Listy do młodego matematyka

Okładka książki Listy do młodego matematyka
Ian Stewart Wydawnictwo: Prószyński i S-ka popularnonaukowa
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Letters to a Young Mathematician
Data wydania:
2008-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2008-10-02
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7469-865-8
Tłumacz:
Paweł Strzelecki
Średnia ocen

                7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Listy do młodego matematyka w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Listy do młodego matematyka

Średnia ocen
7,3 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
150
30

Na półkach: ,

Szukałam długo tej książki po bibliotekach i sklepach, gdyż wcześniej słyszałam o niej wiele dobrego i postanowiłam ją przeczytać. Znalazła się na allegro i już jest w moim posiadaniu.

Lektura minęła szybko i nadzwyczaj przyjemnie. Stewart ma bardzo sympatyczny styl pisania. Owszem, czasami zbyt wiele słów na dosyć oczywiste tematy, może być sprawą zniechęcającą, zwłaszcza dla matematyków jednak nie przeszkadzało mi to ani trochę, bo liczyła się dobra rozrywka.

Ale ta książka to nie tylko dobra rozrywka. To też pozycja otwierająca oczy na wiele istotnych sprawa związanych z matematyką. W dobry sposób zaznajamia czytelnika z tym, czy i dlaczego warto zajmować się matematyką, jak wyglądają studia matematyczne, czego się na nich spodziewać i jak studiować, by była to dobra przygoda.. aż po etap, kiedy młody człowiek ma szansę zostać doktorantem i co dalej - rozpocząć życie naukowe.

Polecam szczególnie młodym ludziom, którzy pasjonują się matematyką i być może myślą o studiowaniu jej, albo już studiują i z kolei myślą o doktoracie.

Szukałam długo tej książki po bibliotekach i sklepach, gdyż wcześniej słyszałam o niej wiele dobrego i postanowiłam ją przeczytać. Znalazła się na allegro i już jest w moim posiadaniu.

Lektura minęła szybko i nadzwyczaj przyjemnie. Stewart ma bardzo sympatyczny styl pisania. Owszem, czasami zbyt wiele słów na dosyć oczywiste tematy, może być sprawą zniechęcającą,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

127 użytkowników ma tytuł Listy do młodego matematyka na półkach głównych
  • 63
  • 59
  • 5
29 użytkowników ma tytuł Listy do młodego matematyka na półkach dodatkowych
  • 16
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ian Stewart
Ian Stewart
Brytyjski matematyk, profesor University of Warwick. W 1969 obronił doktorat na University of Warwick, którego tematem były algebry Liego. Staże podoktorskie odbył w University of Connecticut (1977-78) i University of Houston (1983-84). Specjalizuje się w badaniu układów złożonych i teorii katastrof. Prowadzi aktywną działalność naukową i ma na swoim koncie ponad 170 artykułów naukowych. W 2001 roku został wybrany na członka Towarzystwa Królewskiego. Zdobył wiele nagród za popularyzację nauki, między innymi Medal Michaela Faradaya przyznawany przez Towarzystwo Królewskie i złoty medal Institute for Mathematics and Its Applications. Współpracuje z "Scientific American" i "New Scientist". Jest autorem ponad 20 książek popularnonaukowych - między innymi: "Podstawy matematyki", "Listy do młodego matematyka", "Czy Bóg gra w kości?", "Liczby natury".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wykłady z historii matematyki Marek Kordos
Wykłady z historii matematyki
Marek Kordos
Nie da się uciec przed matematyką. Nie pomoże niczyja uporczywa ignorancja, wypaczanie sensu matematyki poprzez zmuszanie dzieci do zapamiętywania schematów maturalnych ani sprowadzanie jej do pytania: gdzie może przydać się w życiu? Matematyka otacza nas z każdej strony, jest nie tylko częścią każdej nauki, ale przede wszystkim naszego wszechświata. Jak rozwijała się wiedza, którą dziś posiadamy? Jaką ewolucję przebyła matematyka, od czasów pierwszych systemów liczbowych do swojej dalszej ekspansji? Na te pytania próbuje odpowiedzieć Marek Kordos w swojej porywającej książce „Wykłady z historii matematyki”. Autor prowadzi czytelnika ścieżką rozpoczynając od pierwszych zachowanych śladów matematyki. Przedstawia różnorodne systemy liczbowe i hipotezę „anatomicznego” pochodzenia liczebników. To właśnie ze stosowanej do dzisiaj przez dzieci metody liczenia na palcach bierze się nasz dziesiętny system, a u Indian z Wenezueli system niejako dwudziestkowy (palce rąk i nóg). Proste obliczenia stopniowo przeradzają się w bardziej skomplikowane problemy. Zachowane Babilońskie tabliczki pokazują jak radzono sobie z różnorakimi, nie tylko geometrycznymi problemami i jak ich algorytmiczne rozwiązania podobne są do dużo, dużo późniejszych sposobów informatyki. Akademia Platońska, szkoła Pitagorejska, powstanie „Elementów” Euklidesa, początki algebry rozwijanej w krajach arabskich, w końcu odkrycia Keplera i Newtona i powiązanie matematyki z fizyką. Setki matematyków, podręczników, publikacji i prac, rozwój analizy, powstanie geometrii nieeuklidesowych, w końcu stworzenie teorii mnogości. Matematyka przez wieki ewoluowała, od geometrii, przez zastosowania, do aksjomatyzacji i rozważań nad tym czym w ogóle są pojęcia matematyczne. Czytając o historii tej niezwykłej nauki, nasuwa się naturalny wniosek, że jej rozwój nigdy się nie skończy. Zasób wiedzy do odkrycia jest równy continuum. W ostatnim rozdziale autor z nieskrywaną nostalgią przedstawia Polską Szkołę Matematyczną, która tworzona była przez wybitnych matematyków po I Wojnie Światowej i skupiała się wokół pisma „Fundamenta Mathematicae”. Kierunkiem badań uczonych była teoria mnogości i topologia. Stąd obecne w światowej nauce nazwiska Banach, Kuratowski, Sierpiński, Ulam, czy Steinhaus, znany ze stwierdzenia „matematyk zrobi to lepiej”. To czasy ogromnego entuzjazmu matematycznego, sukcesów i osiągnięć, prezentowanych społeczeństwu w interesujący sposób. W organizowanych seminariach matematycznych uczestniczyli nie tylko matematycy, ale również ludzie spoza ich kręgu. Ten niezwykły obraz wcale nie jest niewiarygodny i może wrócić, za sprawą coraz częstszych dzisiaj, moim zdaniem, prób popularyzacji matematyki. „Wykłady z historii matematyki” to jedna z książek powodujących u mnie syndrom odstawienia. Trudno mi sięgnąć po kolejną, bo to niewyobrażalne, żeby czytanie mogło sprawić mi jeszcze tyle radości. Polecam ją każdemu, choć z powodu matematycznych treści może być miejscami trudna w odbiorze przez czytelnika z matematyką niezwiązanego. W większości książka jest jednak wspaniałą opowieścią o wielkich ludziach, wzniosłych odkryciach i tworzeniu tego, co dziś bez ograniczeń możemy poznawać. Jest pełna ciekawostek i anegdot, fragmentów, przy których można się uśmiechnąć, ale i zamyślić. Warto ją przeczytać, a ja z pewnością jeszcze do niej wrócę. Zapraszam na agatkaczyta.blogspot.com
Agata Chmielowska - awatar Agata Chmielowska
oceniła na 10 9 lat temu
Podglądanie wszechświata Michał Heller
Podglądanie wszechświata
Michał Heller
Jak to możliwe, że istniejemy? Do dziś na to fundamentalne pytanie nie znaleziono odpowiedzi. Jednakże zdawać by się mogło, że jesteśmy bliżej jej niż kiedykolwiek. W końcu obserwujemy nieustanny rozwój nauki, nowe odkrycia, a dzięki wszechobecnej edukacji, wiedza i ludzka inteligencja są na najwyższym poziomie. W takich warunkach łatwo nam uwierzyć w możliwość rozwiązania odwiecznej zagadki. W końcu z każdym kolejnym odkryciem zbliżamy się do rdzenia, łapiemy coś więcej, jakąś nieuchwytną prawdę o naturze życia - aż w końcu podchodzimy na tyle blisko, by przez ulotną chwilę podejrzeć sam wszechświat. Niestety nie każdy z nas został wyposażony w narzędzia poznawcze tego samego typu, dlatego możemy potrzebować pomocy specjalisty, przewodnika, który wskaże nam drogę pośród zawiłych prawd fizyki i filozofii. To właśnie Michał Heller, jeden z najwybitniejszych myślicieli naszych czasów, zaprasza nas w tą fascynującą podróż w książce „Podglądanie wszechświata”. Prowadzi nas poprzez historię najważniejszych dokonań fizyki zaczynając od teorii heliocentrycznej, a kończąc na odkryciu czarnej materii i M-teorii. Dzięki temu jesteśmy w stanie lepiej pojąć nie tylko najdonioślejsze przełomy, ale także zrozumieć ewolucję nauki i zaakceptować naszą niewiedzę w najbardziej frustrującym problemie stulecia, czyli ciągłej nieobecności Ogólnej Teorii. Bez takiego wstępu nie bylibyśmy w stanie przejść do praktycznych rozważań zaprezentowanych w dalszej części książki. Oczywiście nie są to rzeczy przełomowe, czy zupełnie zmieniające sposób myślenia o świecie, lecz z pewnością w wielu aspektach wartościowe. Nie należy także martwić się stopniem zawiłości tych matematycznych teorii. Sama również nie byłam asem z fizyki w szkole, a narracja Hellera mnie po prostu porwała. Autor w bardzo przystępny sposób tłumaczy wszelkie równania, teorie, skupiając uwagę nie na obliczeniach, ale na czymś ważniejszym, a mianowicie ich konsekwencjach. Dzięki temu „Podglądanie wszechświata” przestaje być tylko gratką dla ludzi w weekendy zajmujących się oglądaniem gwiazd i czytających do poduszki Einsteina, a staje się podróżą w krainę myślenia, pytań i filozofii. „Podglądanie wszechświata” to niestety nie książka dla każdego, ale z pewnością lektura dla ciekawych. Głęboko wierzę, że każdy z nas ma w sobie ten głód wiedzy, chęć odkrycia prawdy o nas samych, sensu istnienia. Mam nadzieję, że choć część osób popycha on do zadawania pytań i sięgania po publikacje tego typu. W końcu tylko dzięki ciekawości mamy szansę na lepszą eksplorację fizyki, a tym samym uzyskanie pełniejszego obrazu naszego świata.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na 8 1 rok temu
Kwantowa granica. LHC - Wielki Zderzacz Hadronów Don Lincoln
Kwantowa granica. LHC - Wielki Zderzacz Hadronów
Don Lincoln
Książka jest fuzją opowiadanie o fizyce cząstek elementarnych i opisu działania Wielkiego Przyśpieszacza Cząstek (LHC). Cele popularyzacji wiedzy w obu zakresach dla mnie zostały osiągnięte. Po lekturze tej pozycji po raz pierwszy w życiu dość dobrze utrwaliłem sobie przegląd gatunków wszystkich najmniejszych drobin, z których składa się świat. Mija miesiąc, po tym gdy odłożyłem tomik na przysłowiową półkę, a ciągle z łatwością mogę rozmawiać o każdej z cząstek elementarnych czy wymienić je wszystkie po kolei – efekt osiągnięty. W zakresie chrom dynamiki wiedzę uzupełniłem bardzo dobrym artykułem na Wikipedii. Co do opisu maszynerii laboratorium LHC, jest on dobrze wyważony: liczba detali i parametrów jest na tyle dobrze określona, że nie doznałem zanudzania, jak i nie zawiozłem się pomijaniem interesujących danych. Porównania konkretnych wielkości parametrów akceleratora (np. energii) do typowych życiowych scenariusz (np. zasilenia miasteczka prądem elektrycznym) sprawia, że nabywa się świetnej intuicji co do wielkości i mocy poszczególnych urządzeń. Całość została zadowalająco dobrze zilustrowana szkicami i rysunkami poglądowymi. Pomimo tego, że książka została napisana dość dawno, bo przed uruchomieniem LHC, polecam ją ze względu na ciągłą aktualność większości informacji. (Do wydania: niestety, bardzo drobny druk. Czytanie jest trochę męczące.)
zbyszek.michalak - awatar zbyszek.michalak
ocenił na 6 2 lata temu
Kanon. Wyprawa galopem przez piękne podstawy nauki Natalie Angier
Kanon. Wyprawa galopem przez piękne podstawy nauki
Natalie Angier
Świat jest wielki. Świat jest pełen bałaganu. Świat jest jak pokój nastolatka: jest w nim wszystko. Str. 27 „Kanon. Wyprawa galopem przez piękne podstawy nauki” to książka popularnonaukowa z serii „Na śnieżkach nauki”. Jest też pierwszą książką przeczytaną przeze mnie z tego gatunku. Długo zastanawiałam się, czy jest to właściwy moment na rozpoczęcie „przygody” z literaturą naukową. Czy w ogóle zrozumiem coś z tego, co przeczytam? Czy nie lepiej jeszcze poczekać? Ogarnięta tymi wątpliwościami postanowiłam jednak sięgnąć po coś z tego gatunku i przekonać się, czy moje wahanie znajdzie poparcie w rzeczywistości. Szybko okazało się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Może i nie do końca udało mi się wszystko zrozumieć, bo autorka często zasypywała mnie obcym słownictwem, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że była to wspaniała podróż wgłąb świata nauki. Na początek Natalie Angier dokonuje wprowadzenia. Przedstawia czytelnikowi problemy naukowców i zwykłych ludzi z nauką. Pokazuje jak bardzo wiele z nas boi się z nią „zaprzyjaźnić”. W rozdziale pierwszym: Myślenie naukowe. Poznawać świat całym sobą, Angier ukazuje błędy w ludzkim myśleniu dotyczącym nauki. Tutaj mamy okazję dowiedzieć się skąd tak naprawdę biorą się pory roku. Nie z powodu oddalenia od Słońca, a nachylenia osi Ziemi. W wyniku tego w stronę Słońca czasem nachylona jest półkula północna, skąpana wtedy w mocniejszym, bezpośrednio skierowanym strumieniem światła i ciepła, (...) a po 6 miesiącach, gdy Ziemia leniwie przepłynie na drugi kraniec swej orbity, półkula północna jest nachylona w przeciwną stronę; przychodzi pora na przypiekanie półkuli południowej. * W rozdziale drugim Angier wyjaśnia czytelnikowi jak to jest z prawdopodobieństwem różnych zdarzeń losowych. Dzięki trzeciemu, Skalowanie. Zabawa w rzędy wielkości możemy sobie wyobrazić jak małe są niektóre cząstki otaczającego nas świata. Jak niewielki może być wirus, czy bakteria wywołująca groźne dla zdrowia i życia choroby. Autorka to wszystko porównuje do główki szpilki. W rozdziale Fizyka. A nic to dla mnie za dużo Natalie Angier wyjaśnia istotę prądu elektrycznego. W Chemia. Ogień, lód, szpiedzy i życie dowiedziałam się, skąd wzięła się nazwa ołówka. W przeszłości myślano, że jego głównym składnikiem jest ołów, a nie grafit, odmiana alotropowa węgla. W Biologii ewolucyjnej. Teorii ogółu organizmów możemy przeczytać o początkach świata, naszych przodkach i teorii Darwina. W rozdziale Biologia molekularna. Komórki i gwizdki Angier pisze o najmniejszych cząstkach, z których składa się człowiek (komórce). W Geologii. Wyobrażenie kawałków świata możemy przeczytać o Ziemi, jej wnętrzu, a w Astronomii. Niebiańskich istotach o Wszechświecie. Natalie Angier napisała swoją książkę w sposób niezwykle interesujący. Miałam sposobność dowiedzieć się wielu ciekawych faktów. Nie mogę jednak rzec, że książkę czytało mi się lekko i prosto. Momentami było mi przez nią trudno przebrnąć, ale nie żałuję i wiem, że było warto. Z chęcią sięgnę jeszcze po inne książki z literatury popularnonaukowej.
Ania - awatar Ania
oceniła na 7 14 lat temu
Uchwycić przemijanie Michał Heller
Uchwycić przemijanie
Michał Heller
Ta książka to pożyteczna ciekawostka. Starannie analizuje ewolucję pojęcia ruchu i polemizuje z poglądami Henri Bergsona (niewspomnianego wprost), który chyba nie ufał nauce i próbował przekonywać, że nauka nie jest w stanie ściśle wyrazić pojęcia ruchu. Taka pedantyczna wycieczka w dzieje pojęć nie jest nikomu pilnie potrzebna, ale dzięki erudycji autora pozwala dowiedzieć się dużo nowego. Sam z niej dowiedziałem się, że analiza prostoliniowego ruchu jednostajnego i jednostajnie przyspieszonego istniała całe wieki przed Galileuszem, jeszcze w XIII w. Wspomina o tym też A. K. Wróblewski w „Historii fizyki”. Taka informacja potrafi urozmaicić szkolne lekcje fizyki i zachwiać niestety ciągle popularnym mitem, że średniowiecze było 1000-letnią nocą, rozświetloną dopiero w XVI w. Laikom matematycznym ta książka potrafi przybliżyć pojęcia granicy szeregu i pochodnej (rozwiązujące paradoksy Zenona z Elei) oraz hierarchii nieskończoności Cantora. Te pojęcia znałem, ale w tej książce pierwszy raz usłyszałem o algebrach Grassmanna (wyłożonych przez Penrose’a i na zaawansowanych kursach analizy i algebry). Pojawiają się też bardziej filozoficzne dygresje o interpretacji twierdzenia Gödla i o pojęciu pola racjonalności Józefa Życińskiego. Pojawiają się też historiozoficzne refleksje nad ewolucją nauki. Autor czerpie z fachowców jak Alexander Koyré i Olaf Pedersen, o których popularyzatorzy nauki nie mają pojęcia (przynajmniej nie znam żadnego, który by miał). Podane są różnice w rozumieniu nauki przez Platona, Arystotelesa i Archimedesa oraz że nauka nowożytna była powrotem metody tego ostatniego. To nie jedyne miejsce, gdzie autor o tym wspomina (inne to książki „Nowa fizyka i nowa teologia” oraz „Bóg i nauka”), ale to uwaga na tyle rzadka i oryginalna, że warto ją powtarzać. Uczniom i studentom, zwłaszcza szukającym konkretu, raczej niechętnie polecę, bo może ich to znudzić, a poza tym w wieku szkolnym są pilniejsze sprawy (nawet w wakacje). Za to ludziom, którzy w czasie wolnym nie pracują już na swoją przyszłość, polecam jak najbardziej – i humanistom (zwł. filozofom), i tym ściślejszym, szukającym interdyscyplinarnej perspektywy.
Michał Tarnowski - awatar Michał Tarnowski
ocenił na 6 9 lat temu
Fizyka. Daj się uwieść! Christoph Drösser
Fizyka. Daj się uwieść!
Christoph Drösser
Na początku zaznaczę, że z wykształcenia jestem fizykiem, a na dyplomie z niezłego wydziału mam niezłą ocenę. Nie będę więc udawał, że nauczyłem się czegoś nowego, że zrozumiałem coś, do tej pory niezrozumiałego. Nic z tych rzeczy. Ale za to świetnie się bawiłem! Zacznę od tego, że naukowców tłumaczących laikom zawiłości swojej dyscypliny można podzielić na dwie grupy: 1) "Patrzcie jaki jestem mądry" - ci zwykle piszą niezłe podręczniki akademickie, takie co się je czyta kilka razy, i dopiero przy n-tym czytaniu ma się jako takie pojęcie o co tu chodzi. 2) "Patrzcie jakie to proste!" - ci z kolei czego by nie napisali, to będzie się super czytało. Christoph Drösser zdecydowanie należy do tej grupy! Wydaje mi się, że książka jest do ogarnięcia przez sprytnego gimnazjalistę - matematyki i wzorów jest niewiele, a jeśli już są to ładnie wkomponowane w tekst. I to jest wielki plus tej książki - nigdzie nie pojawia się nawet delikatna sugestia, że jakiś wzór warto pamiętać. Fizyka wygląda zupełnie inaczej - fizyk nie zapamiętuje wzorów, ale uczy się opisywania świata za pomocą matematyki. I tak właśnie autor podchodzi do tematu. Każdy rozdział zaczyna się od "historii z życia", dopiero potem jest jakiś matematyczny opis (albo i nie - czasem zwykły język polski daje radę), a wzory pojawiają się trochę jakby mimowolnie. Podsumowując - świetna literatura zanim zaczniesz uczyć fizyki. Będzie Ci łatwiej zrozumieć co się potem dzieje i od razu będziesz wiedział, że wzory są dodatkiem a nie "istotą" fizyki. A co z czytelnikami, którzy już to umieją? Byli w liceum, a może nawet studiowali coś ścisłego? Część rozdziałów będzie trochę nudna (np. ten o falach dźwiękowych, mechanice kwantowej i paradoksie bliźniąt), bo to "klasyka gatunku", wielokrotnie przerabiana. Jest jednak parę tematów, które demaskują popularne mity - np. ten o wirach i sile Coriolisa (co ciekawe o tym, że to nieprawda dowiedziałem się na zajęciach ze statystyki - jak ktoś nie chodził, to może rzeczywiście umknęło mu, że jak to policzyć, to widać, że się ta "teoria" nie spina w całość), czy samolotach i prawu Bernoulliego (i tu przyznaję ze wstydem, że sam też myślałem, że to Bernoulli sprawia, że samoloty latają). Podsumowując - polecam: - każdemu kto lubi fizykę - każdemu kto nie rozumie fizyki, ale czuje, że mógłby ją polubić, gdyby rozumiał - rodzicom, żeby nie opowiadali dzieciom głupot (całe szczęście, że mój jeszcze nie spytał dlaczego samoloty latają! Teraz już może ;)) - całej reszcie też polecam - to krótka książka, raczej lekko napisana. Można ominąć szare ramki i będzie się czytało nie gorzej niż - dajmy na to - Harrego Pottera. Co do oceny. Czemy wysoka, to napisałem wyżej. Czemu nie 10? Bo mogłaby być dłuższa, mogłoby być więcej wszystkiego. No i jednak jest parę miejsc (dosłownie parę) gdzie tłumaczenie jest trochę niejasne. Może to wina tłumacza, może autora.
Radek - awatar Radek
ocenił na 9 8 lat temu

Cytaty z książki Listy do młodego matematyka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Listy do młodego matematyka


Ciekawostki historyczne