rozwińzwiń

Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką

Okładka książki Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką autora Ian Stewart, 9788374694599
Okładka książki Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką
Ian Stewart Wydawnictwo: Prószyński i S-ka popularnonaukowa
239 str. 3 godz. 59 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Math hysteria: fun and games with mathematics
Data wydania:
2007-01-23
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-23
Liczba stron:
239
Czas czytania
3 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7469-459-9
Tłumacz:
Paweł Strzelecki
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką

Średnia ocen
6,8 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką

avatar
168
45

Na półkach:

7/10

7/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
343
16

Na półkach: ,

Według mnie książka jest bardzo nierówna: jedne rozdziały są ciekawe, inne niekoniecznie. Ponieważ można je czytać w dowolnej kolejności to niestety przyjemność z czytania zmniejszała się u mnie wraz z ich przeczytaną ilością.

Książka miała być prezentem dla mojej młodszej siostry (ostatnia klasa podstawówki) - ale szczerze mówiąc cieszę się, że sama zaczęłam ją przeglądać a siostra dostała co innego. W kilku sklepach książka ta była w kategorii 'Dla dzieci' - mam wątpliwości czy słusznie. Wydaje mi się, że problemy - aby trafiły do dziecka - powinny być bardziej obrazowo przedstawiane niż w tej książce. Myślę też, że żeby książka zachęcała młodą osobę do matematyki, to rozwiązania problemów powinny być w zasięgu jej możliwości.

Mi jednak książka ta dostarczyła trochę zabawy więc polecam.

Według mnie książka jest bardzo nierówna: jedne rozdziały są ciekawe, inne niekoniecznie. Ponieważ można je czytać w dowolnej kolejności to niestety przyjemność z czytania zmniejszała się u mnie wraz z ich przeczytaną ilością.

Książka miała być prezentem dla mojej młodszej siostry (ostatnia klasa podstawówki) - ale szczerze mówiąc cieszę się, że sama zaczęłam ją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
95
31

Na półkach: ,

Podobno fajna.

Podobno fajna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

118 użytkowników ma tytuł Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką na półkach głównych
  • 66
  • 46
  • 6
29 użytkowników ma tytuł Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką na półkach dodatkowych
  • 18
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ian Stewart
Ian Stewart
Brytyjski matematyk, profesor University of Warwick. W 1969 obronił doktorat na University of Warwick, którego tematem były algebry Liego. Staże podoktorskie odbył w University of Connecticut (1977-78) i University of Houston (1983-84). Specjalizuje się w badaniu układów złożonych i teorii katastrof. Prowadzi aktywną działalność naukową i ma na swoim koncie ponad 170 artykułów naukowych. W 2001 roku został wybrany na członka Towarzystwa Królewskiego. Zdobył wiele nagród za popularyzację nauki, między innymi Medal Michaela Faradaya przyznawany przez Towarzystwo Królewskie i złoty medal Institute for Mathematics and Its Applications. Współpracuje z "Scientific American" i "New Scientist". Jest autorem ponad 20 książek popularnonaukowych - między innymi: "Podstawy matematyki", "Listy do młodego matematyka", "Czy Bóg gra w kości?", "Liczby natury".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fizyka. Daj się uwieść! Christoph Drösser
Fizyka. Daj się uwieść!
Christoph Drösser
Na początku zaznaczę, że z wykształcenia jestem fizykiem, a na dyplomie z niezłego wydziału mam niezłą ocenę. Nie będę więc udawał, że nauczyłem się czegoś nowego, że zrozumiałem coś, do tej pory niezrozumiałego. Nic z tych rzeczy. Ale za to świetnie się bawiłem! Zacznę od tego, że naukowców tłumaczących laikom zawiłości swojej dyscypliny można podzielić na dwie grupy: 1) "Patrzcie jaki jestem mądry" - ci zwykle piszą niezłe podręczniki akademickie, takie co się je czyta kilka razy, i dopiero przy n-tym czytaniu ma się jako takie pojęcie o co tu chodzi. 2) "Patrzcie jakie to proste!" - ci z kolei czego by nie napisali, to będzie się super czytało. Christoph Drösser zdecydowanie należy do tej grupy! Wydaje mi się, że książka jest do ogarnięcia przez sprytnego gimnazjalistę - matematyki i wzorów jest niewiele, a jeśli już są to ładnie wkomponowane w tekst. I to jest wielki plus tej książki - nigdzie nie pojawia się nawet delikatna sugestia, że jakiś wzór warto pamiętać. Fizyka wygląda zupełnie inaczej - fizyk nie zapamiętuje wzorów, ale uczy się opisywania świata za pomocą matematyki. I tak właśnie autor podchodzi do tematu. Każdy rozdział zaczyna się od "historii z życia", dopiero potem jest jakiś matematyczny opis (albo i nie - czasem zwykły język polski daje radę),a wzory pojawiają się trochę jakby mimowolnie. Podsumowując - świetna literatura zanim zaczniesz uczyć fizyki. Będzie Ci łatwiej zrozumieć co się potem dzieje i od razu będziesz wiedział, że wzory są dodatkiem a nie "istotą" fizyki. A co z czytelnikami, którzy już to umieją? Byli w liceum, a może nawet studiowali coś ścisłego? Część rozdziałów będzie trochę nudna (np. ten o falach dźwiękowych, mechanice kwantowej i paradoksie bliźniąt),bo to "klasyka gatunku", wielokrotnie przerabiana. Jest jednak parę tematów, które demaskują popularne mity - np. ten o wirach i sile Coriolisa (co ciekawe o tym, że to nieprawda dowiedziałem się na zajęciach ze statystyki - jak ktoś nie chodził, to może rzeczywiście umknęło mu, że jak to policzyć, to widać, że się ta "teoria" nie spina w całość),czy samolotach i prawu Bernoulliego (i tu przyznaję ze wstydem, że sam też myślałem, że to Bernoulli sprawia, że samoloty latają). Podsumowując - polecam: - każdemu kto lubi fizykę - każdemu kto nie rozumie fizyki, ale czuje, że mógłby ją polubić, gdyby rozumiał - rodzicom, żeby nie opowiadali dzieciom głupot (całe szczęście, że mój jeszcze nie spytał dlaczego samoloty latają! Teraz już może ;)) - całej reszcie też polecam - to krótka książka, raczej lekko napisana. Można ominąć szare ramki i będzie się czytało nie gorzej niż - dajmy na to - Harrego Pottera. Co do oceny. Czemy wysoka, to napisałem wyżej. Czemu nie 10? Bo mogłaby być dłuższa, mogłoby być więcej wszystkiego. No i jednak jest parę miejsc (dosłownie parę) gdzie tłumaczenie jest trochę niejasne. Może to wina tłumacza, może autora.
Radek - awatar Radek
ocenił na98 lat temu
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje Stephen Hawking
Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce oraz inne eseje
Stephen Hawking
Rozmyślając ostatnimi czasy, wraz z rytmem najnowszych odkryć związanych z faktycznym istnieniem czy też - inaczej to ujmując - potwierdzeniem fizycznego istnienia Czarnych Dziur, które to jako zjawiska kosmiczne można by określić swego rodzaju ,,kosmiczną bolączką” bądź ,,Odkurzaczem nadproduktywności Wszechśwata”, natchnęła mnie pewna myśli i zarazem chęć nakreślenia pewnego wniosku: Wszechświat jest paradoksem ,,przez wielkie p". A dlaczego? Przede wszystkim nasz Kosmos, a raczej Wszechrzecz stanowi niewyobrażalnie rozległe i, co z przykrością to stwierdzam, nudne ,, miejsce". Powiedziałbym, że przypomina on bardziej jakąś meta płaszczyznę bez granic, nazwijmy to z braku lepszego określenia: ,,zamkniętych ram terytorialnych". Mówiąc o Wszechświecie, jako o ,,miejscu” należy mieć na myśli Kosmos jako ,,arcy-rozległe coś”, co stanowi ,,miejsce" aczkolwiek w innym, nie klasycznym ujęciu i rozumieniu tego słowa, o zupełnie innej kategorii rozumowania. Z drugiej strony, my istoty ludzkie, miejmy nadzieję, również obce inteligentne cywilizacje bądź struktury społeczne istot, żyjemy w miejscu pięknym, osobliwym, funkcjonującym w sposób tak anormalny, że to, co się w nim ,,odbywa”, przydarza, rozwija, opisuje; to, jak każda nawet najmniejsza cząstka odnajduje tu swe miejsce i zastosowanie, jakby w konkretny, określony sposób (Wszechświat antropiczny; Wszechświat superdeterministyczny),każe nam sądzić, że żyjemy w Kosmosie o super zorganizowanej naturze, uporządkowanej na każdym poziomie egzystencji i ,,szkieletu” - od mikroskali kwantów do makroskali zjawisk nam ludziom doświadczalnych. Czy zatem z powyższych akapitów stanowiących odpowiednio solidne i stonowane wejście tudzież wstęp do pewnych rozważań nad Czarnymi Dziurami i jednocześnie do dalszego niniejszego ustępu związanego ściśle z recenzją publikacji popularnonaukowej z gałęzi rozległej i fascynującej wiedzy kosmologicznej, wynika, że ta przypadkowość i chaos – wypadkowe i procesy stojące za ,,Wielkim Wybuchem/Odbiciem", które to mogłyby być przed tym kosmologicznym zjawiskiem, jak i po nim, mogły by pójść w odstawkę? Czy w związku z tym wraz z aktem wyłonienia się Wszechświata z ,,niczego" bądź z ,,nicości", naukowcy mogą mówić o ,,nieuporządkowaniu w nicości"? Czy wirtualne cząstki, pola, spontaniczne fluktuacje - w rozumieniu ,,przed-wszechświatowym" - można by określić chaosem, jako tym nieuporządkowanym, przypadkowym związkiem/relacją w tymże wirtualnym pre-świecie? A może przyjmijmy zasadę, że każde prawdopodobieństwo, przypadek, spontaniczność, to reguła uporządkowanego od prapoczątków aż do teraz Wszechświata? Jak w tym wszystkim odnajdują się Czarne Dziury oraz Wszechświaty Niemowlęce, jak wpisują się one w proces wyłonienia, ewolucji i adaptacji Wszechświata? Ku rozumieniu tego typu, jak określiłem wcześniej, ,,bolączek informacyjnych” przychodzi genialny umysł świętej pamięci Stephena Hawkinga, jednego z najwybitniejszych fizyków i kosmologów w dziejach ludzkości. Jego odkrycia na polu naukowym Czarnych Dziur, w tym niesłabnącego istotą swego wyłonienia się odkrycia ,,promieniowania Hawkinga” są w bezmiar, w sposób nieokreślony kluczowe dla ewolucji nauk ścisłych i odkrycia kolejnej karty, którą Wszechświat przed nami skrywa, że nie można choćby i ze strony fascynata – geeka nauki – odstawić ów temat na bok i o tym zapomnieć. Ba!, Hawking pracami nad kosmicznymi głodomorami tak zjednał sobie serca ludzi – w tym swoją walecznością, pięknym i potężnym umysłem mimo uporczywego i nieznośnego kalectwa – że nie da się nie sięgnąć po jedną z jego ważniejszych prac skierowanych do szerszego grona czytelników, ukierunkowaną na Czarne Dziury właśnie. I mimo iż książka ta ma swoje lata, niedługo minie 30 lat od daty jej światowej premiery, to tym co zawiera, z jaką intuicją zostało to niniejszym zapisane, również w jakim stylu, jak rozważnie kartka po kartce, rozdział po rozdziale zostało wszystko to w całości zaprojektowane, dorównuje niezwykłości i geniuszowi współczesnym bestsellerom w literaturze popularno-naukowej poświęconej tej tematyce. Zanim przejdę do omówienia tudzież zrecenzowania "Czarne Dziury i Wszechświaty Niemowlęce", bo o tej publicystyce mowa, chciałbym pochylić się nad pewnym zagadnieniem, które bardzo mocno ,,uczepiło się” Czarnych Dziur, o którym to warto wspomnieć chociażby ze względu na fakt iż nie tak dawno poprzez długi ,,proces fotograficzny” potwierdzono, jakby to powiedział Hubert Urbański prowadzący ,,Milionerów”, ostatecznie i definitywnie trwanie w naszej Wszechrzeczy kosmicznego ekstremum jakim jest Czarna Dziura. I tym zagadnieniem jest tak zwany ,,paradoks informacyjny", związany z wpadaniem i wydostawaniem się z Czarnych Dziur informacji; przeczy on temu, że Wszechświat da się opisać, ukształtować, odkryć prawami fizyki. Że jedynie te prawa, które wyrażają czym jest to, co nas otacza, jest jedynie czubkiem góry lodowej, której cała materia skryta jest bardzo głęboko pod powierzchnią. Sam świętej pamięci Stephen Hawking odniósł się do tego paradoksu, twierdząc, że skoro Czarna Dziura potrafi manipulować informacją do niej ,,wpadającą", to może ludzie powinni podważyć naturę informacji i relacji, których doświadczają na co dzień. Bo może nasze wspomnienia, ba, cała przeszłość, która nas spaja, mogła by ulec dezinformacji, stać się w ten sposób iluzją, wypaczającą spójne obiektywne pojęcie Wszechświata. Tak między innymi sam siebie zapyta czytelnik niniejszej pozycji, po jej przeczytaniu. Paradoks Informacyjny ,,galaktycznych odkurzaczy” daje nam pewną myśl, której nie warto się wstydzić, by o niej gdzieś napomknąć gdy zajdzie taka potrzeba: bardzo, ale to bardzo realne jest to, że nasza rzeczywistość – ów fundament, w którym jesteśmy zanurzeni - to nic innego jak tylko: wypaczenie... funkcjonującego w ultra-dziwny sposób brzegu Czarnej Dziury. Objętość, której doświadczamy natomiast - głębia, tak zwany wymiar 3D nadający przestrzeni wyrazu, czy pierwiastka tego, czym w ujęciu człowieka przestrzeń być powinna - wywodzi się właśnie z tego właśnie brzegu, będąc jej ,,skutkiem”/,,pochodną”. O ironio ,,Zasada Holograficzna" nie jest wcale pozbawiona sensu! Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać inaczej. Hawking w "Czarnych Dziurach i Wszechświatach Niemowlęcych" udowadnia, że horyzont zdarzeń takiego kosmicznego bytu zachowuje się jak płaska powierzchnia generująca trójwymiarowy obraz, analogicznie do niewielkiej płytki na tyle karty kredytowej. Pola na brzegu Czarnej Dziury mają tak wysmakowaną strukturę, że stanowiłyby według założeń tejże Zasady/Teorii reprezentację całego Wszechświata. I weź tu obejmij tak niepokojąco realne, z wydźwiękiem miażdżącym nasze kilku tysiącletnie rozumowanie o rzeczywistości, zagadnienie; weź dokonaj tego tym wątłym ludzkim gąbczastym umysłem! Trzeba by przetunelować swoją świadomość do innego wymiaru czy osiągnąć inny stan jaźni/umysłu, aby nie tyle co zrozumieć ,,Zasadę Holograficzną", ale zdać sobie sprawę z tego, co dla ,,Homo Sapiens Sapiens" i innych inteligentnych istot oznacza. Tak właśnie – zarówno na fali ekscytacji, i jakiegoś niepojęcia – reaguje osoba chwytająca za treść tejże publikacji, tworu pisanego przystępnym językiem, jakby to powiedział Hawking ,,bez żadnych umieszczanych równań, które mogły by zniechęcić czytelników, bo tak każe wydawca”. Problemem w przypadku niniejszym omawianej książki Hawkinga jest to, czy bardziej chwalić i doceniać ją za wartości merytoryczne i treść, które ze sobą niesie, które to są częściowo adekwatne (częściowo, gdyż w temacie prac, którym poświęcał się śp. Hawking zaszły już bardzo duże zmiany, wprowadzono nowe poprawki, a baza informacji na dobre została zaktualizowana),bo nakreślone prawie trzy dekady temu, czy prawić ku niej peany, oceniać bardzo, ale to bardzo pozytywnie raczej za tą drugą jej stronę: za ogrom inspiracji, odwagi i tytanicznej niezłomności autora, która niszczy pojęcie ,,kalectwa” w przypadku Hawkinga, które to cechy sprawiły, że ów uczony osiągnął przez wiele dziesięcioleci życia z tą chorobą po prostu.... ogrom: od napisania "Krótkiej historii Czasu" czy omawianej publikacji, aż po odkrycie, że ,,czarne dziury nie są czarne”, i próbę nauczenia świata, że teoria ,,Czasu Urojonego” i ,,Sumy po historiach” są tak samo bardzo ważne dla zrozumienia powstania Wszechświata, jego obecnej i przyszłej ewolucji i rewolucji, jak klasyczny ,,Wielki Wybuch” czy w Kosmologii ,,Inflacja”. Nie możemy oceniać, a tym bardziej, negatywnie przyjmować tej pracę brytyjskiego fizyka, głównie za to, że powstała te ,,entej lat temu” w stosunku do aktualnego stanu wiedzy ludzkości w dziedzinach ścisłych, w tym astronomii, astrofizyki i kosmologii. Pan Hawking nadając książce takiego a nie innego tonu, nie stroniąc przy tym od żartów (pewien ,,suchy żart”, który może naprawdę zwalić z nóg, znalazł się gdzieś w okolicach ¾ objętości pracy i dotyczy on Inflacji Wszechświata na jego wczesnym etapie rozrostu i porównania takowej inflacji do Inflacji w ekonomii współczesnych państw). Profesor przemawiał do nas w języku prostym, ale i profesjonalnym, wyprzedzał on tym samym swoją epokę, wiedząc, że odbiorcą książek mogą być zwykli laicy, jak i specjaliści mu podobni nie tylko obecnie, ale i za wiele dekad w przód. Zresztą sama konstrukcja tytułu "Czarne dziury i Wszechświaty Niemowlęce" w pewien sposób to potwierdza: Hawking nakierowuje nasze myślenie, zdolności łączenia informacji i wyciągania wniosków, tak, aby przedstawiony przez niego problem/zagadnienie było zrozumiane, i aby w razie czego ,,zwykłego Kowalskiego, pracującego w piekarni” zarazić szukaniem z własnej inicjatywy rozleglejszej wiedzy w takim a nie innym obszarze.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na83 lata temu
Analfabetyzm matematyczny i jego skutki John Allen Paulos
Analfabetyzm matematyczny i jego skutki
John Allen Paulos
"Łatwiej jest naśladować głupstwa, przymykając oczy na niedorzeczności, niż myśleć" W. Cowper. Sięgnęłam po tę książkę zainspirowana "Paradoksem" Artura Urbanowicza, w której autor przyznaje, że ta lektura zmienia postrzeganie świata. Więcej nie było mi potrzeba. Przekonałam się na pewno, że mimo mojego humanistycznego wykształcenia i tego, że laikiem matematycznym nie jestem, wiele rzeczy przyjmuję właśnie jak matematyczny analfabeta. 🔢 Analfabetyzm matematyczny to brak swobody w posługiwaniu się liczbami i w ocenianiu prawdopodobieństwa. Dotyka to prawie każdego z nas. Wierzymy w numerologię, parapsychologię, prorocze sny i zbiegi okoliczności. Gubimy się w gąszczu dodawania pamięciowego i szybkiego zamieniania ułamków zwykłych na dziesiętne. Mało tego, wierzymy w podawane informacje bezwzględnie, nie zastanawiając się czasami, jak bardzo są one absurdalne. Uciekamy od matematyki na wszystkie możliwe sposoby. Wybieramy dziedziny, gdzie jej nie ma, unikamy szacowania. Niestety media nie tyle nas utwierdzają w tym wyborze, co jeszcze zalewają nas stekiem absurdu. Zobaczcie: w sobotę mamy 50% szans na deszcz, w niedzielę również 50%. Czyli ze stuprocentową pewnością w weekend będzie padać? 🔢 Z powodu braku znajomości matematyki tak łatwo ulegamy manipulacji i dość często podejmujemy błędne decyzje, słuchając nie tylko mediów, ale i o zgrozo czasem i szarlatanów. Nie trzeba bać się tej lektury. Mimo swojej popularnonaukowości napisana jest naprawdę prostym i zrozumiałym językiem. Mało tego, autor pozwala "przeskakiwać" pewne, bardziej skomplikowane fragmenty. Polecam. Myślę, że niejednego z Was zaskoczy!
aneta_taka - awatar aneta_taka
oceniła na95 lat temu
Wykłady z historii matematyki Marek Kordos
Wykłady z historii matematyki
Marek Kordos
Nie da się uciec przed matematyką. Nie pomoże niczyja uporczywa ignorancja, wypaczanie sensu matematyki poprzez zmuszanie dzieci do zapamiętywania schematów maturalnych ani sprowadzanie jej do pytania: gdzie może przydać się w życiu? Matematyka otacza nas z każdej strony, jest nie tylko częścią każdej nauki, ale przede wszystkim naszego wszechświata. Jak rozwijała się wiedza, którą dziś posiadamy? Jaką ewolucję przebyła matematyka, od czasów pierwszych systemów liczbowych do swojej dalszej ekspansji? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Marek Kordos w swojej porywającej książce „Wykłady z historii matematyki”. Autor prowadzi czytelnika ścieżką rozpoczynając od pierwszych zachowanych śladów matematyki. Przedstawia różnorodne systemy liczbowe i hipotezę „anatomicznego” pochodzenia liczebników. To właśnie ze stosowanej do dzisiaj przez dzieci metody liczenia na palcach bierze się nasz dziesiętny system, a u Indian z Wenezueli system niejako dwudziestkowy (palce rąk i nóg). Proste obliczenia stopniowo przeradzają się w bardziej skomplikowane problemy. Zachowane Babilońskie tabliczki pokazują jak radzono sobie z różnorakimi, nie tylko geometrycznymi problemami i jak ich algorytmiczne rozwiązania podobne są do dużo, dużo późniejszych sposobów informatyki. Akademia Platońska, szkoła Pitagorejska, powstanie „Elementów” Euklidesa, początki algebry rozwijanej w krajach arabskich, w końcu odkrycia Keplera i Newtona i powiązanie matematyki z fizyką. Setki matematyków, podręczników, publikacji i prac, rozwój analizy, powstanie geometrii nieeuklidesowych, w końcu stworzenie teorii mnogości. Matematyka przez wieki ewoluowała, od geometrii, przez zastosowania, do aksjomatyzacji i rozważań nad tym czym w ogóle są pojęcia matematyczne. Czytając o historii tej niezwykłej nauki, nasuwa się naturalny wniosek, że jej rozwój nigdy się nie skończy. Zasób wiedzy do odkrycia jest równy continuum. W ostatnim rozdziale autor z nieskrywaną nostalgią przedstawia Polską Szkołę Matematyczną, która tworzona była przez wybitnych matematyków po I Wojnie Światowej i skupiała się wokół pisma „Fundamenta Mathematicae”. Kierunkiem badań uczonych była teoria mnogości i topologia. Stąd obecne w światowej nauce nazwiska Banach, Kuratowski, Sierpiński, Ulam, czy Steinhaus, znany ze stwierdzenia „matematyk zrobi to lepiej”. To czasy ogromnego entuzjazmu matematycznego, sukcesów i osiągnięć, prezentowanych społeczeństwu w interesujący sposób. W organizowanych seminariach matematycznych uczestniczyli nie tylko matematycy, ale również ludzie spoza ich kręgu. Ten niezwykły obraz wcale nie jest niewiarygodny i może wrócić, za sprawą coraz częstszych dzisiaj, moim zdaniem, prób popularyzacji matematyki. „Wykłady z historii matematyki” to jedna z książek powodujących u mnie syndrom odstawienia. Trudno mi sięgnąć po kolejną, bo to niewyobrażalne, żeby czytanie mogło sprawić mi jeszcze tyle radości. Polecam ją każdemu, choć z powodu matematycznych treści może być miejscami trudna w odbiorze przez czytelnika z matematyką niezwiązanego. W większości książka jest jednak wspaniałą opowieścią o wielkich ludziach, wzniosłych odkryciach i tworzeniu tego, co dziś bez ograniczeń możemy poznawać. Jest pełna ciekawostek i anegdot, fragmentów, przy których można się uśmiechnąć, ale i zamyślić. Warto ją przeczytać, a ja z pewnością jeszcze do niej wrócę. Zapraszam na agatkaczyta.blogspot.com
Agata Chmielowska - awatar Agata Chmielowska
oceniła na109 lat temu
Kwantowa granica. LHC - Wielki Zderzacz Hadronów Don Lincoln
Kwantowa granica. LHC - Wielki Zderzacz Hadronów
Don Lincoln
Książka jest fuzją opowiadanie o fizyce cząstek elementarnych i opisu działania Wielkiego Przyśpieszacza Cząstek (LHC). Cele popularyzacji wiedzy w obu zakresach dla mnie zostały osiągnięte. Po lekturze tej pozycji po raz pierwszy w życiu dość dobrze utrwaliłem sobie przegląd gatunków wszystkich najmniejszych drobin, z których składa się świat. Mija miesiąc, po tym gdy odłożyłem tomik na przysłowiową półkę, a ciągle z łatwością mogę rozmawiać o każdej z cząstek elementarnych czy wymienić je wszystkie po kolei – efekt osiągnięty. W zakresie chrom dynamiki wiedzę uzupełniłem bardzo dobrym artykułem na Wikipedii. Co do opisu maszynerii laboratorium LHC, jest on dobrze wyważony: liczba detali i parametrów jest na tyle dobrze określona, że nie doznałem zanudzania, jak i nie zawiozłem się pomijaniem interesujących danych. Porównania konkretnych wielkości parametrów akceleratora (np. energii) do typowych życiowych scenariusz (np. zasilenia miasteczka prądem elektrycznym) sprawia, że nabywa się świetnej intuicji co do wielkości i mocy poszczególnych urządzeń. Całość została zadowalająco dobrze zilustrowana szkicami i rysunkami poglądowymi. Pomimo tego, że książka została napisana dość dawno, bo przed uruchomieniem LHC, polecam ją ze względu na ciągłą aktualność większości informacji. (Do wydania: niestety, bardzo drobny druk. Czytanie jest trochę męczące.)
zbyszek.michalak - awatar zbyszek.michalak
ocenił na62 lata temu
Podglądanie wszechświata Michał Heller
Podglądanie wszechświata
Michał Heller
Jak to możliwe, że istniejemy? Do dziś na to fundamentalne pytanie nie znaleziono odpowiedzi. Jednakże zdawać by się mogło, że jesteśmy bliżej jej niż kiedykolwiek. W końcu obserwujemy nieustanny rozwój nauki, nowe odkrycia, a dzięki wszechobecnej edukacji, wiedza i ludzka inteligencja są na najwyższym poziomie. W takich warunkach łatwo nam uwierzyć w możliwość rozwiązania odwiecznej zagadki. W końcu z każdym kolejnym odkryciem zbliżamy się do rdzenia, łapiemy coś więcej, jakąś nieuchwytną prawdę o naturze życia - aż w końcu podchodzimy na tyle blisko, by przez ulotną chwilę podejrzeć sam wszechświat. Niestety nie każdy z nas został wyposażony w narzędzia poznawcze tego samego typu, dlatego możemy potrzebować pomocy specjalisty, przewodnika, który wskaże nam drogę pośród zawiłych prawd fizyki i filozofii. To właśnie Michał Heller, jeden z najwybitniejszych myślicieli naszych czasów, zaprasza nas w tą fascynującą podróż w książce „Podglądanie wszechświata”. Prowadzi nas poprzez historię najważniejszych dokonań fizyki zaczynając od teorii heliocentrycznej, a kończąc na odkryciu czarnej materii i M-teorii. Dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej pojąć nie tylko najdonioślejsze przełomy, ale także zrozumieć ewolucję nauki i zaakceptować naszą niewiedzę w najbardziej frustrującym problemie stulecia, czyli ciągłej nieobecności Ogólnej Teorii. Bez takiego wstępu nie bylibyśmy w stanie przejść do praktycznych rozważań zaprezentowanych w dalszej części książki. Oczywiście nie są to rzeczy przełomowe, czy zupełnie zmieniające sposób myślenia o świecie, lecz z pewnością w wielu aspektach wartościowe. Nie należy także martwić się stopniem zawiłości tych matematycznych teorii. Sama również nie byłam asem z fizyki w szkole, a narracja Hellera mnie po prostu porwała. Autor w bardzo przystępny sposób tłumaczy wszelkie równania, teorie, skupiając uwagę nie na obliczeniach, ale na czymś ważniejszym, a mianowicie ich konsekwencjach. Dzięki temu „Podglądanie wszechświata” przestaje być tylko gratką dla ludzi w weekendy zajmujących się oglądaniem gwiazd i czytających do poduszki Einsteina, a staje się podróżą w krainę myślenia, pytań i filozofii. „Podglądanie wszechświata” to niestety nie książka dla każdego, ale z pewnością lektura dla ciekawych. Głęboko wierzę, że każdy z nas ma w sobie ten głód wiedzy, chęć odkrycia prawdy o nas samych, sensu istnienia. Mam nadzieję, że choć część osób popycha on do zadawania pytań i sięgania po publikacje tego typu. W końcu tylko dzięki ciekawości mamy szansę na lepszą eksplorację fizyki, a tym samym uzyskanie pełniejszego obrazu naszego świata.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Histerie matematyczne. Gry i zabawy z matematyką


Ciekawostki historyczne