Amandine

Okładka książki Amandine
Marlena de Blasi Wydawnictwo: Muza literatura obyczajowa, romans
461 str. 7 godz. 41 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Amandine
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-18
Liczba stron:
461
Czas czytania
7 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328702264
Tłumacz:
Katarzyna Malita
Średnia ocen

                6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Amandine w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Amandine



książek na półce przeczytane 4889 napisanych opinii 1342

Oceny książki Amandine

Średnia ocen
6,5 / 10
521 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
374
200

Na półkach:

Spodziewałam się lekkiej, słodkiej historii. Tak nakierowało mnie wiele opinii. Jakże było moje zaskoczenie gdy okazało się iż powieść jest z krwi i kości.
Autorka ma dar bajarza. Ma dar ubierania w piękno rzeczywistości i robi to tak iż jest ona wręcz namacalna.
Nie tylko namacalna, ale i smaczna! Opisy kulinarne są wyborne.
Choc może drażnić idealizowana postać Amandine, wynagradzają to inne wątki. Powieść jest skromnie i cicho mądra. Nie narzuca się ze swoimi prawdami tylko szepta je delikatnie.
Watek wojenny zrobił na mnie większe wrażenie niż cały "Słowik" razem wzięty.
Ta pełna melancholii, ale i drobnych radości powieść złapała mnie za serce nie tylko swoją polskością, ale i czarem Francji oraz realnością samej opowieści.

Spodziewałam się lekkiej, słodkiej historii. Tak nakierowało mnie wiele opinii. Jakże było moje zaskoczenie gdy okazało się iż powieść jest z krwi i kości.
Autorka ma dar bajarza. Ma dar ubierania w piękno rzeczywistości i robi to tak iż jest ona wręcz namacalna.
Nie tylko namacalna, ale i smaczna! Opisy kulinarne są wyborne.
Choc może drażnić idealizowana postać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1104 użytkowników ma tytuł Amandine na półkach głównych
  • 678
  • 426
284 użytkowników ma tytuł Amandine na półkach dodatkowych
  • 218
  • 19
  • 9
  • 9
  • 8
  • 8
  • 7
  • 6

Inne książki autora

Marlena de Blasi
Marlena de Blasi
Dziennikarka i krytyk kulinarny. Z pochodzenia Amerykanka, od kilkunastu lat mieszka we Włoszech. Napisała książki wspomnieniowe o Wenecji, Toskanii, Sycylii. Obecnie wraz z mężem zajmuje się organizacją wycieczek kulinarnych po Toskanii i Umbrii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W stylu Valentine Adriana Trigiani
W stylu Valentine
Adriana Trigiani
Są momenty, gdy bardzo dużo książek z rzędu u mnie to powieści lekkie. Nie wstydzę się tego. Praca i problemy w życiu bywają momentami tak ciężkie, że czytanie czegoś ambitniejszego, co wymaga ode mnie więcej uwagi jest zbyt trudne. Seria o Valentine Roncalli na taki okres wydawała się idealna, a na dodatek pogoda za oknem nie kusiła, żeby wyjść na spacer. Valentine Roncalli pochodzi z włoskiej rodziny, która od kilku pokoleń żyje w Ameryce, a konkretnie w Nowym Jorku. Poznajemy ją podczas wesela jej najmłodszej siostry Jaclyn. Valentine ma trzydzieści trzy lata i jako jedyna ze swojego rodzeństwa nie ma jeszcze męża i dzieci. Pracuje w warsztacie szewskim swojej babci, gdzie robią ślubne buty na zamówienie. Każda z par butów jest jedyna i niepowtarzalna, bo robiona jest dla konkretnej osoby. Valentine wydaje się, że w końcu znalazła swoje miejsce na ziemi, gdy spada na nią jak grom z jasnego nieba informacja, że zakład jest ogromnie zadłużony i grozi mu sprzedaż. Valentine może stracić nie tylko miejsce pracy, ale również mieszkanie. Kobieta nie chce do tego dopuścić, bo wizja powrotu do zawodu nauczyciela jest dla niej koszmarem. Chce za wszelką cenę uratować biznes, który jej rodzina prowadzi do 1903 roku. Na drodze ma dwie przeszkody: brak pieniędzy na spłatę długi oraz rodzonego brata Alfreda, który ze wszystkich sił chce doprowadzić do sprzedaży nieruchomości, która mieści się w jednej z lepszych części Manhattanu. Czy wyjazd do Włoch, gdzie Valentine będzie się uczyć techniki robienia butów i ich ozdabiania pomoże jej wykorzystać jedyną szansę na uratowanie rodzinnego biznesu? Valentine przez rodzinę uważana jest, jako ta zabawna. Jej brat Alfred określany jest, jako ten perfekcyjny, siostra Tess, jako zaradna a Jaclyn, jako ta piękna. Ojciec stwierdził, że ona, jako jedyna z czwórki jego dzieci musi walczyć o wszystko sama. Nie dostaje od życia nic za darmo. Nawet pożyczkę, której udzielił jej brat (prywatnie) musiała spłacać z pewnym oprocentowaniem. Wyróżnia ją jednak zdeterminowanie. Chce stanąć na głowie, aby ratować zakład. To mi się w niej bardzo podobało. Ogólnie bardzo polubiłam tę postać. Jest wykreowana bardzo naturalnie. Nie jest idealnie piękna, a przeciętnej urody. Nie ma idealnej rodziny – jej rodzina jest typowo włoska, gdy się kłócą to na cały głos. Jak każda dziewczyna z sąsiedztwa Valentine ma swoje problemy miłosne. Kilka lat temu rozstała się ze swoim narzeczonym Bretem, ale dalej utrzymują ze sobą przyjazne kontakty – to właśnie on, a brat, stara się jej pomóc w uratowaniu rodzinnego biznesu. W końcu jednak i do Valentine zaczyna się uśmiechać szczęście w miłości. Przypadkiem poznaje przystojnego włoskiego kucharza Romana, który podobnie jak ona urodził się w Ameryce. Roman prowadzi w Nowym Jorku typową włoską restaurację, która cieszy się dużym powodzeniem. Mężczyzna niestety poświęca jej zbyt dużo czasu, olewając tym samym swoją dziewczynę. Podczas pobytu we Włoszech przechyla się szala goryczy i dla Valentine wszystko inne przestaje mieć znaczenie tylko poznawanie technik robienia butów. Czy przystojny Gianluca zmieni jej życie? I jeśli tak to, w jaki sposób? Adriana Trigiani stworzyła bardzo ciekawych bohaterów, którzy sprawiają, że powieść jest kolorowa i pełna temperamentu. Są bohaterowie, których lubi się od razu, np. mama Mike czy babcia Valentine. Jednak znajdzie się kilka postaci, które należą do tych negatywnych, jak na przykład Alfred. Moim zdaniem jedyny brat naszej głównej bohaterki wstydzi się rodziny, z której pochodzi i pracując na Wall Street oraz zarabiając znaczne pieniądze próbuje to zatuszować. Jego ojciec nigdy nie miał zbyt dużej ilości pieniędzy, ale rodzina, Valentine nigdy nie klepała biedy. Alfred na każdym kroku pokazuje, że on ma pieniądze i on sponsoruje leczenie ojca chorego na raka. Na każdym kroku to wypomina, a siostrom za nic nie pozwala się dołożyć. Nie polubiłam Alfreda. To postać bardzo negatywna i tworząca wokół siebie złą atmosferę. „W stylu Valentine” jest książką bardzo zabawną, ale również lekką – o czym wspomniałam we wstępie tej recenzji. Czytało mi się ją bardzo dobrze, ale niestety szczegółowe opisy zbyt mnie nużyły. Jest ich momentami za dużo. Nie obyło się również bez literówek, których było zdecydowanie za dużo jak na książkę o takiej ilości stron (równe 400). Akcja również nie pędzi jak szalona. Wyjazd do Włoch jest dopiero, gdy jesteśmy w ¾ książki. Muszę przyznać, że to też przyjemna odmiana, bo z reguły zmiany w życiu bohaterów w książkach nadchodzą bardzo szybko, a tu autorka zostawiła to na sam koniec. Ja osobiście wam polecam, jeśli szukacie czegoś na relaks i odrobinę śmiechu w trakcie czytania. Dialogi rodziny Roncalli pozwalają czasem wybuchnąć głośnym śmiechem. Jest to zwariowana książka, ale da się w niej znaleźć proste przesłanie: na miłość nigdy nie jest za późno. Nawet, jeśli jest się osiemdziesięcioletnią wdową. Miłość zawsze odejmuje lat! „Miłość układa się tylko wtedy, kiedy obie strony zaczynają wspólne życie, niczego nie poświęcając. Nikt nie powinien rezygnować z siebie dla drugiej osoby. Ludzie tak robią, ale to ich nie uszczęśliwia na dłuższą metę.”~ Adriana Trigiani, W stylu Valentine, Warszawa 2010, s. 371.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na 7 6 lat temu
Tydzień w zimie Marcia Willett
Tydzień w zimie
Marcia Willett
Domek w Moorgate, położony w malowniczej i spokojnej okolicy Kornwalii, należy od wielu lat do rodziny Seliny. Jednak za sprawą sprzedaży, staje się przyczyną pogłębienia sporu między Seliną i jej macochą. W międzyczasie oferta sprzedaży trafia w ręce Melissy. Zauroczona miejscowością o samym domem, postanawia natychmiast się tam udać. Jednak czy w przypadku jej choroby to dobry pomysł? Na miejscu spotyka mężczyznę, w równym stopniu, zauroczonego Moorgate jak i ona. Czy kilka dni spędzonych razem może zakończyć się wielkim uczuciem? Czy Melissa wyjawi mu swoją tajemnicę? Mimo ciążącego nad nią przeznaczenia udeje się jej, choć na moment, zapomnieć o wszystkich problemach i cieszyć się tą chwilą szczęścia. To tyle tytułem wstępu. Na początku nie byłam przekonana, dlatego książka odczekała swoje w kolekcje a ja chyba musiałam do niej ,, dojrzeć” 😅 na pierwszych stronach troszeczkę się pogubiłam, ale z każdą kolejną historia wciągała mnie coraz bardziej. Nie jest to zwykła powieść ,, ociekająca lukrem" i gwarantuję, że na długo pozostaję w pamięci. Autorka porusza w powieści codzienne problemy, rodzinne tajemnice i spory. W pięknym stylu traktuje o ulotności każdej chwili w naszym życiu, o czym zresztą, często zapominamy. Daje do zrozumienia, że powinniśmy szanować każdy dzień, który jest nam dane spędzić z bliskimi. Powieść jest naprawdę piękna i daje wiele do myślenia. Polecam , bo warto 😊 zaryzykuje wręcz stwierdzenie, że pozwala inaczej spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość 😉
Bookowa_pasjonatka - awatar Bookowa_pasjonatka
oceniła na 8 5 lat temu
Pieśń kolibra Ana Veloso
Pieśń kolibra
Ana Veloso
Czym jest wolność? Czy dla każdego to słowo ma ten sam wydźwięk i sens? Okazuje się, że nie do końca. Lua - młoda brazylijska służąca nie odczuwała swego zniewolenia w jakiś szczególny sposób. Prawdopodobnie dlatego, że urodziła się już w niewoli i spotkał ją nieco lepszy los niż pozostałych. Była służącą panienki Eulálii, którą znała od dzieciństwa. Dzięki temu miała okazję uczestniczyć w naukach, które pobierała, w skutek czego nauczyła się pisać i czytać. Nie było to pochwalane, więc utrzymywała swoje umiejętności w tajemnicy. Pewnego popołudnia Eulàlia otrzymała w prezencie zaręczynowym Zè - silnego, czarnoskórego niewolnika. W wyniku małego zamieszania, które uczynił, zebrała się grupa obserwatorów, wśród których była Lua. Zwrócił jej uwagę swoją siłą, sprytem, umięśnionym ciałem i przystojną twarzą, spojrzeniem zaś oczarował. Przy ich pierwszym potajemnym spotkaniu, na którym mieli okazję w końcu ze sobą porozmawiać, mężczyzna zaczął opowiadać jej o byciu wolnym oraz jego małym marzeniu, którym było założenie osady dla zbiegłych niewolników. Zaproponował ucieczkę, na co Lua zareagowała gniewem. Jednak uczucie, które zakiełkowało, gdy pierwszy raz ich spojrzenia się spotkały, wciąż rosło. Wkrótce po pierwszej nocy, jaką ze sobą spędzili, Zè uciekł. Pomogła mu w tym Imaculada - stara afrykanka, której wszyscy w wiosce się lękali. To właśnie ona skłoniła podstępem również i Luę do ucieczki. Dziewczyna jednak nie była w stanie poradzić sobie na wolności tak dobrze jak inni, co poskutkowało jej szybkim powrotem. Została skaza na prace polowe, do których zupełnie się nie nadawała, więc wkrótce przydzielono ją do pralni. Druga ucieczka, która była zupełnie spontaniczna, okazała się udana. Pomógł jej Zè, który po założeniu maleńkiej osady postanowił po nią wrócić. Droga, którą przebyli była bardzo długa i wyczerpująca, przez co nie zamienili ze sobą zbyt wielu słów. Po przybyciu do wioski Lua czuła się... rozczarowana. Nie tak wyobrażała sobie wolność. Czuła się bezużyteczna. W dodatku jej relacja z Zè zupełnie podupadła, więc pewnego dnia po prostu odeszła. Ukryła się na plaży nieopodal Très Marias - fazendy, gdzie jej dawna właścicielka zamieszkała po zaślubinach. Pewnego dnia zauważyła ją spacerującą po brzegu. Postanowiła zaryzykować i poprosić o przyjęcie z powrotem na służbę. Eulàlia nie mogła jednak tego uczynić. Jej słowo w ogóle się nie liczyło w nowym domu, a ze swoją rodziną była skłócona. Sama chętnie by stamtąd uciekła. W miarę możliwości postanowiła jednak pomóc. Niedługo po spotkaniu Eulàlii odwiedziła ją Imaculada. Przyniosła Lui jedzenie i poprosiła, by dokończyła spisywać jej historię, którą potajemnie jej opowiadała jeszcze zanim Zè przybył do wioski. To dzięki niej Zè odnalazł ukochaną. I to w momencie, gdy Lua postanowiła się zabić. Zaopiekował się nią i poczekał aż odzyska siły. Przy następnej wizycie starej afrykanki chłopak dowiedział się o ciąży Lui, którą przed nim ukrywała. Imaculada dokończyła swoją i historię i przedstawiła im plan, który miał uczynić ich wolnymi ludźmi. Pomocy miała udzielić im Eulàlia. Jednak zrodziły się wątpliwości: czy ich nie wyda? Czy na pewno mogą na nią liczyć? Ta opowieść jest jedną z najpiękniejszych i najbrutalniejszych, jakie ostatnio miałam okazję przeczytać. Szczególnie poruszyła mnie historia Kasindy (aby dowiedzieć się kto to, musisz przeczytać książkę), która doświadczyła w swoim życiu ogromnych cierpień. Zniewolenie, okrucieństwo i śmierć spotyka się z wolnością, miłością i oddaniem. To czyni tę historię jednocześnie piękną i straszną. Mimo wszystko wartą uwagi i zapamiętania. Chciałabym, aby ta pozycja zaszczyciła kiedyś listę lektur szkolnych. :)
aleksandram45 - awatar aleksandram45
ocenił na 9 5 lat temu

Cytaty z książki Amandine

Więcej
Marlena de Blasi Amandine Zobacz więcej
Marlena de Blasi Amandine Zobacz więcej
Marlena de Blasi Amandine Zobacz więcej
Więcej