rozwińzwiń

Noc, dzień i noc

Okładka książki Noc, dzień i noc autora Andrzej Szczypiorski, 8385954570
Okładka książki Noc, dzień i noc
Andrzej Szczypiorski Wydawnictwo: Kantor Wydawniczy SAWW literatura piękna
324 str. 5 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
324
Czas czytania
5 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
83-85954-57-0
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Noc, dzień i noc w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Noc, dzień i noc

Średnia ocen
6,9 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Noc, dzień i noc

Sortuj:
avatar
7672
7649

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1140
934

Na półkach: ,

Powieść „Noc, dzień i noc” uważana jest za kontynuację „Początku”. Nie jest nią w sensie dosłownym, pojawiają się inni bohaterowie, akcja toczy się po wojnie, choć ta powraca we wspomnieniach. Osią wydarzeń staje się ubecka prowokacja, w którą włączony zostanie były żołnierz AK. To Antoni po latach opowiada zagranicznej dziennikarce o tym, co się zdarzyło. Jednak rozdziały z bohaterem jako narratorem pojawiają się pomiędzy tymi, w których jest narracja w trzeciej osobie.

Poznajemy ideowego komunistę Czarnockiego, nazistę Arensa, cynicznego ubeka Trojana, Żydów handlujących walutą, ludzi pracujących dla nowego systemu, wierzących w słuszność walki o nowy ustrój, niewahających się przed wsadzaniem do więzień ludzi niewinnych, tworzeniem kłamliwych oskarżeń. Główny bohater mówi: „Żadna siatka szpiegowska nie istniała, była wytworem fantazji kilku funkcjonariuszy śledczych, ale musiałem potwierdzić swój udział w tej siatce, i każda metoda była dobra, byle ten cel osiągnąć”.

Poznajemy więc świat, do którego „nie można przykładać zwykłej, ludzkiej miary”. Niektórzy z bohaterów po latach zwątpią w słuszność swych decyzji, inni będą szukać usprawiedliwień dziejowych, postrzegając siebie jako „ofiarę mechanizmów historii”. Względność zasad staje się wygodna, Czarnocki słyszy od jednego z towarzyszy, że „moralność jest kwestią punktu widzenia (…) ona jest relatywna, (…) zmienna, w zależności od twojej socjalnej kondycji”.

Warto czytać książki Andrzeja Szczypiorskiego, są piękne i mądre, i wciąż niezwykle aktualne.

Powieść „Noc, dzień i noc” uważana jest za kontynuację „Początku”. Nie jest nią w sensie dosłownym, pojawiają się inni bohaterowie, akcja toczy się po wojnie, choć ta powraca we wspomnieniach. Osią wydarzeń staje się ubecka prowokacja, w którą włączony zostanie były żołnierz AK. To Antoni po latach opowiada zagranicznej dziennikarce o tym, co się zdarzyło. Jednak rozdziały...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1345
1161

Na półkach: ,

„Noc, dzień i noc” wysłuchałam bezpośrednio po „Początku”, tak mnie ten „Początek” wkręcił. Jestem pod wrażeniem obu powieści, chociaż „Noc, dzień i noc” jest dla mnie mocniejsza, bardziej drastyczna. Czy to jest kontynuacja? Nie w sensie dosłownym. To jest osobna opowieść o pewnej ubeckiej prowokacji, w którą wplątanych jest kilkoro ludzi: m.in. ideowy komunista i ideowy nazista; Żydzi, Polacy, Niemiec i Rosjanin. Metoda ta sama co w „Początku”, poznajemy historię z punktu widzenia każdej z tych postaci, znamy jej motywacje, uczucia, siedzimy jej w głowie. Dlatego tak głęboko wchodzimy w tę historię. Szczypiorski nie ocenia, nie przyznaje racji żadnej z tych osób, choć oczywiście role kata i ofiary są tu jasno rozdane. Nie ma w pisarstwie Szczypiorskiego łopatologii, rewanżyzmu, chęci zemsty czy rozliczeń. Jest opis krzywdy. Jest ból, cierpienie, poczucie chichotu historii, która wkręca w swoje tryby wszystko, co napotka. Andrzej Szczypiorski miał pozycję mędrca, moralnego autorytetu. Jednak jego książki nie służyły li tylko moralnym połajankom, to jest po prostu kawał świetnej literatury, z inteligentnie rozłożonymi akcentami, postaciami z krwi i kości, napisanej pięknym językiem. „Normy moralne zależą od okoliczności” - pisze Szczypiorski. Każdy oprawca przekonany jest o swojej słuszności. Każdy jest człowiekiem. Myślę, że we współczesnej nam literaturze polskiej brakuje inteligentnego dyskursu na temat historii, moralności i człowieczeństwa. Zeszliśmy z tego formatu. Brakuje Autorów-autorytetów, z którymi moglibyśmy się nie zgadzać, ale musielibyśmy dyskutować, szukać argumentów, wzbudzać nasze szare komórki. Polecam Szczypiorskiego, chyba sam by się zdziwił jak aktualnie brzmi w 2020 roku.

„Noc, dzień i noc” wysłuchałam bezpośrednio po „Początku”, tak mnie ten „Początek” wkręcił. Jestem pod wrażeniem obu powieści, chociaż „Noc, dzień i noc” jest dla mnie mocniejsza, bardziej drastyczna. Czy to jest kontynuacja? Nie w sensie dosłownym. To jest osobna opowieść o pewnej ubeckiej prowokacji, w którą wplątanych jest kilkoro ludzi: m.in. ideowy komunista i ideowy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

92 użytkowników ma tytuł Noc, dzień i noc na półkach głównych
  • 51
  • 40
  • 1
26 użytkowników ma tytuł Noc, dzień i noc na półkach dodatkowych
  • 19
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Andrzej Szczypiorski
Andrzej Szczypiorski
Andrzej Maurycy Szczypiorski - Pisarz, polityk, w czasie II wojny światowej żołnierz Armii Ludowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozu Sachsenhausen, od lat 70-tych działacz opozycji w PRL, senator I kadencji. Publikował powieści kryminalne pod pseudonimem Maurice S. Andrews.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Stankiewicz. Powrót Eustachy Rylski
Stankiewicz. Powrót
Eustachy Rylski
Trudno mi pisać o tej książce, bo czegokolwiek bym nie napisał, marne i błache to będą spostrzeżenia w porównaniu do tego literackiego czarnego pasa, który nosi pan Rylski. Wspaniała jest ta literatura, co do przecinka nieprzypadkowa. Myślę, jak to jest, pisać, na pozór przynajmniej, tak bezwysiłkowo, o tej Rosji rewolucyjnej, o tej Polsce powstańczej, jakby to były wspomnienia minionego lata. Kiedy czytałem, przypominały mi się najlepsze Faulknery, najlepsze Conrady, ale cudowne w inny sposób, wspaniałe w stylu niepowtarzalnym. Jak można tak wejść w te ludzkie tożsamości, a potem w ten zeitgeist, a potem jeszcze w ten ton narracyjny, i to wszystko utrzymać na tym poziomie legendarnym od startu do końca. Gdyby to był jakiś wybryk olimpijski, jakaś walka w ringu, albo bieg na sto metrów, oglądalibyśmy ten zapis dekady później, w kompilacjach "10 rzeczy które chcesz zobaczyć przed śmiercią", nokaut sekundę po gongu, dwie bramki w doliczonym czasie. Nie zgadzam się, że Stankiewicz lepszy, powrót gorszy - są inne, powrót bardziej wyczekany, stonowany, refleksyjny, Stankiewicz bardziej skondensowany, spuentowany, efektowny - ale historie w obydwu fantastyczne, o ileż mniej banalne niż u innych pisarzy z obsesją kryzysu narodowej tożsamości (nie wymienię, bo i tak wszyscy wiedzą). Nieliczne żarty cudne (jak ten o dwóch chłopach dziwiących się kto się strzela w okolicznych lasach, jak jedno pany i drugie pany). Jak trzeba wejść w miąższ tej epoki, żeby taki żart zaserwować, jak trzeba zanurzyć się w tym nurcie gęstym i zdradliwym. Powtarzam: Eustachy Rylski i Marian Pilot świętej pamięci, to dwóch bezapelacyjnie najlepszych i najbardziej niedocenionych współczesnych polskich, i nie tylko polskich, pisarzy. Z szacunkiem dla wszystkich noblistek i laureatów, to są dla nich poziomy niedostępne.
iHS - awatar iHS
ocenił na1010 miesięcy temu
Wróżby kumaka Günter Grass
Wróżby kumaka
Günter Grass
Lekko ironiczna książka z 1992 r. Noblisty, unikającego łatwych wzruszeń w związku z powrotem do rodzinnego miasta. To fantazja o wymyślonej w 1989 r. przez dawnego gdańszczanina i obecną gdańszczankę inicjatywie, aby dawni wygnańcy z obu narodów mogli po śmierci leżeć – odpowiednio w Gdańsku i Wilnie. Inicjatywie, która połączy wdowią dwójkę. I tylko koniec nie jest ironiczny. Z tej powieści wynika, jak dobrze Grass znał swych rodaków (za bardzo ich tu nie oszczędza),ale - żeby nie było za dobrze – również i nas, Polaków, a także odwieczne mechanizmy, które nieubłaganie się pojawiają, kiedy szlachetne oddolne pomysły przybierają instytucjonalne formy. Czyż nie taki był także ostateczny los tej idei, o której Aleksandra już w 1990 mówi: „Dawno temu była sobie Solidarność”. A tu chodzi wszak nie byle o co, bo szczytną ideę polsko-niemieckiego pojednania – na grobach. Sześćdziesięcioletni bohaterowie powołują do życia stowarzyszenie m.in. dla pochowków dawnych gdańszczan na cmentarzu takiego pojednania. Teoretycznie wydawało się to nietrudne, ale gdy już to się stanie, pojawiają się problemy. Jednym jest przełamanie pierwotnej idei, by tylko żyjący mogli sobie zapewnić taki pochówek, a potem jeszcze dochodzi pomysł, by niemieccy seniorzy dożywali swych dni w upadłych ośrodkach FWP... Ale kto wie, czy nie równie ważnym wątkiem powieści jest ten niemożliwy wydawałoby się romans polskiej Aleksandry z niemieckim Aleksandrem. „Polka i Niemiec! Mógłbym wypełnić nimi książkę z obrazkami: wolną od kłótni, pełną ustępliwości, zbyt piękną, żeby była prawdziwa” – taka to ocena narratora, którego akurat możemy utożsamiać z Autorem. Bo to związek niełatwy, nie tylko z powodu wieku - dorosłe dzieci obojga z obu państw mają jednoznacznie zgodny do tego stosunek…. Przeszłość paradoksalnie działa zaś na ich rzecz – nie jak ich rodziny: „A to, że on mając lat czternaście i pół roku był drużynowym w Hitlerjugend, a ona jako siedemnastoletnia dziewczyna została pełną entuzjazmu członkinią komunistycznej organizacji młodzieżowej, wybaczali sobie jako wady wrodzone swego pokolenia”. "Sprzeczali się jak dobrze zgrana, znająca się od dawna para". „Nazywa koniec swojego penisa „zapóźnionym w rozwoju półgłówkiem” (na co ona, w tym kontekście, po miłości: "Zostań jeszcze trochę w mojej rupieciarni"). „Ale pomniki to my, Polacy, wciąż umiemy budować. Wszędzie męczennicy i pomniki męczenników”. Jest tu nieco realiów z lat 90. - wiadomo o kim. „Był kiedyś dobry na robotnicze strajki. Zachciało mu się być małym marszałkiem Piłsudskim. Już teraz śmiech mnie bierze….”. „Kiedy w dwóch turach wyborów ubiegano się o najwyższy urząd w państwie, odpadł już w pierwszej, pokonany, pozostawiając pole dwóm takim, co dużo obiecywali”. Znajdziemy tu także nieco profetycznych wizji, choć m.in. najazd Bengalczyków na Gdańsk chyba jeszcze przed nami (za to z naddatkiem spełniło się to: „Wolna Polska poddała się obecnie dyktatowi Kościoła”). „Nawet Polacy, którzy zawsze chcą być tylko Polakami, niczym innym jak tylko Polakami, będą musieli się nauczyć, że obok Czarnej Madonny z Częstochowy jest dość miejsca dla innej czarnej bogini, bo naszą równie kochaną, co budzącą strach matkę Kali zabieramy oczywiście ze sobą”. „Niebawem groźba zapaści zmusiła wszystkie europejskie metropolie – a później średnie i małe miasta - do bezsamochodowego ruchu”. „Nawiasem mówiąc zanosi się na to, że jedność Europy uczyni bezprzedmiotowymi wszystkie dziś jeszcze drażliwe kwestie własności. A Polska – jak wolno przypuszczać – z pewnością chce należeć do Europy”. „Polacy mogli wreszcie jeździć bez wiz za zachodnią granicę przez Niemcy do Francji, Holandii, Włoch - o ile mieli dosyć złotówek by wymienić je na waluty zachodnie”. Wspaniała jest postać starej gdańszczanki Erny Brakup – szkoda że tylko epizodyczna, bo to ktoś wypisz, wymaluj podobny do bohaterów najważniejszych, tych magicznych, książek Autora, czyli „trylogii gdańskiej” – jednak ważniejszych dla mnie od tej, 6. jego autorstwa (a poniżej „8” żadna z tamtych nie zeszła….).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na61 rok temu
Kamienne tablice Wojciech Żukrowski
Kamienne tablice
Wojciech Żukrowski
Kto zna autora ? Kto czytał ? A był jednym z największych tuzów polskiej literatury, rekomendowana książka miała 13 wydań w ponadmilionowym nakładzie, wysprzedanym !!! Jego kariera skończyła się 13.12. 1981 r. gdy w mundurze wojskowym wystąpił przed kamerami TV, popierając stan wojenny. Pisał: " Poczucie polskości bywa w pewnych środowiskach kłopotliwe, trzeba mieć sporo odwagi, żeby bronić racji narodu, narażając się na piętno nacjonalisty ". Esej " Piękny Adolf ". Ale pisał również do J. Iwaszkiewicza na blankiecie: Wojciech Żukrowski, poseł na Sejm PRL. "... ( dlaczego ) przyjął funkcję prezesa Zarządu Gł. Zw. Literatów Polskich, w którym jest jeszcze kilku niedoszlachtowanych Żydów... ". M. F. Rakowski, " Dzienniki polityczne ". Nie jestem zdziwiony !!! Jako nastolatek często słyszałem od osób w wieku autora opinię, że II WŚ była wielką tragedią dla Polski, ale miała też swoją dobrą stronę. Prawdę powiedziawszy, innych opinii nigdy nie słyszałem. Wiele jego książek sfilmowano: '" Lotna ", " Skąpani w ogniu ", " Lis ", " Kamienne tablice ". Był również scenarzystą: " Barw walki ", Kierunku Berlin ", " Ostatnich dni", a nawet "Potopu". Brał udział w wojnie 1939 r. został ranny, zbiegł z niewoli niemieckiej, był w AK, wstąpił do LWP, ale kariery tam nie zrobił ze względu na AK -owską przeszłość. Skończył jako ideowy komunista, którego nazwiska nie wymieniało się w " dobrym " ( ...tych, którzy wcześniej... bez mydła... ) towarzystwie. Chcąc nie chcąc musiał się zająć innym gatunkiem literackim. Cdn. Książkę POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na83 miesiące temu
Pamiętnik antybohatera Kornel Filipowicz
Pamiętnik antybohatera
Kornel Filipowicz
Kornel Filipowicz jako pisarz zasłynął z tego, że opisywał życie przeciętnych ludzi, potrafił przekonująco "wchodzić w ich skórę" i pokazywać prawdziwe oblicze zwyczajnego życia. W środowisku literatów żartowano, że jest on pisarzem szarych popołudni i "uporczywym prowincjałem". Popularyzatorka jego twórczości - Justyna Sobolewska pisała, że: 🔰"Zawsze wychylał się ku "Innym", którym starał się oddać głos. Mógł to być jego żydowski kolega, kobieta na wsi, która nie ma żadnych praw, kot czy motyl". Mikropowieść "Pamiętnik antybohatera" to literacki eksperyment odsłaniający kulisy życia zwyczajnego kolaboranta. Bohater, a właściwie antybohater, wymyślony przez pisarza, a tak naprawdę zapewne podpatrzony, gdzieś w okupacyjnej oraz powojennej rzeczywistości, dostaje głos i opowiada o tym, jak on postrzega otaczający świat. Utwór pisany jest w narracji pierwszoosobowej, dzięki czemu możemy śledzić czyny, myśli, poznawać motywacje i przeżycia głównej postaci. Sylwetka tytułowego antybohatera konstruowana jest w taki sposób, że mimo jego bardzo dwuznacznych zachowań, dla czytelnika jest to ktoś wiarygodny, komu nie można zarzucić braku logiki. Poznajemy, więc zwykłego człowieka, którego, jednak w żaden sposób nie da się polubić: cynika, obojętnego na wszystko i wszystkich z wyjątkiem siebie i własnej sytuacji, kogoś, kto w nic się nie angażuje i swoje postępowanie potrafi zawsze "logicznie" usprawiedliwić. Życiowe credo tego osobnika brzmi: być ledwo zauważalnym, przemykać, nie wyróżniać się, czerpać garściami korzyści dla siebie i ze zręcznością żonglera omijać wszystkie trudności. W pierwszych dniach września 1939 roku podziwia on zdyscyplinowanie i ducha zwycięskich Niemców, odnotowuje z przekąsem, że na ich tle jeńcy polscy prezentują się okropnie. Pogardza pokonanymi a ofiary (np. Żydzi) budzą w nim obrzydzenie. Uważa, że skoro kraj, który miał go bronić, zawiódł, on odda swe usługi zwycięzcom. I wciela ten plan w życie. Zupełnie nie rozumie, dlaczego sąsiedzi traktują go wrogo, a dzieci dozorcy krzyczą za nim "volksdeutsch". Jak sam mówi: „Cała moja wina to było tylko to, że chciałem wynieść całą skórę z tej paskudnej historii.” Jednak dla swojej wygody zrobiłby wiele, np. zadenuncjowałby sąsiada. Na zimno i bez mrugnięcia okiem. I oto nagle, w tej całej wojennej "paskudnej historii" dotychczasowi zwycięzcy, którym oddawał swoje usługi, stają po stronie pokonanych. W życiu naszego antybohatera pojawiają się znowu kolejni zwycięzcy, którzy będą na nowo układać powojenną rzeczywistość. Jaką drogę wybierze teraz antybohater? Mało który pisarz pokazywał czas wojny w tak nieszablonowy i odheroizowany sposób. Proza to wciągająca, poruszająca, groteskowa i szczera. Dotyka bolesnych spraw. W smutny sposób bawi. Wyzwanie czytelnicze LC marzec 2025: Przeczytam polską książkę wydaną w latach 1945 - 89. Pierwsze wydanie utworu: 1961 rok. (2)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na81 rok temu
Listy do pani Z. Kazimierz Brandys
Listy do pani Z.
Kazimierz Brandys
Zarówno głęboki, jak i zaskakująco aktualny, a dość gorzki, za to piekielnie inteligentny, zapis samoświadomości polskiego inteligenta (co tu dużo gadać: lewicowego) z przełomu lat 50.; i 60. Autor rozbiera na czynniki pierwsze „kłopoty z Polska” i z samym sobą, z etosem wymarłej już inteligencji, stosunkiem do Europy oraz inne tematy ważne dla pokolenia dawnych pisarzy. Wiele tu wspaniałych tekstów, np. o tym, jak obcować z arcydziełami sztuki: ”Pierwszy więc warunek: wybierać. Nie oglądać wszystkiego – przeprowadzić selekcję. Zatrzymywać się tylko przy tym, co naprawdę obchodzi, co samo zatrzymuje. Odjąć wzrokowi obowiązki – pozostawić mu tylko wrażliwość. Nie patrzyć – raczej szukać spojrzenia sztuki, poczuć je na sobie”. Z tą refleksją kojarzy mi się wizyta w Zwingerze sprzed 40 już niemal lat. Gdy szedłem do sali mistrzów holenderskich, okiem zaledwie rzuciwszy na mocno plakatową „Madonnę sykstyńską” Rafaela, spostrzegłem radzieckiego turystę. Na tyle mnie zadziwił, że dłuższy czas obserwowałem tylko jego, a nie obrazy - Facet – który najwyraźniej nie czytał Brandysa - szedł równym krokiem gwardzisty po galerii. Każdy obraz obdarzał spojrzeniem przez jakieś 2-3 sekundy, lekko tylko zwalniając. „Zaliczył” zatem wszystkie malowidła - dziś by zapewne z co drugim robił selfie… …. | Autor kocha Włochy, jak każdy człowiek zakochany w sztuce i radości życia, czego brakuje krajowi nad Wisłą. Przykuwają uwagę teksty o zatłoczonym pełnym spalin i głosów Rzymie. Do mnie szczególnie mocno trafił tekst o jednym z najpiękniej położonych miast świata, niezapomnianym Orvieto: „Góra okręcona autostradą, trzeba wrzucić drugi bieg. Najbardziej patetyczna ekspozycja miejsca, jaką zdarzyło mi się widzieć; umocowane na wysokim cokole, obwarowane, zamknięte – miasto w chmurach”. Świetna analiza „W samo południe”. Dlaczego szeryf został sam? „Smith wyszedłby z fuzją przed próg, gdyby wiedział na pewno, że Brown także wyjdzie z fuzją przed próg, a prawdopodobnie Brownowi brakło tej samej pewności co do Smitha. W rezultacie kilkuset Brownów i Smithów zamknęło się w domu ”. Najważniejsze zaś, że „w filmie nie pada słowo oskarżenia pod adresem natury ludzkiej. Nikt nie został nazwany bohaterem, ale i nikt nie został ogłoszony tchórzem”. Najbardziej poruszający był dla mnie esej o psie Autora, olbrzymim buldogu, który „nie znał swojej siły, był samą ufnością. Czasem napadały go inne psy. Reagował na to zdumieniem (...) tak samo zdumiewało go, że sam wzbudza strach (…),gdy dzieci przed nim uciekały, nawet ich nie gonił, siadał i dziwił się. (…) Skakał na ludzi znienacka, żeby polizać ich w twarz. Padali przeważnie na twarz”. I tylko nie wiem jednego: czy ta psia figura miała kogoś lub coś symbolizować…. Niektóre teksty mogłyby powstać i dziś, np.:: „Co powie lewica? Co powie prawica? Co rzekną pryncypialiści, a co realiści? Wszyscy tkwimy w kleszczach podwójnej opinii publicznej i od dawna nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy”. „W życiu bywa różnie (jak kiedyś rzekł Heidegger),toteż może się zdarzyć, że na Żoliborzu zamieszka świniowaty kołtun”. „Zawiść, która szarpie Polaków jest ogromna (…) Sukces bliźniego musi być zrównany z ziemią, w której obydwaj będą kiedyś leżeć i w której leżą ich przodkowie”. ”Na rodaków trzeba się wściekać, nasz patriotyzm polega bowiem na zdenerwowaniu. Być patriotą w Polsce jest to szczególny stan, doprowadzający nieraz do poważnych zaburzeń psychicznych”. „Pani przyjaciel padł ofiara napaści prasowej. Nie jest pani pewna, jak się w takich razach należy zachować. Udawać nieżywego. Tak jak przy spotkaniu z niedźwiedziem: położyć się i nie oddychać. (…) Napastnikowi - tłumaczył - nie trzeba przeszkadzać być świnią”. „Nasze polemiki osobiste są podobne do śmiertelnych zapasów; przeciwnicy walczą z oczami nabiegłymi krwią, od czasu do czasu słychać charkot. We Francji, Anglii czy we Włoszech traktuje się to mniej serio: insynuacje, oszczerstwa i repliki codziennie latają w powietrzu i publiczność przygląda się temu z uśmiechem”. „Przeciętny warszawiak, dla którego problem polega na tym, jak się dostać do tramwaju między 15 a 17, jest słabo zaangażowany w sferę lęków kosmicznych”. Wiele tu mocno ironicznych, i chyba nie na czasie wobec dzisiejszej wojny kulturowej, rozważań na temat naszego (?) europejskiego statusu… ”Jesteśmy kresowiakami Europy i na kresach tworzymy o niej mity”. „- Bądź Europejczykiem – słyszałem jego (ojca) stłumiony, gniewny głos.. Nigdy nie wpadło mu na myśl, dlaczego z nas dwóch zawsze ja musiałem być Europejczykiem; widocznie już wtedy to pojecie było elastyczne”. ”- Bądź Europejczykiem” – powtarzam to sobie w różnych sytuacjach. Słowo „Europejczyk” było dla moich rodziców imieniem chrzestnym człowieczeństwa. Mówili: - Prawdziwy Europejczyk! – zachwycając się czyjąś bezinteresownością, a jednocześnie narzekali na egoizm Anglików, skąpstwo Francuzów i krętactwo Włochów”. „Czy Pani sądzi, że nad moim łóżeczkiem nie wisiał książę Józef skaczący do Elstery? Europa jest usiana miejscami polskich skoków narodowych, niech Pani tylko policzy: Kahlenberg, San Domingo, Somosierra, Elstera, Monte Cassino”. ”Co mnie olśniewa u wielkich realistów: umiejętność naturalnego ukazania całości poprzez jej część, procesu – w zdarzeniu, zjawiska - w fakcie”. I jeszcze sporo przemyśleń egzystencjalnych.. „Od dawna podejrzewam, że najniebezpieczniejsze dla człowieka są sytuacje, w których najlepiej się czuje. Zdradza się z tym od razu: łatwiej ukryć rozpacz niż zadowolenie z siebie” „W procesie poszlakowym prócz sądu bierze udział opinia publiczna, tzn. tysiące ludzi gorzej poinformowanych o faktach niż o przykazaniach. (…) Dla tysięcy ludzi staje się Pani winna, ponieważ myśl, że sprawca może ujść bezkarnie jest dla nich trudniejsza do zniesienia niż myśl, że niewinny może być skazany”. To co Autor kiedyś przeżył, jest w nim żywe (a złowrogim cieniem wisi i dziś).., „Codziennie po przekroczeniu bramy uniwersyteckiej (w końcu lat 30.) znajdowaliśmy się w świecie rządzonym przez nienawiść i strach. Za sztachetami, na Krakowskim, ślicznie ubrane kobiety i panowie w eleganckich garniturach szli do kawiarni lub kupowali krawaty w „Old England” - u nas łamano kości i bito żelazem w twarz (…). Nie mieliśmy najmniejszych złudzeń, że faszyzm w Polsce jest gotowy”. „Dla nich Naród jest instancją nie podlegającą krytyce, synonimem zdrowego instynktu, niezachwianą i jednolitą opoką – my natomiast wiemy na pewno, że w narodzie są wartości dobre i złe, i że bywają dni, gdy złe mogą przeważyć”…. „Dlatego wybuch wojny moje pokolenie powitało czymś w rodzaju ulgi (…) Ci, dla których decydującym przeżyciem było zetkniecie się z faszyzmem we własnym narodzie, przyjęli jako ocalenie fakt, że w ciągu jednej wrześniowej nocy faszyzm stał się śmiertelnym wrogiem ich narodu, że podłość przyszła z zewnątrz. (…) Kraj uniknął spodlenia. Wiedzieliśmy, że idą dni złe, ale czystsze”. Niezwykła jest też – chyba prawdziwa – opowieść, jak Autor, prawnik z wykształcenia, uniknął wcielenia do korpusu sędziów wojskowych w latach 40. Uratowała go… literatura. W tym kontekście genialne myśli o tym, jak upadać, a konkretnie spadać z konia – a naprawdę chodzi oczywiście o Upadek. I na koniec jeden z najpiękniejszych cytatów: „Gdybym miał wybierać, wolałbym być latarnią morską niż żaglowcem, dachem niż chmurą, a nawet wyrzutnią niż pociskiem międzyplanetarnym”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Noc, dzień i noc

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Noc, dzień i noc