rozwińzwiń

Ludzie ery atomowej

Okładka książki Ludzie ery atomowej autora Roman Gajda, 8321806112
Okładka książki Ludzie ery atomowej
Roman Gajda Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie fantasy, science fiction
268 str. 4 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1957-01-01
Liczba stron:
268
Czas czytania
4 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
83-218-0611-2
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ludzie ery atomowej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ludzie ery atomowej

Średnia ocen
6,2 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ludzie ery atomowej

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
217
65

Na półkach: ,

Książka opisuje umiarkowaną utopię prometejską, tzn. taką, która wierzy, że człowiek jest zdolny "poprawiać" i dowolnie przebudowywać przyrodę całych planet w sposób perfekcyjny (tak jakby ludzkość wiedziała lepiej niż natura co jest bardziej naturalne). Miłym zaskoczeniem jest to, że autor samokrytycznie dostrzega też, obok zalet, również wady takiego systemu na najwyższym szczeblu organizacyjnym.
Pomimo, że druga połowa XX wieku oraz wiek XXI pokazują, że osiągnięcie takiej utopii prometejskiej jest trudniejsze niż niektórzy sądzili, to myślę, że obecny system i tak ma jeszcze większe wady bo wlecze wraz ze sobą globalną manię (lub megalomanię) wyścigów w akumulację kapitału indywidualnego, za wszelką cenę, podlanego sosem militaryzmu. Wiara, że posiadanie lub używanie broni pozwoli zabezpieczyć pokój jest też rodzajem współczesnego utopijnego myślenia na skróty (utopia militarna),zwłaszcza gdy się wierzy przy tym w niezawodnie nadążającą wynalazczość ludzką za dynamicznie zmieniającymi się potrzebami.
Nie jestem zwolennikiem zuchwałego utopizmu prometejskiego, ale wygląda na to, że świat przedstawiony w tej opowieści jest mimo wszystko bardziej cywilizowany i racjonalny od tego co widzimy w aktualnych wiadomościach z różnych źródeł oraz na ulicach miast i wsi. Ta powieść, w kontekście aktualnych wydarzeń, dobrze też pokazuje różnicę w prędkości podejmowania decyzji między makroorganizacją demokratyczną i autorytarną, zwłaszcza na tle pół bezwładnej eskalacji konfliktu zbrojnego.

Według mnie nie jest to świat tak dobry jak ten zaproponowany w eseju: „Half-Earth Socialism: A Plan to Save the Future from Extinction, Climate Change and Pandemics” (tam natura przedstawiona jest w nieprymitywistycznym procesie postępowym jako globalny towarzysz, a nie jako materiał do poprawy lub podporządkowania). Mimo wszystko, "ludzie ery atomowej", pomimo niedoskonałości, raczej zaliczają się do postępowych rewizjonistów, czyli nie wykluczam opcji, że po pewnym czasie, z dużym prawdopodobieństwem, mogliby zmienić podejście na bardziej pronaturalne, z zachowaniem ich głównego osiągnięcia — społeczeństwa realnie bezklasowego z demokratycznym, centralnym i kompetentnym rządem planetarnym.

Książka opisuje umiarkowaną utopię prometejską, tzn. taką, która wierzy, że człowiek jest zdolny "poprawiać" i dowolnie przebudowywać przyrodę całych planet w sposób perfekcyjny (tak jakby ludzkość wiedziała lepiej niż natura co jest bardziej naturalne). Miłym zaskoczeniem jest to, że autor samokrytycznie dostrzega też, obok zalet, również wady takiego systemu na najwyższym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2959
658

Na półkach:

Szkoda, że mu przyblokowali książkę. Ten gość mógłby być Lemem! Opisy wynalazków, które dzisiaj są znane naprawdę rządzą :)

Szkoda, że mu przyblokowali książkę. Ten gość mógłby być Lemem! Opisy wynalazków, które dzisiaj są znane naprawdę rządzą :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

94 użytkowników ma tytuł Ludzie ery atomowej na półkach głównych
  • 48
  • 46
48 użytkowników ma tytuł Ludzie ery atomowej na półkach dodatkowych
  • 37
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ludzie ery atomowej

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Druga planeta słońca Ogg Péter Lengyel
Druga planeta słońca Ogg
Péter Lengyel
W moich poszukiwaniach literackich, no i dobrej literatury science fiction przy okazji również znalazłem na półce w bibliotece książkę Petera Lengyela zatytułowana „Druga planeta od słońca Ogg” i jest to niezwykle oryginalna pozycja z jednej strony analogiczna jest koncepcja, która pojawia się w „Powrocie z gwiazd" Stanisława Lema, tyle, że w książce węgierskiego pisarza mamy powrót astronautów po 600 latach, oczywiście było to któreś pokolenie w kosmosie, główny bohater Eelianin Igo Vandar urodził się na statku kosmicznym, część załogi była zahibernowana i wybudzana była co jakiś czas, a część tak jak Igo właśnie całe życie podróżowali w kosmosie. A jak już trafili na ojczystą planetę, musieli się uczyć na nowo, począwszy od mowy, po tym jak funkcjonować w codziennych, rutynowych czynnościach. Ekspedycja wyruszała w roku 6100, kiedy to cywilizacja tej planety była u szczytu rozwoju i gospodarkę stać było na wysyłanie drogich ekspedycji ,żeby wyjaśnić: co za licho siedzi w tym kosmosie? Dwóch rzeczy się dowiedzieli, że istnieją jacyś Obcy, który robią rozróby w kosmosie urządzają jakieś wojny światów, żeby zagarnąć dobra planet, a tubylców wycinają w pień, albo wykorzystują jako niewolników. Ale dowiedzieli się jeszcze czegoś ciekawszego, że istnieją jacyś inni ludzie zwani homo sapiens z planety Ziemia. Co prawda na tą chwilę, 500 r. p. n. e. pożytku z nich nie ma wielkiego, ale dobrze zinterpretowali zagadnienie, że ta cywilizacja ma duży potencjał. Czyżby Eelianie zachowywali się jak Proteanie, albo Żniwiarze z „Mass Effecta”. Jedni i drudzy robili lustracje inteligentnych istot galaktyki. Pierwsi działali w dobrych intencjach, szukając sojuszników, żeby uporać się z zagrożeniem jaki robią Żniwiarze, a drudzy, żeby niszczyć na swojej drodze co się da, przy okazji pasożytniczo wykorzystywać potencjał jaki dają cywilizacje. Są dowody w uniwersum Mass Effecta, że Ziemia była przez wieki obserwowana i wnioski były wyciągane. No ale wracając, do tej książeczki, 2500 lat później Ziemianie peregrynując kosmos trafili na Eeli i znaleźli tam inny gatunek człowieka. Mogło dojść do jakiejś wojny pierwszego kontaktu, ale jednak obie, braterskie cywilizacje przekonały się do siebie, no i do tego, że potrzebują siebie, bo jest duże zagrożenie ze strony Obcych z kosmosu i trzeba walczyć w kosmicznej wojnie ramię w ramię, "za wolność naszą i waszą". Potem akcja nabrała rozpędu. Silniki rakiet zostały odpalone i wszelki sprzęt wojskowy jest przygotowany do kosmicznej walki. Oczywiście mamy mnóstwo spekulacji socjologiczno – filozoficznych co się dzieje na Eeli w roku 6700, przypominam 2500 lat temu. Poznajemy szczegółowo funkcjonowanie społeczności tej planety . No i jak zwykle w literaturze science fiction, jest mnóstwo ekologicznych postulatów, że trzeba dbać o planetę. Pod kątem filozoficznym oczywiście są moralne koncepcje jak to wszystko działa. Ale również motywy kosmiczne, że z logicznego punktu widzenia, że jeżeli istnieje jedna społeczność istot inteligentnych w kosmosie to musi istnieć takich bytów dużo więcej. Pytania są tego typu, czy cywilizacje jeśli już wpadną na siebie będą za wszelką cenę rywalizować czy znajdą sposoby na pokojową koegzystencję? Ciekawe motywy były w grach i książkach Drew Karpyshyna „Mass Effect” , klasyk to „Wojna światów” Herberta Georga Wellsa”, no i przede wszystkim „Odyseja Kosmiczna 2001”, i kolejne części, Arthura Charlesa Clarka i wiele innych pozycji książkowych, które można wymieniać praktycznie w nieskończoność. Oryginalne u Lengyela na pewno jest to, że w kosmosie ludzie nie muszą pochodzić tylko z Ziemi i nie chodzi wcale o motywy kolonizacyjne, o czym wspomina wiele książek z gatunku sf, ale ta ewolucja może przebiegać niemal identycznie na innej planecie niż na naszej Ziemi. Książkę na pewno warto przeczytać. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na84 lata temu
Stan zagrożenia Jacek Sawaszkiewicz
Stan zagrożenia
Jacek Sawaszkiewicz
Z fantastyką lat 80 jest taki problem, że zdaje się troszeczkę przestarzała. Bohaterowie podbijają kosmos, zdobywają  nowe  planety, a wciąż  piszą na kartkach papieru,  to prawda. Rozmawiają  przez wideo telefony, krótkofalówki, a nie mają komórek, notebooków, to też prawda. I jeżeli tak podchodzimy do tych powieści to faktycznie są archaicznie, pokryte rdzą, czasami straszą.  Dlatego należy na te powieści spojrzeć inaczej,  dostrzegać w nich świat alternatywny i wtedy uwidoczni sie cały kunszt tych powieści, gdyż  bez wątpienia niektore z nich są napisane z wielką swadą, bogactwem słów, znajomością psychologi. Bohaterowie są z krwi i kości. I za to te książki są tak  cenne. Po prostu fantastyczna literatura.. W literaturze polskiej  są nazwiska zapomniane, niektóre słusznie, niektóre nie, ale żeby Pan Szawaszkiewicz był tak mało znany, czytany, to już zakrawa na skandal.  Nawet w artykułach o polskiej fantastyce  pisanych  przez mainstreamowych dzienikarzy  wymienia się oczywiście zasłużenie Lema i Zajdla, ale gdzie podziali się  Szawaszkiewicz, Żwikiewicz? Czy panu dzienikarzowi nie chciało się zajrzeć głębiej w polską fantastykę. No niestety takich pobieżnych artykułów w niecie jest mnóstwo. Dlaczego w ogóle  o tym napisalem?. A dlatego ponieważ ostatnio wpadła mi w ręce książka Szawszkiewicza pt. "Stan żagrożenia" i okazala sie po prostu świetna,  pełna ciekawych dialogów, zaskakujących zdarzeń i nietuzinkowgo poczucia humoru. Brawo! To się naprawdę dobrze czyta. Szawaszkiewicz bez wątpienia był pisarzem, erudytą, który w dodatku potrafił interesujaco  opowiadać. W książce przedstawia bardzo szczegółowy obraz zagłady po wybuchu bomby termojądrowej ze swoimi przebłyskami awangardowego poczucia humoru. Czytajac jego książkę płynie się z prądem. Polecam. Czyta się.
Lordin Kotecki - awatar Lordin Kotecki
ocenił na83 lata temu
Miasto światłości. Powieść z dni przyszłych Mieczysław Smolarski
Miasto światłości. Powieść z dni przyszłych
Mieczysław Smolarski
,,Miasto Światłości" Mieczysława Smolarskiego to powieść bez wątpienia ciekawe, jakże interesująca – szczególnie pod względem fabuły, języka i młodopolskiej stylistyki, młodopolskich naleciałości. Jest to książka, która wymaga skupienia i zaangażowania ze strony czytelnika. Jest to rodzaj powieści, który ostrzega i przestrzega przed światem, który zdołaliśmy rozwinąć do tego stopnia, że już nigdy nie zdołamy go uchronić od zatracenia i całkowitego skończenia. To też książka o człowieku, który jako jednostka nic praktycznie nie znaczy, ale jako jednostka posiada wolną wolę, umiejętność zjednywania ludzi, etc... To również książka o tym, że bujnie rozwinięta technika, która zatraca w sobie kulturę, sztukę i pewne wzorcowe normy wiedzie na zatracenie człowieka, dając mu złudną ułudę spełnienia, szczęścia i dostatku. Mam wrażenie, że powieść ta w szczególny sobie sposób wybrzmiewa w dzisiejszych czasach, w których dane nam było żyć i walczyć o swój los. Idealnie wpasowuje się w wygląd człowieka z dzisiaj, idealnie nawiązuje do przyszłości (pisarz pisał swoją powieść w latach dwudziestych XX wieku!) i obrazu obecnego świata. Warto jest skonfrontować fabułę i życie dnia doczesnego, zwyczajnie codziennego. Można wyłapać wiele aluzji, można odszukać wiele wizji, które stały się faktem. Polecam zmierzyć się z tą powieśćią!
Paweł - awatar Paweł
ocenił na63 lata temu
Ósmy krąg piekieł Krzysztof Boruń
Ósmy krąg piekieł
Krzysztof Boruń
Pojęcie piekła „ Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie” – grzmiał wielki Dante Alighieri, kiedy opisywał piekło. Dziewięć kręgów, wśród nich ten ósmy – dla oszustów, czarowników, skorumpowanych polityków, schizmatyków, alchemików… Czy książka Krzysztofa Borunia „Ósmy krąg piekieł” o tym właśnie jest? Nic bardziej błędnego. To opowieść typu science – fiction, starego typu, w której więcej człowieka niż maszyn. Napisał ją człowiek, który był miłośnikiem nauki, zwłaszcza astronautyki. Dziś trochę zapomniany… a szkoda. Omawiana przeze mnie jego powieść jest przede wszystkim tekstem o ludzkości, o tym jaka może być, jeśli tylko zechce. Bo tu jest dobrze. Po prostu człowiekowi na tej planecie jest dobrze. Świat spokojny. Wszyscy happy. Jak w tym świecie odnajdzie się mnich inkwizytor z 1593 roku Modestus Munch? Kiedyś skazywał heretyków na śmierć. Teraz nagle znalazł się pod koniec XXI wieku na planecie, która ciągle była Ziemią. Ale jakże inną… I tu zaczynają się refleksje teologiczno – światopoglądowe. Czytałam już kilka książek typu s-f na podobny temat. Nie były ciekawe. Raziły pustotą skojarzeń, brakiem podstaw filozoficznych i raczej budziły śmiech niż skłaniały do refleksji. Tym razem jest inaczej. Mnich z pomocą życzliwych mu ludzi próbuje adaptować się w zupełnie nowych czasach i środowisku. Wszystko właściwie toczy się powoli. Nikt nikogo nie pogania. Modestus poznaje nową rzeczywistość, nową technikę, wszystkiego dotyka, doświadcza. Czynimy to wraz z nim. Wizja nowego świata też nas interesuje. Nie jesteśmy jednak nią zasypywani. W centrum nadal pozostaje człowiek, a wszystko, co skonstruował służy mu. Czy inkwizytor to zrozumie? Oczywiście pojawiają się wątpliwości. Bo gdzie w tym wszystkim jest Bóg? Na świat patrzymy głównie oczyma starego mnicha. Widzimy jak rodzą się jego zwątpienia, ale raczej ich nie popieramy. Chociaż… może ma rację, bo spotyka na swej drodze tych, co się nie zgadzają z obrazem aktualnych dni. Znaków zapytania jest coraz więcej. Trzeba zapytać papieża, wszak to osoba, która powinna wszystko wiedzieć. Papież za czasów Modestusa też był. Trzeba więc do Rzymu…. Toczy się mądra rozmowa… a może nie? Gdzie w owych przyszłych czasach jest miejsce na nieśmiertelną duszę? Może trzeba umrzeć, żeby ją ocalić? I tak powoli, krok po kroku brnęłam w treść opowieści o tym, co by było gdyby… Chwilami aż miałam ochotę pogadać z naszym głównym bohaterem, wytłumaczyć mu, że jedno nie wyklucza drugiego, że można tak żyć, że najważniejsze to nie krzywdzić… Słowem, niewielka książka trochę zapomnianego pisarza wryła mi się mocno w pamięć. Autor opisując przyszłość skupia się na potrzebach człowieka, na jego postawie wobec bliźniego. Nikogo nie potępia. Daje jednak możliwość wyboru. Mnichowi też. Jest to zatem zupełnie inne s-f niż to, do którego ostatnio przywykliśmy. Bardziej mu do Verna niż Lema. Ten pierwszy zachwycał się zdobyczami techniki, które służyły człowiekowi do osiągnięcia celu. Ten drugi ostrzegał, że maszyna może stać się zagrożeniem dla jej konstruktora. U Borunia jest równowaga. Może to i spojler, ale niech zachęci was do sięgnięcia po tę książkę...
gks - awatar gks
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Ludzie ery atomowej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ludzie ery atomowej