rozwińzwiń

Milion nowych dni

Okładka książki Milion nowych dni autora Bob Shaw, 8320709148
Okładka książki Milion nowych dni
Bob Shaw Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry Seria: Fantastyka - Przygoda fantasy, science fiction
142 str. 2 godz. 22 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Fantastyka - Przygoda
Tytuł oryginału:
One Million Tomorrows
Data wydania:
1987-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1987-01-01
Liczba stron:
142
Czas czytania
2 godz. 22 min.
Język:
polski
ISBN:
8320709148
Tłumacz:
Małgorzata Grabowska
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Milion nowych dni w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Milion nowych dni

Średnia ocen
6,1 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Milion nowych dni

avatar
35
26

Na półkach:

Jak zachowują się ludzie , którzy mogą żyć nieskończenie wiele dni ? W jaki sposób zmienia się ich myślenie i zapatrywanie na przyszłość?Dzieki opracowanej w laboratorium technologii biostatyn , można zatrzymać proces starzenia się i stać się nieśmiertelnym. Kuszące ? Ale czy napewno?

„Nieśmiertelny musi pogodzić się z faktem, że niekończące się życie to zarazem niekończące się umieranie kolejnych osobowości, które zamieszkują jego ciało, stopniowo zmieniając się i zużywając wraz z upływem czasu, niesione zmiennymi prądami wydarzeń”

Jak zachowują się ludzie , którzy mogą żyć nieskończenie wiele dni ? W jaki sposób zmienia się ich myślenie i zapatrywanie na przyszłość?Dzieki opracowanej w laboratorium technologii biostatyn , można zatrzymać proces starzenia się i stać się nieśmiertelnym. Kuszące ? Ale czy napewno?

„Nieśmiertelny musi pogodzić się z faktem, że niekończące się życie to zarazem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3679
717

Na półkach: ,

Carewe – księgowy w firmie, firmie która wyznacza trendy, decyduje o losach ludzi i nie tyle pokazuje, co nakazuje „jak żyć”. A czasu na życie jest dużo. Może to być dwieście lat, co już nikogo nie dziwi, a może nawet wieczność czego jeszcze nikt nie podejrzewa. Farmakologia czyni cuda, wystarczy się „ostudzić” żeby tego doświadczyć. Przedłużenie życia niesie za sobą pewną niedogodność – mężczyzna staje się bezpłodny, mało tego, staje się swoistym eunuchem fizycznym i psychicznym. Ale kto by się tym przejmował... Carewe właśnie dostaje od swoich szefów szansę bycia pierwszym, który zmieni bieg historii, zmieni losy „ostudzonych”. Oczywiście jedynie tych następnych. Wraz z żoną ma przyjąć nowej generacji zastrzyk dający życie - praktycznie wiecznie i co najważniejsze nie tracąc pociągu i zdolności prokreacji. Takiej okazji nie można przegapić, takiego daru nie można odrzucić. Takim darem można się jedynie cieszyć chyba że... ktoś natarczywie i konsekwentnie próbuje Cię zabić...
Shaw serwuje czytelnikowi znakomity pomysł z pogranicza SF, piszę z pogranicza, bo znaczące przedłużenie życia pewnie odległą przyszłością nie jest. Mało tego, ten prosty pomysł daje szerokie pole do refleksji, spekulacji i rozwinięcia. Pytania mnożą się w nieskończoność: co można poświęcić dla życia dłużej, jak poradzić sobie ze świadomością wieczności, jak opanować strach przed utratą życia wiecznego. Czy Ziemia, przedstawiona na kartach powieści, jest dla ludzi rajem czy piekłem. Czy to społeczeństwo otwarte, demokratyczne, czy w pełni totalitarne, bezduszne i bezwzględne.
Niestety, to pytania ulotne i zbędne, bo autor wykreował doskonały pomysł, po czym podeptał go, zmiął w kulkę i wrzucił do śmietnika, zmieniając powieść w sensacyjno-kryminalne czytadło tak proste jak kij od szczotki.

Carewe – księgowy w firmie, firmie która wyznacza trendy, decyduje o losach ludzi i nie tyle pokazuje, co nakazuje „jak żyć”. A czasu na życie jest dużo. Może to być dwieście lat, co już nikogo nie dziwi, a może nawet wieczność czego jeszcze nikt nie podejrzewa. Farmakologia czyni cuda, wystarczy się „ostudzić” żeby tego doświadczyć. Przedłużenie życia niesie za sobą pewną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
939
807

Na półkach:

"Milion nowych dni" autorstwa Boba Shawa to interesująca powieść science fiction, która porusza temat nieśmiertelności. Książka opowiada o świecie, w którym ludzie mogą zatrzymać proces starzenia się dzięki specjalnemu preparatowi. Głównym bohaterem jest Carewe, księgowy w dużej korporacji, który zostaje wciągnięty w eksperyment mający na celu zapewnienie nieśmiertelności bez fizjologicznych ograniczeń¹.

Powieść wyróżnia się szybką akcją i ciekawymi rozważaniami socjologicznymi. Shaw zadaje pytania o konsekwencje nieśmiertelności, zarówno te pozytywne, jak i negatywne. W książce pojawia się również humor, co sprawia, że lektura jest przyjemna i angażująca¹.

"Milion nowych dni" to książka, która skłania do refleksji nad ludzką naturą i pragnieniem wiecznego życia. Jeśli interesują Cię tematy związane z przyszłością i technologią, ta powieść może być dla Ciebie ciekawą propozycją.

"Milion nowych dni" autorstwa Boba Shawa to interesująca powieść science fiction, która porusza temat nieśmiertelności. Książka opowiada o świecie, w którym ludzie mogą zatrzymać proces starzenia się dzięki specjalnemu preparatowi. Głównym bohaterem jest Carewe, księgowy w dużej korporacji, który zostaje wciągnięty w eksperyment mający na celu zapewnienie nieśmiertelności...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

169 użytkowników ma tytuł Milion nowych dni na półkach głównych
  • 108
  • 59
  • 2
92 użytkowników ma tytuł Milion nowych dni na półkach dodatkowych
  • 65
  • 14
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Milion nowych dni

Inne książki autora

Okładka książki Ten świat musi zginąć! H. B. Fyfe, Fritz Leiber, Walter Miller, H. Beam Piper, Lester del Rey, Bob Shaw, Clifford D. Simak
Ocena 7,1
Ten świat musi zginąć! H. B. Fyfe, Fritz Leiber, Walter Miller, H. Beam Piper, Lester del Rey, Bob Shaw, Clifford D. Simak
Okładka książki W pałacu władców Marsa Damon Knight, Fritz Leiber, Bob Shaw, Clifford D. Simak, Henry Slesar, Norman Spinrad, John Varley, Jack Williamson
Ocena 6,2
W pałacu władców Marsa Damon Knight, Fritz Leiber, Bob Shaw, Clifford D. Simak, Henry Slesar, Norman Spinrad, John Varley, Jack Williamson
Bob Shaw
Bob Shaw
Bob Shaw (ur. 31 grudnia 1931 w Belfaście jako Robert Shaw, zm. 12 lutego 1996 w Manchesterze),irlandzki pisarz science fiction. Czterokrotnie nominowany do nagrody Hugo, dwukrotnie w kategorii Najlepszy Pisarz-Fan (1979 i 1980) i dwukrotnie w kategoriach literackich - Opowiadanie (Światło minionych dni 1967, wyd. polskie w 4. tomie antologii Kroki w nieznane 1973) i Powieść (The Ragged Astronauts 1987). W latach 70. przeprowadził się do Anglii ze względu na sytuację polityczną w swoim kraju. Zanim został pisarzem, pracował jako inżynier, a także jako dziennikarz i projektant samolotów. Powieść Człowiek z dwóch czasów została zaadaptowana przez Telewizję polską na spektakl Teatru Telewizji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Człowiek Plus Frederik Pohl
Człowiek Plus
Frederik Pohl
Podbój kosmosu to jedna z tych gałęzi nauki, ekonomii i pokonywania ludzkich słabości, która interesuje chyba w mniejszym lub większym stopniu każdego. W okresie zimnej wojny kosmiczny wyścig był elementem walki – ideologicznej, technologicznej a także światopoglądowej. Rządy głównie USA i ZSRR prześcigały się w tym co kto zrobi pierwszy – co dość ciekawe, do czasu misji Apollo 11 wyścig ten wygrywał Związek Sowiecki. Pierwszy sztuczny satelita? Sputnik-1. Pierwsza żywa istota w kosmosie? Łajka. Pierwsze udane lądowanie na innym niż Ziemia ciele niebieskim? Łuna 9. Obsesja Amerykanów żeby w końcu przegonić Rosjan była ogromna. Podobnie jest w powieści Frederika Pohla. Chociaż brzmi kusząco, Człowiek Plus to nie nazwa nowego programu społecznego wprowadzanego na terenie Rzeczpospolitej. Człowiek Plus to główny bohater książki Pohla – cyborg, ulepszony człowiek, a w zasadzie maszyna z ludzkimi elementami. Główną osią fabuły Człowieka Plus jest wyścig i założenie kolonii na Marsie. Ziemia, przeludniona, zniszczona, targana konfliktami i wciąż będąca w zimnej wojnie, stoi w punkcie zwrotnym. Albo coś się zmieni, ludzie zaczną podbijać kosmos – albo zniszczą się na swojej rodzimej planecie. Amerykanie wymyślają więc program, który ma na celu założenie stałej kolonii na Czerwonej Planecie. Zbiegiem okoliczności w centrum tego programu staje Roger Torraway – krajowy bohater, który z przerażeniem dowiaduje się, że po śmierci swojego przyjaciela musi zostać poddany fizycznym zmianom, żeby przystosować jego ciało do życia na Marsie… Człowiek Plus to ciekawa historia. To opowieść o poświęceniu, o tym jak wiele jesteśmy w stanie oddać, żeby zrealizować wizję i plany swojego państwa. To opowieść o zdradzie, o tym jak bardzo ludzie, którzy nas otaczają nie doceniają tego poświęcenia, któremu się poddaliśmy, jak bardzo chcą nas wykorzystać i zostawić, kiedy cel został już spełniony. To opowieść o niewierności, o ludzkiej głupocie, o fałszywych przyjaciołach. O samotności. Ale to też opowieść o nadziei. O ratunku. O wielkich czynach. O miłości odkrytej i wielkiej. O Bogu. A także o maszynach, które budują świadomość.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na77 miesięcy temu
Druga planeta słońca Ogg Péter Lengyel
Druga planeta słońca Ogg
Péter Lengyel
W moich poszukiwaniach literackich, no i dobrej literatury science fiction przy okazji również znalazłem na półce w bibliotece książkę Petera Lengyela zatytułowana „Druga planeta od słońca Ogg” i jest to niezwykle oryginalna pozycja z jednej strony analogiczna jest koncepcja, która pojawia się w „Powrocie z gwiazd" Stanisława Lema, tyle, że w książce węgierskiego pisarza mamy powrót astronautów po 600 latach, oczywiście było to któreś pokolenie w kosmosie, główny bohater Eelianin Igo Vandar urodził się na statku kosmicznym, część załogi była zahibernowana i wybudzana była co jakiś czas, a część tak jak Igo właśnie całe życie podróżowali w kosmosie. A jak już trafili na ojczystą planetę, musieli się uczyć na nowo, począwszy od mowy, po tym jak funkcjonować w codziennych, rutynowych czynnościach. Ekspedycja wyruszała w roku 6100, kiedy to cywilizacja tej planety była u szczytu rozwoju i gospodarkę stać było na wysyłanie drogich ekspedycji ,żeby wyjaśnić: co za licho siedzi w tym kosmosie? Dwóch rzeczy się dowiedzieli, że istnieją jacyś Obcy, który robią rozróby w kosmosie urządzają jakieś wojny światów, żeby zagarnąć dobra planet, a tubylców wycinają w pień, albo wykorzystują jako niewolników. Ale dowiedzieli się jeszcze czegoś ciekawszego, że istnieją jacyś inni ludzie zwani homo sapiens z planety Ziemia. Co prawda na tą chwilę, 500 r. p. n. e. pożytku z nich nie ma wielkiego, ale dobrze zinterpretowali zagadnienie, że ta cywilizacja ma duży potencjał. Czyżby Eelianie zachowywali się jak Proteanie, albo Żniwiarze z „Mass Effecta”. Jedni i drudzy robili lustracje inteligentnych istot galaktyki. Pierwsi działali w dobrych intencjach, szukając sojuszników, żeby uporać się z zagrożeniem jaki robią Żniwiarze, a drudzy, żeby niszczyć na swojej drodze co się da, przy okazji pasożytniczo wykorzystywać potencjał jaki dają cywilizacje. Są dowody w uniwersum Mass Effecta, że Ziemia była przez wieki obserwowana i wnioski były wyciągane. No ale wracając, do tej książeczki, 2500 lat później Ziemianie peregrynując kosmos trafili na Eeli i znaleźli tam inny gatunek człowieka. Mogło dojść do jakiejś wojny pierwszego kontaktu, ale jednak obie, braterskie cywilizacje przekonały się do siebie, no i do tego, że potrzebują siebie, bo jest duże zagrożenie ze strony Obcych z kosmosu i trzeba walczyć w kosmicznej wojnie ramię w ramię, "za wolność naszą i waszą". Potem akcja nabrała rozpędu. Silniki rakiet zostały odpalone i wszelki sprzęt wojskowy jest przygotowany do kosmicznej walki. Oczywiście mamy mnóstwo spekulacji socjologiczno – filozoficznych co się dzieje na Eeli w roku 6700, przypominam 2500 lat temu. Poznajemy szczegółowo funkcjonowanie społeczności tej planety . No i jak zwykle w literaturze science fiction, jest mnóstwo ekologicznych postulatów, że trzeba dbać o planetę. Pod kątem filozoficznym oczywiście są moralne koncepcje jak to wszystko działa. Ale również motywy kosmiczne, że z logicznego punktu widzenia, że jeżeli istnieje jedna społeczność istot inteligentnych w kosmosie to musi istnieć takich bytów dużo więcej. Pytania są tego typu, czy cywilizacje jeśli już wpadną na siebie będą za wszelką cenę rywalizować czy znajdą sposoby na pokojową koegzystencję? Ciekawe motywy były w grach i książkach Drew Karpyshyna „Mass Effect” , klasyk to „Wojna światów” Herberta Georga Wellsa”, no i przede wszystkim „Odyseja Kosmiczna 2001”, i kolejne części, Arthura Charlesa Clarka i wiele innych pozycji książkowych, które można wymieniać praktycznie w nieskończoność. Oryginalne u Lengyela na pewno jest to, że w kosmosie ludzie nie muszą pochodzić tylko z Ziemi i nie chodzi wcale o motywy kolonizacyjne, o czym wspomina wiele książek z gatunku sf, ale ta ewolucja może przebiegać niemal identycznie na innej planecie niż na naszej Ziemi. Książkę na pewno warto przeczytać. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na84 lata temu
Operacja wieczność Bohdan Petecki
Operacja wieczność
Bohdan Petecki
Kilka miesięcy temu wydawnictwo Solaris zaczęło wydawać cykl Archiwum Polskiej Fantastyki. W ramach tej serii pojawiły się nazwiska Peteckiego. Borunia, Żwikiewicza, Białczyńskiego, czy Zajdela. Nie da się ukryć, że było dla mnie sporym zaskoczeniem istnienie innych niż Lem rodzimych twórców s-f epoki PRL. W związku z tym zainteresowałem się tematem i w antykwariatach wyszukałem kilka pozycji m.in. Peteckiego, oczywiście po okazyjnych cenach. "Operacja wieczność" jest właśnie jedną z tych antykwarycznych pozycji, a przy tym pierwszą moją literacką przygodą z twórczością Bohdana Peteckiego. No i mam mieszane uczucia. Niewątpliwie największą zaletę tekstu jest, że praktycznie w ogóle się nie zestarzał. Wizja przyszłości jest nadal aktualna i wciągająca (pantomaty!),a drobny anachronizm w postaci nazywania klonowania "kopiowaniem" można wybaczyć, jeżeli weźmie się pod uwagę, że ideą przewodnią powieści Peteckiego jest nieśmiertelność, a samo kopiowanie ma być środkiem do osiągnięcia tego celu. Zresztą jednym z dwóch głównych wątków "Operacji wieczność" są rozważania autora nad koncepcją tego, co zostaje z osobowości człowieka po takim "skopiowaniu" (główny bohater swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji, gdzie współistnieje on-oryginał i on-kopia, a następnie obserwujemy interakcje zachodzące między bohaterem w dwóch wersjach). Oprócz tego mamy tutaj porządny dreszczowiec (akcja wewnątrz pantomatu),dramat osobisty, czy też konflikt nowe-stare w oparciu o świat przed i po operacji wieczność. Tak więc na 130 stronach bardzo dużo się dzieje, Petecki porusza ciekawie wiele fundamentalnych wątków, które do dzisiaj pozostają świeże. Niestety "Operacja wieczność" jest pozycją ciężką w odbiorze. Banalny tytuł zwodzi, bo powieść wymaga stałej koncentracji, żeby się nie zgubić w przekazie autora. Język Peteckiego, dialogi, wszystko podawane jest w didaskaliach, czytelnik stale musi się domyślać sensu tego, co czyta. Wątki się przeplatają, Petecki nie ułatwia sprawy gmatwając swoim stylem przekaz. Nie da się ukryć, że zaważyło to na ogólnej ocenie z mojej strony, chociaż czytając "Operację wieczność" w tramwajach i autobusach nie miałem zbyt dobrych warunków do koncentracji. Być może gdybym czytał książkę w zaciszu domowego kominka, to miałbym łatwiej, a i ocenę wystawiłbym wyższą. W każdym bądź razie "Operacja wieczność" to porządna, klasyczna s-f, która zachęciła mnie do przeczytania kolejnych powieści Peteckiego, na półce już czekają "Strefy zerowe" oraz "Tylko cisza".
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na611 lat temu
Krypta Bestii Alfred Elton van Vogt
Krypta Bestii
Alfred Elton van Vogt
Kooot! [w :] Alfred Elton van Vogt, Krypta bestii "Krypta bestii” van Vogta to zbiór opowiadań. Te opowiadania są różne, jedne dłuższe na kilkadziesiąt stron po nawet bardzo krótkie. Są to opowiadania science fiction traktujące o podróżach w czasie, o kosmicznych peregrynacjach, o relacjach z innymi rasami na gruncie obyczajowym, chociażby relacje typowo partnerskie, w kontekście damsko – męskim. Opowiadania, nawet te długie są formą krótką, nawet te teoretycznie dłuższe i skończoną, choć zdarza się, że z jednego opowiadania powstają książki, czasem nawet cykle, chociażby nasz „Wiedźmin” Sapkowskiego, inne mają potencjał, ale autorzy ich dalej nie rozwijają, bo mają inne zajęcia. Te opowiadania z tego zbioru raczej wielkiego potencjału tego typu nie mają i chyba autorowi o to dokładnie chodziło. Są krótkie treściwe, są jakimś luźnymi fragmentami rzeczywistości literackich, raczej nieskomplikowanych. W sumie ta forma ekspresji literackiej może być ciekawa dlatego warto czasem do zbiorów opowiadań zaglądać. Ja swoim zwyczajem wybieram jedno, ma ono bardzo swojski tytuł „Koot”. Fabuła opowiadania zaczyna się całkiem zwyczajnie. Kumple siedzą w knajpie, tańczą, popijają trunki, słuchają muzyki, luźno rozmawiają, itp., choć nie tylko luźno, bo w dyskursie pojawiły się tematy filozoficzne, w szczególności pytania o naturę ludzką. Do stolika tej grupy rozmówców zbliża się tajemniczy nieznajomy, bo zaintrygował go przebieg tej rozmowy, a konkretnie zagadnienie, problem jaki się pojawił w dyskursie. Zarówno czytelnik, jak i zapewne goście siedzący przy stoliku, dowiadują się, że nieznajomy spotkany w lokalu jest naukowcem,, biologiem. Postanowił zainteresować nowych znajomych pewną, dziwną historią. Otóż opowiada on niezwykłą historię, o spotkaniu z kotopodobną bestią z kosmosu. Rzecz jasna to rodzaj kamuflażu, bo zielony ludzik, czy jak tam niewyobrażalnie może wyglądać kosmita wzbudziłby niemałą sensacje, a tego przybysz z odległej planety z drugiego końca Drogi mlecznej chciał uniknąć. Bohater dokonał szczegółowej analizy anatomicznej i jest pewny, że kotem to on nie jest, czy zwykły człowiek poradziłby sobie równie dobrze, nie wiem. Tak czy siak obydwoje rozmówców człowiek i jak się okazało kosmita w ciele kota w etykietki się nie wczuwali, nazwali rozmowę spotkaniem z kotem. No i niczym bohaterowie książek Pilipiuka, ten bohater miał okazję z kotem sobie pogadać. Kotek opowiedział, że jest gościem z kosmosu, że jest studentem, który w ramach czegoś w rodzaju dyplomowej kosmicznej podróży przez galaktykę, na zakończenie studiów, poznaje cywilizacje galaktyki. Ta peregrynacja przez wielkie przestrzenie kosmosu ma trwać bagatela tysiąc lat. Szkoda. że rozmówca z Ziemi, nie zapytał ile trwają studia u nich, o i w ogóle ile żyją, wiemy tylko, że nie wiecznie, ale tyle co elfy z kilku uniwersów fantasy spokojnie zapewne. Student – kosmita - kot ma za zadanie porozmawiać z jedną istota z danego gatunku, zabrać jakiś artefakt o obdarować delikwenta życiem na tyle długim że niemal wiecznym. Kiciuś dostał od ziemianina krzyżyk z wizerunkiem Jezusa Chrystusa, dowiedział się, że ziemianie są ludźmi religijnymi. No i to koniec całej historii. W sumie nie wiemy czy goście, rozmówcy z lokalu uwierzyli w tą niezwykłą historię i jak dużo czasu minęło od rozmowy z futrzakiem. Pytań byłoby więcej, ale opcji na ich zadawanie nie ma zbyt wiele. Atutem opowiadania jest, że pojawiła się możliwość do pofilozofowania. Ciekawe, czy gdyby kotek miał okazję pogadać z większą ilością ludzi to odpowiedź byłaby ta sama? No ale tego się nie dowiemy, autor również nie jest tym zainteresowany. Te opowiadanie jest interesujące. Książka jest ciekawa. Polecam
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na65 lat temu
Wędrowiec Fritz Leiber
Wędrowiec
Fritz Leiber
Fritz Leiber, uznany mistrz science fiction i fantasy, w "Wędrowcu" stworzył niezwykłą opowieść, która zachwyca rozmachem i głębią. To nie tylko klasyczna powieść z gatunku science fiction, ale także fascynująca podróż przez filozoficzne rozważania o naturze wszechświata i ludzkiej egzystencji. Akcja książki rozpoczyna się, gdy tajemniczy obiekt - tytułowy Wędrowiec - pojawia się nagle w pobliżu Ziemi, wywołując chaos i panikę. Historia jest opowiadana z perspektywy różnych postaci, zarówno ludzi, jak i istot pozaziemskich, co nadaje jej wielowymiarowości i pozwala czytelnikowi spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Leiber doskonale buduje napięcie, łącząc wątki katastroficzne z intymnymi historiami bohaterów. Jego narracja jest barwna i pełna detali, co sprawia, że świat przedstawiony wydaje się niezwykle realistyczny. Jednocześnie autor zadaje pytania o granice ludzkiej wiedzy, miejsce człowieka we wszechświecie i relacje między różnymi formami życia. "Wędrowiec" to książka, która łączy w sobie wartką akcję, emocje i intelektualne wyzwania. Leiber udowadnia, że literatura science fiction może być czymś więcej niż tylko rozrywką – jest tu przestrzeń na głębokie refleksje i poruszające obrazy. Polecam tę powieść zarówno miłośnikom klasycznej fantastyki naukowej, jak i tym, którzy szukają książki skłaniającej do myślenia. "Wędrowiec" to prawdziwa perełka, która z pewnością zapadnie w pamięć na długo. Nie przegapcie tej niezwykłej przygody!
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na71 rok temu
Miasto Clifford D. Simak
Miasto
Clifford D. Simak
Ciekawostka dla entuzjastów retro fantastyki. A jest bardzo retro i to zarówno w formie (jest to bardziej śledzenie przemyśleń i tez autora wygłaszanych przez kolejne tworzone na ten poczet postacie) jak i w treści (np. część przygód dziejąca się na pięknej i zamieszkanej „powierzchni” Jowisza). No ale jest to książka z 1952 roku! I jak na 1952 r. trzeba oddać, że pomysły i koncepty w niej zawarte są zupełnie zwariowane. I to też dotyczy także formy. Otóż jest to zbiór opowiadań ale traktowanych jako archaiczne podania, w zasadzie „mity”, których akcja dzieje się w ogromnych odstępach czasu. Mity na temat legendarnej cywilizacji „człowieka”, do tego analizowane przez inteligentne społeczeństwo Psów. Każde opowiadanie jest opatrzone również stosownym komentarzem naukowym (Psów, i to dość sceptycznym). To jest naprawdę całkiem nowoczesna i ciekawa w tamtych czasach koncepcja literacka. A i w przypadku treści też jest wiele motywów wyprzedzających swój czas. Nie tylko podróże kosmiczne i podbój układu słonecznego czy degradacja i upadek ludzkiej cywilizacji gdy ta osiągnęła pełnię możliwości zaspokajanie swoich potrzeb. Mamy tu też transhumanizm, przenoszenie świadomości, światy równoległe, zjawiska i byty nadprzyrodzone, gadające i myślące zwierzęta, inteligentne roboty, mutantów, marsjan czy analizę natury skłonności do przemocy. Jeden wielki, imponujący mix. Tyle tylko, że… no czyta się to już dzisiaj tak sobie. Być może dlatego, że tak naprawdę są to głównie rozważania (dość ciekawe) autora, powkładane w usta pretekstowych postaci i sytuacji (dość ciekawych). Jest to bardziej rozprawka pełna odważnych pomysłów ale też i takich zupełnie absurdalnych czy rolująych oczy. Albo zdezaktualizowanych. Głównym motorem do czytania była u mnie chęć poznania tego jak ta nasza planetarna historia się wreszcie zakończy ale i to się z czasem trochę rozmyło. W raczej niezbyt angażujących oparach nadprzyrodzonych duchów i i przenikań między-wymiarowych. A być może to wszystko wina tych Psów ze sztucznie wykształconym aparatem mowy, które utrudniały mi zaangażowanie się ;) Cieszę się, że przebrnąłem choć polecam już tylko mocnym entuzjastom tego typu książek.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na61 rok temu
Arsenał Marek Oramus
Arsenał
Marek Oramus
Książki o pierwszym kontakcie to z jednej strony stała w literaturze sci-fi, z drugiej jednak zawsze będzie to loteria – czy autor czegoś nie powieli? Czy to będzie świeże spojrzenie? Czy da się jeszcze coś nowego w tej kwestii napisać, czy to już tylko mielenie tego samego schematu i temat raczej został wyczerpany? Marek Oramus bierze się za bary z problemem pierwszego kontaktu w swojej drugiej książce pt. Arsenał. Czy jest w tej pozycji coś nowego i ekscytującego? Tytułowy Arsenał to sonda kosmiczna w kształcie chmury i pyłu, która przybywa w okolice gazowych gigantów. Dociera do niego ekspedycja z Ziemi a do kontaktu z Arsenałem zostaje wytypowany Adam Nyad – buntownik i kabotyn, który początkowo staje w poprzek kapitana statku. Szybko jednak okazuje się, że Ci najbardziej podporządkowani są przez sondę ignorowani, a to Adam wydaje się najbardziej ciekawą dla Arsenału postacią. Oramus w Arsenale przedstawia kilka problemów na wielu płaszczyznach. Po pierwsze mamy tutaj problem wspomnianego pierwszego kontaktu – jak może przebiegać, czego możemy się spodziewać i jak to się może skończyć. Po drugie, są tu rozważania na poziomie religijnym - czy i jak intepretować to co dzieje się w kontaktach pomiędzy Adamem a Arsenałem. Ile jesteśmy w stanie poświęcić, żeby udobruchać obcą cywilizację? Wątki religijne zostały mi zresztą potwierdzone przez samego autora. Adam i Arsenał prowadzą ze sobą pojedynek myślowy – intelektualny. Zacierają się tutaj granice rzeczywistości. Nie wiemy często, gdzie zaczyna się fantazja a zaczyna prawdziwy świat przedstawiony. Ogromna moc Arsenału cały czas grozi spustoszeniem umysłu Adama, który staje się pośrednikiem pomiędzy obcą cywilizacją a Ziemią. Ludzie z góry natomiast skazani są na porażkę – Arsenał uznaje ich za słabych w ich materialnych powłokach, których powinni się pozbyć. Arsenał nie jest najłatwiejszą lekturą, czasami można było się zgubić w wątkach, chociaż pytanie czy nie taki był cel autora powieści – wywołać zamieszanie równie duże które przeżywał Adam? Warto pamiętać, że przy walce z taką siłą, przegrana jest nieunikniona. Pytanie jest, co z tej klęski wyniknie.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Milion nowych dni

Więcej
Bob Shaw Milion nowych dni Zobacz więcej
Więcej