rozwińzwiń

Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall

Okładka książki Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall autorstwa Kazuo Ishiguro
Okładka książki Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall autorstwa Kazuo Ishiguro
Kazuo Ishiguro Wydawnictwo: Faber and Faber inne
221 str. 3 godz. 41 min.
Kategoria:
inne
Format:
papier
Data wydania:
2009-05-07
Data 1. wydania:
2009-05-07
Liczba stron:
221
Czas czytania
3 godz. 41 min.
Język:
angielski
ISBN:
9780571244980
In Nocturnes, Kazuo Ishiguro explores the ideas of love, music and the passing of time. From the piazzas of Italy to the ‘hush-hush floor’ of an exclusive Hollywood hotel, the characters we encounter range from young dreamers to café musicians to faded stars, all of them at some moment of reckoning.

Gentle, intimate and witty, this quintet is marked by a haunting theme: the struggle to keep alive a sense of life’s romance, even as one gets older, relationships founder and youthful hope recedes.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall



1189 437

Oceny książki Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall

Średnia ocen
6,6 / 10
5 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall

avatar
536
79

Na półkach:

Nokturny - opowiadania… i porównania

Trudno uciec od porównań. Sami porównujemy i inni nas porównują. Wszystko jedno, czy jesteśmy mysią blondynką średniego wzrostu, czy niskim brunetem z lekką nadwagą, świetnie lub kiepsko wypadamy zazwyczaj na czyimś tle. Tła oczywiście nie wybieramy, to już należy do Porównującego - jego doświadczeń, wyobraźni lub nastroju. Pewien bohater literacki, o którym będzie jeszcze mowa, staje się gościem zaprzyjaźnionego małżeństwa tylko po to, by swoją niedoskonałością stanowić tło dla męskiej próżności „przyjaciela”. Z książkami bywa podobnie. Te, które wydają się być niezwykle obiecujące i intrygujące, na tle innych przez nas przeczytanych wypadają kiepsko, i odwrotnie, te z pozoru nie dla nas, okazują się po przeczytaniu wspaniałe i ulubione. Po lekturze „Nokturnów” przed takim porównaniem nie udało mi się uciec.

Starałam się nie odsłaniać zbyt wielu szczegółów akcji opowiadań, ale być może pojawiają się w tekście takie elementy, które czytelnikowi lubiącemu zaskoczenie mogą popsuć ten efekt .

Książka, polecana jako „Pięć subtelnych opowiadań psychologicznych połączonych uniwersalnymi tematami - miłości, muzyki i nieubłaganego upływu czasu”[1] miała w zapowiedzi reklamowej wszystko, co mogłoby mi się w jej treści spodobać. Dodatkowym atutem było nazwisko autora, którego książek jeszcze nie czytałam, ale obejrzałam film „Okruchy dnia” nakręcony na podstawie jednej z nich i miałam wrażenie, że jego tematyka i nastrój dają mi jakieś wyobrażenie o tym, czego mogę się spodziewać po opowiadaniach autora - przyszłego noblisty. Przyszłego, bo opowiadania zostały napisane w 2009 roku, a więc 8 lat przed otrzymaniem tej zaszczytnej, ale i zobowiązującej, jak widać nagrody, bo rzutującej również na to, co zostało napisane przed nią i po niej. Być może wszystko razem sprawiło, że moje oczekiwania były z jednej strony wygórowane, a z drugiej, dość precyzyjnie określone. Niestety nie umiem ocenić, na ile tłumaczenie Lecha Jęczmyka miało wpływ na ostateczny kształt książki. Pozostaje jeszcze aspekt reklamy, która - w dobrej z pewnością intencji doskonałego zaprezentowania literatury - czasami wprowadza w błąd potencjalnego przyszłego czytelnika i tym samym może trochę szkodzić.

Jak już wspomniałam, opowiadań jest pięć i każde z nich ma głównego bohatera - mężczyznę, muzyka instrumentalistę, no, może z wyjątkiem jednego, którego pasją jest słuchanie płyt ze starymi amerykańskimi standardami rodem z Broadwayu. Wszystkich, poza uprawianiem tego zawodu i muzyczną pasją, łączy frustracja związana z brakiem sukcesów, pieniędzy i oczekiwanej popularności. Spotykają na swojej drodze innych ludzi, również z wielkiego muzycznego świata i jego prowincji, tak jak bohater opowiadania „Mallvern Hills” - parę starszych Szwajcarów zajmujących się graniem jako duet w kawiarniach, hotelach i restauracjach. Podobną parę, słynnego śpiewaka amerykańskich standardów z żoną (małżeństwo z 27-letnim stażem),spotyka młody bohater opowiadania „Uwodzicielski głos” a jest nim pochodzący z Polski gitarzysta Janek, który zarabia grą na Placu Św. Marka w Wenecji. Te zaawansowane wiekiem i stażem związki mają być w założeniu autora, jak mi się wydaje, demonstracją upływającego czasu, który przynosi zniechęcenie i poczucie bezsensu. Pozornie zgodne i dobre stadła okazują się niezbyt szczęśliwe. To ciekawy pomysł autora na pokazanie podobieństwa między ludźmi młodym i starszymi w ich życiowych poszukiwaniach. W przypadku młodych - kariery, pieniędzy i sławy, a w przypadku starszych jeszcze tego „czegoś”, co mogłoby nadać dodatkową wartość ich życiu, jeśli - jak w przypadku śpiewaka - kariera i sława już przyblakły, a w przypadku pary szwajcarskich muzyków przyszło im grać jedynie „do kotleta” i pod dyktando restauracyjnych warunków.

Tytułowy „Nokturn” jest opowiadaniem balansującym na granicy absurdu. Niezbyt popularny, ale o dużych ambicjach i podobno również możliwościach, saksofonista otrzymuje w prezencie od opuszczającej go żony operację plastyczną, której efekty mają mu zapewnić szybką karierę. Bohater, za namową swojego menadżera, decyduje się na ten krok i podczas rekonwalescencji spotyka gwiazdę z Beverly Hills. Podczas nocnych wędrówek po hotelu, owinięci jak mumie bandażami, przeżywają - w założeniu autora komiczną - przygodę ze statuetką nagrody i pieczonym indykiem w roli głównej, choć nie jest to w mojej ocenie zbyt ambitny humor. Nieuzasadnione jest też używanie w tym opowiadaniu, podczas rozmowy bohaterów, słów uznanych za wulgarne w miejscu, gdzie ani akcja, ani poziom ich wzburzenia nie wymagają podkreślania takim elementem.

Jest jeszcze opowiadanie pod tytułem „Wiolonczeliści”, o młodym, wykształconym klasycznie muzyku, w oczekiwaniu na znalezienie stałej pracy grającym małe recitale w turystycznej miejscowości. Fabułę tego opowiadania odczytuję jako mało prawdopodobną. Bohater poznaje starszą od siebie Amerykankę, podającą się za wirtuozkę, z którą spotyka się z regularnie podczas udzielanych mu lekcji, a która, jak się później okazuje, zakończyła swoją edukację w wieku lat 11. Trudno uwierzyć w to, aby mogła udzielać jakichkolwiek wskazówek profesjonaliście, a ten szybko nie zorientowałby się w mistyfikacji.

Opowiadanie „Come rain or come shine” porusza wspomniany przeze mnie we wstępie temat tła. Zaproszony do Londynu przez zaprzyjaźnione małżeństwo, Charliego i Emily, główny bohater Raymond po serii dziwnych zachowań Charliego orientuje się, że jedynym powodem jego pobytu ma być umożliwienie Emily porównania go z jej mężem, czyli Charliem. Oczywiście, na tle „nieudacznego” zdaniem obojga Raymonda, Charlie ma wypaść świetnie, co z kolei ma odświeżająco wpłynąć na jego podupadający związek. Pomimo wykrycia tego faktu Raymond wciąż tkwi w dziwnej, tragikomicznej sytuacji i angażuje się w próbę upozorowania pobytu psa w mieszkaniu przyjaciół. Zapach psa próbuje uzyskać gotując... but??

Wszystko to być może ciekawe pomysły na opowiadania, które dodatkowo zostały osadzone w atrakcyjnych realiach Wenecji, Londynu czy Beverly Hills, i okraszone humorem, choć to humor trochę w stylu smarowania klamki masłem, ale tu trudno stawiać zarzut autorowi, bo i taki dowcip znajdzie z pewnością swoich amatorów.

Moją uwagę zwróciła również rola innego tła, którym dla bohaterów opowiadań są pojawiające się postacie kobiet. W zasadzie większość z nich znajduje się w opresji nieudanego związku. Są z tego powodu smutne, poirytowane, okazują nieprzewidywalną zmienność nastrojów, którą, jak Lindy Gardner, żona śpiewaka z opowiadania „Uwodzicielski głos” próbują ukoić zakupami u Prady lub, jak bohaterka opowiadania „Wiolonczeliści”, ucieczką w mitomanię. Mężczyźni, bohaterowie opowiadań, traktują swoje partnerki dość protekcjonalnie, czego przykładem są rozmowy, a raczej pouczenia, jakie do żony kieruje Tony Gardner z opowiadania „Uwodzicielski głos”: „ - Nie bądź wobec pana niegrzeczna, kochanie" [2]; „-Nie żartuj z czyjegoś imienia, kochanie. Bądź grzeczną dziewczynką"[3]; „-Bądź miła, kochanie. To kolega muzyk”[4].

W moim bardzo osobistym odczuciu ten zbiór opowiadań nie odzwierciedla ani nadanego mu nostalgicznego tytułu, ani charakteru nokturnów, które są z założenia utworami spokojnymi, nocnymi, marzycielskimi i troszkę smutnymi. U Kazuo Ishiguro mamy tu co prawda trochę smutku, trochę ironii, sporo absurdalnych sytuacji, emocjonalnego rozedrgania i humoru, choć niezbyt subtelnego. Taka mieszanka, która może po poddaniu głębszej analizie doprowadzi nas do konstatacji, że właśnie taki jest nasz współczesny świat i jego problemy. Mnie jednak do takich wniosków nie doprowadziła i mimo bardzo dobrego nastawienia do tej lektury pozostawiła troszkę zdziwioną i rozczarowaną. Nie jestem nawet do końca zdecydowana co do tego, czy takie było zamierzenie autora, ale w porównaniu z innymi zbiorami opowiadań, które bardzo cenię, te wypadły na ich tle nie najlepiej. A skonfrontowane z jednym z moich ulubionych współczesnych zbiorów opowiadań „Podwójne widzenie” Zdenka Sveraka, które gorąco polecam, stały się niestety tylko ich bladym tłem.

[1] Kazuo Ishiguro, „Nokturny”, przeł. Lech Jęczmyk, Wydawnictwo Albatros, 2017, z okładki.
[2] Tamże, str..16.
[3] Tamże, str. 16.
[4] Tamże, str. 17.

Nokturny - opowiadania… i porównania

Trudno uciec od porównań. Sami porównujemy i inni nas porównują. Wszystko jedno, czy jesteśmy mysią blondynką średniego wzrostu, czy niskim brunetem z lekką nadwagą, świetnie lub kiepsko wypadamy zazwyczaj na czyimś tle. Tła oczywiście nie wybieramy, to już należy do Porównującego - jego doświadczeń, wyobraźni lub nastroju. Pewien...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
90
62

Na półkach:

Przyjemnie się czytało. Polecam.

Przyjemnie się czytało. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
338
340

Na półkach:

Niektóre opowieści były super, niektóre mniej. Chyba te krótsze podobały mi się bardziej, bo miały słodko-gorzką puentę. Ale Ishiguro pisze pięknie i czyta się to bardzo szybko.

Niektóre opowieści były super, niektóre mniej. Chyba te krótsze podobały mi się bardziej, bo miały słodko-gorzką puentę. Ale Ishiguro pisze pięknie i czyta się to bardzo szybko.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1617 użytkowników ma tytuł Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall na półkach głównych
  • 968
  • 634
  • 15
325 użytkowników ma tytuł Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall na półkach dodatkowych
  • 263
  • 13
  • 11
  • 11
  • 9
  • 9
  • 9

Tagi i tematy do książki Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall

Inne książki autora

Kazuo Ishiguro
Kazuo Ishiguro
Brytyjski pisarz japońskiego pochodzenia, od 1960 roku mieszkający w Wielkiej Brytanii. Autor siedmiu powieści oraz zbioru opowiadań. Zdobywca wielu nagród literackich, w tym Nagrody Bookera. Do wzrostu popularności pisarza niewątpliwie przyczyniły się głośne ekranizacje jego utworów – Okruchy dnia z Anthonym Hopkinsem i Emmą Thompson oraz Nie opuszczaj mnie z Keirą Knightley i Carey Mulligan. Uhonorowany literacką Nagrodą Nobla w 2017 roku za całokształt twórczości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kocie oko Margaret Atwood
Kocie oko
Margaret Atwood
„Kocie oko” Margaret Atwood to powieść, która od pierwszych stron urzeka swoją atmosferą i subtelnym a zarazem mocnym językiem. Autorka z niezwykłą wrażliwością wnika w psychikę bohaterki ukazując jej życie przez pryzmat wspomnień i doświadczeń z dzieciństwa. Atwood potrafi połączyć prostotę codziennych obrazów z głębokimi refleksjami nad pamięcią, tożsamością i rolą sztuki, dzięki czemu książka nabiera wyjątkowej głębi. Dotychczas znałem twórczość Margaret Atwood jedynie z dwutomowego cyklu „Opowieść podręcznej”, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zawsze ciekawiła mnie ta autorka i wreszcie postanowiłem nadrobić jej inne książki – wybór padł na „Kocie oko”. Była to decyzja niezwykle trafna bo dzięki tej powieści mogłem poznać zupełnie inną stronę pisarki: subtelną, osobistą i bardzo introspektywną. Jednym z największych atutów powieści jest sposób w jaki Atwood pokazuje relacje międzyludzkie, zwłaszcza te z dzieciństwa, które pozostawiają ślad na całe życie. Narracja Elaine, głównej bohaterki, pełna jest szczerości i momentami bolesnej autoanalizy ale nigdy nie traci wrażliwości i delikatności. Dzięki temu czytelnik może utożsamiać się z jej emocjami i odkrywać własne wspomnienia w odbiciu literackiego lustra. „Kocie oko” to również książka o sztuce – jej tworzeniu, odbiorze i znaczeniu. Elaine jako artystka nie tylko maluje obrazy lecz także „maluje” słowami swoje życie a Atwood umiejętnie splata motyw twórczości z codziennym doświadczeniem. W efekcie powstaje powieść, która inspiruje i zachęca do zastanowienia się nad tym jak ważną rolę pełni sztuka w naszym postrzeganiu świata. Całość czyta się z ogromną przyjemnością ponieważ proza Atwood jest piękna i sugestywna,a jednocześnie przystępna. „Kocie oko” to książka, która zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury – wzrusza, daje do myślenia i sprawia, że chcemy do niej wracać. Dla mnie stała się nie tylko pięknym czytelniczym doświadczeniem ale też zachętą, by sięgnąć po kolejne powieści tej autorki i jeszcze lepiej poznać jej literacki świat.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na87 miesięcy temu
Zmiany Mo Yan
Zmiany
Mo Yan
Nie wiem skąd wzięła się na mojej półce ta książka. Zmiany obiecują być autobiografią chińskiego noblisty, a jej cienkość obiecuje z kolei, że nawet jeśli będzie nudno czy napuszenie (wszak chiński literat),to przynajmniej będzie krótko. Ale nie jest nudno. Wręcz przeciwnie, z chęcią przeczytałabym więcej jego wspomnień. W sumie trudno powiedzieć o tej książeczce, że to pełnoprawna autobiografia. To raczej migawki, wspomnienia z jego życia. Przy czym sporo z nich stawia na pierwszym planie innych ludzi. Sam Mo Yan jest tylko świadkiem wydarzeń. Jest to skromne i urocze, jakby autor, mimo osiągniętych sukcesów, nie przestał być nigdy prostym chłopakiem ze wsi. Albo tak się kreuje. ⚙️ Trudne życie w Chinach Kariera pisarska wyszła mu niejako przy okazji. Najpierw chciał być kierowcą. Zresztą wszyscy chłopcy w jego szkole tego pragnęli. To były lata pięćdziesiąte i wszystko było jeszcze zupełnie inne. Mo Yan nie miał ani bogatej rodziny ani znaczących koneksji, więc nie była mu pisana łatwa ścieżka kariery. On sam nie wróżył sobie żadnych sukcesów. Ostatecznie trafił do wojska, gdzie przypadkiem odkryto jego talenty nauczycielskie. W międzyczasie zaczął pisywać pierwsze teksty. Po tym, jak niektóre opublikowano, jego los się odwrócił. Ale o tym opowiada tylko w kontekście wspomnień o swoim koledze z klasy, który kiedyś został (zupełnie jak sam Mo Yan) wyrzucony ze szkoły, a dorobił się wielkich pieniędzy. Po latach odzyskał z nim kontakt i to właśnie jemu poświęca sporą część swoich wspomnień. Niejako na marginesie pisze trochę o sobie, że coś promował, gdzieś jeździł z wykładami. Bardzo to skromne i robi wrażenie autentycznego. ⚙️ Randomowe anegdoty Dlaczego wybrał akurat te wspomnienia? Sam odpowiada na to pytanie: te były pierwsze, jakie wyrwały się “na zewnątrz”. Trochę liczyłam, że Mo Yan przybliży mi Chiny z czasów jego młodości. I w sumie trochę przybliża, pisze np. o relacjach z nauczycielami, którzy mogli wyśmiewać uczniów i wyrzucać ich ze szkoły. Nawet upokarzać. Opisuje ówczesne relacje społeczne, pomiędzy biednymi mieszkańcami wsi. O tym, co fascynowało wtedy dzieciaki, jakie miały marzenia itp. W migawkach Mo Yana jest trochę sielankowo, choć wiadomo, że sielankowo tam wtedy raczej nie było. Ale czy to ma aż takie znaczenie? W końcu to są jego wspomnienia. Wszyscy życzylibyśmy sobie pamiętać tylko te dobre rzeczy z naszego dzieciństwa i młodości. Można więc Zmiany przeczytać, bo są ładnie napisane i krótkie, ale czy trzeba?
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na79 miesięcy temu
Pejzaż w kolorze sepii Kazuo Ishiguro
Pejzaż w kolorze sepii
Kazuo Ishiguro
„Pejzaż w kolorze sepii” to powieść, która otwiera przed czytelnikiem przestrzeń niezwykłej subtelności — takiej, w której to, co najważniejsze, istnieje przede wszystkim pomiędzy słowami, w zawahaniach, przemilczeniach, niedokończonych gestach i nagłych przesunięciach znaczeń. Jest to książka z rodzaju tych, które nie dają się czytać szybko. Zmusza do zwolnienia, do wsłuchania się w cichy rytm pamięci, do poddania się atmosferze niepewności, gdzie każde zdanie zdaje się zawierać cień czegoś niewypowiedzianego, a każde wspomnienie – echo innego, być może prawdziwszego, lecz starannie zatajonego. Powieść, opowiedziana głosem Etsuko, emigrantki wspominającej powojenne Nagasaki, tworzy rodzaj intymnego palimpsestu, w którym każda warstwa opowieści jest nadpisana na innej. W tym właśnie tkwi wyjątkowość książki: narracja nie jest pojedynczym, klarownym strumieniem, lecz raczej mgłą osiadającą na krajobrazie pamięci. Czytelnik, podobnie jak antropolog w terenie, zmuszony jest uczyć się znaczeń z półsłówek, domniemań, nagłych wycofań. To literatura, która odmawia oczywistości i podsuwa interpretacje tylko po to, by za chwilę je zakwestionować. Jednym z największych atutów tej powieści jest jej niezwykła delikatność w portretowaniu psychiki. Etsuko nie mówi wprost o traumie, o poczuciu winy czy o bólu — a jednak są one wszechobecne, jak gdyby odciskały się na każdym zdaniu niczym niewidzialne piętno. Spotkania z Sachiko i jej córką Mariko, opisane niby zwyczajnie, stopniowo nabierają metaforycznej głębi. To relacje, które czytelnik odbiera z rosnącym niepokojem: znajomość wydaje się zwyczajna tylko na powierzchni, w rzeczywistości zaś pulsuje pęknięciami, niepokojącymi przesunięciami tonu, aluzjami wymykającymi się jednoznaczności. Ta dwoistość — równoczesna prostota i tajemniczość — odsłania mistrzostwo konstrukcji. Każdy dialog, nawet najbardziej codzienny, zdaje się częścią większego, ukrytego układu znaczeń. Wrażenie to potęguje specyficzny styl: ascetyczny, powściągliwy, a jednocześnie nabrzmiały emocją. Powieść minimalizuje język, by zmaksymalizować sugestię. A sugestia ta, subtelna jak półcień, prowadzi czytelnika ku pytaniu: co naprawdę wydarzyło się w życiu narratorki? W jakim stopniu „pamięć” jest jedynie konstrukcją, sposobem łagodzenia winy, narzędziem przetrwania? Książka działa jak psychologiczny sejsmograf — rejestruje drgania, które nie zawsze można nazwać. Napięcie budowane jest nie poprzez wydarzenia, lecz poprzez to, co zostało przemilczane. Powieść przywołuje estetykę japońskiej ciszy, ma, tego, co dzieje się w przestrzeni pomiędzy zdarzeniami. W jej cieniu wyłania się obraz kobiety rozdartej między lojalnością wobec wspomnień a pragnieniem, by je ujarzmić. „Pejzaż w kolorze sepii” to dzieło, które zaskakuje swoją dojrzałością, zwłaszcza jak na powieść debiutancką. Jest w nim coś z melancholii Iwasakiego, coś z europejskiej tradycji psychologicznej, a także nuta niepokojącego oniryzmu, która sprawia, że po zakończeniu lektury czytelnik ma wrażenie, jakby obejrzał film, którego nie potrafi w pełni streścić, ale który pozostawił w nim trwały ślad. To powieść, w której nic nie jest powiedziane wprost — i właśnie dlatego jest tak niezwykle prawdziwa. Literatura najwyższej próby: inteligentna, elegancka, wymagająca. Lektura dla tych, którzy wierzą, że największe historie rozgrywają się nie w czynach, lecz w pamięci.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na104 miesiące temu
Umami Laia Jufresa
Umami
Laia Jufresa
W przeciwieństwie do sporej liczby użytkowników na tym portalu, „Umami” znalazło się u mnie dzięki pożyczeniu od przyjaciółki. I może właśnie ten proces spowodował, że nie miałem większych oczekiwań co do tej książki, dzięki czemu nie zawiodłem się w żaden sposób. Jednak ciężko mi opisać jakie odczucia mam co do tej pozycji, z tego względu, że ogólne określenia typu ciekawa lub nudna byłaby nadużyciem. Mogę z pewnością natomiast stwierdzić, że „Umami” traktuje o nietuzinkowych ludziach i ich perypetiach względem żałoby i życia w tych ponurych okolicznościach. Podchodząc do jej czytania nie powinniśmy nastawiać się na żadne zwroty akcji czy trzymające w napięciu wątki. Przygotować się raczej należy na bardzo życiowe doświadczenie, bo opowiedziane zostają nam historie zarówno ciekawe, jak i te mniej interesujące (tworzące bardzo neutralną całość) oraz szczegóły, na które czasem, totalnie losowo, zwraca się uwagę w codzienności, a które nie mają głębszego sensu. Dlatego rzeczywiście można stwierdzić, że powieść jest o niczym, natomiast według mnie nie jest to jej wada. Od strony technicznej książkę czyta się lekko i szybko, choć trzeba przyznać, że autorka przekombinowała z pomieszaniem chronologii wydarzeń, narratorów i postaci. Musiałem się parę razy wracać o kilka rozdziałów, myśląc, że pominąłem coś ważnego, gdy okazywało się, że o danym fakcie (istotnym z punktu widzenia czytelnika chcącego się wciągnąć w historię) nie wspomniano dotychczas, i fakt ten jest ujawniany np. pod koniec książki.
Khamelion - awatar Khamelion
ocenił na62 lata temu
Księga herbaty Kakuzo Okakura
Księga herbaty
Kakuzo Okakura
To jedna z tych książek, które są jednocześnie bardzo krótkie i zaskakująco pojemne. Okakura napisał ją po angielsku w 1906 roku, jakby chciał osobiście wytłumaczyć Zachodowi, czym naprawdę jest japońska kultura – a wybrał do tego herbatę jako najwdzięczniejszy i najbardziej uniwersalny klucz. „Księga herbaty” nie jest podręcznikiem parzenia ani historią handlu liśćmi camellia sinensis. To esej-filozoficzny traktat o teizmie (teaism),czyli o postawie życiowej, w której ceremonia picia herbaty staje się mikrokosmosem estetyki, etyki i duchowości Dalekiego Wschodu. Autor płynnie przechodzi od taoizmu i zen, przez historię ceramiki, architekturę chaty herbacianej, aż po krytykę zachodniego materializmu i militaryzmu – wszystko to podlane ironicznym, momentami wręcz złośliwym humorem. Największe atuty książki: język – Okakura pisze elegancko, lekko i obrazowo; zdania są często aforystyczne, a jednocześnie pełne poetyckiego oddechu. Umiejętność pokazania, jak drobny rytuał (miska, miotła z bambusa, gest podania czarki) może być nośnikiem bardzo głębokich idei: adoracja niedoskonałości, ulotność chwili, szacunek dla prostoty. Co nieco obniża ocenę? Miejscami czuć ponad 100-letni kontekst – zwłaszcza fragmenty o „duszy Wschodu” vs „duszy Zachodu” brzmią dziś trochę esencjalistycznie i stereotypowo. Rozdział o taoizmie i zen jest najsłabszy – suchy i wykładowy, jakby autor nagle zapomniał o lekkim tonie reszty książki Mimo to „Księga herbaty” wciąż działa jak kieliszek dobrego gyokuro po ciężkim dniu: pozornie prosta, a jednak zostawia w głowie i na języku długotrwały, delikatny posmak. Warto przeczytać choćby po to, żeby następnym razem, gdy nalewasz sobie herbatę z czajnika, przez sekundę pomyśleć o tym, że robisz coś, co łączy Cię z tysiącletnią linią ludzi, którzy też patrzyli w unoszącą się parę i szukali w niej chwili harmonii.Polecam szczególnie osobom, które: lubią eseje filozoficzne opakowane w piękną formę literacką, interesują się japońską estetyką, chcą zrozumieć, dlaczego Japończycy potrafią zrobić z podania herbaty prawie sakrament.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na81 miesiąc temu
Poczucie kresu Julian Barnes
Poczucie kresu
Julian Barnes
Zaledwie kilka dni temu zżymałem się nad tym, jak bardzo nie podobała mi się powieść "Nie opuszczaj mnie" Ishiguro. Tę książkę (poleconą mi przez AI!) wziąłem więc do ręki z obawą, ale też z nadzieją, że może w najgorszym razie będzie to sentymentalna podróż do świata, którego już nie ma, niczym "Brak tchu" Orwella. Pan Barnes jednak wspina się na wyżyny. Czytając wspomnienia bohatera z lat '60 widzę trochę podobieństw do moich pierwszych randek w latach '90 w Polsce. Jakby to było wczoraj... Refleksje padające z ust postaci są celne i cięte, przystając równie dobrze do historii, jak do ludzkiego życia. O sprawach damsko-męskich mowa tu w sposób bardzo bezpośredni, ale nie przekraczający granic dobrego smaku. Humor wspomnień szkolnych jest uszczypliwy i inteligentny. Przedstawione charaktery są wręcz namacalne - charyzmatyczne lub toksyczne, ale na pewno nie nudne. Emocje są w zenicie - ale jak na zwykłego człowieka, a nie młodego Wertera. Zarówno rozwój akcji, jak i zakończenie zdają się być dalekie od banału (trochę gdzieś tam mi się przypomina "Absolwent"). Autor w przeuroczy sposób pokazuje też dualizm w zachowaniu 60-latka, który przeżywa kwestie dawnych miłości, życia i śmierci, jednocześnie praktycznie myśląc o zakupie jakichś dupereli do domu (i grubości frytek) czy rozwiązując krzyżówki. Sądzę, że jest to jedna z najlepszych książek o dorastaniu i starzeniu się jakie kiedykolwiek przeczytałem. Z dużą ciekawością obejrzę film nakręcony na podstawie tej powieści.
Jacek Z. - awatar Jacek Z.
ocenił na1018 dni temu

Cytaty z książki Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall

Więcej

Inni mogą ci tylko radzić. Od pewnego momentu musisz sam wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

Inni mogą ci tylko radzić. Od pewnego momentu musisz sam wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

Kazuo Ishiguro Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu Zobacz więcej
Więcej