Fundamentalizm religijny

Okładka książki Fundamentalizm religijny autora Bassam Tibi, 8306026144
Okładka książki Fundamentalizm religijny
Bassam Tibi Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
162 str. 2 godz. 42 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Tytuł oryginału:
Der Religiöse Fundamentalismus im Übergang zum 21. Jahrhundert
Data wydania:
1997-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
162
Czas czytania
2 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
8306026144
Tłumacz:
Janusz Danecki
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fundamentalizm religijny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fundamentalizm religijny

Średnia ocen
5,9 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fundamentalizm religijny

avatar
289
253

Na półkach:

Autor wielokrotnie przekonuje że nie islam jest zły ale fanatycy religijni. Tylko problem jest w tym, że dla każdego Polaka każdy muzułmanin jest fanatykiem religijnym.

Autor wielokrotnie przekonuje że nie islam jest zły ale fanatycy religijni. Tylko problem jest w tym, że dla każdego Polaka każdy muzułmanin jest fanatykiem religijnym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
560
274

Na półkach:

dobrze i krótko wyjaśnione zagadnienie fundamentalizmu i jego związku z polityką, trochę zbyt skromnie ukazane negatywne skutki fundamentalizmu i tolerancji

dobrze i krótko wyjaśnione zagadnienie fundamentalizmu i jego związku z polityką, trochę zbyt skromnie ukazane negatywne skutki fundamentalizmu i tolerancji

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2645
716

Na półkach: , ,

Uff... przebrnąłem, choć na początku miałem ochotę rzucić w kąt. Nie lubię przeintelektualizowanych książek, gdzie autor najprostsze rzeczy, które można streścić na jednej stronie rozwleka na kilka rozdziałów ubierając w napuszony bełkot.
Tibi już na wstępie stara się podkreślić, i powtarza to wielokrotnie w książce, że fundamentalizm jest zjawiskiem globalnym, niezależnym od konkretnej religii i uważa, że nie należy tego zjawiska łączyć tylko z islamem – tu zgoda. O tym, że nie tylko fundamentalizm islamu prowadzi do zbrodni udowadnia podając kilka przykładów (w tym wojennych) o podłożu istotnie religijnym leżących po stronie fundamentalizmu hinduskiego, żydowskiego jak i chrześcijańskiego.
Tibi popada jednak w sprzeczności. Sam przyznaje, że takie przypadki jak etnofundamentalizm Serbów wobec bośniackich muzułmanów czy hinduski wobec indyjskich muzułmanów to zasadniczo zjawisko lokalne, miejscowe a fundamentalizm islamski rości sobie prawo do swoistego uniwersalizmu i eksportuje swoje idee poza obszar swych narodzin, w tym do Europy. Z drugiej strony wrzuca jednak te fundamentalizmy do jednego wora starając się udowodnić, że mają wspólne cechy i nie należy zjawiska fundamentalizmu łączyć z religią i tradycjonalizmem religijnym. Co parę stron sugeruje, że fundamentalizm to zjawisko społeczno-polityczne będące efektem upolitycznienia religii, jakby religia była czymś abstrakcyjnym, wyalienowanym od kultury, historii, polityki i ludzi. Zrzucanie winy w całości na politycznych ekstremistów to umysłowa ślepota. Udawanie, że religie same z siebie nie mają udziału we wspieraniu ekstremizmu byłoby zabawne, gdyby nie niosło za sobą tak przerażających konsekwencji. Tibi raczy zapominać, że istnieje coś takiego jak ureligijnienie polityki. Co daje się zauważać zwłaszcza w Europie środkowej i wschodniej. Różne idee, również fundamentalistyczne, głoszone często pod przykryciem powrotu do tradycji w środowiskach polityków jak najbardziej laickich są bardzo często wspierane przez środowiska jak najbardziej religijne, również przez osoby duchowne na najwyższych szczeblach hierarchii religijnej. Jakoś zapominamy, że parę wieków wstecz chrześcijaństwo bardzo chętnie wysyłało swoich wyznawców na śmierć w imię i na chwałę Pana. Tyle, że wtedy to nie nazywało się fundamentalizmem a było po prostu elementem polityki władców i papiestwa. A „naszych” męczenników co prawda w Raju nie oczekiwały tabuny hurys, ale za to śpiewy anielskie. I dla wielu chrześcijan była to normalka a często powód do chwały zginąć z imieniem Chrystusa na ustach w trakcie wyrzynania innowierców (czasem tylko trochę innych chrześcijan). W przeciwieństwie do Tibiego fundamentalizm uważam za nieodłączny, wrodzony element każdej religii, również chrześcijaństwa. Bo każda religia tzw. uniwersalna (Tibi nie wyjaśnia, co przez to rozumie, choć pojęciem się posługuje) nakazuje głoszenie słowa bożego i przekonywanie do swoich racji każdego innowiercę do nawrócenia się na jedynie słuszną drogę. Różnica polega na tym, że chrześcijaństwo etap przekonywania żelazem i prochem ma już (mam nadzieję) za sobą, islam jak widać nie koniecznie. I to jest podstawowy problem w zderzeniu cywilizacji.

Tibi nie sięga do istoty sprawy, która pokazał Harris w „Końcu wiary”. Święte księgi chrześcijan czy hindusów, choć nie pozbawione okropności, nie nawołują (przynajmniej wprost) do mordowania innowierców. Tymczasem w islamie dżihad nie jest pojęciem ekstremistycznym, politycznym oderwanym od religii. To pojecie ściśle religijne. Tibi raczy nie zauważać również innego zjawiska – kiedy ekstremiści żydowscy lub chrześcijańscy dopuszczają się zbrodni o mniej lub bardziej religijnym podłożu, zdecydowana większość współwyznawców jest przerażona i potępia te czyny. Tymczasem kiedy jakiemukolwiek zamachowcowi spod sztandarów Proroka uda się wysadzić siebie wraz z dużą ilością innowierców, najlepiej amerykanów, jego współwyznawcy ochoczo wylegają na ulice świętować radośnie, że oto ich ziomek dostał się do Raju. Nie każdy muzułmanin to ekstremista i terrorysta. To oczywiste dla każdego myślącego człowieka. Ale jest drobna różnica pomiędzy na przykład rasistowskim obrzuceniem wyzwiskami innowiercy na ulicy a wysadzeniem się w autobusie pełnym dzieciaków. Jest różnica pomiędzy niechęcią czy pogardą wobec innowiercy a przemocą fizyczną wobec niego. Mam wrażenie, że Tibi tego nie dostrzega. Cóż, pisał książkę zanim wieże WTC zostały staranowane przez odrzutowce, zanim afgańscy Talibowie przed kamerami ścinali głowy porwanym ludziom Zachodu.
Tibi patrzy na temat od strony socjologicznej, nazywa fundamentalizm ideologią i że jest to coś innego niż sama religia. Pozwolę sobie wątpić. Upolitycznienie religii to nie jest zjawisko nowe, typowe dla końca XX wieku. Religie od zarania były wplecione w politykę i coś takiego jak państwo świeckie z wyraźnym rozdziałem religii (jakiejkolwiek) od państwa to raczej nowość niż standard. Czyżby Tibi nie znał historii Europy? Nie chce się wierzyć. Owszem, wielokrotnie różni dyktatorzy i tyrani wykorzystywali religię do własnych, pozareligijnych celów, ale ścisły mariaż chrześcijaństwa z tronem datuje się od czasów Konstantyna I Wielkiego. Religijne mordy w Europie z pełnym błogosławieństwem papiestwa w poprzednich wiekach, Świętą Inkwizycję trudno określać jako dawny fundamentalizm upolitycznionej religii. Ona była upolityczniona bardzo wcześnie i nigdy nie przestała taką być. Czemu więc inaczej patrzeć na islam? Tego nie rozumiem. Tibi często powołuje się na Habermasa, niemieckiego filozofa, który wytycza granice tolerancji twierdząc, że fundamentalizm prowadzący do praktyk nietolerancji jest nie do pogodzenia z państwem prawa. Czy można sobie wyobrazić jakikolwiek fundamentalizm pozbawiony zupełnie nietolerancji? Każdy fundamentalizm zakłada nietolerancję wobec innych, kwestia w tym, na ile owa nietolerancja urośnie w siłę i na ile pozwolić jej wcielić się w czyny.
Książka nudnawa, ale warto poznać, zwłaszcza w kontekście choćby tego, co obecnie dzieje się w Turcji.

Uff... przebrnąłem, choć na początku miałem ochotę rzucić w kąt. Nie lubię przeintelektualizowanych książek, gdzie autor najprostsze rzeczy, które można streścić na jednej stronie rozwleka na kilka rozdziałów ubierając w napuszony bełkot.
Tibi już na wstępie stara się podkreślić, i powtarza to wielokrotnie w książce, że fundamentalizm jest zjawiskiem globalnym, niezależnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Fundamentalizm religijny na półkach głównych
  • 52
  • 44
18 użytkowników ma tytuł Fundamentalizm religijny na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Fundamentalizm religijny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fundamentalizm religijny