rozwińzwiń

Rajtar szwedzkiego króla

Okładka książki Rajtar szwedzkiego króla autora Leo Perutz,
Okładka książki Rajtar szwedzkiego króla
Leo Perutz Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Klub Interesującej Książki powieść historyczna
188 str. 3 godz. 8 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Klub Interesującej Książki
Tytuł oryginału:
Schwedische Reiter
Data wydania:
1972-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1972-01-01
Data 1. wydania:
2008-03-22
Liczba stron:
188
Czas czytania
3 godz. 8 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Anna Maria Linke
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rajtar szwedzkiego króla w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rajtar szwedzkiego króla

Średnia ocen
7,0 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rajtar szwedzkiego króla

avatar
365
365

Na półkach: ,

Niepozorna, krótka powieść, gdzieś z pogranicza baśni, przypowieści, fantastyki i powieści historycznej. Fabuła umiejscowiona podczas wojny północnej, na samym początku osiemnastego wieku. Punktem wyjścia jest wspólna wędrówka złodzieja i młodego dezertera pochodzenia szwedzkiego, którzy na śląskim pograniczu wspólnie ukrywają się i wpadają w niezwykłą sytuację. A później akcja toczy się przez kilka lat, a wydarzenia biegną w zaskakujący sposób.
Powieść jest świetnie napisana, w lekkim stylu, trochę przygodowym, trochę niczym z ludowego podania czy romantycznej ballady, jednak nie przywodzącym na myśl starych powieści, raczej kojarzącym się z jakimś fantasy w baśniowym klimacie.
Zaskoczyło mnie jak dobrze mi się to czytało, jak historia mnie wciągnęła i jak zmieniały mi się sympatie wobec bohatera tej fabuły. Szkoda, że wydawca już w opisie zdradza główny zwrot akcji, powielają to w opiniach czytelnicy, a to zagranie bardzo dobrze zostało nabudowane w powieści, ma swoje uzasadnienie, rozwija się w tempie, wynika konsekwentnie z przebiegu wydarzeń.
Podsumowując to świetna książka, którą warto wyszperać i przeczytać, a ja już szukam kolejnych tytułów autora.

Niepozorna, krótka powieść, gdzieś z pogranicza baśni, przypowieści, fantastyki i powieści historycznej. Fabuła umiejscowiona podczas wojny północnej, na samym początku osiemnastego wieku. Punktem wyjścia jest wspólna wędrówka złodzieja i młodego dezertera pochodzenia szwedzkiego, którzy na śląskim pograniczu wspólnie ukrywają się i wpadają w niezwykłą sytuację. A później...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
985
960

Na półkach:

Trochę łotrzykowska, trochę baśniowa, a trochę niesamowita powieść historyczna. W przedmowie autor przytacza fragment XVIII-wiecznych pamiętników, których autorka twierdziła, że gdy była dzieckiem, nocą odwiedzał ją ojciec, który w tym samym czasie przebywał na odległej wojnie. Fabuła zmierza do wyjaśnienia, jak to było możliwe, i robi to z wielkim wdziękiem, przedstawiając dzieje bezimiennego złodzieja, który kradnie tożsamość młodego szlachcica, aby żyć jako szczęśliwy mąż, ojciec i gospodarz - przynajmniej do czasu. Dobro i zło splatają się w postaci głównego bohatera w sposób nieco zbyt sentymentalny, ale efekt końcowy jest tak spójny i przyjemny w odbiorze, że można wybaczyć ewentualne fałszywe tony. Rzeczywiście, jak głosi tył okładki, pobrzmiewa w tej historii ton ballad.

Trochę łotrzykowska, trochę baśniowa, a trochę niesamowita powieść historyczna. W przedmowie autor przytacza fragment XVIII-wiecznych pamiętników, których autorka twierdziła, że gdy była dzieckiem, nocą odwiedzał ją ojciec, który w tym samym czasie przebywał na odległej wojnie. Fabuła zmierza do wyjaśnienia, jak to było możliwe, i robi to z wielkim wdziękiem, przedstawiając...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
636
179

Na półkach: ,

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Rajtar szwedzkiego króla na półkach głównych
  • 59
  • 31
26 użytkowników ma tytuł Rajtar szwedzkiego króla na półkach dodatkowych
  • 14
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rajtar szwedzkiego króla

Inne książki autora

Okładka książki Spotkanie poza czasem. Antologia fantastycznej noweli austriackiej Ilse Aichinger, Gerhard Amanhauser, Hans Carl Artmann, Ingeborg Bachmann, Herbert Eisenreich, Hans Flesch-Brunningen, Erich Fried, Peter Handke, Marlen Haushofer, Hugo von Hofmannsthal, Franz Kafka, Stefan H. Kaszyński, Helene Lahr, Alexander Lernet-Holenia, Jakov Lind, Peter Marginter, Gustav Meyrink, Leo Perutz, Herbert Rosendorfer, George Saiko, Oskar Jan Tauschinski, Ilse Tielsch, Walter Toman, Alois Vogel, Franz Werfel, Peter Daniel Wolfkind, Stefan Zweig, Heimito von Doderer, Fritz von Herzmanovsky-Orlando, Peter von Tramin
Ocena 5,9
Spotkanie poza czasem. Antologia fantastycznej noweli austriackiej Ilse Aichinger, Gerhard Amanhauser, Hans Carl Artmann, Ingeborg Bachmann, Herbert Eisenreich, Hans Flesch-Brunningen, Erich Fried, Peter Handke, Marlen Haushofer, Hugo von Hofmannsthal, Franz Kafka, Stefan H. Kaszyński, Helene Lahr, Alexander Lernet-Holenia, Jakov Lind, Peter Marginter, Gustav Meyrink, Leo Perutz, Herbert Rosendorfer, George Saiko, Oskar Jan Tauschinski, Ilse Tielsch, Walter Toman, Alois Vogel, Franz Werfel, Peter Daniel Wolfkind, Stefan Zweig, Heimito von Doderer, Fritz von Herzmanovsky-Orlando, Peter von Tramin
Okładka książki O duchach opowieści prawdziwe Ryūnosuke Akutagawa, F. Anstey, E.F. Baconsky, Edward Frederick Benson, Ann Bridge, Charles Dickens, Richard Hughes, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ladislav Klíma, Władimir Odojewski, Leo Perutz, Edgar Allan Poe, A.T. Quiller-Couch, Jean Ray, A.E.D. Smith, William Somerset Maugham, Bram Stoker, Herbert George Wells, Henry S. Whitehead, Oscar Wilde, Andre Pieyre de Mandiargues, Anatole le Braz
Ocena 6,0
O duchach opowieści prawdziwe Ryūnosuke Akutagawa, F. Anstey, E.F. Baconsky, Edward Frederick Benson, Ann Bridge, Charles Dickens, Richard Hughes, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ladislav Klíma, Władimir Odojewski, Leo Perutz, Edgar Allan Poe, A.T. Quiller-Couch, Jean Ray, A.E.D. Smith, William Somerset Maugham, Bram Stoker, Herbert George Wells, Henry S. Whitehead, Oscar Wilde, Andre Pieyre de Mandiargues, Anatole le Braz
Leo Perutz
Leo Perutz
Leo Perutz, faktycznie Leopold Perutz ( ur. 02 listopada 1882 w Pradze - zm. 25 sierpnia 1957 w Bad Ischl),austriacki pisarz. Perutz Był najstarszym synem Benedykta Perutz, odnosił sukcesy, biznesmen włókienniczy. Pochodzi z rodziny żydowsko-hiszpańskiej. Perutz nie był dobrym studentem. Od 1888/93 uczęszczał do prestiżowej szkoły pijarów w Nowym Mieście w Pradze. Od roku 1899 do 1901 roku uczęszczał do gimnazjum w Imperial Cesky Krumlov, ale znów do matury nie został dopuszczony. W 1901 roku rodzina przeniosła się do Wiednia , gdzie Perutz uczęszczał do szkoły w Rainer, którą opuścił w 1902 roku bez dyplomu. Następnie pracował prawdopodobnie trochę czasu w towarzystwie ojca.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Godzina próby Maria Corti
Godzina próby
Maria Corti
Powieść historyczna traktująca o oblężeniu przez Turków miasta Otranto w Królestwie Neapolu, w 1480 roku. Napisana bez silenia się na stylizację językową, ale za to ciekawie skonstruowaną, bowiem losy obrońców, z racji tragicznego finału określanych później męczennikami, poznajemy z perspektywy kolejnych postaci, w każdym rozdziale innej, przy czym w zasadzie dany rozdział wyczerpuje epizod głównego jego bohatera, a następnie, któraś z postaci drugoplanowych staje się główną i opowieść toczy się nadal, bądź najpierw wraca w przeszłość by z innej strony ujrzeć przeznaczenie obrońców, ich postawę, heroizm w obliczu ciężkiej próby, ale też pokorę i stoicyzm z jakim przyjmują swój los. Można jak niektórzy doszukiwać się tam chrześcijańskiego przesłania, bo wszak to książka o męczennikach za wiarę, ale dla mnie raczej był to obraz prostych ludzi z południa Italii, z samego obcasa włoskiego buta. Ich spojrzenie na życie, postawa, zaciętość, prostolinijność pozwalająca godzić się z okrutnym losem i własnymi słabościami, autorka kontrastuje z możnymi tego świata, obcymi żołnierzami, szlachcicami, szczególnie w ostatnim fragmencie, swoistym epilogu uświęcającym męczeńską postawę, ale i podważającą jej zasadność. I taką interpretacją wskazuje motto zaczerpnięte z wiersza Pablo Nerudy, umieszczone przez autorkę jak drogowskaz. Bardzo to sprawnie napisana powieść, którą czyta się szybko, a która pozwala poczuć więź z bohaterami, wzruszyć się ich losem i zachwycić charakterem. Ta książka to mój początek z czarną serią PIWowską, bardzo udany i zamierzam kontynuować odkrywania wydanych w niej takich godnych lektury tytułów.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na72 lata temu
Historie Günter Grass
Historie
Günter Grass
Książka Historie Guntera Grassa zawierają krótkie, nieraz jednostronicowe i kilku stronicowe opowiadania po jakie sięgnąłem z ciekawości. Miałem nadzieje na dobry zbiór opowieści od autora Blaszanego bębenka, może nie zaskakujących, ale przyzwoicie napisanych. Książka Historie zawierają kilka opowiadań o różnej tematyce napisanych prostym językiem bez jakiś udziwnień trafiających w klimaty obyczajowe z nieco nieraz nutką kryminalną. Napisane dobrze i przyjemnie czyta się, ale niestety myślałem, ze dostanę coś lepszego niż otrzymałem. Po autorze spodziewałem się wiele, lecz zaprezentowane opowiadania są proste i aluzyjne czasami. Zbudowane na prostej historii mające elementy niedomówienia i przemilczenia pewnych rzeczy. Skrótowo napisane bez szaleństwa, ale również coś w nich było nieraz zastanawiającego. Historie zawarte w małym tomiku są pewną ciekawostką, bo nie zaskakują jak można było oczekiwać po takim autorze. Pozostawiają pole do domysłów i przemyśleń w czasie czytania. Książka jest naprawdę krótka i nawet dobrze czyta się. Bohaterowie przedstawieni zostali w sposób niezły i mający do odegrania rolę w historiach. Jednocześnie same opowieści są napisane prosto i autor w kilku zdaniach potrafi nakreślić ciekawy obraz wydarzeń. Dlatego wypadła książka nawet dobrze i fajnie czytało się. Dostałem krótkie historie, które w aluzyjny sposób można zinterpretować i nieźle przy nich spędzić czas. Przyjemnie czyta się i bez problemu. Nie przynudzają w żadnym wypadku, lecz trzeba lubić tak krótkie opowieści stające się obrazami zdarzeń jakie opisuje w nich autor. Sięgając po książkę Guntera Grassa przez przypadek nie wiedziałem czego spodziewać się po zbiorze opowiadań, który okazał się całkiem wypadający przyzwoicie, przy którym spędziłem fajnie czas. Może kiedyś jeszcze sięgnę po książki autora i przekonam się jak wypada w dłuższej formie w powieściach jakie napisał. Książka Historie traktuje jak ciekawostkę i lekka zachętę w stronę zapoznania się z jego twórczością. Jak kiedyś będzie po drodze mi lub spotkam jego książki to może skuszę się na nie mając nadzieje na udane spotkanie z jego powieściami.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na61 rok temu
Piękne lato Cesare Pavese
Piękne lato
Cesare Pavese
Kiedy wyjeżdżam w podroż, piszę wtedy listy bez adresata. Do minionego czasu, do miejscowości, przez które przejechałem, a kiedy niekiedy piszę też dla przyszłości. Są w mych wspomnieniach łąki, na których bawiły się dzieci, są też niezapomniane wystrzały sztucznych ogni, wyłażące seriami z różnych czasów jak chrząszcze bogatki na ciemne ściany. Życie całe jest jakby zabawą w słońcu. Brzoskwinie dojrzałe jak miód, polne dróżki, stada gęsi, odległe wzgórza niczym powietrzne wyspy, aromat rozedrganego powietrza i fig, tarasy, małe gaje oliwkowe, ukradkowe przechadzki wzdłuż morza w cieple ostatnich gwiazd. Kąpiel przy księżycu jakby się piło zimne mleko. Śpiew świerszczy i oddech nieba. Przypominają mi się twarze osób, które kochałem, a moje listy przeobrażają się w ptaki przelatujące po nocnym niebie. Tak jak się jarzy ogon komety, wystrzela nostalgia samotną wiązką światłości. Rozchodzi się skądś zapach wonnego jaśminowca, gdy zaś niespodziewanie głębsze zapadną ciemności, dochodzi moich uszu szmer śpiewających strumyków w głębi ziemi. I księżyc ukazuje się zza koronki drzew. Przez balkonowe drzwi i w ogrodzie prószy wciąż drobnym pyłem światła, które wilgotna ziemia natychmiast wsysa. Żywe drzewo trwa nieruchomo w transie najcichszej woskowej bieli, albo też dygocze sztywno, jak gdyby lada chwila miało się złamać, czy też po prostu chlubi się swoimi klejnotami z dzwoniących kryształów. A wino smakuje wspaniale. Listy bez adresata błąkają się po obszarach serca, wypełniają po brzegi przestwór nocnego nieba i częstokroć zderzają się ze sobą, aby zmienić się w spadające gwiazdy.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na91 rok temu
Upadek ślepców Gert Hofmann
Upadek ślepców
Gert Hofmann
To nie jest książka o nieszczęsnych ślepcach – czy też lepiej: nie przede wszystkim  o nich. To alegoryczna rzecz o ludzkości, która od zawsze po zawsze w swej masie przypomina kroczących po omacku ślepców (BTW: skąd i co to za słowo ten omacek, który brzmi bardzo czesko - jak znienacek?). Ludzkości  skazanej na powtórne, a nieustanne przewracanie się na tych samych przeszkodach, które już sto tysięcy  razy wcześniej były przyczyną upadków, a także następnych ich milionów w przyszłości. A zawsze i wszędzie zawodzi ten, kto przewodzi – uznany przez nieszczęsnych ślepców za lepiej od nich widzącego (nie inaczej jest of course „tu i teraz”…).  To także wielka metafora bycia dostrzeżonym (obsesja dzisiejszego świata),a w kontekście tej książki – namalowanym. Ślepcy przecież muszą przyjąć na wiarę (jak wszystko inne - co na korzyść im nie wychodzi),że zostali namalowani, czyli utrwaleni, a tak naprawę - unieśmiertelnieni. Odwieczne złudzenie ludzkości.  Złudzeniem ślepców nie są zaś szyderstwa, poniżenia, nieśmieszne żarty, których ofiarą padają ze strony widzących. Ci nie odmówią im żadnej podłości, także nieświadomie, jako dzieci.  Widzący są tu zatem przeważnie upostaciowanym złem. Owszem, taka pesymistyczna wizja ludzkości może się nie podobać. Pytanie tylko,  czy zamykanie oczu na rzeczywistość – nie tylko tę książkową - nie czyni nas niejako współbohaterami tej wstrząsającej książki?    Świetnym pomysłem jest narrator wypowiadający się w pierwszej osobie liczby mnogiej. Ten pluralis maiestatis to jakby głos "anty-boga", głos niedoskonałej, choć widzącej, ludzkości - to ona nim mówi o nas samych. Bardzo tu jest miejscu ten oszczędny, surowy język powieści, który służy tylko zupełnie podstawowej komunikacji w elementarnych sprawach. Także autoironia narratora jest tym, co najlepsze w książkach… Wspaniała. Głęboka. Nie do zapomnienia, za to do powracania.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na104 lata temu
Kacper, Melchior i Baltazar Michel Tournier
Kacper, Melchior i Baltazar
Michel Tournier
Ta powieść zmarłego przed kilkoma laty francuskiego pisarza jest bardziej filozoficzną przypowieścią (Michel Tournier studiował filozofię na niemieckim uniwersytecie w Tybindze) niż religijnym apokryfem. Wszyscy znamy historię trzech królów – Kacpra, Melchiora i Baltazara – którzy przybyli do Betlejem, aby złożyć hołd nowonarodzonemu Jezusowi. Biblia, skupiając się na Dziecięciu, nie mówi nam wiele o trzech królach. Tournier wypełnia tę lukę. Nadaje Mędrcom imiona, twarze, historie życia, ambicje i pragnienia. Dzięki Tournierowi nie są już tylko tłem dla człowieka-boga, są ludźmi z krwi i kości. Każda część powieści opowiada o jednym z trzech bohaterów i ich podróży do Betlejem. Jest także czwarty król – Taor – który, jak pozostali, wyrusza, prowadzony kometą i wewnętrznym imperatywem, którego do końca nie rozumie, lecz który przybywa do Betlejem zbyt późno, aby stać się częścią mitu. Dobrze skonstruowana opowieść, chociaż w stylu dzisiaj rzadko stosowanym przez pisarzy – niespiesznym, smakującym każde zdanie, przez religijnych czytelników będzie odebrana jako swoiste uszczegółowienie mitu. Lecz jeśli pozostawimy na marginesie religijny kontekst (o ile to możliwe) otrzymamy poruszającą opowieść o człowieku, którego los i życiowe wybory wynikają nie tylko z bieżących potrzeb, lęków i ambicji, a są – często tego nieświadomi – częścią i bohaterami Historii.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na82 lata temu
Cesarzowa Norbert Frýd
Cesarzowa
Norbert Frýd
158/130/2025 Pierwsza kobieta, która rządziła w Amerykach (jako regentka, w czasie nieobecności mężusia, ale jednak). Pierwsza kobieta, która spała w Watykanie. Siostra Leopolda II, znanego ostatnio głównie z masakr w Kongo. Szwagierka Franca Jozefa, prawie wiecznego cesarza Austro-Węgier (oraz jego żonki, Elżbiety Bawarskiej, czyli cesarzowej Sisi). Żyła długo, ale tragicznie. Znała wszystkich możnych ówczesnego świata, ale nic jej to nie dało. Dlaczego tyle się trąbi w popkulturze o Sisi, a o Carlocie wcale? Chyba nie z powodu jej choroby psychicznej? Van Gogh też nie był całkiem zdrowy! Książka jest świetna, nie rozumiem tych niskich ocen na LC. W warstwie faktograficznej można ją traktować poważnie. Wprawdzie niewiele wiem o tamtych czasach, ale to co wiem zgadza mi się z tym, co w powieści. I co potem poczytałam. W Wikipedii żywot cesarzowej Carloty opisany jest zadziwiająco szczegółowo (w wersji angielskojęzycznej) i też jest spójny z powieścią (w bibliografii są inne źródła, więc można uznać, że powieść nie była podstawą dla autora wpisu). Pojawia się znany mi już wcześniej brat cesarza Franca Jozefa (oraz Maksymiliana (Maksa),męża Carloty),homoseksualista i miłośnik damskich fatałaszków. Dlatego tron CK Monarchii mu przepadł, bo się wcale z tymi skłonnościami nie krył! I wiecie, na cześć prezydenta Meksyku, Benito Juareza, imię otrzymał inny Benito, syn włoskiego kowala. Mussolini się nazywał. W książce to znalazłam, a w Wikipedii potwierdziłam. Niewiarygodne... Sporo takich smaczków znajdziecie w "Cesarzowej". W warstwie literackiej powieść jest napisana ładnie, momentami zabawna i złośliwa. "Cesarzowi pozostało tylko pospieszyć na pole bitwy i zademonstrować nieudolnym generałom, jak się powinno urzędować w wypadku wojny." "...oraz kruche liście sałaty, które chrupały (Carlota i królowa Wiktoria!) jak kozy". "Maks miał w swej garderobie mundur generała dywizji, zgrabne luźne spodnie z lampasami, lśniące buty z cholewkami. Już się nie mógł doczekać, aż się w to ubierze." (w czasie, gdy jego słabiutkie cesarstwo już prawie leżało na łopatkach, pokonane przez republikanów legalnego prezydenta Juareza!) "W aksamitnej rękawiczce - żelazną ręką!" (to Franciszek Józef, niby zaborca, a jednak w porównaniu z carem Rosji i królem Prus (nie wspominając o żelaznym kanclerzu) taki bardziej miły starszy pan z wąsiskami...). I jeszcze "durch dick und duenn" - na dobre i na złe, jakie ładne! A papież, w latach 60-tych XIX wieku domagał się od cesarza Meksyku nie tylko zwrotu dóbr kościoła katolickiego oraz przywrócenia klasztorów i zakonów, ale także zakazu innych wyznań oraz podporządkowania szkolnictwa publicznego i prywatnego księżom. A to przecież nie tak dawno było... Podsumowując: sporo polityki, dużo obyczajówki, niemała szczypta złośliwego humoru i oparta na faktach. Już szukacie?
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na95 miesięcy temu
Pomocnik Bernard Malamud
Pomocnik
Bernard Malamud
Brooklyn, Nowy Jork, lata 50. XX wieku. Przenosimy się w czasie i przestrzeni do nowojorskiej dzielnicy biedoty, do podupadającego sklepu spożywczego prowadzonego przez żydowskich imigrantów z Rosji, w wietrzny listopadowy ranek wciągamy do sklepu ciężkie skrzynki z mlekiem, przesypujemy bułki z torby do drucianego kosza, sprzedajemy jedną z nich za trzy centy siwowłosej Polce, zapalamy grzejnik gazowy, parzymy kawę w sczerniałym emaliowanym garnku, liczymy skromne dochody, zastanawiamy się, gdzie podziała się nasza młodość, dlaczego zmarnowaliśmy życie i jak przetrwać do pierwszego, czekamy na klienta, choć nie nadchodzi i uśmiechamy się ponuro przeglądając żydowską gazetę, jednym słowem, dzielimy troski i aspiracje bohaterów powieści. „Tyle się spodziewał po Ameryce, a dostał tak mało.” Jest w tej książce sporo biedy, cierpienia i trosk, ale niewątpliwie jest to powieść wysokiej duchowej urody, dodająca otuchy moralnej, a do tego czyta się świetnie, dlatego cenię, szanuję, uważam, admiruję i wysoko stawiam, Bernard Malamud, amerykański pisarz pochodzenia żydowskiego, wychowany na Brooklinie w rodzinie imigrantów z Rosji, wierzy, podobnie, jak Dostojewski, że szansę na odkupienie win ma największy nawet grzesznik i ta wiara jest w tym utworze czytelna, jest „zbrodnia”, jest „kara” i jest „nadzieja na odkupienie win”, jest także napięcie pomiędzy światem duchowym a materialnym, tak charakterystyczne dla najważniejszych dzieł Marca Chagalla oraz mnóstwo refleksji o tym, jak trudno jest zmienić kierunek życia. Powieść spodoba się czytelnikom czułego i niepomnego uraz serca. Książka wydana w roku 1957. „- Moja mama pyta - powiedziała prędko - czy pan mógłby jej dać na kredyt do jutra funt masła, bochenek żytniego chleba i małą butelkę octu jabłkowego. Kupiec znał matkę. - Nie będzie więcej kredytu. Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Morris dał jej ćwierć funta masła, chleb i ocet. Odnalazł na podniszczonym kontuarze, obok kasy, pokreślone ołówkiem miejsce i dopisał liczbę pod pozycją „Pijaczka”. Suma ogólna wyniosła teraz dwa dolary i trzy centy, których nie miał nadziei nigdy zobaczyć. Ale Ida zrzędziłaby, gdyby zauważyła nową kwotę, więc zmniejszył sumę do jednego dolara i sześćdziesięciu jeden centów. Jego spokój - ta odrobina spokoju, jaką miał - wart był czterdzieści dwa centy.” Przewrotnie rzecz ujmując, można zaryzykować stwierdzenie, że jest to powieść również o tym, że z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie na święty spokój. ; )
Jeanne - awatar Jeanne
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Rajtar szwedzkiego króla

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rajtar szwedzkiego króla