
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać388
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać14
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Phenian

- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Pyongyang
- Data wydania:
- 2006-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2006-01-01
- Liczba stron:
- 182
- Czas czytania
- 3 godz. 2 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-923986-3-7
- Tłumacz:
- Katarzyna Szajewska
Komiksowy travelogue, czyli dziennik z podróży do stolicy Korei Północnej. Guy Delisle, kanadyjski rysownik i animator, wyjechał służbowo do jednego z najbardziej zamkniętych i tajemniczych współczesnych państw. Jego ksiażka jest zapisem dwóch miesięcy tam spędzonych. Phenian nominowany był do wielu nagród i uznany został za jedną z najważniejszych publikacji książkowych w Stanach Zjednoczonych w roku 2005.
Kup Phenian w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Phenian
To mój pierwszy w życiu komiks, dostałam go w prezencie jako ciekawostkę i zachętę do spróbowania nieznanej mi formy. Trochę mnie to zbiło z tropu: ja i komiks? Postanowiłam więc przygotować się do pierwszej w życiu komiksowej lektury. Jak się z tym zmierzyć? Poszperałam w sieci i znalazłam taką oto instrukcję ( zamieściła Airain w dyskusji na ten temat na LC): „Wziąć komiks. Stroną tytułową do góry. Jeśli to komiks zachodni, otwiera się z prawej strony, jeśli to manga - z lewej. Próba otwarcia z niewłaściwej strony nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Otworzyć i zacząć czytać”. No to otworzyłam i przeczytałam. I co? Chyba mój głód wiedzy jest zbyt duży, a artystyczne wyrobienie i zapotrzebowanie zbyt małe, bym doceniła formę komiksu. Ile bowiem treści można zmieścić w kilkuset ( lub kilku tysiącach) dymków i skojarzeniach wynikających z zobaczenia kilkuset obrazków? Chociaż z drugiej strony doceniam uwypuklenie groteskowości wpisanych w jeden z najbardziej tajemniczych krajów świata. Nie było więc źle. Jak tu ocenić coś, na czym się nie znam? Może tak: zakładam, że podtytuł książki brzmi: Trochę ciekawostek o mieście absurdów okiem dziennikarza z innego świata, który obarczony przewodnikiem delegowanym przez reżim poznaje kraj. Przy takim podejściu do tematu - ocena 6 punktów, książka dobra. A dodatkowy punkt za to, że dałam radę, nie zraziłam się do komiksów i że przy lekturze nieźle się bawiłam. Jak w ręce wpadnie mi kiedyś kolejny komiks ( specjalnie szukać nie będę ),zmierzę się z nim z ciekawością. Jeśli ktoś niewiele wie o Korei Północnej, to przy lekturze „Pjongjang” poczuje trochę klimatu. Jak już trochę poczytał i to dziwaczne państwo nie jest mu całkiem obce, może potraktować komiks jako zabawne uzupełnienie.
Oceny książki Phenian
Poznaj innych czytelników
882 użytkowników ma tytuł Phenian na półkach głównych- Przeczytane 537
- Chcę przeczytać 345
- Posiadam 90
- Komiksy 59
- Komiks 40
- Ulubione 14
- Chcę w prezencie 11
- 2018 10
- 2020 8
- Komiksy 8
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Phenian

















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Phenian
Bardzo fajna. Rysunki proste, które idealnie pasują do Korei Północnej
Bardzo fajna. Rysunki proste, które idealnie pasują do Korei Północnej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię Delislego za umiejętność obserwacji i przelewania jej na rysunki. Ciekawiło mnie, czy “jego” Phenian będzie inny w jakikolwiek sposób od tego, co o tym mieście/kraju czytałam lub widziałam u innych. Okazało się, że nie bardzo. Znalazłam w tym komiksie właściwie dokładnie to samo, co już o tym miejscu wiedziałam.
Delisle spędził w stolicy Korei Północnej dwa miesiące. Pojechał tam do pracy w związku z jakąś animacją. O ile dobrze zrozumiałam, miał koordynować prace zespołu dorabiającego ruchy postaci pomiędzy głównymi kadrami. Z jego wspomnień wynika, że może i taniej było przenieść tam tę pracę (pracownikom płacili np. workami ryżu),ale wcale nie było to praca wysokiej jakości. Delisle trochę frustracji do swoich rysunków przelał.
💒 Życie w Phenian
Ale to nie jego praca była tam najważniejsza, tylko okoliczności w których żył. Ciążyła mu ciągła i obligatoryjna obecność opiekunów – przewodników, czy brak możliwości samodzielnego zwiedzania. Urywanie się z ich smyczy było często zakończone stanem przedzawałowym opiekunów i można przypuszczać, że mieli z tego powodu nieprzyjemności. Na każdym kroku zauważał kontrasty społeczne i braki żywności, czy stałego prądu. Chociaż jego, jako zagranicznego turysty właściwie, to nie do końca to dotyczyło.
Autor zastanawiał się, czy w pokoju hotelowym ma podsłuch, albo czy Koreańczycy naprawdę wierzą w propagandę. Próbował też edukować muzycznie swoich współpracowników, niestety bez skutku. Okazali się odporni na jazz, czy też może raczej woleli pozostać przy bezpiecznym korean-polo z motywami wielbiącymi władzę.
💒 Nic się nie zmienia
Phenian to komiks z 2003 roku – to ponad dwadzieścia lat temu! A jednak, jak się okazuje nie zmienia się tam wiele. Prawie dokładnie to samo opowiadał Michael Palin w swoim dzienniku podróży po Korei z 2019 roku. Podobne doświadczenia można też wyciągnąć po obejrzeniu zupełnie świeżych vlogów podróżników czy to polskich, czy z zagranicy.
Co ciekawe, jeden z youtuberów wyjechał z tego kraju tuż po tym, jak Koreańczycy po raz kolejny zamknęli granicę dla turystów. Powód? Wcale nie, że ludzie na świecie zobaczą, co się dzieje w reżimie Kima. Powodem jest to, że turyści przywożą do środka idee i informacje zza granicy, które przeczą propagandzie…
Kiedyś chciałam pojechać do Phenian i w inne miejsca tego kraju, ale już chyba nie chcę. Przypuszczam, że towarzyszyłyby mi uczucia podobne jak na Kubie. Współczucie i niedowierzanie. Zresztą powstało całkiem sporo materiałów na youtube, czy też świetny dokument pt. “Pod opieką wiecznego słońca” autorstwa Vitaliya Manskiy’ego. Chyba nie warto na własne oczy przekonywać się, że nic się tam przez dwadzieścia lat nie zmieniło i jest to kraj smutny. Ale niektórzy mieszkańcy są mimo wszystko szczęśliwi. Innego życia nie znają.
Lubię Delislego za umiejętność obserwacji i przelewania jej na rysunki. Ciekawiło mnie, czy “jego” Phenian będzie inny w jakikolwiek sposób od tego, co o tym mieście/kraju czytałam lub widziałam u innych. Okazało się, że nie bardzo. Znalazłam w tym komiksie właściwie dokładnie to samo, co już o tym miejscu wiedziałam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDelisle spędził w stolicy Korei Północnej dwa miesiące....
Książka bardzo lekka i z humorem opisuje pobyt autora w Korei Północnej. Było ciekawie poczytać te sprawozdanie aczkolwiek książka ma już 20 lat więc ktokolwiek kto już coś przeczytał lub obejrzał o Korei nie będzie niczym za bardzo zaskoczony. Przypuszczam, że była bardziej pasjonującą lekturą kiedy się ukazała. Niestety autor opisuje tylko to co mu zostało pokazane. Co jest zrozumiałe bo nie miał innej możliwości. Ale właśnie ze względu na to nie ma tu żadnych niespodzianek. Nic się nie dowiemy o Korei spoza obrazu stolicy, który pokazał mu tamtejszy reżim. A pokazuje to samo każdemu. Aczkolwiek to co widzi opisuje bardzo ciekawie. W pewnym momencie już następuje taka nuda. Ponieważ świat, w którym autor się porusza jest jakby światem równoległym, oderwanym kompletnie od normalnego świata i rzeczywistości. Niczym sen. Chodzi ciągle pomiędzy tymi samymi, jedynymi miejscami, które są dozwolone. Z reguły są też opustoszałe i do tego ma do czynienia ciągle z tymi samymi ludźmi, którzy nie mogą pozwolić mu na swobodne poruszanie się i tylko bombardują go propagandą cały czas. Jakby utknął w jakiejś pętli sennej. Przez to pod koniec już trochę nie chce się czytać o kolejnym już muzeum do którego go wiozą, żeby opowiadać o złych kapitalistach. Smutne. A to tylko obraz obcokrajowca, który jest traktowany jak gość honorowy. Strach pomyśleć jak to wygląda dla zwykłych koreańczyków. Autor porównuje to do książki 1984, którą podarowuje jednemu z przewodników, ale wydaje mi się, że większość Koreańczyków z północy dużo by oddało, żeby ich życie wyglądało tak jak z tej książki bo raczej mają nieporównanie gorzej. Tak jak dla większości ludzi jest to horror, dla nich przypuszczam, że jest to obraz trochę lepszego świata.
Książka bardzo lekka i z humorem opisuje pobyt autora w Korei Północnej. Było ciekawie poczytać te sprawozdanie aczkolwiek książka ma już 20 lat więc ktokolwiek kto już coś przeczytał lub obejrzał o Korei nie będzie niczym za bardzo zaskoczony. Przypuszczam, że była bardziej pasjonującą lekturą kiedy się ukazała. Niestety autor opisuje tylko to co mu zostało pokazane. Co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy człowiek potrzebuje czegoś dobrego, wraca do publikacji, któr
e lubi. Powtórka z podróżniczo-pracowniczej przygody w Korei Północnej
znów zagościła w moim czytelniczym świecie.
Autor komiksu odwiedza służbowo komunistyczną Koreę. Jedzie tam tylko na dwa miesiące, by pracować przy produkcji animacji dla dzieci. Tyle czasu można wykorzystać na poznanie nowego kraju, prawda? Otóż nie do końca. Delisle może i podróżuje, ale tylko wyznaczonymi ścieżkami, u boku ma tłumacza i przewodnika. Nie zapominajmy też o aparacie bezpieczeństwa, który podąża za nim krok w krok.
Nasz kanadyjski rysownik jest jednak bystrym obserwatorem i udanie (kolejny raz) przedstawia obraz innego kraju z jego paradoksami, absurdami i uwielbianiem dla władcy. Poznajemy "zabytki" - muzea, budowle i pomniki wybudowane ku czci Kim Dzong Ila.choć czasami uda się umknąć bacznym obserwatorom i samemu zasmakować wielkiego świata.
Świetne oko, lekka kreska, rysunkowe żarty, sarkazm i ironia to kwintesencja tej publikacji. Dodam, że wciąż aktualnej i wartej poznania.
Gdy człowiek potrzebuje czegoś dobrego, wraca do publikacji, któr
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toe lubi. Powtórka z podróżniczo-pracowniczej przygody w Korei Północnej
znów zagościła w moim czytelniczym świecie.
Autor komiksu odwiedza służbowo komunistyczną Koreę. Jedzie tam tylko na dwa miesiące, by pracować przy produkcji animacji dla dzieci. Tyle czasu można wykorzystać na poznanie nowego kraju,...
Kristo - krótko.
Z komiksu dowiedziałem się więcej o Korei komunistycznej, niż z innych źródeł. Autor tam po prostu był dłuższy czas i umiejętnie przekazał w formie obrazkowej. Atmosfera surrealnej grozy i alternatywna rzeczywistość odciętych od świata Koreańczyków jest namacalna.
Kristo - krótko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ komiksu dowiedziałem się więcej o Korei komunistycznej, niż z innych źródeł. Autor tam po prostu był dłuższy czas i umiejętnie przekazał w formie obrazkowej. Atmosfera surrealnej grozy i alternatywna rzeczywistość odciętych od świata Koreańczyków jest namacalna.
Relacja autora z pobytu w stolicy Korei Północnej. Z zawodu animator wyrusza do tego zamkniętego kraju, aby stworzyć kreskówkową adaptacje jednego z francuskich komiksów. Swoją drogą zastanawiające jest dlaczego robią to akurat tam. Na miejscu zastaje dziwaczną rzeczywistość. Żołnierze chodzą tyłem, dzieci podlewają trawnik, a masa ochotników robi rzeczy za miske ryżu. Wszędzie musi poruszać się z przewodnikiem i tłumaczem, dlatego jeździ z nimi wszędzie, głównie do muzeów i miejsc kultu wielkiego wodza. Jedynie kilka restauracji i hoteli dla obcokrajowców pozwala mu zachowywać się normalnie. Ładna czarno-biała kreska oraz przystępny humor. Polecam.
Relacja autora z pobytu w stolicy Korei Północnej. Z zawodu animator wyrusza do tego zamkniętego kraju, aby stworzyć kreskówkową adaptacje jednego z francuskich komiksów. Swoją drogą zastanawiające jest dlaczego robią to akurat tam. Na miejscu zastaje dziwaczną rzeczywistość. Żołnierze chodzą tyłem, dzieci podlewają trawnik, a masa ochotników robi rzeczy za miske ryżu....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom podróżniczej serii komiksowej Guya Delisle’a i tym razem podróż służbowa do stolicy Korei Północnej, czyli tytułowego Pjongjangu. Autor będzie pracował nad animacją filmową i w miarę możliwości pozna trochę ten najbardziej zamknięty kraj na świecie.
Nie była to długa podróż, zatem i powieść nie jest zbyt rozwlekła. Mam wrażenie, że znacznie mniej jest tutaj ciekawostek o odwiedzanym miejscu niż było to w przypadku tomu o Chinach. Ciężko jednak mieć pretensje, bo Korea Północna naprawdę jest bardzo specyficzna.
Nie będzie tutaj swobodnego zwiedzania miasta, włóczenia się po ulicach, rozmów z przypadkowymi mieszkańcami, ani lokalnej kuchni.
Były za to wszechobecne wizerunki wodza, permanentne braki prądu, nielegalnie przywiezione radio, Wystawa Przyjaźni, niedokończony do dziś (od 1987 roku) hotel Rjugjong, dużo dziwnej muzyki, sporo zakazów i wszechobecna propaganda, która prawdopodobnie płynie już mieszkańcom tego kraju we krwi.
Drugi tom podróżniczej serii komiksowej Guya Delisle’a i tym razem podróż służbowa do stolicy Korei Północnej, czyli tytułowego Pjongjangu. Autor będzie pracował nad animacją filmową i w miarę możliwości pozna trochę ten najbardziej zamknięty kraj na świecie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie była to długa podróż, zatem i powieść nie jest zbyt rozwlekła. Mam wrażenie, że znacznie mniej jest tutaj...
Gut Delisle napisał w swoim komiksie, że o Korei Północnej więcej dowiesz się z prasy, niż od samych mieszkańców tego kraju. Czytając "Pjongjang" opisujący dwumiesięczną wizytę autora w Korei Północnej w 2003 roku, doszedłem do wniosku, że ten kraj to czysty surrealizm. Tam prawa logiki, jak trafnie zauważa Delisle, po prostu nie istnieją. Poziom propagandy jest tak niebotyczny, że przekracza wszelkie granice. Niemniej Koreańczycy, lud prawdziwie wyzwolony, ostatnia ostoja "normalności" na tym świecie, święcie wierzą w otaczających ich bełkot. Po lekturze tego komiksu, rozumiem też lepiej, czemu inne kraje przyzwalają na trwanie tego chorego paradoksu. Odpowiedź jest jedna i w sumie nasuwała się od dawna - biznes.
Guy Delisle przybył do tego paradoksu, zwanego "Rajem na ziemi", w ramach projektu zleconego przez firmę gdzie pracował. Miał pomóc głównemu (i jedynemu) studiu animacji w Korei Północnej, stworzyć projekt kreskówki. Już na starcie nasz rysownik natrafił na serię dziwnych sytuacji, ale to co czekało go potem, przerosło nawet moje wyobrażenie o tym kraju. Wyobraźcie sobie czteropasmową autostradę, którą jedzie... jeden pojazd. Dosłownie jeden. Do tego wlecze się 80 km/h gdyż kierowca przestrzega przepisów. Mało? No to co powiecie na "ochotników" zamiatających (tak, dobrze czytacie) rzeczoną autostradę, którą zbudowano tylko w jednym celu - aby z Pjongjang dojechać do Muzeum Pałacu Przyjaźni. Oczywiście absurdy na tym nie poprzestają. Sam przybytek zbudowano z granitu i wpakowano go w górę, tworząc jednocześnie schron przeciwatomowy. Dlaczego? Aby chronić prezenty, jakie z całego świata otrzymał Kim Ir Sen i jego syn, a jest tego towaru naprawdę dużo. Samo przedstawienie fragmentu kolekcji wprawia w osłupienie, a jednocześnie budzi na ustach czytelnika uśmiech politowania. Szczególnie gdy czytamy wzięte wręcz z kosmosu dane statystyczne, przywoływane przez przewodnika muzeum.
Powyższy przykład to jeden z wielu, tak poronionych sytuacji, a są jeszcze bardziej sfiksowane. Sam Ukochany Przywódca, to w praktyce chodząca wersja Boga. Wszyscy antyczni herosi przy nim wymiękają. Gość jest prezydentem nawet po śmierci, a to czego dokonał za życia, gdyby było prawdą, wprawiłoby w osłupienie. Oto dowód na to, jak ideologia marksistowska potrafi zrównać z ziemią zdrowy rozsądek. Jeśli ktoś twierdzi, że obecnie w Polsce mamy reżim, to lepiej niech sięgnie po ten komiks, przeczyta go i zastanowi się jeszcze raz nad swoimi słowami. Tam człowiek potrafi wyparować, niemal dosłownie, za to że nie ma w klapie kurtki znaczka z Ukochanym Przywódcą. Kurde, można polecieć za to, że znaczek jest brudny. Poziom reżimu jest tam tak absurdalnie wysoki, że przekracza to definicję abstrakcji.
Problem polega na tym, że reżim wytępił wolną wolę pośród mieszkańców tego kraju. Oni naprawdę wierzą w cały ten bełkot. To co zadziwia przyjezdnych, w tym autora komiksu, dla Koreańczyków jest czymś zupełnie normalnym. Tutaj pojawia się kolejny paradoks - kapitalizm jest zły. Wyzysk robotnika jest zły. Wolny rynek jest zły. Niemniej nie przeszkadza to robić Korei Północnej dobrych interesów z sąsiadami czy krajami z innych kontynentów. Nawet Amerykanie, wróg numer jeden, mogą przyjechać do ego kraju, jeśli odpowiednio sypną groszem. Tak więc pieniądz złego kapitalisty, jest dobry zawsze, a Pan i niepodzielny władca tego kraju, ma dość forsy, aby móc kupić granit na zbudowanie ogromnej wieży, ku pamięci swego tatusia.
Guy Delisle zwraca swoim komiksem uwagę na bardzo ważny czynnik. Nawet gdyby wyzwolić Koreę Północną spod jarzma Kimów, to co by to faktycznie dało? Wolność? Ci ludzie nie potrafią samodzielnie myśleć, bo każde sprzeciwienie się słowom umiłowanego przywódcy, równa się zdradzie.Minęło 15 lat od wizyty Delisle w tym dziwnym kraju, zatem sytuacja na pewno tam się tylko pogorszyła. Jego komiks jest ważny i chętnie czytany. Świadczy o tym choćby fakt, ze przedstawiony tutaj album, to już trzecie wydanie tego tytułu w Polsce. Zatem nadal jest zapotrzebowanie na ten komiks, który musi się sprzedawać. W moje opinii trzeba go przeczytać. Choćby po to, aby samemu się przekonać, jak chorą ideologią jest marksizm oraz komunizm. Choć nie jestem pewien, czy to co dzieje się w Korei Północnej, można jeszcze rozpatrywać w tych ramach.
Gut Delisle napisał w swoim komiksie, że o Korei Północnej więcej dowiesz się z prasy, niż od samych mieszkańców tego kraju. Czytając "Pjongjang" opisujący dwumiesięczną wizytę autora w Korei Północnej w 2003 roku, doszedłem do wniosku, że ten kraj to czysty surrealizm. Tam prawa logiki, jak trafnie zauważa Delisle, po prostu nie istnieją. Poziom propagandy jest tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUdało mi się w końcu dotrzeć do kolejnego komiksu Guya Delisle – Phenian. I znów autor – kanadyjski rysownik i animator opowiada nam o kawałku swojego życia. Tym razem został wysłany przez swoją firmę do stolicy Korei Północnej, żeby nadzorować prace nad francuskim filmem animowanym.
(Nowe wydanie książki z 2018 roku ma tytuł Pjongjang).
O Korei Połnocnej wiemy – jedna z najmocniej strzeżonych dyktatur na Ziemi. Od czasu do czasu dziennikarze przemycają stamtąd jakieś zdjęcia i filmy. Mimo, że reżim dba, o to, żeby ani na chwilę nie zostawić osób z zewnątrz samych. Cały czas towarzyszą im tłumacze, zaś przemieszczanie się jest możliwe wyłącznie do określonych miejsc.
[...]
https://www.speculatio.pl/phenian/
Udało mi się w końcu dotrzeć do kolejnego komiksu Guya Delisle – Phenian. I znów autor – kanadyjski rysownik i animator opowiada nam o kawałku swojego życia. Tym razem został wysłany przez swoją firmę do stolicy Korei Północnej, żeby nadzorować prace nad francuskim filmem animowanym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(Nowe wydanie książki z 2018 roku ma tytuł Pjongjang).
O Korei Połnocnej wiemy – jedna z...
W lekki sposób opowiada o smutnych absurdach życia pod kloszem dyktatury. Podobał mi się bardziej od relacji z Chin i Myanmy. Jak to u Delisle – są to po prostu obserwacje, niestety – dość powierzchowne. Ciekawe, ale jednak pozbawione głębszej analizy. O rozwinięcie prosi się choćby kwestia, że w kraj zamieniony w wielki obóz koncentracyjny zarabia wynajmując siłę roboczą zachodnim firmom rozrywkowym. W takiej perspektywie rola pana Delisle jest trochę dwuznaczna.
Może w końcu sięgnę po reportaż "Światu nie mamy czego zazdrościć", który stoi u mnie w kolejce od dawna.
No i zdecydowanie polecam film dokumentalny "Defilada" Andrzeja Fidyka.
W lekki sposób opowiada o smutnych absurdach życia pod kloszem dyktatury. Podobał mi się bardziej od relacji z Chin i Myanmy. Jak to u Delisle – są to po prostu obserwacje, niestety – dość powierzchowne. Ciekawe, ale jednak pozbawione głębszej analizy. O rozwinięcie prosi się choćby kwestia, że w kraj zamieniony w wielki obóz koncentracyjny zarabia wynajmując siłę roboczą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to