Powrót na wrzosowisko

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Return Of The Native
- Data wydania:
- 1992-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1979-01-01
- Data 1. wydania:
- 1995-01-01
- Liczba stron:
- 283
- Czas czytania
- 4 godz. 43 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788385377214
- Tłumacz:
- Aldona Szpakowska
Jednym z bohaterów tej powieści, nie mniej znanej niż "Tessa D'Urberville", uczynił Hardy osobliwą przyrodę Wessexu. Tytułowe wrzosowisko Egdon staje się ukrytą inspiracją powieściowych wydarzeń. To właśnie surowość rodzinnych stron budzi w bohaterach tęsknotę lub rozczarowanie, a także przyciąga ich lub odpycha.
Losy dwojga głównych postaci - Eustachii i Clyma - ilustrują sprzeczność, tak znamienną dla powieści Hardy'ego: przeciwieństwo między przywiązaniem do miejsca narodzin a ciekawością odmiany i tęsknotą za wielkim światem. Eustachię pociąga rojne wielkomiejskie życie; Clym zaś, znużony Paryżem, wraca do Egdonu, szukając wytchnienia i spokoju. To rozdarcie przesądzi też o ich losach. Przeżywamy tu zderzenie uczuć - małżeńskich, macierzyńskich, synowskich; uczuć jakże prawdziwych, a zarazem niespełnionych, zranionych, tragicznych.
Kup Powrót na wrzosowisko w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Powrót na wrzosowisko
Poznaj innych czytelników
477 użytkowników ma tytuł Powrót na wrzosowisko na półkach głównych- Chcę przeczytać 316
- Przeczytane 161
- Posiadam 38
- Ulubione 7
- Klasyka 6
- 2018 5
- Literatura angielska 4
- Obyczajowe 3
- Literatura brytyjska 3
- XIX wiek 3






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Powrót na wrzosowisko
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach.
Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów).
Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński...
Zaczęłam czytać, ale ilość opisów dosłownie mnie przygniotła, dlatego przerzuciłam się na słuchowisko Polskiego Radia. Samo wykonanie było fenomenalne — świetni aktorzy, dopracowana realizacja — ale niestety nie uratowało dla mnie samej historii.
Rozumiem, dlaczego ta powieść może podobać się innym, bo ma swój klimat, ale do mnie nie trafiła zupełnie. Fabuła wydała mi się zbyt rozwleczona, a wątki miłosne zagmatwane do tego stopnia, że bardziej przypominały telenowelę niż klasyczną opowieść romantyczną. Postaci często działały mi na nerwy, a Eustachii po prostu nie mogłam zdzierżyć.
Doceniam język i pewne elementy nastroju, jednak całość okazała się dla mnie męcząca i zamiast wciągać — zniechęcała.
Zaczęłam czytać, ale ilość opisów dosłownie mnie przygniotła, dlatego przerzuciłam się na słuchowisko Polskiego Radia. Samo wykonanie było fenomenalne — świetni aktorzy, dopracowana realizacja — ale niestety nie uratowało dla mnie samej historii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozumiem, dlaczego ta powieść może podobać się innym, bo ma swój klimat, ale do mnie nie trafiła zupełnie. Fabuła wydała mi się...
[...]
-Miłość nie trwa wiecznie, ulotni się jak zjawa.
[...]
-Musisz być zawsze przy mnie. A na to pragnienie jest tylko jedno lekarstwo. Zostań moją żoną.
-Cynicy mówią, że to wyleczy z pragnień, bo wyleczy z miłości.
𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" !
W oryginale "The Return of the Native" to 6 powieść, która stała się jedną z najpopularniejszych i najbardziej cenionych książek Thomasa Hardy'ego. Chociaż zamierzał podzielić powieść na pięć książek, odzwierciedlając w ten sposób klasyczny format tragiczny , Hardy podporządkował się gustom czytelników książek w odcinkach na tyle, by dodać szczęśliwe zakończenie dla Diggory'ego Venna i Thomasin w szóstej książce, Aftercourses .
Jest to doskonałe studium sposobu, w jaki społeczności kontrolują swoich odmieńców. Historia, która przedstawia losy kilku różnych osób zamieszkujących osady na odludnym wrzosowisku w północnej części Anglii.
Tematy tu zawarte czyli polityka seksualna, udaremnione pożądanie i sprzeczne wymagania natury i społeczeństwa, czynią z tej powieści prawdziwie nowoczesną. Jednak pod tymi nowoczesnymi tematami kryje się klasyczne poczucie tragedii.
𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐖𝐀𝐑𝐓𝐎 !
Słuchowisko Polskiego Radia, które miało swoją premierę 09.02.1997 roku zostało reżyserowane przez Waldemara Modestowicza.
Przekład: Aldona Szpakowska
Adaptacja: Krystyna Kraśniewska
𝐎𝐁𝐒𝐀𝐃𝐀 :
-Adam Bauman - Diggory Venn;
-Mariusz Bonaszewski - Damon Wildeve;
-Krzysztof Chamiec - Kapitan Vye;
-Małgorzata Kożuchowska - Eustachia;
-Agata Kulesza - Tomasina;
-Henryk Machalica - Narrator;
-Sylwester Maciejewski - Christian;
-Ewa Wiśniewska - Pani Yeobright;
oraz
-Piotr Adamczyk, Cezary Kwieciński, Jacek Jarosz
Czas trwania : w trzech odsłonach 45:29 + 44:16 + 45:22
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
𝐃𝐋𝐀 𝐂𝐈𝐄𝐊𝐀𝐖𝐒𝐊𝐈𝐂𝐇 :
Z głęboko wadliwą bohaterką, oczywiście jak na tamte czasy, otwartym przyznaniem się do nielegalnych związków seksualnych, "The Return of the Native" wzbudziło pewne zdziwienie, gdy po raz pierwszy ukazało się jako powieść w odcinkach w wiktoriańskiej Brytanii . Chociaż zamierzał podzielić powieść na pięć książek, odzwierciedlając w ten sposób klasyczny format tragiczny , Hardy podporządkował się gustom czytelników książek w odcinkach na tyle, by dodać szczęśliwe zakończenie dla Diggory'ego Venna i Thomasin w szóstej książce, Aftercourses . W pierwotnej koncepcji Hardy'ego Venn zachowuje swój dziwny charakter reddlemana, podczas gdy Thomasin dożywa swoich dni jako wdowa .
info. wiki
[...]
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-Miłość nie trwa wiecznie, ulotni się jak zjawa.
[...]
-Musisz być zawsze przy mnie. A na to pragnienie jest tylko jedno lekarstwo. Zostań moją żoną.
-Cynicy mówią, że to wyleczy z pragnień, bo wyleczy z miłości.
𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" !
W oryginale "The Return of the Native" to 6 powieść, która stała się jedną z najpopularniejszych i najbardziej cenionych...
Bardzo dobra powieść, jak każda Hardy’ego. To jeden z moich ulubionych pisarzy wiktoriańskich i nie zawodzi. Doskonale opisuje ciemniejsze strony ludzkiego charakteru oraz wierny obraz XIX-wiecznej wsi z ówczesnymi zabobonami i tradycjami. Fabuła wartka i czuć od początku ciążące nad bohaterami farum (jak to zwykle u Hardy’ego). Mimo wszystko nadal moimi ulubionymi powieściami pozostaną Tessa Urberville i Burmistrz Casterbridge, ale po Powrót na wrzosowisko z pewnością warto sięgnąć na późniejszym etapie, bo to wciąż wyśmienita klasyka.
Bardzo dobra powieść, jak każda Hardy’ego. To jeden z moich ulubionych pisarzy wiktoriańskich i nie zawodzi. Doskonale opisuje ciemniejsze strony ludzkiego charakteru oraz wierny obraz XIX-wiecznej wsi z ówczesnymi zabobonami i tradycjami. Fabuła wartka i czuć od początku ciążące nad bohaterami farum (jak to zwykle u Hardy’ego). Mimo wszystko nadal moimi ulubionymi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHardy to klasyka. Powieść jest świetna.
Hardy to klasyka. Powieść jest świetna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytanie tej wspaniałej lektury wymaga odpowiedniej atmosfery. W ciszy i spokoju najlepiej z akompaniamentem deszczu uderzającego w parapet, można wczuć się w atmosferę barwnie przedstawionej przez autora krainy. Książka jak filmy Alfreda Hitchcock'a dozuje emocje które wybuchają niczym nabrzmiały lawą wulkan w końcowym akcie tego dzieła.
Lektura dla każdego, ponadczasowa ukazująca życie prostego człowieka, którego losy mogą diametralnie się zmienić, niczym nurt meandrującego górskiego potoku pod wpływem drobnego z pozoru nic nieznaczącego kamyka spadającego w jego środek.
Niezwykle ujęła mnie umiejętność autora w kierowaniu uczuciem sympatii i antypatii w stosunku do bohaterów żonglując nim niczym mistrz cyrkowy.
Polecam wszystkim tę pozycję szczególnie na jesienne długie wieczory, by zanurzyć się w atmosferze tajemniczej i magicznej krainy starożytnego Egdonu.
Czytanie tej wspaniałej lektury wymaga odpowiedniej atmosfery. W ciszy i spokoju najlepiej z akompaniamentem deszczu uderzającego w parapet, można wczuć się w atmosferę barwnie przedstawionej przez autora krainy. Książka jak filmy Alfreda Hitchcock'a dozuje emocje które wybuchają niczym nabrzmiały lawą wulkan w końcowym akcie tego dzieła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura dla każdego, ponadczasowa...
Miło się słuchało, tym bardziej, że czytający to wyjątkowy lektor, angielski aktor, laureat wielu artystycznych nagród, (w tym m.in. nagrody im. K.Kieślowskiego wręczonej na festiwalu operatorów filmowych Camerimage w Bydgoszczy),pan Alan Rickman. Zawsze potrafił mnie przyciągnąć swoim hipnotyzującym głosem, raz głębokim i aksamitnym (o takich moja siostra mówi "niskoerotyczne" ;D),raz niezwykle twardym jak hartowana stal! Jak tylko się dowiedziałam, że pan A.R. nagrał audiobook, od razu wiedziałam, że muszę się zapoznać z tą pozycją.
Trochę jestem rozczarowana faktem, że mimo iż rzecz rozgrywa się na wrzosowisku (co zwykle budzi jakieś romantyczne skojarzenia ;D),scen, w które niskoerotyczny głos lektora mógłby się cudnie wpasować, tyle co kot napłakał.... Odejmuję za to gwiazdki! Dobrze, że tyle tu opisów przyrody. Głęboki, aksamitny głos jak najbardziej tu pasuje ;D Szkoda, że to jedyny audiobook, którego można posłuchać w takim wykonaniu.
Żałuję, że nie miałam okazji podziwiać pana A.R.w teatrze. Musiał tam robić ogromne wrażenie. Zarówno w filmach z jego udziałem, które dane mi było oglądać, jak i w niniejszym audiobooku słychać w jego głosie pewną teatralną manierę, choć moim zdaniem dodaje mu to uroku. ;D
Narzekać się nie da - czysty angielski akcent i doskonała dykcja, tworzą świetną jakość i specyficzny angielski klimat. Całość absolutnie godna, za przeproszeniem, członka Royal Shakespeare Company. Jak widać - mam do tego pana absolutną słabość ;D
Polecam jednak z czystym sumieniem.
Miło się słuchało, tym bardziej, że czytający to wyjątkowy lektor, angielski aktor, laureat wielu artystycznych nagród, (w tym m.in. nagrody im. K.Kieślowskiego wręczonej na festiwalu operatorów filmowych Camerimage w Bydgoszczy),pan Alan Rickman. Zawsze potrafił mnie przyciągnąć swoim hipnotyzującym głosem, raz głębokim i aksamitnym (o takich moja siostra mówi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo mnie skłoniło do przeczytania tej książki? Lektor. Tak, lektor! Do szpiku kości angielski gentleman. Nawiasem mówiąc, mój ulubiony aktor. Najpierw zaopatrzyłam się więc w angielski audiobook, a potem polską książkę. Z tym, że dawkowałam obie rzeczy jednocześnie ;D Poszłam na łatwiznę po prostu. To taki mój sprytny sposób na moją nienachalną znajomość języka.
Historia natomiast zdawałoby się skądinąd znajoma. O miłości. Niejednej. Na wrzosowisku ;D O prowincjonalnych intrygach i plotkach, o magii i wiejskich zabobonach, o tym kto pasuje, a kto nie do tutejszego środowiska, o zazdrości i laleczkach voodoo. O tym, że kiedy piękna dziewczyna zawróci w głowie dobrze zapowiadającemu się młodemu człowiekowi i on z tego powodu czyni różne głupstwa, to wiadomo od razu, że to czarownica. Trzeba ją dźgnąć znienacka w kościele, upuścić tej małpie krwi! To właśnie ta wiedźma pali ogniska na wrzosowisku wieczorową porą i hipnotyzuje bogu ducha winnych ludzi. W dodatku jest niebywale wyrachowana, ma swoje przemyślane cele. Nieodrodna femme fatale!
"Istnieje pewien sposób natężenia światła, pewna jego tonacja, która wpływa na zakłócenie równowagi zmysłów i niebezpiecznie wzmaga czulsze nastroje, a połączona z ruchem potęguje aż nadmierne emocje, podczas gdy rozsądek pozostaje w stosunku odwrotnie proporcjonalnym, usypia i ślepnie – i takie właśnie światło padało z księżycowej tarczy".
Malownicze opisy przyrody potęgują niezwykły nastrój.
"Wszystko tchnęło idealną harmonią. Słońce, spoczywające na linii horyzontu, słało po ziemi strumienie blasku spoza miedzianych i liliowych obłoków, układających się płatami pod seledynem nieba. Wszystko co było ziemne i znajdowało się na ziemi pomiędzy nimi a słońcem, otaczała purpurowa mgła, w której chmary brzęczących komarów, kłębiąc się i wirując, błyskały jak iskry"
Kto by przypuszczał, że prosta, leniwie tocząca się opowieść o codziennym życiu kilkorga mieszkańców wrzosowiska, tajemniczego pustkowia zwanego Egdon Heath, przeistoczy się nagle w prawdziwy dramat?
"O sile ciosu decyduje różnica między tym, czego oczekujemy, a co następuje". A co, jeśli w ogóle go nie oczekujemy? Czasem jedna nasza czynność, lub właśnie bezczynność, powoduje całą lawinę dramatycznych wydarzeń, a jeden niedoręczony na czas list, powoduje tragedię. Po takiej historii trudno nie uwierzyć w "efekt motyla". Czy trzepot jego skrzydeł nad rodzimym uroczyskiem może wywołać trzęsienie ziemi na antypodach? Prosta historia o sile sprawczej skomplikowanych uczuć. Dobra na leniwe niedzielne popołudnie.
Co mnie skłoniło do przeczytania tej książki? Lektor. Tak, lektor! Do szpiku kości angielski gentleman. Nawiasem mówiąc, mój ulubiony aktor. Najpierw zaopatrzyłam się więc w angielski audiobook, a potem polską książkę. Z tym, że dawkowałam obie rzeczy jednocześnie ;D Poszłam na łatwiznę po prostu. To taki mój sprytny sposób na moją nienachalną znajomość języka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria...
Trzecie spotkanie z epoką wiktoriańską oczami T. Hardy'ego, po "Z dala od zgiełku", który mnie zauroczył wciąż jestem głodna....
Wrzosowiska Egdonu piękne a zarazem posępne i złowrogie stają się miejscem akcji wybuchu wielkiej namiętności....a duchy Eustachii i Damona unoszą się.
"...Przedwieczorny zmierzch i rozległy obszar ugoru, znanego jako wrzosowisko Egdon, przybrało barwę coraz ciemniejszego brązu.
Zwiastującą nisko białawą płachtą obłoków, która odcinała go od nieba, wyglądała jak namiot mający za podstawę całe wrzosowisko.(...)Zasnutych tym białym welonem, z pokrytą ciemną roślinnością ziemią.(...)
Ponury wygląd tej okolicy potrafił niejednokrotnie opóźnić świt, omroczyć blask południa, zwiastować grozę nie rozpętanych jeszcze burz, a bezksiężycową nieprzeniknioną ciemność nocy wypełnić przerażeniem i trwogą.(...)Objawiało się jego wspaniałe, osobliwe piękno.(...)
Naturę Egdonu wyczuwało się najlepiej, gdy nie widziało się wyraźnie szczegółów krajobrazu.(...)Obszar porosłych wrzosem wzgórz i dolin jak gdyby podnosił się na powitanie miłej mu.(...)Tym , którzy wrzosowisko ukochali, jawiło się ono we wspomnieniach, jako miejsce szczególnie bliskie i łaskawe.(...)Tak bliskie uśmiechnięte, kwieciste i urodzajne równiny.(...) W godzinie zmierzchu krajobraz Egdonu tchnął majestatem, lecz nie surowością, urzekał dostojeństwem bez ostentacji, zda się, przed czymś ostrzegał i był prawdziwie wielki w swej prostocie..."
Czyniąc to niezwykłe miejsce natury żywiołem wielkiej miłości Eustachii i Damona przeniósł nas w zakamarki ludzkich psychiki, pragnień, upokorzeń. Poznajemy losy Eustachii i Damona, Tomasiny i Clyma, ta czwórka w szaleństwie pragnień i dążeń popełni błędy, które naprawia Viggory Venn.
Pan Venn to bardzo tajemnicza postać, którą Hardy wprowadzając uczynił tę powieść realną i ciepłą, to sprzedawca farb, czarodziej, przedsiębiorca mleczarski. Pracowity człowiek, który jak Hermes zajmuje się posłannictwem i korygowaniem zaistniałych sytuacji, gotowy poświęcić wszystko, aby uczynić szczęśliwymi wszystkich dookoła, kosztem własnych uczuć.
Nie jest to łatwe zadanie, namiętność skrzy, nienawiść kiełkuje, a na wrzosowisku wciąż płonie ognisko...
Powieść przypomina trochę "Wichrowe wzgórza" polecam książkę.
Polecam do pakietu również słuchowisko "Teatr Wyobraźni" pt: "Powrót na wrzosowisko", trzy części, słucha się fantastycznie, głos Eustachii podstawia M. Kożuchowska i jest doskonała w tej roli.
Film "Miłość z wrzosowiska" z 1994 roku w roli Eustachii - Catherine Zeta-Jones a Damona - Clive Owen, film nie jest arcydziełem, przyjemnie przenosi w wiktoriańską epokę z pięknymi plenerami i oprawą muzyczną.
Trzecie spotkanie z epoką wiktoriańską oczami T. Hardy'ego, po "Z dala od zgiełku", który mnie zauroczył wciąż jestem głodna....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWrzosowiska Egdonu piękne a zarazem posępne i złowrogie stają się miejscem akcji wybuchu wielkiej namiętności....a duchy Eustachii i Damona unoszą się.
"...Przedwieczorny zmierzch i rozległy obszar ugoru, znanego jako wrzosowisko Egdon, przybrało...
Ta książka już od pierwszych rozdziałów stała mi się bliska za sprawą Clyma Yeobrighta. Jego tęsknota za miejscem narodzin, dla wielu tak niezrozumiała, dla mnie dziwnie bliska. Tytułowe wrzosowisko jawi się nam jako miejsce tajemnicze i ujmujące, ale także posępne, surowe, z brakiem perspektyw. Jakie to prawdziwe – nie doceniasz tego miejsca, gdy masz je na co dzień, gdy każdego poranka budzisz się właśnie tam, gdy wiesz, że ono przyjmie nawet twoje wieczne nań narzekania. Ale gdy opuścisz rodzinne strony, gdy porwie cię wielkomiejski świat, wtedy docenisz, zatęsknisz, nie jedną i nie dwie łzy za nim uronisz. Sekret niedostrzegalnego piękna twojego miejsca na ziemi polega na tym, że trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć. A tego uczy nas właśnie rozłąka.
Dość jednak smutków natury osobistej. Wrócmy do bohaterów, którzy wzbudzali we mnie mocne uczucia, często ambiwalentne. Wspomniany uprzednio Clym, jakże romantyczna dusza, o której szczęście drżałam, domyślając się, kto stanie na jego drodze, zawiódł mnie jednak, lekceważąc słowa matki. I choć z pewnością nie można go obwinić o jej śmierć, to jednak dotrwawszy do końca powieści, nachodzi człowieka pytanie: czy warto było?
Kto mnie zna, ten wie, że postaci romantyczne uwielbiam, nawet pomimo kłopotów, jakie nań ten romantyzm ściąga. Czytając tę książkę, odkryłam, że jest pewien rodzaj romantyzmu, którego nie rozumiem i zrozumieć nie chcę. To ten romantyzm nazwany przeze mnie egoistycznym, który reprezentuje Eustachia. Idealizacja własnych pragnień, które nijak nie przystają do otaczającej rzeczywistości – tak czyni wielu z nas, czekając na spełnienie wydarzeń, które nie mają prawa się spełnić. W życiu przychodzi jednak taki moment, kiedy uświadamiasz sobie, że to, co sobie wymarzyłeś, pozostanie już zawsze w sferze marzeń i że tak naprawdę w ogóle ci to nie przeszkadza. To właśnie wtedy zaczynasz dostrzegać pozytywy tu, na ziemi. A dostrzegasz je, bo zaczynasz szukać, bo przestajesz patrzeć na świat przez pryzmat tego, co sobie wymarzyłeś. Eustachia przegapiła gdzieś ten moment, do końca pozostając wyrachowaną marzycielką. Przecież nawet krocząc przez wrzosowisko na spotkanie Wildeve’a, kiedy uświadomiła sobie, że nie ma pieniędzy na ucieczkę, nieobce były jej kalkulacje – nie było dla niej bowiem problemem przeniewierzenie przysięgi małżeńskiej, ale to, że Wildeve nie jest mężyczną, dla którego warto utracić reputację. Smutne to, ale też potwierdzające prawdę starą jak świat – gdzie wina, tam i kara nadejdzie, a dalsze losy Eustachii są tego potwierdzeniem.
Pomimo sprzecznych uczuć, które były moim udziałem przy lekturze „Powrotu na wrzosowisko”, znalazłam postać, która skradła moje serce już od pierwszych stronnic, a kolejne tylko potwierdzały słuszność mojego wyboru. Diggory Venn, postać początkowo ledwie uchwytna, a jednak tak niezmiernie ważna. Sprzedawca farby pojawiał się w każdym znaczącym momencie fabuły, by wpłynąć na losy bohaterów bardziej od niego charyzmatycznych i zajmujących, a potem dobrowolnie, po cichu usuwać się w cień. Tak inny od tragicznej Eustachii, tak mało zwracający na siebie uwagę i jednocześnie tak stały, niezbędny. Dla mnie ta książka nie jest opowieścią o nieszczęśliwej miłości dwojga niedopasowanych do siebie ludzi – Eustachii i Clyma. To opowieść o Diggorym Vennie, który niczym dobry duch czuwał nad losami pozostałych bohaterów, nie tylko nad losem Tomasiny. To opowieść o tym, że stałość i ten rodzaj romantyzmu, w którym stawiasz innych ponad własnymi pragnieniami, potrafi doprowadzić i do twojego szczęścia, choć wszystko zdaje się temu przeczyć. Bo gdy ostatnie tchnienie wydadzą uczucia tak intensywne, że nie sposób, by trwały wiecznie, to właśnie stałość okaże się najważniejszą zaletą, czymś, dzięki czemu jesteśmy w stanie się podnieść. Bo trzeba marzyć, ale nie można zapomnieć o tym, by w rzeczywistości odnajdywać coś, dla czego warto żyć. Tylko wtedy upadek z krainy marzeń nie będzie zbyt bolesny.
Książkę szczerze polecam osobom skłonnym do marzeń, ale i do przemyśleń nad tym, czy warto je przedkładać nad rzeczywistość.
Ulubione cytaty:
„Nie są nam tak bliskie uśmiechnięte, kwieciste i urodzajne równiny, one bowiem na stałe harmonizować mogą jedynie z egzystencją budzącą większe nadzieje niż nasza”.
Ta książka już od pierwszych rozdziałów stała mi się bliska za sprawą Clyma Yeobrighta. Jego tęsknota za miejscem narodzin, dla wielu tak niezrozumiała, dla mnie dziwnie bliska. Tytułowe wrzosowisko jawi się nam jako miejsce tajemnicze i ujmujące, ale także posępne, surowe, z brakiem perspektyw. Jakie to prawdziwe – nie doceniasz tego miejsca, gdy masz je na co dzień, gdy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to