rozwińzwiń

Kwiecień

Okładka książki Kwiecień autora Józef Hen, 8385135952
Okładka książki Kwiecień
Józef Hen Wydawnictwo: Ypsylon literatura piękna
174 str. 2 godz. 54 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1963-03-01
Liczba stron:
174
Czas czytania
2 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
8385135952
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kwiecień w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kwiecień

Średnia ocen
7,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kwiecień

avatar
1062
850

Na półkach: , ,

Malutka książeczka, opisująca cztery dni kwietnia 1945 roku, kiedy to 10 Dywizja Wojska Polskiego forsowała Nysę.
A mnie się wydaje, że to o walce z samym sobą, kiedy rzeczywistością jest wojenna codzienność. O wyrzutach sumienia, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Że udało nam się przeżyć, kiedy nasi bliscy spoczywają w nie poświęconych mogiłach. Że mamy w sobie uczucia, których wojna nie zdołała zabić. Że dotyka nas szczęście, kiedy wydaje się, że nie powinno. Kiedy je odczuwamy, a powinniśmy zgorzknieć obdarci z uczuć.
Powinniśmy?

Malutka książeczka, opisująca cztery dni kwietnia 1945 roku, kiedy to 10 Dywizja Wojska Polskiego forsowała Nysę.
A mnie się wydaje, że to o walce z samym sobą, kiedy rzeczywistością jest wojenna codzienność. O wyrzutach sumienia, że jesteśmy tym kim jesteśmy. Że udało nam się przeżyć, kiedy nasi bliscy spoczywają w nie poświęconych mogiłach. Że mamy w sobie uczucia,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
77
58

Na półkach:

Obecnie wciąż przeszywa ta książka jak sztylet. Tak szkoda życia, każdego. Kwiecień nigdy się nie skończył, bo zbyt często nie tylko w twórczości Hena powraca wrzesień. Polecam.

Obecnie wciąż przeszywa ta książka jak sztylet. Tak szkoda życia, każdego. Kwiecień nigdy się nie skończył, bo zbyt często nie tylko w twórczości Hena powraca wrzesień. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
958
134

Na półkach:

O poszukiwaniach moralności, gdy wydarzenia (wojenne) narzucają zbyt wiele norm, oraz o namiastkach, które usiłują ratować resztki człowieczeństwa w rozbitych skorupach sumienia. I najważniejsze, o ludzkim współczuciu, które pomaga zmierzyć się ze sobą i wyjść z tej walki z podniesioną głową.

O poszukiwaniach moralności, gdy wydarzenia (wojenne) narzucają zbyt wiele norm, oraz o namiastkach, które usiłują ratować resztki człowieczeństwa w rozbitych skorupach sumienia. I najważniejsze, o ludzkim współczuciu, które pomaga zmierzyć się ze sobą i wyjść z tej walki z podniesioną głową.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

60 użytkowników ma tytuł Kwiecień na półkach głównych
  • 32
  • 27
  • 1
21 użytkowników ma tytuł Kwiecień na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kwiecień

Inne książki autora

Józef Hen
Józef Hen
Józef Hen, właściwie Józef Henryk Cukier (ur. 8 listopada 1923 w Warszawie) – polski pisarz, publicysta, dramaturg, scenarzysta i reportażysta żydowskiego pochodzenia. Urodził się w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako syn Rubina Cukiera (1891-1945) i Ewy z domu Gampel (1894-1975). Wychowywał się na warszawskim Muranowie, gdzie również chodził do szkoły. Zadebiutował w Małym Przeglądzie w 1932; zetknął się też z Januszem Korczakiem. Po wybuchu II wojny światowej, w listopadzie 1939 uciekł z Warszawy do Lwowa i wojnę spędził w Związku Radzieckim. Pracował przy budowie szosy koło Kijowa, a potem trafił do Samarkandy w Uzbekistanie. Pomimo dobrej formy fizycznej nie został przyjęty do armii Andersa[1]. W 1944 wstąpił do Wojska Polskiego. Był korespondentem wojennym, opublikował też pierwszy wiersz (Łódź wierna, tłumaczony potem m.in. na chiński) w piśmie Głos Żołnierza. W czasie wojny stracił ojca, zabitego w 1945 w Buchenwaldzie, brata Mojżesza (ur. 1920),który zaginął w ZSRR oraz siostrę Mirkę (1917-1942),zabitą przez Ukraińców na Wołyniu[2]. Wojnę przeżyły matka i siostra Stella (ur. 1915). W 1944 zmienił nazwisko na Hen. Zaraz po wojnie był redaktorem tygodnika Żołnierz Polski. Ukończył szkołę oficerów i dosłużył się stopnia kapitana; służbę zakończył w 1952. Już w 1947 opublikował pierwszą książkę Kijów, Taszkent, Berlin. Dzieje włóczęgi, która została uznana za obiecujący debiut. Pisał reportaże, nowele, opowiadania, prozę historyczną i powieści dla dorosłych i młodzieży, a także scenariusze filmowe, które niekiedy też reżyserował, m.in. Autobusy jak żółwie. Na podstawie jego utworów nakręcono na początku lat 60. m.in. filmy Krzyż Walecznych, Nikt nie woła, Kwiecień oraz Prawo i pięść. Później sfilmowano też Crimen. Był także autorem scenariusza serialu historycznego Królewskie sny, opublikowanego później także w wersji książkowej. Opublikował też m.in. na łamach tygodnika Świat. W latach 1967-69 był zajadle atakowany przez środowisko tzw. "partyzantów". Nawiązał wówczas współpracę z paryską "Kulturą" Jerzego Giedroycia, w której opublikował trzy opowiadania pod pseudonimem Korab ("Western", "Oko Dajana", "Bliźniak"). Wydał m.in. powieść dla dzieci Bitwę o Kozi Dwór (1955),nawiązującą częściowo do Chłopców z Placu Broni Molnára, powieść wojenną Kwiecień(1960),dwie autobiograficzne powieści tworzące cykl "Teatr Heroda" o dojrzewaniu tuż przed II wojną światową i podczas oblężenia Warszawy w 1939 roku ("Przed wielką Pauzą" i "Opór"),liczne zbiory opowiadań, w tym Krzyż Walecznych (1964),literaturę historyczną Crimen. Opowieść jarmarczna (1975) oraz tomy esejów Nie boję się bezsennych nocy (1987) i wspomnień Nowolipie (1991). Inną pozycją w jego dorobku są beletryzowane biografie, wśród nich Ja, Michał z Montaigne (1978) – panorama XVI-wiecznej Europy ujęta na tle życiorysu francuskiego pisarza, myśliciela i eseisty Michela de Montaigne, oraz Błazen - wielki mąż (1998) – obszerny szkic postaci i wielostronnej działalności Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przetykany refleksjami autora na temat epoki, która była jego dzieciństwem (powieść ta miała już trzy wydania). Hen przez lata doczekał się kilkunastu tłumaczeń, w tym na czeski, niemiecki, francuski i rosyjski. Przez długie lata (do 1982) był działaczem Związku Literatów Polskich. Był też członkiem komitetu wyborczego Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach prezydenckich w 2005. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Mieszka w Warszawie. Z małżeństwa z Ireną z domu Lebewal (ur. 1922) ma dwoje dzieci: Magdalenę (ur. 1950) i Macieja (ur. 1955).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bruliony profesora T. Józef Hen
Bruliony profesora T.
Józef Hen
Powieść składa się z trzech części. Część kryminalna dotyczy śledztwa w sprawie zabójstwa posła. Romans "A gdy się zejdą, raz i drugi Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością". Te dwie części nie zostawiły miejsca na jeszcze jedną mającą duży potencjał część psychologiczno-obyczajową o Amerykaninie spędzającym dużą część życia poza USA: Wietnam, Niemcy, Moskwa, Warszawa. Najciekawszą częścią jest książka w książce o rosyjskich artystach w czasach rewolucji. Jeszcze uwaga historyczna: Autor wspomina, że pod koniec życia Lenin negatywnie pisał o Stalinie. Stąd niektórzy wyciągają wniosek, że Lenin chciał ostrzec świat przed przyszłą tyranią Stalina. Nie. Po pierwsze on aż tak przenikliwy nie był. Po drugie wcale nie był dobrym człowiekiem. Tyrania Lenina też była zbrodnicza (tylko w okolicy Petersburga są masowe groby około 50 000 ofiar, sumy w całej Rosji i państwach zaatakowanych przez bolszewików nikt nie policzył) i nie obchodziły go przyszłe ofiary. Lenin negatywnie wyrażał się o każdym, kto mógłby zostać jego następcą i starał się zmniejszać wpływy tych osób. Lenin miał potwornie wielkie ego (co przecież nie jest wcale wyjątkiem wśród tyranów) i uważał, że nie było w dziejach świata ani nie będzie człowieka, który miałby choćby połowę jego geniuszu, dlatego w jego planach następcą miał być kolektyw najwybitniejszych członków partii.
KamilJakiśtam - awatar KamilJakiśtam
ocenił na62 miesiące temu
Życie duże i małe Wilhelm Mach
Życie duże i małe
Wilhelm Mach
”Ja tylko chcę utrwalić, wydobyć spod roztargnienia lat tę chwilę zdumionego niepokoju, to niejasne pożegnanie z dziecinną jednością mojego świata i całego świata, z cudowną naturalną tożsamością swojej osoby i wszystkiego dookoła”. To pozbawione czułostkowości, autentyczne spojrzenie na to, co Minione. A chodzi, co ważne, o czasy, gdy mozaika narodowościowo–religijno-językowa południowo-wschodnich ziemi polskich stanowiła odwiecznie naturalny porządek. Wartością dodaną jest, że tamten nieistniejący już od kilku pokoleń bogaty różnorodnością świat jest przedstawiony z perspektywy dziecka, które wszak zna wyłącznie stan zastany. Stan niestety schyłkowy, tuz przed peerelowską „urawniłowką”. Autor tej zaskakująco dojrzałej, pięknej książki wspomina ów niełatwy do uwierzenia czas, gdy „cerkiew nazywano tu często kościołem, a do prawdziwego kościoła w Miasteczku mało kto chodził czy jeździł, bo było daleko, chyba tylko z dzieckiem do chrztu czy albo żeby wziąć ślub. Bo już co do pogrzebów, to różnie bywało i na cerkiewnym cmentarzu spoczywali zgodnie obok siebie ludzie dwóch obrządków, a jednej wiary”. „W owym czasie zgodny, choć z różnych obyczajów spleciony porządek rzeczy wydawał mi się czymś zupełnie oczywistym i naturalnym”. - Żyliśmy tu razem od niepamiętnych czasów. I było dobrze i nam, i wam. - To się zmieniło, to się kończy – powiedziała ze smutkiem Pani. - Myśmy tutaj niewinni, to prawda, spokojni i zgodni, ale gdzieś stąd dalej, koło granicy, palą się wasze wsie, i giną wasi ludzie, i to robią nasi, cerkiewni, i dlatego przyjdzie nam skutki odcierpieć razem ze wszystkimi. - Chcecie stąd iść, opuścić Wieś? - My nie chcemy. Ale jutro czy pojutrze i tak będziemy musieli. To już wszędzie mówią”. Dziecięcy bohater doznaje tu pierwszych wtajemniczeń w sens, ból, pustkę, a zarazem wspaniałość ludzkiej egzystencji. Jest skazany na szybkie dojrzewanie w nieprzyjaznym świecie, którego brutalne reguły na razie są mu nieznane. Swym wrażliwym umysłem przeczuwa je, w końcu zaś sam ich doświadcza, co wprowadza go w dojrzałość. Na koniec je wspomina. Słusznie ktoś tu wspominał o proustowskich klimatach. Choć realia całkowicie odmienne, to wrażliwość pamiętania nakazuje pominąć taki drobiazg… Szczególnie mocno przemawia gorzkie podsumowanie dojrzałego Autora, podsumowanie każdego z nas: „ Nie zapytałem cię, Ojcze, i już mi nie powiesz nigdy: więc które jest życie duże, a które małe? Gdzie miara? Czy małe jest życie dzieciństwa, skoro przypina skrzydła wszystkiemu jeszcze nie poznanemu – czy duże jest życie dojrzałe, moje życie teraz, gdy wiem o kruchości marzeń, o przemijaniu, gdy tak jestem bezradny wobec nieodwracalności twego odejścia? I w jakie życie, duże czy małe, wstępuje moje dziecko?”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na82 lata temu
Pijak Hans Fallada
Pijak
Hans Fallada
Bardzo nie lubię pijących alkoholików. Można powiedzieć, że jestem wobec nich wręcz biologicznie uprzedzony. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Jednym z nich, chyba najmniej ważnym, jest to, że jestem tym gościem, któremu każdy alkoholik z automatu chce opowiedzieć historię swojego nałogu. Po prostu tak mam – wzbudzam zaufanie wykolejeńców, nie tylko alkoholowych. To taka moja mała supermoc. Czy to dobrze, czy źle, nie wiem, nie mnie oceniać. „Pijak” Hansa Fallady jest właśnie taką historią alkoholizmu, tyle tylko, że spisaną na trzeźwo. Narratorem i tytułowym bohaterem jest Erwin Sommer, ponad 40-letni właściciel hurtowni płodów rolnych. Szanowany w lokalnej społeczności, żonaty z inteligentną i troskliwą Magdą, wiedzie bezpieczny żywot mieszkańca przedmieścia. Owszem, ostatnio interesy nie idą zbyt dobrze, Erwin czuje również coś na kształt wypalenia. Prawdopodobnie przechodzi też niewielki kryzys wieku średniego. Nie są to jednak okoliczności czy sytuacje bez wyjścia. Tym bardziej, że Magda jest gotowa natychmiast pomóc Erwinowi, także w interesach. A radzi sobie z nimi zaskakująco dobrze, w zasadzie lepiej, niż jej wycofany, mizantropijny mąż. Niestety, w życiu Erwina pojawia się alkohol w dużych ilościach. Tak po prostu – bohater postanawia zacząć się upijać. Początkowe powody jego decyzji są tak absurdalne, że gdy czytałem „Pijaka” pierwszy raz wiele lat temu w ciemno, to wziąłem tę książkę za coś pokroju „Szwejka”. Ot, kolejna tragikomedia, która raczej nie skończy się dobrze, ale przynajmniej momentami będzie zabawnie. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po jakichś 20 stronach okazało się, że ta książka jest całkowicie na serio. I że zabawnie już było, od teraz będzie tylko lot w dół. Dzieje się tak dlatego, że Erwin naprawdę się stara – mniej lub bardziej świadomie – aby wszystko skończyło się źle. To generalnie całkiem inteligentny gość, który jednak w kluczowych sytuacjach zachowuje się jak kompletny głupiec. A alkohol tylko pogłębia ten stan. Erwin notorycznie myśli, że jest mądrzejszy od większości osób spotkanych na swojej drodze. Co więcej, niejednokrotnie, w przekonaniu o swojej racji, odrzuca naprawdę dobre rady innych. Szkoda tylko, że przyziemna rzeczywistość zupełnie nie docenia intelektu zaburzonego alkoholika i de facto kryminalisty. Zresztą mam wrażenie, że alkohol jest w tym przypadku wyłącznie katalizatorem zmian w życiu Erwina. Gdyby nie było procentów, byłyby hazard, morfina, adrenalina, w zasadzie cokolwiek innego. Kto wie, czy z nie gorszym skutkiem dla otoczenia. „Pijak” to jednak nie tylko studium alkoholowej degrengolady człowieka, który najpierw wzbudza zażenowanie, później pogardę, a na końcu litość. Który potrafi być wielkoduszny i szlachetny, by chwilę później zamienić się w potwora-idiotę. To także swego rodzaju moralitet o relacji pomiędzy władzą tych, co na górze, a wolnością tych, co na dole. Książka o tym tym, jak łańcuch pozornie nieważnych zdarzeń może ostatecznie doprowadzić do katastrofy. Oraz bardzo smutne memento dla tych, którzy są w różnego rodzaju kryzysach: one nie znikną same z siebie, nie ma na to żadnych szans. Będą się tylko pogłębiać, aż do gorzkiego końca. Powieść Hansa Fallady to niewielkie dziełko, w sumie na 2-3 wieczory. Pozbawione polityki, skondensowane i jednocześnie bardzo smutne. Jak ktoś ma nerwy na taką literaturę, to z pewnością doceni tę książkę. Ja jednak nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek do niej wrócę. Mimo to bardzo gorąco ją polecam.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na81 rok temu
Krzyż Południa Jerzy Krzysztoń
Krzyż Południa
Jerzy Krzysztoń
Opisane w tej książce zdarzenia i przeżycia są autentyczne. Pisarz Jerzy Krzysztoń doświadczył wywózki do ZSRR w 1940 r. i tułaczki po świecie tak jak wielu naszych rodaków. Po wielu latach pisarz poczuł, że musi oddać sprawiedliwość ludziom, którzy doświadczyli podobnego do jego losu. Przejmująca jest ta książka, zarówno ze względu na tematykę, jak i osobiste losy Jerzego Krzysztonia. W książce stykamy się również z wielką tragedią osobistą, którą autor opisuje szczerze i bez znieczulenia. W „Krzyżu Południa” poznajemy całą galerię postaci rzuconych w wir nieubłaganej historii i naznaczonych piętnem wygnańców bez swojego miejsca na ziemi. Książka była pisana w warunkach obowiązujących w PRL-u, gdy obowiązywała cenzura i zakaz pisania o tym fragmencie historii naszego kraju. Być może najbardziej uspokoi nas po lekturze motto książki, które sygnalizuje, że pisarz pogodził się z historią i ciężkimi przeżyciami, wybaczył straty i rany, których doznał. I z tą nadzieją pozostańmy, choć jego samobójcza śmierć skłania nas do przypuszczenia, że jego trauma z lat dzieciństwa nigdy go nie opuściła, niestety. "Bądź szczęśliwy. Nie żałuj niczego. Nie oczekuj niczego... To, co ma ci się przydarzyć, jest zapisane w księdze, której karty odwraca ślepy wiatr wieczności” Omar Khayyam Ps. Pojawienie się powyższej książki na rynku (1983 r.) wywołało „burzę z piorunami”. Protestowała ambasada radziecka. Prezes wydawcy Czytelnika wzywany był na dywanik i nakazano wycofanie z księgarń nakładu, ale to było niemożliwe, bo natychmiast się rozszedł. Po wydaniu tej książki żona Halina chodziła po księgarniach i pytała, czy jest „Wielbłąd na stepie”, jeden z pracowników odpowiedział: „Na stepie to może on jest, ale w księgarniach to z pewnością nie”. Nic dodać, nic ująć. Polecam serdecznie.
Stefan Horn - awatar Stefan Horn
ocenił na101 rok temu
Stankiewicz. Powrót Eustachy Rylski
Stankiewicz. Powrót
Eustachy Rylski
Trudno mi pisać o tej książce, bo czegokolwiek bym nie napisał, marne i błache to będą spostrzeżenia w porównaniu do tego literackiego czarnego pasa, który nosi pan Rylski. Wspaniała jest ta literatura, co do przecinka nieprzypadkowa. Myślę, jak to jest, pisać, na pozór przynajmniej, tak bezwysiłkowo, o tej Rosji rewolucyjnej, o tej Polsce powstańczej, jakby to były wspomnienia minionego lata. Kiedy czytałem, przypominały mi się najlepsze Faulknery, najlepsze Conrady, ale cudowne w inny sposób, wspaniałe w stylu niepowtarzalnym. Jak można tak wejść w te ludzkie tożsamości, a potem w ten zeitgeist, a potem jeszcze w ten ton narracyjny, i to wszystko utrzymać na tym poziomie legendarnym od startu do końca. Gdyby to był jakiś wybryk olimpijski, jakaś walka w ringu, albo bieg na sto metrów, oglądalibyśmy ten zapis dekady później, w kompilacjach "10 rzeczy które chcesz zobaczyć przed śmiercią", nokaut sekundę po gongu, dwie bramki w doliczonym czasie. Nie zgadzam się, że Stankiewicz lepszy, powrót gorszy - są inne, powrót bardziej wyczekany, stonowany, refleksyjny, Stankiewicz bardziej skondensowany, spuentowany, efektowny - ale historie w obydwu fantastyczne, o ileż mniej banalne niż u innych pisarzy z obsesją kryzysu narodowej tożsamości (nie wymienię, bo i tak wszyscy wiedzą). Nieliczne żarty cudne (jak ten o dwóch chłopach dziwiących się kto się strzela w okolicznych lasach, jak jedno pany i drugie pany). Jak trzeba wejść w miąższ tej epoki, żeby taki żart zaserwować, jak trzeba zanurzyć się w tym nurcie gęstym i zdradliwym. Powtarzam: Eustachy Rylski i Marian Pilot świętej pamięci, to dwóch bezapelacyjnie najlepszych i najbardziej niedocenionych współczesnych polskich, i nie tylko polskich, pisarzy. Z szacunkiem dla wszystkich noblistek i laureatów, to są dla nich poziomy niedostępne.
iHS - awatar iHS
ocenił na1010 miesięcy temu

Cytaty z książki Kwiecień

Więcej
Józef Hen Kwiecień Zobacz więcej
Józef Hen Kwiecień Zobacz więcej
Józef Hen Kwiecień Zobacz więcej
Więcej