nie rozumiem, czemu Egmont Polska, robiąc swoje wydanie albumu – warto podkreślić, że oryginalnie przedstawiona historia była przedstawiona w 3 albumach – nie zamieścił w nim tych parę istotnych zeszytów z tomu „II Wojna Domowa”? Bo jak historia się powtarza w dwóch pozycjach do źle? Już wolę czytać coś 2 razy, niż mieć podczas lektury pewne luki fabularne. Przyznam ze wspomniana kwestia to największa wada komiksów przynajmniej tych od Marvela. Jeśli jednak chodzi o treści albumu Niezwyciężony Iron Man, to dostałem wszystko to czego oczekiwałem i co kojarzyłem z postacią Tony'ego Stark'a. Czytając omawiana pozycje wiele razy się zachwyciłem i uśmiechnąłem, ale także zasmuciłem. Trudno nie zgodzić się, że stwierdzenie, że historia jest mało oryginalna, ale np. czy wszystkie filmy superbohaterskie maja ciekawy zarys fabularny? No nie, a wiele z nich lubimy, i to bardzo za to jak ukazują pewnych bohaterów. Omawiany album jest właśnie takim dla mnie dziełem. Podobało mi się podczas lektury, również to, że postacie pojawiające się gościnie w większości przypadków odgrywały jakaś role w wydarzeniach, a nie były tylko tzw. cameo. – pojawili się na jednym ujęciu, a potem już ich nie było – W albumie pojawia się m.in. Victor Von Doom, który nie dość, że jest jednym z moich ulubionych superzłoczyńców, to dodatkowo jest ciekawie przedstawiony… Doom wraz z Tonym Starkiem tworzy ciekawy duet. Omawiany album jest istotny dla całej historii przedstawionej w komiksach z serii Marvel NÓW i Marvel NOW2,0, bowiem w omawianym tomie poznajemy jak mniemam następczynie Tony'ego Starka jako Iron Mana. Debiut nowej bohaterki o imieniu „Riri” naprawdę był niezły. Podsumowując omawiany tom na pewno przypadnie do gustu dla każdego, kto jest fanem postaci Iron Mana i Tony'ego Stark'a. Niestety nie umiem stwierdzić, czy innym czytelnikom omawiana pozycja spodoba się równie mocno co mi.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na 9 4 lata temu
Hawkeye kontra Deadpool Gerry Duggan
Hawkeye kontra Deadpool
Gerry Duggan Matteo Lolli
Ten kto obserwuje Pokój Geeka wie, że jedną z moich ulubionych marvelowskich postaci jest niejaki Deadpool. Jego przygody to zawsze duża dawka szalonych przygód, pełnych ironii, kuriozalnych sytuacji oraz bardzo specyficznego humoru. A co powstanie, gdy towarzyszy mu jego totalne przeciwieństwo? Hawkeye to w końcu postać precyzyjna, opanowana, która nie pozwala sobie na szaleństwa w stylu Deadpoola. Właśnie mieszankę tych sprzeczności serwuje nam komiks „Hawkeye kontra Deadpool”. Jeżeli chodzi o fabułę to nie jest ona ani skomplikowana ani w żadnej mierze zaskakująca. Oto w Halloween do drzwi Clinta Bartona puka młody chłopak i szuka u niego pomocy. Clint uznaje to za głupi żart, wyrzuca okularnika za drzwi, a chwilę później znajduje go martwego przed swoją kamienicą. Zrządzeniem losu na miejscu jest też Deadpool, który mimo niechęci Bartona postanawia pomóc byłemu Avengersowi. Szybko okazuje się, że za morderstwem stoi tajemnicza organizacja z Cat na czele. Za pomocą pewnego lekarza wykorzystuje ona chorych psychicznie do swoich celów. Jak widzicie, historia nie jest skomplikowana, nie ma tutaj wielkiej tajemnicy, a autorzy szybko odkrywają większość kart. Nie uznałbym tego jednak za wadę. Przygoda, którą przeżywają Deadpool i Hawkaye to po prostu tło służące ukazaniu różnic między dwoma głównymi bohaterami. A te od samego początku są wyraźne i zdecydowanie zniechęcają Hawkeyea do dalszej współpracy. Inny sposób działania i myślenia doprowadza do dziwnych i niedorzecznych zdarzeń podkreślających dwa światy obu postaci. Oczywiście wszystko okraszone jest tutaj komentarzami i charakterystycznym dla Deadpoola humorem. „Hawkeye kontra Deadpool” to prosta, niewymagająca historia, która ma za zadanie wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Jeżeli jesteście fanami Deadpoola, jego specyficznego żartu i podejścia do świata to ten komiks jest dla Was idealną pozycją.
PokójGeeka - awatar PokójGeeka
oceniła na 8 5 lat temu
Superman - Action Comics #1000 Scott Snyder
Superman - Action Comics #1000
Scott Snyder Brian Michael Bendis Jim Lee Geoff Johns Tom King
DC Comics postanowiło w przypadku swojej najdłużej wydawanej serii komiksowej powrócić do starej numeracji. W ten sposób „Action Comics”, seria poświęcona głównie Supermanowi osiągnęła numer 1000. Postanowiono to uczcić poprzez zrobienie w tym numerze antologii. Jak to wyszło? Tom otwiera historia „Od miasta, które ma wszystko” autorstwa Dana Jurgensa. Głównym wątkiem jest tu obecność Supermana na świętowaniu Dnia Człowieka ze Stali. Całkiem fajnym motywem było podkreślenie, iż w tym święcie to ludzie, na których wpłynął Superman są najważniejsi, a nie on sam. Również sympatyczny był wątek typowo superbohaterski w tle. Nie zawodzą też szczegółowe rysunki. Druga opowieść to „Niekończąca się walka” ze scenariuszem Petera Tomasiego. Głównym wątkim jest tu starcie Supermana z Vandalem Savagem. Cała opowieść składa się z pojedynczych kadrów z komiksów. Zabieg ten znany już jest z jednego komiksu o Batmanie – „Viewpoint” wydanego po polsku na łamach „Batman & Superman” 11/98. Tutaj jednak nie wynika z niego nic specjalnie ciekawego. Następna historia to „Wewnętrzny wróg” napisany przez Marva Wolfmana i zilustrowany przez Curta Swana. Tutaj opowieść dotyczy nauczyciela, który w szkole wziął na zakładniczkę jedną z uczennic. Domyślam się, że starano się tu pokazać siłę ludzkiego ducha, ale wyszło strasznie kulawo. Również Curt Swan rysuje tu trochę gorzej niż zwykle. Swego rodzaju powrót do przeszłości oferuje opowieść „Wóz” autorstwa Geoffa Johnsa i Richarda Donnera. Tutaj głównym bohaterem jest kierowca pamiętnego samochodu z okładki „Action Comics” #1. Jest to kolejna sympatyczna opowieść o tym jak Superman wpływa na pojedyncze osoby. Kreska Oliviera Coipela bardzo dobrze oddaje pewien nostalgiczny klimat. Swoje pięć minut musi oczywiście dostać Lex Luthor, tym razem w historii „Piąta pora roku” ze scenariuszem Scotta Snydera. Jest to kolejna opowieść ze wspólnej przeszłości Clarka i Lexa. Nic wielkiego, ale całkiem przyjemne. Niestety rysunki Rafaela Albuquerque nie do końca do mnie trafiły. Z kolei Tom King w historii „Jutro” przenosi czytelników odległą przyszłość, kiedy to Clark odwiedza wymarłą Ziemię. Wielka szkoda, że ogranicza się to jedynie do wizyty na grobie zmarłych rodziców, bo można było zrobić o wiele więcej z tym tematem. Całkiem nieźle wypadają tu rysunki Clay Manna. Niestety bardzo przeciętnie wypada „5 minut” ze scenariuszem Louise’a Simmonsona. Przedstawione tu jest typowych 5 minut z życia Supermana. Nie jest to nic specjalnie oryginalnego. Podobnie jest z rysunkami Jerry’ego Ordwaya. O wiele ciekawszym pomysłem okazuje się „Actionland!”. Scenarzysta Paul Dini zabiera tutaj czytelników na wycieczkę po parku rozrywki inspirowanym życiem Supermana. Bardzo interesującym koncept z kreatywnym zwrotem akcji. Kreska Jose Luisa Garcia-Lopeza idealnie tutaj pasuje. Niestety kolejnym przeciętniakiem okazuje się „Szybszy niż pędzący pocisk” ze scenariuszem Brada Meltzera. Tutaj głównym motywem jest wyścig Supermana z czasem, aby uratować zakładniczkę. Jedynym ciekawym motywem jest tutaj rozmowa bohatera z zakładniczką w finale. Duży plus za rysunki Johna Cassadaya. Zupełnie nie pasuje do tego zeszytu historia „Prawda” ze scenariuszem Briana Michaeal Bendisa. Jest to tak naprawdę wstęp do kolejnych numerów serii. Niestety poza szarpaniną z nowym przeciwnikiem nie oferuje zbyt wiele. Również Jim Lee rysuje gorzej niż zazwyczaj. Tom kończy „Gra” rysowana przez Neala Adamsa i ze scenariuszem Paula Levitza. Pomysł jest tu naprawdę kapitalny, bo opowiada o rozgrywce szachowej pomiędzy Supermanem i Lex Luthorem. Niestety poza interesującym motywem nie ma nic więcej do zaoferowania i nawet rysunki Neala Adamsa tego nie rekompensują. Tom ten zawiera również bardzo dużo alternatywnych okładek. Wiele jest naprawdę bardzo pomysłowych i nawiązuje do klasycznych motywów z komiksów o Supermanie. Tom ten jest tylko i aż laurką dla Człowieka ze Stali. Na parę interesujących historii przypada wiele przeciętnych. Niestety nie jest to poziom rodem z „Batman Black and White”.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na 6 2 lata temu
Daredevil - Wizjonerzy: Frank Miller, tom 1 Frank Miller
Daredevil - Wizjonerzy: Frank Miller, tom 1
Frank Miller David Michelinie Roger McKenzie
Lektura pierwszego tomu „Daredevil: Wizjonerzy” to fascynująca lekcja historii sztuki komiksowej, która najwyraźniej przerosła rzeszę niedzielnych recenzentów wystawiających temu dziełu niskie noty. Trudno nie parsknąć śmiechem, czytając opinie o „staroświeckiej kresce”, podczas gdy mamy do czynienia z jednym z najważniejszych procesów ewolucyjnych w mediach wizualnych XX wieku. Miller nie wchodzi tu na gotowe; on na naszych oczach dokonuje brutalnej dekonstrukcji skostniałego stylu Marvela lat 70., w którym każdy musiał rysować jak klon Johna Buscemy. Początkowe zeszyty mogą zmylić ignoranta swoją poprawnością, ale już po chwili widać, jak Frank zaczyna „psuć” tę grzeczną anatomię na rzecz ekspresji. Statyczne kadry z zeszytu 158 ewoluują w dynamiczne panele w następnych zeszytach. Wielu narzekających na brak „nowoczesnych detali” kompletnie nie rozumie, że Miller jako jeden z pierwszych wprowadził do amerykańskiego mainstreamu brud i mrok nurtu noir. Zamiast rysować każdy mięsień, zaczął operować plamą cienia, co dla współczesnego czytelnika wychowanego na sterylnych grafikach komputerowych jest najwyraźniej barierą nie do przejścia. To tutaj rodzi się ta genialna, kanciasta dynamika, która później zdefiniuje „Powrót Mrocznego Rycerza” czy „Sin City”. Miller w tym tomie uczy się, jak rysować ciszę i deszcz, co dla przeciętnego użytkownika oceniającego komiks po „ładnych kolorkach” jest konceptem zbyt abstrakcyjnym. Szyderczo spoglądam na zarzuty o „uproszczenia”, bo to właśnie w nich tkwi siła storytellingu, którego dzisiejsi rzemieślnicy mogą Millerowi tylko zazdrościć. Ewolucja od klasycznego rzemiosła do drapieżnego, mangowego kadrowania w końcówce tomu to popis geniuszu, który wymaga od odbiorcy minimum intelektualnego wysiłku. Niestety, dla wielu „znawców” z sekcji komentarzy, szczytem artyzmu pozostaje pewnie przeładowana detalami kreska z lat 90., przy której subtelne operowanie światłocieniem Millera wydaje się „niedbałe”. To komiks dla koneserów, którzy potrafią dostrzec moment, w którym rzemieślnik staje się artystą, zostawiając w tyle całą armię kolorowych trykociarzy. Jeśli ktoś wystawia tu słabą ocenę, po prostu pomylił działy w księgarni. Pierwszy tom Daredevila to fundament, bez którego dzisiejszy mroczny komiks w ogóle by nie istniał, o czym warto pamiętać przed kliknięciem w ocenę.
Adrian - awatar Adrian
ocenił na 7 19 dni temu
Deadpool Classic, tom 7 Jimmy Palmiotti
Deadpool Classic, tom 7
Jimmy Palmiotti Paul Chadwick Darick Robertson Anthony Williams Karl Kerschl Liam Sharp Michael Lopez Buddy Scalera Georges Jeanty
Sięgając po ten album liczyłem w duchu na sporą dawkę zwariowanych potyczek Punishera z Deadpoolem, ale w praktyce dostałem tylko jedną. Ciekawą, miejscami naprawdę śmieszną, ale było tego trochę za mało. Mimo wszystko album zaliczam do bardzo udanych, bo jest w nim wiele zabawnych i zarazem morderczych przygód. Już otwierający ten album zeszyt rozbawił mnie do łez, gdyż genialnie imitował Sin City lub jemu podobne komiksy. Oczywiście to bardzo brutalny czarny humor, bo liczba trupów rośnie lawinowo zarówno w otwierającym zeszycie, jak i następnych zawartych w tym albumie. Jeśli miałbym wymienić dwa elementy przetaczające się przez cały tom to będą nimi notoryczne braki w gotówce oraz zabójcza fame fatale w postaci Copycat, czyli Vanessy Carlysle. Piękna, niebiesko-skóra mutantka potrafiąca przybierać kształt dowolnej osoby, do tego niezwykle silna i z ogromnym temperamentem. Brzmi znajomo, prawda? Daleko jej jednak do Mystice. Niemniej dziewczyna ma charakterek, pokaźny biust (czar komiksów tego okresu, czyli lat 90-tych XX wieku) i lubi ubierać się bardzo wyzywająco. Deadpool jest jednak do niej trochę uprzedzony, choć gdy najdzie go ochota to korzysta na całego. Jednak zaborczość Vanessy często daje mu się we znaki. Co do forsy, to ta często nie trzymała się naszego herosa. Nawet w historiach z Marvel Now 2.0, gdzie posiada równie uroczą i zabójczą, co Vanessa, żonę, forsa przecieka naszemu najemnikowi przez palce. Jednak to są na tą chwilę dla niego odległe czasy i na razie mieszka w portowym magazynie, który powoli i z bólem serca spłaca. W tym celu ima się różnych zleceń, ale nieraz finał okazuje się być dość zaskakujący dla Deadpoola. Czy dla czytelnika także? Nie zawsze, jednak niespecjalnie to przeszkadza w lekturze. W zasadzie w cale, bowiem komentarze naszego Najemnika z Nawijką pięknie podsumowują każdą sprawę. Z czytanych dotąd albumów Deadpool Classic ten podobał mi się najbardziej. Szkoda tylko, że Punisher miał w nim rolę wręcz epizodyczną. Nie zniszczyło mi to jednak apetytu, bowiem urocza Vanessa i jej popisy oraz kąśliwe docinki Deadpoola, któremu czasem spadał na głowę fortepian, bardzo urozmaiciły mi czas spędzony nad tym komiksem. Dlatego na pewno sięgnę po kolejne tomy tej serii, gdyż w końcu Deadpool zaczyna przypominać mi tą jego wersję, którą najbardziej pokochałem :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Deadpool Classic, tom 6

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Deadpool Classic, tom 6