Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1

Okładka książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1 autora Jerzy Edigey, Barbara Gordon, Helena Sekuła, Andrzej Szczypiorski, 9788360159811
Okładka książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1
Helena SekułaAndrzej Szczypiorski Wydawnictwo: Vesper Cykl: Wzywam 07 ... (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Wzywam 07 ... (tom 1)
Data wydania:
2008-04-17
Data 1. wyd. pol.:
2008-04-17
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360159811
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1

Średnia ocen
5,9 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1

Poznaj innych czytelników

30 użytkowników ma tytuł Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1 na półkach głównych
  • 20
  • 10
15 użytkowników ma tytuł Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1

Inne książki autora

Helena Sekuła
Helena Sekuła
Helena Sekuła – polska pisarka, autorka powieści kryminalnych. Lata wojny spędziła na Białostoczyźnie. Później, po powrocie do Warszawy, przez wiele lat pracowała jako referent prasowy Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Autorka powieści kryminalnych i kryminalno-obyczajowych debiutowała na łamach prasy. Jej opowiadania i powieści w odcinkach drukowano m.in. w Słowie Powszechnym, Kurierze Polskim i jego lokalnych mutacjach. Posługiwała się również pseudonimem Helena Turbacz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

S.O.S. Jadwiga Wojtyłło
S.O.S.
Jadwiga Wojtyłło
Pierwsza część wbija w fotel. Może sam pretekst do zawiązania akcji jest lekko dęty, ale już kilka liter dalej nie mamy czasu zastanawiać się nad jego wiarygodnością. Zwłaszcza, że często pada tu słowo instynkt. Ale przede wszystkim nie ma czasu na rozkminki, bo akcja pędzi z zawrotną prędkością. Na dodatek jest doskonale skonstruowana. Mimo, że na liczniku mamy ponad setkę, fabułą ani przez chwilę nie zarzuca na boki, płynnie bierze kolejne zakręty i prowadzi w zaskakują rejony. Trudno uwierzyć, że „S.O.S” jest polską, i to napisaną w głębokim PRL-u, powieścią, Oczywiście mamy tu Polskę tamtych czasów i dość charakterystyczne dla tamtych czasów typy ludzkie, ale wszystko jest doskonale dopasowane do schematu amerykańskiej czarnej sensacji klasy B – zarówno literatury, jak i kina, Tę kinowość widać zwłaszcza w pościgach samochodowych i inteligentnym wykorzystaniu scenerii architektonicznej lat siedemdziesiątych – z wysiedlaniem i wyburzaniem starych, zniszczonych dzielnic robotniczych oraz szybką budową nowych osiedli, gdzie nowe, wysokie bloki graniczą z górami piachu, rzędami koparek i betoniarek oraz tym podobnych maszyn przygotowanych do stawiania kolejnych dziesięcio- dwunastopiętrowych – jak się wtedy mówiło – wieżowców. Syf zaszczanych podwórek i klatek schodowych w zaniedbanych, zmurszałych kamienicach miesza się w „S.O.S” z syfem niedziałających wind, mrugających jarzeniówek na korytarzach i maleńkich klitek w nowych blokach. Ta mroczna, industrialna rzeczywistość bardzo przypomina komiksowe Gotham i, chyba jeszcze bardziej, bezduszne miasto–molocha z ekranizacji „Mechanicznej pomarańczy” w reżyserii Stanley Kubricka (1972). Mroczne miasta z amerykańskich powieści i filmów noir wydają się przy nim przyjazne. Na pewno ta rzeczywistość w niczym nie przypomina Polski z ówczesnej propagandy, za to doskonale podkreśla depresyjną atmosferę tej historii – z cwaniakami wykorzystującymi łatwowierność ofiar, marzeniami rodzącymi tragedie i małymi ludźmi paradującym po narracyjnej szachownicy. Ale chyba jeszcze bardziej dziwi główny bohater. To klasyczny amerykański outsider poruszający się na granicy mroku, lawirujący pomiędzy tym, co nazywa się prawem a powszednią, powszechną podłością i złem świata. Zachowuje się niczym Marlowe i jemu podobni. Tyle, że w odróżnieniu od nich ma złudzenia, wierzy, że można naprawić świat. Na pewno warto próbować. W gruncie rzeczy ta amerykańskość „S.O.S” nie powinna dziwić. Choć jako autorka na okładce widnieje Jadwiga Wojtyłło, wiarygodne źródła podają, że autorem powieści jest jej mąż, Aleksander Ścibor–Rylski – wybitny scenarzysta (m.in. „Człowiek z marmuru”) i sprawny reżyser (m.in. „Wilcze echa). Jeżeli spojrzeć na jego dokonania filmowe widać, że był zafascynowany amerykańskim popem, zwłaszcza jego najtwardszymi, najbrutalniejszymi odmianami. A „S.O.S” jest twarde i brutalne, niczym proza i ekranizacje Jima Thompsona. Nie wiadomo i już się pewnie nie dowiemy (Ścibor–Rylski zmarł w 1983 roku, Wojtyłło pięć lat później),dlaczego podpisał tę powieść nazwiskiem żony. Może jako człowiek z wielkim ego, czujący się Wybitnym Artystą, nie chciał widnieć na okładce taniej powieści kryminalnej? Może uważał, że w jakiś sposób przeszkodzi mu to w karierze albo spowoduje rysy na wizerunku? A może to jakiś prezent, bo w kilku miejscach żona mu chyba pomagała. Czuć tam kobiecą rękę. Na pewno główny schemat dramaturgiczny jest dziełem Ścibora–Rylskiego. Zresztą podobny pomysł przećwiczył kilka lat wcześniej w – podpisanym własnym nazwiskiem – scenariuszu filmu Andrzeja Trzosa–Rastawieckiego „Trąd” (1973). Tyle, że lepsze jest najczęściej wrogiem dobrego, a w tym przypadku bardzo dobrego. Przeredagowując „Trąd” by stworzyć „S.O.S” przedobrzył. Po – mniej więcej – dwóch trzecich powieści, akcja zaczyna tu siadać. Samochody co prawda nadal pędzą, wciąż jesteśmy zaskakiwani, ale autor (autorzy?) przedobrzył/przedobrzają z komplikacjami fabuły. Wciąż jest bardzo dobrze, ale już nie świetnie. No i do akcji wkraczają milicjanci, zgodnie z obrazem z epoki, mądrzy i dzielni. Co prawda sytuacja czasem ich zaskakuje, ale są przygotowani na najtrudniejsze wyzwania. No i bez przerwy ględzą w namyśle pocierając czoła. Na szczęście Zły jest na tyle przebiegły i zdeprawowany – to w zasadzie potwór, że w końcu muszą przestać gadać i brać się do roboty. Dzięki temu ostatni akt tej historii, z doskonałym, bardzo zaskakującym finałem, to powrót w wielkim stylu. Gdyby nie ostatni akapit, jakaś nieudolna hybryda puenty, byłby idealny. Zresztą całemu „S.O.S” do tego ideału blisko. Niestety, ambicje – za przeproszeniem – artystyczne najczęściej zabijają solidne, wybitne rzemiosło. Bo przez większość stron jest tu naprawdę wybitnie, w stylu nieosiągalnym dla większości współczesnych polskich autorów/autorek/osób autorskich literatury sensacyjnej. Było bardzo blisko 10/10, ale nie wyszło. Szkoda.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na71 rok temu
Gra bez ryzyka Jan Andrzej Kaczmarczyk
Gra bez ryzyka
Jan Andrzej Kaczmarczyk
W Warszawie w ciągu jednej nocy ktoś kradnie kilkanaście prawie nowych fiatów 125p. Milicjanci dochodzą do wniosku, że mają do czynienia ze świetnie zorganizowaną grupą przestępcza. Dlatego w Komendzie Głównej MO powołana zostaje grup śledcza do rozwiązania zagadki. „Pułkownik Sekulski długo zastanawiał się komu powierzyć prowadzenie dochodzenia. Bral pod uwagę dwie kandydatury. Pierwszy to Kapitan Rudzki. Problem tkwił w tym, iż podstawą sukcesów Rudzkiego była rzadko spotykana dokładność i systematyczność. Prowadziło to do znacznego wydłużania się czasu śledztw i dochodzeń. (…) Drugim kandydatem był kapitan Górski. Miał ogromna intuicję, dzięki niej w sposób błyskotliwy zakończył kilka poważnych spraw, ale… Było jednak to, ale które oznaczało, że kapitanowi zdarzało się, głównie na skutek zbyt szybkiego działania, popełniać omyłki”[1]Ostatecznie obaj oficerowie zajmują się śledztwem, które prowadzone jest powoli, ale dokładnie. Od początku czytelnik poznaje też mechanizm działania przestępców. Nie ma więc mowy o jakimś dreszczyku emocji. Narrator raz przygląda się pracy milicji by za chwilę pokazać co robią bandyci. A ci przemalowują samochody, przebijają numery, czyli robią takie rzeczy, o których w 1977 roku jeszcze się polskim złodziejom nie śniło, bo takie numery zaczęły być powszechnie stosowane dopiero w latach dziewięćdziesiątych.W końcu złodzieje popełniają błąd, jeden z nich ginie w trakcie brawurowej ucieczki samochodem, który spada z wiaduktu i staje w płomieniach. Dzięki identyfikacji zwłok milicjantom w końcu udaje się wpaść na trop złodziei.Opowieść jest jak relacja z długiego żmudnego i nudnego śledztwa. Do tego żaden z bohaterów milicjantów i przestępców nie wyróżnia się zbytnio na tle innych i trudno określić kto jest tu postacią pierwszoplanową. Autor nie zbudował atrakcyjnych dekoracji, bo Warszawa, na ulicach której rozgrywa się akcja praktycznie nie istnieje.Co jest zatem atrakcyjna strona tej książki? To osobliwy poradnik dla złodziei aut, jak kraść i jakich błędów nie robić, aby nie wpaść w ręce milicji. Ciekawe czy któryś ze złodziei z niego skorzystał.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na77 miesięcy temu
Skazałeś ją na śmierć Władysław Krupiński
Skazałeś ją na śmierć
Władysław Krupiński
- Mamo, kryminała! - powiedziałem z poważnym tonem. Po jakimś czasie mama dała mi pewną książkę, którą wyjęła ze swojej małej domowej księgarni. Była ona dosyć mała i pod względem wielkości, jak i pod względem grubości. Została wydana w 1984 roku i kosztowała jakoś 60 złoty na tamte czasy. Wiem to wszystko, bo tak pisało na tylnej stronie książki. "Dzikie białko" trochę mnie odstraszyło od czytania kryminałów, ale czemu miałem na jednej pozycji zaprzestać wgłębiania się w tajemnicze historie morderstw? Dałem jeszcze jedną szansę i owa szansa została doskonale wykorzystana. Pomogła przy tym książka Władysława Krupińskiego "Skazałeś ją na śmierć". Czasy PRL-u. Kapitan Mirski od jakiegoś czasu jest na wybrzeżu. Hans Jurgen, pomocnik maszynisty statku, zaginął w tajemniczych okolicznościach. Ostatni raz widziano Go z pewną kobietą. Maria Olimpska, bo tak nazywała się ta pani, znika również bez śladu. Kapitan Mirski rozpoczyna śledztwo z nadzieją na szybki koniec postępowania. Jak to powiedział sam kapitan: śledztwo niby takie proste, a rozwiązanie zagadki jest bardzo trudne. Może dokładnie tak nie powiedział, ale coś podobnego do tego, co napisałem. I rzeczywiście tak było. Wszystko zaczęło się mieszać i coraz cięższe stawało się wyjaśnianie sprawy zaginięcia dwóch osób. Po kilku tygodniach w oddalonym od wybrzeża o kilkaset kilometrów lesie, odnaleziono ciało kobiety, a zaraz potem na terenie budowy maszyn zostały znalezione szczątki mężczyzny w marynarce. Podejrzenie pada na inżyniera, który jest zatrudniony w miejscu, gdzie znaleziono szczątki mężczyzny. Kapitan Mirski od samego początku ma ciężki orzech do zgryzienia i mimo pomocy sporej ilości osób oraz wielu nowych poszlak ma problem z wyjaśnieniem tej zagadki. Czy i w jaki sposób należy wiązać śmierci dwóch osób? Czy byli to zaginięci Hans Jurgen oraz Maria Olimpska? Czy uda się Mirskiemu rozwikłać się tę skomplikowaną zagadkę? "Skazałeś ją na śmierć" to bardzo dobry kryminał, który napisany jest bardzo prostym językiem. Mówię to szczerze, bo przeczytałem ją w około godziny, no może troszeczkę ponad. Ale nie ma się co dziwić, ponieważ ma zaledwie 137 stron, lecz Władysław Krupiński napisał tak przejrzyście tę książkę, że czułem się, jakbym przeczytał długą powieść. Od samego początku autor wciągnął nas w tajemniczą historię zaginięcia Hans'a Jurgen'a. Niby wszystko wydaje się proste po pewnym czasie, ale zakończenie wszystkie przypuszczenia bierze w łeb. Jest to interesująca książka, która potrafi trzymać w napięciu. Obroty wydarzeń oraz nowe poszlaki, które z mozolnym trudem zostają zdobyte przez kapitana Mirskiego pozwalają, żeby czytelnik mógł sam poprowadzić swoje śledztwo. Nie jestem wielkim specem od kryminałów, bo to jest moja druga książka z tej kategorii, ale historia przeżyta w powieści Władysława Krupińskiego bardzo zmieniła mój pogląd co do tego typu książek. Dzikie białko nie spełniło moich oczekiwań i nie czułem żadnej grozy, ani gęsiej skórki podczas czytania. "Skazałeś ją na śmierć" wywarło na mnie ogromne wrażenie i do tej pory czuje emocje, które miałem podczas czytania. Także wielki ukłon dla pisarza, bo nigdy w życiu nie czytałem tak krótkiej książki, która jest prosto napisana i potrafi mnie tak wciągnąć. Autor nie rozpisywał się zbytnio z opisami i szedł do sedna od początku, bez żadnych ceregieli. Chwała mu za to!
Sarenkasarna - awatar Sarenkasarna
oceniła na714 lat temu
Krzyżówka z „Przekroju” Zygmunt Zeydler-Zborowski
Krzyżówka z „Przekroju”
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Wojtek Kalina, młody człowiek ze wsi, właśnie opuszcza mury więzienne. Opuszcza z postanowieniem, że już nigdy tutaj nie wróci. Nie ma żalu do ludzi, którzy go skazali, bo jak sam mówi: nikt go do przestępstwa nie zmuszał. Do domu wrócić nie może, bo ojciec – człowiek krystalicznie uczciwy – jest przekonany, że nie wychowywał bandyty, więc syna nie ma. Pracę w fabryce, którą otrzymał, zaraz porzuca, bo prości ludzie mają niezwykłą śmiałość do kategorycznych osądów. Spotkanie kolegi spod celi też nie wróży niczego dobrego, choć kolega roztacza przed nim wizję „łatwych” pieniędzy. Kolejne spotkanie jest już mniej sympatyczne: Zenon Mierzycki to cwaniaczek, który – kosztem Kaliny – wywinął się od kary. Cwaniaczek pierwszej wody, szybko przekonuje Kalinę, że może mu załatwić uczciwą pracę ogrodnika! Kalina wkracza w sferę wyższych sfer, ćwiczy strzelanie, uczy się sztuk walki, zarabia duże pieniądze – jak to ogrodnik - i przypadkowo ratuje z opresji cudowną, zagubioną w wielkim mieście, dziewczynę – Magdę. Co i rusz odgania od siebie myśli, że ta praca i te sfery jednak do uczciwych nie należą. Kiedy ginie Mierzycki, a Kalina staje się jedynym podejrzanym jest już za późno na refleksję, a jedyną alternatywą jest ucieczka. Śledztwo prowadzi świeżak porucznik Kociuba. I choć świat Kaliny rysuje się w czarnych kolorach to na szczęście jest jeszcze Magda, a ona wie co robić... Świetnie skreślona postać Kaliny, dla którego wyjście z więzienia to nie koniec, a początek kłopotów i wyzwań. Cudowna Magda i sierżant/porucznik Kociuba, do tego zgrana intryga z wyjątkowo zaskakującym głównym czarnym charakterem. Całość trzyma się realiów, a brawurowo wymyślonej zagadki kryminalnej nie niszczy nawet cukierkowo – romantyczne zakończenie.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na83 miesiące temu

Cytaty z książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wzywam 07... Opowiadania milicyjne. Tom 1