Niedziela nad Sekwaną

Okładka książki Niedziela nad Sekwaną autora Susan Vreeland, 9788362478200
Okładka książki Niedziela nad Sekwaną
Susan Vreeland Wydawnictwo: Bukowy Las Seria: Impresjoniści biografia, autobiografia, pamiętnik
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Impresjoniści
Tytuł oryginału:
Luncheon of the Boating Party
Data wydania:
2011-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-01
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362478200
Tłumacz:
Krystyna Bartnik
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niedziela nad Sekwaną w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niedziela nad Sekwaną

Średnia ocen
6,6 / 10
82 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niedziela nad Sekwaną

avatar
545
156

Na półkach:

Przeczytana z przyjemnością, polecam szczególnie osobom interesującym się malarstwem i szukającym opracowań w lekki sposób przybliżających "historię" czy wydarzenia autentyczne. "Niedzela nad sekwaną" opowiada o kulisach powstawania "Śniadania wioślarzy" Renoira, przedstawia każdego z jego bohaterów i powody, dla których został wybrany do udziału w tworzeniu obrazu :) z wielką przyjemnością poszukam teraz okazji aby zobaczyć sam obraz :)

Przeczytana z przyjemnością, polecam szczególnie osobom interesującym się malarstwem i szukającym opracowań w lekki sposób przybliżających "historię" czy wydarzenia autentyczne. "Niedzela nad sekwaną" opowiada o kulisach powstawania "Śniadania wioślarzy" Renoira, przedstawia każdego z jego bohaterów i powody, dla których został wybrany do udziału w tworzeniu obrazu :) z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
847
847

Na półkach:

Susan Vreeland sportretowała w „Niedzieli nad Sekwaną” Paryż z czasów, które mnie fascynują. Fin de siecle, czas, gdy w stolicy Francji rodzi się nowa sztuka, w kabaretach tancerki pokazują podwiązki, tańcząc kankana, a artyści raczą się absyntem. To miasto, w którym buzuje artystyczny ferment i trwają spory dotyczące kształtu nowoczesnego malarstwa. Na tle tych rewolucyjnych przemian autorka opisuje historię stworzenia jednego z najpiękniejszych obrazów impresjonistycznych, czyli „Śniadania wioślarzy” Augusta Renoira.
Obraz był mi znany, ale nie w szczegółach. Dlatego lekturę zaczęłam od dokładnego przyjrzenia się dziełu i przeczytania artykułu na portalu Niezła Sztuka, gdzie drobiazgowo opisano poszczególne postaci i ich związki z samym malarzem. Popatrzmy: grupka przyjaciół spędza słoneczny dzień na tarasie kawiarni nad Sekwaną. Na stole winogrona i butelki z winem, panie w letnich sukniach, a panowie w słomkowych kapeluszach i eleganckich marynarkach. Widać, że czują się swobodnie. Jeden z bohaterów zdjął nawet koszulę i pozuje w podkoszulku. Całość skąpana jest w słońcu dzięki jasnej palecie barw, subtelnym pociągnięciom pędzla i misternie oddanym załamaniom światła. Piękne.
Autorka opowiada o tworzeniu tego obrazu od samego początku, czyli od momentu, gdy Renoir jadąc na parowym motocyklu ulega wypadkowi i upadając na ziemię doznaje olśnienia. Postanawia namalować obraz, który będzie połączeniem kryteriów cenionych na Salonie z nowoczesnością. Zachowując więc technikę typową dla grupy impresjonistów maluje realistyczną scenę rodzajową, do której pozują mu przyjaciele i znajomi. I właśnie im poświęcone są kolejne rozdziały. Mamy tu córkę właścicielki kawiarni, młodą szwaczkę i przyszłą żonę malarza, kolekcjonera dzieł sztuki, słynną aktorkę, dziennikarza, bogatego malarza. Są też tacy, którzy mieli być na obrazie, ale zostali wymazani i zastąpieni kimś innym. Renoir bardzo się bał bowiem, by nie posądzono go o bluźnierstwo i nie chciał mieć 13 osób na płótnie (skojarzenie z Ostatnią Wieczerzą).
Historie modeli pozujących do tego dzieła Susan Vreeland ukazała na tle miasta, które jeszcze nie podniosło się ze zniszczeń po wojnie francusko- pruskiej i wydarzeniach Komuny Paryskiej. Paryż ma więc dwa oblicza- na zmianę wchodzimy do ubogich dzielnic, gdzie żyją szwaczki, praczki i tancerki rewiowe i do bogatych kwartałów francuskiej burżuazji, na salony, gdzie pije się szampana, jada kawior na grzance i chodzi w jedwabiach i koronkach. W tych pierwszych wykorzystywane i naiwne dziewczyny muszą radzić sobie ze wstydliwymi problemami w pokątnych izbach samozwańczych akuszerek, a po drugiej stronie Sekwany toczą się rozmowy o malowaniu portretów na zamówienie. Montmartre, dziś atrakcja turystyczna stolicy Francji, jest jeszcze przedmieściem Paryża, z błotnistymi ulicami, podejrzanymi spelunkami, gdzie można zakosztować zakazanych przyjemności. To także miejsce, które przyciąga swobodną atmosferą i rozluźnieniem obyczajów, co powoduje, że co niedziela przyjeżdżają tu rzesze paryżan z centrum miasta, by uczestniczyć w piknikach, zawodach wioślarskich i pokazach kankana. Przepyszny jest ten obraz pulsującego, rozbawionego wbrew niezaleczonym ranom wojennym miasta, gdzie pękają ostatnie okowy społecznych ograniczeń, gdzie kobiety nieśmiało zaczynają żyć po swojemu i gdzie miłość nie potrzebuje małżeństwa, by mogła się spełnić.
Najbardziej podobał mi się sposób, w jaki autorka opisuje różne miejsca w Paryżu. Wciela się ona w malarza i patrzy jak impresjonista. Kiedy opisuje rzekę to nie używa zwykłych nazw kolorów. O nie- mamy tu cynober, błękit pruski, kraplak, sienę paloną, grafit. Komin wytwórni powozów „rzucał refleks ochry i buchał ciemnografitowym dymem”. A drewniany pawilon cyrkowy jest pomalowany w jaskrawe kolory oranżu, zieleni i fioletu. Kolory aż kipią, a do nich trzeba dodać jeszcze zapachy- siana, rzeki i mnóstwa potraw serwowanych przez właścicielkę kawiarni, gdzie malowany jest obraz.
To bardzo ciekawe studium malarskie i wciągająca opowieść o ludziach, których widzimy na obrazie. Na pewno warte uwagi wszystkich miłośników malarstwa, ale i tych, którzy kochają Paryż.

Susan Vreeland sportretowała w „Niedzieli nad Sekwaną” Paryż z czasów, które mnie fascynują. Fin de siecle, czas, gdy w stolicy Francji rodzi się nowa sztuka, w kabaretach tancerki pokazują podwiązki, tańcząc kankana, a artyści raczą się absyntem. To miasto, w którym buzuje artystyczny ferment i trwają spory dotyczące kształtu nowoczesnego malarstwa. Na tle tych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1115
1115

Na półkach:

Uff! Skończone!!! Obraz malował się przez prawie 600 stron. Efekt zadziwiający.
Treść piękna jak okładka, a okładka to fragment obrazu „Śniadanie wioślarzy” Renoira. O powstawaniu tego dzieła jest cała książka. Studium jednego obrazu. A obraz to szczególny, zadziwiający, wielkością, zaludnieniem, barwami i wreszcie namalowany nie na zarobek, nie na zamówienie, tylko dla przyjemności malarza.

„...Prawie dwa miesiące malowania, osiem śniadań, parę tuzinów tub farb, pięć kobiet, dziewięciu mężczyzn... Ciągłe poszukiwanie doskonalej kompozycji, doskonałego pociągnięcia pędzlem, doskonałych barw…Od czasów Wenecjan nie było w obrazie takiego migotliwego bogactwa…Cały obraz jest symfonią barwnych wibracji. Tysiące tonów i dotknięć nadają formę poprzez najsubtelniejsze gradacje…”. To słowa modeli o obrazie, do którego pozowali z miłością. Czy da się z miłością pozować? Ano da się.
Aktorka, kobieta mim, szwaczka, wdowa po kapeluszniku, publicysta, rosyjski arystokrata, malarz, wioślarz, sami przyjaciele Augusta Renoira, to nie są bezimienne postaci, oni faktycznie żyli w Paryżu pod koniec XIX wieku i jedno lato poświęcili Renoirowi. Śniadali wspólnie na tarasie kawiarni nad rzeką, przez wszystkie letnie niedziele i świetnie się bawili. A jakie dania przygotowywał restaurator! I gdy już pojedli i popili, zamierali w ustalonej pozie (jakie to musi być trudne tak pozować godzinami). Tymczasem malarz ruszał do dzieła, malował, skrobał, zamalowywał, przeżywał udręki tworzenia, wpadał w ekstazę I czarował na płótnie. Dzięki autorce miałam możliwość spojrzeć mu przez ramię i być obecną przy tworzeniu każdej postaci, pieska, markizy, nawet balustrady czy kieliszka. Wszystko na obrazie ma bowiem znaczenie, a przede wszystkim na każdym z elementów gra światło. Nic dziwnego, zaczyna się epoka impresjonistów.

W tle Paryż z Montmartre na czele, z jego barami, teatrami, knajpkami, Salonem, wystawami, z przyjęciami. Sekwana z oszałamiającymi widokami, zawodami wioślarskimi oraz tarasem istniejącej do dziś restauracji „Fournaise” koło mostu w Chatou na Sekwanie.

Obraz „Śniadanie wioślarzy” znałam już wcześniej, ale postrzegałam go jako rozbudowaną rodzajową scenkę. Teraz mogłabym o nim opowiadać godzinami. O technice malowania, o świetle, o jego pięknie i o ludzkich historiach, których niesie z sobą tak wiele.

Uff! Skończone!!! Obraz malował się przez prawie 600 stron. Efekt zadziwiający.
Treść piękna jak okładka, a okładka to fragment obrazu „Śniadanie wioślarzy” Renoira. O powstawaniu tego dzieła jest cała książka. Studium jednego obrazu. A obraz to szczególny, zadziwiający, wielkością, zaludnieniem, barwami i wreszcie namalowany nie na zarobek, nie na zamówienie, tylko dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

330 użytkowników ma tytuł Niedziela nad Sekwaną na półkach głównych
  • 221
  • 104
  • 5
64 użytkowników ma tytuł Niedziela nad Sekwaną na półkach dodatkowych
  • 46
  • 5
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Niedziela nad Sekwaną

Inne książki autora

Susan Vreeland
Susan Vreeland
Autorka bestsellerowych powieści o malarstwie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kompozytor burz Andrés Pascual
Kompozytor burz
Andrés Pascual
Wracam do tej pięknej książki po 7 latach. Ta myśl, by do niej powrócić wskoczyła mi w myśli po raz pierwszy jakieś 2, 3 lata temu i do tej pory nosiłem ją w sobie. Co jakiś czas sobie o tym przypominałem. Ta książka pojawiła się w moim życiu, gdzieś na początku mojej przygody z czytaniem i bardzo mocno przyczyniła się do tego, by magia i pasja czytania zaszczepiła się w moim umyśle, tak na stałe, tak baaaaardzo mocno. W tamtym czasie dałem jej bardzo mocną 10, więc można się domyślić, że zrobiła na mnie kolosalne wrażenie, wręcz gigantyczne. To była miazga dla mojej wyobraźni. I chciałem obraz tej książki odświeżyć, przypomnieć sobie na nowo i zapisać w pamięci w jeszcze bardziej wyrazisty sposób. Bo takie książki trzeba nosić w pamięci, trzeba inspirować się nimi, by wyobraźnia mogła z ich treści czerpać pełnymi garściami. No i musiałem sprawdzić koniecznie, czy ma ona nadal w sobie tak wielką magię. Czy już jako doświadczony czytelnik nadal zobaczę w niej, to co widziałem, gdy jeszcze byłem nieopierzonym zjadaczem słów :)) No i okazało się, że nadal jest w niej ta magia, ten urok. Piękno słów zachwyca. Każde zdanie wydaje się być dopieszczone do granic możliwości. Słowa malują w wyobraźni tak wyraźne obrazy, jak gdyby czytelnik przechadzał się korytarzem wielkiej galerii z milionem obrazów i na każdym z tych obrazów zauważał drobiazgi, niuansiki, które potęgują tą szczegółowość widzianej w wyobraźni sceny. Jeśli kiedyś spełnię swoje marzenie o napisaniu książki, chciałbym, żeby ona pod względem jakości słowa wyglądała właśnie tak, jak w tej książce. Tym razem dał jej 8. Nie dlatego, że jest gorsza. Ja po prostu się zmieniłem. Zmieniłem się jako człowiek, jako czytelnik i patrzę teraz na nią trochę z innej perspektywy. Nie wiem czy mogę się uważać za człowieka dojrzałego. Ale dzisiaj, po 7 latach dostrzegam z pewnością więcej aniżeli w tej odległej przeszłości, z przeszło kilku lat wstecz. Stąd troszkę niższa ocena. Jednak to nie zmienia faktu, że książka jest ambrozją dla każdego zjadacza słów :))
Ksychopata - awatar Ksychopata
oceniła na85 lat temu
Poślubić Mozarta Stephanie Cowell
Poślubić Mozarta
Stephanie Cowell
Stephanie Cowell urzekła mnie swoją powieścią. Po obejrzeniu znanego filmu "Amadeusz" znałam kilka najważniejszych fkatów z życia kompozytora. Ta powieść ukazuje kilkuletni fragment z życia Mozarta, kiedy jest on już młodym mężczyzną. Minęła aura cudownego dziecka i teraz trzeba walczyć na bogatych dworach o możliwość zarobku do godnego życia i możliwość spełniania się w swojej twórczości. Niestety ta droga jest trudna, częściej przypomina czołganie się u stóp władców tego świata. Mozartowi rzadko pozwala na to jego duma i przekonanie o własnym geniuszu. Ta książka napisana jest nieco inaczej, bo to poprzez losy czterech sióstr Weber poznajemy życie Mozarta, który na różne sposoby był z nimi związany. Każda z córek odgrywa inną rolę w życiu kompozytora. Słynne wieczorki muzyczne ukazują jak bardzo muzyka była sposobem na życie tych ludzi - źródłem zarobku, ale też radości i głębokich przeżyć. Sporo realiów epoki, zwłaszcza klasy średniej i mieszczaństwa. Ciekawy obraz miejsca kobiety i artystki w tym społeczeństwie, związane z tym próby usamodzielnienia się od mężczyzn. Plany matrymonialne matki to cała epopeja. Spomiędzy codziennych wydarzeń i zwyczajnej walki o byt wyłania się obraz genialnego, wrażliwego kompozytora. Obserwacje sióstr Weber znalazły swoje odbicie w muzyce Mozarta i wielu postaciach w jego operach. Przepiękna powieść. Podobnie jak w przypadku powieści, której bohaterem był Michał Anioł, ta też zachęciła mnie do poszukiwań innych książek na temat Mozarta.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na88 lat temu
Żona astronoma. Historia Elżbiety Katarzyny Heweliusz Kornelia Stepan
Żona astronoma. Historia Elżbiety Katarzyny Heweliusz
Kornelia Stepan
"Była czymś więcej niż cieniem wielkiego męża; była jego okiem zwróconym ku gwiazdom i umysłem, który potrafił okiełznać nieskończoność”. Kornelia Stepan w swojej książce „Żona astronoma. Historia Elżbiety Katarzyny Heweliusz” dokonuje rzeczy niezwykłej – przywraca zbiorowej pamięci postać, która przez stulecia pozostawała w cieniu gdańskiego mistrza, Jana Heweliusza. To biografia beletryzowana najwyższej próby, napisana z pasją, rozmachem i ogromną dbałością o historyczny detal. Autorka nie tylko opisuje życie Elżbiety, ale buduje fascynujący portret pierwszej kobiety astronomki, która swoją determinacją i intelektem udowodniła, że nauka nie ma płci. Głównym atutem powieści jest sposób, w jaki Stepan kreśli portret psychologiczny Elżbiety. Poznajemy ją jako młodą, ambitną dziewczynę, która zamiast salonowych plotek wybiera naukę matematyki i astronomii. Jej małżeństwo z Heweliuszem nie jest tu przedstawione jedynie jako układ, lecz jako fascynujące partnerstwo intelektualne. Sceny, w których małżonkowie wspólnie pracują na dachu gdańskiej kamienicy, obserwując niebo przez gigantyczne teleskopy, są opisane w sposób magiczny, niemal zmysłowy. Czytelnik niemal czuje chłód bałtyckiej nocy i słyszy szelest papieru, na którym Elżbieta nanosi skomplikowane obliczenia. Autorka mistrzowsko oddaje klimat XVII-wiecznego Gdańska – miasta bogatego, tętniącego życiem, ale też pełnego sztywnych konwenansów. Stepan pokazuje, z jakimi uprzedzeniami musiała mierzyć się Elżbieta, wchodząc w świat nauki zdominowany przez mężczyzn. Jej sukcesy, w tym dokończenie dzieła męża „Prodromus Astronomiae” po jego śmierci, są tu przedstawione jako tryumf pasji nad ograniczeniami epoki. Dzięki tej książce Elżbieta przestaje być tylko „drugą żoną”, a staje się autonomiczną bohaterką narodowej i światowej nauki. Warsztat literacki Kornelii Stepan zasługuje na najwyższe uznanie. Styl jest elegancki, dostosowany do opisywanej epoki, a jednocześnie lekki i wciągający. Autorka świetnie wyważyła proporcje między faktami a literacką fikcją, tworząc spójną i wiarygodną opowieść o kobiecie, która wyprzedziła swój czas. Podsumowując, „Żona astronoma” to lektura obowiązkowa dla miłośników historii, astronomii i biografii silnych kobiet. To książka, która uczy, że marzenia sięgające gwiazd wymagają nie lada odwagi, by stąpać mocno po ziemi. Stepan stworzyła pomnik ze słów, który sprawia, że patrząc w nocne niebo, będziemy szukać na nim nie tylko śladów Jana, ale przede wszystkim niezwykłej Elżbiety.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Prawdziwe wspomnienia Mali K. Adrienne Sharp
Prawdziwe wspomnienia Mali K.
Adrienne Sharp
Po "Prawdziwe wspomnienia Mali K." sięgnęłam z ogromną ciekawością. Bo czyż nie jest cudownie, cofnąć się w czasie o ponad sto lat i podejrzeć życie naszych przodków? I to nie byle jakich. Wszak historia dzieje się w otoczeniu ostatniego cara Rosji. W tajemniczym, niemal mistycznym świecie, którego już dawno nie ma. Książka napisana jest w formie opowieści snutej przez główną bohaterkę, dzięki czemu spoglądamy na wielkie historyczne wydarzenia, trochę mimochodem, jakby przy okazji. Podoba mi się ten zabieg. Fantastyczne jest też to, że możemy dosłownie spojrzeć w oczy głównym bohaterom. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę ich nazwiska i nawet nie trzeba wysilać wyobraźni,po prostu patrzą na nas ze zdjęć czy portretów. Dodaje to magii i jednocześnie realizmu. Nie zmienia to faktu, że książka jest powieścią, nie zaś historycznym elaboratem. Nie rozumiem oburzenia, że książka to nie w 100% autentyczne wspomnienia Matyldy Krzesińskiej, te są przecież dostępne: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/108471/wspomnienia-romans-z-carem-mikolajem-i-lata-nastepne Książka to też nie laurka, która miałaby zrobić z Matyldy świętą- faktem są przecież jej liczne romanse na carskim dworze. Moim zdaniem "charakterek" Matyldy wykreowany w powieści, bardzo pasuje naszej bohaterce. Jej zadziorne spojrzenie z zachowanych zdjęć, bardzo odbiega od spojrzenia panienki, nieśmiało zerkającej z okładki książki. Dla mnie to przede wszystkim opowieść o niesamowitej biografii naszej rodaczki, której przyszło żyć w fascynujących i tragicznych zarazem czasach. Kobiety, która zafascynowała sobą najpotężniejszych ówczesnego świata.
Zapauka - awatar Zapauka
oceniła na76 lat temu

Cytaty z książki Niedziela nad Sekwaną

Więcej
Susan Vreeland Niedziela nad Sekwaną Zobacz więcej
Susan Vreeland Niedziela nad Sekwaną Zobacz więcej
Więcej